Wnętrze Smoczej Bazyliki [eksploracja]
#5

STRAŻNIK


Droga ku wieży wiodła tylko jedną drogą: wchodząc na schody po prawej stronie od drzwi wejściowych do bazyliki na krużganek, aby następnie przejść na drugą stronę świątyni, gdzie było przejście do wieży.
Spłowiałe, drewniane stopnie cicho skrzypiały pod ciężarem Yoarashiego. Zbudowane klasycznie z podestem pośrodku, aby zaraz skręcić pod kątem prostym, wyglądały bardzo solidnie. U ich szczytu łowca natknął się na pierwszego trupa - dłoń śmiertelnie zaciśnięta na ostatnim, najwyższym czole stopnia była jedynie znakiem ostrzegawczym przed tym widokiem. I odór starego trupa, jaki mu towarzyszył.
Ciało znalezionego mężczyzny było rozwleczone na ziemi. Jednej nogi brakowało, przez plecy wychodziły kości, twarz odwrócona w bok, skamieniała z przerażenia. Po pobieżnym przyjrzeniu się można byłoby wywnioskować, że leży tu od dobrych trzech, góra pięć tygodni.
Za trupem rozciągał się widok na krużganek, który w wielu miejscach był pokryty bluszczem. Deski nie wyglądały już na tyle dobrze, by nie obawiać się, że któraś z nich nie zarwie się. Kilka z nich, w wątłym świetle wyglądały nawet na wyłamane. Parę dziur, w której utkwiłaby noga, także by dostrzegł.
Idąc do wieży łowca wpierw poczuł na sobie czyjś wzrok, a potem kątem oka zobaczył, jak po drugiej stronie krużganku, blisko wejścia do drugiej części budynku, mignął cień. Mały i zwinny, który potwierdził swoją obecność cichym skrzypnięciem deski. Umknął do środka wieży.
13.01.2018, 00:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj


Wiadomości w tym wątku
RE: Wnętrze Smoczej Bazyliki [eksploracja] - przez Athlauna - 13.01.2018, 00:23



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna