Podziemia
#1

Każde szanujące się miasto posiada podziemia. Miasto Handlowe nie jest wyjątkiem. Plątanina korytarzy ciągnie się pod miastem. Dostarcza schronienia żebrakom, złoczyńcom. Bawi i wychowuje biedne dzieciaki.
Nie wszystkie korytarze są ze sobą połączone, czasami jedna nitka łączy dwa domy, czasami ciągnie się przez całą ulicę, łącząc nawet więcej niż tuzin.
Do podziemi najłatwiej dostać się z piwnic różnych domostw, chociaż jest kilka wejść "z ulicy".
Osoba niezorientowana może się łatwo zgubić i stać się pokarmem dla szczurów, których jest w tych korytarzach pełno. Z kolei osoby obeznane w temacie mogą całkiem szybko przemieścić się z odległych krańców miasta bez potrzeby omijania domów, czy też na przykład straży miejskiej. Oczywiście nie można dostać się nimi wszędzie. Większość domostw ma zaplombowane wejścia do podziemi, ze względów bezpieczeństwa. Lepiej nie kusić losu, bo jeszcze odkryje się cały zastęp bezdomnych żebraków w swojej kuchni.


***

Havelock zrobił sobie pochodnię. Bardzo mądrze. Nie przyjrzał się jednak wcześniej szmatom, których użył. A gdyby to zrobił, odkryłby, że na owe szmaty składały się dziecięce ubrania. I te skromniejsze, i te należące do dzieciaków z bogatszych rodzin. No ale nie wymagajmy od łowcy, że będzie wszystko dokładnie analizował, lepiej dajmy mu kogoś, kogo by mógł obić! Korytarz, którym ruszył prowadził prosto dobre kilka metrów. Po tym łowca dotarł do ostrego zakrętu w prawo. Znów prosta droga i ledwie wyczuwalny spadek. Na tyle nieznaczny, że nie do wychwycenia. Korytarz zdawał się nie mieć końca, kiedy nareszcie dotarł do kolejnych drzwi, z którymi musiał poradzić sobie w podobny sposób. Trafił do kolejnego pomieszczenia. Od progu uderzył go słodki zapach rozkładu. Usłyszał też popiskiwanie.
Szczury?
Oświetlając posadzkę pochodnią, łowca zobaczy szczura siedzącego na małym trzewiku. Nawet w tak słabym oświetleniu dostrzeże, że but jest dziecięcy. Ujrzy też kawałek kości wystający z bucika i szczur pożywiającego się oderwanym od kości mięsem.
Im dalej w las, tym więcej drzew. Im dalej w to pomieszczenie, tym więcej żerujących szczurów.
Czym się pożywiały?
Lepiej się nie przyglądać... czy to głowa? Gryzonie oczyszczały kości z miękkich tkanek, które były na różnym etapie rozkładu. Te co bardziej zacięte gryzły też kości, co można było stwierdzić słysząc charakterystyczne trzaski. Gdyby odgonić szczury, można by odkryć, że kości musiały należeć do dzieci lub do karłów. Jednakże nie było doniesień o zaginionych karłach. Nie, żeby ktoś się nimi przejmował!
Ale może lepiej nie odganiajmy szczurów, lepiej niech będą czymś zajęte. Tak jest bezpieczniej.
Co jest tu oprócz szczurów i szczątków? Tak, kolejne drzwi. Zamknięte, ale dół był obgryziony. Pewnie tamtędy do pomieszczenia dostały się szczury. Co będzie dalej?
26.07.2014, 20:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#2

Havelock nazwałby go raczej mdlącym niż słodkim ale co on zwykły trep mógł wiedzieć? Przecież to tylko kupa mięśni siejąca zniszczenie.
Tak czy siak blondas zasłonił odruchowo wierzchem wolnej dłoni usta i nos zastanawiając się cóż to takiego zrobił bogom, że to jego tego dnia doświadczają takimi słodkimi i intensywnymi zapaszkami. Krzywiąc się niemiłosiernie postawił kilka kroków dalej, ostrożnie by nie nadepnąć pętających się wszędzie gryzoni. Och ile by dał by jednak przemierzać te korytarze po omacku. No a przynajmniej żeby w tej właśnie chwili moc nie widzieć tego co oświetlały słabe płomienie jego prowizorycznej pochodni. Czuł się jakby świat na chwilę się zatrzymał, jakby płomienie przestały drgać a jego serce bić. Nagle wszystko wróciło uderzając go potworną falą smrodu, strachu, niedomierzania i nieodpartą ochotą by wyrzucić wszystko co znajdowało się skręcającym teraz w najbardziej dzikie sposoby brzuchu. Łowca cofnął się gwałtownie, odskoczył niemal i wrócił na korytarzyk gdzie zapomniał już o zasłanianiu dłonią ust i nosa. Teraz potrzebował jej do zachowania równowagi poprzez podtrzymywanie ściany. Zgiął się też w pół i otworzył szeroko usta z myślą, że zaraz się porzyga ale jedyne co był w stanie z siebie wydobyć to dziwne stęknięcie czy skrzek po którym ciężko mu było złapać powietrze a usta wypełniała lepka ciągnąca się ślina, którą próbował teraz splunąć na podłoże nie zostawiając sobie nic na brodzie ani na ubraniu. Oddychał głęboko i niespokojnie widząc mroczki przed oczami. W końcu jednak nieco się wyprostował i wciąż rozdygotany otarł rękawicą dobrą szklankę potu jaki zebrał mu się na czole i skroniach.
-O kurwa...-Wyszeptał rozedrganym głosem nie mogąc się jeszcze nawet odwrócić w stronę pomieszczenia ze szczurami jedzącymi...<Już dobrze Have. To wcale nie muszą być...To przecież może być cokolwiek prawda? Przecież to może być jakiś psychol, który w ten sposób chce odstraszyć wszystkich od czegoś innego. Przecież takie kości nie tak trudno spreparować. Ale szczury...Szczyry żrą wszystko. Przecież nikt nie byłby zdolny do...> Kolejny nagły atak skrętu żołądka i ponownie fałszywy ale całą procedurę powracania do pionu trzeba było przejść jeszcze raz. Na wszystkie demony! Ile by teraz dał za porządny łyk gorzały. Albo za dwa łyki, co ja mówię, za całą flaszkę! W sumie tym razem były nieco łatwiej bo do grona tamtych odczuć dołączył z wolna rozrastający si ę gniew. Jeszcze nie wściekłość czy furia. Gniew powoli rozpalający serce i rozum marszczącego teraz groźnie brwi Łowcy, który najbardziej na świecie oprócz popicia niesmaku w ustach alkoholem pragnął nieść zwyrodnialcom ogień i miecz. Dużo ognia i dużo miecza!
Odwróciwszy się powoli i równie powoli ruszył z powrotem do pomieszczenia z wygryzionymi od spodu drzwiami. Nie oświetlając trupów i szczurów poprzysiągł dorwać kogoś albo coś co doprowadziło do takiego stanu rzeczy. Niezależnie od tego co czy kto tu leży. Dorwie tą istotę!
Ale najpierw drzwi. Najchętniej wyłamałby je mocnym szybkim kopnięciem w zamek. Niestety musiał być nieco bardziej finezyjny. Po raz kolejny sięgnął po swój niezawodny nóż, tym razem jednak sforsowanie zamka o ile było konieczne przyszło mu zdecydowanie dłużej ze względu na drżące ręce, które raz po raz trzeba było uspokajać. Niby nikt nie mówił, że życie łowcy będzie łatwe ale co innego stawiać czoła wilkołakowi czy innej zmorze a co innego doświadczać widoku...Drzwi, teraz trzeba otworzyć te cholerne drzwi!
A za nimi dalej, głębiej w mrok i ponure myśli, w których ręka aż rwie się ku wystającej nad prawym ramieniem rękojeści nowego ostrza głodnego podobnie jak jego właściciel czyjejś krwi.
27.07.2014, 22:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#3

[MG]

Nie wyrzygał swoje pysznego śniadanka? Tych ociekających tłuszczykiem kawałków mięsa? Więc miał silniejszy organizm niż mu się wydawało... albo nie przyjrzał się dokładnie lub nie chciał zauważyć, że i szczury mają dzisiaj w menu mięso...
Havelock nie chciał dłużej stać na szczątkami i wypierał ich prawdziwość? Niech mu będzie, ale skoro tak, to dokładne informacje pójdą się ciulać. No trudno! Nie oświetlając ziemi i wymijając ucztujące szczury, łowca dotarł do drzwi.
Swoją drogą nie miał analitycznego umysłu. Nie był dociekliwy. Nie chciał wiedzieć kto, co i dlaczego. Może jednak był stworzony do walki?
Nauczony doświadczeniem o wiele szybciej poradził sobie z drzwiami, mógł więc szybko opuścić pomieszczenie i nie patrzeć, nie wąchać, nie myśleć. Ruszył kolejnym ciemnym korytarzem, który zakręcał więcej razy niż poprzedni. Był też dłuższy i nieco węższy. Nie rozchodził się na boki przez długi czas, aż w końcu łowca znalazł się na rozgałęzieniu. Mógł pójść w prawo lub w lewo. W ciemności, nawet z pochodnią, nie był w stanie z tego miejsca zobaczyć co znajduje się w każdym z korytarzy, lecz jako łowca używający zmysłów mógł próbować coś wyczuć. Lewa odnoga - lekki smród. Słabo stąd wyczuwalny, ale obecny. Prawa odnoga - delikatny powiew powietrza.
Którą drogę wybierze Havelock? Czy wybierze mądrze? A może będzie musiał sprawdzić oba korytarze? Czy wystarczy mu na to szmat, których nadal nie chciał dokładnie obejrzeć i beztrosko je spalał?
W sumie skoro tak beztrosko przemierzał podziemia nie zwracając uwagi na wiele spraw, to co mu szkodzi ruszyć którąkolwiek odnogą?
28.07.2014, 18:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#4

Łowca stanął przed rozwidleniem i zmemlał w ustach kolejne przekleństwo. To wszystko zaczynało go powoli wyprowadzać z równowagi. Niby zdawał sobie sprawę z tego iż popełnia tu i ówdzie błędy ale nie był w stanie ich naprawić a już na pewno nie był w stanie cofnąć i oświetlić stos zwłok do kogokolwiek by nie należały. Nie był w stanie i tyle! Teraz mając chwilę wytchnienia i czas na wybór rozglądnął się po ścianach, suficie i podłodze. <Co by zrobił Mistrz?> Zapytał w myślach błagalnie, bezradny Hav. <Gówno by zrobił.> odpowiedział ten bardziej rozeźlony Hav. No tak, blondas pierwszy raz był całkiem ale to całkiem sam. Nie chodzi nawet o Ragnara, był całkowicie odcięty od Nauczyciela. Pewnie, że widział, iż kiedyś musi to nastąpić i nie będzie łatwo bo życie ma w dupie to, że to pierwszy raz i w ogóle. Tylko młody mężczyzna jeszcze nigdy nie czuł się tak zagubiony i bezradny. W głowie zamiast zimnych, konkretnych i pomocnych myśli miał tylko irytujący miszmasz, strach i przeświadczenie, że wszystko robi beznadziejnie. No i jak tu się nie wkurzyć? Ale co zrobisz? Nic nie zrobisz i musisz iść dalej. Tylko dokąd? Powietrze to zapewne wyjście...Gdzieś. A zapaszek? A zapaszek odrzuca, zapaszek zniechęca bo coś go produkuje. Znowu zwłoki? A może ktoś całkiem żywy, czy może nawet coś żywego? Może tak własnie miał myśleć, żeby chcieć podążyć tą nieprzyjemniejszą drogą bo przecież tam gdzie można odetchnąć to łatwiej a nauczono nas, że łatwiej prawie zawsze oznacza niewłaściwie bo przecież za wszystko trzeba płacić tak czy inaczej. Z zachowanymi wciąż pod kurtką fatałaszkami do sprawdzenia Havelock przetarł czoło wolną dłonią i zacisnąwszy druga mocniej na pochodni ruszył w stronę fetoru bo póki co smród dał mu informacje i to dwukrotnie. To, że tylko w pierwszym wypadku z nich skorzystał to już inna sprawa.
Bogowie, jeśli ten młody kretyn nie zginie tego albo następnego dnia przez swój brak doświadczenia to będzie cud!
28.07.2014, 21:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#5

[MG]

Można iść w stronę światła, można iść za pająkami, ale można też iść za smrodem. Że tak powiem co kto lubi. Korytarz, którym udał się Havelock nie był długi i już po chwili w ciemności natrafił na drzwi. Nie widział dokładnie, ale nawet w tak nikłym oświetleniu wyglądały na nowe. Dobre, drewniane drzwi. Solidne. Gdyby przyjrzał się dołowi, zobaczyłby, że nie było miejsca, którym szczury mogły się prześlizgnąć. Skoro więc były po tej stronie, istniała nadzieja, że tam ich nie będzie.
Zamek w drzwiach też wyglądał na nowy, ale nie ma takiego zamka, którego nie udałoby się sforsować przy odrobinie Siły i Godności Osobistej. Czy Havelock posiadał ich odpowiednią ilość, aby móc przejść na drugą stronę? Nadludzkim wysiłkiem udało mu się otworzyć drzwi. Ale co się namordował z pochodnią, nożem i swoim rosnącym zdenerwowaniem, to tylko on wiedział. W końcu drzwi ustąpiły i mógł ruszyć dalej!
Nadal było ciemno. Po otwarciu drzwi zapach rozkładu stał się bardziej intensywny. Można się spodziewać, że kwiatków tu raczej nie znajdzie.
Oświetlając pomieszczenie, łowca mógł je jako tako obejrzeć. Było średniej wielkości. Mieścił się duży stół na którym leżało trochę przedmiotów, dwa kufry, krzesło. Podłoga była ciemna, gdzieniegdzie widać było zaschnięte plamy.
Tyle można było zobaczyć na pierwszy rzut oka stojąc w drzwiach.
29.07.2014, 18:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#6

Nic... Westchnął smutno Ragnar pod nosem. Fakt, że był ze stróżem prawa wcale go nie obchodził. W końcu do tego domu można byłoby potem wrócić, jeśli znajdowały się tam jakieś cenne rzeczy. Nic jednak na to nie wskazywało, więc najzwyczajniej odpędził od siebie tę myśl. Rufus burknął w kierunku Mędrca, widocznie temat magii bardzo go wzburzył. Wywołało to niemały uśmieszek na twarzy naszego bohatera, który skwitował zaczepki strażnika ciszą. To zawsze był najlepszy kontrargument na rozgadanych ludzi. Z jednym musiał się jednak zgodzić - czas zejść do piwnicy. Powoli zaczął schodzić w dół i kiedy tylko jego oczom ukazały się drzwi, zaczął zastanawiać się co takiego może znaleźć pod ziemią. Skarby? Wątpliwe, chociaż jest niewielki cień szansy. Trupy wydawały się jednak bliższym scenariuszem, bo przecież porwane dzieci mogły nie mieć już w ustach nic od dłuższego czasu. Postawił nogi na parterze i podszedł do drewnianego, starego wejścia które prowadziło na dół. Złapał za klamkę, jednak nie przycisnął jej. Wątpliwości? W pewnym sensie tak. Zaczęło go zastanawiać, co dzieje się teraz z Havelockiem i czy nie wypadałoby go powiadomić o swoich poczynaniach. Z drugiej strony jego przyjaciel mógł zrobić to samo, prawda? Nie powinien się więc tym zamartwiać, są już dorośli i muszą nauczyć się radzić samodzielnie. Poza tym, zdanie wykonywane przez dwóch ludzi oddzielnie masz szanse na większe powodzenie, o ile na drodze nie stanie żadna przeszkoda.
Schodzimy, znajdziemy tutaj jakąś pochodnię? Zarzucił w stronę Rufusa. Jeśli znajdą takową, to zabierają ją ze sobą wcześniej starając się ją jakąś podpalić. Jeśli nie - to nie.
Mag wreszcie zdecydował się nacisnąć klamkę, która powinna otworzyć przed nim wejście do piwnicy. Zadziorny uśmieszek wymalował się na jego twarzy, a Laik zaskrzeczał głośno. Aż chciałoby się krzyknąć Achooj przygodo!
29.07.2014, 19:14
Przeczytaj Cytuj
Podziemia
#7

Z pomieszczenia do pomieszczenia. Marszcząc nos Łowca zatrzymał się na wejściu i wychylił przed siebie pochodnię żeby oświetlić więcej pomieszczenia. Sprawdzić podłogę i czy przypadkiem nie ma tu jakichś chałupniczych pułapek. Gdy upewnił się, że teren czysty czas przyszedł na skołowanie sobie lepszego oświetlenia. Pierwsze czego poszukał to powtykanych w ściany pochodni bo jak uważał w takim pokoju gdzie dokonywano...czegoś, ktoś wolałby mieć dobre oświetlenie więc pochodnie niezbędne a przynajmniej świeczniki. W sumie, że też nie pomyślał by wcześniej poszukać na ścianie jakiejś nawet przestarzałej pochodni no bo przecież ktoś mógł być wygodnicki i pewny siebie i kilka sobie zostawić zamiast zmuszać się do pamiętania za każdym razem by wziąć coś ze sobą. No chyba, że widział albo widziało w ciemnościach wtedy to pochodnie psu na budę a w zasadzie to łowcy na trumnę bo zdążył popełnić tyle błędów i był na tyle nie ostrożny, że jeśli coś albo wyszkolony ktoś za nim podąża to żyje tylko dla czyjejś zabawy albo ciekawości. Tak czy siak trzeba było się doświetlić nieco.
Następnie gdy w pomieszczeniu będzie jeszcze jaśniej to rozejrzeć jeszcze dokładniej i przed plądrowaniem kufrów i zbieraniem śladów zamknąć za sobą drzwi i podłożyć jakieś szmaty pod drzwi co by ktoś nie zorientował się o intruzie po blasku przebijającemu pod drzwiami. W sumie jak sam będzie miał światło to z pewnością zauważy ślady majstrowania przy zamku ale czemu nie liczyć na łut szczęścia? Dobrze byłby kufer podstawić ale cholera co w nim jest. A własnie, skoro już o zawartości mebli to będąc względnie zabezpieczonym od tyłu wypadałoby się rozejrzeć bo wszystkich zakamarkach nie tracąc oczywiście czujności i przynajmniej jednym uchem słuchać co też niosą ze sobą dźwięki podziemia.
29.07.2014, 19:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#8

[MG]

*Ragnar
Patrząc na maga trzymającego klamkę można się było zastanawiać, czy często się tak zawiesza i czy próbował to jakoś wyleczyć. W końcu otworzył drzwi i ukazała im się ciemność. Niezbyt zachęcająca. Mag i strażnik widzieli jedynie szczyt schodów prowadzących do piwnicy.
- Pochodnia? Pewnie jest na dole, tutaj żadnej nie ma, nie widziałem. -Jeśli ktoś używał tego domu, to zapewne zabierał pochodnię ze sobą, a nie zostawiał na wierzchu jak kompletny idiota.- Jeśli się wahasz, możesz zostać na górze. Sprawdzę co tam jest i zaraz wrócę. To jak? -Rufus nie miał czasu na rozterki maga.
Ruszył przodem w ciemność.
-Piętnaście stopni, nieco krzywe. Uważaj co byś sobie buźki nie obił! Idziesz? Chyba wymacałem pochodnię!
Rufus był już na dole, jak widać nie próżnował. Podobno też znalazł pochodnię. Teraz tylko Ragnar musiał się zdecydować, ale w sumie wiemy, że ruszy w dół, w ciemność. Piętnaście schodków, ciemno jak w rzyci u Abaddona.
- Jest tu jakiś korytarz. Idziesz, czy nie?
Mag usłyszał delikatne trzaskanie i po chwili ujrzał blask na dole. Widocznie Rufus zapalił pochodnię.
Nie idź w stronę światła, nie idź w stronę światła, nie idź w stronę światła, mówię. Lepiej znajdź niebieski kwiat i kolce... o ile nie jesteś daltonistą.
Głos Rufusa i światło zaczęły się trochę oddalać, strażnik ruszył korytarzem.


*Havelock
Obchodząc pomieszczenie, Hav znalazł dwie przytwierdzone do ścian pochodnie. Po ich rozpaleniu mógł uważniej przyjrzeć się wnętrzu. Pierwsze co rzuciło się z całego obrazka był właśnie stół. Blat wyglądał na wielokrotnie szorowany, jednak drewno wydawało się być czymś przesiąknięte. Na stole leżało wiele rzeczy: skórzane rękawice, kilka pokaźnych rzeźnickich noży, zabrudzona ścierka służąca do obcierania noży, osełka. Cóż, raczej nie oprawiano tutaj wieprzy.
Przez krzesło przewieszony był skórzany pas.
Co można było znaleźć w kufrach? W jednym z nich Havelock znalazł coś, co już zdążył używać. Więcej szmat! A przynajmniej wyglądały jak szmaty. Tak naprawdę były to ubrania w dziecięcych rozmiarach. Tuniki, sukienki, portki... czego dusza zapragnie. Niektóre były zadbane, inne nie.
Co kryło się w drugim kufrze? Dwa kamionkowe, pękate naczynia, takie do marynowania. Skoro łowca uważniej badał to pomieszczenie, to z pewnością odkrył, że w jednym z nich znajdują się dziecięce uszy, a w drugim paluszki.
Gdyby łowca chciał je policzyć, odkryłby, że uszu jest szesnaście sztuk, czyli nie mniej, nie więcej, osiem par. Czy po tym miał zamiar liczyć i palce?
29.07.2014, 20:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#9

Już od samego rozglądania się przeszedł go dreszcz. Pomieszczenie wyglądała jak prywatna rzeźnia z tym, że brakowało kawałów zwierzęcego mięsa. Czy w ogóle jakiegokolwiek mięsa. Cóż, może i lepiej. Blondas przyglądnął się z zainteresowaniem kompletowi noży. Okiem znawcy można powiedzieć i pokiwał głową jakby niemo zgadzając się, iż to solidna robota i ktoś też zna się na rzeczy. Tutaj osełka, tutaj pas, albo do przypinania czegoś/kogoś do stołu albo też do ostrzenia. Ostatecznie do jednego i drugiego.
Zacieki i ogólny smród komnaty wskazywały na krwawe zabawy. A z kim? Noo o tym miały powiedzieć młodemu kufry. No, może zasugerować. Chcecie zobaczyć?
Havelock, przykląkł przy pierwszej skrzyni i raz dwa poradziwszy sobie z zamkiem uniósł wieko i już zamarł. To co zobaczył było szmatkami. Ubraniami czy może ubrankami i bynajmniej nie dla lalek. Skąd w takim miejscu tyle ubrań? Po co ktoś miałby je tu trzymać? przecież nie byłoby sensu zdzierać z dzieci ubrań, robić im czegoś a szmatki zachowywać prawda? Prawda?! Łowca odetchnął raz i drugi szukając nawet najgłupszego wyjaśnienia, które zabierze go jak najdalej od najgorszego scenariusza. Tylko znowu te ręce. Telepią się jak na delirce, Oho! Jeszcze uda...
Z niewielkim trudem i powściąganymi myślami nasz dzielny bohater wziął się za kolejny kufer i tym razem było mocniej. Zanim wyciągnął znajdujące się w nim naczynie najpierw próbował sprawdzić jego zawartość z góry, nieco przechylając. I powiem wam, ze dobrze zrobił bo teraz słój z całą zawartością rozbryznąłby się po posadzce a tak zakołysał się tylko na denku. Jakby na to spojrzeć rzeczowo to Hav też kołysał się teraz na denku bo odskoczył do tyłu jak poparzony z takim przestrachem jakby zobaczył ducha. Siedząc tak na zadku i oddychając głęboko patrzył z zaciśniętymi ustami i szeroko otwartymi oczami w stronę mebla nie bardzo wiedząc co ma dalej zrobić. Całym jego ciałem zawładnął paraliż. Nawet dłonie przestały się trząść. Tylko serce jakby chciało nadrobić za wszystko inne i łomotało szybko i mocno jak dobosz w werbel przed wykonaniem egzekucji. Nieznośnie głośno biorąc pod uwagę zdolności słuchowe blondasa. Mężczyzna (hehe) spróbował podnieść się znów do przysiadu i zbliżyć do kufra. Powoli i ostrożnie sięgnął obiema rękami do środka i wyciągnął pierwszy słów. Uniósł wyżej i pod światło. Powieki otworzyły się do granic możliwości albo i jeszcze dalej, źrenice powiększyły z przerażenia pozwalając w zasadzie zobaczyć jeszcze więcej. Krew uderzyła do głowy powodując mroczki. Havelock odłożył znów trzęsącymi się rękoma słój do środka i wstał pospiesznie co skończyło się tym, że zarzuciło nim jak baletnicą podczas ostrej popijawie i gdyby nie zimna ściana loszku pewnie zbierałby zęby z podłogi.
Stał tak przylepiony całym sobą do tej ściany z mocno zaciśniętymi powiekami. Oddychał głęboko ale to nic nie dawało. Z każdą chwilą przełyk się zaciskał, ślina gęstniała a żołądek wykręcony, nieubłagalnie maszerował ku górze z całą swoją przerobioną już zawartością. Mózg próbował wyprzeć to co zobaczył, ale nie dało się. 16 Uszu. Uszek... 8 par w sumie. Małe, jak u karłów czy dzieci...Nie, zdecydowane u dzieci, karły mają dość często większe i bardziej pokraczne te uszyska. Albo nienaturalnie malutkie. Ale kto odcinał by dzieciom uszy? Kto w ogóle odkrajałby cokolwiek dzieciom? No kto? KTO?!
-Weź się w garść Have...-Wyjąkał do siebie chcąc usłyszeć jakikolwiek żywy i przyjazny głos. Nawet jeśli to jego własny. Jeśli nie umiał pozbierać się po cichu to może na głos mu się uda? Tak czy siak, odlepił się od ściany i lekko zataczając wrócił do kufra. Raz po raz, to zaciskał palce, to je rozluźniał, zgrzytając zębami. Policzył do dziesięciu i wziął się za sprawdzenie drugiego naczynia.
Palce. Policzył. Nie odwrócił się. Upewnił, że to na pewno nie pomyłka. Odstawił wyjątkowo spokojnie słój. Wstał, podszedł do krzesła i usiadł na nim jakby był zaprogramowany. Na autopilocie. Popatrzył tępym wzrokiem na noże, na ściany, na skrzynie. Otworzył szerzej usta by lepiej móc oddychać ale wspomógł tylko swoją brodę w dzikich pląsach. Wizja nieco mu się rozmazała i teraz przystawił sobie dłoń do ust. Gdyby ktoś obserwował go zza pleców najprawdopodobniej uznałby po tym geście i po trzęsących się to w górę to w dół ramionach, że Łowca z czegoś śmieje się tak, że aż brak mu tchu. I faktycznie, nie mógł odetchnąć i jedyne co się z niego wydobyło to łknięcie i kilka łez, które spłynęły po brudnych po brudnych policzkach.
Siedział tak jeszcze chwilę pociągając nosem i ocierając twarz.
Może mu się namieszało od tego smrodu i leży gdzieś "naćpany"? Przecież nie można być niczego pewnym. Nie policzył tamtych ciał, nawet nie wiedział czy faktycznie nimi były, ale gdyby...No to co? Co miał teraz zrobić? Co myśleć, co czuć? Dlaczego właśnie został sam w takiej sytuacji...Niestety jego głowa odbierała tylko dudnienie krwi. Żadnych myśli. Żeby chociaż czuł gniew, wściekłość, obrzydzenie, strach a on był...Pusty. Wzleciał na sam szczyt wszelkich odczuć i zatrzymał się w miejscu na krótką chwilę. Zupełnie jak przedmioty, podrzucone do góry, które osiągają swój maksymalny pułap, zawisają w powietrzu na mniej niż sekundę i spadają ściągnięte siłą przyciągania ku ziemi. Czy tak będzie teraz i z blondasem? Czy właśnie teraz zaczyna spadać, wstając ciężko z krzesła, biorąc jedną z pochodni, drugą gasząc i ruszając ku przewiewniejszej odnodze korytarza? Jeśli spadnie czy raczej runie to na kogo i jaki ciężar będzie ze sobą mieć?
Bogowie nawet nie są pewni...
29.07.2014, 23:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#10

Zanim Ragnar zdecydował się na zejście w dół, to główną rolę przejął strażnik i poszedł przodem. Co miał na celu ten zabieg? Mag odwrócił głowę na prawo i zobaczył jak spora część ludzi ciągle wygląda zza dziury co dzieje się przodu. Żeby teraz ktoś zapytał, to powiedziano by, że to właśnie Rufus był głównodowodzącym i na niego spadną laury. Duetowi nie chodziło jednak o laury, ale pieniądze... To już inna kwestia. Nie da się oskubać z łupu, szczególnie biorąc pod uwagę to, że 30 srebrników to raczej mało żeby mieli się dzielić. I to na trzech! Chociaż lepiej w tę stronę, niż żeby straż miała zainkasować całą sumkę. Kiedy tylko do uszu Mędrca doszła informacja o stopniach, to ruszył przed siebie i zatrzasnął za sobą drzwi.
Co to się narobiło... Westchnął cichutko, a Laik na jego ramieniu zaczął się wierzgać. Czuł, że byli pod ziemią a dodatkowo było ciemno i to negatywnie wpływało na młodego orła. Jedna z rąk blondyna powędrowała w stronę zwierza i zaczęła go głaskać w celu uspokojenia. Mimo, że ptak był oswobodzony i przywiązany do złotookiego, to nadal był dzikim zwierzęciem. Nie zaatakuje swojego właściciela, jednak za innych nie ręczy. Było strasznie daleko do jednego z celi Ragnara, w końcu z całej armii ptaków jaką chce posiadać, na razie ma tylko tego malucha siedzącego na jego ramieniu. Wszystko wydawało się takie oddalone w czasie... Poza tym musiał udać się w poszukiwania jednego ze smoczych kamieni. Dron kiedyś mu o nich opowiadał, każdy smok posiadał na świecie dwa takie, a smoków było około pięćdziesięciu. To dawało około stu magicznych kamieni, nie licząc tych już zabranych.
Powróćmy jednak do tematu głównego, a nie celów i oczekiwań. W piwnicy był jakiś korytarz, nie wiadomo jednak czy był długi i kręty, czy krótki i prosty. Pewnie będą tu jakieś pomieszczenia, w których przetrzymuje się na pewno coś innego niż ogórki i paprykarz. Mędrzec zaczął korzystać ze swojego wyostrzonego wzroku oraz węchu. Te umiejętności mogą się teraz przydać jak nigdy. Stęchlizna powinna zostać wyczuta natychmiast, jeśli coś tutaj zaczęło się już rozkładać. Istnieje jednak opcja, że jeśli ktoś tutaj zabijał lub odcinał jakieś elementy, to wszystko konserwował. Jak chore się to nie wydawało, istniała szansa.
Podobno przeszukaliście całe miasto, a jednak nigdy tutaj nie trafiliście? Zadał pytanie w stronę Rufusa, którego powinien już dawno dogonić. Wydawało mu się dziwne, że skoro straż obeszła całe miasto kilka razy i sprawdzała targ, to nie zauważyła, że ten budynek stał nieużywany od kilku lat. Takie rzeczy od razu stają się podejrzane. To miasto było zdrowo popieprzone, czy wszystkie większe osady mają tak tępych prowadzących? Jeśli tak, to całe szczęście, że nasz duet jak najczęściej ich unika. Ponadto, korytarz dłużył się i dłużył, więc nie zdziwiłoby Rangar to, że ciągnie się pod całym miastem. Taka druga kanalizacja! Wszystko wydawało się teraz jeszcze bardziej rozproszone i nie można było ustalić, kto i co tutaj robił...



_________________

Korzystam z faktu, że jako mędrzec mam wyostrzone wszystkie zmysły. Dodatkowo dwie moje umiejętności dotyczą lepszego wzroku i słuchu. Więcej! Trzecia to orientacja w terenie, więc myślę, że tutaj też się sprawdzi. Nie wiem czy nie przesadzam, ale powinienem w stu procentach wykorzystywać to, co potrafi moja postać Uśmiech
30.07.2014, 12:03
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna