Podziemia
#11

[MG]

*Havelock
Pół ćwierci do śmierci a jeszcze bliżej do obłędu? Łowca od samego początku tego zadania miał pod górkę. Nie musiał się użerać z Rufusem, który urwał sie nie widaomo skąd i wydawał się być dość tępy, ale i tak los go nie oszczędzał. Zmysły łowcy podrażniane były na każdy możliwy sposób. Ciekawe czym jesczze zechce go połechtać.
Policzył uszy? Policzył. Policzył paluszki? Policzył. Rachunek zgadzał się z uszami? Nie do końca. Było ich dużo. Dużo jeden, dużo dwa, dużo trzy. Mnóstwo. Ale było ich mniej niż powinno być, gdyby zasugerować się ilością par uszu. Gdzie podziały się brakujące paluszki? Ktoś je zabrał? Ale po co? Żeby obgryzać dla zabicia czasu?
Gdy łowca się juz uspokoił, ruszył dalej.
Korytarz z którego czuć było świeży powiew. No dobrze, może nie aż tak świeży, w końcu nie wędrował podziemiem na tyle, żeby przejść do dzielnicy w której ludzie pierdzieli fiołkami.
Korytarz końcył się kilkoma schodkami i drzwiami. Oczywiście były zamknięte.
Skoro łowca zabrnał tak daleko, nie pozostało mu nic więcej jak tylko cały czas przeć. Kto wie, może się cos z tego urodzi? Oby nie kamienie nerkowe, on się już wystarczająco nacierpiał.
Za drzwiami Hav usłyszał przytłumione odgłosy. Nie sposób było określić co je powodowało. Dudnienie pochodziło od dzieciaków próbujących się wydostać, czy może to tylko jego wyobraźnia?
Po rozbrojeniu drzwi i otwarciu ich... nadal nic nie zobaczył. Wejście zastawione było szafką.
Za nia znajdowało się nieduże pomieszczenie, wyglądało jak zwyczajna piwnica. Szafki, różne klamoty walające się po posadzce, naczynia, beczułki. Ot, całkiem zwyczajna piwnica. A może niezwyczajna? Z pewnością niezwykła pod względem ilości rzeczy. Oby łowca był zwinny, inaczej niemal od razu zrzuci to czy owo. Już wystarczy, że przesuwając szafkę narobi hałasu...
Małe okienko dawało nieco światła, a na przeciw szafki i ukrytych drzwi znów były schodni i drzwi. Zapewne wyjście z piwnicy. Ale wyjście gdzie?


*Ragnar
Idąc korytarzem znajdowali różne pomieszczenia, jednak dotychczas nie znaleźli takiego, w którym byłoby cokolwiek.
- Nie było okazji, żeby to przeszukać... ani potrzeby. -mruknał Rufus pod nosem.
Atmosfera nie była zbyt ożywcza. Ani mag, ani strażnik nie był zadowolony z towarzystwam no ale co poradzić?
W końcu dotarli do pomieszczenia, w którym stały różne szafki, kufry, ogólnie rzecz biorąc klamoty.
Rufus wszedł po pomieszczenia i rozejrzał się.
- Hmm ciekawe co tam jest... -przewertował szafkę. Znalazł różne naczynia. W niektóre zajrzał, w inne wsadził łapę. Wyjął coś, ugryzł i zaczął żuć.- Mhm... palce, moje ulubione. -przełknął, to co miał w ustach.- Nie rób takiej miny, żartuję. To ogórki, sam zobacz. W tym słoju zaraz obok paprykarzu.
Może i żart marny, ale gdyby tylko Ragnar zobaczył swoją minę!
- Nie widzę śladów czyjejś obecności. Zobacz, są tu tylko nasze ślady. Możliwe, że ten budynek i te korytarze to fałszywy trop. Szkoda czasu.
W sumie nie doszli do końca korytarza. Zawsze jest nadzieja, że coś tam będzie...
- Co ci mówi twoja magia magu? Idziemy dalej? -sięgnął po kolejnego ogórka.- Spróbuj, całkiem dobre.
Zawrócić czy może kierować się głębiej w nieznane? To właśnie było pytanie do Ragnara. Rufus nie wyglądał na zachwyconego perspektywą dalszego szlajania się w podziemiach, tym bardziej, że jeszcze nic nie znaleźli...
Jednakże nawet jeśli dalej coś było, to mag nie słyszał nic nadzwyczajnego. Ot, kilka szczurów skrobiących tu i tam, delikatny hałas dochodzący z ulicy.
Stęchlizna? Oh, ona jest wyczuwalna wszędzie, w końcu znajdowali się w zawilgoconej piwnicy! Ale czy przez to przebijał się zapach rozkładu? Ah, czy to może być właśnie to? Delikatny zapaszek dochodził z głębi korytarza.
Lepiej byłoby sprawdzić to naocznie.
- Na pewno nie gadałeś z komendantem, co? -zagadnął jeszcze Rufus.- Bo jeśli tak to może powiedział ci coś pomocnego?
02.08.2014, 01:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#12

Szli wzdłuż korytarza, Ragnar skupiony na swoich zmysłach, a Rufus... Zaczął zachowywać się jak idiota. W sumie to był taki odkąd byli w domu kupca i powiedział prawdę o swoim bracie. O ile to naprawdę była prawda, a nie ckliwa historyjka mająca wkupić się w łaski kupca. W końcu to straż, oni zawsze lubili mieć poparcie co u bogatszych mieszkańców. Jeśli taki był wtedy jego cel, to średnio mu się udało go osiągnąć, bo faceta tylko bardziej to podirytowało. Ukazanie magii blondyna tylko wprawiło towarzysza w gorszy nastrój, a przynajmniej tak mu się wydawało. Czyżby kiedyś próbował się nią posługiwać ale nie był w stanie?
Wszystkie pomieszczenie które dotychczas minęli były opuszczone. I nie przez wzgląd, że nikogo tam nie było, ale nawet żadnej szafki czy półki... Czyżby podziemie było źle trafionym strzałem? Tak nie wydawało się naszemu bohaterowi, który za wszelką cenę starał się znaleźć tutaj coś, co przykułoby jego uwagę na dłuższą chwilę. Jego nos póki co nie wyniuchał rozkładających się ciał, wilgoć panująca tutaj średnio sprzyjała Smoczemu Wędrownikowi.
Palce, co? Zareagował mężczyzna jak zwykle opanowany. Jeśli ktoś myślał, że inna będzie jego reakcja to pomylił się. W sumie tylko Have znał go tyle by wiedzieć co będzie w stanie zmienić chłodne podejście do wszystkiego Ragnara. Zawsze starał się trzymać trochę z tyłu, obserwować i wyciągać wnioski. Niestety, nie we wszystkich sytuacjach była to pozytywna cecha.
Wracając do tematu, ten pokój również okazał się pustakiem. Nie było tu nic poza ogórkami. Mimo, że korytarz ciągnął się dalej i powoli do nosa Mędrca docierał inny zapach... Ciężko było go jednak rozszyfrować, mogło to być wszystko.
Idź przodem. Rzekł w stronę strażnika i puścił go przodem. Pytanie o kapitana wzbudziła w nim dodatkowy niepokój, który przełożył się na jeszcze większy brak zaufania do Rufusa. Istny człowiek-zagadka! Czy uda się go rozszyfrować? Wątpliwa sprawa, ale warto spróbować, przecież jeśli go nie zabije to powinno udać się skończyć tą misję. Dwie opcje, druga zdecydowanie bardziej korzystna dla wszystkich. Złotooki ponownie skupiał swoje zmysły, żeby wyłapać jak najwięcej.
Co przeszkadza Ci w magii? Zapytał, chyba po raz pierwszy wychodząc z inicjatywą która miała na celu podjęcie konwersacji. Czy dostanie jakąkolwiek odpowiedź, a może znowu odbędzie się próba ominięcia tematu?
02.08.2014, 13:37
Przeczytaj Cytuj
Podziemia
#13

Hoho! Gdyby tylko Havelock usłyszał dowcip z palcami. Może i on głupi widział ogórki a nie wcale jakieś palce? Ale teraz jakoś spokojnie myśleć mu nie szło nawet w chłodzie piwnicy. Kolejne drzwi kolejna prosta przeszko...Oho! A co to? Zabite dechami? No, prawie. Szafa. Raczej pusta albo przynajmniej o niedużej zawartości, gdyż udało się jako tako poruszyć przy otwieraniu drzwi.
Łowca zdając sobie sprawę jakiego rabanu mógł narobić cofnął się pospiesznie w głąb korytarza by przez szpary nie było widać nikłego światła już profesjonalnej pochodni ani też nikt nie mógł usłyszeć jego oddechu czy nawet walenia serca (taa, jakby każdy miał takiego uszy jak on). Taj czy siak, blondas się wycofał i zaczął cicho przygaszać posadzką i butem pochodnię. Zgaszona też może się przydać bo raz, że może być pomocna później jako źródło światła a dwa, to też całkiem dobra broń obuchowa, wygodniejsza w obsłudze w zamkniętych pomieszczeniach niż półtorak na plecach.
Odczekał chwilę nasłuchując w bezruchu. W międzyczasie uspokoił oddech i krążenie. Nie wytarł nawet pojawiających się na czole kropelek potu. Stał i słuchał. I jeszcze jedną chwilę. No i następną tak na wszelki wypadek. Gdy było bezpiecznie podkradł się pod drzwi na odległość półkroku i znów zaczął nasłuchiwać. Jedna chwilka, druga chwilka, trzecia chwilka. Jeśli spokój to czas na przesunięcie szafy. Najpierw powolne uchylenie drzwi. Wsadzenie przez szparę pochodni i zobaczenie czy nic jej nie dziabnie. Nic? No to teraz łapa na drzwi i lekko poszerzamy otwór przesuwając nieco szafę. Dobra, ręka nieco dalej coby móc asekurować mebel przed nagłym upadkiem i poszerzamy wejście jeszcze bardziej. Hałas? Ostrożne ale dość sprawne wycofanie się w tunel i zamknięcie bezszelestnie drzwi. Spokój? Otwieramy dalej na szerokość dogodną i bezpieczną do prześlizgnięcia się.
Oczywiście istnieje możliwość, że przed całą akcją może się okazać, że ktoś tam jest więc czemu najpierw nie nawiązać dialogu?
Ech, w ogóle jaka szkoda, że drzwi muszą otwierać się tylko na zewnątrz. W innym wypadku można by wyłamać po cichu deskę w szafie i przyczaić się w niej jak potwór z niejednej dziecięcej fantazji.
03.08.2014, 12:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#14

[MG]

Czas płynie i nagli, oszalałe kobiety oczekują na dzielnych wojowników, którzy pomogą im zmierzyć się z szarą rzeczywistością w ten czy inny sposób. Kochankowie skrywają się w szafach podczas gdy żony witają mężów wracających zbyt szybko do domu.
I to właśnie czasu nie mieli pod dostatkiem. Dzieci giną, sprawa ciągnie się tygodniami, a Nieznani Sprawcy nie śpią. I tym razem porywają zamiast podrzucać hrabinę.
Z racji tego przyspieszmy nieco zdarzenia i zmodyfikujmy tak, aby dostać się tam, gdzie powinno się znaleźć.

*Ragnar
Rufus ruszył przodem, bo dlaczego by miał tego nie zrobić? Nie szedł szybko, oglądał ściany, szukał wejść do pomieszczeń.
- Magia sama w sobie jest mi obojętna. Za to nie odpowiadają mi magowie. Niektórzy z nich to niezłe szumowiny i nie można im ufać. Z innymi można się dogadać, ale i tak ufać im nie wolno. -odpowiedział spokojnie gdy już tak przemierzał ciemny korytarz. Zamilkł na chwilę, po czym jeszcze dodał- Jeszcze nie wiem, do której grupy cię zaliczyć.
Załóżmy, że Ragnar nie stał jak ciołek, i ruszył za strażnikiem, gdy tylko ten go wyminął.
W końcu dotarli do pomieszczenia. Drzwi wyglądały na nowe, otwierały się na zewnątrz. W połowie wysokości drzwi tkwiły metalowe zaczepy na których spoczywała kłoda zamykająca drzwi. Rufus zdjął ją i oparł o ścianę. Otworzył drzwi.
Zapach rozkładu buchnął im w nozdrza. Bingo!
Nie czekając dłużej strażnik wszedł do środka.
- No dobra, coś tu mamy! -krzyknął do maga, który jeszcze nie zdążył wejść do środka. Gdy już to zrobił jego oczom ukazało się pomieszczenie. A w zasadzie tyle, ile zdołała oświetlić jedna pochodnia. Trudno było określić, czy było duże lub czy miało inne wyjścia.
Rufus stał z pochodnią nad zwłokami leżącymi w kącie. Nie były to jednak szczątki dziecka. Był to dorosły mężczyzna a raczej to co się po nim ostało. Jego zbroja i oręż został nienaruszony.
- Pamiętam go. Zgłosił się do nas w zeszłym tygodniu, chciał pomóc tak jak ty. No to już wiadomo co się z nim stało. -strażnik westchnął i rozejrzał się.- Przydałoby się więcej światła


*Havelock
Czyżby łowca miał ochotę posiedzieć w szafie? Cóż, to było jakieś rozwiązanie, ale musiały w końcu z niej wyjść. A gdyby zdrętwiał i wypadł w komiczny sposób? A gdyby go ktoś takiego zdrętwiałego znalazł i dostał napadu kociokwiku? Oj, to by mogło być niebezpieczne dla zdrowia. Lepiej zostawić szafę w spokoju i po prostu wejść do pomieszczenia.
Łowca wolał jednak zostać w korytarzu. Może to i lepiej?
Chwilę później usłyszał cichy szmer. Ktoś energicznie otworzył drzwi i Havelock poczuł uderzenie. Czym? To chyba... miotła!
- Już ja ci dam! Popamiętasz mnie! Włamywać się zachciało! -na łowcę padał raz za razem. Co gorsze atakowała go kobieta! Głos był skrzeczący i nie brzmiał na najmłodszy, ale zdecydowanie był kobiecy. No i głos dochodził z nizin. Niska, starsza kobieta. W końcu mógł ją dostrzec, chociaż utrudniała do miotła, którą wciąż go okładała.- Jeśli myślisz, że ujdzie ci to na sucho to jesteś głupcem! Włamywacz! Złodziej!
05.08.2014, 17:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#15

O bogowie...Gorzej wpaść chyba nie mógł. Starsza pani w bojowym nastroju i to jeszcze uzbrojona po zęby (o ile jeszcze jakieś ma) w wierną, wysłużoną miotłę. Czym sobie zasłużył? Przecież z drżącym serce, ręką na rękojeści miecz, przemierzał nieprzyjemne korytarze w poszukiwaniu zaginionych dzieci i złoczyńców a gdzie trafia? Do czyjejś piwnicy i sam jest nazywany rabusiem. Mało tego! Dostaje za to manto! W takich sytuacjach można próbować uciekać, kajać się albo spróbować się postawić. W pierwszym z przypadków jeśli jakimś cudem uda ominąć się agresora to na pewno zostanie się przezeń zapamiętanym a pamiętliwe babcie bywają gorsze od smoków. Kajać się? Ryzykowne bo babuszka albo zatłucze, albo wda się w dysputę a te mogą ciągnąć się godzinami. Naszemu Łowcy czasu niestety brakowało, podobnie jak nerwów dlatego będąc na skraju wyczerpania nerwowego najpierw osłaniał swoje punkty witalne i cofając się czekał na odpowiedni moment. W końcu starowinka postanowiła wziąć mocniejszy rozmach na co nasz dzielny blondas jej nie pozwolił. Jego dłoń wystrzeliła, zacisnęła się na stylisku miotły i mocnym szarpnięciem wyrwała kobiecie pogromcę wszelkiego przydomowego tałatajstwa. Zapewne gdy nie przewaga w sile i zaskoczenie nawet jemu by się to nie udało. Teraz gdy miał broń i chwilo oraz pozornie bezbronna gospodyni domu, w którym omyłkowo się znalazł, wyprostował się i napiął muskuły.
-Co robisz kobieto?!-Zadudnił swoim wyjątkowo niskim głosem, którym sam był nieco zaskoczony.
-Na bogów, zamilcz, bo ja jestem ze straży i jeśli kogoś tu zamykać to was! Wiecie co grozi za napaść na funkcjonariusza podczas służby? No właśnie, nie wiecie i obyście się nie dowiedzieli obywatelko!-Kontynuował nie dając się wybić z rytmu i dojść babie do słowa.
-My tu przeprowadzamy akcje walki z ogromnymi i groźnymi szczurami w piwnicach naszego miasta a wy nas miotłą?! Macie szczęście, że dopiero teraz tu przyszliście bo właśnie odparłem wyjątkowo wielką bestią. Radziłbym wam obywatelko lepiej to wejście zabezpieczyć niż tylko taką szafą a przynajmniej napakować ją czymś ciężkim. Nie przerywajcie!-Dudnił dalej mając nadzieję, że uda mu się zatrzymać takie brzmienie głosu na dłużej.
-No! A skoro już tu jesteście to możecie mi powiedzieć czy coś z tych korytarzy czy piwnicy słychać w dzień albo w nocy? Nie kręćcie nosem tylko mówicie to szybciej się dziadostwa pozbędziemy i wam po spiżarniach nie będzie się tłuc. Dla nas też to nieprzyjemne, proszę mi wierzyć obywatelko.-Jego głos nieco zelżał i stał się ciepły, uspakajający. Bogowie, jeszcze trochę poćwiczy i może zostanie śledczym? w sumie dobra fucha, ale wracając...
Wysłuchał czy babina ma mu co do powiedzenia, oddał miotłę i czym prędzej kazał się wyprowadzić z domu by wciąż oszołomiona gospodyni nie zaczęła w niego wątpić. Grzecznie się pożegnał i dziarskim krokiem ruszył za najbliższy róg a stamtąd czym prędzej do karczmy!
07.08.2014, 00:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#16

Mędrzec ruszył za Rufusem, który czas utrzymywał inicjatywę w swoich rękach. Nie przeszkadzało mu to ani trochę, w końcu zawsze wolał trzymać się gdzieś z tyłu i na spokojnie analizować sytuację oraz możliwe rozwiązania. Wpatrując się na plecy rozmówcy mimowolnie stawiał kroki w ślad za nim. W myślach jednak nie wyglądał tak nieprzytomnie, neurony pracowały na najwyższych obrotach. Każde połączenie w mózgu miało teraz jakieś zadanie - przekazywanie informacji(w domyśle wątpliwości). W każdym razie, szli tak sobie i szli... Aż wreszcie dotarli do miejsca, w którym wstawione były nowe drzwi. Były solidne i nie zakurzone, więc można wnioskować iż są używane przez... Kogoś. Strażnik otworzył je, a do nozdrzy obojga dotarł swąd rozkładających się ciał... Dzieci? Błąd. Było to ciało jakiegoś dorosłego mężczyzny, który - z tego, co mówił Rufus - miał jakiś czas temu zaoferować swoją pomoc w poszukiwaniu dzieci. Widocznie blondyni nie byli jedynymi, którzy chcieli kupić się w łaski tutejszych bogaczy i zdobyć sytą nagrodę.
Coś tam znaleźliśmy. Szkoda, że nie dzieci. Wiadomo chociaż do kogo należy ten dom, albo można to ustalić? Zapytał mag, po czym rozglądał się dookoła jednocześnie starając się znaleźć jakieś inne dziwne rzeczy. Co mogłoby to być? W sumie... Wszystko.


_______________

Spieszę się na pociąg, wybaczcie. Uśmiech
07.08.2014, 15:49
Przeczytaj Cytuj
Podziemia
#17

[MG]

*Havelock
Gdy tylko łowca rozbroił starszą panią, mógł uważniej się jej przyjrzeć. Nie dość, że nie musiał się kulić i stawać w obronie swoich przyszłych, nienarodzonych jeszcze dzieci, to i ona zamarła gdy wyrwał jej miotłę. Owszem, mogła odwiązać fartuch, którym była opasana i kontynuować atak przy jego użyciu, ale Hav zaczął przemawiać.
Drobna kobieta. Tak na oko mogła mieć jakieś 50 lat. Jasne oczy, jasne włosy zaczesane w całkiem schludny koczek. Wspomnianym wcześniej fartuchem opasana była dwa razy.
I właśnie ta chuda, dziarska kobieta złapała się pod boki, gdy on wczuwał się w strażnika miejskiego. Nie dał sobie przerwać, więc czekała aż mu się skończy powietrze w płucach i zrobi pauzę na tyle długą, aby mogła coś wtrącić.
- Cóż za bujdy! Chłopcze, ty myślisz, że nie wiem jak strażnik wygląda? Prowadzę pensjonat od dwudziestu pięciu lat i wiele w życiu widziałam! Widziałeś kiedyś strażnika miejskiego? Ha! A tu u mnie jeden mieszka. Wspaniały chłopiec. Żebyś tylko widział jak mu zbroja błyszczy! Bardzo miły chłopiec, Rufus. Niestety wspominał mi, że przenosi się do Lothil. -kobieta dała się ponieść i zaczęła rozmowę. A powinna lać i patrzeć, czy równo puchnie!- A i ze szczurami mi pomaga. On mi tu polecił szafę postawić i wiesz co, chłopcze? Nie ma już tu szczurów. A nawet jeśli by były, wystarczy potraktować je miotłą.
Kobieta znacząco spojrzała na łowcę i swoją miotę w jego rękach. Odchrząknęła.
- Mów szybko kim jesteś i czego tu szukać, a poproszę Rufusa, aby potraktował cię ulgowo. Rufus, taki miły chłopiec. Cichy, spokojny, płaci w terminie.... idealny pensjonariusz.



*Ragnar
- Kiedyś należał do szewca, ale ten się wyniósł. Dom stał jakiś czas pusty i tylko się niszczył. Później ktoś go kupił, ale nic z nim nie zrobił. - Rufus zaglądał to tu, to tam. Podnosił różne przedmioty, oświetlał je pochodnią i rzucał tam, skąd je podniósł.
Ragnar także się rozglądał? Szukał jakiegoś przedmiotu, który doprowadzi ich do kogoś odpowiedzialnego za to wszystko.
Nagle aksamitna czerń otuliła maga.
...
Pulsujący ból z tyłu czaszki, metaliczny zapach krwi i ciemność. To czekało na Ragnara, gdy się ocknął. Nie wiedział ile czasu był nieprzytomny. Minutę? Dwie? Może pół godziny? Dłużej? Nie mógł tego określić. Wyostrzony wzrok pozwolił mu dostrzec, że w pomieszczeniu wiele się nie zmieniło. Brakowało tylko Rufusa. Inną zmianą były zamknięte drzwi, które jak mógł się mag domyślić, zablokowane były kłodą, którą widzieli wcześniej. I tak mag znalazł się w zamknięciu. Ale przynajmniej odnowiła mu się mana!
08.08.2014, 02:18
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#18

Rozbrojony ze swojej broni jaką była ta wymówka westchnął i popatrzył na kobiecinę. Dostrzegłszy jej wymowne spojrzenie oddał czym prędzej miotłę i uśmiechnął się przepraszająco. Zbity z tropu skulił się i cierpliwie wysłuchała co właścicielka pensjonatu miała do powiedzenia. Wszystkie te informacje wydawały mu się nudne, nieco dziwne i nieprzydatne ale głupio byłoby machnąć na coś co mogło mieć jednak znacznie, zwłaszcza, że podczas podróży przez podziemia tak dużo pominął.
-Jaa...Ech, proszę pani, ja prowadzę śledztwo na własną rękę. To znaczy współpracuję ze strażą ale oni nie zawsze mogą tam gdzie inni wchodzą bez problemu.-Odparł coraz bardziej zakłopotany drapiąc się dłonią w potylicę.
-Przepraszam za najście i nastraszenie pani.-Dodał przepraszająco i podszedł do szafy zamykając za nią drzwi a następnie dosuwając dokładnie sam mebel. Teraz gdy się odwrócił zmierzył babeczkę od stóp po koniuszek głowy uśmiechnąć się ciepło.
-[b]Będę bardzo wdzięczny jeśli to zajście zostanie między nami. I tak będę musiał złożyć raport kapitanowi a skarga od obywatela go raczej nie ucieszy...Cóż, to może ja już pójdę, bo co tak będę stał? Jeszcze raz przeprosił zaoferował też jakieś zadośćuczynienie w przyszłości i czekając na gospodyni dał się poprowadzić do wyjścia rozglądając się na boki. W ten sposób pozbawiał się możliwości "przypadkowego" zabłądzenia ale też oddalał od siebie ewentualny gniew właścicielki pensjonatu. Za dużo już miał w głowie. Trzeba było się spotkać z Ragnarem i wszystko obgadać bo póki co to wychodziła z niego głupia dupa a nie Łowca.
08.08.2014, 02:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Podziemia
#19

Ktoś go kupił i nic z nim nie zrobił... Powtórzył po mężczyźnie Mędrzec, po czym podrapał się po skroni. Dziwiło go, że naprawdę nikt nie zainteresował się temu... Przecież w interesie nikogo nie było tracić pieniądze na kupowanie domów, z których nie robiło się użytku. To musiał zostawić jednak dla siebie i sprawdzić tę sprawę po wyjściu. Tymczasem skupili się na następnych pomieszczeniach, te głównie były niestety - a może i stety - puste. Rozglądając się mag wykorzystywał swój wyostrzony zmysł wzroku, kiedy to nagle spowiła go... Ciemność.
Ocknął się po prostu później. Nie wiedział ile dokładnie czasu minęło - być może minuta, a może dzień. Nie była to najmilsza pobudka wszech czasów, towarzyszyło jej bowiem otępienie, zamglony wzrok oraz zapach krwi. Jego krwi. Zniknął Rufus, nie można było jednak sprecyzować czy również został okaleczony(lub zabity), czy też brał udział a napadzie na Mędrca. Nigdy nie wyglądał bowiem na faceta godnego zaufania, jednak w sytuacji bez wyboru trzeba było mu zaufać.
Teraz wiem dlaczego leżał tutaj tamten trup... Skwitował w myślach Ragnar, przypominając sobie sytuację sprzed chwili. Przypomniało mu się również, że widok trupa nie zrobił na strażniku wrażenia. To przez fach, a może wiedział co zastaną? Nagle usłyszał hałas wydawany przez Laika, który wyleciał z jednego z pomieszczeń. Na całe szczęście nic mu się nie stało i zdążył się ukryć. Był jeszcze młody, tak więc nie nadawał się do jakiejkolwiek pomocy w walce. Powoli trzeba było się podnieść i przeszukać jeszcze raz wszystkie pomieszczenia. Może znajdzie jakieś dodatkowe smaczki, lub też wspomnianego wcześniej Rufusa, który akurat będzie potrzebował pomocy. Jeśli nie, to prawdopodobnie współpracował z osobą, która przed chwilą napadła na blondyna. Po przeszukaniu wszystkiego, jeśli nie znajdzie nikogo, to podchodzi do zablokowanych drzwi i używa swojego drugiego zaklęcia, które jest nieco silniejsze i powinno poradzić sobie ze stawianym oporem. Zresztą, Krzyk okazał się na tyle silny aby praktycznie zniszczyć wejście, tak więc teraz dodatkowa kłoda nie powinna stanowić problemu. Jeśli jest możliwość, to ustawia się w odległości 5 metrów od drzwi, na przykład na pierwszym schodku, lub jeszcze kawałek za nim.


__________________________

Nie wspomniałaś o Laiku, więc zakładam, że nic mu się nie stało i poprowadziłem niejako jego akcję Uśmiech

Złożona
Nazwa magii: Pazury Smoka
Koszt many: 11PM
Opis: Wyciągnięcie przed siebie dwóch rąk i złączenie ich przy nadgarstkach od wewnętrznej strony. Palce pozostają zgięte, zaś dłonie otwarte. Zbieramy odpowiednią ilość many, po 4 sekundach wystrzeliwujemy strumień błyskawic utrzymujący się przez 2/3 sekundy. Nie możemy zmieniać kierunku, aczkolwiek istnieje możliwość przerwania czaru. Błyskawice mają zasięg do 25 metrów, zaś średnica wynosi 2 metry. Siła umiejętności jest zabójcza przeciwko mniejszym nieodpornym na magię stworzeniom, zadaje spore obrażenia człowiekowi oraz średnim zwierzętom, zaś przeciętne rany wyrządzi większym stworzeniom. Przy odrobinie szczęścia dzięki Pazurom jesteśmy w stanie podpalić drewnianą chatę i niejako ją uszkodzić.
09.08.2014, 20:38
Przeczytaj Cytuj
Podziemia
#20

[MG]

*Havelock
- Nastraszenie? Mój drogi chłopcze, przeżyłam dwóch mężów, kilku rabusiów i zbójców w lesie. Myślisz, że tak łatwo mnie nastraszyć?
Gdyby nie to, że kobieta była na niego wściekła za wtargnięcie do piwnicy, to byłaby nawet rozbawiona tym młodzianem. Myślał, że zdołał ją nastraszyć, ha!
- Ani słowa kapitanowi? Hmm... jesteś podobny do Rufusa. On też wolał wszystko sam mówić kapitanowi. O tunelach pod miastem na przykład. Zgoda. Za dwa srebrne smoki jestem w stanie zapomnieć o tej sytuacji -czyżby ta kobieta i w takim zdarzeniu dopatrzyła się dobrej okazji aby zarobić? Cóż, czasy są ciężkie. Dzieci znikają, ludzie są przerażeni.- To jest różnica między tobą i Rufusem, chłopcze. Jemu zapomniałabym za darmo. Taki dobry chłopiec! I tyle razy przynosił mi najświeższe mięso z targu... może trochę za chude, ale niezwykle smaczne. Sama nigdy nie mogę takiego znaleźć. A ty mi podpadłeś. Ale spokojnie. Dwie srebrne monety i gardło sobie poderżnę, jeśli coś komendantowi pisnę.
Havelockowi nie pozostało chyba nic innego jak zapłacić kobiecie i cieszyć się, że nie chciała więcej za swoje milczenie. Swoją drogą chyba cały wszechświat zmówił się aby pozbawić łowcę wszystkich oszczędności, smok po smoku.
Kobieta wyprowadziła łowcę z piwnicy, cały czas dzierżąc miotłę. Nie to, że zamierzała jej na łowcy ponownie użyć, po prostu chciała mieć taką możliwość.
Wyprowadziła go z budynku, odetchnęła, oparła miotłę o ścianę domu i skrzyżowała ręce pod biustem. Czekała na swoje dwa smoki. Jedynie najstraszniejsze demony mogły wiedzieć, co powiedziałaby komendantowi, gdyby nie zobaczyła ustalonej przez siebie sumki...


*Ragnar
Być może Rufus znał napastnika... a może nie było tu nikogo oprócz maga i strażnika?
Sięgając ręką do pulsującego miejsca w czaszce Ragnar po raz kolejny mógłby przekonać się, że krew należy do niego. Czaszka nie była rozbita, jednak z rany sączyła się krew. Ogłuszony lecz nie zabity. Po to, aby Ragnar mógł wykrwawić się tu lub zemrzeć z głodu? A może napastnik chciał zyskać na czasie?
Rana nie wydawała się być poważna, o ile zostanie opatrzona. Kto wie czym została zrobiona... a wszelkie cholerstwa tylko czekają by się przypałętać. Zakażenia i inne...
Drzwi pomimo tego, że były nowe i solidne, nie stanowiły bariery dla maga.
Warto zauważyć, że drzwi które okazały się być zamknięte, nie były drzwiami do piwnicy, tylko do tego jednego pomieszczenia. Dlatego, aby znaleźć Laika lub rozejrzeć się po reszcie piwnicy, Ragnar musiał uporać się z drzwiami.
Zaklęcie było silne, jednakże mag był osłabiony po otrzymanym wcześniej ciosie w głowę. Tak więc przy pomocy Pazurów Smoka udało mu się stworzyć dziurę w drzwiach. Stworzyć dziurę. Zabawne. Tak właśnie proces destrukcji stał się procesem tworzenia. Zniszczone drzwi dawały początek drodze do uwolnienia się. Piękna sprawa.
Gdyby Ragnar był w pełni sił, być może roztrzaskałby przeszkodę w drobny mak. Teraz musiał zadowolić się dziurą w drzwiach, jeszcze nieotwartych. Wyrwa na tyle duża, aby w niej swobodnie pogmerać, a za nią kłoda, którą drzwi zostały zablokowane.

Po oswobodzeniu z pomieszczenia (w ten czy inny sposób), odnalezieniu Laika i sprawdzeniu pozostałych pomieszczeń, Ragnar odkryje, że oprócz trupa łowcy nie ma tu nic ciekawego. A z pewnością nie ma tutaj zaginionych dzieciaków.
Szczątki łowcy, Ragnar ogłuszony i zamknięty, strażnik który zniknął. No cóż, siedząc na rzyci w tym podziemiu mag niczego się nie dowie... a wychodząc z piwnicy i z budynku przynajmniej odkryje, że był nieprzytomny dobre pół godziny.




/ Ok, warto by było, żebyście się spotkali i przedyskutowali sprawę. W końcu chcemy, żebyście jak najszybciej dotarli do Lothil i dołączyli do Rei, prawda?


UPDATE: Jako, że Ragnar nadal jest niedostępny, nieco zmienimy bieg wydarzeń. Powiedzmy, że... nie obudził się po ciosie. Laik uleciał, a ciało Ragnara będzie spokojnie gniło w podziemiach dopóki ktoś go tu nie znajdzie.
Dziękuję, dobranoc.
13.08.2014, 00:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna