Punkt odbioru informacji
#21

Strażnik trafiony nogami w brzuch znów stęknął i wypuścił głośno powietrze z płuc. Chwilę później leżał na ziemi z przyciśniętym sznurem do gardła. On jednak również nie pozostał bierny i zacisnął swoje dłonie wokół gardła Cassavira w żelaznym uścisku. Obaj mężczyźni mieli odcięty upływ powietrza, a kwestia zwycięstwa odnosiła się do tego, który szybciej straci przytomność.
Walczący zostali jednak gwałtownie rozdzieleni. Cassavir mógł usłyszeć dźwięk otwieranych drzwi, a potem ktoś brutalne zepchnął go na ziemię, odrywając tym samym od strażnika Medo. Gdy jego niedoszły rywal starał się zerwać na nogi, skorzystać z przewagi i przydusić akolitę do ziemi, został brutalnie spacyfikowany.
- Dość tego szaleństwa! - Zabrzmiał stanowczy, znajomy głos, który należał do urzędnika Halla. Brandon zaś klęczał obok strażnika Medo i przyciskał go do ziemi. Obaj mierzyli się groźnymi spojrzeniami.
- Co to ma znaczyć? - Warknął Medo i wskazał palcem na Cassavira. - Łapcie go!
- Nikt tu nie będzie nikogo łapał - odparł tym razem spokojniej Hall. - Nie pozwolę, żeby ten kutas z wąsem robił burdel z urzędu.
Strażnik Medo znów się szarpnął, jednak Brandon po raz kolejny go przytrzymał. Tymczasem Hall podszedł do Cassavira.
- Proszę mi wybaczyć, że musiał pan tyle czekać. Mam nadzieję, że nic się panu nie stało? - Spytał i podał mu rękę, aby pomóc wstać. - Musiałem załatwić kilka spraw. Będzie pan mógł spokojnie opuścić nasze miasto, jednak doradzałbym to zrobić jak najszybciej. Komendant zapewne nie będzie zadowolony z takiego obrotu spraw. Jest noc, więc nie powinno być problemu ze zniknięciem. - Oznajmił i uśmiechnął się.
07.09.2014, 00:10
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#22

Cassavir czuł szumiącą w uszach krew, gdy nawzajem trzymali siebie w śmiertelnych uściskach i tylko jedna myśl dudniała mu w uszach: "Wytrzymaj!". Jeśli okazałby się zbyt słaby wszystko byłoby stracone. Więc rozpaczliwie trzymał się przytomności, a sam ciągnął line tak mocno jak tylko mógł.
Nagle poczuł szarpnięcie i upadł na plecy. Zdezorientowany rozglądnął się po pomieszczeniu. Zauważył dwóch urzędników, którzy byli tu wcześniej. Dopiero po chwili dotarł do niego sens wypowiadanych przez nich słów. Nie przypuszczałby nigdy w życiu, że te urzędasy mogą być tak dzielne! Chrząknął i spojrzał na Halla z nieukrywanym szacunkiem. Wstał z jego pomocą i otrzepał rękawy z kurzu.
- Mówiąc szczerze nie spodziewałem się, że będziecie panowie tak uparci. Wolałem liczyć raczej na siebie... - spojrzał na Medo. Strażnik mógł dojrzeć pewne zakłopotanie, gdy na niego patrzył.
- Nic osobistego. Na moim miejscu zrobiłbyś to samo - rzekł do niego i westchnął. No cóż, sytuacja summa summarum stała się dla niego korzystna, miał szanse stąd uciec.
- Jestem waszym dłużnikiem panowie. Kiedyś na pewno spłacę dług. Pozbieram tylko swoje rzeczy. A właśnie... mogę liczyć na swoją zapłatę?
07.09.2014, 22:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#23

Hall uśmiechnął się z satysfakcją i uparł ręce o boki.
- Prawdę mówiąc ten cały komendant już od dawna działa nam na nerwy. Kiedy pojawia się możliwość napsucia mu krwi... cóż, nie mogliśmy nie skorzystać. - Stwierdził z uśmiechem zadowolenia. O wiele mniej zadowolony był jednak Medo, który w tej chwili nawet nie wściekał się na Cassavira, a raczej na swoich kolegów z pracy.
- Wielkie dzięki Hall. Szkoda tylko, że to ja kurwa za to oberwę. - Warknął ze złością.
- Oh, nie dramatyzuj - odpowiedział Brandon i przewrócił oczyma. - I tak nie możesz liczyć na lepszą pracę niż ochranianie nas.
Medo wyraźnie nie chciał się z tym pogodzić, jednak nie wykonywał już kolejnych agresywnych ruchów. Wstał, otrzepał się i oparł o ścianę.
- Pierdole taką robotę - mruknął pod nosem. Hall skinął głową, a potem znów zerknął na Cassavira.
- Och, oczywiście - stwierdził i rzucił akolicie mały woreczek. Był tak lekki, że mogło się wręcz wydawać, iż jest pusty. Jednak przy dokładniejszym badaniu można było stwierdzić, że znajdują się tam dwie monety. - Zapłata za informacje z dziennika, plus mała premia za... niedogodności - powiedział Hall i znów uśmiechnął się z zadowoleniem. Brandon kiwnął głową, natomiast Medo znów burknął coś pod nosem.
09.09.2014, 15:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#24

Cassavir w odpowiedzi skinął jedynie głową. Nie było co dodawać do tego co powiedział Hall. Złapał woreczek i zerknął do środka. Uśmiechnął się lekko widząc zawartość. Schował go do kieszeni. To było wręcz niewiarygodnie, że tak mu się poszczęściło, zważając na jego poprzednie położenie... No ale jak to mówią: "raz na babie, raz pod chłopem".
- Dziękuję. Wiecie może, gdzie są moje rzeczy?
Należało skrupulatnie wykorzystać tę okazję i wynieść się stąd.
09.09.2014, 18:11
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#25

W woreczku znajdowały się dwa piękne, wypolerowane, można stwierdzić, jeszcze ciepłe złote smoki. Hall posłał Cassavirowi porozumiewawcze spojrzenie, natomiast Medo prychnął wzgardliwie.
- Zaczekaj tu chwilę - polecił Brandon i opuścił pomieszczenie. Zapewne udał się po rzeczy Cassavira. Hall natomiast usiadł na krześle i spojrzał na Medo.
- Słuchaj, przecież to da się łatwo rozwiązać. Powiemy, że uciekł. Użył czarnej magii albo coś tam. Zresztą, komendantowi już tak na nim nie zależało, chciał go oddać wieśniakom. Strzel mu jakąś gadkę po niematerialnych ośmiornicach.
- Spierdalaj Hall. Ty i te twoje złote rady. Nie będę robił z siebie idioty.
- Ja mogę zrobić - odparł urzędnik i podrapał się po głowie. - Hej, to nawet niezły plan. Będziesz miał świadka. Tylko musimy ustalić jakąś spójną wersję wydarzeń.
- Może taką, że pozwoliliście mu uciec?
- Ty też jakoś szczególnie nie protestujesz - na twarzy Halla pojawił się sprytny uśmieszek. Medo chyba zdał sobie sprawę, że tak czy inaczej musi pójść na współpracę albo znów podjąć próbę złapania Cassavira, jeśli chce wyjść z całej sytuacji z twarzą. Na szczęście ta druga opcja chyba nie bardzo mu się podobała. Na razie jednak odwrócił głowę w drugą stronę.
W międzyczasie przybył Brandon, trzymając w rękach kufer, który chwilę później z hukiem opadł na ziemię.
- Tu powinny być wszystkie twoje rzeczy - oznajmił urzędnik o aparycji drwala i założył ręce na klatce piersiowej.
10.09.2014, 13:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#26

Skinął głową Brandonowi i skupił uwagę na pozostałych dwóch mężczyznach.
- Możesz mu powiedzieć, że widziałeś jak sznury, które mnie krępowały, ożywają i zaczynają go dusić. To by wyjaśniało ślad po linie na jego szyi. A ja w międzyczasie uciekam - zasugerował im, lekko się uśmiechając. Sytuacja była istotnie komiczna.
Gdy urzędnik przyniósł mu skrzynię z jego rzeczami. Cassavir otworzył ją i zaczął przeglądać, czy aby pewno wszystko się tam znajduje. Jeśli tak, to zabrał wszystko, sztylety pochował w ich kryjówkach. Przy okazji napił się wody z bukłaka. Myślał już gdzie by się tu wynieść.
- Macie jakieś sugestie do jakiego miasta by uciec? Z pewnością między miastami są jakieś koneksje, a ja bym nie chciał wpaść na przyjaciół mości komendanta.
Oczywiście nie miał zamiaru iść tam dokąd mu wskażą. To był mały podstęp, jakby któryś z nich jednak wygadał się pod naciskiem. Niech sobie o szukają tam gdzie go nie będzie.
10.09.2014, 16:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#27

W skrzyni były wszystkie rzeczy należące do Cassavira. Wrzucone bezładnie, na szczęście nic nie ucierpiało. Hall skinął głową.
- Widzisz Medo? Coś wymyślimy - stwierdził pocieszającym tonem.
Gdy akolita zadał pytanie, urzędnicy popadli w zamyślenie.
- Są, ale akurat nasz najdroższy komendant nie ma zbyt wielu przyjaciół. Może po nim tego nie widać, ale straszny z niego buc. Nie ma jednak wątpliwości, że plotki o twoich "dokonaniach" szybko się rozejdą. Hmm... - Hall popadł w zamyślenie. Na pomysł wpadł natomiast Brandon.
- Mógłbyś iść do Valen i tam się ukryć, przeczekać aż minie całe zamieszanie. Nie zrobiłeś nic szczególnie efektownego, za tydzień powinni już sobie dać spokój. Gorzej, jeśli wyślą list kończy, ale nie podejrzewałbym ich o to. W każdym razie Valen jest drugim domem dla wszelkiej maści najemników, złodziei i innych typków. Jeśli tylko nie zrobisz nic głupiego, powinno być w porządku. - Zasugerował, drapiąc się dłonią po podbródku.
- Możesz się również udać do Perony. Co prawda jest to spokojniejsze miasto, ale bardziej oddalone. Nikt sobie nie będzie zawracał głowy, aby cię tam szukać. Tyle, że to będzie dłuższa podróż - dodał Hall, upierając się barkiem o ścianę. - Jak tam już wolisz.
10.09.2014, 18:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#28

Cassavir pokiwał głową i poprawił worek na plecach.
- Macie może jakąś mapę? Rozeznałbym się z chęcią po okolicy.
Nie mógł tracić czasu na błądzenie po okolicy. Potrzebował konkretnego celu. Gdy przeglądał pergamin zastawiał się dokąd by się tu udać. Jego uwagę przyciągnęła wschodnia wyspa. Wyglądała na dość obiecujące miejsce i jako że Grimssdel było miastem portowym mógł łatwo się tam dostać. Oddał mapę z podziękowaniem.
- Jeszcze raz dzięki wam za wszytko. Miejcie pewność, że kiedyś spłacę swój dług. Niech bogowie wam błogosławią. - Uścisnął urzędnikom dłoń. Strażnikowi zaś skinął głową, nie chciał go drażnić.
Podszedł do drzwiami, ukłonił się jeszcze raz lekko i udał się do portu.
13.09.2014, 19:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#29

Urzędnicy chętnie podzielili się mapą, którą Hall wyciągnął ze swojego biurka. Zaś gdy akolita znalazł to, czego potrzebował, obaj pożegnali się z nim. Hall trochę bardziej wylewnie, Brandon trochę mniej. Nie było jednak wątpliwości, iż obojgu niespodziewany gość przypadł do gustu i zwyczajnie go polubili.
- Bywaj w zdrowiu Cassavirze - powiedział Hall, kiedy ściskał dłoń maga, odchodząc od zwrotów formalnych. - Niech Duronor ma cię w opiece. Jeśli kiedyś będziesz w okolicach Grimssdel, odwiedź nas. - Z tymi słowami się rozstali. Cassavir wyszedł, urzędnicy i Medo pozostali.
Było już po północy, księżyc słabo oświetlał uliczki Grimssdel. Wszyscy spokojnie sobie spali w swoich domach, ewentualnie spędzali czas w spelunach, które był jeszcze otwarte. Nikt jednak nie niepokoił akolity, gdy ten zmierzał w stronę portu. Jedynie kot raz przebiegł mu drogę, kierując się w stronę jednego z zaułków. Zanim zniknął w ciemności, odwrócił się jeszcze do Cassavira, lustrując go żółtymi ślepiami, a potem czymchnął. Niezbyt przyjemnie uczucie.
W końcu jednak magowi udało się dotrzeć do portu. W tej chwili był on jednak opustoszały, tylko dwóch strażników czuwało na specjalnych wieżyczkach, obserwując raczej to, co dzieje się poza portem, niż w nim.
14.09.2014, 12:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#30

A więc był w porcie. Zasadnicze pytanie brzmi: "co dalej?". Poprawił kaptur i rozglądnął się po okolicy. Trzeba zasięgnąć języka. Uśmiechnął się i poprawił kaptur.
Poszukał wzrokiem jakiejś karczmy. Być może uda mu się znaleźć jakiegoś kapitana, chętnego go przyjąć na rejs do Teolii. Z tego co słyszał werbunek zazwyczaj odbywa się właśnie w takich miejscach. A, że była już północ, towarzystwo pewnie nieco podpite, to może uda mu się coś wywojować. Byleby nie natrafił na któregoś ze strażników z właściwie już wczorajszego dnia. Jeśli coś wypatrzył skierował się w tamtą stronę.
14.09.2014, 13:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna