Punkt odbioru informacji
#31

W pobliżu portu otwarte były dwie karczmy. Jedna z nich nich była całkiem pusta, brakowało nawet jakiegoś karczmarza. Cassavirowi pozostało więc tylko skierować się do tej drugiej. Nosiła bezsensowną nazwę "Morski Okoń" i przebywało w niej kilka osób. Z wyglądu nie różniła się szczególnie od innych karczm. Nie był to lokal z wyżej półki, jednak również nie zwykła speluna. Najtrafniej byłoby ją określić jako przeciętną.
Z gości kilku grało w kości, dwaj siłowali się na ręce, a cała reszta popijała różne trunki, samotnie lub w towarzystwie, prowadząc ciche rozmowy. Barman stał przy ladzie i uśmiechał się wdzięcznie do niezbyt pięknej dziewki, która widocznie jednak wpadła mu w oko. W powietrzu roznosił się zapach niezbyt smacznego piwa i zbutwiałych desek.
14.09.2014, 15:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#32

Po powierzchownym oglądnięciu lokalu skierował się w stronę karczmarzu.
- Witaj. - Skinął mężczyźnie głową. - Macie może ciemnego piwa?
Cassavirowi właściwie było obojętne co zamówi, byleby nie siedzieć w karczmie o suchej mordzie, na co krzywo patrzono. Tak, że nawet jeśli nie było ciemnego piwa, to zamówił, jasne, albo jakieś wino... mogły być nawet siki ewidentnie rozcieńczane z wodą. Byleby nie było to drogie.
Gdy został mu podany trunek Cassavir zapłacił, podsuwając dodatkowego srebrnego smoka i uśmiechając się jednocześnie do karczmarza.
- Nie wiesz może, szanowny panie, czy nie wypływa jutro, właściwie dziś, z tutejszego portu jakiś statek do Teolii? Może jakiś kapitan szuka załogi?
14.09.2014, 16:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#33

Karczmarz krzywo spojrzał na niespodziewanego gościa, który przerywał jego amory. Swoją drogą dziewczyna, do której się zalecał, spojrzała teraz na Cassavira i pochwaliła się mu sporymi brakami w uzębieniu, kiedy szeroko się uśmiechnęła.
- Jasne - odburknął karczmarz i chcąc nie chcąc, zabrał się za nalewaniu trunku gościowi. - Piętnaście brązowych - zażądał, stawiając przed akolitą zamówione przez niego piwo, będące z gatunku sików. Humor jednak znacznie mu się poprawił, gdy zobaczył dodatkowego srebrnego smoka w zapłacie. Na początku spoglądał na niego tak, jakby niczego nie rozumiał, aż w końcu podniósł wzrok na Cassavira i się uśmiechnął.
- Ha! Piękną mamy dzisiaj noc, prawda? - Spytał, starając się poprawić kiepskie pierwsze wrażenie. Zignorował już zupełnie dziewkę, która wyglądała na wyraźnie zniesmaczoną i poszła na łowy gdzieś indziej. Karczmarz zaś uparł dłonie o blat i przybrał wyraz zamyślenia. -[b] Tak, tak, wydaje mi się, że słyszałem coś o statku, który będzie płynął przez Toelię... tylko który to był?[b] - Zapytał samego siebie, przystawiając dłoń do ust w geście intensywnego rozmyślania. Druga dłoń wysunęła się w stronę Cassavira, wykonując zachęcający gest, jasno sugerujący, iż akolita może odrobinę odświeżyć pamieć rozmówcy.
16.09.2014, 13:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#34

Cassavir roześmiał się cicho, zerkając na karczmarza.
"Jebana pijawka" - pomyślał. No niech będzie stratny, lepiej stracić dwa srebrne smoki niż zostać nabitym na pal przez wieśniaków. Ta inwestycja na pewno mu się zwróci w przyszłości.
Umoczył gębę w piwie i skrzywił się lekko. Jak podejrzewał, chrzczone.
- Z czegoś żyć trzeba. - Położył na blacie kolejnego smoka i popchnął go niedbałym ruchem w stronę karczmarza.
- Ale do rzeczy, co z tym statkiem?
16.09.2014, 14:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#35

Karczmarz szybkim ruchem chwycił srebrnego smoka i schował go pod ladę, tak że normalny gość karczmy nawet nie zauważyłby tego ruchu. Potem oparł się przedramionami o ladę.
- Z samego rana wypływa statek, który kieruje się do Sohanu. Przewożą jakieś materiały, skóry czy coś tam. Dodatkowy ładunek robią w Teolii i Lothil. Potem wprost na pustynię. Chyba coś jeszcze wcześniej kupują, ja się tam nie znam. - Stwierdził mężczyzna, stukając knykciami o blat. - Nawet był tutaj jeden koleś, który o tym opowiadał. Cholera, jak on się nazywał... - Karczmarz zmarszczył brwi. Życie z pamięcią co chwilę nękaną atakami amnezji musiało być dla niego okropną sprawą, na szczęście często trafili się dobrotliwi ludzie pokroju Cassavira, którzy dotowali nieszczęsnego człowieka, a ten wtedy jak znalazł, wszystko sobie przypominał. Medycyna wciąż jest w trakcie ustalania związku między tymi zajściami.
16.09.2014, 16:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#36

Nieco zirytowany cmoknął i rzucił pazernemu karczmarzowi trzecią monetę.
- Mam nadzieję, że te informacje są warte swojej ceny - rzekł bezbarwnie.
Pochylił się nieco opierając ręce na blacie, patrząc mężczyźnie prosto w oczy.
- Więc jak się nazywa ów człowiek i gdzie go mogę znaleźć?
Jeżeli ten stary cap będzie chciał od niego jeszcze jednego srebrnego smoka, to Cassavir przysięgał bogom, że pokaże mu jak bardzo zgubne może być nadużywanie czyjejś cierpliwości.
16.09.2014, 17:49
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#37

Karczmarz schował kolejnego srebrnego smoka i podrapał się po brodzie. Chyba zdał sobie sprawę, że wyciągnął już wszystko, co tylko był w stanie i dalsze naciąganie klienta może przysporzyć mu więcej kłopotów niż korzyści. Uśmiechnął się i wskazał podbródkiem w stronę grupki ludzi.
- Widzisz tych gości grających w kości? Ten stary cap z brodą, który wszystko przegrywa nazywa się Viaro. Kiedy tu przyszedł, opowiadał kilku kolesiom o swoim statku, pytał czy nie chcieli się zaciągnąć. Spróbuj szczęścia. - Poradził karczmarz, a potem odszedł, aby zająć się jednym ze swoich kufli, który zaczął polerować.
Na środku pomieszczenia czterech mężczyzn grało w kości. Jeden z nich pasował do opisu podanego przez karczmarza, a niezbyt wielka kupka pieniędzy przed nim świadczyła, iż nie radzi sobie zbyt dobrze.
17.09.2014, 13:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#38

Skinął głową i zerknął na wskazanego mężczyznę. Dobra nasza. Wystarczy teraz tylko jakoś wprosić się na statek.
- Dziękuję ślicznie za informacje. - Na jego ustach grał fałszywy uśmiech, a w głosie słychać było przesadną, wręcz ironiczną grzeczność. Niech ci te monety wypalają kieszenie. Damonie nasienie...
Zostawił kufel z rozwodnionym piwem i podszedł do mężczyzn grających w kości.
- Witajcie, można wejść do gry?
Cassavir bardzo lubił hazard. Zwłaszcza, że dzięki swoim umiejętnościom zazwyczaj wygrywał.
17.09.2014, 16:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#39

Wszyscy gracze od razu skierowali swoje spojrzenia na Cassavira i przyglądali mu się badawczo.
- A masz za co grać? - Spytał jeden z nich, posiwiały i niezwykle pomarszczony starzec. Gdy okazało się, iż mag posiada pieniądze, mężczyźni robili dla niego miejsce, aby dołączył do gry. Minimalna stawka za każdą partię stanowiła 10 brązowych smoków. Niektóre rudny potrafiły ciągnąć się przez dłuższy czas, jednak mężczyźni zabawiali się wzajemnie różnymi opowieściami czy dyskusjami. Jak się okazało, Cassavir całkiem przypadł im do gustu. Udało mu się wygrać cztery partie i zgarnąć 140 brązowych smoków. Nie najgorzej szło również staremu Viaro, który odrobinę się odkuł i powiększył kupkę swoich pieniędzy. Po kilku godzinach, kuflach piwa i rozegranych partiach postanowił on jednak opuścić towarzystwo.
- Wybaczcie panowie, praca wzywa - oznajmił, chowający zdobyte przez siebie smoki. Podniósł jeszcze wzrok na obecnych. - Nie chce się z was który na łajbę zaciągnąć? - Zapytał, przygotowując się do opuszczenia lokalu.
18.09.2014, 18:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Punkt odbioru informacji
#40

Rzeczywiście towarzystwo okazało się przyjemne. Cassavir lubił historie, zarówno gdy ich słuchał jak i gdy sam je opowiadał. Tak więc grali, pili i ogólnie obeszło się bez nieprzyjemności. Cygan sam opowiedział kilka anegdotek, które zasadniczo były prawdziwe... no... może lekko podkoloryzowane. Przez pierwsze chwile próbował zrozumieć sytuacje, jak się rozkładają zależności między panami, czy ktoś czasem nie kantuje. Gdy okazało się, że nie grają na wielkie sumy, nikt nie oszukuje, a do tego tworzyła się tak przyjazna atmosfera, Cassavir machnął ręką i nie uciekał się do swoich zręcznych palców.
Przy okazji dopisało mu szczęście i udało mu się wygrać niemal tyle, ile stracił na tego, niech go demonie dupowtyki chędożą, karczmarza.
Jak widać los odwrócił się do starego marynarza i udało mu się nieco zmniejszyć straty.
Cassavir wyciągnął się lekko na krześle, rozciągając mięśnie. W tym samym momencie Viaro zaczął zbierać manatki.
- Ah... karczmarz mi wspominał, że ktoś tu szukał załogi. Płyniecie przez Teolię? Akurat mam tam pewne interesy...
18.09.2014, 19:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna