Rzadkie drzewa - Strefa I
#11

Spoglądała na nich zainteresowana. Nie znali się dobrze, przynajmniej tak czuła i wywnioskowała ze słów Sevena. Z drugiej strony, może to i dobrze, bo konszachtów w takim razie też nie mieli. Młoda panna również nie wyglądała na taką, co by potrafiła nóż w ręce wziąć, a następnie poderżnąć gardło. Także spiski raczej nie istniały. Zmierzyła wzrokiem młodego mężczyznę, który powziął rolę głównodowodzącego w drużynie. Miał w zupełności rację, że ostatnią rzeczą, jaką pragnęłaby jest osoba za jej plecami. Sam usytuował się w idealnym miejscu... By przeżyć i mieć z możliwość ratunku kobiety przed sobą. Cóż, jak będzie próbował uciec w czasie rzezi niewiniątek ona odstrzeli mu nogę lub głowę, by nie miał zbyt łatwo. Skinęła głową. Widocznie jedzenie może poczekać. Jak się zbyt daleko zapuszczą i nie znajdzie swojego jelenia, to nie będzie sensu targać go z serca bagien, bo coś na pewno go skubnie lub dziewczyna zachęci tym samym potwora, by skoczył na nich.
W gruncie rzeczy, poczuła się bardzo... Dziecinnie.
- Nie macie do kogo wracać, czyż nie? - zagadnęła, biorąc z wolna łuk w swoje spracowane dłonie - Inaczej nie kwapilibyście się do samobójczych... Misji.
Tak twierdziła i wyraziła swoje zdanie, może dla nich niezbyt ważne. Ale nie lubiła ciszy, a i chciała się dowiedzieć co nieco o towarzyszach.
- Nie szukacie czegoś? - kolejne pytanie padło z jej ust dosyć cicho. Równie dobrze mogli nie usłyszeć go, ale dla rozpoznania warto sprawdzić, jaki mają słuch. W razie potrzeby. Zaczepiła strzałę o cięciwę, ale nie zamierzała jeszcze naciągać. Mogłaby przypadkowo puścić komuś w piętę.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







02.05.2013, 23:14
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#12

Szli powoli, ostrożnie stąpając po mokradłach. Na razie grunt pod ich nogami był jeszcze dosyć twardy, lecz z każdym krokiem zagłębiali się w zdradliwe tereny bagien, gdzie każdy ruch mógł być początkiem ich zguby. Siódmy był szczupłej budowy, lecz nawet jak na swe lekkie ciało, stąpał niezwykle cicho i delikatnie, niemal nie pozostawiając śladów na nasiąkniętej ziemi i torfowiskach. Wydawało się, iż nawet zbytnio nie skupia na tym uwagi, jakby przychodziło mu to naturalnie, bądź ze sporego doświadczenia. Jeszcze kilka chwil wcześniej zaprezentował poważną i racjonalną postawę, a teraz rozglądał się wokoło niczym dziecko zafascynowane cudami natury. Wesoło uśmiechnięty, z szeroko otwartymi oczyma, rozglądający się nieustannie na wszystkie strony, wyglądał trochę niesfornie.
- Poniekąd masz rację - odparł na pierwsze pytanie Mirie. - Ja wychowałem się w sierocińcu, pewnie gdzieś tam w świecie są jeszcze moi przybrani bracia i siostry, ale raczej się już nie spotkamy - rzekł raczej zdawkowo, bez zainteresowania, jakby od razu chcąc porzucić ten temat. - Samobójcze misja jakoś mnie nie pociągają, choć było się już na kilku, pod względem ich ''samobójczości'' można powiedzieć, że nie były takie złe. Ot, wyłowienie jakiegoś przedmiotu z dna jeziora, złapanie tygrysa, który uciekł z klatki, podwędzenie liderowi bandy najemników jego ulubionego miecza, ten to dopiero miał styl - zachichotał psotnie. - A widzieli byście jak kapitan piratów leci za burtę własnego statku, o tak, to było ciekawe. Emmm, ale chyba trochę się rozpędziłem, pytałaś jeszcze o coś Mirie ? A tak, czy czegoś szukamy ? No ja bym wolał poszukać szczęścia, ciepłego jedzenia i wygodnego łóżka, ale Klara oraz Jin woleli rozejrzeć się za czymś z kłami i pazurami, nie wiem, może na futro albo torebkę ?
02.05.2013, 23:56
Przeczytaj Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#13

Powoli zapuszczali się w głąb bagien, nikt z tu obecnych nie był rozeznany w terenie, a jednak postanowili iść naprzód. Wciąż bardzo ostrożna Miri, bo tak wolał mówić na nią Jin zadawała pytania, które dawały możliwość lepszego "zapoznania się". Powoli i ostrożnie wyciągnęła łuk, po czym zadała następne pytanie. Wracać do czegoś powiadasz? Ja straciłem rodzinę jak miałem kilka lat, po czym przygarnął mnie Smok... Stał się on dla mnie w pewnym sensie bardzo bliską osobą, jednak pewnego dnia zniknął i już się nie pojawił. Odpowiedział chłopak próbując maskować swoje uczucia. Samobójcze misje? I tak w końcu każdy na tym świecie wyzionie ducha, więc ja wolę robić to co sprawia mi przyjemność i iść na całość. Lubię niebezpieczeństwo, ot tak tyle lat życia w dziczy i polowań na potwory. Właśnie to mnie od tego uzależniło. Kontynuował chłopak. W następnej chwili padło już ostatnie pytanie, które młoda wojowniczka wypowiedziała cicho, jednak Smoczy Zabójca dzięki swym zdolnościom zdołał je dobrze usłyszeć. Rzeczą która potwierdziła jego słuch była odpowiedz ze strony Siódmego. Po jej zakończeniu pałkę przejął Jin. Ależ oczywiście! Szukam wszystkiego co niebezpieczne! Nie mam zamiaru przestawać z powodu zagrożenia życia... Ale o tym już mówiłem. Teraz z twarzy chłopaka ulotnił się uśmiech. No i do tego... Szukam mojego przyszywanego ojca. Zakończył chłopak, a na jego twarzy ponownie zawitała radość i podniecenie. Słuchaj Miri, mogę do Ciebie tak mówić co? zachichotał Jin. Po prostu daj się ponieść, a w razie potrzeby zawrócisz. Co ty na to? Zapytał młodzieniec po czym począł rozglądać się w celu znalezienia jak najlepszej drogi do serca bagien. Tak czy owak... Idziemy! Krzyknął żwawo Jin a następnie ruszył obraną ścieżką.
03.05.2013, 11:04
Przeczytaj Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#14

Mirie rozglądała się bacznie, uważając, czy coś aby w jakimś krzaku lub koronie drzew nie drży. Patrzyła również na grunt, który przemierzali. Bądź co bądź jeśli wlezie się w za bardzo wciągający teren to i zwykle but zostaje. To dobrze, że posiadała mocno przewiązane, skórzane oraz nieprzepuszczające wody "człapaki", jako iż inaczej musiałaby wracać boso przez długi czas w razie wypadku. Warto było również słuchać towarzyszy, gdyż dowiedziała się, że dwójka z nich nie ma aktualnie rodziny, a gdyby nie Seven, który był przed nią i powtórzył pytanie miałaby jakąkolwiek pewność, iż naprawdę dwie osobistości z przodu mają lepszy słuch. Przegryzła wargę. Nie będzie ich więcej testować.
- Jak zejdziesz wcześniej, nie przeżyjesz lepszych przygód - wzruszyła ramionami. Zamierzała uciąć temat śmierci, bo w tej rozmowie za dużo jej było. Chyba, że ich życie dosłownie zalane jest postacią kostuchy. Ostrzegła ich wcześniej, na dłuższy czas wystarczy. Uśmiechnęła się serdecznie, słysząc zdrobnienie Miri. Rzadko kiedy mówi ktokolwiek tak do niej, a brzmi to co najmniej sympatycznie.
- Nie martwię się o siebie, potrafię sobie poradzić w razie potrzeby sama. Nie jestem pewna was - zrobiła krótką przerwę, zastanawiając się - i waszych zachowań. - odetchnęła rześko, ciesząc się, że wyrzuciła to z siebie, a usta wykrzywiły się w grymas nazywany przez niektórych podkówką. Szeroki, wysoki uśmiech, ukazujący biel zębów.
- Nie myśleliście o wypoczęciu, zanim tu wkroczyliście? Raczej nie warto robić sobie tutaj przystanków - to było pytanie na wpół retoryczne. Miała ochotę samą siebie skarcić, gdyż ruszyli wręcz bez zastanowienia.
- Skąd przybyliście? - by ocenić, jak bardzo są zmęczeni potrzebna jest odległość. A w głowie panienki Uhs jawiła się taka mini, niezbyt skomplikowana mapa większych miast i krain, dlatego jak wymienią malutką wioskę na krańcu świata, to niewątpliwie nie będzie znała długości przebytej przezeń drogi. Nawiasem mówiąc, już chwilę temu minęli drzewo, na którym się przekimała.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







03.05.2013, 14:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#15

Cały czas był uśmiechnięty, wesoły, pogodny. Lecz tak na prawdę, w ciszy swoich myśli powtarzał jedno - Skąd ja się tu do cholery wziąłem !? Dziarsko i beztrosko szedł wgłąb mokradeł, owszem, był na takich już nie jeden raz, ale wtedy planem było... no dobra, nie było żadnego planu, zadaniem było podpatrzeć jakieś rzadkie zwierzę i wiać czym prędzej, jak pojawi się niebezpieczeństwo. Właściwie to podkreślił swoje stanowisko, tak więc nikt nie powinien mieć mu za złe, gdy ulotni się w przypadku zagrożenia.
Z przyjaznym uśmiechem obejrzał się na idącą za nim Mirie. Wyglądała na taką, która potrafi o siebie zadbać, na pewno nie przejmie się jego zniknięciem. Wtedy to dostrzegł założoną na cięciwę strzałę, którą mogła w każdej chwili wpakować mu w tył głowy. Odwrócił wzrok i przełknął nerwowo ślinę, czuł się jak pod strażą, prowadzony na egzekucje łotr.
- Przychodzimy z wrzosowisk na północy kraju, tam trochę odpoczęliśmy, w drodze też robiliśmy przystanki - głównie za sprawą Siódmego, który nie cierpiał zbyt długiego chodzenia po bezdrożach, ale zwalał to na wycieńczenie po rejsie z wysp na wschodzie. - Jakoś wszyscy dotrwaliśmy do tego dnia, więc chyba każde z nas wie jak o siebie zadbać. Choć ja wolę krążyć między domami niż drzewami i martwić się, ze wdepnę w guano, a nie lotne piaski.Choć niejeden dziesięciodzień spędziłem pod gwiazdami. Nie tak dawno zażywałem kąpieli w łaźniach, a teraz będę babrał się w błocie, ja ja później doczyszczę ubrania ? - lamentował odrobinę na wyrost, lubił czasami tak pomarudzić, każdemu się to zdarzało. Część ludzi wiedziała, ze się przekomarza, żartuje, niektórzy brali go na poważnie i zaczynali własne wywody o egzystencji, inni irytowali się i odchodzili. Tak czy inaczej, nie przejmował się tym i miał spokój.
06.05.2013, 16:18
Przeczytaj Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#16

- Ile jeszcze muszę przemierzyć, by dotrzeć do jakiejś cywilizacji? - zapytała sama siebie Crimson zręcznie torując sobie drogę dzierżonym w prawej ręce sztyletem. Kilka minut później gęste zarośla wypuściły z objęć dziewczynę i postawiła nogę na dziwnym terenie. Drzewa tutaj rosły w sporym odstępie od siebie, a grunt był podmokły.
- Gdzie ja jestem? - kolejne pytanie skierowane do własnej osoby, lecz tym razem na głos. Patrzenie w niebo niczego nie wyjaśniało, więc sprawne oko zaczęło przeszukiwać teren w celu wypatrzenia jakiejś wskazówki. Okolica nieznana, w pobliżu żadnych śladów ludzkiej egzystencji, aż do czasu. Pomiędzy drzewami, spory kawał drogi od Crimson coś mignęło. Widok ten przykuł jej wzrok i bacznie obserwowała cóż to mogło być.
- Czworo ludzi? Widocznie niedaleko musi być wioska. - kilka słów do siebie podsumowujących sytuację. W oddali było widać przemierzającą grupę ludzi. Z tej odległości wyglądali jakby wiedzieli, gdzie zmierzają, dlatego też dziewczyna postanowiła ruszyć dołączyć do nich, bądź chociażby zapytać o drogę.
- Ich krew musi mieć wspaniały kolor... cztery trupy barwiłyby pięknie glebę, lecz nie te mokradła. Wszystko psuje woda. - cóż, tej myśli również nie mogło brakować "K". Szybko wsunęła sztylet do pochwy na plecach i przyśpieszyła kroku zmierzając w ich stronę. Im była bliżej, tym bardziej słychać było jak rozmawiają. Widocznie znali się. Zajęci gadką nawet nie zauważyli jak dziewczyna zbliżyła się i dzieliła ich przestrzeń około dziesięciu metrów. Trzask łamanej, grubej gałęzi, na którą nadepnęła lekko ją zdezorientował. Był zbyt głośno, z pewnością usłyszeli ten dźwięk. Chwilowa panika opadła momentalnie, nie była na jednej ze swoich misji, a przybyła do grupy na rozmowę. Po przemyśleniu, incydent ten był jej nawet na rękę. Lepiej w ten sposób zwrócić na siebie uwagę niż krzyczeć z tej odległości "Hej! Nie chce was zabić".
- Witajcie! Potrzebuję pomocy. - powiedziała znacznie podniesionym głosem, tak, by ją z pewnością usłyszeli.
08.05.2013, 03:11
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#17

Rozglądała się to w jedną, to w drugą stronę, a nawet i na tyły, bo jakże mogłaby to przeoczyć? Przecież w tej pozycji to było jej zadanie. Zadowolona ze szczegółowej odpowiedzi Sevena wzmogła swoją uwagę. Czyli tak naprawdę zagrażała im wyłącznie własna głupota.
- Valen, tak? - nie chcąc milczeć rzuciła owe zapytanie w eter.
Po lewej stronie tak naprawdę nic się nie działo, prócz obecności sztywnych, niewzruszonych gałęzi na wpół przegniłych drzew od korzeni, przynajmniej tak jej się wydawało. Podmokłe tereny mają to do siebie, że przez nie rośliny posiadają za wiele wody od spodu. Raz na jakiś czas powalone drzewo, które nie wytrzymało jakiegoś ciężaru lub zostało wygryzione przez zwierzątka.
Po przeciwnej stronie sytuacja wręcz identyczna, to krzewy cierniowe, to trawy wyższe, a zatem niebezpieczne dla przeciętnego wędrowca w kapciach. Lepiej nie wchodzić w głąb takiej zieleni, bo może się zdarzyć, że tam faktycznie błoto i korzenie powstrzymają przed następnym krokiem, dlatego samotność w takim miejscu nie popłaca.
Jeżeli chodzi o grunt za nimi... Za wiele nie można się rozpisywać, gdyż nastąpili na niego raz czy dwa, co utwierdziło ich w przekonaniu, że raczej jest stosunkowo pewny do ciężaru każdego z ciał. Niekiedy widać było, iż stąpać po danym kawałku ziemi lub mokradeł nie powinno się. Z czasem można było utracić poczucie bezpieczeństwa, jako iż światło ustępowało mrokowi, a i poznana polana zanikała.
Po którymś razie rozglądania się dostrzegła swoje jedzenie, a przynajmniej przyszłe, taką miała nadzieję.
- Mój czas z wami chyba dobił końca. Miło było poznać, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy - stwierdziła z wolna - Widzę coś, co szukałam w tym miejscu, a było to sprawą wyjątkowo nadrzędną. Czy któreś z was ma ochotę wybrać się na polowanie? - zapytała grzecznie, choć nie wierzyła, by któreś chciało podążyć za nią.
Dopiero wtedy usłyszała kobietę. Chyba i ona bardziej z tyłu, niż jej oko sięgało zaszła ichniejszą grupę. Jakby ich śledziła. Stwierdziła w myślach, że nie będzie się tym zajmować. To problem tej trójki. Zaczęła podążać w prawo ku jeleniu, krokami pośpiesznymi, acz delikatnymi, by nie zapaść się blisko nich.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







12.05.2013, 15:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#18

Milczenie bywało strasznie męczące, choć niektórzy nazywali je złotem. Owszem, w swoim fachu znał jego zalety, lecz podczas żmudnej wędrówki po bagnach przydawało się od czasu do czasu zamienić kilka słów z towarzyszami. Jego dotychczasowa kompania nie miała na to sił, bądź ochoty, jedynie Mirie podtrzymywała jakąś rozmowę. Przynajmniej do czasu, gdy postanowiła pognać w dal za swym posiłkiem, któż by się spodziewał ?
- Miri ? - obejrzał się za dziewczyną, która pożegnawszy się grzecznie, ruszyła za swą zdobyczą. Ona to miała w sobie nadmiar energii - pomyślał Siódmy. Właściwie to trochę tak jak on, w jednej chwili podążała spokojnie wraz z nimi, w następnej pędziła w sobie tylko znanym kierunku. Zachichotał rozbawiony, ciekawa osóbka.
Wodząc wzrokiem za łowczynią, dostrzegł kolejną osobę. Jej widok oszołomił go, biała cera i włosy, okryte szkarłatem w jaki się przyodziewała, wyzywające spojrzenie i ta aura wyższości i pewności siebie, jaką emanowała. Wzdrygnął się, czując zimny dreszcz.
- Witaj laluchna - pomachał do nowo przybyłej, jednocześnie okrążając ją szerokim łukiem, by ruszyć w ślad za tropicielką. - Wybacz, aleee... coś nam ucieka, tak, kolacja, eee obiad, nie można przecież rozmawiać i podróżować o pustym brzuchu, prawda ?
Uśmiechnął się szeroko i pomknął za łuczniczką. Kto chciał i miał siły, mógł ruszyć wraz z nimi, wtedy się przekonają, kto tak na prawdę miał siły i zacięcie na tą przygodę.
- Miri, poczekaj !
12.05.2013, 15:48
Przeczytaj Cytuj

PRZEDMIOT

Kliknij w obrazek


Rzadkie drzewa - Strefa I
#19

Bagna.
Wielkie, rozciągające się wzdłuż i wszerz na niezliczone odległości bagna. Zdawałoby się, że nikt nie zapuści się dobrowolnie w tak odpychające pod każdym względem tereny - i tu natrafiliśmy na kolejny felerny stereotyp, gdyż właśnie na tych oto bagnach da się teraz ujrzeć aż czwórkę ludzi. Nie wyglądają, jakby byli skrzywieni psychicznie, więc prawdopodobnie wiedzieli w co się pakują... a jeżeli nie, to mieli niemały problem, gdyż wiele niespodzianek skrywać może się w takich mokradłach.
Grunt, po którym deptali wszyscy z każdą chwilą stawał się coraz bardziej lepki, nawet wizualnie odrzucał intensywniej niż wcześniej. Czuć było, że podłoże bagien - jak to na bagna oczywiście przystało - lepi się do butów, a dla kogoś, kto owe źle zawiązał, mogło się to skończyć utratą obuwia. Mulista ziemia utrudniała chód z każdym krokiem ukierunkowanym w centrum bagien, jednak dla kogoś, kto idzie tędy już chwilę, szło się przyzwyczaić. Dookoła otaczało ich coś, co chyba miało zwać się rośliną, ale pewnie przez jakoś nieudany eksperyment biologiczny tylko takową przypominało. Marsz, jaki sobie ta czwórka mogła zafundować, możliwe że i nawet do samego centrum bagien, pewnie byłby dosłownie straszny. I kto wie, co zdarzyłoby się po drodze.
Aż tu nagle, ni stąd ni z owąd, niedaleko grupki pojawiła się kolejna osoba. Niemalże kilka sekund wcześniej Mirie, którą młodzieńcy uznali wcześniej za Tarzana w damskiej oprawie, porwała się do biegu za swym niedoszłym obiadem. W sumie to całkiem zrozumiałe, kto głodnemu zabroni? Także więc pognała za upatrzonym wcześniej jeleniem, z zamiarem upolowania zwierzyny.
Ależ, który mężczyzna pozwoliłby młodej damie wybrać się samotnie w tak nieznane i mroczne tereny, jakimi były bagna? Na pewno nie Seven, który dziarsko wręcz pofrunął za biegnącą coraz to dalej wojowniczką.
Gdy znaleźli się tylko poza zasięgiem wzroku nieco zdezorientowanej, pozostałej w tyle trójki, okazało się, że Mirie i Seven popełnili błąd. Mokradła widocznie postanowiły schwytać ich w swoje macki, przez co tak biegnąc nagle natrafili na fragment terenu, który był widocznie wyjątkowo zdradliwy - czego tamta dwójka mogła teraz doświadczyć na swojej skórze. Ich stopy, gdy tylko chciały znaleźć oparcie do dalszego biegu, zanurzyły się prawie po kolana w gęstym mule. W wyniku tego obydwoje mniej więcej obok siebie zostali unieruchomieni, zanurzając się coraz głębiej w ziemi.
Byli w bagnie, i to dosłownie.



Kolejka: Seven > Mirie > Jin = Klara = Crimson

Seven, Mirie - jesteście w bagnie, zanurzacie się, nie macie możliwości wyjścia z niego. Najzwyczajniej w świecie topicie się w mule.
Napiszcie po jeszcze jednym poście tu z "z/t" na końcu, a następnie przeniosę Was do innego tematu.

Crimson, Jin, Klara - nie wiecie gdzie są Seven i Mirie.

Z waszej piątki zrobiły się dwa oddzielne wątki.
12.05.2013, 23:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#20

Stało się. Choć na obliczu Siódmego wciąż widniał wesoły grymas, to myśli plotły wciąż nowe wiązanki przekleństw, jakimi obdarowywał stare bagna. Nie po to ustawiał się w środku pochodu, by jako pierwszy wpaść w jakąś durną kałużę, niech to szlag trafi. Zwąc bezgłośnie zdradziecką pułapkę na wszelakie sposoby, od dziwki portowej po pieprzone wynaturzenie i wiele, wiele innych, z kontrastującym spokojem widniejącym na obliczu rozejrzał się wokół. Jakieś drzewo, krzak, którego mógł się chwycić ? Przymknął powieki, skupiając się na zastałej sytuacji, był już w niejednej pułapce, zawsze jakoś się wydostał. Musiał tylko pomyśleć, przeanalizować każdy wykonany krok, w którym momencie stracił stały grunt pod nogami, gdzie mógł się czegoś uczepić, co miał pod ręką. Oddech jego uspokoił się, gdy chaos w jego wnętrzu ustępował miejsca rozsądkowi i logice. Tak, to się może udać - powtarzał wewnętrznym głosem. Odetchnął głęboko, miał już niezawodny, doskonały plan, który na pewno pomoże mu wydostać się z tego bałaganu.
Uśmiechnął się wesoło i spojrzał na dziewczynę obok.
- Hej Miri, na pewno masz jakiś pomysł jak nas stąd wyciągnąć ?
13.05.2013, 13:46
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna