Rzadkie drzewa - Strefa I
#21

Poczuła osuwający się, a następnie wciągający grunt. Cóż, dobrze, że ma kogoś pod ręką. W dwie osoby znacznie łatwiej się wydostać, o tym wiedziała. Choć jak ktoś jest niezdarny, to może i całą armię zatopić w kałuży. Najgorsze, co w tej chwili mogliby zrobić, to się poruszać gwałtowniej niż motyl w okowach sieci pająka. Rzuciła tylko okiem na swojego towarzysza, a resztę czasu poświęciła na wyczajenie, co gdzie jest. Potrzebne coś na tyle wytrzymałego, by się na tym podciągnąć lub wyciągnąć. Przecież grząska ziemia nie mogła ciągnąć się w nieskończoność. Dlatego wymyśliła coś, coś na miarę małego majsterkowicza.
- Jakiś mam - stwierdziła zdawkowo - Ale nie wiem, czy są szanse na wydostanie się z tego gówna - powiedziała zirytowana. Nie była panną obawiającą się własnych słów, które przychodziły na myśl prędzej niż działanie. Poprawiła włosy. Gest niezmienny od sytuacji, a owej pogorszyć nie mógł. Ponownie zerknęła na mężczyznę.
- W mojej torbie są rzemienie. Jeżeli zwiążę je i przywiążę do strzały, jaką uda mi się wystrzelić i wbić porządnie w drzewo to na pewno uda mi się podciągnąć w którąkolwiek stronę - powiedziała prędko, acz zdawkowo, gdyż czas akurat teraz może zaważyć o ich losie.
- Nie wątpię jednak, że ty już wiesz, co chcesz uczynić... - zamrugała. Cieszy się, to znak. Mimo, że praktycznie nigdy nie zmieniał grymasu od jej pojawienia się to ten uśmiech rozpoznała. Póki co, zanurzali się.

/zt


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







13.05.2013, 21:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#22

Dwójka z grupy odłączyła się, a wzrok jaki posłał na nią mężczyzna odchodzący świadczył o tym, że nie darzy jej zaufaniem. Odchodząca kobieta wyglądała na jedyną konkretną osobę, za którą mogłaby podążyć bez obaw o zabłądzenie. Crimson spojrzała na pozostałego chłopaka i zaśmiała się wewnątrz duszy.
- Ten wygląda na nierozgarniętego, z nim to jedynie w niepotrzebne awantury mogę wpaść. - po czym przeniosła wzrok na stojącą obok niego dziewczynę.
- Ta znów sama wygląda na zagubioną. - skomentowała w myślach drugą osobę i dokładnie się rozglądnęła.
- Cóż, nie wydaje mi się, byście jednak mogli mi pomóc. Żegnajcie. - powiedziała spokojnie i udała się w przeciwną stronę niż zmierzała początkowo grupa. Grząska ziemia nie przeszkadzała jej, nie była damą z dworu, która obawiała się ubrudzenia swoich pantofelków. Skórzane, wysokie kozaki zapewniały dostateczną ochronę przed błotem i przemoczeniem. Wiązanie rzemieniem pomagało w zadaniu nie pozostawienia obuwia we wsysającym terenie.
Ruszyła przed siebie w nadziei na znalezienie cywilizacji. Dziwił ją niezmiernie fakt, że ze swoimi zdolnościami zdołała się zgubić w tak prostym terenie. Aczkolwiek była tutaj pierwszy raz więc jej umiejętności niewiele mogły pomóc teraz.
Im bardziej oddalała się od grupy ludzi tym bardziej wydawało jej się, że idzie w dobrym kierunku. Nie był to jedyny znak, również gleba stawała się znacznie suchsza co tylko wskazywało na to, że dzicz ustępuje.
- Dawno nie widziałam krwi... przez tą zasraną radę. - pomyślała i wyciągnęła z kieszeni malutki mieszek. Pociągnęła za rzemyk i rozchyliła spoglądając na zawartość, która potrząsając wydawała miły dla ucha znak, że coś jej wewnątrz.
- Za mało. - pomyślała i zawiązała pakuneczek chowając w pierwotne miejsce.
- Muszę podjąć się jakiegoś zadania od tej bandy idiotów. - pomysł ten był słuszny, ale nie w smak młodej dziewczynie. Wolałaby kogoś zabić i zabrać jego skarby. Dużo prościej i przyjemniej.
Przez to myślenie wydawało jej się, że nie minęło nawet trochę czasu, a dotarła do większej ścieżki. Kierując się nią znalazła dalej znak wskazujący jakieś miasta, ruszyła w tamtą stronę.

z/t
18.05.2013, 03:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Rzadkie drzewa - Strefa I
#23

Wystarczyła chwila a Seven razem z Miri zniknęli bez śladu... Jin pozostał sam na sam z Klarą. Jakże romantycznie! Wspólne przechadzki po bagnach, któż by tego nie pragnął? Jednak mózg młodego DS'a nie był normalny, i każda z jego części ciała potrzebowała Adrenaliny! Nie patrząc na nikogo chłopak ruszył przed siebie w poszukiwaniu nowej przygody. Gomenasai! Na pewno się jeszcze kiedyś spotkamy!Krzyknął Jin i w przypływie sił ruszył w nieznane!

Gracz opuścił wątek
29.06.2013, 20:04
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna