Trudne tereny - Strefa III
#1

Kimkolwiek jesteś. Odejdź! Jeśli życie ci miłe! Miałeś wiele szczęścia docierając aż tutaj. W porównaniu do poprzednich stref, w trzeciej fazie trafisz na wielkie piekło! Drzewa rosną co kilka metrów od siebie nieregularnie. Znajdziesz tutaj także wiele dużych drzew, przy których prawie na sto procent napotkasz drzewołaki. Do tego bagna stają się dużo bardziej gęste i niebezpieczne. To jest twoja ostatnia szansa, aby uciec.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







03.10.2012, 18:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Trudne tereny - Strefa III
#2

STRAŻNIK



obudka nie należała do najprzyjemniejszych. Co prawda Mest zdążył się już do tego przyzwyczaić, gdyż przez ostatnie kilka dni budził się i zasypiał niespodziewanie, nie do końca wiedząc gdzie się znajduje ani co się z nim dzieje. Jedynym co widział to postać smoka, który czuwał nad nim, dysząc ciężko. Za każdym razem w tym samym miejscu, spoglądając na niego z nienawiścią. Nic nie mówił, jedynie patrzył i czekał, aż Mędrzec w końcu dojdzie do siebie. Ile dni minęło? Nie miał pojęcia. Mogły być to ledwie chwile ale z drugiej strony ciągłe omdlewanie i ból w utraconym ręku sprawiał, że czas ciągnął się w nieskończoność. Tym razem miał się jednak obudzić na dobre.
Pierwszym co zauważył - poza oczywistym brakiem ręki - była jaskinia, w której wypoczywał. Ogromna pieczara, która ciągnęła się głęboko pod ziemię. Było nienaturalnie ciemno - na tyle, że mimo iż widział wyjście nie potrafił stwierdzić czy jest dzień czy noc. Wejście okrywała cienista kotara, za którą nic nie można było dostrzec. Był też ból. Ogromny, pulsujący, nie dający zapomnieć o stracie ręki. Umysł Śwista potrafił w tym momencie go przezwyciężyć i tylko jego niezłomna wola pozwalała mu zachować kontakt z rzeczywistością. W końcu wzrok Mędrca natrafił na ślepia smoka, który wciąż się w niego wpatrywał. Kiedy ten zauważył, że jego "ofiara" w końcu się obudziła, poruszył się. Pierwszy raz od czasu ucieczki z Valen Mest zobaczył z jak ogromnym stworem ma do czynienia. Jego grzbiet prawie zahaczał o strop wysokiej jaskini, zaś cielsko ciągnęło się tak daleko, że ginęło w mroku.


Nareszcie się obudziłeś. Dobrze, mamy wiele do zrobienia.

Głos rozbrzmiał w umyśle Mędrca prawie nie powodując ponownej śpiączki. Wzrok mu się zamglił, a świat stracił na ostrości. Kiedy znowu odzyskał jasność widzenia, smoka już nie było. Zamiast niego na ziemi leżało truchło sarny, bądź coś co kiedyś sarną było. Mieszanina krwawych ochłapów i kości wypuszczała z siebie świeże strugi krwi, barwiąc kamienie na szkarłatny kolor. Nawet ciemność jakby zelżała, chociaż wejście do jaskini wciąż skrywała magiczna kotara.
17.07.2018, 20:28
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna