Kuźnia Dowarakhr
#11

Przypatrywał się jak mężczyzna oglądał jego produkty. Zainteresował się krótkim mieczem, choć jak przypuszczał nożownik, raczej ze względu na nietypowy kształt ostrza. Dwie krawędzie tnące i żadnej pchającej. Wyglądał trochę jakby był złamany, ale dopiero po głębszych oględzinach okazywało się, że to celowe działanie. Możliwe, że jego klient zwrócił również uwagę na dobre wyważenie z delikatną przewagą na stronę rękojeści, co sprawiało, że broń wydawała się lekka i zwinna w dłoni. To znacząco rekompensowało brak szpica i zwiększało manewrowość przy cięciach. Wzrok gościa padł również na runy, ale dość krótki czas przypatrywania się, uświadomił mistykowi, że ten mężczyzna raczej nie miał wiele wspólnego z tymi znakami. Prawdopodobnie rzadko o ile w ogóle, zapuszczał się na pustynie zachodu.
Mężczyzna poświęcił również chwilę sztyletowi, na co liczył Ra'Shad. Były to jego flagowe wyroby, co oznaczało, że jeżeli nie dogodzi klientowi takim kunsztem wykonania, to raczej już niczym więcej go nie przekona.
Kiedy jego gość przemówił, nożownik zachował niewzruszoną twarz profesjonalisty. Dość gładko przyjął pochwałę, jednak kolejne słowa wywołały w nim pewne uczucie zawodu. Nie okazał tego jednak, bowiem nadal miał klienta zainteresowanego jego pracą.
Z opisu wynikało, że wojownik życzył sobie noża myśliwskiego, co prawda nieco spersonalizowanego, niemniej jednak to miał być prosty, ostry nóż do oprawiania zwierzyny. Zastanowił się pokrótce nad projektem tego noża, kiedy mężczyzna dorzucił jeszcze inne pytanie, które nieco zaskoczyło Ra'Shada.
Pochwa do noża? Byłby w stanie taką wykonać, jednak będzie ona z metalu... Może to w jakiś sposób można wykorzystać na własną korzyść.
Z rozmowy wynikało również, że wojownik całkiem dobrze zna się na sztuce kowalstwa, co też czyni go pewnie nieco wymagającym klientem.
- Rozumiem, że jest Pan zainteresowany nożem myśliwskim. Oprawianie zwierzyny, dobijanie i ewentualnie używanie noża jako ostatecznej metody obrony. Proponuję zatem szlif zerowy, dużo bardziej praktyczny na obu krawędziach tnących. Pióro noża lekko zawinięte i wzmocnione, jak rozumiem pełniące rolę ostrza do patroszenia. Strudzina biegnąca przez całą długość noża, pozwalająca na odprowadzenie krwi, ale wzmocniona trwalszym metalem, stanowiącym poniekąd trzon noża. - tutaj jako przykład zerknął na sztylet leżący na stole - Jeżeli sprawa tyczy się pochewki, jestem nożownikiem, mogę zatem zaoferować spersonalizowaną pochewkę wykonaną z wytrzymałego metalu. Będzie wytrzymała, dobrze dopasowana i być może uda mi się dla niej znaleźć jakąś dodatkową funkcjonalność...
Po ostatnich słowach uśmiechnął się lekko, nieco tajemniczo.
05.02.2015, 09:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kuźnia Dowarakhr
#12

No no, szlif zerowy... Musi być naprawdę dobry. Albo przekonany o swoich umiejętnościach. Niezależnie od tego, co jest prawdą, potrafi się fachowo wypowiedzieć o wytwarzanych produktach, potrafi dorzucić coś od siebie... Koncepcja metalowej pochwy jest nieco odmienna, ale wydaje się kusząca. Zatopiony w myślach ledwo zauważyłem tajemniczy uśmiech sprzedawcy.
- Jestem zainteresowany - powiedziałem, sadowiąc się nieco wygodniej na krześle. Kiedy już to zrobiłem, obdarzyłem gospodarza badawczym spojrzeniem. Zacząłem obserwować całą jego postawę, w końcu doszliśmy do tego, co było kwestią decydującą - cena. - Oczywiście wszystko będzie zależeć od ceny, która, jak na produkt dobrego rzemieślnika, nie może być niska. Prawda? - Widziałem, jak drgnął mu kącik ust, kiedy poruszyłem tą kwestię. Nie chciał tego robić pierwszy.
05.02.2015, 12:54
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kuźnia Dowarakhr
#13

Udało mu się przekonać klienta conajmniej do swoich umiejętności. Zainteresowanie wojownika pewnie było związane z dość pewnym siebie podejściem nożownika do tematu. Cóż, zawsze miał smykałkę do roboty, a jego naturalny sposób dążenia do perfekcji, tylko pogłębiał umiejętności.
Oczywiście, jak zawsze, wszystko sprowadzało się do jednego. Do ceny.
Tutaj nie było miejsca na zastanawianie się i kluczenie. Ocenił swego klienta i wiedział jakiej jakości, wielkości i zastosowania będzie produkt finalny. Od tego momentu zacznie się cicha batalia i negocjacje. I jak to zawsze bywa, sprzedający będzie chciał zyskać jak najwięcej, kupujący wydać jak najmniej. Trzeba jednak uważać, żeby nie przechylić szali zanadto w żadną ze stron. Pewnym siebie, rzeczowym głosem rzemieślnika, odpowiedział na zaczepkę wojownika:
- Złoty smok i dwadzieścia srebrnych lub jak kto woli siedemdziesiąt srebrnych smoków. Materiał po mojej stronie, priorytetowe wykonanie powinno zająć dwa dni. Pochwa trzydzieści srebrnych, mogę opuścić do piętnastu, jeżeli pozwoli Pan zostawić na niej wyraźny znak cechowy.
Ra'Shad był człowiekiem uczonym i rozumnym, był świadom że nie może rzucać takich warunków bez podparcia. Mało kto był wypłacalny w takim wymiarze. Dostrzegł reakcję źrenic klienta, dlatego dopowiedział swoją drugą opcję.
- Pozwalam na spisanie weksla i udzielenie kredytu. Spłatę ustalam osobiście z klientem. Często bywa, że część kredytu spłacana jest w usłudze.
Cóż, taka była prawda. Tylko dlatego część kucharzy w Grimssdel mogło się pochwalić nożami Dowarakhr. Połowę ceny spłacali w smokach, druga połowa była oddawana w darmowych obiadach, koszach ryb i warzyw lub innych produktach. Oczywiście wedle negocjacji, bo Ra'Shad nie pozwolił sobie wcisnąć pięciu koszy ryb. Sam by tego nie zjadł, a sprzedawanie ryb na targu to zupełnie nie jego domena. Uznał to za uczciwą wycenę i teraz oczekiwał zgody klienta dając do zrozumienia, że jest mało miejsca na negocjaje.
06.02.2015, 09:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kuźnia Dowarakhr
#14

Osiemdziesiąt pięć srebrnych... Nie mam nawet połowy tej kwoty. Wynegocjować uda mi się maksymalnie jakieś siedemdziesiąt... Czyli muszę sobie zrobić długi. Cholera jasna, jak ja tego nienawidzę... Obdarzyłem mojego rozmówcę kolejnym przeszywającym spojrzeniem i splotłem ręce w piramidkę, opierając podbródek na palcach wskazujących. Odpowiedziałem głosem tak samo pewnym, jak rzemieślnik przed chwilą
- Znak cechowy na pochwie nie będzie mi przeszkadzał, dlatego wybiorę tą tańszą możliwość. Jednakże cena jest delikatnie... nieprzystępna. Rozumiem, że wyrób będzie najlepszej jakości, tak samo jak materiały, ale według mnie, cena nie powinna być wyższa, niż sześćdziesiąt srebrnych... - Zaczęliśmy. Powolny taniec negocjacji, kończący się w punkcie, w którym będziemy jednakowo niezadowoleni. Swego rodzaju rytuał, którego oboje będziemy przestrzegać. Potem dojdzie do kwestii ustalenia szczegółów kredytu, ale teraz to nieważne - trzeba skupiać się na targach.
06.02.2015, 13:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kuźnia Dowarakhr
#15

Zgodził się na znak cechowy, to już jakiś plus. Może gdzieś w świecie uda się znaleźć klientów. Choć dość szybkie podjęcie decyzji o wybraniu tańszej propozycji pozwoliło szybko rozpoznać się w sytuacji. Ten klient nie dysponuje pewnie zbyt wysokimi zasobami gotówki, dlatego też pewnie nie był zainteresowany wyrobami, które zaprezentował Ra'Shad. Z całą pewnością będzie chciał zbić cenę jak najkorzystniej dla siebie, co może oznaczać długie negocjacje, zarówno przy cenie rzeczywistej, jak później przy dzieleniu spłaty gotówkowej w stosunku do kredytu usługowego. Mistyk już miał w głowie kilka możliwości wykorzystania umiejętności jegomościa, oczywiście doprecyzuje je, poznając faktyczne zalety wojownika. Może być typowym rębajłą albo typem od bardziej... wysublimowanych form zabijania. Każdy typ ma swoje zalety i wady.
Tymczasem padła pierwsza oferta, oczywiście przebijająca cenę znacznie poniżej tej podanej przez rzemieślnika. Każdy z tej dwójki wiedział, że wykonawca zawyży cenę, klient zaś zaniży, natomiast efektem negocjacji będzie cena w granicach środka tego przedziału, regulując tym samym wartość rynkową.
- Mogę pójść na kompromisy, jednak wszystko ma swoje koszta, które sam też muszę ponieść. Tak działa handel, stosunek zysków do wydatków powinien dawać profit, nie straty. Mogę zaproponować cenę nie niższą niż siedemdziesiąt pięć srebrnych za komplet. W ramach tej ceny zapewniam pracę całodobową, co oznacza, że powinienem skończyć jutro przed południem. - tu na chwilę się zatrzymał i dodał jeszcze jeden warunek - Ponadto dam Panu upust wielkości pięć z setki wartości kolejnego produktu zamówionego u mnie.
Zaproponował nowe warunki oraz możliwość zniżki na kolejny produkt. Nie będzie na tym stratny, jeżeli tylko nie straci klienta. A może wojownik przyprowadzi innych potencjalnych nabywców?
Jeżeli mężczyzna zgodzi się na warunki, Ra'Shada czeka pracowita noc, ale jest to wykonalne. Z resztą, czy miał inne plany?
08.02.2015, 16:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kuźnia Dowarakhr
#16

Wbiłem wzrok w stolik, myśląc głęboko. Zszedł na siedemdziesiąt pięć... Czyli i siedemdziesiąt jest możliwe. Chyba, że będzie wolał zwiększać przyszły rabat, ale wtedy albo spróbuje mnie oszukać, albo jest taki pewny siebie. Stawiam na tą drugą opcję, inaczej mieszkańcy tego miasteczka szybko by go stąd wynieśli. Być może w kawałkach... Widziałem, jak oceniał mnie dyskretnie wzrokiem. W zasadzie, to zdradziło go tylko to, że patrzał mi się przez krótką chwilę w oczy - nie tak, jakby chciał ocenić, o czym myślę, tylko tak, jakby szacował moje umiejętności. Upatrzyłem w tym swoją szansę i postanowiłem ją niezwłocznie wykorzystać.
- Przyszła obniżka ceny jest zdecydowanie kusząca, ale w tym momencie muszę nalegać na dalsze obniżenie ceny tego noża. W tym momencie jestem skłonny dać za niego nieco ponad czterdzieści srebrnych, chyba, że warunki kredytu będą wyjątkowo korzystne. Wtedy byłbym dać za niego jakieś... jakieś siedemdziesiąt srebrnych - przeskoczyłem szybko na ten temat, ujawniając opłakany stan swojej sakiewki, stosując to nie tylko jako chwyt negocjatorski, ale także zniechęcenie do próby oszustwa, albo nawet napadu. Wszystko przez to, że ostatnimi czasy nikt nie miał zlecenia dla łowcy. Jak tak dalej pójdzie, będę musiał wynająć się jako czyjś ochroniarz, albo siepacz. Nie uśmiecha mi się to, ale cóż... - Uważam, że jest to cena uczciwa, w równym stopniu zadowalająca i mnie, jak i pana, czyż nie tak? Oczywiście rozumiem, że praca wybitnego rzemieślnika ma swoją cenę, jak już mówiłem, tak samo jak materiały, ale uważam, że mimo wszystko cena powinna pozostawać konkurencyjna. Dodatkowo, zainteresował mnie aspekt możliwości spłaty kredytu w usłudze. Jak zapewne pan widzi, jestem wojownikiem, na tym w zasadzie kończą się moje uzdolnienia, więc nie chciałbym, aby pan ucierpiał, zlecając mi coś, czego nie potrafię. Chyba, ze jest jakaś praca odpowiednia do moich umiejętności. - W zasadzie, to byłby najlepszy sposób rozwiązania tego wszystkiego. On zarobi, wykonam jakąś małą robótkę dla niego, ja dostanę porządny nóż za rozsądną cenę, lekko narażając przy tym mój kark... Z zamyślenia wyrwało mnie delikatne chrząknięcie gospodarza, który chciał jak najszybciej ustosunkować się do mojej oferty.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.02.2015, 17:04 przez Zervast.)

08.02.2015, 17:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kuźnia Dowarakhr
#17

Negocjował dalej. Można się było tego spodziewać w końcu to nie tania rzecz. Z drugiej strony, mężczyzna otwarcie przyznał w posiadaniu jakiej gotówki jest aktualnie. Można było to odebrać dwuznacznie. Chciał podkreślić, że nie warto zawyżać ceny lub podejmować prób kradzieży. Z drugiej strony, może zaznaczał, że jego zarobki są równie mizerne, co nożownika. Cóż, nie dało się ukryć, że warsztat raczej przepychem nie olśniewał. Czyżby to była wspólna karta, którą może zagrać?
Siedemdziesiąt srebrnych.
Oznaczałoby to, że w stosunku do pierwotnej ceny, pochwę dostałby za darmo. Trzeba podejść do sprawy od innej strony. Mistyk przybrał minę jakby się nad czymś mocno zastanawiał. Odpowiedział powoli, ale rzeczowo:
- Ustalmy warunki kredytu. Zgodzę się na cenę siedemdziesięciu srebrnych w trzech ratach. Nie biorę zaliczek, dlatego pierwsza rata będzie wymianą nóż gotówka. Pozwolę na zapłatę w wysokości trzydziestu srebrnych. Pozostałe raty kredytu... planuję podróż, a jestem rzemieślnikiem i uczonym, dlatego potrzebuję towarzysza pod bronią. - umilkł na chwilę, jednak nie dając się wtrącić klientowi podjął krótko, określając cel wyprawy - Planuję odwiedzić Azarat.
Teraz był ciekawy reakcji wojownika. To nie krótka podróż i pewnie nie należy do najbezpieczniejszych. Ufał jednak, że w kraju pustyni mógłby zdobyć kilku wartościowych klientów. Szczególnie, że miałby do zaoferowania im szczególne usługi. Z drugiej strony, w tamtych rejonach nie brakuje mistyków i ludzi uczonych w piśmie runicznym. To byłaby szansa na wymianę pewnej wiedzy.
08.02.2015, 23:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kuźnia Dowarakhr
#18

Zgodził się, ale chyba wolałbym tę drugą ofertę. Przecież to w cholerę daleko, a ja nie miałbym zbyt wiele pieniędzy na prowiant, bez możliwości zarobku nowych... Niewygodnie... Ale to i tak jedyne zlecenie od tak długiego czasu, pomogłoby mi wczuć się w rytm. Poza tym, nigdy tam nie byłem... Tak, zdecydowanie to wezmę. Zrezygnowałem z dalszych negocjacji - w końcu jeśli wszystko pójdzie dobrze, to spędzę z tym człowiekiem całkiem długą podróż, niech nie ma mnie za skąpca, i nie daj bogowie to może wpłynąć na jego ocenę mnie. Nie, nie chciałem przeciągać struny.
- Mogę zgodzić się na taki kredyt, tylko, jeśli będę wiedział jedno - kiedy będę musiał zapłacić pozostałe raty i jakie są warunki podczas podróży - czy muszę sam płacić za noclegi i prowiant, czy może jednak to wszystko będzie opłacane przez pana?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.02.2015, 10:51 przez Zervast.)

09.02.2015, 00:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kuźnia Dowarakhr
#19

O dziwo, Ra'Shad nie spotkał się z jakimkolwiek sprzeciwem, próbami dalszej renegocjacji czy też niewygodnych pytań o cel podróży. Tylko suche fakty, konkretne pytania, na które Dowakakhr miógł udzielić prostych odpowiedzi. Na dobrą sprawę nie wiedział kiedy konkretnie chce wyruszyć w podróż, jendak nic nie stało mu na przeszkodzie, aby uczynić to tuż po wykonaniu swojego zlecenia dla wojownika. Będzie musial na jakiś czas zostawić swoją kuźnię, to jednak nie będzie problemem. Nie ma w niej nic na tyle wartościowego, aby był sens worsować zamki i zasuwę.
Zastanowił się chwilę i odpowiedział równie rzeczowo, jak zadane były pytania:
- W podróż chciałem wybrać się tuż po realizacji Pańskiego zamówienia. Pozwolę sobie tylko na skompletowanie ekwipunku i wydaje mi się, że wciągu dwóch nocy będziemy mogli wyruszyć. Jeżeli chodzi o koszty podróży, raczej nie będę w stanie ich ponosić. Może się to zmienić w drodze powrotnej, choć niczego nie moge obiecać. Dlatego bezpiecznie proszę przyjąć, że koszty podróży, każdy z nas będzie musiał pokrywać indywidualnie.
Taka była prawda. W drodze do Azarat nie będzie dysponował znacznymi środkami, możliwe że w powrotnej jeszcze mniejszymi. Jeżeli jednak poszczęści mu się i uda mu się sprzedać dobrze swoje usługi nożownika lub kreślarza run, powrotna droga może być nieco milsza w założeniu.
Nie chcąc tracić czasu, Ra'Shad sięgnął po jedną z kart papieru leżącej na półce, ściągnął z niej kałamarz z atramentem i podniszczone pióro.
- Możemy zatem przystąpić do spisywania umowy?
Usiadł i sprawnym ruchem umoczył koniuszek pióra w czerni atramentu, nie przeszkadzał mu nawet stan narzędzia do pisania. Wprawa z jaką to zrobił świadczyła o pewnej przeszłości związanej z pisaniem. Nie każdy mógł się pochwalić takimi umiejętnościami, bowiem czytanie i pisanie wcale nie było tak oczywistą umiejętnością jak mogłoby się wydawać. Fakt, że na koniuszku pióra była kropla tuszu idealnie wymierzona do zapisania fragmentu tekstu, potwierdzały tylko przypuszczenie, że ten mężczyzna musiał kiedyś napisać więcej niż kilka stron umów... Znacznie więcej.
11.02.2015, 09:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kuźnia Dowarakhr
#20

Cholera, mogę trochę pogłodować, bo nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy kogoś eskortuję i szukam zlecenia i je jeszcze wykonuję... Chociaż, w samym Azarat możemy spędzić kilka dni, a coś może tam być wartego uwagi i mojego miecza. No i raty oczywiście, chociaż tak nie lubię się zadłużać... Rzeczywistość była bolesna - przez to, że wdał się w tę głupią awanturę w Valen, straciłem większość moich rzeczy, a wykupić udało mi się tylko te marne resztki, zmuszając mnie do zebrania pieniędzy skąd się dało i zakupienia brakujących najpotrzebniejszych przedmiotów. W ten oto sposób trafiłem tutaj, do tego oto nożownika, który właśnie chciał spisać ze mną umowę. Widać było, że ma doświadczenie w pisaniu, bo przygotował wszystko dość sprawnie i tak, aby nic się nie zmarnowało.
- Tak możemy - powiedziałem, myśląc, że jeśli nie spodobają mi się warunki, zawsze mogę się nie zgodzić i nic nie podpisać. Obserwowałem, jak mężczyzna zaczął szybko i sprawnie pisać - a raczej kaligrafować, oszczędzając ruchy. Ładny charakter pisma, charakteryzujący się duża liczbą ozdobnych zawijasów - które, jak to ozdoby były zbędne. Jednakże podziwiałem go dlatego, że potrafił dokonać takiej sztuki tak zużytym piórem, mnie nigdy by się coś takiego nie udało.
Już po chwili jeden egzemplarz umowy był gotowy i został odłożony na bok, aby wyschnął, a ja obserwowałem kolejne wyważone ruchu nadgarstka kowala. I tak jak wcześniej, spisanie wszystkich warunków zajęło tylko moment. Kiedy atrament na pierwszej wyschnął, wziąłem ją do ręki. W oczy rzuciło mi się to, że na samym dole widniały cztery miejsca na podpis obu stron i daty. W ten sposób zgoda na umowę i każda rata będzie udokumentowana naszymi podpisami u obu z nas, więc nie będziemy mogli żadnego oszukać, to chyba najlepsze rozwiązanie. Pozostałe dwie raty były całkiem rozsądne - dwa razy po dwadzieścia srebrnych w ustalonych podczas trwania umowy. Wszystko było ujęte w klarowny sposób, nie pozwalający na żadne nadinterpretacje, więc skoro wziąłem do ręki położone na blacie pióro i złożyłem dość zamaszysty podpis w przeznaczonym do tego miejscu na obu egzemplarzach.
11.02.2015, 16:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna