Stara chałupa
#11

Obietnica podania Luxterowi jego ambrozji tylko wzmocniła odczuwany przez mężczyznę ból. Leżał tam nie mogąc się wyswobodzić, plecy go całe piekły, a do tego to zranienie po ostatnim ciosie demona doskwierało niemiłosiernie. Leżał tam z zaciśniętymi pięściami i zębami zmagając się z wszechogarniającym bólem. Fakt, że nie mógł się poruszać sprawiał że Luxter był bezbronny, ale paradoksalnie również bezpieczny. Pewnie zrobiłby już sobie krzywdę i to niekoniecznie umyślnie. Zawsze gdy dzieje się coś nieprzyjemnego czas wydłuża się, tak też Luxterowi teraz się dłużył. Każda sekunda wydawała mu się godziną, a upływająca minuta była wiecznością.
Wypił podstawioną mu miksturę, jaki zresztą miał wybór? Starzec może był i dziwny, ale z całą pewnością skuteczny. Luxter trafiał tu często, nawet w gorszym stanie, nie miał wątpliwości że uda mu się z tego wylizać. Ale wcześniej... wcześniej znowu czekało go piekło. A może niebo? Po ohydnej cieczy nadszedł czas na nagrodę. Trudno było określić smak, dość powiedzieć że Luxterowi wydawał się najsłodszy na świecie. Czuł go, czuł jak jego przyjemne ciepło rozlewa się najpierw po gardle, a później schodziło coraz głębiej docierając do żołądka. Powoli jego ekscytacja narastała, teraz nerwowo mocno zaciskał dłonie i rozwierał je na przemian czekając na efekty. Czekając aż odejdzie ból, odejdzie świadomość, odejdzie ta okrutna rzeczywistość. Jeśli nie można jej zmienić czyż nie warto od niej uciec?
Powoli, powoli czuł jak efekty nadchodzą. Ból jakby oddalał się, jakby nie należał już do niego. Po raz pierwszy od dłuższego czasu odetchnął głęboko zamykając oczy. Miał nadzieję że to całe zło zaraz przeminie, zniknie bezpowrotnie. Że będzie mógł tu po prostu leżeć i spać, a kto wie, może coś ciekawego mu się przyśni? Był wyczerpany, ale jednocześnie zadowolony. Pomimo ceny jaką zapłacił za zwycięstwo - wygrał. I nikt mu nie odbierze tej satysfakcji.
20.02.2016, 15:49
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stara chałupa
#12

~ MG ~

Odchodził nasz wielki wielkolud. Nie w sensie, że życie z niego ucieka. Co to co nie, długa droga jeszcze przed nim. Bardziej to przez podany specyfik. Może lepiej byłoby użyć słowa, że odpływał? Do snu, innego wymiaru, czy też jakiejkolwiek wizji, która wpadnie mu do głowy. Co to będzie? Jeszcze nie wie. Ból od niego odchodził, jego ciało stało się lekkie, a w wypadku otworzenia oczu kręciło mu się w głowie. Dlatego też nie otwierał Luxter oczu, a czekał na to coś co ma nadejść. Na sen w którym wszystko będzie możliwe... A zarazem takie rzeczywiste, który może mu coś powie, a może będzie tylko głupim przesłaniem o niczym. To się jeszcze okaże, a głównie poprzez twoje reakcje z tym związane. Nic nie jest wiadome, tylko możliwości, którą wybierze?


Zasnołeś, a to co w śnie się działo... Tego się nie spodziewałeś. Było ciemno, nic nie wiedziałeś. Po chwili pojawiło się światło z sufitu. Co świeciło? Nie wiedziałeś, po prostu bez ognia, które powodowałoby jasność pomieszczenie takie się stało. To co widziałeś przerosło wszelakie twoje oczekiwania. Był to szary pokój, w którym nie było niczego... No prawie. Na drugim jego końcu, który był dosyć blisko Ciebie słyszałeś jakby wodę, która bulgotała. Były takie 3 skupiska dźwięku. Twój wzrok też się wyostrzył, był jakby normalny... A tam miałeś w wodzie 3 obrazy. Nad nimi napis "wybierz"... Czyli sam decydowałeś gdzie chciałeś się udać, a może tutaj zostać i nic nie robić? W jednym obrazie z wody widać było morze. W drugim z kolei coś na wzór kanałów, ścieków, a w trzecim mroźne góry i padający śnieg. W górach widoczna też była jaskinia, w której świecił się płomień. To co wybierze Luxter w takim wypadku? Czy coś z tego, a może nic i zostanie tutaj aż to się skończy?
26.02.2016, 13:49
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stara chałupa
#13

*Nowy, lepszy świat* - pomyślał uśmiechając się szeroko. To było ostatnie co się wydarzyło na łożu u Azarackiego medyka. Chwilę później był już w jakimś szarym pomieszczeniu, którego nigdy wcześniej nie widział. Zazwyczaj po zażyciu smakowitego specyfiku Luxter wiódł idealny żywot, przechadzając się w miękkich i drogich szatach po tej bogatszej części Azaratu i korzystając z uciech tamtego życia. To było to co znał, wizja nieba, do którego wstęp mieli tylko najbogatsi. On całe swoje życie spędził w tej drugiej części, biednej, chorej, spracowanej - jedyne co znał to piekło. Buzskum dawał mu tę możliwość, pozwalał przez pewien czas odwrócić to wszystko, przekroczyć bramy nieba. Dlaczego teraz było inaczej?
Wstał i ruszył przed siebie do dziwnych, bulgoczących, wodnych obrazów. Co prawda nie pierwszy raz po zażyciu Buzskum przytrafiało mu się coś dziwnego, w końcu nie trafiał do prawdziwego nieba, często sceny i obrazy rozmywały się, a on niechcący zmieniał swoje otoczenie podążając za swoimi myślami, za którymi często tutaj przecież nie nadążał. Tym razem jednak było inaczej, nie potrafił dokładnie powiedzieć na czym polegała różnica, ale pierwszy raz miał kontrolę. Żadna przypadkowa myśl nie zmieniała scenerii niczym w kalejdoskopie, mógł spokojnie czekać i się namyślić. Nie, właśnie są utracił. Dziwne to było uczucie, paradoksalnie dopiero teraz stracił panowanie nad swoją głową. Wcześniej było to co prawda chaotycznie, ale miał kontrolę. Teraz pozornie też miał, ale był postawiony przed narzuconym wyborem. Mimowolnie zaczął zastanawiać się nad swoją sytuacją.
*Kim jestem? Gdzie jestem? Dlaczego ja?* - setki myśli, każda coraz dziwniejsza od poprzedniej, przelatywały mu przez głowę, lecz nie prowadziła do żadnych wniosków. *A więc to gra. Pokrętna gra... ale z kim? No tak, oczywiście. Z samym sobą.* - zrozumiał, że jego domysły na tym etapie nie mogą do niczego prowadzić. Wybrał morze. Co prawda nie wiedział właściwie jak miał wybrać, ale kierowany intuicją po prostu pomyślał, że wybiera morze. Przez krótką chwilę zobaczył bezkres wody go otaczający.
26.02.2016, 16:18
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stara chałupa
#14

~ MG ~

To co teraz nastąpiło... Tego się nie spodziewałeś. Pozostałe dwa portale zniknęły, a został tylko jeden wybrany przez Ciebie. Oczywiście to było bardzo efektowne, nawet za bardzo. Widać jak nagle zaczęły mocniej bulgotać, kurczyć się same siebie wchłaniając do środka. Było to bardzo efektowne, a także przerażające. Nastąpiła chwila... Pustki. Znaczy pozostał wybrany przez Ciebie portal, ale nic się nie działo. No cóż mam nadzieję, że umiesz pływać, bo nad morzem może się to przydać Tobie. A właściwie nawet w tym pokoju. Nagle ten portal zaczął się powiększać, aż przybrał wielkość całej ściany. Widać było przez niego coraz więcej. Plażę, palmy, jakichś ludzi... A wtedy nagle wypełnił on cały pokój w jedną, dwie czy trzy sekundy. To było nie ważne, nie mogłeś oddychać, a czułeś się jakby to była zwykła woda, która ciebie otaczała. Co dziwne nie czułeś się mimo tego mokry, ale zaczynało brakować Tobie tchu. Nie miałeś czasu, aby porządnie go nabrać, bo za krótki czas reakcji byłby zanim został wypełniony pokój ową cieczą. Nagle zostałeś przez niego wessany razem z całą wodą czy śluzem wodo-podobnym. To chyba nieistotne, a pokój został samotny. Nikogo tam już nie było, ani żadnego źródła światła. Po prostu wygasł... Tak samo jak na chwilę twoja świadomość.


Przebudziłeś się na plaży leżąc na piasku, a mimo to było Tobie niesamowicie wygodnie. Leżałeś na plecach stąd też nie było żadnego piachu w twoich ustach. W końcu w takich wizjach powinno być przyjemnie prawda? Obok Ciebie leżał trójząb, a twoje bronie były... Nieobecne. Trójząb stworzony z prawdziwej stali zdobiony złotymi elementami takimi jak np. złota rączka, złoty pręt owijający srebrny delikatnie dookoła i wspinający się aż do samego rozwidlenia trójzęba, które też całe z srebra było. Tylko jego końce niesamowicie ostre i wydawało się, że od samego patrzenia na niego można się skaleczyć. Tak ostre to było. Wszystko wydawało się realne, poczucie leżenie na piasku, lekko podmywająca woda twoje stopy. Wszystko to powodowało niezwykłe uczucie realności owego świata, a Ty sam byłeś o tym niesamowicie przekonany. Do tego co więcej, słońce świeciło wysoko na niebie, prażyło lekko twoje ciało, opatulało swoim ciepłem, które wcale nic, a nic nie przeszkadzało. Wiaterek z delikatnym chłodem owiewał twoje ciało i powodował dobre twoje samopoczucie. Nie przeszkadzało dzięki temu słońce, a także nie powodował on chłodu. Było idealnie dla Ciebie. Chmurki gdzieniegdzie zdobiły owe niebo, a do Ciebie podszedł ktoś i krzyczał:
-Posejdon! Patrzcie to Posejdon!
O co chodzi? Nie wiedziałeś, ale nie przejmowałeś się tym. Krzyczącą osobą okazała się w młodym wieku, ale już dorosła kobieta, która pomogła Tobie wstać biorąc Ciebie za ramię i lekko unosząc do góry. Następnie podała Tobie duży szklany przedmiot, przypominający kufel z dziwną zawartością, miło się uśmiechnęła i przycisnęła swoimi dwoma nie małymi walorami do twojego ramienia. Ogólnie jakby ją opisać... Czarne włosy, prawie do pasa, proste, a zarazem wypełniające ją i dodające uroku. Lekkie brwi, które były tego Samego koloru co włosy rzecz jasna. Cera jej była jasna, a oczy nie były za duże, ani za małe idealne, koloru niebieskiego lekko wpadającego w błękit. Przypominały morze, a w nich niemalże można było dostrzec okręt. Usta zgrabne i figlarne, którym towarzyszył duży uśmiech na twój widok... Oraz twojego trójzęba, który wypadałoby podnieść. Jej wymiary można by porównać do idealnego dziewięćdziesiąt - sześćdziesiąt - dziewięćdziesiąt, chociaż idealnie opisując je centymetrami byłoby to jakieś osiemdziesiąt osiem - sześćdziesiąt jeden - dziewięćdziesiąt cztery. Prawie idealny, chociaż zależy dla kogo. Wiadomo każdy ma swoje gusta. W co była ubrana? Dla Ciebie to były dziwne ubrania, gdyż miała na sobie jedynie bikini, zawiązane delikatnym sznurkiem z tyłu, który chciałby być zdjęty przez odpowiednią osobę. Czy to Ciebie? Nie wiadomo. Jej kolejnym, a zarazem ostatnim kawałkiem stroju były kąpielówki, a dokładniej były one aby Tobie łatwo wyobrazić niczym współczesne figi. Wyglądała niesamowicie ponętnie, kleiła się do Ciebie, ale przecież do kogoś ona wołała o Posejdonie prawda? Widocznie do osób, które były z nią i do Ciebie szybko dobiegły, podniosły w górę wraz z wsadzonym trójzebem i podrzucały do góry krzycząc hasła: "All hail Posejdon", które o dziwo rozumiałeś. Znałeś ten dialekt tutaj i widziałeś, że on oznaczał "Wszyscy obwołajmy Posejdona", a raczej dla Ciebie brzmiało "Wszyscy chwalmy Posejdona". Zaczęło się pewnie to Tobie podobać, chociaż kto wie. Zostałeś zaniesiony przez tłum wiernych ludzi Tobie i oddzielony niestety od tej kobiety. Może was los zaraz ponownie złączy? Albo wybierzesz jakąś inną, a może żadną? Zostałeś usadowiony na złotym tronie pod palmą, a wszyscy uklękli na jedo kolano przed nim. No właśnie co z tym co miałeś w rękach? Wcześniej podany był Tobie drink i cały czas go trzymałeś, nawet o tym nie wiedząc. Jego skład był następujący:
-20 ml czystej wódki
-20 ml ginu
-20 ml rumu
-20 ml tequilii
-15 ml likieru pomarańczowego
-15 ml soku z cytryny
-70 ml soku pomarańczowego
-kostki lodu
Czyli na obecne czasy mówimy na to Californiacation. Był zapewne doskonały w smaku, którego nigdy wcześniej Luxter aka Posejdon nie smakował. Co do tego... W drugie posiadałeś trójząb i wydawało się, że jesteś władcą... Nie nie władcą, a Bogiem.
26.02.2016, 17:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stara chałupa
#15

Po raz kolejny cały świat zawirował i Luxter zasnął. Czy można zasnąć już śniąc? Widocznie tak. On sam jednak nie zdawał sobie z tego sprawy. Barwy, zapachy, dźwięki - wszystko mieszało się razem a mężczyzna czuł się jakby wsiadł na najdziwniejszą karuzelę w swoim życiu. Po chwili jednak wszystko ustało a Luxter się obudził. Delikatny wiaterek muskał umięśnione ciało Luxtera podczas gdy przyjemnie ciepłe promyki ogrzewały go. Minęła dłuższa chwila nim otworzył oczy i zobaczył błękit nieba ponad błękitem oceanu. Czy mogło być lepiej?
Mogło. Z niewyjaśnionych przyczyn leżał obok niego bogato zdobiony trójząb, nie trzeba być ulicznym złodziejaszkiem, jak Luxter kiedyś, by ocenić że musi być wart fortunę. Chwycił go szybko, jakby w obawie że ktokolwiek mu go zabierze. Że jakiś tajemniczy właściciel pojawi się znikąd i będzie chciał odzyskać swoją własność. Nic takiego jednak się nie wydarzyło, a na twarzy Luxtera po raz pierwszy od dłuższego czasu zagościł bardzo szeroki uśmiech. Wizja bogactwa zawsze wprawiała go w dobry nastrój - to właśnie dla pieniędzy, oczywiście poza dla przetrwania, Luxter robił większość tego co robił. A robił wiele, a teraz szybko wykalkulował że będzie obrzydliwie bogaty. Czy mogło być lepiej?
Mogło. Otóż ktoś do niego podszedł, lecz nie był to zwykły ktoś. To najpiękniejszy, najsłodszy i najbardziej uwodzicielski ktoś kogo Luxter w swoim życiu zobaczył, a w swoim krótkim przecież żywocie wiele już widział. Obrzucił ją szybkim, wprawnym spojrzeniem, jak jakiś znawca, który ocenia przyniesiony mu towar. Robił to wiele razy, w jego... dawnej profesji, takie umiejętności mogły zadecydować o powodzeniu zlecenia. Niemal z szewską precyzją ocenił nie tylko wzrost i wagę młodej dziewczyny, ale również trzy najbardziej interesujące go wymiary. Z jego... obliczeń, wyrwał go dopiero bezpośredni kontakt z miękkimi piersiami kobiety. Trójząb zesztywniał w mocniej zaciśniętej teraz pięści mężczyzny po tym kontakcie. Z bliska mógł kontemplować urodę dziewczyny, jej oczy, jej włosy, jej... skąpy ubiór. Tylko to na chwilę wzbudziło w mężczyźnie wątpliwości, podświadomie kłóciło się z utartym wizerunkiem kobiet Azaratu i ich tradycyjnym ubiorem. Takie widoki mógł podziwiać jedynie w domach publicznych, których zresztą był dość częstym bywalcem. Nie przeszkadzało mu to jednak w najmniejszym stopniu, już miał się przywitać, powiedzieć coś zabawnego gdy to dziewczyna się odezwała krzycząc coś o Posejdonie. Czy mogło być lepiej?
Mogło. Szybko zbliżająca się grupka postanowiła go obwołać jakimś tam Posejdonem, co w praktyce przełożyło się na to, że Luxter został obrany na ich przywódcę. Porwany przez las rąk po chwili znalazł się na złotym tronie z kuflem w ręku, którego istnienie i fakt, że wręczyła mu go tamta ponętna kobieta, dopiero teraz sobie uzmysłowił. Wracając do niej, zauważył też, że nie ma jej w okolicy. W jego głowie natychmiast powstała lista rzeczy do zrobienia, odnalezienie jej oznaczył cyfrą "1". Jego uwaga jednak ponownie została zmącona gdy wszyscy oddali mu hołd, to niezwykłe, nawet jakby był dowódcą jakiejś grupy wojskowej. Szybko uzmysłowił sobie, że jest kimś więcej niż przywódcą. Musiał to sprawdzić. Czy mogło być lepiej?
Mogło. Wstał ze swojego tronu wznosząc kielich do góry. Stał tak chwilę czekając aż jego podwładni, czy jak ich powinien nazywać, również wstaną i wezmą w ręce swoje trunki. Z jakiejś przyczyny Luxterowi nawet przez myśl nie przeszło, że zawartość kielicha mogła być trucizną lub czymkolwiek negatywnym. Nie po tym, co zobaczył, nie po zachowaniu tych ludzi. - ZA POSEJDONA! - krzyknął, a jego donośny głos rozległ się dookoła, docierając do najbardziej oddalonych ludzi spośród zgromadzenia. Po czym przechylił swój kielich i duszkiem opróżnił go z zawartości. Gdy skończył otarł usta nadgarstkiem i ponownie wykrzyknął. - Następny! - zanosiło się na naprawdę cudowny dzień.
26.02.2016, 18:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stara chałupa
#16

~ MG ~

Wszystko było pięknie i uroczo. Czyż nie tak powinno być po zażyciu takich rzeczy? Oczywiście, że tak! Jak najlepiej, jak najprzyjemniej i jak najmilej! Ogólnie tego nie zauważyłeś wcześniej, ale jak teraz widzisz jesteś ubrany w niebieskie kąpielówki, a na nich napis: "I'm sexy and i know it" co nawet rozumiałeś. Chyba nie muszę Tobie tego tłumaczyć, bo to słabo brzmi przetłumaczone. Tak czy siak przejdźmy do tego co się zaczęło dziać teraz. Oczywiście wszystkie osoby obecne tutaj wcale nie były bardziej ubrane niż Ty czy tamta dziewczyna z początku. To tutaj było normalne, naturalne i nikt na to nie zwracał uwagi. Nawet dla Ciebie przestało to być snem, a pojmować zacząłeś to jako po prostu... Realny świat, w którym obecnie jesteś. Nic więcej, nic mniej i tak było Tobie z tym dobrze. Baa wszystkim było z tym dobrze. Przecież tak jest najlepiej prawda? Tak czy siak zostały oddane Tobie pokłony, Ty wypiłeś drinka i chciałeś kolejnego, wtedy wszyscy wstali i wykrzyczeli "Posejdon" dając wielki pogłos, który niemal dla Ciebie ogarnąłby całą planetę. Miło prawda? Z pewnością. Szczególnie, że ten drink, który wypiłeś był najlepszym dla Ciebie alkoholem jaki kiedykolwiek piłeś! Wyjątkowy, niezwykły smak, którego nie mogłeś do niczego porównać. Po prostu wspaniale.


Dostałeś w rękę od dziewczyny z wcześniej kolejnego drinka, a miała ich całą tacę. Nale wszyscy też posiedli drinki i podnieśli je w górę! I piliście, ona się przytulała, a wtedy też szepnęła Tobie na ucho jedno. Oczywiście lekko przejechała swoimi palcami po twojej klacie i całych twoich mięśniach i nie tylko. Przyjemny dreszczyk Ciebie od tego przeszedł. Bardzo przyjemny, a Ty chciałeś więcej, ale najpierw coś prawda? Co ona Tobie na ucho powiedziała chciałbyś wiedzieć prawda? Masz możliwość.
-Posejdonie. Złap za trójząb i pokaż nam swoją moc, proszę!
Wtedy też zdałeś sobie sprawę, że jak za niego złapiesz będziesz mógł manipulować wodą... Jak tylko chcesz... W dowolne wzory ją tworzyć, mieszać. Więc co zrobi nasz Bóg?
26.02.2016, 19:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stara chałupa
#17

Pyszne trunki, pięknie dziewczyny, wspaniałe miejsca i władza. Czyż to co teraz przeżywał nie było najlepsze? Po prostu najlepsze. Siedział wygodnie rozłożony na swoim złotym tronie jakby robił to od zawsze. Do tego wpatrywał się w czarnowłosą, leżała tam w jego objęciach i ta chwila mogłaby trwać i trwać, całą wieczność. I niemal tyle trwała, czas wydawał się zatrzymać w oczach Luxtera, po prostu cieszył się chwilą. Jego kontemplację przerwała dopiero wypowiedź dziewczyny, coś o trójzębie i o mocy. Dopiero po chwili sens jej słów dotarł do niego, a po jeszcze kolejnej chwili uzmysłowił sobie że ma nową moc.
Delikatnie złapał ją za pośladek, lekko przyszczypnąwszy po czym wstał i chwycił swój twardy jak skała trójząb. - Dobrze. Podziwiajcie. - zwrócił się do zebranych wokół jednocześnie wyciągając trójząb przed siebie w kierunku oceanu. Niemal natychmiast wystrzelił. Wysoki na kilka metrów słup wody wystrzelił ze spokojnej tafli wody by następnie rozprysnąć się na wszystkie strony delikatnie skrapiając podwładnych Luxtera i jego samego, oraz dziewczynę. Uśmiechnął się półgębkiem na widok efektów swojego geniuszu. Wszędzie dookoła zmoczone ciała, lecz Luxter nie skończył się popisywać. Zaczął wywijać swoim orężem w powietrzu, a za jego ruchami kolejne litry wody unosiły się w powietrzu by po chwili utworzyć napis "The great Posejdon". Nawet nie myślał o tym, czemu akurat taki, po prostu tak jakoś wyszło.
Kontynuował jeszcze te wodne popisy przez dłuższą chwilę tworząc wodne kule, które zderzały się ze sobą rozpryskując wodę na zebranych, to wodne filary czy ciut większe fale docierające do nóg jego ludzi. Ba, nawet swoją wodną podobiznę rzeczywistych wymiarów która spotkała się z wyrazami zachwytu i podziwu. Najlepszą częścią tego wszystkiego był fakt, że Luxter praktycznie nie odczuwał zmęczenia po prezentacji swojej mocy. Zupełnie jakby to wszystko co robił nie czerpało z jego energii życiowej. - Znajcie moc Posejdona! Biada głupcom, którzy ośmieliliby się mu przeciwstawić. - rzekł i nie wiedzieć czemu mówił o sobie w trzeciej osobie. W dodatku ton jego wypowiedzi był jakiś bardziej... złowieszczy? Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność, ale na razie Luxter dał się porwać tej potędze.
26.02.2016, 19:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stara chałupa
#18

~ MG ~

Popisy były bardzo efektowne i dla wszystkich radosne. Dziewczyna zapiszczała od uszczypnięcia w tyłek. Wtedy tez poczułeś głód po demonstracjach, a tutaj obok widzisz jak ktoś na ruszcie kręci prosiakiem, który się pięknie piecze. Aby być idealnym do zjedzenia, mięciutkie mięso, które ma się rozpływać w ustach wraz z każdym jego kęsem, wręcz idealnie smakując, a jako dopełnienie smaku był chleb pełnoziarnisty wraz z sosem czosnkowo - śmietanowym, który wydawał się idealnym pomysłem i o dziwo wiedziałeś jak smakował. Zanim poprosiłeś szła już dla Ciebie jego część, abyś spożył jako podarek od zwykłych ludzi. Czy to był koniec niespodzianek pięknych jakich przyszykowały Tobie obecne wizje? Skądże to dopiero początek. Sam początek podróży po morzu, oceanie i świecie w tym wspaniałym wyidealizowanym świecie, w którym byłeś Bogiem. Jak inaczej nazwać taki świat? Nie da się inaczej niż idealnym.


Wtedy też poznałeś bestię, która zbliżała się tutaj. Wszystko co piękne musi się zepsuć, a może jeszcze poprawić? Kto wie. Była to wielka ośmiornica, na której widok wszyscy wykrzyczeli, że to Kraken. Był olbrzymi i zbliżał się z dużą szybkością, a dookoła niego wyskakiwały delfiny robiąc niczym za jego obstawę. Magiczny widok, który nigdy nie zostałby normalnie widziany, ale przecież... To nie jest realny świat, chociaż dla Ciebie właśnie taki jest. Żaden inny nie istnieje, a Ty czujesz jakbyś spędził tutaj całe swoje piękne życie. W dobrobycie, pełnym miłości i podziwu z strony innych ludzi. Tylko po co on się zbliżał? Czyżby chciał walczyć? Może, ale wątpliwe. Wtedy też usłyszałeś donośny dźwięk trąby. Nie zapowiadała ona wojny, a wręcz przeciwnie. Zwiastowała pokój i dobrobyt, a ludzie nie bali się. Wręcz przeciwnie cieszyli się widząc Krakena. Ta dziewczyna powiedziała do Ciebie przytulając się seksownym głosem:
-Posejdonie. Sprowadziłeś nawet swego wiernego sługę Krakena, czym myśmy sobie zasłużyli na twoją boską opiekę? Wizytę? Jesteśmy tylko zwykłymi śmiertelnikami najwyższy Panie nasz. Dziękujemy Tobie za to po wieki. I nasze dzieci będą Ciebie wysławiać na zawsze Panie i Władco nasz!
No cóż wizja jest wspaniała, a twój kompan przybywa. Z jakimi wiadomościami, a może ma coś Tobie do przekazania? Cokolwiek to nie było, jeszcze było przed Tobą, a Ty dostałeś kolejny kawałek pysznego mięsa, tak dobrego jakiego nigdy nie jadłeś i drinka. Kolejną porcję alkoholu oczywiście!
26.02.2016, 20:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stara chałupa
#19

Luxter zajadał się tutejszymi specjałami bez opamiętania. Jego wzrok przez większość czasu nadal skupiony był na dwóch piłkach dziewczyny, które podskakiwały za każdym razem gdy ta wstawała. Jego ego zostało przyjemnie połechtane po powszechnym zachwycie nad jego mocami. A przecież pokazał im tylko ułamek, gdyby chciał... gdyby tylko chciał i mógł oddychać pod wodą cały znany świat zatopiłby w mgnieniu oka. Ale nie chciał toteż życie trwało normalnie, a dla Luxtera sielankowo. Jednakże tę sielankę zmąciło pojawienie się nieoczekiwanego gościa.
Wielki, ogromny, pierdolony potwór. Te trzy określenia jako pierwsze nasunęły się na myśl Luxterowi aka Posejdonowi. Jakby tego było mało dawał popis lepszy niż on sam przed chwilą z tymi całymi delfinami. Nie czuł teraz strachu, lecz zazdrość? Jego dłoń znowu mocniej zacisnęła się wokół trójzębu jakby był w każdej chwili wybuchnąć przerażającym gniewem. Czekał na rozwój wypadków, gdy nagle powiedziano mu, że to wielkie coś również jest jego sługą. "Sługą" - to określenie bardzo spodobało się okrzykniętemu Posejdonowi. Podwładni, poddani - te słowa nie oddawały faktycznej relacji między Luxterem a otaczającymi go ludźmi. Słudzy, oni byli jego sługami. Gotowi na każde zawołanie, spełnić każdą zachciankę. Każdą. Chwilę rozmyślał nad możliwościami: czy gdyby kazał im się nawzajem powybijać do ostatniej osoby zrobiliby to? Wahali by się?
Z rozmyślań wyrwała go jednak postać olbrzymiej ośmiornicy. Skoro Luxter go tu nie wzywał, to czemu w takim razie się zjawił? Miał co do tego nagłego przybycia mieszane uczucia, które utopił w kolejnym kielichu z trunkiem. Zagryzał to wszystko pieczonym prosiakiem i oczekiwał. *Jeśli się nie ma na coś wpływu to nie należy się tym martwić.* - przypomniał sobie mądrą maksymę kontynuując posiłek. Jakkolwiek sytuacja by się nie rozwinęła Posejdon był przekonany że sobie z nią poradzi.
28.02.2016, 11:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Stara chałupa
#20

~ MG ~

Kraken przybywa! Majestatyczne stworzenie wręcz legendarne, które jest na wszelakie rozkazy tutaj obecnego Posejdona. Ogólnie to ktoś grubo polecał z tym wszystkim jak to wymyślał, ale to nic złego chyba prawda? Tak czy siak zbliżał się powoli pokazując swoje piękne oblicze przed wszystkimi tutaj zgromadzonymi. Chciał pokazać się niczym całemu światu przynosząc chwałę swojemu Panu, którym byłeś Ty. W końcu... Im większą chwałę zdobywa sługa tym większą będzie mieć także jego Pan prawda? Tak na logikę, bo przecież on robi wszystko w imię Pana swego, a w tym przypadku Posejdona swego. Zbliżał się powoli, aby wszyscy mogli go obejrzeć otoczony kompanią delfinów. Sprawiało to naprawdę majestatyczny obraz... Wtedy wszyscy krzyczeli "Buzskum, Buzskum, Buzskum", ale po co? Nie wiedziałeś.


Przynieśli dużą dawkę buzskumu, którą - jak to Tobie wyjaśniła powabna dziewczyna, która kręci się ciągle wokół Ciebie i sprawia Tobie przyjemność swoimi walorami - Posejdon wedle mitów tutaj obecnych witał się z swoimi sługami. Piękne prawda? Kto by tak nie chciał witać się dobrą porcją dobroci. No dobroci. Zdecydowanie dobroci, przecież to okropnie przyjemne jest. Gdy przybył Kraken były dwie porcje. Jedna dla Ciebie, druga dla Krakena. Chyba nikt inny nie miał takiej przyjemności na świecie jak zjarać się z Krakenem. Zapadła wtedy cisza i wszyscy wyczekiwali na ten moment. Czy Posejdon weźmie to co mu przynieśli? A może zrezygnuje z tej ich tradycji? Kto to wie. Nawet Bogowie obecni na Olimpie przyglądali się temu wydarzeniu, a Posejdon czuł ich wzrok. Ich wręcz zazdrość, w końcu nikt inny nie mógł tego zrobić. No jedynie Hades z cerberem, ale on się nie liczył prawda? Został zesłany na dół i tam sobie jest ciągle.
28.02.2016, 14:10
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna