Stara chałupa
#31

Wreszcie opuścił chatę uzdrowiciela - niemal wszędzie było lepiej niż tam. I to nie ze względu na niezadowalające warunki, lecz raczej okoliczności, które sprowadzały Luxtera wyjątkowo często w tamte progi. Azarat na zewnątrz aż tętnił życiem i mężczyzna zastanawiał się jak to możliwe, że w środku było tak cicho. Nie zaprzątał sobie jednak głowy tym fenomenem, nie mógł marnować czasu. Nadal obolały przez chwilę rozważał swoje opcje. Spodziewał się, że jego mentor, który najprawdopodobniej nadal jest w szeregach łowców demonów, będzie znajdował się na pobliskim posterunku. Swego czasu Luxter też bardzo często tam bywał, lecz w zgoła zupełnie innej roli.
Ruszył czym prędzej na posterunek, a właściwie rzecz ujmując to w jego okolice. Biorąc pod uwagę jego przeszłość wolał się zbytnio nie wychylać, zwłaszcza bez potrzeby. Przepychał się zatłoczonymi uliczkami wśród mieszkańców, kupców, hałaśliwych dzieciaków, agresywnych pijaczków i wszystkich innych ludzi, którzy w pogoni za swoimi sprawami nie zwracali na niego uwagi. Gdy wreszcie znalazł się w pobliżu posterunku rozejrzał się po otaczających go straganach w poszukiwaniu jakiegoś z alkoholami. Z całą pewnością w tak upalny dzień przydałoby mu się zwilżyć gardło w oczekiwaniu na mistyka. Ponadto miał nadzieję na chociaż częściowe uśmierzenie nieprzyjemnego uczucia, które promieniowało od jego pleców.
Gdy wreszcie zakupił odpowiedni trunek usadowił się w cieniu, opierając się o ścianę budynku umiejscowionego na przeciwko wejścia głównego na posterunek. Czuł się w tej pozycji w miarę komfortowo toteż nie wzbudzając podejrzeń rozglądał się leniwie to na lewo to na prawo popijając trzymany trunek. Największą uwagę przywiązywał do wejścia na posterunek. W chwilach takie jak ten mężczyzna za każdym razem przeklinał swoją poważną wadę wzroku. Wypatrzenie szukanej postaci wśród tego różnobarwnego tłumu byłoby wyzwaniem nawet dla wprawnych oczu. Na szczęście Luxter miał swoje mistyczne zdolności. Za każdym razem gdy tylko zauważył kogoś w stroju elitarnych łowców demonów aktywował swoją zdolność Błyskawicznego wzmocnienia. Wykorzystując maksymalnie czas trwania zdolności przyglądał się uważnie nie tylko członkom ugrupowania łowców ale również wszystkim wokół.
Mężczyzna planował sterczeć tam aż do godzin popołudniowych gdy to większość łowców opuści posterunek albo do swoich domostw albo na przygotowania do kolejnej nocnej eskapady. W razie gdyby jego mentor się do tego czasu nie zjawił Luxter zamierzał udać się do jego domu, w którym swego czasu spędził dużo czasu. Natomiast w przypadku gdyby go zauważył miał zamiar śledzić go z odpowiedniej odległości, aż tamten będzie sam. Oboje nie chcieli żeby byli widziany nawzajem w swojej obecności. W końcu wydałoby się podejrzane, że elitarny mistyk zadaje się z uznanym za martwego mordercą i złodziejaszkiem. Musiał porozmawiać z nim na osobności, bez świadków.

z/t
01.05.2016, 11:35
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna