Gospoda "Pod stołem"
#11

MG

Sorg kiwnął tylko głową w ramach odprawienia Iscara do wolnego stolika. Siedziało tam dwóch facetów - wyglądali jak większość ludzi tutaj; mięśnie pod skórą wyraźnie zarysowane, twarze harde, barki szerokie. Broda, wąsy. Nie wyglądali na szczególnie pijanych, co powinno ułatwić spokojny przebieg spraw.
- Siaaadaj pan. - odezwał się jeden, który akurat nie miał kufla przy ustach. Zaczekali w spokoju, aż się mnich rozpakuje i wygodnie rozsiądzie. W międzyczasie siorbali coś z kufli, chociaż zawartości nie było widać, to raczej można było się jej domyślić. - Ciekawego? Noo, można tak powiedzieć... Naczy, do mnie sporo wieści nie dociera, bo ja zwykle poza miastem. - rzekł ten, który wcześniej już "przywitał" gościa. - Tak i ja. - dorzucił drugi, wracając do opróżniania naczynia przed sobą. - Ale podobno w klasztorze na górze dzieją się jakieś podejrzane rzeczy. Wiesz pan w ogóle na jakiej górze? Skąd pan jesteś? - zapytał znów pierwszy z mężczyzn, wyglądający na trochę młodszego. Pytanie wyglądało na przypadkowe, ale jeśli byłoby zadane specjalnie, to wypadałoby pogratulować mężczyźnie sprytu. Jeśli tracili zaufanie do mnichów, to taka informacja mogłaby zupełnie zmienić tor rozmowy. Chociaż czy pozytywnie, czy niezbyt - to się zaraz zobaczy.
20.01.2015, 12:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#12

Odczekał chwilę aż pieczywo nasiąknie zupą a cała potrawa przyjmie papkowatą konsystencję po czym zanurzył w niej łyżkę i zaczął spokojnie jeść, bez pośpiechu przeżuwając. Niby zwykła paćka, jednak nawet czymś takim dało się zadławić. Żałosna była by to śmierć.
- Podejrzane? - przełknął kęs udając zdziwienie i otarł usta wierzchem dłoni. Trzeba było pogratulować Sorgowi i jego córce, wyjątkowo dobrą zupę mu podali. - Sły... - zaczął kaszleć krztusząc się, cóż za ironia, uważał by dokładnie przeżuwać a zaskoczył go smak potrawy. Po chwili kaszlenia odkrztusił kawałek mokrego chleba i lekko dysząc spojrzał na młodszego z mężczyzn.
- Opowiadaj pan. - "poprosił" by kontynuował temat klasztoru a sam zaczął wycierać twarz i kawałek stołu, który niechcący zapluł podczas zachwycania się zupą.
20.01.2015, 16:36
Przeczytaj Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#13

MG

Dzięki swojej uwadze i ostrożności Iscar uniknął kolejnego niebezpieczeństwa na krętej drodze swojego życia. Zupa nie sprawiła mu większych problemów. Bo czymże ona była wobec potężnego mnicha? Mimo to, przeciwnika swojego nie docenił i skupił się nie tylko na pojedynku, ale też na rozmowie, co nie skończyło się zbyt dobrze, bowiem się zakrztusił. Skończyło się jednak bez większych obrażeń.
- Pierwszy zapytałem. - powiedział mężczyzna, łypiąc oczyma na Iscara, będąc chyba niezbyt zadowolony z braku odpowiedzi na pytanie. Przecież bynajmniej retoryczne nie było. A facet, choć młodszy od tego drugiego, nadal wyglądał na starszego od Iscara. - Ale dobra, mniejsza z tym. Podobno do klasztoru przybył jakiś gość... Prorok, czy coś. - powiedział, kręcąc palcem przy skroni, jak gdyby słowo "prorok" było dla niego synonimem szaleńca. Gulnął jeszcze trochę z kufla i kontynuował. - I zatruwa mnichom umysły wieścią o jakimś złym bóstwie. Tylko nie mów pan nikomu o tym, bo to pewnie bujdy jakieś... Mi się przynajmniej w to nie chce wierzyć. No bo tamtejsi z klasztoru są raczej odporniejsi na jakieś gadanie pierdół, a i chyba bóstwa wszelkie odrzucają. - powiedział, kiwając głową, jakby w zadumie. - No, ale niektórzy co więcej w mieście siedzą, bardziej w te plotki wierzą.
20.01.2015, 16:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#14

Iscar powycierał dokładnie siebie oraz stół. Nie chciał przecież by Sorg wziął go za jakiegoś brudasa i mógł przy okazji wysłuchać słów mężczyzny, bez zbytniego wpatrywania się w niego. Informację które dostał były zaprawdę ciekawe, "Prorok" przybywający na górę i zatruwający umysły mnichów wieśćmi o złym bóstwie. Iscar powstrzymał chęć roześmiania się, jego twarz pozostała spokojna i wciąż jakby lekko zdziwiona po usłyszanych informacjach. Gdyby ktoś, samozwańczy prorok, wdrapał się na górę i wkroczył do ich klasztoru próbując mącić im w głowach, został by zapewne odesłany. Gdyby jednak się stawiał i był agresywny, został by przywołany do porządku i odprowadzony do schodów, jednym, solidnym...ekhem, dobrym słowem. Swoją drogą Y'krall nie widział nikogo podejrzanego ostatnimi czasy w swym dotychczasowym miejscu zamieszkania. Był oczywiście lekko rozkojarzony przez zbliżający się dzień rozpoczęcia swej podróży, ale nie na tyle by nie zauważyć kogoś kto chodzi między nimi i plecie głupoty. Z drugiej strony, mogły być to po prostu złowróżbne informacje o szalejącym gdzieś niebezpieczeństwie. Będzie musiał wypytać o to Gariusa gdy ten się zjawi.
- Rzeczywiście ciekawie. - odpowiedział lekko zamyślony - Co do mojego pochodzenia - zaczął - jestem z daleka, urodziłem się w Azarat ale wychowałem w tutejszych okolicach. - wystawił dłoń do mężczyzny by się przedstawić - Zwę się Iscar. - jeżeli uścisnął mu dłoń, to podał ją po chwili drugiemu, jeśli nie, to także to zrobił. Po przedstawieniu się spojrzał w kierunku wejścia, wedle słów Sorga Ragg powinien niedługo się pojawić. Miał nadzieje, że Garius też niebawem przybędzie.
20.01.2015, 17:12
Przeczytaj Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#15

Najstarszy z towarzystwa przy stole kiwnął głową, uśmiechając się, dostrzegłszy wesołe iskierki w oczach mnicha. O ile nad emocjami potrafił panować, to jednak nie był szczególnie doskonałym aktorem, nie wszystko dało mu się ukryć. Ale chyba nie było nawet takiej potrzeby.
- Ciekawe... Może i tak. Bardziej ciekawe jest to, jaki, do cholery, trzeba mieć talent do przekonywania, żeby i tutejszym w głowach tak namącić, że na górze się coś złego dzieje. Tam przecie zawsze był spokój... - wtrącił się starszy do rozmowy, bo nie miał niczego do roboty - napój mu się skończył, a do jedzenia nic nie miał. - Azarat to będzie... Gdzieś na zachodzie, nie? - zapytał, raczej nie mając za dużej wiedzy geograficznej. - Ta. Bark jestem. - powiedział młodszy, ściskając dłoń Iscara. - Ja się zwę Hark. - dorzucił drugi i również uścisnął dłoń białowłosego. Imiona bardzo podobne, może i nieprzypadkowo? Właściwie, to wyglądaliby na braci, gdyby nie dość znaczna (na oko z 10 lat?) różnica wieku.
Przez następne kilka minut nikt nie wchodził do gospody, ale w końcu jeden z ochroniarzy odsunął się nieco, wpuszczając do środka nikogo innego, jak Ragga. Nic się nie zmienił, od kiedy go żółtooki ostatnio widział. Ale od razu praktycznie ruszył do lady, nie oglądając się na boki. Zagadał o czymś do gospodarza, lecz został skutecznie zagłuszony przez wybuch śmiechu z drugiego stolika. Sorg jednak odparł czymś krótkim, wskazując palcem na siedzącego przybranego syna łowcy.
Mężczyzna uśmiechnął się na jego widok, podszedł też od razu.
- Iscar, jak ja cię dawno nie widziałem... Chociaż tam, nie widywaliśmy się przecież jeszcze dłużej. Co tam? Dlaczego cię nie ma w k... tym, ekhm, mniejsza. Chcesz może zagrać z nami w kości? - zapytał, podając mu rękę i klepiąc po plecach drugą.
Sorg w międzyczasie zmienił się ze swoją córką, która stanęła teraz za ladą. Sam zaś podszedł do stolika. - Panowie, można stolik? - zapytał krótko. Bark odparł: - Nie ma problemu. I tak już mieliśmy się zbierać. - na to Hark kiwnął głową. Obaj wzięli kufle, po czym odeszli do córki gospodarza, podając naczynia i wyszli z przybytku.
20.01.2015, 19:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#16

Mężczyźni nie byli wrogo nastawieni i nie mieli zbyt wielkiej wiedzy. Tak mu przynajmniej mu się wydawało, nie zauważyli bowiem, że jest mnichem, a wskazywało na to wiele elementów. Nie wyglądał na miejscowego, lecz mogli uznać, że to przez to, że pochodzi z zachodu. Nie jemu oceniać, ważne, że dowiedział się czego chciał. Nie chcąc by wystygła, zaczął jeść swoją papkę. ~Bark i Hark. Musieli mieć kreatywnych rodziców.~ pomyślał, biorąc mężczyzn za rodzeństwo.
- Tak, daleko na zachodzie. Na pustyni. - skomentował położenie geograficzne Azaratu, przyznając Harkowi racje. Po kilku minutach do jego uszu dotarły dźwięki od wejścia. Rzucił okiem w tamtą stronę i spostrzegł Ragga.
Ucieszył się na jego widok, lecz nim cokolwiek zrobił, dokończył swe jedzenie. Skończył gdy akurat podszedł, nie zwlekając, wstał i uściskał ojca mocno.
- Witaj ojcze. - spojrzał w stronę lady - Jeśli nie macie nic przeciwko. - zaśmiał się i wraz z Harkiem i Barkiem podszedł do lady by oddać córce gospodarza miskę po czym wrócił do stołu i usiadł.
- Wielki Mistrz powiedział mi skąd pochodzę. - zaczął mówić do ojca - Dowiedziałem się też, co się stało z moją rodzicielką, postanowiłem więc wyruszyć do Azarat i dowiedzieć się czegoś o swojej rodzinie. - westchnął przeciągle, nie mógł nazwać kobiety która go urodziła matką, Sara go wychowała, więc tylko ona zasługiwała na to miano - Poza tym, ktoś rozpuszcza plotki o klasztorze i mnichach. Wiadomo ci coś może na ten temat? - zapytał spoglądając to na ojca to na krzątającego się Sorga.
20.01.2015, 19:43
Przeczytaj Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#17

MG

Mężczyźni pokiwali głowami, odeszli z kuflami, oddając je i wyszli. Ragg, słysząc wieści od Iscara, zmrużył oczy, jakby w zamyśleniu. - Rozumiem... Cóż, to chyba dobrze. Chociaż podróż to będzie długa i pewnie niezbyt bezpieczna, ale wierzę, że ze wszystkim sobie doskonale poradzisz. - uśmiechnął się, zaś na wieści o klasztorze i plotkach wcale się nie zdziwił. - Chyba mnie nie podejrzewasz? - zaśmiał się, jakby rzeczywiście jego syn, nawet i przybrany, pomyślał o takiej możliwości. - Nie, nie za dużo mi wiadomo. Skoro wiesz, że rozchodzą się takie wieści, to wiesz praktycznie tyle, co i ja. Trzeba by popytać tych, co więcej w mieście siedzą. Aaa... Sorg? Co ty na to? - zapytał, zaś gospodrzowi się chyba co nieco rozjaśniło, gdy upewnił się, że żółtooki jest mnichem.
- Niezbyt wiele słyszałem. Staram się wywalać z gospody tych, co gadają za dużo głupot... Ale to, co niepokojące, to to, że wiele osób zaczyna się do tego przekonywać. Jeszcze niedawno każdy to bagatelizował, ale teraz... Hm. W sumie wczoraj sam się zastanawiałem, czy aby nie jestem w błędzie. Ale ty mi nie wyglądasz na szaleńca, więc chyba z wami wszystko w porządku. - zwrócił się do Iscara, uśmiechając się kątem ust. - Umiesz grać w kości?
21.01.2015, 16:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#18

Spojrzał na ojca szczerze zdziwiony. Przecież go nie oskarżał, byłoby to niewdzięczne z jego strony. Kierował się jedynie chęcią pozyskania informacji. Ale słysząc jego śmiech, rozluźnił się.
- Oczywiście, że nie - poklepał ojca po ramieniu - jesteś jednak w mieście dłużej niż ja i mogłeś wiedzieć co nieco. - pozostał więc Garius, Iscar miał nadzieje, że nieznany mu mężczyzna rzuci trochę światła na tą zawiłą sprawę, która z każdą chwilą stawała się coraz bardziej pokręcona, przynajmniej jak dla Isa.
- Niestety nie potrafię - odpowiedział spoglądając na Sorga - ale poza rzucaniem nimi i liczeniem oczek chyba nie trzeba robić nic innego? - był dosyć inteligentny i pojętny, więc nie powinien mieć problemu z zrozumieniem zasada takiej, chyba prostej, gry. W klasztorze nauczył się zarówno pisania, czytania jak i liczenia. Wbrew pozorom, mnisi nie potrafili łamać tylko za pomocą swych dłoni, umysłem i dłonią także dawali radę.
21.01.2015, 16:51
Przeczytaj Cytuj
Gospoda "Pod stołem"
#19

MG

- Tak, mógłbym. Rzecz w tym, że te dziwne wieści pojawiły się niedawno. Ledwo... Nie wiem, ze dwa dni temu? - rzucił zapytaniem, chcąc trafić chyba w Sorga. Ten odparł: - Cztery. Chociaż mnie doszły dopiero przed przedwczoraj, cztery dni temu rozpowszechniały się, ale nie w tym regionie. Z tutejszych gospodarzy to chyba Relch najwcześniej usłyszał o tych mnichach. I, czego mi szkoda, sam jest zwolennikiem tej szaleńczej pogłoski. Dziwne. Zawsze główę miał na karku.
Chwilę później wrócił do tematu kości.
- No, niby tak. Nie jest to szczególnie skomplikowana gra. Tylko kości trzeba wyrzucić w konkretnym układzie, za który dostaje się określoną ilość punktów... Na przykład, za wyrzucenie trzech takich samych kości i pary drugich dostajesz punktów dwadzieścia pięć. A układ to full. No, zresztą co tu dużo gadać, łatwiej pokazać na przykładzie... - kontynuował Sorg, chcąc rozegrać partię z Raggiem. Gra była dość intuicyjna i łatwa do pojęcia, więc mnich nie miał większych problemów się jej nauczyć.
21.01.2015, 17:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj

PRZEDMIOT

Kliknij w obrazek


Gospoda "Pod stołem"
#20

Iscar po usłyszeniu wieści był coraz bardziej pewny, że ktoś komu mnisi kiedyś nie pomogli lub ktoś kto dostał manto w słusznej sprawie, mścił się rozgadując plotki. Musiał być dobrym mówcą skoro, podobno mądrzy, ludzie ulegali jego słowom. Miał jednak przeczucie, że cała sprawa może mieć korzenie znacznie, znacznie głębiej. Tenbou nie byli wrodzy, ale wiadomym jest, że każdy ma wrogów. Y'krall westchnął, wszystko było zbyt pogmatwane póki co.
- Rozumiem. - powiedział zamyślony - Pokaż więc proszę. - dał Sorgowi znak, że jest gotowy i może zaczynać grę.
21.01.2015, 17:14
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna