Sklep łowczego Ragga
#1

Duży, kamienny dom położony na obrzeżach Varengard. Nad mocnymi, dębowymi drzwiami znajduje się, przybity do ściany, szyld z wymalowanym niechlujnie czerwonym napisem "Ragg - Skóry". Nie jest to jednak garbarnia a dosłownie, sklep ze skórami. Mieszka tu łowca Ragg, czarnowłosy mężczyzna o potężnej posturze i złotym sercu, potrafiący jednak zasadzić kopa awanturnikom kiedy trzeba oraz jego żona Sara, niska, drobna kobieta o długich blond włosach. Jedna z piękniejszych jakie można spotkać w Varengard, jednakże też jedna z niebezpieczniejszych, innymi słowy, typowa kobieta z miasta wojowników. Można się u nich zaopatrzyć w skóry, poroże czy inne części ciała różnych, upolowanych przez Ragga zwierząt oraz w inne typowe skórzane wytwory, jak pancerze, torby czy mieszki. Drzwi wejściowe prowadzą do dużej sali, pełniącej rolę warsztatu i sklepu jednocześnie. Na kilku stołach, rozmieszczonych w pokoju leżą skóry i inne przedmioty na sprzedaż a ściany pokoju zdobią głowy licznych zwierząt upolowanych przez mężczyznę. Da się stąd przejść do pozostałych dwóch pozostałych pokoi, które stanowią już jednak część mieszkalną. Obszernej sypialni z paleniskiem i kominem w której znajduje się duże łoże, cynowa wanna i meble oraz spiżarni z zapasami. Po obejściu domu, można zauważyć stojącą kilka metrów od domu wygódkę, biada jednak tym, którzy pozwolą sobie z niej skorzystać bez pozwolenia pana domu.
24.01.2015, 12:31
Przeczytaj Cytuj
Sklep łowczego Ragga
#2

MG

- Och, ale zanim wejdziemy, musisz coś wiedzieć. Sara wyzdrowiała, ale... Dziś rano nie czuła się zbyt dobrze. Słyszała tych plotek więcej niż ja, być może się o ciebie martwi. - powiedział ojczym Iscara, po czym otworzył drzwi do domu. - Mam nadzieję, że rozwiejesz jej wszelkie wątpliwości. - dokończył już ciszej, po przekroczeniu progu. - Sara! Mamy gościa! - zakrzyknął, wycierając buty.
Chwilę później dało się słyszeć powolne kroki. Zza framugi jednego z pokoi wychyliła się przybrana matka mnicha.
- Iscar? - zapytała, jakby nie była pewna, kogo widzi. Co przerażające... Chyba naprawdę tak było. Jakby go nie poznała, nawet się do niego nie uśmiechnęła. Twarz i oczy były u niej bardzo beznamiętne, a głos dobiegał, jakby płuca chciały z powrotem wchłonąć słowa wybiegające z jej ust. Nie dostrzegłby tego zapewne nikt prócz samego mnicha, który przecież spodziewał się innego widoku. - To prawda co o was mówią?
24.01.2015, 13:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Sklep łowczego Ragga
#3

z Gospoda "Pod stołem"

Pomimo tego, że dom znajdował się na obrzeżach miasta, droga nie była długa, Ragg znał różne skróty i ciemne uliczki którymi przeprowadził Iscara, dzięki czemu zaoszczędzili dużo czasu. Zwykli ludzie nie chadzają takimi zaułkami jeśli nie mają do załatwienia jakiś szemranych interesów lub gdy nie chcą dostać w łeb pałką czy w nerki sztyletem, ale Ragg mógł sobie na to pozwolić. Wrogów praktycznie nie miał a ci którzy coś do niego mieli, nie mieli odwagi tego powiedzieć. Z drugiej strony gdyby ktoś ich zaatakował szybko by się przekonał o swym błędzie. Próba okradnięcia, silnego jak tur, wielkiego mężczyzny i mnicha wytrenowanego w zabijaniu jednym palcem (takie krążą legendy!) nigdy nie kończy się dobrze...dla okradającego.
Gdy byli pod domem, ojciec ostrzegł Iscara przed stanem zdrowia Sary. Iscar pokiwał głową ze zrozumieniem, po czym wszedł za Raggiem do izby. W pośpiechu wytarł buty i spojrzał na kształt wynurzający się zza framugi. Sara wyglądała jakby stało się coś naprawdę strasznego. Mnich szybko odpiął pasy na piersi i odrzucił płaszcz na jeden ze stołów, zaraz za nim poleciał kostur z przywiązaną doń torbą.
- Tak matko, to ja - powiedział podchodząc do matki i obejmując ją czule, kobieta sięgała mu zaledwie do piersi - zapewniam cię, że wszystkie plotki są nieprawdą. - zadanie dane mu przez mistrza Rakoba, stało się czymś więcej, czymś osobistym. Jako mnich musiał znaleźć tych, którzy szargają dobre imię jego zakonu, lecz jako syn, musiał ukarać tych, przez których jego matka znalazła się w takim stanie.
24.01.2015, 14:10
Przeczytaj Cytuj
Sklep łowczego Ragga
#4

MG

Matka Iscara zachowała się na uścisk dość... drętwo. Chociaż po chwili jakby drgnęła i objęła go.
- Nie... One są prawdziwe. Ja byłam, widziałam... - powiedziała, puszczając przybranego syna, a Ragg, bardzo zdziwiony dość specyficznym zachowaniem swojej żony, huknął na nią.
- Znowu tam byłaś? Jasna cholera, przecież ci mówiłem, żebyś tam nie łaziła. - zadudniło, choć głos nie był jakoś szczególnie gniewny. Raczej przypominał w brzmieniu zawód, może jakąś nutkę rozpaczy. I rzeczywiście, z Sarą nie było szczególnie dobrze. Chociaż taki stan nie powinien być nieodwracalny, to budził głęboką obawę. Pogłoski o jakichś niecnych sprawkach w klasztorze - choć właściwie, to Iscar nadal nie wiedział nic o nich konkretnego - mogły wywołać w mieście jednak dużo większe zamieszanie. Trzeba było jak najszybciej ukrócić ich źródło.
- Ja widziałam...
24.01.2015, 17:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Sklep łowczego Ragga
#5

Sara była sztywna. Gdy Iscar ją dotknął i wyczuł jak jest spięta, przyszło mu na myśl zaszczute zwierzę z napiętymi mięśniami jak do biegu, lecz sparaliżowane strachem do tego stopnia, że mogło tylko stać w miejscu.
Mnich miał coraz gorszę przeczucia, podświadomie czuł, że zbierało się na coś krwawego.
- Mamo - zaczął cicho - gdzie byłaś i co takiego widziałaś? - mówił spokojnie i powoli jak do przestraszonego dziecka.
- Powiedzcie mi wszystko. Dokładnie. - wypowiedział te słowa patrząc ojcu w oczy. Choć w jego głosie nie było słychać wyrzutów, to z jego oczu można było odczytać zupełnie co innego. Potrafił nad sobą panować, lecz ojciec nie powiedział mu wszystkiego. W głębi serca Iscara narastała obawa.
24.01.2015, 18:08
Przeczytaj Cytuj
Sklep łowczego Ragga
#6

MG

- Ja... Widziałam mnicha. Szalonego mnicha. To na pewno jest prawda. - powiedziała, nie za bardzo potrafiąc szerzej opisać swoje doznania. Brzmiało to dość dziwnie. Akurat mnichów bardzo rzadko dopadał obłęd. I rzeczywiście, gdyby jakiś mnich oszalał i zszedł do miasta, mógłby narobić nielichych kłopotów... Rzecz w tym, że pozostali członkowie klasztoru Tenbou na pewno wiedzieliby o tym, że któryś z nich rzeczywiście jest wariatem i z pewnością nie daliby mu wyjść poza ich teren.
- Ja nie za dużo wiem. Po prostu przedwczoraj, jak wróciłem z roboty... Sara była u Relcha. Prowadzi gospodę, zresztą Sorg coś chyba o niej wspomniał, zanim graliśmy. Tam się chyba dzieje coś złego. A już na pewno pójście tam nie jest zbyt dobrym pomysłem, jeśli jest się ma nieszczególnie niezłomny umysł... Znaczy, podatny na słowa. Niedawno jeszcze był tam względny spokój, choć to jeden z niższej klasy przybytków w Varengardzie. Nic szczególnego się tam nie zdarzyło, ale od tamtej pory Sara zachowuje się... Inaczej. Ale nie tak, jak teraz... - mówił Ragg. Matka nie przestawała jednak szeptać rzeczy nie mówiących zbyt wiele (właściwie tyle, co i wcześniej, jakieś nieznaczne słowa). Łowczy odetchnął. - Wybacz, ale nie będę mógł ci pomóc. Raczej nie dziś. Muszę zaopiekować się Sarą. Jeśli chcesz, możesz u nas przenocować. - powiedział, przytulając swoją żonę.
24.01.2015, 18:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Sklep łowczego Ragga
#7

Szalonego mnicha? To niemożliwe, przecież mnisi praktycznie nie opuszczają murów klasztoru, tym bardziej ci o wątpliwej stabilności psychicznej. Siedzą zamknięci w swoich pokojach, dostają jedzenie i wypuszczani są na treningi pod szczególnym nadzorem. Gdyby któryś zbiegł, choć niemożliwym jest uciec z klasztoru pełnego potencjalnych zabójców wytrenowanych w zabijaniu spojrzeniem (o tym też mówią legendy!), to i tak zostałby szybko wytropiony i doprowadzony siła do klasztoru. Przecież poza Iscarem z klasztoru za pozwoleniem wychodził tylko... Po plecach Y'kralla przebiegł dreszcz. Garius. Któż inny mógł rozpuszczać tak wiarygodne plotki jak nie jeden z mnichów? Teraz było to oczywiste. Wszystko zadawało się łączyć w jedną całość, lecz Is nie mógł działać pochopnie. Odsunął się od matki i podszedł do stołu gdzie rzucił swoje rzeczy.
- Ragg. Gdzie jest gospoda Relcha? - spytał poważnie odwiązując sznur od kostura. Drugi raz w życiu zwrócił się do ojca po imieniu. Pierwszy raz miał miejsce, gdy byli razem na polowaniu i krzycząc zasłonił ojca własnym ciałem przed niedźwiedziem. Przypomniał sobie ból, który rozdarł wtedy jego klatkę piersiową, ból, po którym pozostała wielka blizna. Wyjął z torby apteczkę, po czym otworzył ją i wyjął z niej poskręcany korzonek który położył na stole przed ojcem - To korzeń purmoranu, ma właściwości lecznicze. - związał torbę i odłożył ją na bok, po czym zarzucił na plecy płaszcz - Zalej go gorącą wodą i daj mamie do wypicia gdy ostygnie. - sięgnął po swój kostur - Zostawię torbę i postaram się niedługo wrócić. - powiedział do rodziców patrząc w okno.
24.01.2015, 19:17
Przeczytaj Cytuj

PRZEDMIOT

Kliknij w obrazek


Sklep łowczego Ragga
#8

MG

- W południowej części miasta. Łatwo tam trafić, zwykle przed nią leży ktoś zalany w trupa, więc bardzo łatwo zgadnąć, jeśli się znajdziesz w pobliżu. - powiedział, klepiąc syna po ramieniu. - Uważaj na siebie. Jeśli czegoś potrzebujesz, pytaj, może będę tu coś miał. - rzekł. Następnie podziękował za korzeń, jaki mu został podarowany przez Iscara i chwycił jego torbę, chcąc zabrać ją do pokoju. Następnie udał się razem z Sarą do pokoju i przygotował napar polecony przez białowłosego.
24.01.2015, 19:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Sklep łowczego Ragga
#9

Wysłuchał słów ojca i rozejrzał się po pomieszczeniu. Czy znajdowało się tu coś czego mógł potrzebować? Na tą chwilę niestety nie. Być może jak wróci, to przyda mu się coś w podróży, lecz teraz wszystko co było mu potrzebne miał przy sobie. Nie czekając długo, odetchnął i wyszedł na zewnątrz, kierując się we wskazane przez ojca miejsce. Nadszedł czas znaleźć winowajcę.

z/t do "U Relcha"
24.01.2015, 19:56
Przeczytaj Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna