Niskie trawy - Strefa I
#1

Wszedłeś na teren Cichych Równin. Jesteś w stanie dostrzec wszystko do strefy II, czyli widzisz ścieżkę handlową, która znajduje się kawałek od Ciebie. Jednakże nie bądź zbyt pewny siebie! Żyją tutaj dziwadła, których nie widać na pierwszy rzut oka. Tym niebezpieczniejsza jest ta strefa. W odróżnieniu od następnych stref. Ani potwory, ani Ty nie możesz zastawić zasadzki, tylko zdać się na szczęśliwy los. Lub pechowy.
Jeśli chcesz zaryzykować i zapuścić się dalej. Musisz przebyć kilometr w dal. Ciche Równiny to coś na rodzaj wielkiego okręgu, w którym najgroźniejsza strefa znajduje się wewnątrz. Jednakże musisz coś wiedzieć. Druga strefa dzieli się na zachodnią i wschodnią. Na każdej z tej części żyją inne potwory. Uważaj na siebie!


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







06.10.2012, 19:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#2

Wokoło trawiasta równina, której falującą taflę gładził swą dłonią wietrzny wędrowiec. Miejscami lśniły połacie wciąż jeszcze zachowanego śniegu, jaki do niedawna spadał z ozdabiających niebo obłoków. Cisza i spokój, lecz nie te, dające wytchnienie, a złowieszcze, ostrzegające przed burzą milczenie.
Pośród tego wszystkiego, krocząc powoli niby pan swoich włości, podróżował okryty czernią wędrowiec. Jego wysoka sylwetka górowała nad wszystkim wokoło, przykuwając spojrzenia tego co widzialne i niewidzialne. Jednak ok nie obawiał się. Oddychał powoli i głęboko, serce w piersi biło równo, on sam poruszał się leniwie, niemal ospale. Tylko wyglądające spod lewej powieki oko wyglądało czujnie na drogę przed nim. Wysoka roślinność kołysała się niepokojąco, skrywając ruchy czyhających w niej stworzeń, powiewający wiatr zagłuszał odgłosy i rozwiewał zapachy. Pozostało mu jedynie wypatrywać zakłócającego łagodną falę tego suchego oceanu drżenia, jakie zwiastować miało zagrożenie.
You can run, You can hide, but even then, You will die ...
Ofcourse you can run, if you want to die tired ...
Fight with me, if you wanna die ...

Z mieczem u boku
Typowe zajęcie
Wyraz aprobaty
Że co ?
21.04.2013, 20:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#3

Masywny wojownik przemierzał okolicę widocznie znużony wszystkim wkoło poruszał się leniwie naprzód. Trawa szumiała od wiatru, który lekko smyrał ją opuszkami swych palców. Droga prowadziła jedynie naprzód. W pewnym momencie coś zalśniło w słońcu pod okiem osiłka. Trawa, lecz ta była zupełnie innego koloru niż ta rosnąca wkoło. Odbijała się w słońcu na czerwono. Jeśli przyjrzeć się temu w lepszej perspektywie można ujrzeć skokowe miejsca, w których trawa została zabarwiona. Tworzą one swego rodzaju linię prowadzącą na północny-zachód. Jedynym dźwiękiem roznoszącym się wokoło był szum roślin rosnących pośród trawy oraz świst wiatru, gdy od czasu do czasu pojawił się z mocniejszym przywitaniem. Podczas przechylanie się na boki na czerwonej trawie dało się ujrzeć miejsca wciąż zielone. Czyżby oznaczało to, że nie została ona zabarwiona celowo? Bo przecież kto malowałby ją tylko po części.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







26.04.2013, 00:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#4

Wszystko było spokojne, zespojone, jednolite. Szum wiatru, ciepło słońca, dotyk trawy, razem tworzyły wspólną opowieść. Jednak niespodziewanie zjawił się w niej kolejny element, tak odstający, kontrastujący z resztą - czerwień. Jej krople barwiły źdźbła pod nogami rosłego wędrowca, który to zatrzymał się, by spojrzeć na nie z bliska. Uklęknął, sięgając prawą dłonią ku dziwnemu zjawisku, choć miał już swoje podejrzenia. Wśród dzikich ostępów mogło być tylko jedno źródło tej najbardziej nienaturalnej z barw - krew. Ślad mógł pozostawić zarówno ranny zwierz, jak i jego zabójca, tego nie mógł być pewien, choć ułożenie traw mogło mu coś podpowiedzieć. Oczywiście, mógł nie mieć racji, mógł się mylić, a skutkiem jak i przyczyną mogło nie być to, o czym myślał.
Wyprostował się, by unieść wzrok ku niebu. Z jednej strony wolał by nie mieszać się w to, pójść dalej, mieć spokój, z drugiej, coś go pchało w tą stronę, wrodzona, ludzka ciekawość, czy... po prostu chęć ponownego sięgnięcia do rękojeści spoczywającego na jego plecach miecza. Potrzebował tego, gdy przez dłuższy czas nie czuł jego ciężaru w dłoni, jego nerwy zaczynały napinać się. Niepokój narastał, przeradzał się w złość i gniew, które musiały znaleźć ujście. A lepiej by zrobiły to tu, niż w przydrożnej karczmie.
Odetchnął głęboko, poruszył dla rozluźnienia masywnymi barkami i ruszył obok czerwonej wstęgi.
You can run, You can hide, but even then, You will die ...
Ofcourse you can run, if you want to die tired ...
Fight with me, if you wanna die ...

Z mieczem u boku
Typowe zajęcie
Wyraz aprobaty
Że co ?
26.04.2013, 12:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#5

Z każdym krokiem wiatr tracił na sile, a wraz z nim znikało zimne powietrze. Trawa przestała szumieć, a jej kolor powoli znowu stawał się zielony. Gdy już prawie wydawało się, że ścieżka z krwi miała się urwać oczom wojownika ukazało się skupisko...ogromne skupisko czerwonej trawy. Krew rozlana była wszędzie. Widocznie toczyła się tu jakaś walka i to dość niedawno, gdyż odcień czerwieni wciąż był jasny. Na końcu owego okręgu ciągnęły się kolejne dwie ścieżki. Jedna z nich, prowadząca na północny-wschód była tym razem długą wstęgą krwi, która ciągnęła się naprzód szeroką linią. Druga zaś była grubymi plamami krwi rozciągającymi się w stronę północnego-zachodu.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







27.04.2013, 18:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#6

Morze czerwieni, rażące oczy, przeszywające dreszczem, zapierające dech, ileż razy już je widział ? Krzyki konających, wrzaski mordowanych, błagania niedobitków, wszystko to wypełniło na moment świadomość jednookiego łowcę. Obszedł dookoła pobojowisko, spoglądając uważnie pod nogi w poszukiwaniu śladów. Masakra jaka miała tu miejsce nie mogła pozostawić po sobie jedynie okrutnej barwy, musiało pozostać coś jeszcze. bruzdy po pazurach, odciski łap, porwane skrawki futra. Chyba, że uderzenie nastąpiło z nieba.... Jeżeli bestie biorące udział w rzezi były wciąż blisko, to on je znajdzie.
Przed nim otwierały się dwie drogi. Jedna malowana karminową wstęgą, druga znaczona urywanym tropem rannego zwierza. I właśnie tą miał zamiar obrać. Ciągła linia była początkiem końca, pozostawić ją mogło martwe truchło ciągnięte przez drapieżce, plamy posoki wskazywały, iż stwór jaki je pozostawił, wciąż żył. Mógł być albo pozostałą przy życiu ofiarą napaści, albo drugim drapieżcą, jaki przegrał pojedynek o zdobycz. Jeżeli krwawił tak mocno, nie mógł odejść daleko.
Podjął decyzję. Odsunąwszy z masywnych barków poły płaszcza, obnażył ogromny miecz jaki spoczywał na jego plecach. Już niebawem mógł on być mu potrzebny, a lepiej, by wtedy nic nie przeszkadzało mu w jego prędkim dobyciu. Pochylił się nieco i ruszył żwawo obraną drogą na północny zachód.

[edit z/t z polecenia mg ]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.04.2013, 20:16 przez Yoarashi.)

You can run, You can hide, but even then, You will die ...
Ofcourse you can run, if you want to die tired ...
Fight with me, if you wanna die ...

Z mieczem u boku
Typowe zajęcie
Wyraz aprobaty
Że co ?
27.04.2013, 21:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#7

Jin podążając śladem Sevena trafił ów... nie wiadomo gdzie. Mimo iż posiadał dobry słuch i węch, to jednak przez swoją roztropność chłopak musiał podążyć za innym zapachem, i zabłądzić. Jednak ten mały incydent nie zniszczył nastroju dla młodego Smoczego Zabójcy, nadal przemierzał niezbadane przez niego tereny, a szczególnie teraz był rad że trafił do pięknego miejsca. Wszędzie rosła niska, jakże lekka i bezbronna trawa, która co chwilę bujała się to w prawo to w lewo, pod wpływem lekkich podmuchów wiatru. Teraz chłopak postanowił zdać się na swoje szczęście, bądź pech, i ruszyć tam gdzie nogi go poniosą. Nie mógł już polegać na swoim węchu, gdyż kunsztował się zapachem świeżego powietrza, skąpanego w słomianym odcieniu słońca. Nie zatrzymując się dłużej na chwilę Jin ruszył w nieznane.

Gracz opuścił wątek
28.04.2013, 19:52
Przeczytaj Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#8

Anshia przemierzając krainy Atarashii w spokojnej samotności trafiła przez przypadek do tego miejsca. Właściwie to nigdy tutaj nie była, więc czuła się z lekka obco na tej ziemi. Rozejrzała się po okolicy myśląc, czy spotka tutaj kogokolwiek, ale wysokość trawy raczej uniemożliwiała schowanie się przez jej fioletowym wzrokiem. To w jakimś sensie napawało ją spokojem, że nie może zostać zaskoczona. Odwróciła wzrok obejmując miejsce, z którego tutaj przyszła. Zaczęła się zastanawiać czy dobrze zrobiła, że akurat wybrała tą drogę do Azaratu. Właściwie mogłaby iść główną trasą handlową, miałaby spokój od rabusiów czy dzikich zwierzów, ale mogłaby przez swój pech dostać jakiegoś człowieka do towarzystwa. Tak, ona nie lubi rozmawiać z innymi.
Dziewczyna poklepała leniwie swoją torbę. Zawsze nosiła przy sobie Czarną Księgę, która była dla niej skarbem. Czuła się bezpieczniej, mając ją ze sobą. Nigdy nie zostawiała jej samej. W sumie doszła do wniosku, że mogłaby teraz nauczyć się jakiegoś nowego czaru. Szkoda tylko, że na razie nie miała żadnego pomysłu na to. Westchnęła w duchu, myśląc co mogłaby teraz zrobić. Znowu rozejrzała się po okolicy, kręcąc się na pięcie. Później przeszła kilka kroków, w dalszym ciągu myśląc co mogłaby tutaj zrobić... A może spotka jakąś ciekawą bestię, którą mogłaby zatłuc i nacieszyć się jej śmiercią. Ta wizja zdecydowanie podekscytowała duszę dziewczyny, której twarz nadal była pełna chłodu i obojętności. To była cała Anshia. W sercu miała jedno, na twarzy wyglądało to zawsze tak samo nijak. Jedyna zaleta bycia aktorką w dzieciństwie, chociaż nie było to zajęcie dochodowe i przyjemne, to teraz stało się bardzo przydatne.
25.09.2014, 20:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#9

Niewątpliwie samotna eskapada Cichymi Równinami była bardzo odważnym posunięciem. Stopień ryzyka dodatkowo zwiększał strój Anshii, bowiem w swoim śnieżnobiałym ubraniu wyróżniała się tu niczym Allinger wśród Królewskiej Gwardii. Sprawy nie poprawiało palące słońce, które dodatkowo utrudniało podróż. Mimo to cała sytuacja posiadała jedną zaletę - jak okiem sięgnąć, nigdzie nie było tutaj żywej duszy. Żadnego człowieka, potwora czy innej istoty, która mogłaby napastować mistyczkę-samotniczkę. Przynajmniej chwilowo.
Podróż przez wysokie trawy nie należała do najłatwiejszych. Niby sporo było widać, ale jednocześnie nie widziało się nic. Zupełna cisza, która tutaj panowała miała swoje plusy, jednak po dłuższym okresie stawała się przytłaczająca i odrobinę przerażająca. Jedynym źródłem dźwięku w całej okolicy była sama Anshia, przedzierająca się przez nieprzyjazny jej teren.
Podróż trwała dłuższy czas i wydawało się, iż nic ciekawego nie może się wydarzyć. W końcu jednak coś przerwało monotonną ciszę, która zaległa w tych krainach. Na początku ciężko było stwierdzić o co chodziło, dźwięk był bowiem odległy i niezbyt wyraźny. Właściwie Anshii mogło się wydawać, że się po prostu przesłyszała, być może jej umysł płata jej figle, nie potrafiąc poradzić sobie z tym, iż nie rejestrował żadnych dźwięków. Po chwili jednak ów odgłos się powtórzył. Raz, drugi, trzeci, czwarty. W końcu można było stwierdzić, że wydobywa on się z góry. Kiedy zaś mistyczka podniosła wzrok i osłoniła oczy od rażącego słońca, mogła zarejestrować czarny kształt nadlatujący od strony, w którą się kierowała. Sylweta zdawała się podpowiadać, iż ma do czynienia ze zwykłym jastrzębiem. Czy byłby on jednak w stanie wydobywać z siebie tak głośne dźwięki, że docierałyby one aż do Anshii? To już było mniej prawdopodobne. Zaprzeczał temu również fakt, iż kształt z każdą chwilą stawał się większy, w pewnym momencie bardziej przypominając latającego psa. Odpowiedź stawała się w tym momencie prosta - w kierunku Anshii leciał Gryf. Nie mogła jeszcze w tej chwili dokładnie określić jego wielkości, jednak cel wydawał się prosty, bowiem w odległości kilkuset metrów nie było nikogo, ani niczego innego poza mistyczką. Niewątpliwie więc to właśnie w jej stronę kierowała się bestia.
25.09.2014, 21:02
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Niskie trawy - Strefa I
#10

Najszczęśliwsza dla tej mistyczki była samotność. Oczywistym jest, że miało to pewne wady, choćby słynna współpraca z kimś, pomoc w zespole... Ale dla niej to były dosyć obce pojęcia. Nigdy nie umiała pracować z innymi, po prostu nie lubiła tego robić, tylko głęboki przymus mógł jako-tako ją do tego przekonywać, ale i to działo się niesamowicie rzadko. Chociaż w sumie powinna się zastanowić wcześniej, czy podróż akurat tędy to najlepszy pomysł.
Dziewczyna leniwie spojrzała w kierunku, skąd odbiegał ten dziwny odgłos. Rzeczywiście, słońce niemiłosiernie grzało, do tego jego blask prawie oślepiał jej fioletowe oczy. Strój dziewoi może i wystawiał ją na atak w tym terenie, ale że to białe... To przynajmniej nie będzie jej tak gorąco, jak w czarnym. Przez kilka dłuższych sekund analizowała to co sunęło w powietrzu. W głowie miała wiele pomysłów, ale każdy kolejny był eliminowany z logicznych powodów - było to za głośne, a jak się okazało chwilę później stanowczo za duże.
Przeklęła w duchu, bo już wiedziała, że nic dobrego ją nie czeka. Najwidoczniej los rozpieścił ją majestatycznym stworzeniem zwanym gryfem. Łowca potworów z całą pewnością były w swoim żywiole, bo walka z gryfem to zapewne marzenie niejednego śmiałka, ale Anshii średnio się to podobało. Miała cichą nadzieję, że odbędzie w miarę spokojna podróż. Teraz jedynie mogła się zastanowić przez moment jakie miała opcje i co powinna zrobić. Nie widziała żadnego legowiska, zatem nie brała wcześniej pod uwagę takiej ewentualności. Doszła jednak do wniosku, że uciec nie ma gdzie, teraz tylko pytanie czy bestia da jej moment na walkę, czy rozszarpie natychmiast. Uznała, że warto będzie skoncentrować w sobie manę, ale nie zaatakować natychmiast... Może ten gryf będzie chciał ją tylko nastraszyć, ale to tylko głupia nadzieja, która została szybko stłumiona z jej serca. Jej fioletowe oczy uważnie przyglądały się nadlatującemu stworzeniu, by pojąć jego majestat. Musiała przygotować się na atak ze strony tego wojowniczego stworzenia, które słynęło z zaciętej obrony swojego terytorium. No nic, trzeba będzie stawić czoło owej istocie. Mistyczka zatrzymała się, rozluźniając swoje ręce, gotowe do stworzenia jakiejś broni.
28.09.2014, 14:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna