Zbrojownia Tomma
#1

Cytat:
Miejsce spokojne i ciche pomimo faktu, iż zbrojownia jest miejscem odwiedzanym codziennie, o każdej porze dnia przez setki wojaków. Tym bardziej, że znajduje się w miarę niedaleko urzędu miasta. Ponad to, sam przybytek jest połączony ze stajnią, która znajduje się na tyłach budynku. Przybytku pilnuje zwykle strażnik Tomm, ale zdarza się także, że robi to ktoś inny, wyznaczony przez niego lub kogoś upoważnionego. Budynek jest schludny, ma mocny dach, nie zrobiony ze słomy, a twardego, rzeźbionego drewna. Przed wejściem do wnętrza zbrojowni widnieją schody, obok mała studzienka.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







25.07.2015, 21:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Zbrojownia Tomma
#2

Piękna pogoda. Promienie słońca nieśmiało wychylają się zza horyzontu, dając światło surowemu otoczeniu. Na zewnątrz chłodno, a czasem nawet dmuchnie przyjemny (a przynajmniej dla Nethera) wiatr. "Klimat Greathard jest chyba najlepszym na kontynencie", pomyślał brodacz.
Wyszli z gospody, kierując się od razu do zbrojowni. Po kilku minutach sprawnego chodu dostrzegli całkiem porządny, schludnie wyglądający budynek o dość ciekawej strukturze dachu. "Przypomina mi jeden z tych, które były stawiane na mojej wyspie... Zwłaszcza pokrycie."
- To chyba tutaj. - rzekł, zatrzymując się na chwilę, oceniając w tym czasie budynek. Zaraz ruszył, wspiął się po kilku stopniach przed drzwiami i, jeśli zauważył kołatkę, użył jej. W przeciwnym wypadku po prostu uderzył parę razy pięścią o otwarcie, następnie pociągając za klamkę wszedł do środka. Mniej oznaka kultury osobistej, bardziej po prostu ostrzeżenie typu "uwaga, wchodzimy". Gdy jego towarzysz wszedł do środka, Broghor zamknął drzwi.
Tomm pozdrowił ich w dość oryginalny sposób. Nether postanowił być bardziej konwencjonalny.
- Dzień dobry... - zdążył rzucić, zanim zbrojmistrz zaczął nawijać o przygotowanym ekwipunku. Następnie parę razy kiwnął głową na znak zrozumienia. Chyba był dość rozgadany. Albo po prostu tak jak prognozował brodacz, chciał poprawić się z sytuacji z wczoraj, jak najlepiej wypełniając obowiązki z rana.
- Eeem... No, ja nie umiem. Rutmir tak łatwo się tego domyślił? Całkiem inteligentny gość. - powiedział, będąc całkiem pod wrażeniem zdolności oceny ludzi tego urzędnika. - Wczoraj trochę o to dopytałem Draugdina, ale jasne, przyda się każda pomoc. - dodał, zadowolony z przebiegu sytuacji. Chwilę później usłyszał donośne beknięcie i jakby... O cholera. Ostro! Nie powstrzymał wybuchu śmiechu, słysząc, co mówi Tomm. "Męsko", pomyślał.
- Na zdrowie! - śmiał się dalej, chociaż mina mu zrzedła, gdy doleciał do niego smród. Pierony siarczyste, toż to gorsze od plugawego oddechu Thorna. - Uuuhuhu. Mocne. - skomplementował, odsuwając się o parę kroków i machając rękoma. - Na pewno to sam gaz?
Cholercia. Ta "bezpośredniość" w zachowaniu i skłonność do zalewania się w trupa... Kolejne cechy przypominające Netherowi rodzimą wyspę. Tego było sporo, jak na jedno miejsce. - Jeśli można wiedzieć, skąd pochodzisz? - zapytał w międzyczasie, zanim przejdą do nauki jazdy.
26.07.2015, 16:52
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Zbrojownia Tomma
#3

Dzień zapowiadał się piękny, a poranek był orzeźwiająco chłodny. Takie lubił najbardziej.
Podążał za nowo poznanym towarzyszem w kierunku zbrojowni. Szedł jednak bez przekonania. Praktycznie wszystko co potrzebował miał w swoim ekwipunku. Broń miał dobrą i nie przypuszczał żeby w tym miasteczku mogli mu zaproponować coś lepszego gatunkowo. Jednak z drugiej strony pomyślał sobie skoro zleceniodawca pokrywa znaczną cześć kosztów to grzechem by było przynajmniej nie zerknąć. Może akurat coś mu wpadnie w oko.

Wszedł za Netherem do pomieszczenia i przysłuchiwał się jego rozmowie z opiekunem zbrojowni. Jego towarzysz był tak zaaferowany wizytą w zbrojowni, przyszłą nauką jazdy konnej i rozmową z Tommem, że nie chciał mu przeszkadzać. Uprzejmie stał lekko z tyłu nie wtrącając się w dyskusję. Czekał co zostanie im zaproponowane lub racze z jak szerokiej oferty produktów dane im będzie wybierać.


// jakby co jestem już po urlopie Oczko przepraszam że czasem wstawiam krótsze posty ale nie zawsze mam czas na coś większego a wolę nie zatrzymywać fabuły w miejscu - pozdrawiam
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.07.2015, 19:56 przez Draugdin.)

27.07.2015, 19:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Zbrojownia Tomma
#4

» MG «

Miejsce: Zbrojownia Greathard
Pogoda: Promyki słońca, otulają zimny krajobraz.
Od czasu do czasu zawieje mroźny wiaterek.


Tomm widocznie był skonsternowany paskudnym smrodem, który ulatywał z tylnej części jego ciała. Miał wrażenie, że wraz z brzydko pachnącym powietrzem, poleciało coś w kawałkach, ale wolał się nie przyznawać póki nie oddeleguje przybyłych poza teren zbrojowni. Uśmiechnął się niezdarnie, patrząc na Immortala, który zdawał się ignorować zadane pytanie.
- No nic, jeśli Waszmość konno jeździć umie, to żadna pomoc nie potrzebna. - Spojrzał na śmiejącego się Nethera, zbierając myśli.
- Śmiech to zdrowie, ale w tych oparach wolałbym śmiać się na zewnątrz lub chociaż przy otwartych oknach. Pochodzę z tego miasta, chociaż moi rodzice podobno przybyli tutaj z jakiejś mroźnej wyspy znajdującej się niedaleko Atarashii. Nie wnikałem nigdy głębiej w tę historię, bo po co? Chleba mi ona nie da. - Spojrzał za siebie w kierunku drewnianego, masywnego stołu. Podszedł do niego drapiąc się po tyłku. Chwycił za dwa pakunki, znajdujące się na drewnianym obiekcie i przyniósł je dwójce mężczyzn.
- Oto wasze racje żywności na najbliższy tydzień. A przynajmniej w teorii jeśli nie zjecie wszystkiego za jednym zamachem. Ja to bym tam opierdolił wszystko, ale nie wolno mi. Zresztą i tak tłuszczyk odkłada się na stare lata. - Poklepał się po okrągłym brzuchu.
- Jak to powiedział Rutmir, czas to pieniądz. Chodźcie do stojowni... Stojawni... Stajni! Kurwa! - Wykrzyczał zdenerwowany. Tommowi poplątał się język, ale nie debatował nad tym, zaprosił gestem ręki Nethera wraz z kompanem, by ruszyli za nim po konie.
Najpierw obaj musieli przejść na drugi koniec budynku, przejść przez duże dębowe drzwi, zejść po kamiennych schodach, a następnie przez wąską ścieżkę obok budynku potem wejść do stajni, gdzie przy okazji stał rumak Immortala. Jedyny problem tej krótkiej podróży był taki, że Tomm szedł na przodzie, a smród dobywający się z jego spodni, uśmiercał życie dookoła i przyprawiał o zawroty głowy.
- Z tego co pamiętam, jeden z was nie ma wierzchowca i nie potrafi na nim jeździć. Wybieraj waszmość, który ci się podoba, a potem dam szybką lekcję jazdy konno. - Wyjaśnił pośpiesznie ze znudzeniem. W stajni znajdowały się doki na konie. W sumie na tę chwilę, stajnia dysponowała czterema końmi. Dwa były umaszczone na czarno z białymi skarpetami oraz dwa brązowe, z czarnymi i białymi przebarwieniami.
- Marco, Kulka, Nana i Grozek. Przy okazji jeśli któryś z Was chce jakiś prosty łuk lub kuszczę czy ostrze to mogę was w takie zaopatrzyć. Niestety bez szału, cała reszta została zabrana przez oddział tego... Jak mu tam... Sir Eduma. Chyba tak się zwał, gdyby mój towarzysz Rick był dzisiaj w zbrojowni, mógłby was zaprowadzić po lepszy ekwipunek, ale zniknął gdzieś wczoraj. Pewnie na jakąś popijawę. - wtrącił pośpiesznie, tłumacząc przy okazji, że Grozek jest najbardziej żywiołowym koniem. To ten ostatni.

//: W końcu udało mi się przebrnąć do Was ponownie. Wybaczcie, że teraz, ale po ostatniej wtopie z postem nie miałem chęci a potem czasu zabrać się ponownie za odpis. Aktualizacja spędza mi sen z powiek. W każdym razie. Z powodzeniem mogę Was zapewnić, że uda mi się połączyć nadchodzący dodatek Noosferatu z Waszą sesją. C:

Nether - Możesz wskoczyć na wierzchowca i użyć Tomma jako automatycznego npca, który nauczy Cię podstaw jazdy konno. Wykorzystaj następny post, aby opisać naukę. Tak będzie najszybciej, chce Was ruszyć dalej. Umiejętność jazdy konno wpiszesz sobie do karty postaci. Poprowadziłbym Ci dłużej naukę jazdy, ale szkoda mi czasu. I tak byś ją w końcu dostał.

Panowie, reaktywacja po wakacjach.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







15.09.2015, 19:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Zbrojownia Tomma
#5

Nether pokiwał głową, słysząc, że i Tomm nie za dobrze czuł się w ulatniającym się gazie. Z kolei na wzmiankę o mroźnej wyspie ukrył niewielką dozę zaskoczenia - w końcu przemyślenia brodacza jednoznacznie skłaniały się ku takiemu obrotowi sprawy - choć jego brwi nieznacznie podskoczyły z zainteresowaniem.
- A to ciekawe. Możemy mieć wspólnych przodków, Tomm. - rzucił, kryjąc pod brodą nieznaczny uśmiech. Rozmówca jednakże tylko wzruszył ramionami i pokiwał głową. Jak zresztą mówił, raczej nie interesował się swoimi korzeniami. Niemniej jednak fakt był godny odnotowania i gdy tylko będzie chwila wolnego, Nether nie omieszka zapisać tego, co się tu dowiedział, w swoim zeszycie.
Otrzymawszy racje żywnościowe, Broghor popatrzył na nie z powątpiewaniem. Co prawda trochę tego było, ale nie był pewny, czy rzeczywiście starczą na tydzień. Na takiego wielkiego chłopa jak on, taki posiłek w ciągu siedmiu dni można by określić mianem "dietetycznego". Mimo to, trochę głupio było tak stać z tym pakunkiem, a torby nie miał.
- Dostanę na to jakiś w miarę poręczny pojemnik? Albo jakieś juki na konia? Niewygodnie będzie to taszczyć w dłoniach przez następne kilka dni. - zapytał, choć to, że dostaną jakieś oporządzenie na wierzchowce powinno być raczej oczywistością. Tomm to potwierdził, zatem nie pozostało Broghorowi nic, jak tylko wziąć żarcie i udać się za przewodnikiem.
Gdy już dotarli do stajni i zbrojmistrz przedstawił im konie, Nether podszedł do Kulki i włożył do jej juków prowiant. Jednoznacznie oświadczył tym samym, że wybiera właśnie tego wierzchowca (bo ma śmiszne imię). Zdawało mu się, że będzie mu ją o wiele łatwiej opanować niż Grozka, który powinien być lepszym wyborem dla tych bardziej zaawansowanych. Na jego wybór wpłynęła też płeć - nie chciał, żeby chuć zapanowała nad samcem, który mógłby w nieodpowiednim momencie gdzieś mu zwiać, by zająć się jakąś panną. A Nany nie wybrał, bo nie. Albo bo tak. Oba powody są równie poprawne.
Następnie udali się na niewielką polanę, na której brodacz miał opanować podstawy obsługi konia. Tak też się stało - wczorajsze rady Draugdina przydały się, gdy sobie je przypomniał, tak samo jego teoretyczne przemyślenia i zasłyszane informacje. Ogólnie wydawało się, jakby już kiedyś jeździł, ale tylko z początku. Prędko okazało się, że ta umiejętność wcale nie jest opanowana. Mimo to nauka przychodziła szybko i dzięki radom i wskazówkom Tomma, Kat wkrótce nie wypadał z siodła. Nawet mimo sporej prędkości i zakrętom! A to już coś. Co prawda żeby dorównać komuś, kto z wierzchami ma do czynienia od lat czekała go długa droga, ale po krótkim treningu okazało się, że nie trzeba było szczególnego talentu czy długich miesięcy wprawiania się, by mniej-więcej móc poradzić sobie na koniu. Zwłaszcza na Kulce - tej zdawało się pasować towarzystwo jej nowego jeźdźca. Była dość spokojna, ale na pewno nie ślamazarna. Wydawało się, że był to doskonały wybór.
- Dzięki, Tomm. Naprawdę mi pomogłeś. - powiedział Nether, wyskakując z siodła. Po znalezieniu się na ziemi odczuł nieco zdrętwiałę czy obolałe lędźwia i nogi. Tylko trochę, ale wiedział, ze dłuższa podróż bardziej się na nim odbije. - A teraz może chodźmy popatrzeć na bronie i pancerze? Mój topór nie jest zły, ale jak wszystko, starzeje się, zwłaszcza, że nieszczególnie się przykładam do konserwacji. A coś cięższego do zarzucenia na tors chyba by nie zawadziło w odpowiedniej sytuacji... - rzekł, mając nadzieję na to, że uda mu się jeszcze znaleźć coś wystarczająco dobrej jakości, by rzeczywiście przydało się to wziąć i nie było jedynie zbędnym balastem. Zwłaszcza zależałoby mu właśnie na nowej, dobrej broni. Brak pancerzy, tarcz czy kusz nie byłby szczególnie zły.

//Przepraszam za opóźnienia, ale średnio u mnie z czasem. Z kolei myslałem też, że kolejka nie ma większej roli, więc nie śpieszyłem się aż tak. Niemniej... Tak tak, reaktywacja, ot, co.
29.09.2015, 17:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Zbrojownia Tomma
#6

» MG «

Miejsce: Zbrojownia Greathard
Pogoda: Promyki słońca, otulają zimny krajobraz.
Od czasu do czasu zawieje mroźny wiaterek.



Tomm podrapał się po podbródku, szczerząc przy tym zęby. Pierwszy raz od dawna ktoś powiedział do niego "dziękuję", nawet jeśli było to w krótszej formie, wiele dla niego znaczyło. Spojrzał na Kata i jego nową kobyłkę. Widać było, że wierzchowca dobrał sobie świetnego, a i zaczęła budować się między nimi jakaś więź. To dobra oznaka. Może mu w przyszłości uratować skórę. Zwłaszcza, że zwierzęta dużo wcześniej dostrzegają niebezpieczeństwo. Przynajmniej zwykle tak jest.
- Nie ma problemu. Nową broń napewno jakąś ci znajdziemy. Myślę, że nawet mam pomysł jaką. Preferujesz topory prawda? Mam na stanie jeden dwuręczny i jeden jednoręczny wykuty przez naszego kowala Herna. To całkiem niezłe cacka. Poza tym są one jego eksperymentem, dlatego wciąż znajdują się w zbrojowni. Oddział wysłany przez Armane Strauss, władczynię Greathard, pod wodzami Eduma, nie był w stanie ich używać. Hern jak robi broń, to robi ją często za dobrze, podobnie jak ten legendarny Ralgr z Lothil. Ale biorąc pod uwagę, że Ralgr ma swoje lata, nasz Hern to prawdziwy geniusz. Hehe... Ah ci państwowi rzemieślnicy. Ciekawi mnie jak dobrzy są inni kowale, albo znachorzy w innych częściach Atarashii. - Powiedział, ciut się zagadując. Nether mógł poczuć wyraźnie, że Tomm niejako otworzył się na niego i nie traktuje go tylko jak zwykłego najemnika na zlecenie.
- W każdym razie, obie te bronie są zaprojektowane tak, aby móc przytwierdzać do nich różne kamienie magiczne i zwiększać ich moc. Te leżące w naszym arsenale to co prawda prototypy więc nie wiem jak sprawdzają się w boju, ale jeśli tak jak opowiadał o nich Hern, to zyskasz przedmiot, za który musiałbyś wyrzucić na stół kilka ładnych sakw złotych smoczków. O ile prototypy działają. - Opowiedział, zabierając ze sobą Broghora. Jednak drugiego mężczyzny nigdzie nie było, zniknął nim Tomm zdążył zwrócić uwagę. Możliwe, iż Immortal na własną rękę ruszył zwiedzić zaplecze z broniami, pancerzami, tarczami i resztą ekwipunku.
Kiedy wreszcie dotarli do arsenału, Tomm zatrzymał się na chwilę. Mruknął pod nosem, że jest trochę chłodno, po czy podszedł do wielkiego, masywnego kufra, obitego grubymi pasami żelaza. Kufer był na tyle duży, że przypominał chorej wielkości szafę leżąca na podłodze. Tomm jęknął z wysiłku, ale w końcu podniósł klapę do góry. Nether stał z tyłu więc nie mógł dostrzec znajdujących się wewnątrz przedmiotów. Nagle zza drewnianej ścianki kufra wyłoniły się pierwsze kontury topora. Był wielki. Tomm podnosząc go, widocznie się męczył, ale co się dziwić. Był jedynie miastowym strażnikiem, który całe życie albo pił, albo wydawał ekwipunek wojakom. Podszedł do Nethera pokazując w całej okazałości dzieło Herna.
- Nasz kowal nazwał topór "Niedźwiedzią Furią". Mówię to jako ciekawostkę. - Kat patrząc na topór mógł dostrzec już na pierwszy rzut oka, że broń nie jest byle jaka. Solidnie zrobiona, z obsydianu prawdopodobnie zmieszanego z utwardzoną miedzią dla ładnego wyglądu. Głowica dwustronna z wypustkami w brązie, solidnie połączona dzięki nausznikowi z trzonkiem lub raczej rękojeścią. Topór mierzył jakieś 60cm szerokości w głowicy, a 140 wysokości od góry do dołu. Co więcej, po każdej stronie ostrza znajdowały się trzy obsydianowe kolce. Tomm wskazał na spód stalowego trzonka. To właśnie tam znajdowała się luka na kamienie magiczne. Dokładnie na jeden, ale wymienialny. Jedyna wada taka, że te kamienie magiczne musiały być zapewne specjalnie profilowane, gdyż gniazdo wyglądało tak jakby przyjmowało kamienie w kształcie walca.
- Hern wspominał, że wypustki w głowicy mają dawać ujście magii topora. Przyznam, że wcześniej nie spotkałem się z takim rozwiązaniem. Drugiej broni ci jednak nie mogę zaoferować, bo właśnie sobie przypomniałem, że ktoś ją już zaklepał przed tobą. Nikt z wojska, ale ktoś z góry, jakiś szlachcic psia jego mać. Dużego nie mógł wziąć bo za ciężki jak na możliwości mości arystokraty, ale Ty powinieneś dać radę. Waży jakieś 24kg, ale ma dobre pierdolnięcie. A przynajmniej powinien mieć. Taka waga przy mocarnym uderzeniu jakiego wojaka, idzie rozpłatać wroga w pół. - Przyznał wyraźnie podekscytowany. Wydawał się lubić topory i swoją robotę.
- Jak ci się podoba, chcesz wziąć? - Zapytał wyczekująco, wyraźnie uradowany.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







08.10.2015, 21:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Zbrojownia Tomma
#7

Dostrzegając wyszczerz, Netherowi rzuciło się w oczy jeszcze coś. Ten błysk w oku Tomma. Nether nieczęsto otaczał się ludźmi na dłużej, niż kilka dni, w tym czasie zaś trudno było z kimś się bliżej zapoznać. Czasem łatwo było zapomnieć, że pod tą grubą skórą były też emocje i dusza. Skrywały się one też w strażniku. Broghor nieczęsto oceniał ludzi, a tym bardziej nie za prędko - tymczasem spoglądanie na Tomma przez pryzmat jego skłonności do picia i tej może i niegrzecznej bezpośredniości byłoby dość nie w porządku. Człek jak człek, a że czasem popije, jego sprawa. Obowiązki dziś spełnia całkiem nieźle. Gdyby Kat nie był raczej typem podróżnika, goniącego za wiedzą i siłą, być może mógłby osiąść w tym mieście, a z tym gościem się zakumplować.
Ale, no właśnie, nie był. Więc, wracając. Brodacz pokiwał głową, słysząc dość oczywiste wnioski na temat jego upodobań do broni. Po opisie wnioskował też, że sam będzie zadowolony z tego, co wkrótce przyjdzie mu ujrzeć. Zaś informacja, że Armana Strauss jest władczynią Greathard... Cóż, było zrozumiałe, dlaczego ludzie w tym miejscu patrzyli na niego jak na wariata, gdy o nią pytał. Mimo wszystko, chociaż jeden mógłby po ludzku odpowiedzieć, zamiast prosić się o przysłowiowy wpierdol. Albo i zwykły.
Sam nie znał się za bardzo na kowalstwie, wyrobie broni i na jej twórcach - wzruszył więc tylko ramionami, słysząc przemyślenia Tomma. Nie mógł za wiele powiedzieć o innych kowalach, choć parę razy kilka imion obiło mu się o uszy - że ponoć arcydzieła robią, nie narzędzia. Może i tak.
Słysząc o magicznych kamieniach, wrócił na ziemię. Nie jego broszka - chociaż widział kilku Łowców potrafiących się posługiwać takimi przedmiotami. Niezłe cuda wyprawiali. Możliwe, że nie tylko oni potrafią manipulować magią przez takie katalizatory, że i Netherowi by się to udało, ale... cóż. Weź pan i znajdź taki kamień.
Zainteresowało to wszystko Broghora do tego stopnia, że w sumie nie zauważył, kiedy zniknął Draugdin. Możliwe, że se gdzieś poszedł już wtedy, gdy Kat ćwiczył jazdę konno. Kto go tam wie. Tak czy siak, całe skupienie brodacza spoczywało na broni, której samym opisem został tak zaintrygowany. Tomm definitywnie wiedział, o czym mówi. To zaskakujące, ale możliwe, że mógł posiadać podobne informacje o każdym przedmiocie, którym operował jako opiekun tego miejsca.
Podziwianie kufra zostawił dla stolarzy. Wielkie toto było, ale nie stanowiło obiektu zainteresowania. Klapa też pewno ciężka. Widząc zmagania Tomma aż Nether chciał podejść i pomóc, ale wtedy czynność poszła już z górki. Cóż... Ostatecznie ten człek też był facetem, nie? Nie móc podnieść wieka to trochę przesada, nawet tak wielkiego. Wcale nie mniej strażnik zmagał się z bronią, jaką z ledwością wytaszczył z odmętów pojemnika. Niedźwiedzia Furia. Nazwa wyjątkowo adekwatna.
- Jasny chuj. - Kat zatwierdził tym samym jakość produktu. Może i na broni się nie za szczególnie znał i przekładał funkcjonalność nad wygląd i jakieś nowatorskie rozwiązania, ale porządny topór potrafił docenić. I zdawało się, że wyłączając ogromną wagę tego cholerstwa - którą Nether najpewniej będzie mógł znieść, mając przecież w sobie część smoczej siły - to to dzieło było naprawdę najwyższej klasy.
Kolce nie były zbyt długie, co cieszyło Broghora. Gdyby potrzebował nadziaka, poprosiłby o nadziak, zaś przy dobrej technice ciosu pewnie pomogą w sianiu rozpierdolu. Dodatkowo informacja, jakoby dawały one ujście magii mogącej przepływać przez broń... Kwestią do przemyślenia pozostawało, czy również smocza magia mogła być w jakiś sposób umieszczona w tym cacku, czy może tylko ta pochodząca z kamienia - którego, póki co, niestety, Nether nie posiadał.
- Jasny chuj. - powtórzył, jakby na potwierdzenie poprzednich słów. - Pewnie, że chcę! Spójrz na tę Niedźwiedzią Furię. Czy nie jest ona stworzona dla mnie? - zapytał, jakby retorycznie. - Dwadzieścia cztery kilo srogiego wpierdolu. Kto inny to okiełzna, jak nie ja? - wyszczerzył się, ciesząc się ze swojej słusznej postury. Jeszcze w życiu nie dzierżył broni o takiej masie. Topory katowskie owszem, były bardzo ciężkie, ale nie aż tak. Z tego co pamiętał, dwadzieścia kilo to największa waga broni, z jaką dotychczas się spotkał. "Ścięcie głowy" to za słabe określenie na to, co się wtedy stało... W każdym razie, cały proces odbył się bez problemu, cios był wyprowadzony idealnie. Ale co innego broń, co innego narzędzie. Mimo to, wymachując podobnym cholerstwem z pewnością Nether nabierze więcej krzepy, stopniowo przywykając do takiego ciężaru. W końcu teraz swoim "toporkiem" - który wcale mało nie ważył - posługiwał się praktycznie jak wykałaczką.
- Ale, Tomm. Niedźwiedzia Furia, dzieło Herna, prototyp, kilka sakw złotych smoków. Nie gadaj, że mogę to tak se po prostu dostać? - zapytał, niejednokrotnie doświadczając, że wszystko na tym świecie ma jakąś cenę. Chyba, że rzeczywiście panna Armana pokładała w tej akurat "grupie" najemników tak wielkie nadzieje. Cholera. Prawdopodobnie Broghor nigdy nie miał w dłoniach równowartości takiego majątku.
08.10.2015, 23:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Zbrojownia Tomma
#8

» MG «

Miejsce: Zbrojownia Greathard
Pogoda: Promyki słońca, otulają zimny krajobraz.
Od czasu do czasu zawieje mroźny wiaterek.

Mężczyzna spojrzał na Nethera wyrozumiałym wzrokiem. Faktycznie wyciągnął niezłe cacko z kufra i od tak chciał dać je rosłemu wojakowi, zupełnie jakby nic dla niego nie znaczyło.
- Wiesz... Nikt nie używa tego topora właśnie przez jego wagę, dlatego pomyślałem, że może ty dasz radę. To jest prototypowa broń Herna. Dał ją nam w nadziei, że znajdzie się ktoś kto ją wypróbuje w boju. Z tego co wiem pracował nad lepszą wersją, która miała ważyć o połowę mniej, stąd tą dał nam do sprawdzenia. Tak w sumie tutaj leży cały haczyk... Daję ci ją raczej na wypróbowanie. Wyglądasz na porządnego chłopa, w dodatku nie sądzę aby prędko znalazł się ktoś inny, mogący używać niedźwiedziej furii. Jeśli wrócisz z wyprawy żywy i dobijesz do Greathard po odebranie nagrody za zlecenie, udaj się do naszego kowala i zrób mu relację jak sprawdza się jego topór. Jak tylko ruszycie z towarzyszem, pognam do Herna co sił w nogach i powiem mu, że znalazła się osoba potrafiąca używać jego eksperymentalne narzędzie. Znając go będzie się cieszył jak dziecko, bo od ponad roku nikt nie dał rady podołać niedźwiedziej furii. Dlatego... Tak. Możesz wziąć broń jeśli po powrocie odwiedzisz naszego państwowego kowala opowiadając mu jak spisał się niedźwiadek. Nawet jeśli jakimś cudem zepsułbyś broń, przyjdź i opowiedz o niej. Zresztą znając go, poprosi cię żebyś zachował furię w ramach prezentu za wypróbowanie jej. - Wyrzucił z siebie dość obfite wyjaśnienia. Dostrzegł natychmiast, błysk w oku Kata, ale też wiedział, że dał mu broń bez żadnych wyjaśnień, czy w zasadzie chciał dać, bo dopiero w tym momencie wyciągnął do niego ręce przekazując niedźwiedzia.
- Kiedy wrócisz, odwiedź zbrojownie. Wychylimy coś do picia, opowiesz przy okazji jak poszła misja. No i byłeś ciekawy o moje pochodzenie, chyba wiem do czego chciałeś nawiązać. Opowiem ci o sobie. - Dodał bardzo przyjacielskim tonem.
Wiatr za oknem przybrał na sile, a płatki śniegu opadały leniwie, tworząc warstwę białego puchu, ale nie od razu. Powoli. Nagle zbrojownia jakby zaczęła lekko się trząść. Trzęsienie ziemi?
- Co jakiś czas telepie jak skurwysyn całym miastem. Rutmir pewnie po to wysyła was w podróż, żeby te trzęsienia w końcu ustały. Nie traćcie czasu. Wsiadajcie na konie i wio! - Polecił bez zastanowienia. Na jego twarzy odmalował się strach. Tak jakby przeczuwał a może i wiedział co się dzieje. W każdym razie to tylko domysły. Czas faktycznie tykał nieubłaganie, a każda zmarnowana chwila mogła przynieść opłakane skutki.
Immortal zniknął gdzieś z pola widzenia Nethera i Tomma. Być może zrezygnował? Jeśli nie, opiekun zbrojowni poślę go zaraz za Katem, będzie musiał go dogonić. Chyba, że Kat postanowi zaczekać na kompana. Cały pakunek i dodatkowe racje żywności znajdują się na drewnianym stole przy wyjściu ze zbrojowni.
Przed budynkiem, w którym znajdowali się bohaterowie, stanął jakiś mężczyzna odziany w ciemne szaty. Obok niego szła biała klacz, której mądrze patrzyło z oczu. Trzęsienie ustało.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







09.10.2015, 00:31
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Zbrojownia Tomma
#9

- No, jeśli w tym tkwi cały haczyk... - powiedział Nether, odbierając od Tomma broń - to biere!
Słysząc kolejną propozycję, Kat uśmiechnął się. Tak całkiem szczerze i przyjacielsko.
- Tak zrobię. - poklepał gościa po ramieniu. W tym momencie nagle zatrząsło budowlą, zewsząd słychać było rumor ocierających o siebie stalowych części i różnych pierdół. - Widzisz? Klepię po ramieniu, a ziemią trzęsie. I co, może ta Furia do mnie nie pasuje? - wyszczerzył się, ale wysłuchał słów Tomma. Hm. Dziwne. W ogłoszeniu Broghor wyczytał, że trzęsienia ziemi obejmowały tylko okolice Lodowej Twierdzy. Skoro jednak miastem trzęsie już od jakiegoś czasu dość regularnie... Przypadek?
- Cholera. Weź tu i zatrzymaj trzęsienia ziemi... Co prawda znam się na ziemi, a jakże, ale do tej pory nie miałem do czynienia z czymś takim. Ale cóż, jak to mawiają matki swoich córek, zawsze musi być ten pierwszy raz. - zakończył, wyprowadzając wybraną klacz, Kulkę, ze sobą (a uprzednio włożył do torby z bagażem otrzymany topór). Zdawało się, że Tomm wyjdzie za nim, więc póki co, nie żegnał się z nim jeszcze.
Chwilę później dostrzegł postać w ciemnych szatach, a obok niego - białą klacz. Całkiem możliwe, że to kolejna osoba, którą przysłał tu Rutmir i Tomm miał ja obsłużyć. Brodacz miał ją po prostu wyminąć i udać się swoją drogą, ale przyszło mu do głowy, że może jest to ktoś, kto ma włączyć się do najemnej drużyny. W końcu póki jeszcze nie wyruszyli, wciąż ktoś mógł dołączyć... Chyba.
Spojrzał się pod kaptur przyjezdnego. Nie wścibsko, nie wyzywająco. Ot tak, jakby chciał sprawdzić, czy osobę zna. Jeśli okazało się, że ich losy raczej nie miały się złączyć, wyszedł. Jeśli zaś człek zwrócił uwagę na Broghora, ten oczekiwał jakiejś reakcji. Często zdarzało mu się nie inicjować rozmowy.
09.10.2015, 17:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Zbrojownia Tomma
#10

Draugdin był już trochę znudzony tym wszystkim. Nie okazywał tego po sobie, żeby nie być niegrzecznym, ale nudziło go to strasznie. Nie potrzebował nowej broni lub inaczej mówiąc nie przypuszczał, żeby na tym zadupiu znalazło się coś co mogłoby go zainteresować lun nawet na czym szłoby oko zatrzymać na dłuższą chwilę. Prawdopodobnie coś wartościowego by się znalazło, ale zakładał z góry - być może błędnie - że nic co pasowało by do jego stylu walki. Zresztą rzadko dane było mu jak dotąd spotkać broń równie dobrą jakością do tej, którą posiadał. Wiedział, że gdzieś tam w wielkim świecie czeka na odkrycie ta jedna broń, której szukał i wiedział lub raczej bardzo wierzył w to, że kiedyś będzie mu być może dane ją odszukać. 

Stąd też brał się stan jego umysłu. Znudzenie, ale nie z braku szacunku dla współtowarzysza, gdyż Immortal wiedział, że może się zdarzyć iż będą musieli na sobie polegać, a wzajemne zaufanie i szacunek do siebie jako towarzyszy broni być może będzie kiedyś sprawą życia czy śmierci. Stan jego umysłu wynikał z tego, że był człowiekiem czynu i nie lubił zbędnych przestojów. 

Nie potrzebował też lekcji jazdy konnej, a skoro Tomm zaoferował się z pomocą jako nauczyciel i trener jeździectwa postanowił ten czas wykorzystać lepiej. Korzystając z z tego, że pełna uwaga Nethera skupiona była na wyborze broni oraz nauce "współpracy" z wierzchowcem oddalił się bez słowa. Niezauważony oddalił się. Skierował szybkie kroki do stajni. Sprawdziwszy, że koń był najedzony i dobrze oprządzony osiodłał go, sprawdził dokładnie juki - nic nie brakowało, wyprowadził konia na zewnątrz, dosiadł i ruszył stępa drogą w kierunku, w którym mieli się później udać z Netherem. Ścisnął kolanami boki konia i ruszył kłusem przed siebie. Znał swojego wierzchowca na tyle dobrze, że wiedział jaką dużą przyjemność im obu sprawiały te ich poranne przejażdżki, które stały się już niemal swoistym rytuałem.
Po chwili Draugdin poluzował lejce i pozwolił - jak zawsze zresztą - aby koń sam wybierał tempo. Przyspieszyli. Pęd wiatru, rozwiana grzywa konia, poczucie wolności i oderwania od wszystkich trosk. To były te drobne przyjemności jakich nauczył się czerpać z życia codziennego przez lata spędzone na szlaku. To był taki swoisty zawór bezpieczeństwa, żeby nie zwariować.

Dotarli do rozwidlenia dróg gdzie koń zwolnił i zatrzymał się. Immortal wiedział co to oznacza - mogli wracać. Posłał jeszcze uważne spojrzenia w rozwidlające się drogi i zawrócił niespiesznie do miasteczka Greathard. Dotarł dokładnie na czas. Prowadząc rozgrzanego przejażdżką konia wyłonił się z cienia w momencie gdy Nether wychodził ze zbrojowni taszcząc olbrzymich rozmiarów topór i chował go do juków. 

- Nie za ciężka ta nowa zabawka? - Rzucił żartobliwie do towarzysza. - Drogę do rozstajów zdążyłem już sprawdzić także jak jesteś gotowy to możemy ruszać. 
Chwilę później obaj zauważyli, że ktoś się do nich zbliżał. Nie było wątpliwości, że zakapturzona postać podchodziła właśnie do nich.


//Przepraszam za zwłokę trochę problemów zdrowotnych i rodzinnych. Na pewno nie zamierzam rezygnować z udziału w sesji, a raczej inaczej - gdyby to miało nastąpić to poinformuję oficjalnie o tym. Jeszcze raz przepraszam za zwłokę i wracajmy do grania.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.10.2015, 08:56 przez Draugdin.)

15.10.2015, 08:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna