Początek Jeziora - Strefa I
#11

Podążali dróżką, która w obecnym deszczu zrobiła się błotnista i przez to śliska, gdzie nie było akurat błota, tam można było się potykać o kamienie. Z rzadka trafiał się i korzeń drzewa, ale nie one sprawiały najwięcej kłopotów. Tutejsze zagajniki nie mają się co równać ze Starym Lasem, przez który prawdopodobnie poprowadzi ich droga.
Ogólnie to zimno, mokro, nieprzyjemnie, dla animuszu podróżni zaczynają rozmawiać. A tak apropo Stary Las... Meril uznała za słuszne podzielić się przy okazji paroma uwagami na temat trasy.
- Hmm.. jeżeli nie skręcimy ku Peronie, to ta droga poprowadzi nas przez Stary Las. A nie jest to miejsce, w którym powinno się łazić w taką mgłę. Kiedyś pewien podróżny opowiadał ponoć w gospodzie, że w Starym Lesie są olbrzymie pająki polujące na ludzi, którzy się za bardzo zapuszczają w gęstwiny - opowiadała Meril po drodze. - Z kolei jeżeli chcielibyśmy iść przez Peronę, to potem czeka nas przeprawa przez rzekę. Jeżeli akurat nie złapiemy promu, to nie ma mowy o przedostaniu się do Greathard. W ogóle droga przez las jest częściej używana w bezpośredniej komunikacji między Greathard i Grimssdel. Ale w taką mgłę... - kobieta pokręciła głową z powątpiewaniem, czego nie wiadomo, czy towarzysze zdołali dostrzec, ale mogli się domyślić ze znaczącego zawieszenia zdania.
- Według mnie, powinniśmy przeczekać, aż się pogoda trochę poprawi. Wiem, że straciliśmy już i tak sporo czasu, ale posuwając się do przodu w takim tempie też zbyt daleko nie zajdziemy, a jest trudniej zauważyć ewentualne niebezpieczeństwa. Pogoda tutaj zmienia się dosyć szybko, po południu może być nawet słońce. Uważam, że w lepszą pogodę szybciej nadrobimy stracony czas. w myślach dodała, że łażenie w tym błocie dodatkowo jest bardzo upierdliwe, i że cłapiąc dalej po omacku, tylko się zmęczą niepotrzebnie.
Zamilkła na chwilę zastanawiając się nad możliwościami schronienia się przed deszczem. Bo wiadomo, że w takim przypadku najważniejsze pytanie brzmi, gdzie tutaj znajdą odpowiednie schronienie? Opcję rozbijania namiotu pozostawiała na ostatnim miejscu, stawianie namiotu w deszczu nie należy bowiem do najmilszych zajęć a i nie daje najpewniejszego schronienia. Skorzystają z namiotu, jeżeli nie znajdą niczego lepszego. Szybko przebiegła w pamięci ten odcinek drogi. W gęstniejącej mgle coraz trudniej było ocenić, ile uszli i gdzie są, ale Meril powinna sobie poradzić bez trudu. Ostatecznie, to jej profesja i jej rodzinne strony.
Jeżeli pamięć jej nie myli, to zanim odbiją od jeziora, powinni przejść nieopodal starej szopy na łodzie. Tam mogliby się schronić tymczasowo. Drewniana buda bywała zamykana zazwyczaj tylko na skobel, ale nawet jeżeli jest kłódka, to sobie poradzą. Po opuszczeniu brzegu jeziora następne schronienie może być na pobliskim terenie skalistym, w postaci wnęki skalnej lub niewielkiej groty. Niestety nie jest ich wiele, i w takiej mgle nietrudno na nie natrafić. Do Opuszczonej Pustelni raczej jest jeszcze za daleko, dobrze, jeżeli jutro tam dotrą...
A jeżeli nic nie znajdą, pozostanie namiot. Dobrze, że mokradła są na drugim brzegu jeziora. Tutaj łatwiej się znajdzie miejsce pod namiot.
co się tyczy Farina i jego podchodów, oczywiście dostał całusa, nie musiał więc stawiać Cidiussa za przykład. Dlaczegóżby miała Meril odmawiać swemu ślubnemu małżonkowi pocałunku? Cmoknęła go więc słodziutko w nadstawiony dzióbek, na co otrzymała namiętnego całusa. Przytrzymała Farina przez chwilę tonąc z nim w pocałunku, i już mogli się zająć ponownie mniej romantycznymi sprawami tego świata.
13.02.2015, 00:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#12

Skoro Farin nie jest raczej typem wojownika, to Cidiuss spodziewał się, że jest on kimś w rodzaju tropiciela albo jakiegoś zwiadowcy. To w sumie mogło im się przydać w taką pogodę. Mgła była już prawie jak mleko, a ktoś taki jak Farin pewnie znał sposoby na podróżowanie w takich warunkach. Nie miał jednak żadnego pomysłu w związku z tym, czym mogła się zajmować Meril.
- Nie wiem czy jest sens udawać się do Perony. Mgła nie musi utrzymywać się długo, a jeżeli nie natrafimy akurat na prom stracimy sporo czasu, a on jest teraz dosyć ważny. - słyszał historię o potworach grasujących w Starym Lesie, ale prawda wyglądała tak, że według historii różnych ludzi nigdzie poza miastami nie było bezpiecznie. Jednakże nie można było się z tym nie zgodzić.
- Myślę, że nie głupim pomysłem będzie zatrzymanie się tutaj ze względu na tę pogodę. – I tak szli bardzo wolno. Nie dość, że mgła utrudniała widoczność to przez deszcz zrobiło się straszne błoto, które nie pomagało wędrowcom. Farin przywiązał konia do drzewa jakimś dziwnym sposobem. Cidiuss przyglądał się temu. – Zgaduję, że taki sposób przywiązywania konia ma jakiejś zastosowanie? – Zawsze czegoś można się nauczyć na takich wspólnych wyprawach i głupotą byłoby takich momentów nie wykorzystywać. Kolejnym zaskoczeniem dla zielonookiego była łatwość, z jaką Farin rozłożył namiot, do którego cała trójka mogła się schować.
Zauważył, że Meril i Farin, co chwila ze sobą romansują. Nie żeby mu to przeszkadzało, w sumie nawet miło było wiedzieć, że się oboje kochają i to sobie okazują. Do tej pory były to buziaki składane sobie nawzajem i Cidiuss miał nadzieję, że w namiocie nie dojdzie do bardziej intymnej sytuacji. W tej mgle trudno było ocenić porę dnia. Nie było jeszcze jakoś ciemno, ale pytanie czy idą dalej czy zostają tutaj na noc i wyruszają następnego dnia.
- Zostajemy tu na noc? Szczerze to straciłem rachubę i nie wiem, jaka jest pora dnia. - Liczył, że jego towarzysze orientowali się w tym bardziej niż on sam. Nie było mu zimno. Jego zielona kurtka dawała radę przetrzymać zimno.
15.02.2015, 01:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#13

[MG]

Jakkolwiek pogoda psuła się i poprawiała zwykle do południa, tak teraz popsuła się całkowicie. Meril, jako osoba tutaj wychowana, mogła domyślić się że nadchodzi wichura. Płachty namiotu działały jak żagle i naprężały się niebezpiecznie grożąc pęknięciem, wiatr nasilał się z każdą chwilą. Pół biedy, jeśli pęknie płótno namiotu, ale i jego szkielet trzeszczał przeraźliwie, skarżąc się na szarpiące nim podmuchy. Wśród strug deszczu i mgły nie widać już było nic, z drugiej strony jeśli Farin nie złoży swojego namiotu i tak go straci. Szum ulewy zagłuszył głosy rybaków, a z resztą, może nikt nie wyszedł na wybrzeże? Bardziej doświadczeni potrafili przewidzieć wichury i wtedy nawet nie wybierali się na połów, aż do południa.
Och, też konie niepokoiły się pogodą i wygląda na to że bały się miotanych przez wiatr gałęzi.
16.02.2015, 19:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#14

Pogoda ta pogoda, no i w lezie zawsze wiatr słabszy, Farin rozkładał namiot tak by na jego drodze był pień, co więcej wiatr nie pewien miedzy drzewami tak straszyć konie. A wiec, wichura? Dziwne to, a nasz bohater zastanawia się co dalej. Nie chciał już teraz ukazać swoich zdolności, jednak jeżeli tego nie zrobi czy mogą odpocząć? Przemokną, nabędą chorobę, zmarzną i nie wypoczną. Siły trzeba szanowac dlatego podszedł od strony gdzie najmocniej wiatr wieje, zastanowił się i wrócił szybko składajać jednak namiot.
- Wiatrzysko
Teraz do Cidiussa
- Tak, wiązanie że koń w razie zagrożenia, staje na dwa tylne kopyta i się oswobadza. Ale ulewa łooo
Tak stoi tyłem do nich przodem do lasku i patrzy obrywając kroplami wody. Spogląda i kręci nosem, nici z rybki na ognisku. Jeszcze jest nadzieja, że o tak coś dadzą do jedzenia.
- A więc Meril prowadź, sam to bym postawił kamienne ściany z dwóch stron namiotu i by przetrwał spokojnie, ale czuje po kościach, że cie gdzieś niesie
I ta myśl, a może masz mag ognia jednak nam rybkę upiecze? Tak, nie wolno tracić wiary i nadziei w ludzi Cidiuss da rady, on jest potężny. Co do sprawy podróży, on by tu rozłożył namiot, postawił ściany i przeczekał, jednak jak tam chcą. Iście w tą ulewę z koniem, po błocie... Tak wieje jak cholera, leje, są przemoczeni, ale zamiast się ogrzać będą pruć w tym stanie przed siebie. Znów kolejne myśli, że jest kretynem, a co z końmi ?A co z jukami i co jak przyjdzie nawałnica a oni w małym namiociku? Faktycznie na zwykłą ulewę jego plan był lepszy , namiot rozkłada się w ok 4 minuty, ale jak przyjdzie co gorszego.
- W lesie jest jakaś chatka? A może lepiej zawrócić do miasta i pójdziemy inną trasą?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.02.2015, 23:18 przez Farin.)

16.02.2015, 21:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#15

Farin mimo wszystko postanowił rozłożyć namiot, co niewątpliwie było rozwiązaniem szybszym, niż szukanie schronienia. Niestety warunki atmosferyczne zamiast poprawiać się, pogarszały się z minuty na minutę. Wiatr wył przeraźliwie, prało deszczem we wszystkich możliwych i niemożliwych kierunkach. Tyle, że mgłę wywiało, więc było widać nieco więcej z otoczenia, przynajmniej teoretycznie bo w praktyce gęste strugi deszczu też całkiem nieźle zasłaniały widoczność.
Tutaj jeszcze nie ma takich gęstych lasów, szli przecież dopiero brzegiem jeziora, więc drzewa tak bardzo nie chroniły od wiatru. Meril po raz setny zdążyła pożałować, że nie zna zaklęć zmieniających pogody. Myśl ta prześladowała ją za każdym razem, jak się znajdywała w podobnej sytuacji. Niestety, jak na razie umiejętność kierowania pogodą była niedostępna dla akolitki.
Siedziała w namiocie i szczękała zębami pełna coraz gorszych przeczuć.
- Tak nie będzie dobrze, zapowiada się naprawdę potężna wichura - stwierdziła zerkając na niebo i drzewa targane wiatrem. Wiedziała, że Farin mógłby zapewnić im solidniejszą osłonę, ale wiedziała też, że byli już naprawdę blisko opuszczonej chaty rybackiej. W kilka minut powinni dotrzeć na miejsce. Mimo, że mąż nie był z tego zbyt zadowolony, Meril po prostu czuła, że muszą się stąd zabrać jak najszybciej.
- Chodźmy szybko, najbliższa chata jest zaraz niedaleko. Jak się wichura rozszaleje, będzie naprawdę ciężko ruszyć się gdziekolwiek - była bardzo niespokojna, podobnie, jak konie, które pewnie też czuły, co się zbliża.
- Do miasta już nie warto wracać, za daleko jest. Gdybyśmy spróbowali wróci, na pewno przydybało by nas gdzieś po drodze - kobieta drżała z zimna, ale jej głos był dosyć stanowczy i pewny, czuć było, że Meril wie, co mówi.
Jeżeli towarzystwo ruszy się, Meril pomaga Farinowi zwinąć i spakować namiot, trzepoczący dziko na wietrze każdym wolnym skrawkiem płótna. Prowadzi ich dalej dróżką. We wcześniejszej mgle nie było ich widać, ale teraz już wyraźnie rysuje się skupisko kilku niewielkich (kilkumetrowych) skał, nawet dość charakterystyczne. Kobieta kieruje towarzystwo wyraźnie w tym kierunku, po drodze zaś mają wspaniały widok na jezioro smagane deszczem i podburzone silnym wiatrem, tak, że pokryło się całkiem niebezpiecznymi falami. Nie ma mowy, żeby w taką pogodę ktokolwiek z miejscowych wyruszył na jezioro.
Wiatr hamuje kroki podróżnych, nie jest łatwo posuwać się naprzód, leje jak z cebra, a ma być jeszcze gorzej... W końcu jednak docierają na miejsce i w stosunkowo cichym zakątku chronionym od wiatru od strony jeziora widzą chatkę u stóp jednej ze skał. Przewodniczka jednoznacznie prowadzi towarzystwo do środka, na pukanie nikt nie odpowiada, pusto jest. Mimo to sam domek nie jest zrujnowany, ślady wskazują, że mimo braku stałych mieszkańców od czasu do czasu bywają tu ludzie, którzy dbają o stan tego miejsca. Kiedyś tu mieszkał rybak, lecz po jego śmierci nikt nie chciał wyprowadzać się tak daleko od miasta. Używano więc jego chaty tylko jako schronienie podczas wielkich połowów 3-4 razy w roku, oraz czasami jako bazę wypraw na stwory morskie. Teraz jednak jest tu pusto i spokojnie.
- Może lepiej byłoby i konie wziąć do sieni, żeby się tak nie bały, no i bezpieczniej - spytała niepewnie, gdyż w kwestii koni nie posiadała zbyt wielkiego doświadczenia. Rozgląda się za drewnem na opał, który na ogół bywa tu przygotowany i ma cichą nadzieję, że nic nie zatkało komina. Jeżeli wszystko znajduje w porządku próbuje rozpalić ogień w piecu. Trzeba się przecież osuszyć.
19.02.2015, 01:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#16

Pogoda stawała się gorsza z każdą chwilą. Farin rozstawił namiot w mgnieniu oka, ale Cidiussowi wydawało się to słabym rozwiązaniem. Z doświadczenia wiedział, że przy takim wietrze lepiej się schować w czymś mocniejszym. Widział kilka razy podczas podróży jak ludzie stawiali swe namioty, a później musieli kupować nowe w najbliższym mieście. Jednak po chwili mężczyzna doszedł do tego samego wniosku, co zielonooki, bo zaczął składać jak najprędzej namiot, w czym pomogła mu Meril. W międzyczasie Farin wyjaśnił Cidiussowi, po co wiąże się konie w taki sposób.
- Zgadzam się z Meril. Lepiej chodźmy z stąd jak najszybciej. Powrót do miasta nie ma zbytnio sensu. - Lepiej było iść dalej.
Cidiuss poszedł odwiązać konia. Usłyszał jak Farin wspomina coś o tworzeniu jakiś kamiennych ścianach. Może zaraz się okaże, że nie jest on łowcą, a murarzem. Jednak zielonooki miał inny pomysł. Wydawało mu się, że Farin też potrafi się posługiwać jakąś formą magii. No, ale to nie było na razie najważniejsze. Wszyscy chcieli pewnie już coś zjeść. Myśl o rybie usmażonej na ognisku zaprzątała głowę zielonookiego. Ognisko i tak raczej będą musieli rozpalić, bo są cali mokrzy i zziębnięci. Farin złożył już namiot, a Cidiuss tylko czekał aż będą mogli dalej ruszać. Zarzucił kaptur od płaszcza na głowę.
Wiatr i deszcz nie pomagał podczas podróży do chatki. Meril szła przodem natomiast dwójka mężczyzn podążała za nią. O dziwo niezamieszkana chatka była w całkiem niezłym stanie. Może w końcu będą mogli odpocząć i przeczekać tę pogodę.
25.02.2015, 01:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#17

[MG]

Chatka nie była największa, ale za to solidna i miała nawet całe, niepowybijane okna. Główną izdebkę zajmował niewielki stół, nieudolnie wykonany, acz sprawny kominek i leżanka. Widać było drzwi prowadzące do następnych pokoi, aktualnie zamknięte. Było cicho, jeżeli nie liczyć miarowego łomotania strug deszczu o szyby które mogło zagłuszyć lżejsze odgłosy. W głównej izbie nikogo nie zastali, co zaś kryło się za dalszymi drzwiami należało sprawdzić. Posłanie umoszczone z starych koców, wyschniętych już dawno gałązek i trawy, nie dość że było mało wygodne, to jeszcze cuchnące. Meril ponadto musiała wiedzieć, że łóżek tu pod dostatkiem, ot, pewnie większa grupa rybaków zatrzymała się tutaj i zabrakło im miejsca, to ktoś taką dodatkową leżankę sklecił.
25.02.2015, 02:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#18

Pogoda naprawdę im nie sprzyjała, lecz niema co się łamać, przed nimi w końcu kilka dni podróży. Farin, rozglądał się i coś mu nie dawało spokoju, przeczucie? Może, jest troszkę przewrażliwiony, obejrzał dokładnie , na tyle ile mógł budynek z zewnątrz, a w środku, niesamowity uśmiech na jego twarzy wywołał kominek.
Konia, cóż biedny jego los, dowiązał wspomnianym sposobem do pieńka, tuż przy oknie. Dzięki czemu wystarczy zajrzeć, by sprawdzić co z nim jest.
- Wygląda jak siedziba Alibaby i czterdziestu rozbójników
Po czym z uśmiechem
- Co bym bez ciebie Meril zrobił, no no
Mimo, że miał swój plan na przetrwanie, musiał przyznać, że te wynalazki cywilizacji są fajne, wygodne. No dobra, ale jak będą w puszczy, gdzie nie ma domków i takich tam dodatków, będą musieli na nim polegać, tak, tak, jeszcze zapragną wsunąć się do namiocika. Farin pokręcił noskiem. Dziwne zapachy tu były, do tego jeszcze pozamykane tajemnicze drzwi. Hmm, moze tam zwłoki w beczkach trzymają, albo łupy, albo śpią tam mała potwory i czekają na uwolnienie. Za pewne po prostu to tylko zamknięte pokoje a w środku są sieci rybackie, wędki i inne takie rzeczy.
- O wielki Magu
Ta, zaczyna się, Farin dobija do Cidiussa, z pędem ryb
- Usmażysz rybki w kominku? Wiesz, jako mag łognia ( tak powiedział łognia) Na pewno cudownie opiekasz, lubię takie chrupiące
To nie nowość, że dla Farina nowy kolega wygląda jak chodzący piekarnik. Gorzej jak się okaże, że to nie mag ognia, biedny głodomor łowca się podłamie. Jakby na to nie patrzeć, rozpalenie ognia to podstawa, przemokli troszkę im zimno i by nie nabawić się przeziębienia trzeba działać. Do tego warto coś podjeść.
- Jakbyś chciał tradycyjnie, to słomę z łóżka powyciągaj, na rozpałkę jak znalazł, a dalej coś do palenie się znajdzie.
Chłopak wygląda na bystrego, wiec więcej mu podpowiadać nie trzeba. Farin tymczasem wyjął kocyk, suchą szmatkę o ją podał dziewczynie by się nieco wytarła, po czym stwierdził
- Ale wyglądasz, co za czupiradło, rany
Delikatny całus i już dalej, trzeba broić, a jakby inaczej. Po pierwsze policzył łóżka, potem sprawdził jak zaryglować drzwi wejściowe. Obejrzał okna i też inne drogi ucieczki, moze są tu jakieś dodatkowe? Sprawdził czy nie ma klapy w podłodze jakiegoś schowka, po czym popukał ściany szukając "schowku na przyprawy" jak u babci po wojnie się taki pozostał. Jak podłoga cała i ściany nie mają posłuchu, jeszcze raz ogląda łóżka. Pewna zasada mówi, nigdy nic cennego nie ukrywaj w rzeczach ruchomych. Chciałby wiedzieć czy to na pewno chatka rybaków, po czym, pac jego mądrzejsza komórka mózgowa biją tą druga mniej mądrą. Tak, tak, przecie Meril ich tu przyprowadziła, jako do chaty rybackiej, to czego tu się spodziewa? Domu rodziny ludożerców? W sumie jak coś Cidiuss jest bardzo apetyczny, rumiany.
Mokre rzeczy daje na jakieś krzesło przed kominkiem, by wyschły. Płaszcz, kufajke, wierzchnią odzierz, zakłada inną koszulę lnianą "roboczą".
- Zaraz zobaczymy co jest za tymi drzwiami
Podchodzi, pociaga, jak nic i zamek, wyciga wytrych i powoli otwiera drzwi. Patrzy ostrożnie co jest w środku, jak nic
- Kochanie, jest miejsce byś mogła się przebrać nieco, a rzeczy dać do suszenia.
Jak trzeba coś komuś pomóc, oczywiście chętnie służy pomocą.
25.02.2015, 14:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#19

Meril doskonale zdawała sobie sprawę, że później będą więcej polegać na wiedzy i umiejętnościach Farina, jak to bywało już wiele razy podczas ich wędrówek. Więc uśmiechnęła się tylko i dała mu mokrego (była przecież nieźle przemoczona) żartobliwego całusa w policzek.
- Nie martw się kochanie, ty też będziesz nas gościł jeszcze w namiocie - odwiesiła płaszcz i rozejrzała się. - Na razie jednak pasowałoby sprawdzić, czy nie ma tutaj jeszcze kogoś. Chatka jest niezamieszkana, co oznacza, że każdy ma do niej dostęp. Również i tacy, którzy nie pytają się rybaków o zgodę... Przy okazji sprawdzimy, co z noclegiem. Jeżeli nawałnica nie minie do wieczora, to pewnie tu zostaniemy. O ile pamiętam, powinno być dobre kilka łóżek w tamtym pokoju.
Na pierwszy rzut oka nie było widać śladu bytności innej osoby, ale ostrożność nakazuje sprawdzić. I tak najpierw każdy złożył swoje bagaże, wyciągano suchą odzież, o dostała nawet ręcznik do wytarcia włosów.
- Sam nie jesteś piękniejszy - odpowiedziało czupiradło swemu małżonkowi domagającemu się pieczonych rybek. Nie, żeby się dziwiła, zawsze był chętny do jedzonka, a poza tym, Meril sama też robiła się już głodna.
Po rozpaleniu ognia w kominku (jeżeli Cidiuss nie rozpali, to Meril to zrobi, więc na pewno powinien być jakiś ogień) zaczyna się zwiedzanie i sprawdzanie reszty chatki. Kobieta zapala jedną z lamp olejowych i podchodzi do drzwi. Otwiera je i oświetla znajdujące się za nimi pomieszczenie. Jeżeli są zamknięte, to czeka, aż Farin upora się z zamkiem, potem zaglądają do pokoju. Jeżeli nie widać nic niepokojącego, czy dziwnego, wchodzą, rozglądają się, jak to ludzie w nieznanym domu. Jeżeli jest więcej pomieszczeń, przeglądają wszystkie. Po skończeniu oględzin, jeżeli wszystko zostało uznane za bezpieczne, Meril bierze suchą odzież i idzie do sąsiednego pokoju przebrać się. Ileż można siedzieć w mokrych ciuchach?
Potem rozwiesza mokre rzeczy w pobliżu pieca. Z pewnością znajdzie się jakiś sznur w tym domu, a gwoździ w ścianach już na pewno nie powinno zabraknąć.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2015, 23:58 przez Meril.)

27.02.2015, 23:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#20

Na szczęście byli już na miejscu. Zielonooki przywiązał Atosa obok konia Farina, zabrał rzeczy i jak najszybciej wszedł za mężczyzną do chaty. Nie były to luksusy, ale najważniejsze, że uciekli oni od chłodnego deszczu oraz wiatru. Znalazł pokój z kominkiem i położył tam swoje rzeczy, a następnie ściągnął z siebie płaszcz i zieloną kurtkę.
Miał rozpalić ognisko. Skoro mieli dach nad głową Cidiuss nie widział w tym żadnego problemu. Jego towarzysze sprawdzali w tym czasie czy reszta domu jest pusta. Wyciągnął on trochę słomy z rozdartego materacu i rozpalił ją swoją najprostszą umiejętnością magiczną. Koło kominka leżał stos suchego drewna. Zielonooki z powodzeniem rozpalił ogień, podczas gdy Meril i Farin sprawdzali resztę chaty. Wyciągnął rybę i zawołał towarzyszy, by mogli się ogrzać.
- Chodźcie szybko. Trzeba się ogrzać. – Oprócz tego Cidiuss był również głodny i nie wątpił, że inni także. Wyglądało na to, że Farin lubi jeść, więc za pewne zaraz przyleci po swoją porcję. Meril wspominała coś o łóżkach, więc może trójce towarzyszy będzie dane spędzić noc w dogodnych i spokojnych warunkach. Cidiuss jak na razie chciał jak najszybciej zjeść rybę, trochę się wysuszyć i także rozejrzeć po chatce, by wiedzieć, co jeszcze się w niej znajduje.
08.03.2015, 23:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna