Początek Jeziora - Strefa I
#21

Łóżko w izbie głównej do której weszli było jedno, o ile łóżkiem można nazwać tą paskudną leżankę z starych koców, która cuchnęła zaiste intrygująco. Czyżby ktoś dokonał na niej żywota? Tudzież spała na niej uprzednio osoba, która chronicznie bała się kąpieli? Farin po sprawdzeniu ścian nie stwierdził niczego niepokojącego, drzwi dało się ryglować, nawet miały zamek do którego klucz wisiał sobie na haku obok nich. Dziwne, że nikt go nie ukradł, być może rybacy zbyt cenili sobie jednak schronienie jakie dawała opuszczona chata. Drzwi prowadzących do dalszych pokoi była para, z czego jedne otworzyły się z łatwością, wpuszczając łowcę do małego pokoiku z schludnym łóżkiem. Pościeli nie było, niestety, ale zawsze to miejsce do spania. Z wypchanym pierzem workiem jako materacem i drugim, jako poduszką. Drugie drzwi nie ustępowały, skrzypiąc przeraźliwie.
09.03.2015, 22:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#22

A więc te drzwi prowadziły do małego fajnego pokoju i proszę Meril ma łóżko dla siebie i miejsce do przebrania. Tak, przymyka za nią drzwi i koczuje czeka aż jego miłość się przebierze i zastuka ze gotowa, no i w tedy... słyszy swego wiernego zaufanego maga.
- Jedzonko, o tak,
I już wraz ze swoją ukochaną jest przy kominku i już czeka na swoją część rybki. Po otrzymaniu porcji uważnie zajął się jedzeniem, nie spieszył się do tego stan domku wydawał się dobry, tylko ten wicher i deszcz na zewnątrz, oj zmagała się straszna ulewa. Za pewne zostaną tu i na noc, a Farin co do noclegów w starych opuszczonych miejscach, tak ktoś pamięta o pewnym młynie. Chyba, że Meril da mu całusa i bedzie blisko pod łapą to moze coś pośpi.
- Dziwne troszkę to miejsce, to syfiaste łóżko nie nadaje się do niczego, epidemia była kilka lat temu, po za tym śmierdzi, tamto w środku da się wykorzystać. Ciekawi mnie to ostatnie
Poczekał aż wszyscy zjedzą i tak pójdą z nim, Farin już klęczy przed drzwiami i próbuje je otworzyć kombinuje i kombinuje po czym w końcu, jak po 10 minutach nie puszczają
- Coś jest nie tak
Wstaje mina zaciekawiona
- A więc, moze tu zastosowano jakąś magię, a jak magię to ... Cidiuss wybieram ciebie,
Taki wskazujący palec
- znaczy się, co o tym sądzisz , może wyważyć drzwi czy lepiej zostawić bo jeszcze w biedę popadaniem? Meril? Jak twój kobiecy instynkt mówi? Bo mi się to miejsce jakoś średnio podoba, mimo ze wiem wiem często uczęszczane przez rybaków, nie ma opowieści by ktoś tu ginął i tak dalej, wiec spoko wszystko, ale zawsze coś mogło tak po drodze zamieszkać tutaj, na przykład.... Yoro nasz sąsiad z wyprawy po zioła dla ojca, pamiętasz Meril, jak się ślinił na twój widok , ło
10.03.2015, 18:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#23

Pierwszy pokój okazał się pusty, jak normalny pokój nie używany od pewnego czasu, jedno łóżko, nawet całkiem porządne, i tyle. Drugie drzwi nie dawały się otworzyć, mimo usilnych prób Farina. Meril uznała, że nie musi koniecznie asystować, więc przebrała się nareszcie, rozwiesiła mokre ubrania blisko pieca w którym Cidiuss rozpalił już ogień. Nawet rybki piekły się już apetycznie. Szkoda, że smród rozkładającego się legowiska psuł nieco atmosferę.
- Farinie kochanie, może wyrzucisz to gdzieś na dwór, chyba nikt z nas nie zechce skorzystać z tego eee.. siennika - (o ile to coś można jeszcze tak nazwać). Tak czy siak, akolitka poprosiła swego małżonka o usunięcie cuchnącego przedmiotu. Niezależnie od wyniku (czyli, czy sprzątnął wyro, czy nie), gdy ryby upiekły się, z wielkim apetytem zaczęła pałaszować swoją porcję biorąc dobry przykład z mężczyzn. Była już nie mniej głodna od towarzyszy. Gdy już najedli się, powróciła zagadka zamkniętego pomieszczenia. Farin pomęczył się jeszcze trochę z tymi drzwiami, w końcu poradził się reszty obecnych.
- Owszem domku używają głównie rybacy, ale to też mówiłam, że w międzyczasie chata stoi pusta i może zagnieździć się tutaj cokolwiek - potwierdziła możliwość spotkania czegoś nieoczekiwanego. - A co do opowieści, to znajdą się różne, ale o zaginięciach raczej nie wiem. Jeden rybak opowiadał, że pewnej nocy odwiedziła go tu wróżka spełniająca życzenia, inny, że znalazł tutaj jajko bazyliszka. Ponieważ jednak był to człek poczciwy i wielce przezorny, wiedziony szlachetnym odruchem uratował całą okolicę robiąc jajecznicę z owego jajka i zjadając ją ze smakiem. Według złośliwych tą bajeczką tłumaczył swoje niezbyt zadbane, iście krogulcze pazury i niechęć do golenia się, które wymagałoby spojrzenia w lusterko... - po drodze byli zbyt zajęci wichurą, przemoczeni i przemarznięci, żeby można było wspominać miejscowe historyjki. Teraz mieli na to czas.
Zapytana o opinię Meril wzruszyła lekko ramionami.
- Jeżeli cokolwiek tam jest, o widocznie nie życzy sobie naszego towarzystwa. Na dodatek, paląc w piecu, piekąc ryby i w ogóle krzątając się, zapewne daliśmy wystarczająco dużo okazji, żeby potencjalny lokator zauważył, że nie jest sam. A w takim przypadku może się zaczaić i zaskoczyć nas. Z drugiej strony, jeżeli przypadkiem śpi tak mocno, że nie zauważył nas, to możemy go obudzić wywalaniem drzwi i też nie wiem, czy to byłoby miłe spotkanie - rozważała możliwości wynikające z posiadania nieprzewidzianego lokatora. Wiadomo, jeżeli nikogo tam nie ma (czy było), to otwieranie pomieszczenia nie da żadnego efektu, nad tym nie ma się co zastanawiać.
- Pytanie brzmi, czy chcecie sprawdzić, co tam jest, czy pozostawiamy drzwi zamknięte. Można je nawet zatarasować na noc, a jedna osoba i tak musi czuwać, żeby dokładać do ognia. Ten piec nie wygląda na taki, co dobrze trzyma ciepło... - jak zostało wcześniej wspomniane, był raczej nieudolnie wykonany. - Tak czy siak, powinno być tutaj w miarę bezpiecznie - podsumowała pogodnie tonem osoby, która w razie potrzemy może trochę powalczyć, ale na razie nie widzi potrzeby żeby się denerwować.
13.03.2015, 03:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#24

Dwójka towarzyszy Cidiussa prawie natychmiast zjawiła się by coś zjeść. Po skończeniu posiłku szybko poszedł zobaczyć, co znajduje się w otwartym pokoju. Widząc, że nie ma tam nic ciekawego szybko wrócił do reszty. Meril miała racje, co do tego siennika. Cuchnęło od niego jakby coś na nim zdechło, więc decyzja wyrzucenia go na zewnątrz nie była taka zła.
Zamknięte drzwi. Zapewne były to po prostu zamknięte ze względów bezpieczeństwa. Pytanie tylko, co tam było? Może znajdowały się tam jakieś cenne przedmioty. Chociaż równie dobrze mógł to być jakiś sprzęt rybacki skoro tylu rybaków korzystało z tego domku. Jednak ktoś przestraszony przybyciem do chatki trójki podróżników mógł się tam zamknąć.
- Wolę wiedzieć, co tam jest. Myślę, że wszyscy będziemy wtedy spokojniejsi. – Z resztą, czemu mieli by tam nie zajrzeć. Coś tam musiało być skoro nie dało się tam wejść, bo, po co innego zamykać drzwi jak nie dla ochrony?
- A więc mam je otworzyć. Mogę spróbować, a co z tego wyjdzie zobaczymy. – Drzwi pewnie nie były specjalnie mocne, więc jeżeli nie były czymś zablokowane to powinno dać radę je po prostu wyważyć. Zielonooki wstał, zabrał ze sobą sztylet na wszelki wypadek, bo jak się okaże, że to ktoś lub coś niebezpiecznego tam jest to się na pewno jakaś broń przyda. Mężczyzna doszedł do drzwi. Przystawił do nich ucho, ale nie usłyszał żadnego dźwięku. Jeżeli chowa się tam jakiś człowiek lepiej go uprzedzić o zamiarach Zielonookiego.
- Jeżeli ktoś tam jest to ostrzegam, że wchodzę i że nie mam złych zamiarów! – Raczej nikogo tam nie było, ale czasami lepiej dmuchać na zimne. Cidiuss stanął w małej odległości od zamkniętych drzwi, zebrał siły, by jak najmocniej kopnąć w drzwi w okolicach zamka. W razie, czego w ręce trzymał sztylet i był gotowy go użyć. Szybkim i zdecydowanym ruchem spróbował wyważyć drzwi tajemniczego pokoju.
16.03.2015, 00:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#25

Wyważanie drzwi butem było mało mądrym pomysłem, och, udało się, owszem, ale... Noga Cidiussa utknęła, a on sam runął na ziemię. Drzwi, tak samo jak noga maga tkwiły w gęstej, zaskakująco mocnej pajęczynie. Całość nie wyglądała zbyt dobrze, z tego prostego powodu że jak i pajęczyna to i pająk. Taki pająk jak okaz który ujrzeli podróżnicy pewnie jadał konie albo i ludzi, w każdym razie teraz z zaskakującą jak dla gigantycznego robala prędkością zbliżał się do Cidiussa, aby resztę jego ciała pokryć pajęczyną. Chyba uznał gościa za obiad, a był wyjątkowo głodny. Wszakże rybacy zamknęli go tu już jakiś czas temu, tylko czekać aż padnie, tymczasem posiłek... Podał się sam.
16.03.2015, 13:05
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#26

Jak powinno być:
Farin usłyszał prośbę swojej ukochanej, więc zabiera się za łóżeczko co cuchnie uroczo. A, że samemu nikt łóżek nie nosi, doszurał je do progu. Spojrzał, na pogodę, leje, to musi być miłość.
- Meril koteczku, pomóż przenieść przez próg
Za pewne dziewczyna przyjdzie mu pomóc, chwyci z tyłu, on z przodu by z pewnością wyjść na deszcz i zmoknąć. W taki sposób wyjdzie , Meril w środku zostanie i doszura nieco dalej ten sennik. Oczywiście w tym czasie Cidiuss został pożarty...
No dobra tak nie było, bo na pewno mag zaczekał na nasza parkę ze swoją akcją. Farin jakoś nie pałał od początku zapałem otwierania drzwi do czyjejś własności, w końcu nie jest właścicielem, domek jest miejscowych rybaków. Z drugiej jednak strony był ciekaw czy tam nie mieszka Yoro. A więc patrzy, mag robi "kop żabola, kiepska nogi dola i jest sieć" wpada nasz kucharz w pułapkę, Farin pierwsza myśl to chwytać Meril i długa. Ale kto bedzie mu smażyć rybki?
Bestia ruszyła na naszą zdobycz, szybkie podsumowanie przeciwnika.
1. Nie moze być silniejszy od człowieka, bowiem zatrzymały go drzwi
2. Nie jest anty magiczny, bo drzwi niezabezpieczone magią
3. Skoro przechodzi przez zwykłe drzwi o szerokości ok 1,2 m ...
4. Pająk, to pewnie wstrzykuje jad co rozkłada wnętrzności od środka.
5. Rybacy to hardkory
6. Nicie są lepkie, i strasznie mocne, bo nasz mag utknął
Farin wbija miecz i robi w poprzek kolumnę, ba wyczekuje by zwierz się zbliżył i w tedy, kamienny pall wyrasta z podłogi prosto w miękkie podbrzusze pająka i w górę aż do dachu gdzie go zgniata. Mięciutkie podbrzusze nie powinno być chronione, powinno się udać, o ile nie spanikuje i kat będzie odpowiedni, jak się pomyli to i tak pal zasłoni drogę do leżącego maga. W tedy też Farin używa kolejnej magi rzuca tuman ziemi w pajęcze sieci, co powoduje drżenie nici i co ważniejsze oblepia je ziemia. Pająki zazwyczaj zajmują się w tedy czyszczeniem, to jak rozsypanie koralików przed wampirem. Ten ok, moze być inny, ale ziemia spowoduje, ze nicie przestaną być lepkie, bo są już oblepione. Ważne by samemu nie dać się przytwierdzić, bowiem łowca rusza w tedy, jakoś się prześliźnie, wejdzie na posypane nicie i zacznie mieczem odbijać kończyny pająka, w sumie co mu wystawi to mu to utnie. Stosuje technikę, odskok, odskok, trzymaj dystans i kuj jak osa.
Może się też zdarzyć że nic nie wyjdzie z tych planów w tedy to miecz w prawe ramie, bardzo do wyciąga na zasadzie "ukuje cię ty brzydalu" a potem ciacha z prawej na lewą, w celu zatrzymania potwora, z nadzieją iż mag da radę wyjąc tę nogę. Meril nie od dzisiaj zna Farina, wie że lubi on walczyć z takimi przeciwnikami co moze im coś uciąć. Tak, miecz dla łowcy to nie lada gradka. Tylko czy tu da rady? Wątpliwe, pewnie troszkę tak zagra na czas i odskoczy do tyłu, oceniamy że w ostatnim scenariuszu da radę zatrzymać przeciwnika na ... 20 sekund. Tak, tylko tyle, a potem trzeba się wycofać i magu dawaj kule ognia, albo...
- Zawsze możesz zdjąć spodnie i buty, życie ważniejsze
No bo nicie trzymają za ubranie. A nóżka elastyczna zegnie się jakoś wyjmie z tych drzwi, to nicie są problemem. Kolejna uwaga, Farin robi uniki, uważa na strzelające nicie. Tak moze być i to ze pająk wstrzeli lepką nić z chęcią zrobienia z niego kokoniku by zjeść na później.
Cały czas trzyma swoja ukochaną z tyłu, tak ona jest dla niego najważniejsza i to ją w pierwszej kolejności chroni. Towarzysze się zmieniają, giną, zdradzają uciekają z rybkami, ale miłość zawsze zostanie i za nią jest gotów rzucić się z zębami na pająka i go zagryźć, zjeść mu wszystkie odnóża , potraktować jak kraba.
Jak zauważa ze ktoś stosuje coś na dystans, schodzi z celownika, słucha się komend Meril typu "padnij, wiej, unik zrób" tak, on może czegoś nie zauważyć, ta obserwując dłużej więcej zauważy niż on na szpicowany i lekko spanikowany, walący technikami, czy machający na odstraszenie mieczem, czy celujący w kończyny pająka. Tak chłopak ma nieco zwężone przez to pole widzenia, skupia się na potworze, wiec ktoś z boku może uratować mu życie.
17.03.2015, 20:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#27

Akolitka oczywiście pomogła małżonkowi pozbyć się trefnego legowiska, po czym jako wynagrodzenie za wystawienie się na deszcz dała mu solidnego całusa w usta.
- Dziękuję kochanie.
Można było wracać do dalszego badania chaty.
Na wywody mężczyzn Meril nie zareagowała już, w sumie też była trochę ciekawa, dlaczego drzwi te zostały tak pieczołowicie zamknięte. A już z całą pewnością nie spodziewała się takiego wyniku.
Drzwi puściły z suchym, nieprzyjemnym trzaskiem, któremu towarzyszył dziwny chrzęst rwącej się gigantycznej pajęczyny. Jej czułe ucho usłyszało i co innego.
- Uwaga, nadchodzi! - krzyknęła, ale w sumie nie było potrzeby, bo niebawem wszyscy mogli ujrzeć autora niezliczonych sieci oplatających pomieszczenie. Rybacy naprawdę mogli by zostawić wiadomość na drzwiach, że zostawili tu swojego zwierzaczka - pomyślała zgryźliwie.
Drzwi zwaliły się, Cidiuss takowoż. Kto wie, może i nie jest tak źle, drzwi większą powierzchnią się wlepiły w pajęczynę, która może przytrzyma je wystarczająco, aby mag mógł wyrwać swoją nogę. Tymczasem trzeba działać. Farin zasłonił jej nieco widok, mogła tylko wyglądać na boki zza jego pleców, więc patrzy, czy nie ma więcej podobnych pająków. No i też pytanie, czy zmieści się w ogóle przez drzwi, czy tylko próbuje wciągnąć Cidiussa. W sumie pająki nierzadko łapią ofiary większe od siebie więc potwór jedzący konie nie musi być aż taaki wielki. Tylko trochę wielki.
Tak czy siak, pająk sunie ku Cidiussowi z niezwykłą szybkością, pewnie głodny już był. Farin działa, obsypuje pajęczyny, nawet niezła myśl. Jeżeli atak nie powstrzyma pająka, Meril również wkracza do akcji. Ma nadzieję, że Cidiussowi nie przyjdzie do głowy podpalić pajęczyn, którym zapchane jest całe pomieszczenie, bo z ich noclegu pozostaną tylko zgliszcza moknące w deszczu. A przynajmniej Meril przypuszcza, że pajęczyny mogą okazać się nadzwyczaj łatwopalne.
- Spróbuj go wyciągnąć, a ja zobaczę, czy uda się lokatorowi przyłożyć - zwraca się do łowcy gotując się do skoku. Zbliża się do drzwi o wyciągnięcie ręki (Akolitka nie chce uszkodzić budynku) i wystawia dłoń przed siebie wysyłając serię 3 lecących jakby ostrzy. Jeżeli pająk zajęty jest już oplątywaniem ofiary, stanowi łatwiejszy cel, mniejsze jest prawdopodobieństwo, że zrobi unik. Jedno ostrze leci zupełnie poziomo celuje wyraźnie w nogi potwora, pozostałe dwa jednym torem ukośnie, aby zaczepiły i o głowę. Dwa powinny dać lepszy efekt, niż jedno. Nie wiadomo, ile to zdziała, ale kobieta spodziewa się, że manewr ten przynajmniej da towarzyszom nieco czasu na wyrwanie Cidiussa i wycofanie się. W lepszym przypadku może uszkodzi insekta.
Po wysłaniu ostrzy Meril natychmiast odskakuje w tył, woli nie rzucać się ze sztyletem na olbrzymiego pająka, chyba że okaże się to konieczne. Wówczas celuje w stawy. Jeżeli chitynowy pancerz jest za twardy, trzeba trafić w szpary między elementami 'zbroi' potwora, do czego cienki i ostry sztylet może okazać się nie najgorszym narzędziem.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2015, 03:30 przez Meril.)

20.03.2015, 03:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#28

/Cidiuss nie odpisał, także uznaję że zwyczajnie się nie ruszył. Również proszę Farin abyś zwrócił uwagę że to ja prowadzę sesję i nie stwierdzał że np pająk jest jakiś, a jakiś. Zawsze to może być silniejszy od człowieka, nawet jeśli niewielki. Uśmiech

Farin niezbyt dobrze wywnioskował, bo pająk wcale się w drzwiach nie mieścił, za to siły miał na tyle żeby zacząć mozolnie wciągać maga do pełnego pajęczyn pokoju. Szczególnie, że Cidiuss się nie opierał szło mu łatwo. Kolumnę może i nasz łowca wyciął, prawda, aczkolwiek próba zamordowania bestii spełzła na niczym. Potwór okazał się być diablo szybki i z łatwością uniknął zagrożenia. Za to przerwał na chwilę wwlekanie maga do swego gniazda i skrył się dalej wśród pajęczyn, pozostając niewidocznym. Posypanie pajęczyn dało mizerny efekt, bo pajęczyna była wielowarstwowa. Ot, posypał tą część która była najbliżej, nawet sporą powierzchnię, ale głodny pająk nie zamierzał bawić się w czyszczenie jej. Instynkt przetrwania był mocniejszy, a on wzywał do spożycia posiłku. Kto wie ile potwór siedział tutaj i głodował.
Meril miała o wiele lepszy pomysł i byłaby trafiła potwora, gdyby nie ten pal z ziemi co to go spłoszył... Tak czy inaczej, była chwila spokoju. Względnego, ale jednak, bo Cidiussa mocno aż po biodra już opasywały lepkie nici.
27.03.2015, 14:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#29

Mój drogi losie Finnelyn, przepraszam że pisze niezrozumiale. To nie są stwierdzenia tylko Farina przypuszczenia ukazujące jego tok myślenia i analizę zaistniałej sytuacji. Myślenie nie każe się w takich sesjach, a wręcz nagradza. Na podstawie informacji danych od mg, czyli tego co postać widzi, wysuwa wnioski. Piszesz iż : "Chyba uznał gościa za obiad, a był wyjątkowo głodny. Wszakże rybacy zamknęli go tu już jakiś czas temu, tylko czekać aż padnie," A wiec sama napisałaś, że nie jest silniejszy od człowieka, bo go zamknięto, a te drzwi masz mag był w stanie przebić. Pająk skoro nie był wstanie głodny uciec oznacza... że nie był w stanie zniszczyć drzwi które zniszczyła noga Cidiussa. A wraz ze wzrostem i ściany.
Możesz zaskakiwać, prowadzisz sesje, ale jak podajesz pewne informacje, czy opisujesz coś, postać ma prawo na to reagować. A nie przedstawisz mi dwa konie czarny i biały, czarny galopuje 5m przed białym, Farin pomyśli "czarny jest szybszy" a ty "nie wolno ci myśleć! Ja jestem tu MG to biały jest szybszy" I moze być to prawda, bo po prostu czarny prowadzi, gdzieś białego, lub po prostu się nie ścigają, ale logika myślenia Farina też może być właściwa. Ja sam też nie bardzo interweniuje w swoją postać, prowadzę ją, ale to Farin sobie robi przypuszczenia, oceny sytuacji on taki już jest, bystry. //

Tymczasem wracajmy do akcji. Tak, nasz potwór uciekł dalej w głąb sieci, Farin obserwuje wejście, cały czas trzyma miecz, gotowy do uników, o tak nie chce dać się złapać w sieć.
- Meril, przetnij nicie do kokonu
Tak, w tedy on jedną ręką chwyci maga za szmaty i wysunie go, jak to się z łóżka ludzi wysuwa. Byle dalej od tych drzwi. Jak to się uda, znów używa magii ziemi, skalna ściana zamyka wejście do pająka. Trzeba pomyśleć na spokojnie, potrzeba ich trzech na nogach, a nie jeden leży jeden broni leżącego trzeci sam ma pokonać pająka. Lepiej już się przygotować i we trójkę pokonać pająka teraz, albo ot w drodze powrotnej za dwa tygodnie tu wpadną, pająk powinien w tedy być już bardzo osłabiony, w końcu tworzył sieć. A budulec z nieba organizm nie wytwarza.
Jeżeli nie uda się przeciąć Meril węzłów i tak zrobi tą ścianę, ot mag będzie na niej wisiał głową w dół i zacznie się cięcie nożem. Jak i to się nie uda, mężczyzna stara się bronić nieszczęśnika jak długo się da, robiąc chałas i celując mieczem w kończyny, czy odsłonięte podbrzusze.
28.03.2015, 13:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Początek Jeziora - Strefa I
#30

Współpraca im lekko szwankowała, Meril miała już insekta na celowniku, gdy Magia Farina spłoszyła cel. Jeżeli nie zdążyła wysłać swoich ostrzy, nie ma problemu, po prostu zmieni plan, i zamiast w pająka, mierzy w nici. Ustawia przecinające się ukośnie cięcia, żeby 'wykroić' Cidiussa i trzymający go kokon z reszty sieci zajmujących pokój. Wówczas będzie można spróbować wywlec maga z niebezpiecznego pomieszczenia.
Dobrze też wiedzieć, że potwór jest płochliwy i da się go jakoś odstraszyć. Przynajmniej póki głód nie przezwycięży jego obaw...
Inna sprawa, że akolitka nabrała ochoty upolowania tego stworzonka, może i nawet nie tyle ze względu na nagrodę (a wieść, że coś takiego zagnieździło się tak blisko Grimssdel z pewnością zainteresuje miejscowych), a bardziej z nadziei na pozyskanie jadu olbrzymiego pająka. Pająki tworzące sieć na ogół miewają jad, a taka trucizna stanowiłaby z pewnością ciekawy, a może nawet i cenny i użyteczny nabytek.
W pierwszej kolejności trzeba jednak uratować Cidiussa, potem okaże się, co dalej.

Te same obmyślenia i zamierzenia pozostają, jeżeli wysłała już swój atak i chybiła. Dochodzi tylko niezadowolenie, gdyż Meril nie lubi marnować swojej mocy magicznej. A już szczególnie nie na samym początku podróży, która zapowiada się niebezpiecznie. Z drugiej strony, trzeba przeżyć, żeby dotrzeć do tych dalszych niebezpieczeństw...
W każdym razie jeżeli wysłała już atak, to pajęczyna w miejscu trafienia powinna być poprzecinana, lub co najmniej nadwyrężona. Zgodnie z planem Farina zabiera się za przecinanie pajęczyn trzymających Cidiussa.
- Dobrze Kochanie. Osłaniaj mnie przez ten czas, pewnie to bydlę zaraz ponowi atak. Ja będę ciąć, ty ciągnij. I uważaj, czy nie nadchodzi - nie było widać pająka, ale czuć było, że się czai i szykuje do następnego skoku. Przynajmniej Meril tak czuła, że potwór zaraz zawiśnie nad jej głową, gdy z bijącym sercem zbliżyła się i próbowała sztyletem przeciąć nici w pobliżu kokonu. Czemu nie sam kokon? Otóż dlatego, że nowe, świeże nici z pewnością są silniejsze i elastyczniejsze od starych, przysypanych przez Farina. Dodatkowo przecinanie czegoś oplątującego ściśle żywe ciało wymaga więcej precyzji, a zatem i czasu, a czasu to oni nie mają chyba za wiele... Meril próbuje zatem przeciąć starsze nici sztyletem gotowa w każdej chwili do odskoku do tyłu, gdy tylko usłyszy podejrzany szmer, czy alarmujący okrzyk męża. Uważa też bardzo, żeby nie przykleić się do nici, jest maksymalnie napięta, czujna, ostrożna. Serce wali jej jak młot, i niemal czuje już na skórze dotyk olbrzymiego owada...
Całe szczęście że pokój chatki nie jest chyba tyle wysoki, by potwór mógł niezauważenie przejść nad jej głową i zaatakować z góry, ale kobieta liczy się nawet z taką możliwością. Co tu dużo mówić: boi się. Mimo to, próbuje jakoś panować nad swoimi obawami i skupić się na zadaniu wyciągania Cidiussa z sieci.
Jeżeli sztylet da radę przeciąć sieć, nacina ostrożnie po obu bokach maga, ile tylko zdoła dosięgnąć nie zbliżając się za bardzo (może da radę przeciąć do kolan), potem próbuje pociągnąć razem z Farinem, a nuż reszta nici przerwie się i uda się wyrwać zaplątaną ofiarę bez dalszego zbliżania się do niebezpiecznego pokoju. Jeżeli ciągnięcie nie daje efektu, zwraca się do Farina:
- Może teraz raczej ty twój miecz jest dłuższy, łatwiej poprzecinasz dalsze nici.
Jeżeli zamieniają się na tę chwilkę, Meril trzyma rękę wyciągniętą, gotową do strzału, zdecydowana posiekać pająka, gdy tylko się pojawi. Co jak co, ale Farina nie da zjeść, prędzej sama padnie. Od razu alarmuje, gdy tylko zauważa podejrzany ruch.

Jeżeli natomiast nie da rady sztyletem przeciąć pajęczej sieci (sieć jest zbyt rozciągliwa/ przykleja się, itp), to po paru próbach wycofuje się do drzwi i ponownie wysyła ostrza, jak opisane jest w pierwszej części postu. Po pierwszym ataku powinna już widzieć, jakie to daje efekty, czy dobrze przecina pajęczynę (jeżeli nie, to logicznie nie stosuje tej magii), czy wystarczy pojedyncze cięcie, żeby odciąć Cidiussa. Jeżeli technika działa, to z małym szczęściem może uda im się oczyścić najbliższe otoczenie drzwi.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2015, 12:26 przez Meril.)

02.04.2015, 12:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna