Toń wodna - Strefa II
#1

Znajdujesz się pod wodą, jednakże Twoje ciało oczywiście jest pod wpływem napoju, który pozwala Ci oddychać tutaj. Uważaj! Wiele dziwnych kreatur, odstraszających samym wyglądem, będzie na Ciebie polować. Od tej pory staniesz się potencjalną zwierzyną. Kolejna strefa znajduje się czterysta metrów w dół.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







06.10.2012, 20:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#2

Chyba ignorowanie tamtego staruszka, to była najgłupsza rzecz jaką zrobiłem w życiu. Leżę teraz sam na jakiejś łajbie. Hmmm... co pode mną leży. Szybkim, płynnym ruchem wstałem na proste nogi, żeby zobaczyć pirata z karczmy. No pięknie, jeszcze on. Postanowiłem mu się odpłacić, skoro jeszcze smacznie sobie leży. Z całej siły uderzyłem go pięścią w nos, tak, żeby było dużo krwi.
- Proszę, to za tchórzostwo przyjacielu! - rzekłem do niego.
- Teraz musimy coś wymyślić, żeby się stąd wydostać, jakieś pomysły? - powiedziałem z drwiącym uśmieszkiem na ustach.
Nie czekając na odpowiedź zrobiłem krok w stronę burty, żeby zobaczyć co jest wokół, widok mnie przeraził, te zwierzęta... co to w ogóle jest?! Musimy stąd uciekać i to szybko. Postanowiłem jeszcze trochę rozejrzeć się po łajbie, może znajdę coś, co nam pomoże.
27.02.2014, 23:15
Przeczytaj Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#3

Cios trafił. Było mu jednak mało... Ręce go świerzbiły aby poprawić. Nagle usłyszał głos starca? Ale zaraz, co on...?
Cassavir nie zdążyły zareagować. Obrócił się i pochłonął go mrok.

Obudził się... Kołysało... Czuł zapach morskiej wody i smak soli na języku. Co jest do cholery? To jakiś pieprzony żart?! Gdzie jestem?!
Ktoś na nim leżał. Czyżby zwłoki?
Nagle owa postać poruszyła się. Zobaczył tego idiotę, który był przyczyną wszystkich jego nieszczęść z ostatnich... Właściwie to nie miał pojęcia ile czasu minęło. Gość wziął zamach i trafił Cassavira w nos.
Miał ochotę go zabić... Obedrzeć ze skóry i powiesić za żebro na haku, a potem obserwować jak wrony kończą marny żywot tego skurwysyna.

Czuł jak krew zalewa mu twarz, jak usta wypełnia metaliczny posmak.
Ten pajac, skończony imbecyl odwrócił się w stronę burty. Cassavir nie zwlekał. Zerwał się, chwycił za ramiona i chciał zwalić go na dno łódki. Nie baczył na to, że może skazać ich obu na śmierć, jeśli łódź się przewróci. Pragnął krwi. Gdyby to się udało, następne czynności wykonywane byłyby automatycznie, to jest: przyduszenie go do dna, dobycie sztyletu i przystawienie mu go tak ciasno do gardła, że każdy gwałtowniejszy ruch ze strony akolity-podżegacza skończyłby się krwawym i szerokim uśmiechem na jego gardle.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.02.2014, 14:43 przez Cassavir.)

28.02.2014, 13:49
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#4

Celny cios Tarnara niewątpliwie sprawi Cassavirowi trochę problemów w związku z krwawieniem. Jednak dalsze działania drugiego z akolitów okazały się o wiele bardziej niebezpieczne. Jak widać, nie warto odwracać się plecami do osoby, której przed chwilą przywaliło się w nos. Cassavir bez większego problemu obalił swojego przeciwnika na dno łódki, która zakołysała się na wodzie i głośno zaprotestowała przed takim postępowaniem. Lata swojej świetności miała już za sobą i wyglądała tak, jakby lada moment miała się rozlecieć. Lepiej uważać więc z gwałtownymi ruchami.
Tarnar wylądował na łopatkach, ze sztyletem przyciśniętym do gardła. Górował nad nim drugi z akolitów, a broń powinna wybić mu z głowy jakikolwiek ruch poza oddychaniem. Poza tym krew skapująca z nosa atakującego trafiała wprost na twarz obalonego mężczyzny. Coś jednak mocno uderzyło o łódkę, ta znów się zakołysała, skrzypiąc głośno. Spowodowało to również, iż Cassavir został wytrącony z równowagi, a jego ostrze delikatnie nacięło skórę na gardle Tarnara. Odrobinę mocniejszy ruch i jeden z magów stałby się towarzyszem tajemniczego umarlaka po drugiej stronie łódki.
28.02.2014, 14:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#5

Szyja mi krwawiła, niedobrze, muszę teraz działać bardzo szybko. Postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę. Wyciągnąłem palec tak, żeby wycelować go w jego koszule, podpalę mu ją i zyskam element zaskoczenia. Mam nadzieje, że wpadnie w panikę, wtedy szybko wstanę, brutalnie złapię go za szyję do momentu aż straci przytomność, wtedy zerwę z niego tą koszulę i wrzucę ją do wody. Dobrze byłoby, gdybym znalazł tu na łódce jakieś linki, aby go związać. Potem przyjdzie mi wiosłować do brzegu w samotności. Czas działać. Wycelowałem palec...
- Flammo - szepnąłem.
28.02.2014, 20:16
Przeczytaj Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#6

W jednym momencie siedział na tym sukinsynie z szczerą chęcią poderznięcia mu gardła, a w następnym coś uderzyło w łódkę, sprawiając, że Cassavir się przewrócił.
Właściwie to nieco otrzeźwiło mężczyznę. Zdał sobie sprawę z ogromnego zagrożenia w jakim się znaleźli. Przedtem gniew otępił mu zmysły. Widział teraz tę sprawę nieco jaśniej.
Cholera, gdyby zabił tamtego bęcwała, zapach krwi zwabiłby wszystkie monstra z okolicy. Oczywiście, nadal uważał, że nieznajomy powinien zawisnąć, ale wszystko w swoim czasie. Na pewien czas mógł zapomnieć o tym przez kogo są w takiej sytuacji... Z naciskiem na "pewien czas"...
Splunął krwią.
- Dobra, mam propozycję... - rzek, obracając się w jego kierunku. Wtedy zauważył, że facet bezdźwięcznie porusza ustami.
No kurwa mać!
Tamten mógł zaobserwować, jak na twarz Cassavira wypełza strach. W zupełnej desperacji Cassavir zamachnął się zaciśniętą dłonią w jego stronę. Zabić, ogłuszyć... Cokolwiek! Byleby przestał!
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.03.2014, 17:22 przez Cassavir.)

01.03.2014, 17:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#7

Coś znów uderzyło w łódkę, tym razem jednak z drugiej strony i odrobię mocniej, niż poprzednio. Ta zakołysała się niebezpiecznie i naprawdę niewiele już brakowało, aby przewróciła się do góry nogami, skazując przebywających na niej mężczyzn na przymusową kąpiel. Zaowocowało to tym, iż górujący nad Tarnarem akolita stracił równowagę i przewrócił się na swoje jestestwo, potocznie zwane również tyłkiem. Tym samym czar wycelowany w Cassavira trafił w próżnię, bowiem nie było go już tam, gdzie celował drugi z magów. Niewiele jednak zabrakło, aby ogień trafił w łódkę, na której znajdowali się mężczyźni, bowiem ręka akolity niebezpiecznie skierowała się w dół, gdy łajba bujała się na wodzie. Czaszka kościotrupa znajdującego się po drugiej stronie łódki ukazywała szyderczy uśmiech, tak jakby umrzyk szydził z nieporadnych działań dwójki zwaśnionych mężczyzn i przewidywał jaki los może ich spotkać, jeśli zaraz nie zajmą się istotniejszymi problemami niż urażona duma.
01.03.2014, 19:18
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#8

- Dość! - Cassavir desperacko uchwycił się brzegu łódki.
Poszukał wioseł. Były tam, dzięki bogom! Podsunął jedno drugiemu mężczyźnie.
- Bierz, cholera i nie gadaj! Ja jednej ty z drugiej strony... I wiosłuj jeśli ci życie miłe!
Oczywiście nie wspomniał, że nie potrafi wiosłować. Tamten też nie wyglądał na marynarza. Szlag by to wszystko!
Oczywiście, może istniały sposoby, aby pozbyć się bestii, dzięki umiejętnościom które posiadał, ale nie miał pojęcia co to do cholery jest. Więcej, nigdy nie przebywał na morzu!
Jeśli to przeżyje, chyba zacznie wierzyć w cuda.
02.03.2014, 16:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#9

Facet podał mi wiosło, miał racje, teraz musimy szybko płynąć, ale...
- Na wszystkie smocze bóstwa, nie umiem wiosłować. Wyglądasz na pirata. Jak, to robić?! - wyjrzałem za burtę, już po raz drugi, odkąd się tu znaleźliśmy, tylko żeby zobaczyć masę tych dziwnych bestii.
- Zresztą... nie ważne. - Złapałem wiosło, włożyłem do wody i zacząłem wymachiwać nim jak szalony, tylko żeby jak najdalej stąd. Nigdy nie będę pływał łodziami.
02.03.2014, 17:36
Przeczytaj Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#10

Nieporadne, ale jednocześnie agresywne i szybkie wymachiwanie wiosłem przez Tarnara prawdopodobnie odstraszyło bestie, bowiem te odpłynęły na pewną odległość, zostawiając na moment łódkę w spokoju, przestając ją atakować. Jednak fakt, iż tylko jeden z akolitów pracował swoim narzędziem sprawiał, iż łajba zamiast płynąć prosto, w kierunku lądu, zaczęła skręcać w stronę wody.
Nagle, w odległości kilku metrów od łódki coś wyłoniło się z wody. Była to jedna z bestii, które tak ochoczo atakowały nieszczęśników. Wyglądała ona niczym połączenia człowieka z rybą. Głowa, na której znajdowały się rybie oczy oraz nieprzyjemnie wyglądające usta, połączona była bezpośrednio z resztą tułowia. Na boku czegoś, co czysto teoretycznie można by nazwać szyją, znajdowały się skrzela. Skóra owego stworzenia miała zielono-niebieski kolor i przypominała połączenie łusek ze zbroją. Więcej mężczyźni dostrzec nie mogli, bowiem bestia zanurkowała pod wodę i znów stała się tylko cieniem, szybko przemieszczającym się niedaleko ich łódki. Potwory wciąż nie decydowały się na kolejny atak, jednak nie wiadomo było, jak długo ten stan rzeczy się utrzyma.
(Potwór)
03.03.2014, 12:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna