Toń wodna - Strefa II
#11

- Jestem idiotą...
Kręcenie się w kółko nie było dokładnie tym, czego Cassavir oczekiwał. Zbytnio zapatrzył się w morską toń, w poszukiwaniu wroga i nie zauważył, że tamten zawzięcie wiosłuje.
Monstrum zobaczył nieco później. Cofnął się o krok, gdy z wody wyłoniła się humanoidalna ryba. Dobrze, że pamiętał, że znajdują się na łodzi.
Za chwilę to coś zapadło się w morską toń. Cassavir zerwał się i z równym zapałem zaczął wiosłować.
03.03.2014, 19:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#12

// Tarnar, ponieważ minął okres nieobecności, którą zgłosiłeś, do czasu aż się nie pojawisz będę traktował twoją postać jak npc.

Fakt, iż obaj mężczyźni zaczęli wiosłować wywołał dwa pozytywne dla nich skutki. Po pierwsze, zamiast bezsensownie kręcić się w kółko, ruszyli w przód, co był sporym osiągnięciem jak na ich dotychczasowe działania. Poza tym miarowe poruszanie wodą oraz zanurzanie wioseł chyba odrobinę wystraszyło morskie bestie, bowiem te przynajmniej chwilowo przestały nękać obu akolitów. Zanim jednak Cassavir zdążył się zabrać za wiosłowanie, łódka zmieniła swój kurs i teraz kierowała się w stronę wody, a nie lądu. Widząc to, Tarnar zaprzestał na moment swojej pracy.
- Poczekam, aż znów skierujemy się w stronę lądu i ci pomogę - wyjaśnił szybko, chcąc uniknąć kolejnej kłótni z magiem. Jak też obiecał, tak uczynił, bowiem gdy tylko dziób łódki znów celował w stronę odległych gór, drugi z mężczyzn zabrał się za wiosłowanie, starając się wyrównać tempo z Cassavirem. Morskie bestie co prawda przestały atakować, jednak nie opuszczały swych ofiar. Krążyły wokół ich jedynej przeszkody na drodze do zaatakowania akolitów i obmyślały, z której strony przypuścić atak.
12.03.2014, 00:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#13

Nie ważne... Wszystko jest nie ważne. W tym momencie wiosłowanie było dla Cassavira całym światem. Wokół z pewnością działy się różne ciekawe rzeczy, jednak Cass nie interesował się tym. Chciał przybić do brzegu - i jeśli uda mu się przeżyć - ucałować błogosławioną ziemię.
Pokiwał głową na słowa drugiego mężczyzny, choć chyba nie do końca zrozumiał ich znaczenie.
Wiosłować, wiosłować, wiosłować...
Nie miał pomysłu jak pozbyć się, czających w odmętach morskiej toni bestii, więc co mu zostało? Pracować wiosłem i modlić się o łaskawość morza.
12.03.2014, 22:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#14

Taktyka wydawała się całkiem słuszna. Łódka zaczęła w dosyć szybkim tempie przesuwać się w stronę lądu, bestie zaprzestały ataków i sytuacja mężczyzn stawała się coraz lepsza. Co prawda będą musieli się trochę namachać wiosłami, aby dotrzeć do upragnionego lądu, jednak jeśli oboje się zaprą, powinno im się udać. Kiedy wydawało się, że nic już nie może akolitom zaszkodzić, wodne bestie postanowiły wykonać ostatni, desperacki atak. Zbliżały się do łódki z każdej strony, uderzając ją co jakiś czas swoim ciałem i wprawiając w kołysanie. Zarówno Tarnar, jak i Cassavir odczuwali, gdy ich wiosła trafiły w nieważne stwory, odstraszając je tym samym. Wreszcie jeden z nich się zniecierpliwił i chwycił wiosło Cassavira z drugiej strony, po czym szarpnął mocno, chcąc wytrącić narzędzie z ręki akolity. Drugi z magów zaprzestał wiosłowania i podbiegł szybko do swego kompana w niedoli, aby pomóc mu swoim uchwytem, ponieważ z jednym tylko wiosłem ich sytuacja wyglądałaby dosyć tragicznie. Jednak bestia była niezwykle silna i nie ustępowała, cały czas chcąc zatrzymać kawałek drewna dla siebie, aby wciągnąć go pod wodę i zaprzepaścić ostatnią nadzieję uciekających.
16.03.2014, 14:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#15

Tak blisko! Czuł już zapach traw, albo przynajmniej tak mu się wydawało, którego źródłem była roślinność na lądzie.
Ale nie! Nie może być prosto! Zawsze jakieś pieprzone komplikacje...
Stwór chwycił wiosło i czy zaklinać na boga, czy grozić demonem nie chciał puścić.
Cassavir chwycił mocno swój koniec wiosła i nie puszczał. Oczywiście łódź przy dłuższych zmaganiach wylądowałaby do góry dnem. Ale z drugiej strony puszczenie drewna równało się z wyrokiem śmierci.
- Trzymaj mocno! Zaraz puszczę wiosło i spróbuję spawić, aby szlag trafił tę przeklętą bestię. Na trzy! Raz! Dwa! Trzy!

W tym momencie Cassavir puścił wiosło i wykonując jakiś dziwny gest ręką, przywołał widmowe otrze. Nie miał czasu, niecała sekunda celowania wypuścił je w stronę bestii. Nawet jeśli go nie zabije, to liczył na to, że jego pobratyńcy są na tyle krwiożerczy by, gdy wyczują zapach krwi, zaatakować rannego osobnika.
17.03.2014, 00:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#16

Tarnar mocno się zachwiał, gdy jako jedyny musiał trzymać wiosło, jednak udało mu się nie wypaść za burtę i jednocześnie nie stracić tego, o co tak zawzięcie walczył. Bestia również nie chciała dać za wygraną, kiedy jednak została potraktowana widmowym ostrzem, szybko puściła i odpłynęła od łódki. Widocznie była to również przestroga dla jego pobratymców, bowiem ci również zaprzestali ataków i oddalili się na bezpieczną dla nich odległość. Tarnar chwycił mocno wiosło, usiał i wsadził je do wody.
- Szybko, łap za drugie - ponaglił Cassavira, oczekując na jego pomoc.
19.03.2014, 15:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#17

Udało się. Miła odmiana.
Cassavir wydał z siebie okrzyk radości.
- Ha! Wracaj skurwysynu do otchłani! - wołał, odgrażając pięciami uciekającemu monstrum.
Tarnar nie chciał jednak celebrować chwili i szybko sprowadził go na ziemię. Jednak jego podejście było rozsądne, więc jak powiedział tak Cassavir uczynił.
Mężczyzna próbował się zsynchronizować, wiosłując z swoim towarzyszem z przypadku. Tym razem na spokojnie, metodycznie.
Czuł, że przynajmniej w tym momencie najgorsze minęło.
21.03.2014, 00:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#18

Przeczucia Cassavira były słuszne. Bestie postanowiły sobie odpuścić, najwyraźniej nie chcąc kończyć jak ich kolega. Dlatego też chwilę jeszcze pływały wokół łódki i co jakiś czas wynurzały się z wody, aby skierować swoje rybie spojrzenie na dwójkę magów, potem jednak znów się chowały. Nie podejmowały prób ataku, tylko krążyły, licząc na jakiś błąd ludzi. Kiedy jednak zdały sobie sprawę z tego, iż nic tutaj nie ugrają, postanowiły sobie odpuścić i odpłynęły w inną stronę. Tak więc magowie pozostali sami. Tarnar odetchnął głośno.
- Wreszcie chwila spokoju - stwierdził z zadowoleniem i pozwolił sobie na odrobinę wolniejsze wiosłowanie. Kłopoty mężczyzn wprawdzie jeszcze się nie skończyły, bowiem wciąż musieli dopłynąć do brzegu, jednak najgorsze prawdopodobnie było za nimi. Drugi z akolitów odwrócił głowę.
- Ej, ciekawe kim jest ten koleś? - Zagadnął, wskazując głową, na sąsiadującego z nimi trupa. Nieboszczyk odrobinę zmienił pozycję z powodu natrętnych ataków bestii, jednak wciąż szczerzył się radośnie do magów, tak jakby szydził z ich próżnych trudów walki o przeżycie.
25.03.2014, 21:32
Przeczytaj Znajdź Cytuj

PRZEDMIOT

Kliknij w obrazek


Toń wodna - Strefa II
#19

- Nie gadaj, tylko wiosłuj - rzucił Cassavir, dostosowując tempo wiosłowania do drugiego akolity. Nie bardzo obchodził go w tym momencie szkielet. Porozmawiają o tym, jak będzie bezpiecznie, na lądzie.
Po chwili jednak odpowiedział, nie przerywając wiosłowania:
- Człek pewnie miał miej szczęścia od nas i nie chcę skończyć.
Cassavir próbował dostrzec co znajduje się na linii brzegu. Dzika plaża, port? A może jakieś obozowisko. Nie chciał wejść na brzeg tam gdzie nie powinien.
26.03.2014, 18:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#20

- Nie ma co przesadzać, brzeg daleko, a jeśli za bardzo się zmęczymy, to będzie kolejny problem - stwierdził Tarnar, starając się utrzymać równomierne tempo. Faktem jest, iż linia brzegu wydawała się bardzo odległym celem, jednak dobrą wiadomością był fakt, iż na horyzoncie zaczęły pojawiać się malutkie punkciki. Czyżby jacyś rybacy?
Faktycznie po kilkunastu minutach ciężkiego wiosłowania jedna z łódek znalazła się na tyle blisko, iż obecny na niej rybak wstał i pomachał płynącym magom. Potem przyłożył dłonie do ust.
- Czy was po stokroć pojebało, żeby się zapuszczać w tamte rejony jeziora? - Zakrzyknął i pomachał w swoją stronę, sugerując, aby akolici podpłynęli do niego. Tarnar sapnął głośno.
- Przysięgam, że zaraz mi ręce odpadną - jęknął znużony. Faktycznie, wiosłowanie nie należało do najprzyjemniejszych czynności i kosztowało trochę wysiłku. Wszystko wskazywało jednak na to, że problemy mężczyzn za niedługo się skończą. Już nawet ląd wydawał się całkiem bliski.
27.03.2014, 22:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna