Toń wodna - Strefa II
#41

Tarnar chyba nie myślał, że Cassavir będzie go niańczył. Cassavir spłacił dług uratował jego życie przed śmiercią w płomieniach. Nie może zostać w wiosce, zaraz ogień wydostanie się na zewnątrz, rozniesie się plotka o przybyszach-podpalaczach. Bo jak wiadomo na wsi wszelkie zło to obcy. Tarnar spowalniałby go tylko. Trzeba się nim zająć, nim jeszcze ma okazję.
- O tak, mam coś dla ciebie. - W tym momencie Cassavir wyprowadził cios w głowę mężczyzny. Chciał go ogłuszyć. W razie czego poprawił z drugiej strony.
Gdyby to się powiodło, odebrałby mu dziennik oraz oczywiście sakiewkę i ruszył w dalszą drogę, byle dalej od tego miejsca.
Tarnar nie będzie miał miłej pobudki, obolały, na kacu, wydany na pastwę wieśniaków. Wszak to od rozniecił ogień i jeśli, nie dajcie bogowie, tamta parka by przeżyła. Oj, ludzie lubują się w samosądach.
Tym czasem Cassavir szedłby dalej traktem, w końcu natknąłby się na jakąś karczmę, inną osadę, karawanę, czy jakiekolwiek inne obozowisko ludzkie. Wtedy zasięgnąłby informacji, jak dostać się do miasta. Może nawet mógłby załapać się na jakiś wóz, który za opłatą lub przysługą podwiózłby go na miejsce.
Jednak to są dalsze plany. Wszystko zależy od skuteczności działań jakie aktualnie podejmuje i braku lub marginalnej szkodliwości ewentualnych zdarzeń losowych.
10.08.2014, 23:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Toń wodna - Strefa II
#42

Ogłuszenie Tarnara nie należało do najtrudniejszych zadań. Akolita nawet nie próbował stawiać oporu i już po pierwszym ciosie opadł bezwładnie na ziemię, tracą przytomność. Jedyne co zdążył zrobić, to wydać z siebie głuchy jęk bólu.
Cassavirowi nikt nie robił problemów w opuszczeniu małej wsi niedaleko jeziora. Dopiero kiedy zostawił już to miejsce daleko za swoimi plecami, dym uniósł się do nieba, a zaalarmowani wieśniacy pobiegli czym prędzej w tamtą stronę, aby poznać przyczynę takiego stanu rzeczy i pomóc w ugaszeniu pożaru. Pazerna para uszła bez większego szwanku. Sten zrobił kilka guzów, natomiast jego żona została jedynie zraniona w bok, bez większych konsekwencji. Jednak ich dom nie miał tyle szczęścia i zanim ktokolwiek zdążył zareagować, większość dobytku poszła z dymem. Oczywistym winnym był nieprzytomny Tarnar, który został skrępowany, a potem wzięty pod samosąd. Wieśniacy zgodnie orzekli, iż jest winny używania nieczystej magii (cokolwiek to oznacza), a za spalenie domu oraz próbę okradzenia niewinnych wieśniaków musi zapłacić życiem. Na nic zdały się jego próby wyjaśnienia całej sytuacji, nie pomogły prośby, groźby, ani próby ucieczki. Rzeźnicki nóż zakończył jego żywot.
Tymczasem Cassavir, korzystając z dobrodziejstwa pewnego woźnicy zmierzającego do Grimssdel wraz z zapasami niezbyt dobrego, ale taniego wina na sprzedaż, jechał do miasta, daleki od wszelkich konsekwencji. Chociaż kilku wieśniaków przyznało, iż widziało go, kiedy uciekał, brakowało im zapału, aby go gonić. Wszak pole samo się sobą nie zajmie. Swoje zrobiły też pogłoski nazywające go "niebezpiecznym zabójcą-złodziejem, używającym nieczystej magii". Wszyscy we wsi zgodnie stwierdzili, iż taki przeciwnik znacznie przewyższa ich możliwości, ograniczające się do machania cepem. Poza tym jeden ze wspólników został ukarany, a jeśli bogowie tak zechcą, to sami wymierzą sprawiedliwość drugiemu z nich.


// Małe podsumowanie. Na starcie dostajesz 40 srebrnych smoków i 20 brązowych. Do tego dodajesz tyle samo od Tarnara oraz 5 srebrnych i 13 brązowych od gościa w karczmie. Zregeneruj sobie manę do 35, a jeśli będziesz chciał kontynuować sprawę dziennika, daj mi znać na sb, pw, czy gdzie tam chcesz.
14.08.2014, 17:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna