Karczma "Pod Dębem"
#21

-Cóż, nie wątpię iż przez cały ten czas z pewnością nie próżnowałaś. W kwestii pracy, informacji i niezgorszego towarzystwa, służę pomocą. - uśmiechnął się. Wnioskując po stroju i zadbaniu dziewczyny, nie powodziło jej się aż tak źle ostatnimi czasy, co cieszyło mężczyznę. Z pewnością los traktował ją lepiej, niż jego samego. Choć zapewne - jak to kiedyś ktoś mądry rzekł - ich osobiste sukcesy i porażki ciężko by oceniać przez te same szkła rzeczywistości. Tak czy inaczej, cieszył się z towarzystwa białowłosej.

-Co zaś się mnie tyczy... - Domedraugr wydał z siebie pomruk zastanowienia, drapiąc się mimowolnie po lekko zarośniętym policzku - Wydaje mi się, że stosunkowo niewiele. Ot, głównie pracowałem, starając się zapewnić swoim ludziom chociaż częściowo godny byt. Ale na szczęście nie byłem sam w swych staraniach, większości jakoś się powodzi. Co nieco podróżowałem, odwiedziłem okolice swojej dawnej siedziby... Ale wybitnie ciekawe przygody jakoś omijały mnie szerokim łukiem. Więc w przerwach od siedzenia ze swymi wojami regularnie ogrzewam sobie tu zadek, podejmując się raz na jakiś czas drobnych zleceń. Ot, stara bieda, jakby to się chciało rzec.
"Powinienem jej powiedzieć o Kosiarzu i Liliannie? Cholera..." - myśli mężczyzny znów zaczęły się z wolna kotłować, ten jednak dołożył wszelkich sił, by odsunąć je na dalszy plan i nie zamartwiać się dodatkowo. Skupił się więc na swojej przyjaciółce, opierając jeden łokieć na blacie stołu i spoglądając z zainteresowaniem na nią.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.08.2016, 23:00 przez Amaron.)

16.08.2016, 23:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Pod Dębem"
#22

Khali bardzo uważnie słuchała Amarona starając się wychwycić jak najwięcej z jego słów. Niestety nie była w stanie dostrzec w nich drugiego dna, więc stwierdziła, że powiedział prawdę i postanowiła zostawić ten temat w spokoju. Amaron zaoferował jednak swoją pomoc, więc warto było skorzystać. Miała już jednak wobec niego dług wdzięczności, a ona woli nie pozostawiać takich spraw niezałatwionych. To chyba przeznaczenie dało jej okazję, aby odpłacić się za całe dobro, które spotkało ją z jego strony.
-Skoro mówisz, to chętnie skuszę się na skorzystanie z twojej pomocy. Ale tym razem będzie inaczej. Musisz dać mi możliwość spłacenia długu, więc najlepiej byłoby, gdybym mogła pracować dla Ciebie, albo w czymś Ci pomóc. - tu zrobiła krótką przerwę na zebranie tchu, po czym kontynuowała -Nie powiedziałam Ci o jeszcze jednym. Szukam pewnego zabójcy prostytutki. Ta kobieta przygarnęła mnie jeszcze zanim Cię spotkałam, a potem została zamordowana. Jeśli znasz kogoś, kto orientuje się jak wygląda sprawa z tego rodzaju "rynkiem" , to bardzo chętnie bym skorzystała z pomocy. - tu odetchnęła na chwilę i patrząc Wilkowi prosto w oczy oczekiwała na jego odpowiedź.
-Nie zrozum mnie źle. Nie osądzam Cię o takie rzeczy, ale po prostu może masz na tyle znajomości.- dodała po chwili ze smutkiem w głosie. Wszystkie te wspomnienia. Mimo że działo się to tak dawno, to do tej pory strasznie przeżywała wszystko, co miało wtedy miejsce. Każde zdarzenie odcisnęło na tej młodej dziewczynie ogromne piętno. Mogła udawać, że jest twarda, ale wiedziała, on też wiedział jaka ona tak naprawdę jest.
17.08.2016, 00:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Pod Dębem"
#23

Słysząc propozycję Khali, która była chętna i gotowa aby pracować dla mężczyzny, ten uśmiechnął się do niej ciepło, z nutą rozbawienia.
"Spłacenia długu? Nie masz żadnego długu wobec mnie moja droga, zrobiłem co uznałem za słuszne"
-Przecież wiesz, że zawsze chętnie pomagam. A i być może znalazłoby się coś, w czym moglibyśmy wspólnie się odnaleźć... Co się tyczy z kolei twoich "poszukiwań"...
"Raczej nic na tym nie powinienem stracić, wręcz przeciwnie. A co mi tam." - wahał się, czy powiedzieć dziewczynie o sytuacji, w którą się wplątał, jednak ostatecznie podjął decyzję.
-Tak się składa, że moje ostatnie działania krążą wokół tej specyficznej "branży". I być może właśnie w nich mogłabyś pomóc, przy okazji gdyby szczęście dopisało, również znalazłabyś odpowiedzi na część swych pytań...

Głos mężczyzny wyraźnie przycichł, słychać było także iż stara się rozważniej dobierać odpowiednie słowa. Wkrótce po tym, zamilkł, postukując cicho o blat stołu. Zastanawiał się nad czymś.
-Ujmę to tak... W Greathard prym wiedzie dwóch konkurencyjnych "przedsiębiorców". Kosiarz i Rekin. Powiedzmy, że z pewnych przyczyn zgodziłem się pomóc temu pierwszemu w pozbyciu się rywala z rynku... Być może któryś z nich pośrednio przyczynił się do przykrego końca twej... opiekunki.
17.08.2016, 00:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Pod Dębem"
#24

Khali z uwagą słuchała słów Amarona opowiadającego o swoich niedawnych doświadczeniach z człowiekiem powiązanym ze światem, o którym ona tak usilnie próbowała się dowiedzieć. To był jej okazja, żeby spełnić jedno ze swoich postanowień i odegrać się za zabranie życia w młodych latach. Gdyby nie tamto wydarzenie, to teraz miałaby męża, normalną pracę, nie uganiałaby się za niewidocznym celem, z włócznią na plecach i mieczem przy boku. Znienawidzone miasto mogłoby na nowo stać się dla niej domem. Teraz już na to za późno. Białowłosa jest gotowa podjąć ryzyko, żeby zawalczyć o swoje oraz wymierzyć sprawiedliwość - przynajmniej w jej własnych oczach.
-Jeśli pozwolisz mi do Ciebie dołączyć, to chętnie skorzystam z tej okazji. Obiecuję, że nie będę już balastem. Wiele się zmieniło, od naszego ostatniego spotkania. Już nie jestem tamtą bezbronną dziewczynką, która żebrała na ulicy. - powiedziała, a przy ostatnim zdaniu na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech.
-Zresztą myślę, że tobie też przyda się pomoc przy takim zleceniu. Ludzie tego pokroju zazwyczaj mają wystarczająco pieniędzy i znajomości, żeby być dobrze chronionymi. Mogę się założyć, że obaj mają wśród swoich klientów kilku bogatszych mieszczan, o ile nie szlachciców i włodarza miasta. - oznajmiła po krótkiej chwili.
17.08.2016, 22:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Pod Dębem"
#25

Dłoń Czarnego Wilka delikatnie musnęła rękojeść przypasanego do boku miecza.
-Nie mam powodu, aby wątpić w twe słowa. Skoro znów się spotykamy, a zdrowie ci dopisuje, nie wątpię, że nauczyłaś się dawać sobie radę z pewnymi... przeciwnościami losu. A i twój oręż nie wydaje się być tylko na pokaz.
Kąciki jego ust wyciągnęły się nieznacznie w pogodnym, choć dość drapieżnie wyglądającym uśmiechu, gdy ten spokojnie oparł dłoń na głowicy swego oręża.
"Nie chcę narażać jej na takie ryzyko, nawet mimo tego że sprawia wrażenie znacznie zaradniejszej... Z drugiej strony, każda pomoc w takiej sytuacji jest nieoceniona..."
-Co prawda, to prawda. Jeśli cała ta sytuacja w jakimś stopniu może przyczynić się do rozwikłania tajemnicy, kto stoi za morderstwem bliskiej ci osoby, nie powinienem ci odmawiać. Ostrzegam jednak, że nie zamierzam się cackać z tymi jegomościami. Nie zasługują na honorową walkę i litość. Nie po tym, jak zobaczyłem jaki los spotyka dziewczyny, które przestają być dla nich dochodowe. - ostatnie zdania wypowiedział znacznie chłodniej, gniewniej, czuć było iż do całej tej sprawy podchodzi poważnie.. może wręcz to coś osobistego?

-Przemyśl całą tą sprawę. Jeśli będziesz chciała mi pomóc, nie będę cię powstrzymywał. Jednak weź pod uwagę to, iż rozwiązanie tego problemu będzie niebezpieczne, na pewno wymagało przelania krwi. I nie zadawania zbędnych pytań.
Amaron westchnął i spróbował się rozluźnić.
-Ale o tym porozmawiamy w razie czego jutro. Nie musimy się denerwować na zapas, spotkaliśmy się po tak długim czasie, niech to spotkanie będzie należeć do tych przyjemniejszych, dobrze? - uśmiechnął się ciepło do towarzyszki.
18.08.2016, 00:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Pod Dębem"
#26

- Dzień taki sam jak zwykle, może chociaż dzisiaj dowiem się czegoś ciekawego - powiedziałem sam do siebie i otwarłem drzwi do tej przeklętej karczmy w której parę dni temu zaatakował mnie jakiś pijany wariat z nożem. Kto to w ogóle był? Przecież taki porządny lokal. Eeeh, co się dzieje z tym światem...
Tak czy inaczej zaraz po otwarciu drzwi uderzyła mnie fala gorącego powietrza, przygotowywanego jedzenia i akloholu. Głównie piwa które tutaj nie były jakimiś szczynami a dobrym piwem ale wyraźnie dało się też wyczuć brandy.
Na szybko rozejrzałem się po karczmie, szalonego nożownika na szczęście nie było. Więc podeszłem do kontuaru i usiadłem na tym cholernie niewygodnym stołku. Karczmarz szybko zorientował się kto przyszedł bo chyba z wszystkich klientów to ja najciszej odsuwałem ten przeklęty stołek. Po chwili podał mi piwo i przywitał mnie tym samym ciepłym uśmiechem.
- Jak tam Ci się życie układa? Coś Cię tu ostatnio nie widziałem - karczmarz zadał mi pytanie ale przez chwilę go zignorowałem i jeszcze raz dyskretnie rozejrzałem po lokalu. Na pewno nie było tego wariata. Albo to ja popadam w paranoje.
- Szukałem jakiś zleceń ale ciężko tu cokolwiek odnaleść, jakoś tak dziwnie spokojnie tutaj ostatnimi czasy - wyciągnąłem z sakiewki odrobinę suszonej mięty, a z pomocą magii stworzyłem na szybko małą na około 6 centymetrów lodową rurkę. Napchałem do niej tyle zielska ile tylko się dało i podpaliłem za pomocą krzesiwa i zaciągnąłem się dla świętego spokoju. Naprawdę mam jakąś chorobę psychiczną. Karczmarz krzywo się na mnie spojrzał.
- Jestem mistykiem lodu zapomniałeś? Nie zrobię sobie z palca pochodni -  Na sam początek już coś mu nie pasowało. Zawsze tak robiłem i jakoś nie miał z tym problemów.
- Sirit, nie chodzi mi o to ale przestań korzystać z magii. Pamiętasz co się stało wtedy, 12 lat temu? Kurwa! - zanim zdążył dokączyć zdanie stworzyłem właśnie z pomocą swojej paskudnej w oczach wielu magii 4 zagięte kolce. Małe ale na tyle długie żebym mógł mu je wbić w rękę którą właśnie wycierał stół. Po czole zaczęły mu spływać kropelki potu a skóra wyraźnie stała się sina. Patrząc przerażonymi oczami przełknął slinę.
- NIE... JESTEM... JAK... MÓJ PRZEKLĘTY.... - w tamtej chwili przed moimi oczami przeleciał mi obraz tamtych dni, 12 lat temu. Trójka dzieci zabita, a to wszystko przeze mnie. Dopiero teraz zorientowałem się jak mocno waliło moje serce. Jeszcze moment a znowu straciłbym kontrolę.
- Wybacz, ja nie.. - Karczmarz zaczął się jąkać
- To nie twoja wina, to przeze mnie. Wiem co zrobiłem. Daj mi chwilę spokoju co? Nie ma tu jakiegoś klienta który potrzebuje pomocy? - Zbeształem go wzrokiem tak na koniec żeby dał mi spokój. Szybko odszedł i polerował stare kufle. Muszę się powstrzymywać, nie mogę tego powtórzyć. Znowu napchałem rurkę miętą, odpaliłem i pociągnąłem porządny łuk piwa.
- Co dzisiaj się jeszcze zdarzy?! - krzyknąłem na całą karczmę, a miałem reszte gdzieś. Niech sie patrzą.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2016, 21:27 przez Sirit.)

16.10.2016, 21:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Pod Dębem"
#27

Teraz, gdy wzbudził w swojej rozmówczyni zainteresowanie, wiedział, iż ta nie odpuści. Może i minęło kilka lat od ich ostatniego spotkania, ale w duchu wiedział, iż dziewczyna nie zmieniła się aż tak bardzo. Z jednej strony, miał przeczucie iż Khali mogłaby stanowić przydatne wsparcie przy rozwiązaniu obecnego "problemu", z drugiej strony jednak wiedział iż narazi ją na poważne niebezpieczeństwo. Gdyby coś się jej stało, znaczna część winy leżałaby po jego stronie, w końcu mimo wszystko, wiedziałaby na co się pisze.
"Szlag, znowu to robisz... skup się na dziewczynie, nie na rozmyślaniu" - zbeształ się w myślach, przenosząc swój wzrok z wypolerowanego blatu stołu na twarz swojej towarzyszki. Udało mu się odgonić rozpraszające go myśli i na powrót wdał się w rozmowę z dziewczyną, w końcu był bardzo ciekaw, cóż to przydarzyło jej się przez cały ten czas.

Po dłuższym czasie wspólnej rozmowy i wymieniania się swoimi przygodami, Khali poczuła się zmęczona, w końcu ominął ją zaszczyt wyspania się po długiej podróży, toteż po opłaceniu pokoju u karczmarza, udała się po schodach na górę, zostawiając mężczyznę samego ze swymi przemyśleniami.

***

Opróżniwszy całkowicie swój kufel, Amaron ponownie wyciągnął się na krześle, opierając się plecami o ścianę. Teraz, gdy nie miał już potrzeby skupiania się na kimkolwiek, ponownie zaczął analizować wydarzenia dzisiejszego dnia, jego "misję", rozmowę z Kosiarzem, Aldem, obmyślony w międzyczasie plan działania, niespodziewane spotkanie z przyjaciółką sprzed lat... Zdecydowanie dużo się wydarzyło tego dnia, zbyt dużo aby poddać to wszystko stosownemu przeanalizowaniu przez dzisiejszy wieczór. Choć z drugiej strony, co miał lepszego do roboty?

Wtem, do jego uszu dobiegł czyjś krzyk. Wzrok Czarnego Wilka powędrował w stronę kontuaru, dłoń zaś na miecz u pasa.
"Co dzisiaj się jeszcze zdarzy?! Hm... widać ktoś miał ciężki dzień."
Chwyt na rękojeści zaczął słabnąć gdy mężczyzna skupił swój wzrok na odzianym na czarno jegomościu. Chyba faktycznie miał zły dzień. Cóż, każdy ma swoje wzloty i upadki...

Oparłszy swój łokieć o blat stołu, Amaron podparł swoją brodę i z zaciekawieniem zaczął przyglądać się na nieznajomemu. A nuż usłyszy jeszcze coś godnego uwagi. Nie byłby zresztą jedynym, jak nietrudno było zauważyć, wielu innych klientów karczmy wpadło na ten sam pomysł...
16.10.2016, 22:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Pod Dębem"
#28

Ciekawie się działo w Karczmie "Pod Dębem" tej nocy.
Pełno w niej było gości, Mirrodin z trudem znalazła wolny stolik w kącie tylko dla siebie. Zamówiła u karczmarza miskę zupy na kolację, oraz pokój na jedną noc. Póki co nie martwiła się o pieniądze. Pamięcią wciąż wracała do wydarzeń z czasów, gdy jeszcze miała przybranego ojca. Wszystko to nie dawało jej spokoju, powracało w snach. A te zawsze kończyły się tak samo. I każdego kolejnego dnia budziła się z jeszcze większą nienawiścią w sercu. Pewnie dalej by sobie zawracała głowę tym, co było, gdyby nie mężczyzna w czarnym stroju wykrzykujący swój zły dzień. Uśmiechnęła się do siebie, patrząc na niego. Uśmiech ten jednak momentalnie zgasł. Nie lubiła się uśmiechać. Albo nie chciała lubić. Zaczęła spożywać strawę, powoli, aby nie poparzyć sobie podniebienia. W życiu nie jadła tak dobrego posiłku, większość jej jedzenia ograniczało się do mięsa pieczonego na ognisku. Ciepła miska odegnała od niej złe wspomnienia. W końcu teraz ma szansę na lepsze życie, prawda?
***
Dziewczyna była właśnie w połowie jedzenia, gdy podszedł do niej ten idiota, ten pijak, cham i obsraniec. Takich pałętało się po karczmach wielu, wszyscy równie denerwujący. Przysiadł się, a odór mieszaniny potu i najtańszego piwa czuć by było pewnie na kilometr, gdyby nie mieszał się z odorem mieszaniny potu i droższego piwa pozostałych klientów przybytku. Mogła zobaczyć jego twarz, przyjrzeć się dokładnie. Wolała jednak się nie przyglądać, by nie popsuć sobie smaku zupy. Za jego plecami przy stole przyglądało się kilku kolejnych jemu podobnych. Wszyscy wyglądali lepiej od niego, chociaż mógł to być efekt tłumu, a z bliska każdy z nich mógł odrzucać nienaganną brzydotą. Nie mógł być wiele starszy od niej. Ledwo usiadł, odezwał się głośno:
- Nie wypada tak pięknej dziewczynie siedzieć samemu! Chodź ze mną, cudowna, zabawimy się!
"Co on, oślepł?" - Pomyślała najpierw Mir. W tym momencie wyglądała jak siedem nieszczęść, na policzku miała nawet trochę zaschniętej krwi, nie trudno było się domyślić, że nie swojej. Nie była przecież ranna. Gdy mówił, z jego ust wydobywał się okropny smród. Postanowiła dać mu jedną szansę, by wycofać się do swoich koleżków. Odrzekłą, mieszając w zupie łyżką.
- Zabawić możesz się ze swoimi towarzyszami przy stole, a teraz won.
Najgorsze w tym wszystkim było to, że chłopak nie dawał za wygraną.
- Co Cię ugryzło? Jak mięsa dostaniesz to od razu humor wróci!
Głupiec. Nie rozumie, że nie znaczy nie. Takich to najchętniej by wypatroszyła na miejscu, jednak sytuacja na to nie pozwalała. Gwałtownie podniosła miskę, oblewając nieudolnego amanta ciepłą, ale nie wrzącą zupą. Szkoda jej było marnować tak dobrej potrawy, jednak działanie odniosło zamierzony skutek. Jego towarzysze zaśmiali się głośno, naśmiewając się z jego porażki. Poczuła satysfakcję. Młodzieniec odwrócił się w ich strone i uderzył tego, który śmiał się najgłośniej. Prosto w twarz. Pięścią. Oczywiście uderzony nie mógł puścić tego płazem. Pozostali dwaj wstali od stołu i odsunęli się, przenosząc uwagę na nową rozrywkę - bijących się nastolatków.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
16.10.2016, 23:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Pod Dębem"
#29

Karczmy mają to do siebie, iż większość spożywanych w nich trunków zawiera w sobie alkohol. Alkohol zaś ma to do siebie, iż rozwiązuje języki, rozgrzewa ciało, otępia umysł... i tak dalej, i tak dalej. Ale przede wszystkim, alkohol zwiększa szansę na to, iż dzień - tudzież noc - stają się ciekawszymi. Oczywiście bójki zdarzały się regularnie i nie były niczym nadzwyczajnym, kto jak kto, ale mężczyzna wiedział o tym bardzo dobrze. Niemniej jednak, dla większości zgromadzonych w karczmie regularne mordobicie młodziaków stanowiło albo niepotrzebne źródło hałasu i zamieszania, albo wręcz przeciwnie - darmowe widowisko i okazję do stawiania zakładów przez tych, którzy czuli iż fortuna jest po ich stronie.

Amaron Domedraugr "zasilił szeregi" tej drugiej grupy klienteli. Choć nie miał zamiaru stawiać żadnych zakładów, podszedł kilkanaście stolików bliżej walczących i przysiadł na blacie nieopodal, z lekkim uśmiechem przyglądając się bijatyce, niespiesznie naciągając i poprawiając ułożenie swoich rękawic na dłoniach. Czekał na rozwój sytuacji, tym bardziej, iż jego wzrok wychwycił młodą dziewczynę znajdującą się bezpośrednio obok walczących. Ślady zupy na jej stoliku oraz koszuli jednego z młodzików mówiły same za siebie.
16.10.2016, 23:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Pod Dębem"
#30

Starałem się uspokoić, naprawdę. Miałem najdzikszą ochotę komuś solidnie obić mordę ale nie miałem komu, a karczmarz był dla mnie prawie jak mało znany wujek. Nie chciałem wszczynać bójek, nie tutaj. Nie w mojej oazie spokoju. Po jakieś chwili spkojonego palenia mój spokój wchodząca do karczmy dziewczyna. Po stroju na pewno nie szlachcianka, a krew. Zaczynało się robić coraz ciekawiej. Taka młoda a już kogoś zabiła? Uśmiechnąłem się krzywo na myśl że nie tylko ja miałem gówniane życie. Przestałem zwracać uwagę na to co się działo kiedy nabijałem lodową "fajkę" kolejną porcją ukochanych ziółek. Aaaach ten smak mięty, chłodny. Ale mój spokój szybko się skończył kiedy usłyszałem ten głos. Taki sam jak z przed paru dni. To ten pijaczyna. Wstanąłem tak gwałtownie że stołek mógł polecieć i trafić kogoś w głowę.
- Nie, opanuj się chłopie... To nie czas i miejsce na takie burdy - Chwyciłem siedzisko i usiadłem na dupie powstrzymując gniew. W moim mózgu gotowało się od furii. Zacisnąłem ręce w pięści, oddychałem wolniej, starałem się ignorować ten głos. Spijaczonego idioty.
Poleciała miska, potem ludzie zaczeli się tłuc po gębach. Podszedłem do pierwszego z nich, tego który ostatnio zwalił się na mnie z nożem. Wziąłem zamach i trafiłem go prosto w tył głowy. Zwalił się na ziemie jak długi. To przez tą dziewczynę była ta awantura? Będę jej później musiał podziękować.
- Pomóc? - Wyciągnąłem prawą nogę lekko do przodu, prawą ręką doktknąłem barku i ukłoniłem sie teartalnie.
- No....który zakłóca spokój tej pani? Który kurwa następny?! - Pierwszy rzucił się na mnie gość z nożem w ręku, ten sam który chwilę temu dostał w głowę. Aż nad to bujał się na nogach, walka nie powinna być trudna, pomyśłałem. Gość próbował pchnąć mnie nożem w brzuch. Szybko odskoczyłem na bok, wyciągnąłem sztylet przymocowany paskiem do prawego uda. Wykonałem zamach w trakcie którego pokryłem ostrze lodem i przedłużając je do długości metra. Całość wyglądała trochę jak zagięta szabla. Na koniec obrotu chwyciłem ostrze w obie dłonie i trzasnołem faceta prosto w głowę. Lód roztrzaskał się z hukiem a sam gość odleciał jakieś dwa metry do przodu waląc przy okazji w ścianę.
- Już mi przeszło - oczyściłem sztylet z resztek lodu i na spokojnie jak gdyby nigdy nic usiadłem niedaleko dziewczyny.
- Ktoś chcę się jeszcze spróbować?! - Krzyknąłem na całą karczmę, zapowiadał się znacznie ciekawszy dzień niż przypuszczałem. Pociągnąłem niżej kaptur i uśmiechnąłem się szyderczo.
17.10.2016, 00:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna