Karczma "Trzy Kości"
#31

- Ależ nic nie szkodzi - odpowiedziała dobrodusznie szamanka.
Obserwowała przez chwilę pałętające się duchy, poświęcając więcej uwagi temu, który zapraszał ją do rozmowy. Próbowała ustalić z jakim rodzajem ducha miała do czynienia. Zakładała, że ze zwykłym człowiekiem. Skierowała wzrok na żałosnego przedstawiciela straży miejskiej.
- Czy jestem do czegoś potrzebna? - spytała. - Mam niedługo spotkanie. Nie chciałabym się spóźnić. Mogę już pójść?
Jeżeli strażnik nie pozwoli jej odejść, Athlauna obdarzy go pytającym spojrzeniem, który będzie miał na celu jeszcze bardziej go zakłopotać. Poprosi go o wyjaśnienie tego. Obejmując się ramionami, zwróci się do stojącego przed karczmą jego roztrzęsionego właściciela:
- Bardzo szybko pan zareagował. Ledwo zdążyłam uciec, a już poszły pięści w ruch wraz z meblami. Siedziałam przy szynkwasie. Szkoda, że pan nie ostrzegł mnie. Może wyszłabym zanim zostałam zmuszona przeciskać się przez tłum.
Następnie obejmie się ramionami, spoglądając wymownie na drzwi karczmy Trzy Kości.
- Gdybym wiedziała, że spotka mnie takie niemiłe zajście, spędziłabym inaczej ten czas. Nie musiałabym tutaj stać i czekać na nie wiadomo co.
Jeżeli jednak strażnik puści ją bez zbędnego zwlekania, Athlauna daruje sobie to wszystko, ograniczając się do prostego pożegnania i odejścia w stronę ducha, który wpatrywał się w nią, i wyszukania dogodnego miejsca, gdzie mogliby porozmawiać. O ile chciał z nią rozmawiać.
09.02.2018, 22:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Trzy Kości"
#32

STRAŻNIK
Rozgardiasz w karczmie już prawie do końca ucichł. Ostatnie rozkazy kapitana rozbrzmiewały ze środka, a towarzyszące temu głuche uderzenia oznajmiały szybkie wykonywanie poleceń.



łokos, który ją pilnował chyba nie był przygotowany na to, że ktokolwiek będzie zadawał mu jakieś pytania. Zwłaszcza kobieta, w towarzystwie której wybitnie brakowało mu języka w gębie. - No niby nie musisz... znaczy Pani nie musi... ale komendant kazał... może lepiej poczekać na jego decyzję? - rzucił pytanie w powietrze, po czym spojrzał prosząco na stojącego obok karczmarza. Ten tylko prychnął lekceważąco i zwrócił się do Anthlauny -
Wybacz, kochana ale zbyt wiele razy już ktoś demolował mi karczmę. Przestałem przejmować się ewentualnymi ofiarami. Taki biznes, nie miej żalu -
Karczmarz wzruszył ramionami. Chyba jednak resztki sumienia pozostały w jego skorumpowanym ciele, gdyż zwrócił się z lekką irytacją w głosie do strażnika. - Daj pan spokój. Puść wolno tę kobietę, chyba nie sądzisz, że mogłaby wywołać ten raban? Jeśli chcesz mogę poświadczyć za nią u tego twojego komendanta. Zadowolona? - Spytał może nieco zbyt opryskliwie. Trzeba było jednak przyznać, jego przemowa była bardzo skuteczna. Młokos próbował coś powiedzieć, nawet podniósł rękę jakby miało to być coś ważnego, jednak w ostatnim momencie zabrakło mu odwagi. Skulił się w sobie i pokiwał jedynie twierdząco głową.
Duch, do którego szła, odwrócił się od niej i zaszedł na tyły karczmy. Czyżby był przyzwyczajony do rozmów z żywymi i wiedział, że trzeba się przy tym ukryć? Niezbyt często spotykane u zjaw. Widocznie bardzo długo już błąkał się po ziemi. Czekał na nią zaraz za rogiem. Gdyby żył mógłby uchodzić za nawet przystojnego. Zmarł dosyć młodo - wyglądał na nie więcej niż 25 lat.
- Witaj, kochana. Miło w końcu porozmawiać z kimś, w czyich żyłach wciąż płynie krew. Nie pytaj skąd wiedziałem, że mnie widzisz, to kwestia wprawy. Dziwne, że w jednym miejscu na raz spotkało się dwóch Widzących. Wybacz bezczelne pytanie ale czy odbędzie się jakieś większe spotkanie? Chętnie bym wziął udział w czymś ekscytującym. To nie-życie jest takie nudne! - Duch był widocznie zadowolony z możliwości rozmowy. Energicznie gestykulował przy każdym słowie i przestępował co chwilę z nogi na nogę.

[/b][/b]
18.02.2018, 20:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Trzy Kości"
#33

Skinęła jedynie głową w stronę karczmarza, udając wdzięczność. W rzeczywistości życzyła bucowi, by Trzy Kości spłonęły mu jeszcze tego samego dnia.
- Nie wiem, czy odbędzie się jakieś większe spotkanie. Ktoś sobie ze mną igra, a ja nie wiem, co się dzieje.
Zrobiła pauzę, spuszczając na chwilę wzrok. Kobieta zdawała się być w poważnych tarapatach. Potrzebowała pomocy, choć głośno tego nie mówiła.
A przynajmniej tak miał myśleć nieznajomy duch. W końcu nawet po śmierci nie mógł być obojętny na jej urodę i słodkie minki.
- Wolałabym jednak nie rozmawiać na tyłach karczmy. O ile nie jesteś przywiązany do tego miejsca, lepiej pójść gdzieś dalej - powiedziała, notując w głowie fakt, że duch musiał obserwować ją i "znajomego" w przybytku.
Z uprzejmym uśmiechem przyglądała się duchowi. Miał odpowiedni wiek, by służyć, jeżeli posiadał jakiekolwiek zdolności bojowe. Zdawał się także bardzo rozmowny. Athlaunie od jakiegoś czasu brakowało w małej kompanii, kogoś, kto mógłby uzupełniać przyjaznego Evandrusa. Reszta albo była zbyt dostojna, albo zbyt dumna, albo za bardzo przypominał margines społeczny. Byłego męża nawet nie posądziłaby o komunikatywność potrafiącą zjednać w sobie ludzi. To samo tyczyło się Febara.
Tak, od jakiegoś czasu brakowało jej kogoś przyjaznego, może nawet roześmianego, kto nie wyglądałby jak potencjalne zagrożenie.
- Dawno temu umarłeś? Opowiedz mi coś o sobie. Może miałabym dla ciebie propozycję, jeżeli tak bardzo nudzisz się - zwróciła się do ducha mówiąc bardzo cicho, tak, by nikt nie podsłuchał.
Athlauna starała się nie tracić czujności. Spoglądała co jakiś czas orientacyjnie dookoła, nie chcąc zostać przyłapaną w tak głupi sposób na rozmawianiu z samą sobą. Miała nadzieję wyciągnąć pożyteczne informacje z ducha, zaczynając ich rozmowę na tyle przyjaźnie, na ile było ją teraz stać.
24.02.2018, 18:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Trzy Kości"
#34

STRAŻNIK
Wrzawa w karczmie już zupełnie ucichła. Zwykłe dźwięki ulicy ponownie zapanowały w okolicy.



uch przyglądał się uważnie kobiecie, gdy ta mówiła. Na wieść o tarapatach zmarszczył półprzezroczyste brwi, jednak nie przerywał wywodu. Na propozycję przeniesienia się gdzieś indziej wzruszył jedynie ramionami - Tak naprawdę nie jestem przywiązany do niczego. Nikt jeszcze nie wymyślił liny, którą można by było przywiązać mnie gdziekolwiek. - Uśmiechnął się po czym zaczął lekko chichotać. Widać było że od dawna chciał komuś opowiedzieć ten "wybitny" kawał i nie interesowało go, czy był udany czy nie. Chyba dawno z nikim nie rozmawiał.
- Przepraszam, to nie było wcale zabawne - Mruknął, gdy się uspokoił. Szybko jednak się ożywił, gdy Atlauna zapytała o niego. Martwe oczy zaświeciły się lekko, widocznie się ożywił - jeżeli ktoś martwy mógł w ogóle to zrobić.
- Nazywam się Uram Adim i pochodzę z Azaratu. Umarłem... hm... dawno? Nie pamiętam już. Przyjechałem tutaj z rodzinnego miasta i ktoś dźgnął mnie parę razy nożem bo miałem zbyt dużo pieniędzy przy sobie. W sumie niezbyt ciekawa śmierć ale cóż... to jedyna jaką miałem! - duch znowu się zaśmiał, jednak szybko kontynuował - Za życia byłem posłańcem. W sensie bardziej listonoszem, bo nigdy nie wyjeżdżałem z Azaratu. Ale znałem dosłownie każdego w mieście. Ah, cudowne czasy... Co to za propozycja tak nawiasem mówiąc? Coś niebezpiecznego? Fascynującego? No mów, kochana! - był bardzo podekscytowany i przestępował z nogi na nogę, wyczekując odpowiedzi.
10.03.2018, 15:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Trzy Kości"
#35

Słysząc, że duch nie jest przywiązany do tego konkretnego miejsca, Athlauna od razu zaczęła wyprowadzać ich dwójkę z uliczki, zamierzając poprowadzić poza najbliższy obszar karczmy. Szacując w myślach, ile mniej więcej czasu pozostało jej do wyznaczonego spotkania o godzinie siedemnastej czterdzieści pięć, kontynuowała rozmowę, ukrywając zażenowanie miernymi dowcipami umarłego. Klucząc uliczkami, wybrała drogę naokoło do swego zakładu. Jeżeli miała rozmawiać swobodnie z potencjalnie nowym nabytkiem, lepiej, by zrobiła to na swoim terenie i to w miarę szybko. Zanim pójdzie w wyznaczone miejsce, będzie musiała także zastanowić się nad strategią. Tego nie zrobi na środku ulicy.
- I to, i to. Cierpliwości, zaraz ci wszystko wyjaśnię - odpowiedziała duchowi ściszonym tonem głosu. - Opowiedz mi w międzyczasie, co cię w takim wypadku sprowadziło do Lothil.
Jeżeli Athlauna bez problemu dojdzie do swego zakładu razem z duchem, kobieta uda się do bocznego wejścia do mieszkania, aby już na piętrze budynku otwarcie porozmawiać.

Gracz opuścił wątek
11.03.2018, 15:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna