Kanały oraz ich ujście
#11

MG

Chwilę szli zgodnie z biegiem kanału który to nie prowadził prostą drogą lecz co jakiś czas zakręcał. Na ścianach w nikłym świetle latarni Vespil mógł dojrzeć liczne zadrapania. Zadzierając głowę do góry stwierdził że owe zadrapania również znajdują się na sklepieniu kanału. Najwidoczniej cokolwiek tu się znajdowało mogło poruszać się po każdej powierzchni dzięki swym pazurom. Przed Grimem raźno szedł brytan który trzymał nos blisko powierzchni chodnika, co i raz jednak zadzierając pysk do góry. Jemu najwidoczniej nie przeszkadzał wszechogarniający smród kanały, czuły nos psa mógł oddzielić zapach stworów od zapachu ścieków.
W pewnym momencie dotarli do rozwidlenia kanału. Kanał którym szli wpadał do drugiego nieco większego. Na tym skrzyżowaniu znajdowały się kładki tak że można było przejść na każdy możliwy chodnik w dowolnym kierunku. W tym też miejscu ślady zadrapań znajdowały się po każdej stronie kanału i prowadziły w każdym kierunku.
- Ten kanał powinien chyba prowadzić do głównej komory zbiorczej ścieków. Jest to pomieszczenie z głębszym basenem do którego wpadają pozostałe kanały z najbliższej okolicy. Z tego basenu jest jedno ujście które prowadzi bezpośrednio do portowego kanału.- strażnik stojący za Vespilem powiedział szeptem do niego. Nie czekał na zapytanie grabarza. W jego głosie nie było wyczuć pewności, więc to mogły być jedynie jego przypuszczenia, choć słowa wydawały się sensowne.
Pies grabarza natomiast nieco zwariował. Ponieważ wyczuwał zapach stworów z jednej i z drugiej strony. Wydawał się zdezorientowany bo dreptał to w jedną to w drugą stronę. Choć od strony basenu wydawał się zapach intensywniejszy ponieważ kierując pysk w tę stronę brytan powarkiwał. Lecz kierując się w przeciwną stronę brytan wydawał się również podekscytowany gdyż zdawało się że stamtąd wyczuwa nowy nieznany zapach który chciałby poznać.
Unosząc nieco wyżej latarnią i zwiększając siłę płomienia dało się ujrzeć w głębi korytarza (tym nie prowadzącym w stronę basenu zbiorczego) niewielkie zawalisko po jednej stronie chodnika. Widać było tam zwały ziemi, kamieni i desek. W tym też kierunku brytan wydawał się podekscytowany. Ale jednocześnie odwracał się zwracając uwagę na ewentualne niebezpieczeństwo od strony basenu zbiorczego.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






04.11.2015, 12:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#12

Idąc wąskim chodnikiem kanału, Vespil zwrócił szczególną uwagę na ślady pazurów okraszających sklepienie. Nie wróżyło to za najlepiej, bo prawdopodobnie, czymkolwiek były małe istotki, najwyraźniej nie ograniczały się do biegania po gruncie. Zapewne niewielkie szczeliny między cegłami kanału, pozwalały im na uczepienie się każdej powierzchni. Prowadziło to do mało optymistycznego wniosku, że ich szpony musiały być cholernie ostre.
Ostatecznie dotarli do rozwidlenia kanału. Grim już od dawna wypatrywał jakiegoś z nich, bo nie wierzył, że gospodarka ściekami byłaby na tyle banalna, aby prowadzić je pojedynczymi przewodami wprost do morza. Ponury spojrzał na swojego brytana, który zdawało się, nie był pewny co do kierunku tropu. Powarkiwanie w stronę korytarza i miejsca, opisanego przez strażnika jako kanał zbiorczy, przekonywało Vespila o domysłach. Nie widział tego zbiornika, jednak mógł przypuszczać jedynie, iż nie jest mały, a połączenie z wieloma odnogami, czyniło z niego idealne miejsce na gniazdo.
Na wywód strażnika odpowiedział tylko krótkim mruknięciem, które uznał za wystarczające. Z resztą, pewnie sam towarzysz nie liczył na jakąś bardziej artykułowaną odpowiedź.
W tym momencie Noct złapał również inny trop. Wyraźnie podekscytowany kierował nos w stronę kanału, którym dotąd się poruszali. Grim doświetlił nieco lepiej dalsze fragmenty przejścia, dostrzegając zawał. Najwyraźniej sklepienie starego kanału zostało naruszone i nie wytrzymało naporu. Bądź efekt ten został sprowokowany. To by tłumaczyło dziwne zachowanie Brytana.
Ponury przywołał czarne psisko do porządku, wydając z siebie krótki syk. Wiedział, że brytana pewnie nosi, a niepewność miejsca podsyca w nim zwierzęce instynkty.
Vespil spojrzał jeszcze raz w stronę kanału zbiorczego, postanowił jednak się nim nie zajmować i liczyć na to, że stadko szkodników jest aktualnie najedzone. To nie była sprawa dla niego, jeśli chcą się pozbyć potworów, niech zatrudniają łowcę. Z drugiej strony, musiał jednak znaleźć te ciała i zarobić nieco smoków.
Niemniej jednak, Vespilowi udzieliło się zainteresowanie i podekscytowanie brytana, dlatego postanowił ruszyć w kierunku zawału. Może też dlatego, że była tam ogromna gruda ziemi, a w tym otoczeniu zawsze czuł się jakby... pewniej.
Odwrócił się tylko w stronę strażnika, wskazał mu brodą kanał prowadzący do zbiornika i powiedział swoim ciężkim, zachrypniętym głosem:
- Obserwuj, czy coś za nami nie idzie.
Nie musiał mówić więcej. Prawdopodobnie stróż prawa miejskiego zrozumie przesłanie i zachowa szczególną ostrożność. Jeżeli nie, to Grim po cichu liczył na to, że to on stanie się pierwszym celem ewentualnego ataku. Da to nieco czasu, na przegrupowanie sił mędrca.
Aktualnie Vespil postanowił skupić się na zasypie, zbadać go i sprawdzić czy jest możliwe jego bezpieczne usunięcie, albo przynajmniej udrożnienie kanału.
Zapewne przyłoży dłoń do zawalonej ziemi, aby wyczuć jakiekolwiek drgania gruntu, czy to po jego stronie barykady, czy też po drugiej. Ważne będzie dla grabarza, czy uda się zaobserwować jakąś ludzką ingerencję w zasyp, może uda się również dostrzec jakieś ciało, albo jego fragment.
Cały czas Ponury będzie się starał wpływać na swojego zwierzęcego towarzysza, aby nie poniosła go nazbyt, psia porywcza natura.
Przezorny jednak, nie traci czujności, a stalowy drąg trzyma w pogotowiu, aby w razie potrzeby zadać nim zamaszyste, zamiatające ciosy.
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
15.11.2015, 14:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#13

MG

Strażnik pokiwał głową na słowa Ponurego i choć niechętnie pozostał na posterunku. Mocniej zacisnął rękawicę na rękojeści miecza i stanął w taki sposób by dobrze widzieć kanał od strony basenu zbiorczego. Mędrzec usłyszał jeszcze jak tamten głośno przełyka ślinę. Widać chłopak denerwował się ale dzielnie stał na straży. Kiedy grabarz ruszył w stronę zawaliska strażnik co i raz odwracał się w jego kierunku sprawdzając przy okazji co się dzieje z tamtej strony.
Natomiast kiedy grabarz skierował się w stronę zawaliska jego zwierzęcy towarzysz wręcz z niebywałą ekscytacją ruszył w tym samym kierunku. Podeszli do wielkiego kopca ziemi i kamieni. Kanał do końca nie był zasypany. Może w połowie. Wśród grud ziemi i kamieni dało się dojrzeć fragmenty desek i prętów. Wyglądało to tak jakby zarwała się podłoga jakiegoś magazynu. Brytan Ponurego zaczął kopać w jednym miejscu co i raz przestawał i wsadzał pysk w wykopaną dziurę. Kiedy ponownie udało mu się złapać trop pies znów zaczął kopać. Po chwili przestał wsadzając łeb do środka i zaczął coś wyciągać.
Kucając Vespil w świetle latarni mógł ujrzeć niewielką czarną skorupę. Skorupa była cała w ziemi która zapewne przylepiła się do śluzu który musiał się wcześniej znajdować. Czy właśnie ten zapach tak nęcił brytana? Zapach pękniętych jaj oraz zapach śluzu w nich się znajdujących? Czy właśnie w ten sposób te stworzenia dostały się do kanałów?
Vespil nie miał zbyt dużo czasu na oględziny i na zastanawianie się. Chwilę po tym odkryciu pies zjeżył sierść i skierował się w stronę gdzie znajdował się kanał zbiorczy.
-GRABARZU!!!!- krzyk strażnika doszedł do uszu mędrca. Patrząc w tym kierunku można było być świadkiem iście pięknego jak i przerażającego widowiska.
Oto cały kanał zaczął się ruszać. Dosłownie. Od basenu zbiorczego wybiegały małe czworonożne istotki z długim skorpionim ogonem. Stwory biegły po ścianach, suficie i po podłodze, czasami przemieszczały się przy pomocy skoków. Na pierwszy rzut oka z pewnością było ich z dziesięć, może więcej. Stwory nie były duże, dochodziły do około dwudziestu centymetrów długości.
Trzy stworki rzuciły się na strażnika. Młody mężczyzna zdążył jednego zerwać łapiąc go za ciało i ciskając o ścianę. Słychać było cichy pisk i trzask pękającego ciałka stworka. Lecz dwa pozostałe zdołały wskoczyć na strażnika. Jeden z nich zaczął dotkliwie drapać ofiarę po twarzy, drugi starał się dobrać do strażnika od strony pleców drapiąc go po barkach i karku.
Lecz na strażniku skupiły się troje osobników, reszta pędziła w stronę Grabarza i jego psiego towarzysza. Było ich dużo. Z każdej strony. Lada chwila a rzucą się na brytana który wyszedł na półtora metra przed swego pana by osłonić go swym ciałem.

//Uzupełnij w profilu swój poziom many.
Jak chcesz bardziej sobie zobrazować atak stworków to przypomnij sobie serię Obcy/Aliens i wyobraź sobie że takie mini obcy lecą kanałem.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






16.11.2015, 11:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#14

Bardziej wnikliwa analiza zawału pokazała, że nie było to zwykłe zapadnięcie się stropu kanału. Najwyraźniej w tym miejscu, powyżej, znajdował się jakiś budynek, którego fundament się podłamał. Fragmenty desek i kamieni świadczyły o sporym budynku, a przynajmniej jednym z bogatszych.
Z rozmyślania wyrwał Grabarza Noct, który zaczął kopać w kopcu ziemi aby po chwili wydobyć z niego jakiś czarny obiekt. Po krótkich oględzinach, Vespil ocenił znalezisko jako dziwne jajo, a właściwie jego pozostałości. Szybko wyciągnął wnioski, które na razie nie miały podparcia. Jednak według jego mniemania, ktoś handlował nielegalnym towarem, który postanowił się wykluć i zadomowić w kanale. Póki co, była to naciągana teoria, jednak jedyna na jaką do tej pory się zdobył. Możliwe że drobne potwory są po prostu młode, co się będzie działo w Greathard jeśli podrosną. Grim wolał tego nie sprawdzać i wydostać się z miasta już następnego dnia.
Los jednak bywa przewrotny.
Pierwszy ostrzegł go czarny brytan, jeżąc sierść i warcząc w stronę kanału za plecami Grabarza. Drugi był strażnik budzący echo własnego krzyku.
Vespil ujrzał stado dziwnych istot poruszających się po całym przekroju kanału. Biegły po ścieżkach, ścianach i sklepieniu, czasami ułatwiając sobie pokonywanie dystansu sprawnymi skokami.
Strażnik zaczął się bronić i nawet udało mu się unieszkodliwić jednego z potworów, który okazał się dość kruchym stworzeniem.
Reszty stworów nie dało się policzyć, można było wyłącznie zakładać ich ilość z grubsza, a ta nie nastrajała optymizmem. Grim działał odruchowo, jednak w między czasie zaświtała mu myśl. Podczas gdy skupił w sobie moc Mędrca, grudy ziemi z zawału drgnęły. Sześć pocisków uformowanych ze zbitego gruntu poderwało się i poszybowało do celów. Pięć z nich miało trafić po prostu najbliższe stworzenia, które stanowiły największe zagrożenie. Ten jeden jednak był dedykowany. Każde stado potrzebuje przywódcy, zwykle jest nim najsilniejszy osobnik, najodważniejszy i budzący największy respekt. Jak go odróżnić od reszty? Stoi na czele stada, ale co najważniejsze, to on wykonuje pierwszy każdy manewr, a za nim podąża reszta. Wystarczyło zlokalizować tego osobnika po ruchy całego stada, jako człon który wywołuje drgnięcie całej fali. Coś jak miejsce szarpnięcia struny lutni. Ruch wzbudza się punktowo, a rozchodzi falą po reszcie. Stada nigdy nie traktuje się jako pojedynczych osobników.
Zawsze zimna głowa Vespila pozwalała na tą szybką kalkulację podczas walki. Choć liczył, że wcale do żadnej poważnej nie musi dojść. Uderzył stalowym drągiem w ziemię z dużą siłą, a następnie postąpił kilka szybkich kroków w stronę nadbiegającego stada, pamiętając aby przy każdym z nich, stąpnąć ciężko ciałem i tupnąć. Nie wycofał się, nie stał w miejscu, ruszył do natarcia. Uderzenie miało wywołać huk i drgnięcie gruntu, na wypadek jeśli istoty nie posługiwały się wzrokiem w znaczącym stopniu. Liczył, że uda mu się zdezorganizować nieco stado swoją postawą. Nie był typową ofiarą, był napastnikiem. Każdy stwór który znajdzie się w zasięgu drąga, posmakuje silnego ciosu z krótkiego wymachu. Walczył swoją bronią, używając jednej ręki, ale nie było miejsca aby młynkować drągiem, czy zadawać zamaszyste ciosy, dlatego było to w zupełności wystarczające. Poza tym w drugiej ręce wciąż trzymał swoją latarnię, która teraz w wirze bitwy, rzucała szalejące cienie. Na krótkie dystans w stosunku do potworów znajdujących się niżej, nie szczędził również swoich ciężkich butów, robiąc z nich dobry użytek. Gruby, skórzany płaszcz, mógł być dobrą ochroną przed szponami na krótką metę.
Vespil gwizdem przywołał Brytana, aby znalazł się nieco bliżej Ponurego, a postępując do przodu, jeśli nadarzy się okazja, chciał pomóc Strażnikowi w uwolnieniu się od napastników.
Jeżeli sytuacja stanie się rozpaczliwa, a przeciwnik raczej mało skory do uległości, wycofa się pod zawał i oprze o niego plecami, zbierając za sobą Brytana i jeśli się uda, ciągnąc za sobą strażnika. Mając za plecami grudę ziemi, korzystając z niej wywoła Ławę Martwych, która stworzy im naturalną barierę przed nosem. Powinno to powtrzymać napierających przeciwników, szczególnie że stado może liczyć więcej, niż stwory które im towarzyszyły. A użycie magii Mędrca, pewnie nie pozostanie bez odpowiedzi. Efektem ubocznym użycia grudy ziemi, będzie przesunięcie zawału, co może odsłoni wyjście na powierzchnię.
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
20.11.2015, 09:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#15

MG


Grudki ziemi uniosły się w powietrze i tylko czekały na na moment w którym mogły wystrzelić w kierunku przeciwnika. Jeszcze chwila, trzy sekundy, dwie, jedna i.... Trzy pociski wystrzeliły w stronę biegnących stworzeń. Trzy pociski i trzy trafienia. Ponury usłyszał trzask pękającego pancerza a chwilę potem chodnik kanału spływał posoką stworów. Trzy trafienia i trzy trupy. Pozostały jeszcze dwa pociski plus jeden dedykowany. A przeciwników wciąż dużo było. A przynajmniej tak się wydawało gdyż szybkie były i trudno było je zliczyć. Swą ruchliwością sprawiały wrażenie chmary.
Trzy stwory rzuciły się na brytana. Pierwszy z nich został zmiażdżony w silnych szczękach zwierzęcego towarzysza. Dwa pozostałe natomiast rzuciły się na kark oraz podgardle. Widząc to grabarz nakazał jednemu pociskowi poszybować w stronę stwora wiszącego u gardła psa. Cios sprawił że brytan nieco się zachwiał lecz skutecznie stworek został zrzucony, tuż przed jego pysk dzięki czemu kolejne kłapnięcie szczęk i kolejny martwy potwór. Natmiast stwór który wylądował na karku psiny zaczął go boleśnie drapać i kąsać niewielkimi ząbkami. Brytan zaczął krwawić i z karku i z okolic pasa barkowego (ten co skoczył do podgardla wpił się pazurami w pas barkowy). Ponury skutecznie zrzucił stwora z karku przy pomocy kija. Lecz ten ruch sprawił że odsłonił się na atak z innej strony.
Jeden stworek rzucił się na dłoń Grabarza. Tę w której trzymał latarnię. Vespił poczuł jak ostre pazury wczepiły się w grzbiet jego dłoni a chwilę potem poczuł ukłucie. Spoglądając na dłoń zobaczył jak stworem wbił kolec który znajdował się na końcu jego ogona. Ponury poczuł jak coś jest wtłaczane do jego krwiobiegu. Szybki ruch ręką sprawił że stwór spadł a zaraz po nim... latarnia trzymana w ręku. Latarnia rozbiła się oblewając stwora olejem podpalając go tym samym. Dziwne natomiast stało się to czemu latarnia została opuszczona przez tak rosłego mężczyznę jakim był Vespił. Otóż trzy palce mędrca (kciuk, wskazujący i środkowy) zostały sparaliżowane, były sztywne i nie będąc na to przygotowanym Vespilowi latarnia po prostu wysunęła się z dłoni.
Pozostał jeszcze jeden pocisk i ten specjalny dedykowany. Dedykowany pocisk znalazł w końcu cel. Okazał się nim stworek który właśnie miał się rzucić Ponuremu na twarz. Nie był to przywódca, czy jakiś wyróżniający się stworek. Widać jakoś te istoty nie musiały posiadać przywództwa. Ale dedykowany został wykorzystany by ochronić własną twarz przed atakiem. I tak się opłaciło.
Wokół Ponurego rozlany olej ogarnęły płomienie. Brytan odskoczył od nich by się nie poparzyć i ruszył w stronę strażnika, pomagając mu przy tym w pozbyciu się jednego z atakujących go stworów. Widząc płomienie stwory wycofały się. Ruch ten był tak szybki że ostatni z pocisków mędrca nie trafił celu. Stwory uciekały a mędrzec mógł podejść do strażnica zabijając ostatniego stwora który drapał biednego zbrojnego po twarzy.
W efekcie w tym krótkim starciu zginęło siedem albo osiem stworzeń.

// -7 PM


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






23.11.2015, 14:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#16

Stado potworków było niezwykle uparte. Pierwsza trójka z nich, przepłaciła ciekawość dość szybką śmiercią. Trzy ziemne pociski dosłownie miotnęły drobnymi ciałkami szkodników. Trzask ich pancerzyków potwierdził trafienia, a ich truchła zaległy na chodniku. Nie było jednak czasu na świętowanie tego małego zwycięstwa, szczególnie że poza martwymi, była jeszcze przewaga tych żywych i niebezpiecznych. Kolejna trójka rzuciła się na brytana, który z łatwością poradził sobie z jednym z potworów. Pozostałe dwa dopadły Nocta. Ponury ruszył z pomocą swojemu towarzyszowi, strącając jednego z oprawców kolejnym pociskiem, drugiego natomiast grzmocąc kijem. W sumie dawało to sześć trupów w czasie krótszym niż powiedzenie „Niech spoczywa w spokoju”. Problem polegał jednak w tym, że najwyraźniej szkodniki wcale się tym nie przejmowały. Dla nich pojedyncze martwe sztuki, były niczym ważnym w morzu stada. Dlatego też Vespil przegapił jednego z nich, który uczepił się lewej dłoni. Dranie były szybkie.
Chcąc go strącić, Grim wykonał szybki wymach i może pozbył się stwora ze swojej ręki, jednak tuż za nim poleciała latarnia. Natychmiastowy bezwład, bez żadnego ostrzeżenia, choćby mrowienia. To ewidentnie toksyna i możliwe, iż tylko dzięki właściwościom swego ciała, Vespil zawdzięczał tak ograniczony efekt. Nie ulegało jednak wątpliwości, że zirytowało to Mędrca, a gdzieś w jego trzewiach prześliznęło się coś gniewnego. Warknął ze złości, już nie jak człowiek, bliżej było temu dźwiękowi to wściekłej bestii. Blask ognia płonącego oleju, rozświetlił migotliwie łuk kanału. Dokładnie w tym samym momencie Ponury dostrzegł lecącego na jego twarz potworka. Korzystając z ostatniego pocisku, mściwie zmiótł go w locie, starając się wyrządzić mu jak najwięcej krzywdy. Reszta stada uciekła w mrok koryta. Na pożegnanie Grim posłał ostatni pocisk w pogoni za nimi, jednak przez pełzające światło, tańczące cienie i mrok w którym zniknęły potwory, po prostu minął jakikolwiek cel.
Podszedł do strażnika i zamaszystym kopniakiem dobił ostatniego szkodnika, który nie był w stanie uciec z resztą. Ogólny licznik to dziewięć zabitych w tym jeden spalony. Nie liczył tych, które powalił służbista.
Ponury oddychał głęboko, uspokajał się, a jego oczy błyskały, trudno powiedzieć czy odbijając płomienie, czy same z siebie. Mimo iż pomógł strażnikowi się podnieść, było widać, że nie jest teraz partnerem do jakichkolwiek dyskusji i dywagacji. A najlepiej, należało unikać wszelakich prób interakcji.
Noct krwawił i potrzebował odpoczynku. Choć czarny brytan był wytrzymałym psiskiem, kolejne starcie mogło się skończyć źle dla każdego z nich. Nie było sensu się cofać i pchać w stronę gniazda, przejście głębiej kanałem też wydawało się teraz bez sensu. Stracili źródło światła, które teraz dopalało się przy nich. Podejrzewając, że to właśnie ogień powstrzymał potwory, Vespil szybko oszacował, że należy się stąd usunąć, zanim stracą źródło światła. Podszedł zatem do ziemnego zawału, szacując jego stan. Jeżeli uda się z wydostać tędy na powierzchnię, podejmie tę próbę. Grabarz jeszcze nigdy wcześniej nie praktykował poruszania masy ziemi w taki sposób, jednak należy pamiętać, iż inteligencji i mądrości mu nie brakowało. Zebrał w sobie moc, wyczuł pokłady ziemi i sparował z nią swoją manę. Chciał tylko przesunąć część nasypu w taki sposób, aby możliwe było wydostanie się na zewnątrz, do budynku, którego podłoga zawaliła się do kanału. Dobrze wyobraził sobie jak wysoko może sięgać górka, uciął ją po skosie, wybierając tylko taki fragment, jakby chciał pozbyć się lawiny śnieżnej ze stoku. Po prostu zsunąć wierzchnią część, na tyle szeroką, aby przecisnąć się ku górze, wspinając po reszcie nasypu.
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
30.11.2015, 14:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#17

MG


Strażnik wstał przy pomocy Vespila. Jego twarz była w wielu miejscach podrapana, przedramiona również krwawiły. Lecz były to w miarę płytkie zadrapania, choć bardzo wąskie a co za tym bardziej bolesne. Z tego też powodu jego całe oblicze zalane krwią było, co przy niewielkim oświetleniu jaki dawał dopalający się olej sprawiał piorunujące wrażenie. Strażnik wytarł dłonią twarz po czym splunął w kierunku w którym uciekły te małe stworki.
- Psie krwie. Dużo ich było. Na szczęście nie są wytrzymałe. Tylko kurewsko liczebne.- skwitował to co i tak Ponury już wiedział. Widząc że grabarz kieruje się w stronę zawału spojrzał na niego ze zdziwieniem.- Nie idziemy dalej? Może więcej ich już nie ma, skoro uciekły to pewnie straciły przewagę liczebności?- zapytał z wahaniem lecz widząc że mędrzec nie był zainteresowany wkraczaniem dalej w kanały wzruszył ramionami i stanął obok Vespila.
Mędrzec natomiast postanowił poruszyć zwały ziemi by móc wyjść na powierzchnię. Skupił w sobie moc i przelał ją w masę ziemną. To co chciał zrobić łatwe nie było, ale wszak potrafił utworzyć Ławę Umarłych i Wilczy Dół. A to co chciał teraz zrobić to w zasadzie połączenie tych dwóch zdolności. Musiał sprawić by wierzchołek ziemnego zawału stał się nieco luźniejszy (niczym w Wilczym Dole) a następnie osunąć ziemię (niczym w Ławie Umarłych) tak by móc później wyjść na górę. Na koniec wystarczyło utwardzić nasyp by podczas próby wyjścia nie osuwać się z powrotem do kanału. Dzięki doświadczeniu w pracy z ziemią oraz poznaniu wcześniejszych zdolności Ponuremu udała się próba Manipulacji Ziemią. Lecz poruszając taką masą ziemną musiał wykorzystać znaczny pokład many. Na czole pojawiły się krople potu, wysiłek był dużo większy niż podczas walki. Ziemia osunęła się a następnie utwardziła, na górze ukazując otwór. Dodatkowo przez otwór wpadło kilka desek, pozostałości po deskach opuszczonego magazynu. Wyjście na zewnątrz było gotowe. Ponuremu natomiast zaszumiało w głowie od wysiłku spowodowanym zużyciem swej many.
Z powodu nadmiernego wysiłku grabarz dopiero po jakimś czasie zorientował się że zaczyna powoli odzyskiwać sprawność w sparaliżowanej ręce. Czyżby wstrzyknięty jad był na tyle słaby że działa w krótkim czasie? A może jad bardziej jest skuteczny na mniejsze ofiary niż ludzie? A może wrodzona wytrzymałość mędrców sprawiła że Vespil szybciej wraca do zdrowia?




Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






15.12.2015, 12:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#18

Na pytanie strażnika, czy nie będą zmierzać dalej, tylko odpowiedział przeszywającym spojrzeniem, swoich chłodnych oczu. Ten wzrok mógł wzbudzić ciarki u nie jednej osoby.
Ponury postanowił jednak nie zgłębiać dalej tematu. Byli zmęczeni i ranni, co znacznie osłabiało ich siły, ale co najważniejsze, stracili źródło światła. Vespil wiedział o niskiej inteligencji obrońców miast, czy patroli książęcych, zwał jak zwał. Jednak kiedy miał przed sobą wizję tułania się po kanałach, podczas burzy bez jakiegokolwiek światła, podarował sobie takie wycieczki. Żadne pieniądze nie były tego warte, a już szczególnie nie w sytuacji, która nie dotyczyła Grima. To nie jego miasto.
Wkładając cały swój mentalny wysiłek w uformowanie magii udało mu się poruszyć masy ziemi. Odsłonił się przed strażnikiem, liczył jednak że ten nie będzie nazbyt gadatliwy. Ponury znał podłość ludzką, wiedział zatem, że nawet argument dotyczący ratowania podłego życia tego mężczyzny, to żadna forma układu. Po prostu, będzie musiał opuścić Greathard tak szybko jak to możliwe.
Poczuł przepływ magii, widział efekty swojego działania i starał się nimi w jakiś sposób manipulować. Masa ziemi ugięła się jego woli i uformowała coś na kształt wyjścia. Dopiero teraz poczuł krople potu na czole i lekkie zawirowanie w głowie. Postanowił odetchnąć zanim wespnie się ku górze.
Vespil wpadł też na jeszcze inny pomysł. Zdjął juki z ramienia, otworzył skórzaną torbę i przeszedł się po najbliższej okolicy, zbierając truchła potworów. Mimo iż zabili ich kilka, tylko cztery w miarę nadawały się do tego, aby je transportować. Przekaże je władzom, przynajmniej będą wiedzieli z czym mają do czynienia. A może zarobi na truchłach wystarczająco, aby opuścić miasto.
Następnie przy dogasającym już świetle płonącej oliwy, zaczął wspinać się przez nowe wyjście z kanału. Poczuł delikatne mrowienie w lewej dłoni, które oznaczało, że jad zwierzęcia ustępuje. Wyciągnął krótki wniosek - paraliżują ofiarę. Atakują gromadą i wstrzykują enzymy. Pewnie w pojedynczych ukąszeniach nie jest szkodliwe, a dopiero po przekroczeniu pewnej dawki stają się niebezpieczne lub śmiertelne.
Vespil przywołał do siebie rannego brytana, wolał już nie fatygować towarzysza podróży. Dlatego też w razie problemów psa we wspinaniu się, wspomoże go wepchnięciem.
Sam Vespil natomiast wyłaniając się na powierzchnię będzie w gotowości, zaopatrzony w stalowy drąg. Nie wiedział czego się spodziewać powyżej, mógł jedynie przypuszczać, że wkracza do jakiegoś budynku gdzieś w dzielnicy portowej.
Grim ma nadzieję, że strażnik miejski ma jeszcze wystarczająco sił, aby za nim podążyć, jeżeli nie, to przy ciężkim westchnięciu, wyciągnie dłoń do mężczyzny, aby pomóc mu się wspiąć po zasypie.
Ponury uważnie rozejrzy się po otoczeniu, na tyle na ile pozwolą na to warunki. Jeżeli będzie ciemno, odczeka chwilę, aż jego oczy przyzwyczają się do mroku. Wzrok Mędrców jest nieco lepszy od ludzkiego. W większości jednak będzie polegać na swoim zmyśle dotyku i wyczuwaniu drgań. Dla lepszego efektu, przykucnie i przyłoży dłoń do podłogi.
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
25.12.2015, 12:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj

PRZEDMIOT

Kliknij w obrazek


Kanały oraz ich ujście
#19

MG


Pomimo ran strażnik wydawał się w dobrej kondycji i na szczęście (dla Ponurego) nie potrzebował pomocy przy wchodzenia. Inaczej sprawa miała się ze zwierzęcym towarzyszem grabarza. Usypisko utworzone przez mędrca było ciut za strome dla czterech łap brytana który z początku ześlizgiwał się tworząc niewielką lawinę ziemi. Dlatego też wepchnięcie zwierzęcia na górę było konieczne.
Wchodząc na górę Vespil rozejrzał się po pomieszczeniu. Na fragmencie podłogi która nie zawaliła się złożone zostały ścięte pnie drzew jeszcze nawet nieociosane i nie okorowane. Najwidoczniej był tu składowany transport drzew z lasu. Przyglądając się bliżej składowi drewna nie zauważy się fragmentów jaj stworów. Co potwierdzi również to zwierzęcy towarzysz grabarza który obwącha pnie drzew ale nie wykaże jakiegokolwiek "niezdrowego" zainteresowania składem drewna.
Przykładając rękę do ziemi i skupiając zmysły na wyczuciu drgań mędrzec nie wyczuje ewentualnego nadchodzącego zagrożenia. Może pomniejsze drapania wyczuje, ale gdzieś daleko, w głębi kanałów. I to drapania pojedyncze, nieliczne.
Strażnik przyglądając się grabarzowi zetrze krew z twarzy i chrząknie znacząco chcąc skupić na sobie uwagę.
-Hmmmm... jakby nie patrzeć to w tym momencie mają dobre miejsce wypadowe i wyjście na miasto.- Strażnik dał do zrozumienia Vespilowi że przez dziurę jaką zrobił stwory z łatwością mogłyby się wydostać na zewnątrz.
Dodatkowo do uszu Vespila, strażnika oraz brytana znów doszedł odgłos szalejącej burzy na zewnątrz.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






30.12.2015, 13:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Kanały oraz ich ujście
#20

Wyglądało na to, że Noct oberwał mocniej niż zwykle. Tak się zawsze kończyły sytuacje, w których Ponury odbiegał od swoich zwyczajnych zadań. Miał tu wykonać tylko kilka prac na boku, pochować nieco ciał, których podobno nazbierało się po walkach z okolicy.
Skończył natomiast wałęsając się po kanale i próbując rozwikłać dwie sprawy za jednym zamachem. Wciąż nie odnalazł ciała które zapychało ściek, natomiast przedziwne stwory z jakimi się zmierzył, były czymś czego nie znał i nie zamierzał poznawać. Los rzucił mu jednak kolejne kłody pod nogi.
Jeżeli już o kłodach mowa, pomieszczenie w którym się znajdowali, było ich pełne. Najwyraźniej był to skład drewna zdobywanego w gęstych lasach przy Greathard. Były zatem dwie możliwości. Ktoś upatrzył sobie w tym miejscu bardzo dobrą kryjówkę, albo jaja przyniesiono bezwiednie wraz z palami. To jednak nie było w obowiązkach Vespila, rozstrzygać po której stronie leży prawda.
Sprawdzając drgania podłoża, nie wyczuł niczego szczególnego. Wyczulił się na drobne i częste uderzenia, wywoływane przez stado szkodników, jednak żadne z nich najwyraźniej nie znajdowały się dostatecznie blisko, aby zaalarmować zmysły Mędrca. Poza tym, wyczuwał standardowe wibracje, których się spodziewał, czyli krople deszczu, kroki brytana i szuranie butów strażnika. Nic ponadto. Pozostała zwykła, burzowa noc.
Mężczyzna z zakrwawioną twarzą, zwrócił jednak uwagę na dość istotny szczegół. Którym Grim nie przejął się zupełnie. Jeżeli potwory były zdolne zabić już ludzi, to znaczy, że jedno wyjście z kanałów więcej czy mniej, nie będzie miało znaczenia. One już wiedziały, że mogą opuścić tamto miejsce i zawsze znajdą jakąś ścieżkę. Były jak szczury w stadzie, inteligencja roju.
Niemniej jednak, dla spokoju postanowił częściowo rozwiązać problem strażnika. Ponury wstał i rozejrzał się dokładniej, patrząc po kłodach. Wydawały się idealnej długości, aby zasłonić otwór. Można by z nich poukładać coś na kształt prowizorycznej tratwy, a w zasadzie "klapy" z bali.
To coś dzikiego, co nie tak dawno temu tańczyło Vespilowi w trzewiach, jakby ponownie ułożyło się do spokojnego snu. Dlatego też na Mędrca spłynęła jego zwyczajowa ponura i obojętna atmosfera. W jego głosie nie pobrzmiewała żadna szczególna nuta, a mimo to z rzadka używane struny głosowe potrafiły wzbudzić ciarki. Każdy dźwięk który wydobywał się z gardła Grima był ciężki, o głębokim tonie i chrypiał... nie, w zasadzie zgrzytał jak dwa kamienie trące o siebie. Był chropowaty i nieprzyjemny.
Mędrzec wskazał palcem na bale i poinstruował Strażnika. Na swój, zwięzły sposób.
- Użyjemy tego.
Nie tracił czasu na niepotrzebne wyjaśnienia. Wątpił w inteligencję funkcjonariuszy miejskich, dlatego wolał pokazać czynem szczegóły jego planu, niż wdawać się w niepotrzebne teraz, długie opisy pracy.
Po prostu podszedł do końca jednej z bali, która znajdowała się na górze najbliższego stosu. Spojrzał tylko, czy jej ruszenie nie spowoduje niekontrolowanego rozsypu pozostałych z ułożonych drew. Następnie Grim postara się dźwignąć jeden z końców i strąci go ze składowiska. Jeżeli strażnik zrobi to z drugim końcem, to przy jego pomocy umieszczą pierwszą belę nad otworem usypu prowadzącym do kanału. Jeżeli strażnik nie zrozumiał o co chodzi, to cierpliwie obejdzie stos drewna i drugi koniec zrzuci również samodzielnie i postara się podtoczyć kłodę na miejsce.
Pierwszą lub drugą czynność powtórzy na tyle często, na ile będzie wymagało zasłonięcie całego otworu w podłodze przez bele drzewa.
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
06.01.2016, 18:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna