Siedem Grzechów głównych
#1



Zapomniane smocze grzechy główne - notatki w księdze Vanariego

udzkość od początku swojego istnienia splamiona była grzechem, który po dziś dzień ciągnie się za nami, osądzając nasze życie przed samym Duronorem w dniu sądu ostatecznego. Tak długo jak żyję, a będzie to już spory kawał czasu, bez przerwy napotykałem niewyjaśnione zapiski z poprzednich wieków. Spędziłem lata na poszukiwaniu informacji o tym co wydarzyło się naprawdę, a co było tylko wiejską legendą. Legendą, która często zawierała ziarenko prawdy.
W tym rozdziale, pragnę zapisać całą zdobytą wiedzę dotyczącą Siedmiu Smoczych Grzechów głównych, jakimi sam Stwórca obdarzył nas wieki temu.
Jak wspomniałem, moje badania trwały i dalej trwają nieprzerwanie od wielu długich lat. Ciągle odkrywałem kolejne fragmenty układanki, starając się razem z przyjacielem Nornem i Daimonem, rozwikłać nurtujące nas pytania. Jedną z najważniejszych tajemnic były pojawiające się w różnych miejscach słowa: "Człowiek", "Grzech", "Smok", "Stwórca", "Zasady", "Wybrańcy", "Wyklęci"... Mógłbym tak wymieniać, gdyż skrótowych zapisków było więcej, jednak żadne nie wzbudziły we mnie aż tak wielkiego zainteresowania. Hasła wymienione wyżej prawie zawsze pojawiały się w różnych zestawieniach, a każde zestawienie zawierało to samo słowo "Grzech". Nim przejdę do bardziej jasnych wyjaśnień, pozwolę sobie zapisać kilka napotkanych kombinacji, które szczególnie zwróciły moją uwagę oraz które pozwoliły ruszyć badania o kilka kroków do przodu.
Pierwsze zapiski odnalazłem dobre czterdzieści lat temu, w okolicach dawnego miasta Norwel, obecnie jego ruin. W sercu zrujnowanej miejscowości stała majestatyczna katedra zaś pod jej fundamentami, ciągnące się na wiele kilometrów katakumby. To tam natrafiłem na pierwszy istotny ślad. Podziemny labirynt krył w sobie komnatę naznaczoną różnymi malowidłami, ale nie tylko. W sercu pomieszczenia dostrzegłem zwłoki, czy raczej szkielet rozsypujący się w rękach. Jego tajemnicy po dziś dzień nie wyjaśniłem, za to tajemnicę malowideł owszem. Przynajmniej do pewnego stopnia. Ścianę pokrywały runy przypominające te, których używają mistycy. Wtedy moja umiejętność odczytywania run była dość przeciętna, za co bardzo mi wstyd, jednak pomimo tego udało mi się (w pewnej części) odczytać naścienne zapiski. "Wojna zrodziła wyklętych. Uosobienie smoczych grzechów" a razem z runami widniały malowidła przedstawiające zapewne smoka, człowieka oraz demona. W innych częściach katakumb, odnalazłem niezidentyfikowane symbole. Niezidentyfikowane, ponieważ zostały mocno zamazane.
W czasie moich kolejnych podróży, odnalazłem dwa krótkie teksty runiczne mówiące o "Chodzących Grzechach", "Ludzkich Grzechach" czasami "Smoczych Grzechach". Jednak jak to wszystko mogło być ze sobą powiązane? Pojawiało się więcej pytań niż odpowiedzi, a moją ciekawość podkręcała nieustannie świadomość wagi tego odkrycia. Niewątpliwie, węszyłem w czymś przełomowym. Norn przez kolejne dziesięć lat pomagał w moich badaniach, odnajdując w Peronie drobną wskazówkę. Stary Las, chociaż jest niebezpieczny, dał nam kolejny fragment układanki, prawie tak samo ważny jak pierwszy. Jednak zaznaczam, że zdecydowanie odradzam zapuszczania się w serce tego ponurego miejsca. O ile życie wam miłe. Bez pomocy mojego drogiego przyjaciela, mogłem nie wrócić z wyprawy żywy przez swoją samolubną ciekawość. Weźcie te słowa jako przestrogę.
Błądząc między drzewami natknąłem się na dużą jaskinię. Była wykopana w ziemi, dlatego trafniejszym określeniem byłby "podziemny tunel" aniżeli jaskinia. Wszedłem do niej, była duża, wyglądała jak legowisko. Na ścianach dostrzegłem mnóstwo białych sieci. Już na tym etapie rozumiałem, że wchodzę do przysłowiowej jaskini lwa, gdyż nie miałem żadnych wątpliwości jakie stworzenie znajduje się w ciemnościach. Chciałem wyjść, lecz w tym momencie moją uwagę przykuło wielkie malowidło po drugiej stronie tunelu. Malowidło przypominało symbol Duronora, było wysokie na trzy metry i szerokie na dwa. Pod nim zapisano runami jakieś słowa, których nie udało mi się odczytać do samego końca, co nie oznacza, że nie przeczytałem ich w ogóle. "Grzech zrodzony przez upadłych, naznaczony na ciele wyklętego. Wstępu do bram (tutaj nie zrozumiałem) broni przed potępionymi. Siedem grzechów odpokutuje zło, a grzechy raz jeszcze się powtórzą." Dalej było coś o mocy... Jestem prawie pewny, że dalsza część odkryłaby całą tajemnicę... Gdyby właśnie wtedy nie pojawiła się istota z głębi jaskini... To moja wina, chcąc odczytać kolejne fragmenty, zrywałem dłońmi lepkie sieci. Musiałem zaalarmować potwora swoją obecnością. Można mówić, że jestem bardzo mądry, ale często przez moją niepohamowaną ciekawość, przestaję myśleć odpowiedzialnie. Norn patrolował okolice, szukając innych odpowiedzi. Dzięki niemu strop (jeśli mogę go tak nazwać) zawalił się na szarżującą w moją stronę bestię. Zgniótł ją, dając mi szansę ucieczki. Jednak kiedy jaskinia zawaliła się całkiem, malowidła i cała pozostała, nieodkryta tajemnica, przepada na wieki.
Od tamtego czasu minęło kilka lat, podczas których zaprzestałem dalszych wypraw w celu rozwikłania męczącej mnie zagadki. Nie oznaczało to, że o niej zapomniałem. Wracając z Greathard napotkałem zagadkowego wędrowca. Zwał się Noddaba. Wydarzenie to miało miejsce na miesiąc przed bitwą pod Jelenim Wzgórzem.
Siedząc przy ognisku rozprawialiśmy żywo o swoich odkryciach. Nadszedł wieczór. Chcąc nie chcąc zmuszony byłem ruszyć dalej, na wschód. Dlaczego? Nie będę o tym tutaj rozprawiał. Nobbad wyszeptał w moją stronę jakieś niezrozumiałe słowa na pożegnanie, potem świat stanął w miejscu... "Siedem smoczych grzechów głównych, naznacza siedem potężnych ludzi, skazując ich na wieczne potępienie. Nie mogą odpokutować grzechu, którego stają się uosobieniem. Dzięki temu bramy Avaroku otwierają się dla ludzkich dusz. Cykl ten powtarza się nieprzerwanie od setek lat."
Obudziłem się rankiem, zmęczony i obolały. Nobbad zniknął. Wróciwszy do Lothil, przeszukałem wszystkie księgi, w których mogła pojawić się choćby wzmianka o siedmiu grzechach. Szukałem, szukałem i znalazłem. Jedna z najstarszych ksiąg Atarashii wspominała o "Siedmiu grzechach, dających unikalną moc". Czymże ona jest, niestety tego nie rozwikłałem. Za to tajemnica w pewnym stopniu została rozszyfrowana.


Jednak jak zwykle pojawiło się więcej niewiadomych niżeli wyjaśnień. Co się wydarzyło, skąd pojawiła się w mojej głowie wizja? Głos? Może to nagroda od samego Stwórcy za poszukiwania, a może jest to jakiś znak? Jeśli ludzie będący uosobieniem smoczych grzechów istnieją naprawdę i stąpają po ziemiach Atarashii, gdzie są? Jak ich odnaleźć i czym jest ich "moc"? Pytania, pytania i jeszcze raz pytania! Od wielu lat, nieprzerwanie zasypują moją głowę. Kiedy wreszcie to się skończy? Prędzej wyzionę ducha niż odkryję prawdę.

Vanari





07.10.2015, 23:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna