Oaza za murami Azaratu
#21

MG

Życie to jedna wielka walka. I nie ma to znaczenia bardzo często, czy jesteś zainteresowany walką prawdziwą, czy to przez sztuki walki, czy to przez różne bronie to i tak musisz walczyć. Z przeznaczeniem, głodem i wszystkim co złe. Tak bardzo często się dzieje i tak też musiał obecnie Luxter walczyć, tylko na śmierć i życie z potworem. Nie było to takie łatwe, ale wyglądało na to, że zdobył on przewagę. Przeciwnik był już mocno pocięty, wiele ran na jego ciele pokazywało, że długo nie pociągnie, a dodatkowe umiejętności, jakie posiadał nasz duży bohater tej opowieści też dawały mu o sobie znać. Lekkie usztywnienia ciała, płynące z niego osocze i coraz mniejsza wola walki. Chyba wiedział, że przegrał. Tak, ale nie chciał się poddawać tak łatwo. Chciał przynajmniej zabrać Luxtera z sobą i to była jego walka, tylko raczej nie wiedział sam jak. Zignorował przeciwnika i już po pierwszej wymianie wszystko przybierało dla niego zły układ. Już od wtedy miał utrudnione poruszanie się.
Tak więc bohater w naszym opowiadaniu chciał zadać ostateczny cios, a nawet dziadek się uspokoił. Nie miał siły nic mówić na to wszystko co zobaczył. Dla niego to było bardzo nierealne, ale dla Ciebie jak najbardziej w porządku. Poruszałeś się do przodu mimo ran. Co prawda wszystkie poza uderzeniem w twarz były lekkie, więc nie sprawiło to większych problemów mimo lekkiego mroczenia po tamtym ciosie. Nadszedł czas na ostatnią wymianę między wami. Luxter miał utrudnione zadanie, ledwie widział przeciwnika, ale ruszył na niego. Chciał wbić mu oba swoje miecze i udało mu się to, nawet trafił w serce. Tylko gdyby widział lepiej dostrzegłby jak ręka potwora była idealnie wymierzona, aby go trafić nawet po śmierci z dużym impetem. Było to mocne uderzenie w tył pleców, prawie w skroń przez co upadłeś na ziemię i straciłeś chwilowo przytomność. Potwór rozpadł się na czarny popiół, który przepadł na wietrze.
Obudziłeś się po jakiejś godzinie i słońce pojawiało się powoli na horyzoncie, a Ty czułeś się zwycięzcą. Co zostałeś jako pierwszy widok? Był to starzec siedzący na kamieniu i pijący powoli drugą butelkę alkoholu. Gdy tylko się przebudziłeś podał Tobie szklankę. Widziałeś, że miał podartą gdzieniegdzie szatę, a Ty okręcone te lekkie rany w większości. Przynajmniej te co krwawiły. Miło z jego strony prawda?
-Siadaj bohaterze! Jaki cudowny dzisiaj dzień, wreszcie spełniło się moje marzenie!
Bohaterze? No cóż może warto chwilę porozmawiać czy cokolwiek? Jeszcze jest chwila zanim zostanie otwarta brama. Dodatkowo przydałoby pomyśleć nad nowymi ciuchami, bo w tych masz wiele przecięć.
16.02.2016, 13:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Oaza za murami Azaratu
#22

- AAAaaaaa!!! - z krzykiem rzucił się na potwora zadając mu ostateczny cios. Chwilę potem poczuł silny ból w plecach i stracił przytomność. Miał dziwny sen, właściwie koszmar. Stał na pustyni nieopodal oazy, niemal tak jak w rzeczywistości, lecz nie mógł się poruszyć. Był sparaliżowany, a demon który jeszcze niedawno miał około półtora metra teraz rósł i rósł aż w końcu był gigantycznych rozmiarów. Widział jeszcze dokładnie starca, który kulił się na ziemi widocznie zbyt przerażony by uciekać. Chwilę później olbrzymia stopa potwora powędrowała w ich kierunku by ich zmiażdżyć.
- AAAaaaaa!!! - obudził się z krzykiem zlany potem. Zobaczył przed sobą siedzącego starca, był cały i zdrowy, a na jego twarzy gościł uśmiech. - Gdzie potwór? - rzucił rozglądając się nerwowo, jednocześnie podświadomie obmacując ziemię dookoła w poszukiwaniu swoich ostrzy. Nie widział ich nigdzie w pobliżu, podobnie jak szkaradnej bestii. Czyżby wygrał? Z rozmyślań wyrwała go wypowiedź starca. - Jakie marzenie? - odparł nadal lekko skołowany mężczyzna. Czuł setki drobnych zadrapań na plecach po wybuchu dziwnego ataku potwora. Skrzepnięta krew na jego twarzy również nie wyglądała najlepiej. Pewnie jakby ktoś go teraz zobaczył to by się wystraszył.
Powoli spróbował wstać. - Dziękuję. - odparł towarzyszowi, nie przyjmując podawanej mu szklanki. Musiał dojść do siebie. Rozglądał się gorączkowo za swoim orężem, czuł się niekomfortowo bez swojej zaufanej broni. Kiedy już ją znajdzie odłoży na jakieś dobrze widoczne miejsce i uda się do oazy by przemyć twarz zimną wodą i napić się czystej wody. Sytuacja powoli klarowała się w jego umyśle. Zaczął się zastanawiać co dalej.
16.02.2016, 14:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Oaza za murami Azaratu
#23

~ MG ~

Luxter był bardzo nieogarnięty w sytuacji. Właśnie najbardziej interesowały go jego ostrza i za nimi się rozglądał. A co z nimi? Leżały sobie przy kamieniu, na którym wcześniej siedział. Staruszek o wszystkie zadbał, może miał już trochę lat na karku, ale poruszał się o dziwo całkiem sprawnie mimo tego. Oczywiście na pytania bohatera odpowiadał dosyć szybko w takim wypadku, nie miał zamiaru w niczym go zatrzymywać, ani przyśpieszać tego procesu. Był zakrwawiony, od swojej lekko krwi, ale chyba głównie od przeciwnej. Wspomnienia z tego co się działo jakąś godzinę wcześniej oddziaływały. Bywały niczym przebłyskiem, a dziadek mówił. Właściwie szybko odpowiedział na twoje pytania:
-Potwór nie żyje, zabiłeś go. Gdy oberwałeś udało się Tobie wbić twoje miecze w niego, a twoja czarna magia zadziałała i on zamienił w czarny popiół, który rozwiał się na wietrze. Piękny widok na me starcze serce.
Udało się. Tym razem. Czy następnym też posiadać będziesz tyle szczęścia? Nikt tego nie wie. Dziadek zdecydowanie był wesoły i przesadzał z piciem alkoholu. Nie oszczędzał go, widocznie to było dla niego bardzo ważne, zabicie tego stwora. Znali się? Marzenie? To wszystko powoli się łączyło w fakty, których jeszcze twój otumaniony można powiedzieć umysł nie kojarzył. No po pewnej stracie przytomności człowiek musi chwilkę, aby dojść do siebie. Jeszcze ten wcześniej wlany alkohol. No nic, a dziadek zaczął wyjaśniać Tobie o co mu chodzi z tym marzeniem i dlaczego tutaj bywał. Miejmy nadzieję, że nie zanudzi nas zbyt długo. O ile pociągnie długo, bo po tylu wypiciu alkoholu z emocjami jakimi przeżywał może zrobić swoje.
-Bohaterze. Moje marzenie to było zabicie tego potwora. Ponad 40 lat czekałem, a niedługo może będzie i z 50. Pamiętasz jak mówiłem o dwójce młodych kochanków? To byłem ja z moją ukochaną i wydarzyło się to faktycznie. Czekałem aż ktoś ubije skurwysyna. Przychodziłem tutaj z nadzieją, że spotkam kogoś takiego jak Ty, a jak bywałem sam to się ukrywałem. Wreszcie się udało do kurwy nędzy! Nareszcie! Dzięki temu mogę umrzeć w spokoju, a moja ukochana została pomszczona. Tak powinienem się ogarnąć dawno temu, ale jak to mówią ludzie głupi jestem i nie mogłem. I dobrze! Pierdolić całą otchłań, umrzeć z alkoholem w ręku śmiejąc się tym potworom, demonom, czy jeden huj wie co to jest! Wyśmiać ich w twarz! Wszystkich tych skurwysynów!
Emocje, emocje, przemawiał mocno z emocjami. Widać było radość w jego oczach. Może warto napić się chociaż chwilę? Dziadek długo nie pociągnie, a widać to było gołym okiem.
16.02.2016, 14:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Oaza za murami Azaratu
#24

Rzeczywistość powoli docierała do otumanionego umysłu Luxtera. A więc naprawdę pokonał tę bestię. Żałował jedynie, że szkarada nie pozostawiła swojego truchła. Gdyby mógł przynieść jej łeb czy chociażby pazur, wtedy z pewnością przyjęliby go do stowarzyszenia łowców demonów. Pokonał go i to w pojedynkę, jaka szkoda, że nie może tego nikomu udowodnić. Okazało się, że jego ostrza leżały "na swoim miejscu", czyli tam gdzie znajdowały się przez większość nocy. Mężczyzna obmył twarz oraz dłonie, oraz z grubsza pozbył się juchy demona, ale z ciuchami niewiele się już dało zrobić. Poszatkowane od ciosów i w lepkiej cieczy, która była krwią potwora, nie tylko nie chroniły zbyt dobrze ciała, lecz również nie były komfortowe. Luxter doszedł do wniosku, że będzie musiał udać się do miasta.
Gdy doprowadził się do względnego porządku wrócił do starca, który to był jedynym świadkiem nocnej potyczki. To co od niego usłyszał zdziwiło niezmiernie mężczyznę. - A więc to wszystko... To prawda? I ten... kamień, kamień też? - rzekł wskazując palcem na głaz, na którym niedawno wyrysował nowe runy ochronne własną krwią. Nie dowierzał jeszcze przez krótką chwilę, lecz reakcja staruszka była zbyt spontaniczna i prawdziwa by poddać historię w wątpliwość. Zapomniał już, że ten starzec przed laty stchórzył, że zostawił swoją wybrankę na śmierć, że został wygnany i z zemstą czekał tyle lat, a w dodatku wykorzystał do niej kogoś innego. Cieszył się jego szczęściem. - Za ludzkość, żeby nie ugięła się przed tym plugastwem! - wzniósł toast szklanką, którą wcześniej odtrącił, wypijając jej zawartość duszkiem. Głowa nadal go bolała, tak samo jak plecy, ale przez krótką chwilę gdy napój rozlewał się po przełyku i wędrował wgłąb niego zapomniał o tym wszystkim. Szczęście, euforia, sukces - przepełniony pozytywnymi emocjami siedział razem ze staruszkiem w tej zapomnianej oazie.
16.02.2016, 14:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Oaza za murami Azaratu
#25

~ MG ~

Uwaga w poście dalej są bluzgi, czyli potoczne rzucanie mięsem.

Każda historia ma ziarenko prawdy w sobie. Tak samo starca miała ta przez nas wcześniej poznana. Los jest piękny, a także jego przekorność. Kiedyś oni drwili z tego potwora, tego demona, to coś z czarnej otchłani. I przez to zginęła kobieta, ukochana staruszka. Tyle lat czekał na zemstę i została dokonana dlaczego? Potwór także zginął przez co? Pobłażliwość. Swoją głupotę. Prowokował, chciał przetestować, aż nagle dostał za swoje. Zginął przez to samo, dzięki czemu kiedyś zabił. Dawno, dawno temu. Liczy się? Przekorny, okropny los, ale na pewno za demonem nikt z ludzi płakać nie będzie. Jeden mniej do nękania ich na wszystkich drogach, czy gdziekolwiek prawda? Dobro dla całej ludzkości, chociaż nie to się liczyło dla tej dwójki, która dzieliła się obecnie radością. Oboje chcieli tego z osobistych pobudek. Dlaczego tego chcieli? Ano ponieważ dla nich to wygodne tak bardzo, dla ich serc też. Spełnili swoje jakieś postanowienia wewnętrzne. Czy będzie łatwiej od teraz? O zdecydowanie nie. To był dopiero początek na drodze Luxtera, chociaż droga staruszka zmierzała ku swojemu zakończeniu. Niestety nie te lata, za późno dokonał swojej zemsty, ale zawsze lepiej późno niż wcale.
Kto chciałby umierać wiedząc, że jego marzenia zostały niespełnione? Kto chciałby umierać wiedząc, że miał tyle do wykonania w swoim życiu, ale nie udało mu się? To wszystko co zrobił było nadaremne, bez spełnienia swego celu? Nikt. Każdy chciał być wolny i spełniać swoje marzenia. To by było coś dla nich najlepszego. Najlepiej jakby starość przeminęła, a człowiek żył w dobrobycie. Dobra wiemy, że to nie jest możliwe, niech nie ponosi nas aż tak daleko nasza fantazja. To nie jest dobra rzecz. Tak czy siak co robią nasi wojownicy? Jeden właściwie to człowiek przemijającej ery. Dlaczego przemijającej ery? Tak wiele przecież się nie zmieniło. Owszem, ale z pokolenie na pokolenie ludzie się zmieniają. Co za to z tym drugim? Jest to osobnik nadchodzącej ery, a raczej pokolenia. Ma ono kształtować świat, jaki będziemy widzieć i w jakim będziemy żyć. I takie dwie osoby siedzą tutaj i piją alkohol wymieniając się swoimi doświadczeniami i radością z wspólnego osiągniętego celu. Szlachetne, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Staruszek dalej opowiadał żwawo. Żył o wiele bardziej energicznie niż wieczorem. Dobrze to na niego wpłynęło.
-To wszystko najprawdziwsza prawda! Mówię Tobie. Czekałem na ten dzień, przychodziłem tutaj często! Aż dam Tobie nagrodę! Biedny nie jestem mój młody człowieku. Nie. Bohaterze! Jesteś moim bohaterem! Hahaha to jest wspaniałe! Widzisz to Sonia? Zemściłem się za Ciebie, a teraz ten bydlak może mi possać tak dobrze jak Ty! Właściwie to nie, bo rozpadł się, ale pierdolić to! A co do kamienia, to runy jakie na nim były zostały zniszczone dawno temu. Chociaż ktoś niedawno je naprawił, że siedząc na nim jest bezpiecznie. Przejdź dookoła, a zobaczysz je!
Trzeba mu przyznać dorośle się nie zachowywał. Wypijał kolejną szklankę, za szklanką przybijając zdrowie, nie martwiąc się niczym. Widać było, że jeszcze jedna szklaneczka i padnie tutaj od alkoholu. I tak cud, że jeszcze wytrzymał tyle. I stało się. Staruszek wypił kolejną i padł w długą. Jak był, tak go nie ma już teraz.
16.02.2016, 15:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Oaza za murami Azaratu
#26

Luxter wysłuchał słów starca i za jego radą ruszył w kierunku głazu przyglądając mu się bacznie gdy obchodził go dookoła w poszukiwaniu owych run. Gdy faktycznie je ujrzał, miał stuprocentową pewność, że starzec nie kłamał. Uśmiechnął się sam do siebie na myśl, że owy stary człowiek większość swojego życia spędził czekając na ten jeden jedyny dzień. Do mieszaniny odczuwanych uczuć doszła duma, że mógł być świadkiem tego wyjątkowego dnia. A przynajmniej wyjątkowego dla nich. I gdy tam za tymi murami nieopodal zaczynał się kolejny zwykły dzień, po kolejnej zwykłej nocy, oni przeżywali tutaj najważniejsze chwile swojego żywota.
Gdy się odwrócił by dolać sobie kolejną kolejkę zobaczył coś czego się nie spodziewał. Starzec leżał na piachu, a resztki trunku z jego szklanki wsiąkały w piach nieopodal. - Nic Ci nie jest?! - krzyknął, chociaż widział przecież że COŚ starcowi się stało. Ruszył do niego pędem starając się dociec co się stało. Przewrócił go ostrożnie z boku na plecy, tak by mógł swobodniej oddychać. - Co się stało? Jesteś ranny? - zadawał kolejne pytania lekko potrząsając starca za ramiona. - Odezwij się - rzekł błagalnym tonem. *Tylko nie umieraj. Tylko nie umieraj* - powtarzał jak mantrę w swojej głowie czekając na jakąkolwiek oznakę życia od staruszka, do którego zdążył się już przywiązać. Niesamowite historie i przypadkowe sploty zdarzeń - to właśnie dzięki nim tworzą się najtrwalsze więzi międzyludzkie.
16.02.2016, 15:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Oaza za murami Azaratu
#27

~ MG ~

Wszystko ma swój początek i koniec. Każde życie po jakimś dłuższym czasie wygasza i tak też było z życiem Staruszka. Zresztą każdego dnia człowiek idąc spać zwalnia wszystkie swoje reakcje, serce wolniej bije, oddech mamy krótszy i mniej głęboki. Tak jednak z staruszkiem się nie stało. Chcąc nie chcąc, miał w okolicach siedemdziesięciu, może osiemdziesięciu lat, ale przynajmniej umarł szczęśliwy. Czy może być lepsza śmierć niż po spełnieniu marzenia całego swojego życiu, a potem zapić się na śmierć z szczęścia? No cóż w sumie może być wiele lepszych niż taka śmierci. Los może trochę zakpił z Luxtera, który spełniając marzenie dziadka przyczynił się nieświadomie do jego śmierci. To chyba było jedyne co go trzymało przy życiu, ale i tak się zdarza. Trzeba iść do przodu, on nie mógł iść do przodu po śmierci jego ukochanej. Nie popełniajmy takich samych błędów.
Ogólnie niektórzy ludzie mówią, że przy śmierci czyjejś powstaje pustka o ile nie możemy dokonać zemsty. O ile innego człowieka można dopaść i też go zabić, o tyle demona jest raczej problematycznie nie mając specjalnych mocy. Nie oszukujmy się będąc zwykłym obywatelem nie jest w stanie się walczyć z takim czymś. To jest za wiele dla zwykłych ludzi. W takim wypadku trzeba to zostawić specjalistą, a masz Tobie los. Los? Przeznaczenie się powiada, bo takie zbiegi okoliczności jakie spotykają w życiu ludzi są prawie niemożliwe. Znaki na kamieniu były stare zniszczone, ale zauważyłeś też nowe, które były przykryte pod piaskiem. Wstawione tam kamienne płytki. Ten sam znak użyty, którego Ty wcześniej użyłeś wokół staruszka. No chyba nic tutaj po naszym bohaterze i trzeba wybrać swój dalszy kierunek. Czasem przeznaczenie nami kieruje, ale dalej to nasz wybór jak postąpimy i gdzie się udamy.
17.02.2016, 12:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Oaza za murami Azaratu
#28

- Nie... Nie... NIE!!! - wydobywało się raz po raz z ust mężczyzny. To nie mogła być prawda, nie mógł, nie chciał w to uwierzyć. Dlaczego on? Dlaczego zło świata jest tak wszechobecne? Dlaczego znowu to go spotyka? Staruszek jeszcze wczoraj, nie, jeszcze przed chwilą dosłownie tryskał życiem. Jak to możliwe, że teraz z tego życia pozostało jedynie wspomnienie? Nie wiedział ile czasu minęło gdy klęczał nad zwłokami starca rozpaczając w bezruchu.
W końcu jednak doszedł do siebie. Nie pozostawało mu nic innego niż pogodzić się z okrutnym losem. Karuzela uczuć, którą przeżył w ciągu ostatnich kilku godzin nie pozwalała logicznie myśleć, ale powoli dochodził do zmysłów. Znajdował się poza miastem, na tej śmiercionośnej pustyni. Nie trzeba demona by szybko tu umrzeć. Życie na pustyni było inne od tego, które wiodła reszta świata. Tutaj robiło się dosłownie wszystko by przetrwać. I chociaż pewnie większość zwyczajnych ludzi patrzyłaby na czyny Luxtera z odrazą, Ci którzy musieli walczyć o swoje życie zrozumieliby go.
Zaczął przeszukiwać starca, ściągnął z niego okalającą go zieloną szatę, przeszukując dokładnie wszelkie kieszenie i odzież spodnią. Czasem najbardziej przypadkowy przedmiot może zadecydować o życiu lub śmierci na pustyni, pieniądze również są mile widziane. Można się za nie zaopatrzyć między wyprawami, pieniądze są równoznaczne z pożywieniem. Wtedy to Luxter uświadomił sobie, że od wczoraj nie miał nic w ustach poza alkoholem, który również planował zabrać ze sobą.
Przeszukawszy starca i przebrawszy się w lepsze szaty zabrał się za wykopywanie grobu dla starca. Nie chciał by został zjedzony przez jakieś pustynne zwierzęta. Kopał dłońmi i zajęło mu to sporo czasu lecz wreszcie umieścił niemal nagie zwłoki w dole i przysypał je z powrotem piachem. Do torby wrzucił wszelkie znalezione fanty, w tym alkohol i sandały starca. Chustę, którą opatrzył wcześniej dłoń odwiązał i przemył w zbiorniku wodnym, po czym zawiązał ją z tyłu szyi. Na głowę zarzucił leżący słomiany kapelusz - kolejna pamiątka po martwym kompanie.
17.02.2016, 13:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Oaza za murami Azaratu
#29

~ MG ~

Moralność. Czymże ona jest jeżeli chodzi o przetrwanie? Wielokrotnie słychać było jak ludzie, którzy byli sobie przyjaciółmi w obliczu śmierci zdradzali siebie, ba! Rzucali się nawzajem do gardeł. Chociaż czasem bywa lepiej. Czasem decydują się poświęcić, albo nie zważają na nic i prą przed siebie. Byle do przodu odrzucając wszystko. Nawet rzeczywistość. Mało mamy szaleńców na świecie? Tutaj przynajmniej nie mamy do czynienia z tak zwanym zjawiskiem jak hiena cmentarna. Zamiast wykopywać grób aby zabrać cokolwiek, został mu stworzony grób. Co prawda zabrane zostały rzeczy, ale przecież sam staruszek mówił o nagrodzie. Po prostu nie zdążył dać tej nagrody. Zdarza się i tak. Alkoholu została lekko ponad połowa butelki. Wino nie było aż tak mocne, ale dawało po głowie. Ogólnie wcześniej ona była trzy litrowa, z czego został litr i siedemset mililitrów.
Tak czy siak. Szata z dołu jest poszarpana lekko, bo była materiałem na twoje rany, ale lekka i luźna. Mogło to być nawet trochę niewygodne. Kapelusz słomiany, który ochraniał Ciebie przed gorącem pustyni. A no właśnie? Która to była godzina? Zdecydowanie już dawno po południu zanim zakopałeś starca. Co znalazłeś przy nim... Było to 54 srebrnych smoków i 32 brązowe smoki. Do tego masz jeszcze nożyk wraz z pokrowcem. Ostrze jest krótkie około ośmiu centymetrów długości i do tego rączka, ale wygląda całkiem solidnie. Wielokrotnie się takie coś przydaje, nawet w codziennych sprawach. Ciekawe co miałby w domu, ale tam nie uda się Tobie dotrzeć. Doskwierał Tobie głód, oraz pragnienie czegoś innego niż alkohol. Wypadałoby coś zrobić, ale twoje ciało mówi Tobie nie. Jest zmęczone po całej nocy i też takim kopaniu. Adrenalina wcześniejsza opadła i jest ono pozbawione sił.

W skrócie lista mała:
- Pełna mana
- Jesteś głodny, to co znalazłeś to nożyk i monety
- Jesteś też wyczerpany fizycznie
17.02.2016, 14:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Oaza za murami Azaratu
#30

Okazało się, że Luxter znalazł o wiele więcej niż się spodziewał w ciuchach starca. Nie tylko miał przy sobie sporą ilość cennych monet, ale również posiadał porządnie wykonany nóż, który mógł się okazać nieoceniony podczas przemierzania niezmierzonych piasków pustyni. Szybko ocenił również szatę starca, porównując ze swoją, którą przed chwilą z siebie ściągnął. Wpadł na prawie genialny pomysł połączenia dwóch szat w jedną spójną całość. Układając szaty na ogromnym głazie przeciął je we wcześniej upatrzonych miejscach wykorzystując górną część z zielonej szaty starca oraz dolną z tej, którą przed chwilą miał na sobie. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że przecież dolna nie miała prawa się trzymać w powietrzu. Na pomoc przyszły mu lata wychowania w Azaracie, doskonale znał okoliczną florę i faunę, a do tego tak się składało, że tuż obok rosły palmy kokosowe.
Nim jednak cokolwiek przedsięwziął postanowił się najeść. Trochę zdziwił się, że starzec nie miał przy sobie żadnego prowiantu, na szczęście Luxter był lepiej przygotowany. Wyjąwszy kawał chleba z torby, oraz pieczonego mięsiwa rozpoczął ucztę. Gdy już zaspokoił głód rozglądał się dokładnie po okolicy w poszukiwaniu kokosów, które spadły na ziemię. Skoro nikt tu nie bywał, powinno być ich całkiem sporo. Jeśli zaś nie było żadnego, Luxter zmuszony był do trudniejszego wyjścia: wspinaczki na palmy kokosowe. Jakkolwiek by się nie potoczyło zebrał kilka kokosów i przy pomocy nowo pozyskanego nożyka pozbawiał je kojry, czyli włókna okalającego orzechy kokosowe. Po co? Otóż włókna te są bardzo elastyczne, trwałe a do tego nie gniją. Doskonale nadają się do wytwarzania lin i właśnie to Luxter miał zamiar uczynić. Zaplatając włókna wytworzył linę przeciętnej grubości, która miała mu posłużyć do przytrzymania dolnej części szaty, przewiązując ją w pasie.
17.02.2016, 16:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna