Speluna "U Wieprza"
#1

Cytat:W miejscu tym zazwyczaj lubi stołować się najwięcej osób wszelakiej maści biedoty z tego względu iż jest tutaj najtaniej w okolicy. Jak to bywa ściąga to też tutaj najwięcej łajdaków, oraz tych osób, które miały ciemne interesy i potrzebowały miejsca do załatwienia ich. Przy jej wejściu była tablica z ogłoszeniami, które można wywiesić po opłacie oraz znajdował się opis dania dnia. Nazwa speluny wzięła się od tego, że właściciel był nazywany "Wieprz" chociaż obecnie mało kiedy tutaj bywa. Przezywali go w ten sposób z powodu jego wyglądu podobnego, a także czasem charakterystycznego "chrumkania", które wykonywał przy jedzeniu. Sam nie miał z tym kompleksów jak widać tak też nad wejściem wisiał wielki napis "U Wieprza". Miejsce to nie różniło się od wielu innych miejsc tego typu. Był całkiem duży bar, obok którego było wejście na górę zapewne do miejsc gdzie można się przenocować, a po drugiej jego stronie wejście na zaplecze oraz do kolejne drzwi był do ubikacji. Przed barem było około 6 miejsc siedzących, można było wtedy też porozmawiać z barmanem. Dalej jest więcej miejsc siedzących z ławkami dla większych grup. Dwu-osobowe stoliki, Trzy-osobowe, Pięcio-osobowe oraz Siedmio-osobowe. Łatwo też można było zagrać w karty na pieniądze, lecz jeżeli za dobrze Tobie szło mogłeś stracić rękę, więc lepiej na to uważać będąc nieznajomym wśród grającej w karty grupy.

MG

Hern z smutkiem musiał zaakceptować Twoją decyzję i tak też pozwolił Tobie odejść, a sam wrócił do swojego zajęcia. Po nieudanej próbie poznania przeznaczenia monety u Kowala Szaman pokierował się w stronę portu, a dokładniej speluny tutejszej. Najpopularniejszą oraz najczęściej odwiedzaną była tutaj speluna pod nazwą "U Wieprza" i tam właśnie Nerfox wylądował. Po wejściu do karczmy zaczepiła Ciebie figlarna blond-włosa kelnerka z wyeksponowanym biustem i uśmiechem szczerym na twarzy. Oczywiście chciała abyś tutaj został i wydał pewną część swojego dobytku. Im więcej zostawisz tym lepiej będą Ciebie traktować, jak to bywa w takich miejscach. Większość osób, która widziała iż wszedłeś do środka zwróciła na Ciebie większą uwagę z względu na twój nietypowy wygląd. Większość osób była podpita, ale nie widać, aby ktokolwiek chciał zaczynać jakąkolwiek awanturę do czasu aż komuś nie przeszkodzisz oczywiście.
Po chwili przebywania w tej karczmie, gdy osoby Tobą zainteresowane przestały już zwracać na Ciebie uwagę i wróciły do swoich zajęć poczułeś wołanie. Nie wiedziałeś kto to mówi, ani dlaczego. Po chwili zrozumiałeś, że to słyszysz w swojej głowie słowa "Weź mnie... Weź mnie...". Gdy minął krótki odcinek czasu słowa te ucichły i wszystko wróciło do normalności.
22.12.2015, 22:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#2

Ciemnowłosa niewiasta była znana z imienia Klara, była kimś kto rozwijał swe zdolności, próbując wciąż czegoś nowego. Lubiła również wdać się w podróże by zwiedzić także inne rejony. Dziś jednak wędrówkę rozpoczęła w miasteczku Perona. Jej nogi powoli zaczęły odmawiać posłuszeństwa, przez co zmuszona była poszukać jakiegoś przytułku, aby się zatrzymać i posilić by następnego dnia ruszyć w dalszą drogę. Niebieskooka szukała przygód, chciała zobaczyć jak najwięcej. Wiele usłuchała się legend jak i różnych historii. Kiedy więc jej oczom ukazał się budynek, nieco zaniedbany, lecz nadal stał twardo na fundamentach a w kominie widniały kłęby dymu wydostające się na zewnątrz, na jej usta wszedł wesoły uśmiech który ozdobił jej twarz. Kiedy tylko zbliżyła się do drzwi, z wewnątrz mogła usłyszeć męskie barytony i głosy pijanych mężczyzn. Tutaj była pewnie totalna speluna a od takich miejsc wolała się trzymać z dala, lecz jednak brzuch grał jej kiszki na żołądku zmuszając ją na chwilowy odpoczynek. Kiedy więc uchyliła masywne drzwi, wkroczyła do środka i uważnie rozejrzała się dookoła tęczówkami. Nic nadzwyczajnego, normalna karczma lecz nieco w biedniejszej dzielnicy. Za chwilę, zaraz za nią drzwi zatrzasnęły się z głośnym hukiem jednak nie zwrócił na jej osobę uwagi. Przy barze jednak spostrzegła kogoś, nie znała tutaj nikogo, była całkiem sama i równie ostrożna. Podeszła więc spokojnie do lady i zwróciła się do mężczyzny stojącego tuż za nią.

- Bardzo proszę o coś do jedzenia i picia.

Usiadła na krzesełku które stało tuż obok niej chcąc zaczekać na własne zamówienie. Do jej uszu dobiegły głosy rozmów rozwrzeszczanych i kłócących się mężczyzn. Głowa jej pękała od takiego "tłoku". Zerknęła na towarzysza który to siedział nieopodal niej i zmierzyła go tylko spojrzeniem, był to mężczyzna wyglądający jak jakiś szaman, cóż, może będą mieli jakieś wspólne zainteresowania?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.12.2015, 00:01 przez Klara.)

27.12.2015, 23:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#3

Szaman obdarzył kelnerkę zniewalającym uśmiechem, który ledwo bo ledwo, ale przebił się nawet przez warstwę białej farby na twarzy. Tej dwójce nie dane jednak było zamienić nawet słowa, oboje byli trochę zajęci.
A może nawet bardzo zajęci.

- Sam, uspokój swoje wspomnienia, chyba zaczynają się do mnie zalecać...
- Wypraszam sobie, moje wspomnienia są grzeczne i...
- Co jak co, ale na pewno grzeczne nie są. -
zakończył Nerfox i uśmiechnął się w duchu. Czas był najwyższy, żeby podejść do lady, zanim karczmarz zruga go od kłód i ślimaków.
Szaman usiadł przy barze i już miał zamówić coś do jedzenia...

Zobaczył ją.
No cóż, "ją" to może niezbyt precyzyjne określenie. Zobaczył Pat. Siedziała tuż obok, przy ladzie i gdyby nie to, że aktualnie zwrócona była plecami do niego, a Sam właśnie zbierał się, żeby mu porządnie wygarnąć.
I wtedy odwróciła się.
Błękitne oczy momentalnie wyprowadziły go z błędu, tylko po to, aby mógł w nich utonąć.
- Obudź się głupku! Albo z nią gadasz, albo nie gap się jak prosiak w drzwi rzeźni.
- Ciekawe porównanie, Samie. -
Nerfox był zadziwiająco spokojny. Wstał ze stołka i usiadł gdzieś przy kominku. Wyjął flet...

Tam gdzie trawa jest bardziej zielona
tam gdzie gęba jest mniej osmalona
gdzie marynarz nie kończy w więzieniu
a przyjemnie jest tylko w cieniu

Ktoś od razu podłapał popularną marynarską przyśpiewkę, w końcu czego innego można się było spodziewać w portowym lokalu. Tylko leciutkie drżenie dźwięków płynących z fletu zdradzało co dzieje się w głowie Nerfoxa... i idealnie zgrywało się z głosami marynarzy, którzy najładniej mówiąc "nieco już wypili".
Nie wiem, kto jest bardziej szalony: koleś wymalowany białą farbą z koźlą czaszką na łbie, staruch-grabarz-znachor łażący wszędzie ze szpadlem i gorzałą, czy czarnomagiczny wiedźmin. ~Scythis
28.12.2015, 00:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#4

Niebieskimi tęczówkami wpatrywała się w mężczyznę przez chwilę, na jej ustach pojawił się lekki łuk uśmiechu gdy ten się jej również chwilę przyglądał. Już miała się odezwać, jednak odszedł gdzieś na drugi koniec lokalu i zaczął grać melodię. No to trafił, ona kochała śpiew. Nic innego by nie umiała w życiu robić, wciąż by tylko śpiewała. W dodatku mężczyzna pięknie grał co jeszcze bardziej ją w nim zaintrygowało. Po chwili jednak barman podał jej talerz z porcją krupniku który był na domiar gęsty, zaraz po chwili podał jej także łyżkę która mogłaby się posłużyć by posilić i zaspokoić swój głód. Niedługo po tym zaczęła jeść i również pilnie wsłuchała się w śpiew który grzmiał w pomieszczeniu. Nie minęło pięciu minut, a ona opróżniła całą miskę zupy by po chwili móc napić się gorącego napoju. Mężczyzna zdawał się być nieśmiały czy może przestraszony, nie rozumiała tego zachowania. Kiedy zaś skończyła, oddała naczynia mężczyźnie który wycierał kubki za ladą.

- Panie, macie tutaj kwaterę na nocleg?
- Oczywiście Panienko.


Niebieskooka położyła na blacie kilka srebrnych monet by zapłacić za posiłek. Podziękowała mężczyźnie szerokim uśmiechem.

- Na jedną noc.
28.12.2015, 00:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#5

- Nie!
- Słucham? -
Palce szamana dalej poruszały się sprawnie odcinając dostęp powietrza do coraz to innych otworów fletu, ale jego umysł... no cóż, widocznie miał czas na rozmowę.
- Nawet nie próbuj tego grać!
- To... ale dlaczego?
- Wiem, że to najlepszy utwór, jaki znasz, że nawet używałeś magii, aby go ulepszyć, ale błagam cię, nie wytaczaj tak ciężkich dział w tym lokalu. -
Charles był poważny. Bardzo poważny.
- Dobra, dzięki, chyba wraca mi rozum, ale... widziałeś tamte oczy?! - Wierny Charles nie dał mu dokończyć.
- Z całym szacunkiem dla zmarłej pani Patricii, ta kobieta jest chyba najpiękniejszą, jaką do tej pory widziałem. Decyzja czy miłość jest dla Ciebie ważniejsza niż wierność... Cóż, musi być wyłącznie Twoja.
Szaman nie odpowiedział. Z fletu spłynęły pierwsze tony "Złotowłosej Jenny", a kiedy ostatnie nuty tegoż utworu, dotarły do uszu rozkręconych już marynarzy, Nerfox chyba pozbierał się już całkiem. Jakby od niechcenia zdjął koźlą czaszkę z głowy, położył przed sobą i postukał wymownie. Posłał uśmiechnięte spojrzenie w kierunku lady. Osoba za nią stojąca też chyba powinna być zadowolona. Marynarze zostaną dłużej, pewnie więcej wypiją, a możliwe, że jutro zjawią się w większej liczbie. O ile repertuar mu się nie skończy...
Stawiał świeczkę na oknie
i patrzył czy moknie
czy jej nie gasi szkwał

Zachrypnięte głosy marynarzy, drżący dźwięk fletu i blaski ognia pląsającego w kominku, zlały się w jedną płynną całość.

- A może pani życzyłaby sobie coś konkretnego? - Zdanie z dołączonym uśmiechem, poleciało w kierunku Błękitnookiej.
Nie wiem, kto jest bardziej szalony: koleś wymalowany białą farbą z koźlą czaszką na łbie, staruch-grabarz-znachor łażący wszędzie ze szpadlem i gorzałą, czy czarnomagiczny wiedźmin. ~Scythis
28.12.2015, 20:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#6

Gospodarz tejże Tawerny spojrzał na wesołą twarzyczkę kobiety z lekkim łukiem uśmiechu. Owszem, zdawał się być zadowolony, kolejny klient przynosi mu dochód. szkoda tylko, że na jedną noc. Spojrzał uważniej na osobę Klary, niedbale mierząc wzrokiem brązowych oczu jej wyeksponowane piersi. Bladolica niewiasta fuknęła coś niezrozumiałego pod nosem. Kiedy więc marynarze skończyli śpiewać, rzucili coś w jej kierunku, raczej jeden z zasiadających przy stoliczku.

- Panienko! Czy potowarzyszysz mi tej nocy? Przydałby mi się masaż relaksujący.

Za to drugi z nich uderzył go w potylicę głowy by się uspokoił. Klara puściła te słowa mimo uszu, zdawała się dalej porozumieć z Karczmarzem.

- Czy dużą sumę przyjdzie mi zapłacić za nocleg?
- Ah nie Panienko, jak za pół darmo. Miałbym tylko do Panienki prośbę...
- Słucham zatem?
- Jestem w lokalu sam, zasiadam tutaj prawie pół nocy. Jak widzisz, jestem już podstarzały...
- Miałabym pomóc w oprzątnięciu?


Karczmarz się jedynie uśmiechnął. Ciemnowłosa zerknęła tylko ukradkiem na mężczyznę który zasiadł przy ciepłym komiku kiedy to skończył grać i z szerokim, miłym łukiem uśmiechu spojrzał w jej kierunku by zaraz po chwili móc do niej skierować słowa.

- Raczej nie, drogi Panie. Poza tym, nie brzmię zbyt ładnie.

Wrzawa zatem uniosła się w krzyk, naciskając by jednak otworzyła swe usta w śpiewie. Klara jedynie przymrużyła swe płatki powiek z zalotnym uśmieszkiem i zaczęła śpiew akapella. Tembr jej głosu rozchodził się po wszelkich kątach lokalu a wszyscy zebrani wsłuchiwali się w jej śpiew z ogromnym skupieniem.
28.12.2015, 22:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#7

Nerfox grał ze słuchu.
Potknął się kilka razy, próbując jak najszybciej wchłonąć melodię, która niosła się wibującym echem po sali.

A♪ G♪. F♪ D♪ Nie, zaraz... A♪ G♪ Fis♪ D♪
Jest! Dusza Szamana zrobiła salto, fikołka i poczwórny Toeloop, a potem zapłonęła żywym ogniem. Tak działo się zawsze kiedy nowy utwór zajmował kolejną szufladkę w jego pamięci i miał tam zapewne pozostać na długo... a znając umiejętność przeglądania wspomnień, prawdopodobnie do końca trwania świadomości szamaniej, stopnia nie najwyższego, czasami pieszczotliwie zwanej Nerfoxem.

A♪- D♪- Fis♪ G♪ A♪ G♪- Fis♪- D♪-
Dźwięk fletu zabrzmiał mocniej i zgrał się ze śpiewem. W karczmie chyba po raz pierwszy od czasu jej istnienia, a na pewno po raz pierwszy od wizyty jakiegoś przygodnego grajka lub śpiewaka.
Swoją drogą ciekawie ktoś wymyślił, że literki odpowiadają dźwiękom... albo może Bogowie jakoś to sobie na początku świata umyślili? A może jednak warto by skupić się na grze? Myśli Szamana zostały zduszone równie szybko jak się pojawiły, a tymczasem dźwięki dobywane z fletu stały się pewniejsze i bardziej czyste, a Błękitnooka skończyła śpiewać.
Nerfox dalej grał ze słuchu.
Nie wiem, kto jest bardziej szalony: koleś wymalowany białą farbą z koźlą czaszką na łbie, staruch-grabarz-znachor łażący wszędzie ze szpadlem i gorzałą, czy czarnomagiczny wiedźmin. ~Scythis
30.12.2015, 01:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#8

Ciemnowłosa niewiasta niedługą chwilę temu skończyła śpiewać. Bardzo lubiła dać ponieść się muzyce i melodii która to niebawem uderzyła do jej uszu. Grajek postanowił jej pomóc swoim talentem. Dookoła nich wzniosły się oklaski i wiwaty a Kotoko szeroko się uśmiechnęła i za chwilę ukłoniła w podzięce za wysłuchanie jej bądź co bądź, improwizacyjnego repertuaru. Ale śpiew przychodził jej z wielką łatwością. Spojrzała na mężczyznę z fletem który również skończył swą grę na instrumencie. Zaczesała nieco swoje brązowe włosy za płatek ucha.

- Bardzo wszystkim dziękuję za owacje, to nie było jednak nic niezwykłego. Tudzież chciałam rzec, iż grajek którego tutaj macie jest iście utalentowany.
30.12.2015, 01:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#9

MG

Nerfox na chwilę miał przerwę w graniu w tym momencie karczmarz chciał podsumować waszą dwójkę za posiłek, jednak nie wiadomo z jakiego powodu wziął was za duet. Znaczy... W sumie wiadomo z jakiego powodu, tylko niestety się pomylił. Odezwał się do Klary, jednak człowiek z kozią czaszką na głowie również był w stanie to usłyszeć.
-Wiem co sobie myślicie. Zagraliście raz, jeden wieczór i będziecie chcieli przychodzić tutaj co wieczór. Tym razem wam wybaczam to co zrobiliście, ale nigdy więcej tutaj nie grajcie. Większość osób tego tutaj nie lubi, jak im to przeszkadza w wiecie tym. - Chwilę się zaśmiał po tym po czym wrócił do poważnej miny - Macie szczęście, że dzisiaj ich nie ma. Tak czy siak jako, że jesteście duetem nie powinno wam przeszkadzać jak dostaniecie wspólny pokój z jednym łóżkiem. To co zjedliście też wam tego nie policzę, ale każdy kolejny posiłek już musicie zapłacić. Myślę, że i tak hojnie was wynagrodziłem. Ostrzegam uważajcie tutaj jak gracie.
To co zrobi w takiej sytuacji dwójka bohaterów, która jest już po tym wszystkim trochę zmęczona... Oczywiście poza słowami położył wam klucz na ladzie baru.
07.01.2016, 10:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Speluna "U Wieprza"
#10

Nerfox wstał, zebrał swoje rzeczy, położył na ladzie kilka srebrnych monet i wyszedł. Nawet nie był specjalnie zły, bardziej współczuł właścicielowi jego głupoty. No ale cóż, ludzie są różni. Szaman nie lubił niewdzięczności, a tym bardziej nie lubił, jak ktoś robił sobie łaskę.
Wypadałoby znaleźć miejsce do spania, robi się późno. A potem poszukać sobie roboty. - Szaman dużo się w drodze nie namyślał, z resztą wcale długo nie musiał po mieście chodzić, chciał tylko znaleźć pierwsze lepsze miejsce oferujące noclegi, poprosić o najtańszy pokój i wreszcie pójść spać. Jakoś niespecjalnie spieszyło mu się do rozmyślań na temat całej sytuacji, głównie dlatego, że po prostu nie miał na to siły. Jedyne, o czym mógł myśleć, to sen.
Nie wiem, kto jest bardziej szalony: koleś wymalowany białą farbą z koźlą czaszką na łbie, staruch-grabarz-znachor łażący wszędzie ze szpadlem i gorzałą, czy czarnomagiczny wiedźmin. ~Scythis
10.01.2016, 00:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna