Główna sala Latarni
#51

- Masz rację idziemy z żarciem na górę. - Pomysł Vargora żeby zjeść w pokoju bardzo jej przypadł do gustu. Musieli jeszcze trochę rzeczy zaplanować a zgiełk w głównej sali temu nie służył.
Foras przywitał ich krzywym uśmiechem.
- A to do głównej sali nie ma jak się już dostać tylko kuchnią trza wchodzić? - Zapytał kucharz osobliwą dwójkę która pojawiła się niespodziewanie w jego królestwie.
Quithis spojrzała na Forasa swym najniewinniejszym spojrzeniem i uśmiechnęła się pięknie.
- Możemy prosić o jakiś prowiant na górę? Wszystkie ławy w sali zajęte są, wyobrażasz to sobie? - Quithis była straszną flirciarą. Robiła słodkie oczka do kucharza a ten tylko kiwał głową udając że działa na niego jej urok.
- Wyobrażam sobie że macie wyprawę rano ... no i tego, zrobiłem już wam jedzenie do podziemi. - Odparł mężczyzna rzeczowo pokazując na sporej wielkości pakunki z prowiantem..- I wyobrażam sobie że nie mam teraz czasu skakać za wami, zróbcie sobie co chcecie. - Widać że miał ręce pełne roboty.
Quithis jak to ona, słysząc że Foras zrobił im posiłek na wyprawę, rzuciła mu się na szyję i pocałowała w policzek. - Kochany jesteś, nawet bym o tym nie pomyślała. - Faktycznie dziewczyna w ferworze przygotowań o jedzeniu całkiem zapomniała. Licho wiedziało ile czasu im przyjdzie spędzić na eksploracji.
-Wiem wiem, spadaj, bo zaraz mnie Vargor znokautuje i tyle będzie tego żarcia. - Zaśmiał się do Bestii i pokazał im na pieczeń piekącą się na rożnie, która już dochodziła. - Krójcie sobie z tego, chleb wiecie gdzie jest, tylko mi nie pić przed wyprawą. Chciałbym was zdrowych i całych zobaczyć po południu.
Widać wyprawa do podziemi nie obchodziła tylko samych zainteresowanych. Było to być może niezwykłe z początku dla Vargora, ale w Latarni wszyscy traktowali się praktycznie jak rodzinę.
Teraz, w obliczu realnego niebezpieczeństwa, widać było ich troskę.

Wyposażeni w prowiant na wyprawę oraz kolację okraszoną jeszcze owocami ze spiżarni oraz winem, mogli spędzić miło resztę wieczoru między innymi na przygotowaniach do eskapady. Jako że nie było zbyt późno, zostało im do wykorzystania trochę czasu również dla siebie.

Skórznia Lisicy była już przygotowana wcześniej zanim poszli do świątyni, teraz gdy Vargor przygotowywał swoją broń, ona zajęła się swoim ekwipunkiem. Przejrzała swoje noże, naostrzyła to co zdawało się jej stępione.
Trucizny zabrane z jej kryjówki, których mieli użyć na bestie, stały na stoliku. Dziewczyna przypatrywała się im jakąś chwilę zastanawiając czy użyć tylko tej silnej co miała zabić, czy może i paraliżującej. Z zamyślenia wyrwał ją głos Vargora.
- Myślę że może i znalazłby coś w kuchni ponad to co nam dał. - Odpowiedziała Bestii sięgając po węzełek z tym, co dostali od Forasa na wyprawę. W środku był pokrojony w plastry pachnący chleb i paski wędzonego mięsa do tego pęto kiełbasy no i dwa bukłaki z wodą. - Brakuje tylko ciasta i wina i można by powiedzieć że idziemy na piknik a nie na bestie z podziemi. - Skomentowała pokaźny zapas żarcia. - Starczy i na dwa dni jakbyśmy zabłądzili. - Dodała wąchając kiełbasę.

Poranek przywitał ich zwykłą dla tego przybytku ciszą. Wszyscy niedawno poszli spać. Za to oni mieli wyruszać.
Lisica już parę razy miała okazję przypatrywać się przygotowaniom Bestii czy to do walki czy treningu. Zawsze w jego ruchach był ten sam spokój a w oczach ogień zdecydowania. Widać było że taki styl przygotowań wyciszał go.
Za to przed złodziejskimi akcjami ona wolała skupiać się ukryta gdzieś w cieniu niewidoczna dla oczu tych którzy przechodzili dosłownie obok niej.
Tyle że teraz miała walczyć z czymś co nawet nie było określone. Nie wiadomo było jak wielka jest bestia, czy jest jedna czy kilka, czy może to demon jakiś. Szli na żywioł, lecz ryzyko które podjęli mogło się opłacić.

Po szybkiej, zimnej kąpieli Quithis ubrała się w przygotowane wieczorem ubranie. Włosy zebrała w kucyk zawiązany wysoko na głowie.
Czas było przywdziać pancerz, uzbroić się oraz zabrać potrzebne do eksploracji podziemi rzeczy.


Nikt nie da ci tyle, ile ona ci naobiecuje.






03.01.2017, 14:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna