Teolskie podziemia
#1

Cytat:

Teolia jak każde większe miasto posiada kanały, którymi usuwane są płynne nieczystości z miasta jak również i większe ilości wód opadowych.
Specyfika usytuowania Teolii na skalistym podłożu ułatwiła sprawę budowniczym kanałów, bowiem wykorzystali oni do ich budowy naturalne pieczary jak i stare sztolnie znajdujące się pod miastem.
Zdarzało się również, iż niektóre podmiejskie pieczary zostawały podzielone i przekształcane na piwnice domostw, które znajdowały się bezpośrednio ponad nimi. Jako naturalne twory, takie miejsca charakteryzowały się stałą wilgocią oraz temperaturą idealnymi na przykład do przechowywania win. Jednak nie zawsze gospodarze cieszyli się z posiadania piwnic połączonych z kanałami. Grodzili się od potencjalnego najazdu szczurów czy zalania nieczystościami na różne sposoby czy to ceglanymi ścianami czy to solidnymi stalowymi grodziami.
Ściany kanałów oraz fragmenty podziemi które nie były wykute w skale, wykonano solidnie z kilku warstw kamienia połączonego ze sobą specjalną zaprawą. Dawało to pewność, iż podziemia nie zostaną zniszczone pod byle tąpnięciem w okolicznych kopalniach.
Kanały łączyły główne drogi znajdujące się w mieście. Doświadczony łotrzyk mógł nimi przemieścić się niezauważenie do każdego ważnego zakątka Teolii.
30.01.2016, 03:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Teolskie podziemia
#2


Po nocy jakże ekscytującej i wyczerpującej nastał ranek. Poranek również należał do tych przyjemniejszych choć Vargorowi jednak czegoś brakowało. Jeszcze podczas śniadania które zostało przyniesione do pokoju Quithis nie zapowiadało się na zmianę nastroju.
Po spożyciu chleba, sera oraz sporej ilości mięsiwa popitego cydrem gdyż olbrzym wolał napoje niskoalkoholowe Vargor przystąpił do przygotowania siebie na zwiedzanie teolskich podziemi o których wspominała Quithis. Olbrzym przywdział wpierw przepaskę biodrową. Następnie zajął się zapleceniem kilku warkoczy gdyż podczas nocy kilka się rozplątało. Na szczęście nie pogubił koralików. Kiedy skończył z włosami spojrzał na miejsce gdzie spali razem z Quit. Coś mu zalśniło pod płaszczem podróżnym który służył jako poduszka. Znajdował się tam naszyjnik. Naszyjnik był wykonany z błyszczącego metalu który przedstawiał bestię z bagien gdzie na wysokości nosa znajdowała się niewielka kołatka. Olbrzym uśmiechnął się pod nosem. Najwidoczniej noc ta była nie tylko namiętna ale również pełna emanacji eterycznej dzięki której Vargor otrzymał oto właśnie naszyjnik który w ironiczny sposób przypominał mu o jego przeszłości. Widać niewidzialne siły eteryczne miały poczucie humoru, no nic, nie pozostało nic innego jak zawiązać rzemyk i założyć naszyjnik na szyję. Następnie założył mnisią sutannę i sandały. Teraz był idealny czas na medytację przy pomocy krótkiego treningu który miał na celu rozgrzanie jego mięśni. Wszystkich mięśni a nie tylko tych które wykorzystywane są podczas bliskich spotkań kobiety i mężczyzny.
No właśnie. Ale jak tu odbyć medytację kiedy w klitce Quit było tak mało miejsca. Tu nie było warunków. Z tego też powodu Vargor nie był zadowolony i stał się nieco opryskliwy, cichy i mrukliwy. Czekał aż się Quit wyszykuje. Chciał już w końcu ruszyć do podziemi by poszukać odpowiedniego miejsca na ich treningi. Może w podziemiach będzie miał okazje rozgrzać swe mięśnie, może i zdarzy się jakaś walka. Na samą myśl aż się uśmiechnął czując jak krew szybciej zaczęła krążyć w jego żyłach. Uwielbiał walczyć. To był jego naturalny stan. Niektórzy czuli się spełnieni kiedy robili świetne wypieki bądź szyli wyśmienite stroje. On czuł się spełniony kiedy walczył.
Założył pas z przytroczoną czaszką kozła. Za pas zatknął sztylet. Oparł o ścianę włócznię. Opierając dłonie na rogach czaszki kozła spojrzał na dziewczynę.
- Gotowa?- zapytał mrukliwie. Strzelił kręgami szyjnymi oraz kłykciami dłoni zaciskających się na rogach czaszki.- Daleko do zejścia do podziemi?- zapytał przy okazji. Ciekaw był jak daleko będą musieli iść. Ciekaw był też tego czy rzeczywiście uda im się coś znaleźć. Coś co by im odpowiadało do adaptacji miejsca na treningi. Takie czekanie wprowadzało go w drobną nerwowość. Nie lubił czekać. Wolał działać. Dziewczyna zauważyła jak mimowolnie zaciska szczękę.
W końcu wyszli z Latarni. Vargor ubrany był jedynie w swą mnisią sutannę oraz sandały (chyba że pogoda była mroźna to na ramiona nałożył skórę niedźwiedzia). W prawej ręce trzymał swą Drzazgę. Szedł w milczeniu. Powoli skupiał umysł do eksploracji podziemi oraz do napotkania ewentualnych niebezpieczeństw. Wszelkie pozostałe rzeczy pozostawił w klitce Quit. Jedyne co dał jeszcze Quit to bandaże i maść na rany, ot tak na wszelki wypadek. Był gotów i widać to było po całym jego ciele. Mimo intensywnej nocy jego mięśnie co i raz drgały, jakby były pobudzone przed ewentualną walką albo innym wysiłkiem fizycznym (choć nie takim jak nocny).





30.01.2016, 03:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Teolskie podziemia
#3


Poranna kąpiel zmyła z niej zmęczenie po niezwykle intensywnej nocy i nie mniej pracowitym poranku. Gdy przyniosła na górę śniadanie, Vargor kręcił się wyraźnie poddenerwowany niczym byk na uwięzi.
Zjedli nawet w dobrych humorach jednak zauważyła że coś wytrącało wielkoluda z równowagi. Była jednak zajęta przygotowaniami do wyjścia, więc nie wnikała w jego humory. Nie jej rolą było dbać o jego samopoczucie. Zresztą sama czuła lekkie przemęczenie niektórych mięśni, których nie do końca tak często używała. Poza tym również miała niespecjalnie wesołą minę widząc kilka malowniczych siniaków na swej nieskazitelnej do tej pory skórze. Oznaczało to odłożenie planów związanych z hazardem na dalszy plan. Przecież nie będzie podrywać facetów na siniaki.
Ubrała się inaczej niż na spotkanie z Vargorem. Tym razem jej tyłek kryły skórzane portki a na korpusie miała zaciśnięty skórzany gorset nałożony na czarną męską koszulę z długim rękawem. Zapięła na biodrach pas z miejscem na noże do rzucania oraz z kilkoma szlufkami w których były jakieś mikstury. Widać dziewczyna o anielskiej twarzy i boskich cyckach miała jeszcze inne tajemnice których Bestia nie zdołał odkryć poprzedniej nocy. Pokąsaną szyję zakryła owijając ją szkarłatnej barwy szalem z muślinu. Znów rozsiewała w koło siebie zapach rozmarynu. Nie mogło ujść jego uwadze że dość ostrożnie usiadła na łóżku sięgając pod nie, by wyjąć pustą dość sporej wielkości sakwę.
- Gotowa, prawie. - Odpowiedziała mężczyźnie sięgając następnie do wieszaka, z którego zdjęła długi nóż przyczepiony do łańcucha na oko ponad dwumetrowej długości. Sprytnie zwinęła łańcuch by nie plątał się i nie przeszkadzał przy chodzeniu. Nóż miał swoje miejsce w specjalnej pochewce przy udzie jej spodni.
Długie włosy związała w koński ogon za pomocą rzemienia. - Nie jest daleko. Przy rynku artefaktów jest dość duże wejście z piwnicy jednego zrujnowanego budynku w zaułku. - Przejechała wzrokiem po sylwetce Vargora i lekko uśmiechnęła się przytraczając do pasa sakwę z rzeczami od niego. Musiała zawsze mieć wolne ręce inaczej czuła duży dyskomfort.
- Będę musiała kilka dni pauzować z robotą przez ciebie. W tym czasie będziemy mieć okazję by zacząć nasz trening. - Powiedziała złośliwym tonem na koniec wskazując na szyje, na której na pewno widział skutki swojej namiętności wczorajszej zanim okryła zaczerwienione miejsca szalem.

Droga do zaułku była prosta. Rano był spory ruch na ulicach i nie wyróżniali się z tłumu. Quithis gładko przeprowadziła wojownika do miejsca gdzie z ulicy wyrastała obskurna rudera, z której można było dostać się bezpośrednio do podziemi. Jedynym minusem tego miejsca było to, że czasem zalegali w nim pijacy szukający noclegu w miarę z dala od deszczu czy chłodu nocy.






Nikt nie da ci tyle, ile ona ci naobiecuje.






30.01.2016, 03:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Teolskie podziemia
#4


Pomimo złego humoru z powodu braku przeprowadzonej medytacji treningowej uśmiechnął się do niej i spojrzał na jej szyję.
- Z pewnością z tego powodu będziemy mieć więcej czasu na treningi.- powiedział swym niskim głosem. Chodź w zasadzie to miał na myśli ten drugi rodzaj treningów ale te zwykłe również uwielbiał. Zresztą musiał w końcu zobaczyć do czego ta drobna kobitka jest zdolna w walce. Zresztą widział w niej zapał do nauki czegoś nowego co mu bardzo imponowało. Miał tylko nadzieję że po pierwszych dniach nie zrezygnuje. Jeśli wytrwa przynajmniej miesiąc to znaczy że już pozostanie jego uczennicą. W sumie nie miał nic przeciwko temu. Będzie miał stałą pracę i dodatkowo będzie mógł wyszkolić na swój sposób osobę która może w przyszłości zechce mu towarzyszyć w jego wyprawach. W zasadzie to w nocy nawet zaoferowała pomoc w zdobyciu informacji o Norwel które zamierzał odwiedzić w przyszłości lecz musiał się do tego porządnie przygotować. Jeszcze nie planował że z nią wyruszy ale kiedy nawiążą relację mistrz-uczeń to ich los już raczej nierozerwalny będzie. W sumie to taka podróż może być przyjemna. Zawsze to lepiej do kogoś otworzyć gębę nawet jeśli jest tak paskudna jak jego. No ale to nie czas na snucie wizji o przyszłości.
Kiedy doszli do rudery przez którą mieli wejść do teolskich podziemi zobaczyli jakieś czmychające postacie ze środka. Widać kiedy zauważyli że się zbliżają to woleli umknąć widząc paskudnego olbrzyma z którym mieć do czynienia raczej nie chcieli mieć. No ale skoro czmychnęli to lepiej dla nich. Widząc ich Vargor uśmiechnął się pod nosem. No nic. Będzie czas na walkę kiedy indziej.
Wkroczyli do rudery która w zasadzie była stertą gruzu. Jedyny plus tej sterty gruzu był taki że posiadał dach, dziurawy bo dziurawy ale zawsze to był dach. Krocząc między gruzem zeszli po schodach do piwnicy strącając przy okazji kilka kamieni w dół. Weszli do niewielkiej ciemnej piwnicy i gdyby na dworze nie było jasno to mieliby problem w dojrzeniu szczegółów. Vargor schodząc na dół musiał iść z pochyloną głową by nie uderzyć o strop. W środku nie było zbyt dużo miejsca. Kilka spróchniałych i rozwalonych beczek, jakieś rozwalone regały i oderwana od stropu sporej wielkości belka. Pechowo belka leżała na klapie która zapewne była wejściem do podziemi.
- Czy to jest właśnie wejście?- zapytał widząc jej niepewną minę. Popatrzył chwilę na belkę oceniając ją i wyciągnął w stronę Quit rękę w której trzymał swą włócznię.- Potrzymaj, tylko uważaj na Drzazgę. I uważaj.- powiedział uśmiechając się pod nosem. Nie lubił dawać swej broni innym lecz też nie chciał by przypadkiem coś złego stało się jego włóczni.
Vargor stanął nad belką okrakiem u jej szczytu i strzelił z kręgów szyjnych. Pokręcił barkami i zaraz potem chwycił za belkę. Mięśnie się napięły, ciało się spięło. Z cichym stęknięciem olbrzym podniósł ciężką belkę na kilkanaście centymetrów po czym odrzucił w bok. Dzięki temu mieli spokojne dojście do wejścia do podziemi i Vargor mógł pociągnąć za uchwyt w ziemi unosząc w górę klapę w podłodze piwnicy rudery.
- Droga wolna.- powiedział cicho do dziewczyny podtrzymując cały czas klapę by mogła przejść obok niego i zejść po schodkach do podziemi.Kiedy przejdzie dziewczyna jej śladami podąży Vargor zamykając przy okazji klapę.




30.01.2016, 03:05
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Teolskie podziemia
#5


Dach tej rudery trzymał się zapewne już tylko siłą woli na dwóch narożnych ścianach. Wejście zdobiła rama drzwi, lecz w koło i tak cegły były rozsypane do połowy wysokości ściany.
Dobrze że ci co nocowali w środku szybko podjęli decyzję o tymczasowym przesiedleniu kiedy zobaczyli Vargora i Quithis zbliżających się do drzwi ich noclegowni.
- Zmiatać a kysz. - Zaśmiała się widząc popłoch w jakim tamci czmychali. Jak chodziła sama to zdarzało się że była zaczepiana przez tego rodzaju zasiedleńców tymczasowych, lecz ledwie błysnęła ostrzem to miała przejście wolne. Widok Vargora ułatwiał sprawę i nawet straszyć niczym nie musiała.
Quithis poprowadziła wielkoluda przez w połowie zawalone pomieszczenia do kuchni z której przeszli dalej do spiżarni. Właśnie w owej spiżarni były schody prowadzące na dół, do piwnic.
- O, no pięknie. - Ktoś naruszył konstrukcję, albo pękła beczka pod tą osuniętą belką. W każdym razie przejście dalej było przywalone drewnianym klocem. - Tak, to tu i jak widać nie ma przejścia. - Rozłożyła ręce w geście bezradności. Kiedy poprosił, wzięła od niego włócznię i oparła się na niej, patrząc co też mu nagle przyszło do łba. - Chyba raczysz żartować. - Powiedziała patrząc jak przygotowywał się do uniesienia belki. Może i drewno była spróchniałe lecz i tak przeszkoda zdawała się jej rzeczą bardzo ciężką i niewygodną do przemieszczenia.
Widząc że jednak udało mu się belkę przesunąć, aż gwizdnęła z podziwem.
- No, no. - Uśmiechnęła się patrząc na olbrzyma. Zresztą w sumie widząc jego mięśnie to faktycznie może taka belka to nic wielkiego dla niego.
Mogli schodzić w końcu i zanim weszli w ciemność powiedziała do wojownika. - Masz szczęście, bo to jedno z niewielu trochę większych wejść do kanałów.
Schodzili w ciemności, ale schody były równe więc nie było to problemem.
- Na dole są pochodnie więc tylko tu jest ciemno. - Jej głos rozległ się w ciemności. Potem nastąpiła na jakieś kości, bo zachrzęściło jej pod butem.
Gdy byli na dole zawiało smrodem kanałów. Cóż, nikt nie mówił że będzie tu pachniało fiołkami. Kierując się pamięcią dziewczyna zrobiła kilka kroków w bok a po chwili ciemności rozjaśnił migoczący blask ognia pochodni. W miejscu z którego Quithis wzięła pochodnię w specjalne obejmy powtykane były kolejne gotowe do użycia.
- Witamy w podziemiach Teolii. - Uśmiechnęła się do wojownika i podała mu pochodnię, biorąc dla siebie kolejną i odpalając ją od tej już zapalonej. - Okolica może niezbyt bogata w widoki, czasem będzie chlupotać pod nogami ale może coś ciekawego po drodze się nam trafi z opuszczonych piwnic. - Dodała i przeciągnęła się, bo obolałe mięśnie nie dawały jej spokoju.
Korytarz w którym stali, został zaadoptowany z niewielkiej pieczary i z racji tego był dość szeroki i wysoki.
- Będziesz musiał w niektórych momentach trochę się schylać ale to niewielkie fragmenty korytarzy są tak niskie.- Zawczasu uprzedziła Vargora o niedogodnościach jakie mogą ich czekać. - No to chodźmy. - Była trochę przejęta, jeszcze bo nikogo nigdy tędy nie oprowadzała. Tym bardziej że mieli również znaleźć jakiś kąt do treningów, a nie mogło to być miejsce zbytnio oddalone co by nie tracić za wiele czasu na samo dotarcie do niego.
Ruszyła przodem idąc pewnym krokiem, bo przecież znała to miejsce jak własną kieszeń. Póki co nie było odnóg prowadzących na boki. Ktoś nieprzyzwyczajony do ciasnoty tuneli mógł się poczuć osaczony. Po kilku chwilach w tunelu zaczęło się rozjaśniać i dotarli do pierwszego rozwidlenia kanałów, a raczej skrzyżowania. Była to studnia o kratowym wyjściu. A wyloty przecinających się tuneli były wyżej niż te którymi szli oni. Quithis pokazała mu ręką wlot do krzyżującego się z nich tunelem kanału znajdujący się jakoś z metr nad ziemią. Jednak był to bardzo niewielki kanał. Ona zmieściłaby się tam idąc na czworaka, a on zapewne musiałby się tam czołgać.
- Tamtędy jakbyś chciał iść to dotrzesz do studni w zaułku niedaleko "Pochodni". W drugą stronę jest zawalone po kilkunastu metrach. - Gdzieś niedaleko przebiegł szczur a z wylotu kanału od strony karczmy spłynęła strużka brudnej wody ... prosto im pod nogi.






Nikt nie da ci tyle, ile ona ci naobiecuje.






30.01.2016, 03:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Teolskie podziemia
#6


- Lubię tak żartować.- powiedział swym tubalnym głosem ukazując swe ostre zęby w uśmiechu. Dodatkowo poruszył mięśniami piersiowymi gdy odbierał od dziewczyny swą włócznię. Lubił wysiłek fizyczny i to mu poprawiało humor co można było od razu zauważyć kiedy po śniadaniu zmienił mu się nastrój. Powoli wracał mu humor jaki miał tuż po przebudzeniu.
Kiedy schodził powoli po schodach schylił głowę.
- W takim razie trzeba będzie chyba to wejście zabezpieczyć jeśli znajdziemy coś ciekawego w okolicy. By znów się nie okazało że wejście się... zablokuje.- ostatnie słowo wypowiedział po chwili namysłu. Belka dla niego nie była problemem ale dla dziewczyny z pewnością przeszkodą będzie.
Kiedy zapłonęły pochodnie rzucające cienie sprawiały że oblicze Vargora jeszcze groźniejsze się wydawały. Jego postura w połączeniu z bliznami oraz plamami w świetle pochodni mogła wprawić niejednego jegomościa w stan paniki albo strachu. Lecz dziewczynie po ostatniej nocy te widoki nie były straszne. Ruszyli kanałami kiedy to Lisica zachwalała walory podziemi. Szedł za nią i kiedy wspominała o niezbyt atrakcyjnych widokach spojrzał na jej krągły tyłeczek.
- Ja tam na widoki nie narzekam.- odpowiedział zadziornie z uśmiechem.- Choć faktycznie zapachy nietęgie są.- dodał marszcząc nieco nos.
Stanęli na skrzyżowaniu kanałów. Dziewczyna pokazała nieco wyżej jeden z kanałów. Wytłumaczyła mu gdzie prowadzi a potem nowa porcja nieczystości wylała się z tegoż kanału.
- Poranna toaleta Latarnic dobiegła końca.- skwitował cicho olbrzym.




30.01.2016, 03:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Teolskie podziemia
#7


Gdy mówił o widokach, kokieteryjnie tyłkiem zakręciła śmiejąc się pod nosem. Na skrzyżowaniu zaś spojrzała na wodę która spływała z kanału powyżej.
- Kiedy zaczną się poranne zabiegi to lepiej by nas tu już nie było. - Powiedziała z uśmiechem marszcząc nos jakby zaraz miał w nich uderzyć jakiś większy smrodek.
- Chodźmy dalej. - I znów była przewodnikiem po podziemnej Teolii. - Zaraz będzie zwężenie tunelu, więc uważaj. - Ostrzegła go i faktycznie po kilkunastu metrach nie dość ze kanał zaczął się obniżać, tunel zwężać a strop nieco obniżył. Płomień pochodni lizał kamienie sklepienia przez jakiś czas. Długo nie trwało jak do ich nosa dotarł obrzydliwy smród popsutego mięsa.
- Oho, chyba jakiś nieszczęśnik wylądował po śmierci gdzieś tu niedaleko . - Quithis starała się nie oddychać za głęboko by nie wdychać smrodu rozkładającego się ciała. Dziwny szelest i szczurze popiskiwania stawały się coraz to głośniejsze im dalej zagłębiali się w cuchnący ścierwem tunel. - Chyba już długo tu leży. - Zamarudziła i poświeciła w odnogę która nagle pojawiła się przed nimi. Daleko tam nie sięgał tunel, bo widać nawet było poświatę z kraty zabezpieczającej wejście aktualnie niedomkniętej. W mdłym świetle widać było kłębowisko szczurów uwijające się jak w ukropie nad oczyszczaniem źródła smrodu z mięsa. - Patrz jak ładnie dbają o czystość. - Pochwaliła szczurzą pracę. - Jeszcze z tydzień i zostaną tylko kości. - Widząc światło pochodni kilka osobników ze szczurzej rodziny zaniepokoiło się i oderwało od posiłku. - Chodźmy, niech pracują sobie. - Machnęła ręką ku Vargorowi i poprowadziła go dalej a smród nieboszczyka z każdym krokiem słabł.

Po kolejnych kilkudziesięciu metrach znaleźli się w sporej podziemnej komnacie. Było to skalny twór z wyłożoną kamieniami i wyrównaną podłogą oraz zagłębieniem na płynące nieczystości. Były tu również schody prowadzące w górę oraz mocna krata z furtką zamkniętą na kilka kłódek i solidny łańcuch.
Quithis zatrzymała się i poczekała aż Vargor dołączy do niej.
- Na górze jest piwnica, mogę ci ją pokazać. Jest opuszczona. Ta zaś... - Pokazała na kratę. - na pewno jest używana, choć można by ją kiedyś okraść, bo widać przechowują tam coś cennego. - Z Quithis było ciekawskie złodziejskie nasienie. Lubiła otwierać co zamknięte a im trudniejszy był gdzieś dostęp, tym większym było to dla niej wyzwaniem by się tam dostać. Teraz jednak szukali kryjówki dla siebie na treningi, więc tylko opuszczone miejsca miały ich interesować.

Gdy pokonali schody, weszli do spiżarni przez przymknięte drzwi wiszące tylko na jednym zawiasie. Stało tam kilka pustych beczek a na ścianach wisiały smutno puste półki. Mimo iż było to opuszczone miejsce nie wisiały tu żadne pajęczyny ani nie zalegał tu kurz. Pomieszczenie nie było za duże i miało niski strop z klapą, widać że zabitą długimi gwoździami co by z dołu nikt się nie miał jak dostać do domu.
Lisica oparła się pośladkami o beczkę. - Tu chyba jest za mało dla nas miejsca, ale dość przytulna całkiem ta norka. - Zwróciła się do wielkoluda. Kiedy sama tu przychodziła zdawało się miejsca jest sporo ale kiedy on stał obok, to jakoś to pomieszczenie nagle straciło swoją przestrzeń.






Nikt nie da ci tyle, ile ona ci naobiecuje.






30.01.2016, 03:10
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Teolskie podziemia
#8


Vargor milczał idąc za dziewczyną. Kiedy było przewężenie Bestia zgarbił się i ściągnął ramiona by zmieścić się w świetle tunelu. W końcu do jego nosa dotarł trupi smród. Przytaknął dziewczynie na wzmiance o śmierci jakiegoś nieszczęśnika.
- I widać że chyba ostatnio nie korzystałaś z tych tuneli.- odpowiedział cicho na wydechu. Robił krótkie i płytkie wdechy by za bardzo nie wciągać tego smrodu. Dziewczyna raczej ostatnio tędy nie przechodziła skoro o trupie nie wiedziała.
Kiedy ujrzał jak szczury zajmują się truposzem uśmiechnął się pod nosem.
- W klasztorze jeden z mnichów miał oswojonego szczura. Nazywał się Pan Dzwoneczek. Jadł z ręki i takie tam.- powiedział uśmiechając się krzywo gdyż krzywił się również od smrodu. Wspomnienie klasztoru dodało mu trochę otuchy w tym jakże smrodliwym miejscu.
Kiedy znaleźli się w podziemnej komnacie Vargor rozejrzał się wokół. Patrzył po ścianach i okolicy i jedynie na widok wyżłobienia na nieszczystości skrzywił się.
- Taka wielkość komnaty by odpowiadała lecz ten kanałek przedziela go na pół co sprawia że na nic nam się nie przyda.- powiedział nieco zawiedzionym głosem. Spojrzał na kratę po czym wzruszył ramionami.- A po co? Nie potrzebujemy kradzieży a treningów moja mała.- odpowiedział beznamiętnie. Złodziejstwo już go nie interesowało. Zerwał z tym. Jeszcze nie przeszkadzało mu to czym się ta młoda dziewczyna zajmowała lecz niewykluczone postara się w przyszłości wybić z głowy takie sprawy.
Weszli na górę po schodach i trafili do niewielkiej piwnicy. Dla Quit może wydawała się duża lecz on musiał lekko schylić głowę stojąc wyprostowany w pomieszczeniu. Rozejrzał się po czym spojrzał na dziewczynę a wzrok mu zabłyszczał.
- O tak norka niczego sobie.- powiedział wyszczerzając zęby. Odwrócił się i wyszedł. Niestety ta piwnica nie nadawała się. Była za mała dla niego. Trzeba było iść dalej by wyszukać coś bardziej odpowiedniego dla nich.




30.01.2016, 03:11
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Teolskie podziemia
#9


Gdy wychodzili Quithis jakby olśniło.
- Wiem. Jest takie fajne miejsce. Ale to nie piwnica. Choć nie musi to być piwnica co nie? Byle w miarę duże i suche. - Zareagowała tak po tym jak Vargor zainteresował się pomieszczeniem które łączyło kanały z piwnicami.
- Chodź chodź, może ci się spodobać. - Jakby przyspieszyła trochę. Była jak taki mały szczurek albo lisiczka, co pewnie się czuje w norze pod ziemią. Płomień oświetlał znów węższy kanał którym przyszło im podążać.
- Wcześniej nie pomyślałam o tym miejscu ale wiesz, jest szansa że nikt nie będzie tam zaglądał, o ile nie znajdzie mojego przejścia.
Daleko nie dane im było iść, jednak dziewczyna co i raz skręcała w inne odnogi kanałów i można było odnieść wrażenie iż jest istny labirynt. Co i raz mijali jaśniejsze miejsca rozświetlane a to z boku a to z góry kratą wlotową.
Quithis nagle zatrzymała się.
- To tu. No prawie tu. Jeszcze trzeba zejść tą studnią w dół. - Przytuliła się do ściany kanału pokazując mu niecodzienny widok który był na cztery kroki przed nią. Oto rozpościerała się przed nim duża wolna przestrzeń, a raczej dziura, wyrwa, lej albo studnia jak kto woli nazwać. Istotą tego miejsca było to, iż do środka tej wielkiej dziury prowadziło wiele rur będących powyżej miejsca w którym się znajdowali.
- Robi wrażenie co? Tylko trzeba uważać co by nie wleźć w dziurę. - Powiedziała dumna z siebie.

Poświeciła pochodnią w stronę dziury przy okazji wyławiając z ciemności zlatującą w przepaść strugę brudnej wody. Były to na szczęście już bardzo rozwodnione nieczystości i ich zapach nie był taki obrzydliwy.

- Zejście jest tam. - Wskazała w drugą stronę od strugi cieczy. - Ale nie ciesz się tak, tu też czasem zalewa, więc trzeba uważać na głowę. - Jednak zmartwiona nie była zbytnio mówiąc te słowa. Zrobiła kilka kroków ku krawędzi studni i poświeciła w stronę, gdzie miało być zejście. Rzeczywiście było tam przejście ale było to coś osobliwego. Trochę jakby pochyła rampa kilka schodków i znów spadek a to wszystko wyryte jakby w ścianie studni. Przejście to było o dość szerokim biegu by zejść w dół pewnym krokiem o ile nie ma się lęku przestrzeni.

- Tam trochę poniżej jest kanał. Ale ściana się w nim zawaliła i odkryła coś. Przejście. Byłam tam raz. Prawdę mówiąc za dużo miejsca jak dla mnie, no i tam są ... a zresztą sam zobaczysz. - Jej słowa były dziwne. Czyżby znalazła jakieś starożytne ruiny podziemnych budowli? A może to była komnata skalna.






Nikt nie da ci tyle, ile ona ci naobiecuje.






30.01.2016, 03:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Teolskie podziemia
#10


- Tak. Musi mieć na tyle dużo miejsca bym mógł wyrysować kręgi żywiołów byś mogła zgłębić ich tajniki w walce.- odpowiedział cicho na jej słowa pełne zapału. Nie zdradzał jeszcze wszystkie jak ma wyglądać jej trening choć już powoli zarys w głowie miał.
Wyszli z komnaty w której się znajdowali i ruszyli kanałami często skręcając. Przed sobą widział jak podskakuje kita włosów na głowie Quithis. Był pełen podziwu że w tym labiryncie kanałów ta dziewczyna zna na pamięć drogę do miejsca gdzie chce dotrzeć.
- Na pewno wiesz gdzie idziesz?- zapytał by się upewnić.- Nie gubisz się w tym gąszczu kanałów?- dodał podążając wciąż za nią.
I nagle zatrzymali się przed wielką dziurą w ziemi do której spływały wszelkie ścieki miasta. Widząc ten widok aż ze świstem wciągnął powietrze przez zęby a następnie gwizdnął z zachwytu.
- Ciekawe dokąd prowadzi sama dziura?- zapytał z ciekawości nieznacznie wychylając się i spoglądając w dół. Uważał jednak by przypadkiem się nie poślizgnąć.- Skoro nie została zalana przez ścieki to musi mieć gdzieś swe ujście.- powiedział zastanawiając się patrząc przy okazji na wlatującą do dziury brudną wodę.- I ciekawe co tę dziurę wyryło.- te ostatnie słowa zawisły złowrogo wśród ciemnych korytarzy podziemi teolskich odbijając się od nich cichym echem.
Kiedy dziewczyna powiedziała jak zejść ruszył przodem. Wcześniej to ona prowadziła ale tu sama dziura wydawała się niebezpieczna a gdyby przypadkiem dziewczyna się poślizgnęła to mógłby ją złapać i uratować przed wpadnięciem w przepaść. Tak więc ruszył przed siebie trzymając z przodu uniesioną rękę w której trzymał pochodnię. W drugiej trzymał włócznię. Szedł bokiem co i raz zerkając na dziewczynę za siebie. Pomimo tego że w ręce trzymał włócznię to był gotów w każdej chwili wypuścić ją w dłoni by w razie czego złapać dziewczynę. Szedł tak jak pokazała mu dziewczyna ciekaw co takiego odkryła ta mała Lisiczka.




30.01.2016, 03:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna