Główna komnata katakumb
#21

- Zawsze starałam się unikać bezpośredniej konfrontacji. Walka na dystans rzadko jest nieuczciwa. - Odpowiedziała szczerze. - Za to kiedy przytrafiała mi się walka bezpośrednia to starałam się uciekać korzystając z pierwszej nieuwagi atakującego. - Quithis chciała być szczera z Vargorem względem tego co do tej pory robiła, gdy przychodziło do walki. - Generalnie to mało walczyłam w ogóle do tej pory, bo udawało mi się uciec, ale na szczęście nie można zawsze liczyć. - Tu się trochę zamyśliła. - Zresztą myślę że nie zawsze będę żyć kradnąc. - Tu ramionami wzruszyła. Bycie rzezimieszkiem może i było wygodne ale do czasu. Jeśli do działań łotrzyka wkradała się rutyna, to można było spodziewać się lochów wcześniej czy później. A jeśli Quithis chciała kiedyś założyć własną organizację, to musiała mieć przewagę nad tymi którymi miała kierować. Znaczy że i powinna mieć umiejętności złodziejskie ale i potrafić świetnie walczyć by umieć okiełznać innych w razie potrzeby.

Teraz gdy Vargor podszedł do niej uśmiechnęła się do niego. Tyle że on własnie pokazał jej nieczyste zagranie i zanim się spostrzegła została podcięta i pchnięta do tyłu.
- Hej! - Warknęła oburzona. Brwi zmarszczyła gdy pomagał jej wstać. - Teraz to moja reakcja była słaba. - Burknęła. - Bo mnie zmyliłeś.
Gdy zapytał jakiej walki się chciała uczyć to oczywiście że do razu odpowiedziała.
- No takiej! Zobaczysz, jeszcze cię na łopatki rozłożę o tym paluszkiem - Wystawiła mały palec i to lewej ręki. Nie ma to jak wejść Lisicy na ambicję pokazując jej ile jeszcze jej brakowało do tego by choć raczkować w walce.

Poproszona przez swego mentora o odłożenie broni, zostawiła swój ukochany nóż na kamiennym ołtarzu gdy Vargor odgarniał kawałki skorup pod ścianę. Wyjęła też zza pasa mniejsze noże do rzucania, co by nie zareagować automatycznie, jak to już miała opanowane.

- Uniki? No dobrze. - Zgodziła się, choć tak jeszcze nie trenowała. Wyrównała oddech stojąc spokojnie kilka kroków od Bestii. Odbić ręką albo uniknąć. Trudne się nie wydawało, ale kto wie jak szybko Vargor zamierzał rzucać i po ile sztuk odłamków na raz.
03.04.2016, 15:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#22

Zaśmiał się cicho kiedy to dziewczyna pokazała mu którym to paluszkiem go rozłoży na łopatki.
- Przed tobą to ja zawsze się rozłożę.- zachichotał ponownie stawiając ją na nogi.
Kiedy była gotowa uśmiechnął się. Spojrzał na stosik glinianych kawałków w swej dłoni. W drugą wziął jeden odłamek i rzucił w stronę Quit. Dziewczyna sprawnie uniknęła rzutu. Następnie rzucił kolejny kawałek a zaraz potem kolejny. I zaraz kolejny. Ostatni rzut był skierowany bardziej w nią by raczej odbiła rzut ręką niż go uniknęła. Sztuka ta dziewczynie się udała bo i odstęp czasowy od rzutów był wystarczający na reakcję. Quit odbijając kawałek skaleczyła się w dłoń. Widząc że się skrzywiła Vargor ostrym tonem się wypowiedział.
- Nie mazgaimy się!- i zaraz po swych słowach zaczął rzucać kolejne kawałki gliny i ceramiki. Szybkość rzutów coraz bardziej się zwiększała nie dając Lisicy nawet chwili wytchnienia. Kiedy Bestii skończyły się odłamki w jego dłoni kucnął i zaczął sięgać po odłamki ułożone w kopczyk tuż przy nim. Rzucał teraz na dwie ręce jeszcze bardziej zwiększając poziom trudności. Rzuty skierowane były na boki, oraz w samą Quit i to na różnej wysokości. Dziewczyna naprawdę musiała wykazać się nie lada szybkością i zwinnością by przynajmniej część z tych rzutów uniknąć. Po chwili widząc coraz większe zmęczenie u Lisicy przestał rzucać. Widząc już jej przyspieszony oddech wkroczył do kręgu treningowego. Widać było że coś mu nie pasowało a raczej nie podobało się.
- No nawet nieźle.- powiedział cichym mruknięciem. Stwierdzeniem tym wprowadził dziewczynę nieco w błąd, słowa mówiły że jest nawet dobrze ale jego mina zdradzała co innego.- A ty jak sama siebie ocenisz?
03.04.2016, 18:28
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#23

No i się zaczęło. Może i nie początkowo spokojnie dawała radę unikać pojedynczych kawałków lecących w jej stronę, to im później to tym trudniej się robiło. Vargor widać stopniował trudności piętrzące się przed Lisicą. Lekkim odskokiem w bok uniknęła kawałka skorupy, by potem musieć kucnąć a kolejny poszybował obok jej policzka. Potem znów odskok tym razem w prawo a potem kawał gliny lecący wprost w jej brzuch. Odbiła go ręką czując skaleczenie. Skorupy miały czasem ostre krawędzie.
- Ała - Zamarudziła, lecz szybko kazał jej skupić się na kolejnych elementach rzucanych w jej stronę. I znów musiała uchylać się to zasłaniać przed uderzeniami. Czasem było tak, że ramię służyło jak tarcza tylko. Kolejnych kilka udało się odbić płynnie i uniknąć lecz im bardziej była zmęczona, tym mniej skupiała się na rzucanych przez Vargora kawałkach dzbanów.
- Zważając na to że nie rozbiłam sobie głowy o żaden z kawałków to można powiedzieć że poniżej oczekiwań, moich. Myślałam że to prostsze. - Burknęła i skaleczoną dłoń do ust uniosła. Taki szybki sposób na przeczyszczenie rany. A że nie była duża to od razu o spodnie wytarła rękę nie przejmując się nią dalej.
Po kilku głębszych oddechach w końcu go wyrównała a serce przestało jej łomotać. Spojrzała na Vargora. - Większość późniejszych rzutów na ramię przyjęłam próbując nie dostać w twarz. Aż tak szybko chyba nie umiem reagować.- Choć może nie była to wina braku szybkości a braku koncentracji dziewczyny. Lisica czuła że ręka jej pulsuje od uderzeń. W kilku miejscach koszula była otarta pyłem. Wiedziała że na pewno będzie miała siniaki na ciele. Kolejne ...
03.04.2016, 18:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#24

- Nie prawda.- mruknął cicho a twarz jego nie wyrażała żadnych emocji. Patrzył jedynie na nią uważnie. Stanął naprzeciwko niej w lekkim rozkroku.
- Odbijaj ciosy rękoma. - wydał krótkie polecenie.
Następnie zaczął symulować ciosy ramionami. Z początku były wolne by dziewczyna zorientowała się o co chodzi. Nie chodziło mu o to by zadać cios lecz by go odtrąciła. Machał ramionami a po chwili dołączył do tego kopnięcia.- Nie unikaj. Blokuj rękoma.- rzucił krótko kiedy z początku zrobiła unik od kopnięcia.- Stój w miejscu. Nogi lekko ugięte. Blokuj!- dodał szybko.
Przez jakiś czas ruchy jego nie przyspieszały. Czekał aż dziewczyna wpadnie w rytm aż wyczuje o co chodzi. Imitował ciosy ramionami i nogami. Kiedy wyczuł że dziewczyna wpadła w rytm zaczął przyspieszać. Po jakimś czasie ich ręce oraz nogi Vargora poruszały się naprawdę w szybkim tempie lecz dziewczyna znów zaczęła się męczyć i wojownik to widział. Ciało Bestii jedynie lekko się zgrzało zraszając pierś wojownika zimnymi kroplami potu. Lecz oddech Vargora był spokojny, wyregulowany. Zmęczenia po nim nie było widać. Kiedy w końcu dziewczyna zaczęła opadać z sił Bestia jeszcze bardziej przyśpieszył by zakończyć lekcję ciosem otwartej dłoni w mostek Lisicy sprawiając że Szkarłatna wypuściła powietrze z płuc.
- Problem nie polega na szybkości bo tę posiadasz.- odpowiedział krótko kiedy jego uczennica zatoczyła się od otrzymanego ciosu.- Owszem. Możesz być jeszcze szybsza. Lecz twój problem polega na braku wytrzymałości.
Vargor był wymagającym nauczycielem. Nie dał swej uczennicy nawet chwili wytchnienia.
- Blokuj!- krzyknął tylko i znów zaczął imitować ciosy. Tym razem tylko ramionami. Lecz szybkość była większa niż na samym początku lecz nie tak szaleńczo szybkie jak pod koniec poprzedniej próby.- Wyreguluj oddech! Wdech nosem, wydech ustami!- rzucił krótko w czasie zadawania kolejnych ciosów. Nie dał dziewczynie odpocząć.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.04.2016, 20:21 przez Vargor.)

03.04.2016, 20:11
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#25

- Nie? - Zapytała lecz nie odpowiedział czemu nie o szybkość chodziło.
Nie za bardzo zrozumiała gdy powiedział że ma odbijać ciosy skoro już nie rzucał w nią kawałkami glinianych naczyń i jakie ciosy skoro było rzucane.
Jednak gdy zamarkował uderzenie szybko załapała o co mu chodziło. Zaczęła po kolei odbijać jego ciosy rękoma twardo stojąc na lekko ugiętych nogach. I dobrze że równowagę miała utrzymaną bo oto Vargor zaczął wyprowadzać w jej kierunku kopnięcia. Musiała praktycznie dwukrotnie zwiększyć szybkość by odbijać ciosy zadawane rękami i nogami jej mentora.
Rytm jaki złapała bardzo ułatwiał jej pracę ciała. Lecz po jakimś czasie zmęczenie dało znać o sobie. W sumie Quithis nigdy nie trenowała za długo jak i jej walki nie były długie. Ot rzut nożem i ucieczka. Teraz starała się z całych sił próbować odbijać jego ciosy ale brak oddechu wybijał ją z rytmu uderzeń.
Nagle poczuła uderzenie w mostek i padła na ziemię wydając z siebie głośne - Uuuuch - Gdy powietrze z niej zostało wybite jego ciosem. Nieszczęśliwie tyłkiem padła na jakiś ostrzejszy kawałek pozostałości po glinianych garnkach.
- Ała - Wstając obolały tyłek rozcierała. - Nigdy tak długo nie machałam rekami. - Wyszczerzyła się do niego z tym szczerym wyznaniem i poruszyła ramionami czując że już ją odrobinę bolą.
Jednak szansy na odpoczynek dla mięśni nie dostała od Bestii.
Znów ją zaatakował i tym razem o wiele szybciej wyprowadzał markowane ciosy. Quithis męczyła się próbując odbijać jego ręce, lecz ciężko było gdy znów po jakimś czasie brakowało jej oddechu.
Wściekała się słuchając że ma wyrównać oddech, ale niby jak kiedy nie mogła go nawet złapać.
- Dość.- Wyspała zasłaniając się ramionami jeśli by chciał z rozpędu ją machnąć niechcący. Skuliła się czując nieprzyjemne pieczenie w płucach. Zaczęła się krztusić a ślina napływała jej do ust tak że miała wrażenie że zaraz wyrzyga całe śniadanie.
Jednak udało się jej opanować szalejące kiszki. Gdy się wyprostowała spojrzała na Vargora wojowniczo. - Nie dam rady. Nie wyrównam go jak nie mogę oddychać. - Wytłumaczyła mu czemu zrezygnowała z dalszej walki. Widać że była zmęczona. Na policzkach dziewczyny pojawiły się rumieńce a krople potu perliły się na jej czole. Quithis czuła jak jej koszula pod gorsetem nieprzyjemnie klei się do ciała przy piersiach i na plecach.
Chyba w ogóle wpierw musiała nauczyć się oddychać zanim będzie mogła kontrolować swój oddech w walce.
03.04.2016, 20:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#26

Kiedy Quit zrezygnowała z obrony Vargor zaprzestał atakowania.
- Wystarczy że spotkasz przeciwnika słabszego od siebie ale wyćwiczonego w obronie a pokona cię po dłuższym czasie obrony.- skwitował ostatecznie jej rezygnację. Choć mówił łagodnie i nie widać było na nim ani gniewu ani żalu. Wiedział że w tym aspekcie dziewczyna może mieć problem. I w zasadzie nie mylił się.
Podszedł do wcześniej wyrysowanego wzoru i skinął w jej stronę.
- Wejdź znów.- nakazał łagodnym tonem.
Kiedy stanęła we wzorze stanął naprzeciwko niej lecz nie przekraczał obwodu wyrysowanego wzoru. Usiadł i skinął głową by zrobiła to samo. Usiadł krzyżując ze sobą nogi. Przymknął oczy po czym wciągnął głęboko powietrze nosem po czym głośno wypuścił ustami.
- Przymknij oczy i głęboko oddychaj. Wdech nosem wydech ustami. Uspokój swój oddech. Oddychaj miarowo.- mówił spokojnym głosem. Dłonie oparte miał na kolanach. Z jego postawy bił spokój. Oddychał tak jak nakazał dziewczynie służąc jako wzór.
Zerknął spod przymkniętych powiek na dziewczynę. Uśmiechnął się lekko w jej stronę.
- Poczuj jak wdychane powietrze rozchodzi się po całym twym ciele. Uspokój oddech, uspokój bicie serca.- mówił cichym spokojnym wręcz sennym tonem.- Rozluźnij się. Wyobraź sobie jak powietrze rozchodzi się po twoim ciele. Wyobraź jak twe mięśnie się rozluźniają. Oddychaj spokojnie. Nie przestawaj.
Kiedy wypowiedział swe ostatnie słowa wstał po cichu. Miał nadzieję że dziewczyna dalej będzie jego wolę wypełniać.
- Oczyść umysł. Niech twe myśli luźno przepływają przez twoją głowę.- mówił dalej spokojnym głosem a on sam ruszył w stronę treningowego koła. Kiedy stanął w środku kręgu ugiął nogi w kolanach. Przyjął podstawową postawę. Również zaczął spokojnie oddychać wykonując powolne ruchy ramionami. To był jego sposób na medytację. Imitował walkę, oddawał się ćwiczeniom.- Postaraj się uwolnić swą duszę. Opuść swe ciało. Poczuj moc swej duszy która ograniczona jest przez słabe ciało. Prześlij siłę duszy do swego ciała. Zsynchronizuj ciało z duszą. Zjednoczcie się.- mówiąc to wykonywał coraz to nowe kombinacje ciosów, kopnięć i uników.
03.04.2016, 21:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#27

Na słowa o przeciwniku który ją by swoją obroną wykończył mruknęła tylko cicho. - Domyślam się. Przecież mówiłam ci że niewiele potrafię.
Weszła znów w krąg jak prosił i usiadła krzyżując nogi podobnie jak Vargor.
- I to ma mi pomóc? - Zapytała zdziwiona choć cieszyła się z chwili wytchnienia, bo nie wiedziała co dalej będzie ją czekało.
Zaczęła wpuszczać i wypuszczać powietrze według wskazówek Vargora i po kilku oddechach faktycznie serce przestało jej bić jak szalone. Ale przecież nie była to magia, tylko odpoczynek.
Dalej idąc jego wskazówkami próbowała się wczuć we wdech by powietrze czuć w całej sobie, ale w wyobrażonych myślach zamieniała się w balon. Balon który z każdym wdechem pęczniał i pęczniał powoli zaczynając się unosić nad ziemią. Przez to wszystko nie mogła się skupić bo uśmiech na jej ustach się głupi pojawił.
Spojrzała na niego i szybko oczy zamknęła próbując oddychać miarowo.
Rozluźnić się ... i znów ta głupia wyobraźnia. Napompowany balonik nagle spuścił powietrze rozluźniając się i pofrunął w górę. Zaciskała oczy próbując pozbyć się tego obrazu. I coraz bardziej się spinała by nie wybuchnąć śmiechem tłumiąc to wszystko w sobie.
Słyszała jak wstawał. Lecz nie dała po sobie nic poznać.
Znów oddychała spokojnie ale Vargor na nieszczęście powiedział o unoszeniu się duszy. Tego to już nie mogła znieść i nagle zalała się łzami dusząc ze śmiechu mając przed oczami napompowaną Quithis lecącą w górę bo rozluźnioną.
- Wybacz. Proszę. - Oddech próbowała złapać by mu wytłumaczyć się z kretyńskiego zachowania. -To nie tak, nie jest to śmieszne. - Musiała na chwilę przerwać by oczy przetrzeć - Ale prostu moja wyobraźnia kiedy zamykam oczy pokazuje mi głupie obrazy. - Położyła się na ziemi skręcając ze śmiechu i powoli się uspokajała.
Chyba nikt tak nie reagował na relaksujący oddech.
04.04.2016, 00:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#28

Vargor nie przerywał swego treningu. Nawet na nią nie spojrzał choć słysząc jej słowa uśmiechnął się pod nosem.
- Spodziewałem się tego.- odpowiedział na jej słowa po czym wykonał odpowiednią sekwencję ciosów by płynnie zakończyć ją w pozycji wyprostowanej. Odwrócił się do niej.- Zdziwiłbym się gdybyś za pierwszym razem wprowadziła się w trans.
Uśmiechnął się w jej kierunku i podszedł do starego ołtarza na którym leżały drewniane imitacje broni.
- Ze mną było podobnie. Medytacji uczyłem się może ze dwa lata?- odpowiedział jej pytającym tonem bo tak naprawdę sam nie wiedział jak długo uczył się tej trudnej umiejętności.- Skupiałem się wtedy na wszystkim innym tylko nie na tym na czym trzeba było. Wszystko mnie swędziało, bolało nie ważne że dopiero co usiadłem w takiej pozie to od razu ból przychodził. Łatwo się wtedy irytowałem i wpadałem w gniew.To było nie do zniesienia ponieważ odnosiłem odwrotny skutek od zamierzanego...- zaśmiał się cicho na wspomnienie o swoich medytacjach.- Aż w końcu mój mistrz odkrył że ja medytuję w inny sposób. Moja medytacja polega na walce. Podczas walki, treningu, ćwiczeń. Wtedy jestem spokojny i rozluźniony. To jest moja forma medytacji. Z tobą może być podobnie. A to co teraz pokazałaś jest potwierdzeniem moich słów i przypuszczeń. Teraz trzeba tylko odszukać twój sposób. A to będzie najtrudniejsze.
Rozejrzał się po ołtarzu i wybrał dwa średniej długości kije. Podszedł do skrzynki narzędziowej i wyciągnął cztery krótkie sznurki. Sznurki przywiązał do kijów w taki sposób że na każdym końcu kija znajdowała się pętla.
- Poćwiczymy teraz ruchy ramion i rąk.- powiedział cicho i ruszył w stronę areny treningowej. Skoro medytacja się nie udała ćwiczenia będą kontynuowane. Skinął w stronę dziewczyny dając do zrozumienia by podeszła do niego.
Chwycił kije w taki sposób by pętla sznurka oplotła również jego nadgarstki.
- Chwyć w podobny sposób jak ja.- powiedział krótko.
Kiedy dziewczyna wykonała polecenie stanął w przykucu z powodu różnicy wzrostu. Zaczął ruszać w taki sposób kijkami by imitować ciosy i ruchy rąk do bloku. Jednocześnie oddychał w sposób który pokazał wcześniej.
- Pamiętaj o oddechu.- powiedział krótko. Co i raz zmieniał ułożenie ramion pokazując dziewczynie coraz to nowe sposoby zadawania ciosów w walce wręcz. Oprócz ciosów pokazywał również sposoby blokowania ciosów przeciwnika.

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.04.2016, 00:44 przez Vargor.)

04.04.2016, 00:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#29

Quithis gdy w końcu ochłonęła przeturlała się na brzuch i podparta na łokciach leżąc wpatrywała chwilę jak Vargor trenował a raczej medytował za pomocą walki. Podobało się jej jak jego mięśnie grały pod skórą gdy wykonywał ciosy. Po chwili jednak wstała i się otrzepała z pyłu. Jeszcze kąciki jej ust podjeżdżały do góry na wspomnienie żałosnych prób jej medytacji.
- Możliwe że u mnie to i nawet walka nie będzie. -Mruknęła z powątpiewaniem. - Dla ciebie to naturalny stan kiedy walczysz, a dla mnie? - Sama nie wiedziała kiedy czuła się najlepiej i co ją odprężało. Znaczy wiedziała, ale jakoś z medytacją tego nie umiała powiązać.

Gdy Vargor szukał kolejnych elementów do treningu Lisica roztarła bolącą poobijaną kawałkami glinianych skorup rękę. Była ciekawa co też teraz on wykombinuje do dalszego jej treningu.
Zastanawiała się czy da się dobrze walczyć bez nauki o równowadze i medytacji. Wątpiła by Bestia kiedykolwiek oddawał się rozważaniom mistycznym zanim udawał się na grabież czy mord.
Pozostawiła tę myśl jednak dla siebie.
Z zaciekawieniem obserwowała jak wybrał kijki do których mocował pętle.
- Żeby jeszcze więcej jutro bolały? No dobra - Odpowiedziała zaczepnie na zaproponowane treningi ramion i rąk i weszła za nim do kręgu który tworzył arenę w sali treningowej.

Chwyciła kijki kiedy o to poprosił i zapętliła o nadgarstki. Trochę to było dziwne dla niej. Przecież mogła po prostu powtórzyć jego ruchy.
Jednak już po pierwszych ruchach wyczuła różnicę. Taki sposób wymuszał identyczne ciosy a ruch był idealnie wyliczony. Tu nie było mowy o złej powtórce. Zaś złe napięcie mięśni było boleśnie karane.
Ta metoda zdawała się uczyć od razu poprawnych ciosów i bloków. Powtarzanie zaś ruchów miało je wbić w mięśnie i ścięgna by zostały zapamiętane. Lisica uśmiechnęła się do Bestii, bo bardzo jej spodobał się ten wspólny aspekt treningu. Gdy zaczęła się męczyć próbowała oddychać jak on. Zauważyła że kiedy skupia się na tym jak oddycha Vargor i gdy łapała jego rytm trening stawał się łatwiejszy a jego ruchy naturalniejsze do powtórzenia. Mimo sporych różnic fizycznych umiała o dziwo się z nim zsynchronizować po pewnym czasie prób wyczucia jego ruchów. Momenty w których byli idealnie zgrani nie były jednak długie a każde wyrwanie z tego stanu powodowało u niej błąd w napięciu mięśni i ból ciągniętej przez niego ku sobie reki. Zagryzała jednak wargi i nie pisnęła słówka czekając aż jej mentor da sygnał do zakończenia ćwiczenia.
04.04.2016, 14:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Główna komnata katakumb
#30

Uśmiechnął się na jej zaczepkę, lecz nie zraził się w ogóle na jej słowa. Wykonując pierwsze ruchy jego usta w uśmiech ciut złośliwy się ułożyły.
- Przy dobrych wiatrach to jutro będziesz się ledwo ruszała. Przy gorszych to...- wykonali powoli serię ciosów i bloków.- Przy gorszych to dzisiaj z tej komnaty zostaniesz wyniesiona na mych rękach.
Dalsze ćwiczenia wykonywali przez jakiś czas w ciszy. Co jakiś czas udawało im się idealnie zsynchronizować ruchy.
- Wyobraź sobie wodę. Jak płynie. Ruchy mają być płynne.- mówił cichym i spokojnym głosem wykonując kolejną sekwencję.- Woda trafia na skalną ścianę i gwałtownie rozbija się o jej kamienie.- ruch imitujący cios i blok w swej końcowej fazie zatrzymywał się gwałtownie.- Podczas ataku i bloku pomimo tego że ruchy wydają się płynne, niekiedy leniwe. To w końcowej fazie są silne. To właśnie w tym momencie potrzebna jest siła. I nie musi być tak wielka. Wystarczy że cios zostanie wyprowadzony z odpowiednią energią. Wojownik nie musi być silny lecz skuteczny.- z jego postawy bił niesłychany spokój. Patrząc na niego trudno było uwierzyć że to ten osławiony brutalny Bestia z Varengardu.
- Poddaj się rytmowi. Woda w rzece płynie tam gdzie każe jej koryto rzeki. Poddaj się prądowi wody.
Do ruchów rąk dołączyły ruchy nóg. Pierwszy ruch został tak wyprowadzony że Quit intuicyjnie wykonała go prawidłowo. Kolejny ruch i krok i znowu podobnie. Dopiero po chwili zorientowała się że jej praca nóg była lustrzanym odbiciem pracy nóg Vargora.
- Bardzo dobrze.- powiedział z uśmiechem. W jego oczach blask zadowolenia i dumy dostrzec można było.- Płyń nurtem rzeki.
Dalej zachęcał do kolejnych ruchów które z czasem coraz bardziej płynne się zdawały. Wydawać się że Vargor i Quit odbywali właśnie jakiś przedziwny taniec. Lecz taniec był idealnie zsynchronizowany. Najciekawsze było jednak co innego. Kiedy zsynchronizowało się ruchy i oddech to... W tańcu tym można było przez dłuższy czas trwać.
04.04.2016, 17:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna