Opuszczona wioska Kruczonoc
#31

Broghor uśmiechnął się ponuro.
- Zabawne, żeśmy się porwali jak ze szpadlem na słońce. Niewielką posiadamy wiedzę, a tajemnica jest tak zamglona, że nawet jako uczeni mielibyśmy kłopoty z odgadnięciem, o co tutaj chodzi. - zmarszczył brwi. Myślał intensywnie, ale miał za mało tropów, by rozwiązać cokolwiek. Musiał szukać kolejnych informacji. Teraz zrobiło mu się szkoda, że tak rychło postanowił wyruszyć do Lodowej Twierdzy. Ostatecznie to Kruczonoc była miejscem w którym ponoć przebywała sekta. Być może nawet ktoś z Kruczonocu był jej aktywnym członkiem. Być może w zgliszczach udałoby się znaleźć jakąkolwiek poszlakę... a może to ten obraz nią był?
- Smok, który został stworzony przez kogoś, by pilnować czegoś... Hm. Niewiele to nam mówi, ale zawsze coś. Jeżeli jest to smok, być może uda się nam z nim dogadać. To bardzo mądre stworzenia. Zatrważające, ale inteligentne. Jednocześnie więc może to być nasza zguba... albo ratunek. - rzekł Kat. Wpakował się w straszne gówno. Szczerze mówiąc, przez chwilę myslał nawet nad tym, żeby się wycofać, ale... jego ciekawość była zbyt pobudzona. Ostatnie wydarzenia były może przedziwne i niepokojące, ale jednocześnie zainteresowały go jak nic innego w całym jego życiu.
Ale trudno, kij z Kruczonocą. Najwyżej wrócą tam później. Straciliby jakąś godzinę drogi, ponadto zużycie many mogło doprowadzić do tego, że w niedługim czasie zaroi się tam od bestii. Powrót nie był najmądrzejszym rozwiązaniem. Trzeba iść przed siebie.
A więc, ku Lodowej Twierdzy.
Nether starał się dobierać trasę tak, by na dany moment być na jak najwyżej położonym terenie. Obserwował stale otoczenie. Być może w okolicy będą jakieś punkty orientacyjne? Być może ktoś ich śledzi? Bestia, jaka pojawiła się ostatniej nocy, nie była najlepszym, co mogło spotkać nie spodziewających się niczego wędrowców. Przechodzenie po wzniesieniach raczej niż w dolinach narażało ich może na bycie zauważonym ze znacznie większej odległości, ale jednocześnie ostrzegało odpowiednio zawczasu.
Oby ostrzegło.
11.05.2018, 16:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Opuszczona wioska Kruczonoc
#32

STRAŻNIK
Miejsce: W okolicach Lodowej Twierdzy
Pogoda: Mroźna
1. CO STANIE SIĘ DALEJ



ężczyźni po ponad godzinnej wędrówce pieszo, dotarli pod bramę majestatycznie wyrastającej z lodu opodal wielkiej góry. Kiedy szli w stronę budowali, ich ciała odczuły coś na rodzaj wstrząsów. Tak jakby coś się przesuwało pod ziemią. Idąc tak, poczuli jak tracą równowagę co chwilę. Z tym, że nikt z nich się nie przewrócił. Nether stąpał pewnie po śliskiej nawierzchni zaś Ban akrobatycznie powracał na nogi, ilekroć zdawałby się bliski upadku.
Na miejscu przed Twierdzą stała rosła lodowa statua, a wokół niej zbierała się krew. Statua wyglądała jak wielki Wilkołak z czterema oczami. Sam widok bestii sprawiał dreszcze na plecach.
Dwadzieścia metrów za posągiem była brama a na niej wielkie płaskorzeźby słońca, a w tym słońcu: księżyce. Pod nimi była również czaszka z czterema miejscami na oczy.

Jeśli Nether się rozejrzy, nie zobaczy niczego niepokojącego. Jest jak na pustkoowia przystało, bardzo spokojnie.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







11.05.2018, 18:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Opuszczona wioska Kruczonoc
#33

Teren przypominał Netherowi o jego rodzimej wyspie. Niepewny grunt pod nogami, ale na szczęście jeszcze nie na tyle, by zdołał powalić Kata. Co jak co, ale ziemia akurat powinna z nim współpracować.
Zbliżyli się do Twierdzy. Nieopodal znajdował się bardzo niepokojący posąg przypominający bestię, z jaką mieli już do czynienia podróżnicy. Zdawało się, że wokół niego rozlana była krew. Tym bardziej prowokowało to, by podejść i zbadać ten obiekt.
Tak też zrobił Broghor. Z należytą ostrożnością i wrażliwością na szczegóły zaczął oglądać rzeźbę, zwłaszcza zwracając uwagę na głowę stwora i oczy. Przyjrzał się im dokładnie. Następnie, jeśli nic nie wzbudziło większych podejrzeń, podszedł obejrzeć bramę.
11.05.2018, 18:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Opuszczona wioska Kruczonoc
#34

STRAŻNIK


iększe oględziny statuy pozwoliły Netherowi na dojrzenie klucza wewnątrz przeźroczystego posągu. Wyglądał jakby się "zakorzeniał" w postaci Wilkołaka. Co więcej, Nether czuł bijąca manę od posągu.
Jego organizm zdawał się odczuwać niepokój. Co więcej, do czego mógłby służyć ów klucz? Ban stał skonsternowany przy drzwiach i kręcił przecząco głową. Nie dało się pchnąć wrót do środka.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







11.05.2018, 18:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Opuszczona wioska Kruczonoc
#35

- Hmm. - westchnął Nether, nie wiedząc, co zrobić z poczynionymi postępami. - Czy w bramie jest jakaś furta? Albo miejsce na klucz? - rzucił do Bana, który był bliżej wejścia do Twierdzy.
Poprawił uchwyt na Niedźwiedziej Furii. Przez chwilę poważnie rozmyślał nad tym, żeby po prostu zniszczyć tę rzeźbę i zabrać klucz. Czymkolwiek jest, raczej nie wyglądała zbyt przyjaźnie. Ale może... może to jeszcze nie czas na to. Zwłaszcza że wyczuł energię magiczną, jaka wydobywała się z posągu. Kto wie, czym poskutkowałoby jego zniszczenie?
11.05.2018, 19:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Opuszczona wioska Kruczonoc
#36

STRAŻNIK


ether, Ban odpowie Ci, że w bramie jest miejsce na klucz. Jednak jego zdaniem coś się nie zgadza w tym wszystkim. Na ścianie widnieją runy, których nie potrafi rozczytać. Jeśli podejdziesz do niego, zobaczysz chaotycznie napisane znaki, wtem Ban zada Ci pytanie czy potrafisz je rozczytać.



Robi się chłodniej, a kolejne trzęsienia ziemi stają się pełną normą, która dzieje się co jakiś odpowiedni kawałek czasu.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







11.05.2018, 20:10
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Opuszczona wioska Kruczonoc
#37

Nether podszedł bliżej do bramy, gdy zauważył, że Ban nie czuje się z nią zbyt pewnie. Po chwili dostrzegł, dlaczego. Kącik ust uniósł mu się lekko, choć zamaskowała to broda.
- Runy, co? - rzucił, kiwając głową. - No to jesteśmy w domu. Daj mi kilka minut. - rzekł, pewnie zabierając się za rozszyfrowanie zapisków. Te były jednak dziwnie nieskładne, zupełnie jakby były pisane w dawnym runicznym dialekcie, albo... albo zwyczajnie pisane były przez kogoś, kto niezupełnie się na tym znał.
- Hm... to nie takie proste. - zastanawiał się. Nie było to zbyt wielkim problemem, bo po chwili poznał parę pierwszych słów. Dla uproszczenia pracy wyjął jednak swój notatnik i usiadł, maczając pióro w atramencie. Następnie zaczął może nie najzgrabniej, ale całkiem sprawnie przepisywać runiczny zapis i tłumaczyć go kolejno na zwykły język.
Po kilku minutach praca była ukończona.
- Nie jestem do końca pewny, czy dobrze odczytałem ten napis, ale sens powinien być mniej więcej zachowany... Tam gdzie słońce wschodzi, księżyc się kryje. Tam, gdzie słońce zachodzi, księżyc odżyje. Ten, który spał przez wieki, strażnika swego okryje, zbudzony powinnością na nowo ślad jego odżyje.- wygłosił do Bana, spoglądając na jego reakcję. - "Zachodzi" w tym kontekście oznacza to samo, co "zasypia", ale to chyba nie ma większego znaczenia. Bardziej zastanawia mnie, czy dobrze przetłumaczyłem "księżyc", ale raczej tak. Przez chwilę myślałem, że chodzi o "życie", to jednak nie miałoby zbyt dużego sensu. Także... co ty na to, przyjacielu?

Gracz opuścił wątek
11.05.2018, 20:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna