Dom urzędnika Grega
#1

Cytat:

Urzędnik Greg mieszka w kamienicy położonej niedaleko rynku miasta Greathard. Kamienica ta jest niewielka bo dwupiętrowa. Nie jest to okazały budynek ale też żadna rudera. Ot zwykła kamienica na której przed drzwiami wejściowymi znajdują się niewielkie płaskorzeźby bliżej nieokreślonych osób.
W środku kamienica nie jest urządzona z przepychem. Ot sprawia wrażenie że zamieszkuje je osoba ze średniej warstwy społecznej.

MG


W drodze do kamienicy w której mieszkał urzędnik burza zaczęła słabnąć. Błyski i grzmoty coraz bardziej odległe były. Jedyne co nie ustępowało to ciągle padający rzęsisty deszcz.
Strażnicy prowadzili Ponurego ulicami miasta. Obok grabarza kroczył jego wierny psi towarzysz. Po kilkunastu minutach spaceru w deszczu w końcu dotarli do kamienicy w której mieszkał urzędnik Greg. W tym czasie każdy z nich przemókł do suchej nitki. Ich ubrania można było wręcz wyżymać.
Młody strażnik który wcześniej odprowadzał urzędnika zapukał do drzwi. Okna w budynku były już ciemne ale kiedy zastukano kołatką w drzwi po chwili w oknie na piętrze pojawił się nikły płomień świecy. Kilka minut potem wśród lejącej się wody z nieba słychać było głośne kroki z wnętrza domu by za chwilę drzwi otwarły się ukazując w płomieniu świecy twarz urzędnika.
- Mówiłem do jasnej cholery żeby mi już dzisiaj nie przeszkadzano.- warknął przez zęby lecz widząc poranioną twarz strażnika jak również imponującą sylwetkę Ponurego zamknął usta i otworzył szerzej drzwi wpuszczając wszystkich do środka.
Wprowadził ich do salonu. W pokoju znajdował się wygaszony kominek. Na środku pokoju stał stół przy którym była kanapa oraz dwa szerokie fotele. W jednym z foteli rozsiadł się urzędnik który ubrany był w szlafrok. Skinął na swych nieoczekiwanych gości. W pomieszczeniu panował półmrok ponieważ za źródło światła służył kandelabr na pięć świec które Greg zapalił jak weszli do salonu. W dodatku na stole postawił podręczny ogarek świecy z którym zszedł zapewne z piętra kamienicy.
- Tak więc co odkryliście w kanałach?- Co tam się zaległo? Czy kanał został oczyszczony?- zapytał urzędnik kiedy zasiadł w fotelu. Spojrzenie swe skierował w stronę Ponurego.

Kratos :
Szukaj takich grafik do lokacji żeby po ich obróbce jakość pozostawała dalej dobra. Innymi słowy, szukaj grafik, które są szerokie. Poluję na niejednolite opisy lokacji więc będę poprawiał obrazy za każdym razem, kiedy odejdą od standardów.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






17.04.2016, 12:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom urzędnika Grega
#2

Burza powoli zanikała, przynajmniej jeżeli chodzi o błyskawice i gromy. Uparty deszcz postanowił jeszcze nie odpuszczać i wciąż walił ulewą na ich głowy. Ponuremu to specjalnie nie przeszkadzało, po pierwsze był przyzwyczajony do mało komfortowych warunków, a po drugie po tylu latach zaopatrzył się w odpowiedni płaszcz. Ciężkie odzienie z czarnej skóry było wystarczająco grube, aby nie pozwolić sobie na przemoknięcie. Wiele tutaj pomagał również dość głęboki kaptur, który skrywał całą twarz Vespila w cieniu. Idąc przez ulewę, musiał wyglądać upiornie, ogromnej postury mężczyzna, ubrany na czarno, wyróżniający się wyłącznie stalowym kijem wystającym znad ramienia.
Tuż obok Grima dzielnie kroczył wielki brytan, który choć raniony w potyczce z dziwnymi stworzonkami, dawał sobie radę. Jak to psu, mało mu przeszkadzał deszcz, dlatego z całej tej dziwnej ferajny, tylko Strażnik Miejski z przeoraną do krwi twarzą, wydawał się najbardziej zdenerwowany. Reszta była po prostu... ponura.
Dotarli do domu urzędnika i zastukali kołatką. W dość niedługim czasie w szparze uchylonych drzwi ukazała się twarz Grega, oświetlona ogarkiem ze świecą trzymanym w ręku urzędnika.
W pierwszym odruchu widocznie chciał przepędzić nachalnych gości, kiedy jednak jego wzrok prześliznął się po rozdrapanej twarzy Strażnika powoli zaczął tracić rezon, ale dopiero w momencie spostrzeżenia Grabarza, urzędniczyna zapomniał języka w gębie.
Cóż tak działał Vespil na innych, miał w sobie coś, co wywoływało uczucie niepokoju albo nawet strach. To fakt że był grabarzem? Czy może jego ponure zachowanie? Trudno było to ocenić, jednak z natury Grim był samotnikiem, dlatego nie przeszkadzało mu to, że ludzie raczej starali się go unikać.
Zostali zaproszeni do wnętrza mieszkania, gdzie każdy ich krok był znaczony szerokim pasem wody. Kapanie z płaszcza było przerywane tylko stukotem ciężkich buciorów Ponurego, kiedy tylko przechodził do salonu. Noct też się nie patyczkował, dość majestatycznie się otrząsając tuż po wejściu za próg. Właściwie wszystko co znajdowało się w przedpokoju zostało ochlapane drobinami deszczu i nabrało aromatu psiej sierści.
Vespil znalazłszy się w salonie wybrał sobie fotel za najbardziej dogodne miejsce do siedzenia. Tuż obok niego grzecznie przysiadł brytan, kładąc po chwili głowę na oparciu mebla, tuż przy ręce swojego towarzysza. Zrzucił kaptur z głowy, a swój dobytek ułożył po przeciwnej stronie, niż ułożenie psa. Nie przejmował się zanadto tym, że cały fotel już przemókł od jego płaszcza.
Na pytania urzędnika Ponury nie szukał jakichś specjalnych odpowiedzi. Po prostu, jak w przypadku dobierania argumentów dla Strażnika, sięgnął do swoich juków i wyciągnął truchło małego szkodnika. Z mlaśnięciem rzucił je na stół, tuż obok wystawnego świecznika. Odwrócił wzrok w stronę urzędnika i przewiercając go spojrzeniem swoich niebywale blado-niebieskich oczu, powiedział tylko:
- To. I nadal tam są.
Nie sprecyzował ile, bo sam nie wiedział. Mogli przecież zabić połowę z nich, mogła to być wyłącznie mała grupa spośród całego stada. Nie był łowcą, dlatego nie precyzował swojej wypowiedzi. Mógłby powiedzieć coś więcej o nich, gdyby je pokroił, ale to nie na wiele im się zda w tym momencie. Grim tylko grzebał ludzi w ziemi, czasami zdarzały się bardziej wymyślne zlecenia. Jednak usuwanie szkodników...
- Negocjujemy cenę, czy szukasz łowcy?
Ponownie rozbrzmiał jego głęboki, barytowy głos, chropowaty jak tarcie dwóch kamieni, to nie był ton rozumiany jako miły.
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
02.05.2016, 12:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom urzędnika Grega
#3

MG


Urzędnik skrzywił się nieco na zachowanie brytana grabarza który otrzepał się przekraczając próg domostwa. Pies pobrudził kroplami wody zmieszanymi z drobinkami ziemi cały przedpokój. W dodatku w całym domostwie zaczęło śmierdzieć zmokłym psem.
Lecz Greg nie skomentował tego tak samo jak nie skomentował faktu że Ponury usiadł w mokrym płaszczu w fotelu który momentalnie nasiąkł wodą z jego płaszcza. Już pominął nawet fakt że buciory grabarza pozostawiały brudne ślady na posadzce i dywanie w salonie.
Kiedy Vespil zasiadł i bezceremonialnie rzucił truchło niewielkiego stworka na stolik urzędnik aż podskoczył w fotelu w którym zasiadł.
- Co... co to takiego jest?- zapytał niedowierzającym głosem.- Jak to coś dostało się do kanałów?
Lecz w momencie kiedy Grabarz wyszedł z inicjatywą by negocjować cenę urzędnik najwidoczniej opanował się i przybrał poważną minę. Widać kiedy była mowa o pieniądzach Greg miał zimną krew i potrafił szybko analizować sytuację.
- Panie Grabarzu.- zaczął chłodnym i rzeczowym tonem ponieważ Vespil wcześniej się nie przedstawił. Kiedy mówił oparł łokcie na poręczach fotelu. Palce obu dłoni splótł ze sobą i wpatrywał się w swego rozmówcę uważnie znad splecionych dłoni.- Umowę ustnie ustaliliśmy w miarę jasno. Jak dla mnie w tej chwili jest pan na czysto o dwie sztuki złota. Jedna za podjęcie się zadania a druga za wyjaśnienie przyczyn śmierci ofiar. Jak się domyślam ciała pan nie wydobył.- ostatnie zdanie mimo że było oznajmujące to na koniec zrobił pauzę spoglądając pytająco na Ponurego i na strażników w celu potwierdzenia swych przypuszczeń.- Nie ma możliwości negocjacji w trakcie trwania zadania. Ale jeśli PAN chce to może pan zrezygnować lecz wtedy obędzie się pan smakiem z tych dwóch złociszy i ewentualnie zgodzę się na wypłatę dwudziestu pięciu srebrnych smoków jako odszkodowanie za niewypełnienie się z zadania i stratę czasu mojego i pańskiego.- słowo PAN wypowiedział z naciskiem i pewną nutką pogardy jakby dawał do zrozumienia że w tym momencie uważa go za dusigrosza i naciągacza. Choć to co właśnie sam mówił dokładnie o nim samym to świadczy. No wszak na darmo nie został miejskim urzędnikiem.- Są możliwe ewentualne premie po wykonaniu zadania ale to będzie wynikało od tego co w czasie zadania wynikło bo tego przewidzieć nie możemy. No ale jeśli chce PAN zrezygnować oraz bym zatrudnił łowcę...- tu rozłożył teatralnym gestem ramiona jakby będąc bezradnym.- To ja pana przecież nie zmuszam. A łowcy wykonają to za mniej niż oferuję panu.- ostatnie zdanie wypowiedział z lekkim wzruszeniem ramion lecz sprawiał wrażenie że jest pewny swych słów.
Najwidoczniej w obliczu naciągania urzędnik stawał się twardym przeciwnikiem w negocjacjach.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






04.07.2016, 11:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Dom urzędnika Grega
#4

Gdy Ponury rozpoczął negocjacje, wydawał się spokojny. Choć ciężko było cokolwiek wyczytać z jego twarzy, która z reguły wyrażała tylko jedną emocję. I była ona ściśle związana z jego przezwiskiem.
Vespil umościł się w fotelu i słuchał wywodu urzędnika. Z początku zaczął się zastanawiać, czy rzeczywiście nie zabrać tych dwóch złotych smoków i nie podarować sobie dalszego użerania z biurokratycznym osobnikiem. Swoją drogą, zadziwiające było tempo opanowania nerwów przez Grega, kiedy temat dotknął pieniędzy. Wyglądało na to, że każdy urzędnik był szują i sknerą.
Jednak w miarę dalszych słów właściciela domu, Grim poczuł coś strasznie nieprzyjemnego. Coś śliskiego i wrednego prześliznęło się w nim, kiedy urzędnik wspomniał, że nie należą mu się żadne pieniądze. No może poza kilkoma srebrnymi.
Grabarz nie lubił kiedy nim pogrywano. Oczy Vespila błysnęły nieprzyjemnie. Dość znacząco postawił swój stalowy kostur, nie dbając o głośny stukot metalu o drewnianą podłogę. Noct drgnął i zabulgotał głębokim basem. Brytan nie obnażył kłów, było to raczej wewnętrzne, ostrzegawcze warknięcie. Trudno zdefiniować do kogo skierowane.
W tym czasie Vespil, ciężko się wspierając na drągu, podźwignął się z fotela. Pozostawił na nim szeroki, mokry ślad, którym najzupełniej się nie przejął.
Stojąc górował nad urzędnikiem, co pewnie nadawało mu nieco psychologicznej przewagi. Grabarz wciąż czuł ten łuskowaty kształt, który przetaczał się w jego wnętrzu. Starał się nad nim panować, choć naturę rzadko kiedy jest się w stanie oszukać.
Zmierzył Grega spojrzeniem swoich zimnych oczu i sformułował chyba jedną z dłuższych wypowiedzi ostatnich miesięcy. Jego głos był twardy, ochrypły i nieprzyjemny. Jak dwa górskie, szorstkie głazy, trące o siebie.
- Złoto za podjęcie się zadania i złoto za wyjaśnienie przyczyny śmierci. To były pańskie słowa, a jak i tak zrobiłem więcej niż pana pachołki miejskie.
Mówiąc to, odwrócił na moment wzrok, zerkając na strażników miejskich, którzy tutaj z nim przyszli. Powrócił jednak do rozmowy z urzędnikiem, ponownie przeszywając go swoim spojrzeniem.
- Wrócę po ciała blokujące kanał. Potrzebuję lampę olejną, moją rozbiły szkodniki, a Noct - wskazał ręką czarnego brytana - odpocznie tutaj i podleczy rany.
Oderwał wzrok od Grega i wyprostował się. Nawet nie wiedział w którym momencie pochylił się nad urzędnikiem, nieświadomie przyjmując bardziej agresywną sylwetkę.
Postąpił kilka kroków w stronę drzwi, cmokając znacząco na psa, aby pozostał w miejscu. Odłożył swoje juki przy Brytanie, wiedząc że będą tu bezpieczne. Wolał zejść do kanału bez zbędnego ekwipunku. Zabrał ze sobą tylko linę, czymś musiał obwiązać ciała, żeby je wywlec na powierzchnię.
Po tych przygotowaniach rzucił jeszcze w stronę urzędnika.
- Chcę jeszcze duży wór ziemi cmentarnej.
Właściwie mogła to być jakakolwiek ziemia, jednak cmentarna robiła dużo lepsze wrażenie. Czekał teraz na odpowiedź urzędnika. Umowa z grubsza pozostanie taka sama, Greg będzie musiał tylko dorzucić lampę naftową.
Vespil przypuszczał, że już żaden ze strażników miejskich nie odważy się pójść z nim do kanałów. Trudno byłoby stwierdzić, czego obawiać się bardziej. Szkodników panoszących się po ściekach, czy samego Grabarza.
Ponury stał już teraz spokojny przy drzwiach wyjściowych, wspierając się prawą ręką na stalowym drągu, lewą poprawiając zwój liny zarzucony wokół ramienia.


Proszę o uwzględnienie umiejętności Ponurak w sposobie "negocjacji" oraz "oswojenie" przy sprawie Brytana
Cytat:"Spoglądając na Ponurego, można odnieść jedno z dwóch wrażeń. Unikać lub uciekać. Bądź oba naraz.
COŚ jest w tej postaci takiego, że ciarki przechodzą. Czy to szara cera, ponura mina, a może jego ogromna postura okraszona czarnym, długim płaszczem, kruczo-czarnymi, przetłuszczonymi włosami i ciężkimi butami? Albo te oczy, już nie niebieskie, tylko niemal białe, przeszywające chłodnym wzrokiem.
Kiedy dochodzi do tego wiedza, że jest grabarzem, można podświadomie wyczuć ten trupi aromat, który otacza tego mężczyznę. Ponury to nie jest gość, którego chce się spotykać w nocy. On po prostu budzi niepokój, zwątpienie, a nawet... strach? Przecież to irracjonalne...
A jednak."
/Autor Nieznany/
Ponury roztacza swoją osobą, bardzo specyficzną aurę, prosiłbym o klimatyczne zareagowanie na nią. O ile nie będzie budzić przerażenia, to przynajmniej psychiczny dyskomfort.
17.09.2016, 13:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna