Przed posterunkiem
#1

Cytat:
Posterunek Straży z zewnątrz wygląda prawie tak samo jak wszystkie inne lokalne budynki mieszkalne. Jedyna rzecz, która wyróżnia go spośród innych obiektów, to trzy wielkie wrota, którymi można wejść do środka. Obok niego znajdują się targowiska z bronią i pancerzem. Wewnątrz widać wielu strażników a także od czasu do czasu, członków elitarnego korpusu Mistyków. Ich szaty łatwo rozróżnić, bowiem zwykli strażnicy chodzą w szarych tunikach z pomarańczowymi elementami, szablą przy biodrze lub glewią w dłoni. Osoby należące do korpusu mistyków posiadają szaro-czarne odzienie. Dowódca korpusu posiada dodatkowo złote karawasze.

» MG «

Miejsce: Przed posterunkiem straży - Azarat
Pogoda: Upał (rano); Przyjemny chłód (wieczór)
PUSTYNNY SOUNDTRACK

iasto tętniło życiem. Poziom przepychu w Azarat potrafił być nie tylko uciążliwy, ale zaskakująco intrygujący w porównaniu do innych części Atarashii. Widać było, że to najbogatsza strefa. Luxter od czasu do czasu czuł pulsujący ból na swoim plecach, zaś głowa mogła zacząć go boleć od piekącego upału.
Nie daleko posterunku znajdowały się stragany z wszelkiego rodzaju żywnością. Również trunki można było znaleźć, jednak te były wyjątkowo drogie. Siedem srebrnych smoków i 30 brązowych za jedną butelczynę gorzały importowanej z Dravnul. Można pomyśleć "rozbój w biały dzień", niemniej Azarat to miejsce w gruncie rzeczy dla majętnych ludzi, zaś dobrocie takie jak alkohol sprowadzany zza granicy, to towar luksusowy. Jeśli poszukać jakiegoś lokalnego substytutu, trzeba by zejść do slumsów i poszukać nielegalnie sprzedawanego alkoholu. Władze miasta zabroniły wyrobu alkoholi przez wzgląd na utrzymywanie strażników w stanie maksymalnie trzeźwym. W porównaniu do sąsiadujących miast, tutaj rzadko można uraczyć pijanych stróżów prawa. Do obrony miasta podchodzi się wyjątkowo ostrożnie. Pędzić alkohol wolno jedynie uzdrowicielom, którzy mogą go potrzebować przy wyrobie medykamentów. May'Hel w istocie miał do tego prawo, jednak na tym się kończyło, ponieważ sprzedawać go nie mógł. Problem z nielegalnym alkoholem był dodatkowo taki, że jego zakup na "czarnym rynku" był niebezpieczny sam w sobie. Nigdy nic nie wiadomo, co znajdowało się w alkoholu.
Kilku strażników podążało między straganami. Tak jakby kogoś szukali. Luxter mógł dojrzeć, że obok posterunku straży znajdowała się zacieniona wnęka. Mógł tam schronić się do wieczora przed upałem. W prawdzie zostałby zmuszony siedzieć pod murem, ale drastycznie zmniejszyłby ryzyko złapania. Problemem mogła być widoczność, gdyż siedząc obok posterunku, cała brama mogła być niemożliwa do obserwowania, zaś bezpośrednie patrzenie na nią mogło stać się od razu podejrzane. Ryzyko zawsze istnieje, jednak w tym mieście, strażnicy wrzucają do celi nawet z największe błahostki.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







21.05.2016, 18:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Przed posterunkiem
#2

Plan Luxtera o zakupie alkoholu spalił na panewce. Horrendalnie wywindowane ceny nie dawały najmniejszych szans ludziom jego pokroju. Ostatecznie pociągnął jedynie kilka łyków ze swojego bukłaku napełnionego wodą i rozglądał się po okolicy. Krótki rekonesans i mężczyzna postanowił skierować swe kroki ku zacienionej wnęce z nie najgorszym widokiem na bramę posterunku. Był umotywowany, jego mentor to była jedyna nadzieja na zdobycie nowych zdolności niezbędnych do walki z demonicznym plugastwem.
Siedział pod ścianą w niewygodnej pozycji nie mogąc się nawet oprzeć przez wzgląd na liczne świeże rany, które dopiero powoli podlegały leczeniu. Nie miał jednak czasu na użalanie się nad sobą - musiał znaleźć swojego wybawcę. Jakie to ironiczne, że to właśnie ktoś taki jak Luxter - skazany na śmierć, otrzymał drugą szansę od tego potężnego mistyka. Po raz kolejny sprawdzało się powiedzenie, że to życie pisze najciekawsze scenariusze.
Cel Luxtera był prosty: wypatrywać członków elitarnego korpusu mistyków, a następnie używać Błyskawicznego wzmocnienia by wyostrzyć swój mocno ograniczony wzrok. Miał zamiar uparcie tkwić tam aż do późnego popołudnia i wypatrywać. Jeśliby nie zauważył swojego mentora to zamierzał następnie udać się w kierunku jego domostwa, w którym swego czasu dużo przebywał po tym, jak został przezeń uratowany. Jeśli zaś wcześniej wypatrzyłby swój cel zamierzał śledzić go i doprowadzić do spotkania dopiero na osobności. Nie mógł niepotrzebnie ryzykować, że ktoś zobaczyłby ich razem. Nie, to było zbyt niewygodne dla obu stron.
26.05.2016, 16:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Przed posterunkiem
#3

» MG «

Miejsce: Przed posterunkiem straży - Azarat
Pogoda: Przyjemny chłód (wieczór)
PUSTYNNY SOUNDTRACK

uxter trwał w oczekiwaniu na swojego mistrza, widząc otaczające go zmiany. Temperatura z parnej, zaczynała robić się chłodna, zaś ludzie wystawiający towar na swoich straganach zrobili się oschli i bez emocji. Przynajmniej ci, którzy byli cały dzień w okolicy mistyka, z radosnych handlarzy stali się wybrakowaną, szarą masą społeczeństwa. Dość demotywujący widok trzeba było przyznać. Nadszedł późny wieczór, słońce dawno zdążyło zajść na pustynnym horyzoncie, a po mentorze Luxtera nie było ani śladu. Strażnicy wychodzili nerwowo i wracali z powrotem do swojej siedziby zupełnie tak jakby coś się stało.
- Niedługo będzie nam trzeba zamykać bramy, a nikt nie stoi na straży. Gdzie oni są?! - Zapytał pewien nieznajomy mężczyzna, którego twarz zwrócona była tyłem do czyhającego w mroku mistyka. Chwilę potem słychać było nadjeżdżającą karawanę. Przejechała przed oczami Luxtera. Zatrzymała się na przeciw strażnicy. Z jej wnętrza wyszło sześciu mężczyzn, z czego jeden miał na dłoniach złote bransolety przypominające karwasze.
- Przynieście naszą przesyłkę i zbierajcie się, trzeba nam ruszać na mur. - Rzekł znajomy głos. A przynajmniej znajomy dla kryjącego się obok budynku mistyka.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







03.06.2016, 16:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Przed posterunkiem
#4

Mijały minuty, a wreszcie godziny jak Luxter czaił się nieopodal budynku posterunku. Ten jednak ani na moment nie tracił czujności, zwłaszcza że przecież mogło komuś wydać się wreszcie podejrzane, że tkwił tak bez większego ruchu przez cały dzień. Ludzie jednak zajęci byli swoimi sprawami, a samo miejsce nie przyciągało wzroku przechodniów. Gdy nastał wreszcie wieczór Luxter powoli tracił nadzieję, że uda mu się spotkać ze swoim mentorem.

Wtem jednak, gdy Luxter już na poważnie zaczął rozważać poszukiwania w innym miejscu na posterunku zrobiło się jakieś zamieszanie. Mężczyzna usłyszał jedynie jakieś niewyraźne fragmenty rozmowy: coś o strażach i zamykaniu bramy. Faktycznie było już ciemno, a bramy powinny być już zamknięte dla podróżnych. Chwilę później zdarzyło się jednak coś jeszcze bardziej nieoczekiwanego: podjechała karawana, a z niej wysiadło kilku mężczyzn. Gdy jeden z nich się odezwał na chwilę serce Luxtera przyspieszyło - rozpoznał znajomy głos. Nie zwlekając ani chwili wykorzystał Błyskawiczne wzmocnienie aby wyostrzyć zarówno swój wzrok jak i słuch. Musiał się upewnić co do jego przypuszczeń na temat tej postaci, a także chciał podsłuchać o czym mężczyźni rozmawiają. W razie gdyby zaczęli się przemieszczać rusza za nimi w bezpiecznej odległości, lecz tak by ich nie stracić z oczu.
10.06.2016, 11:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Przed posterunkiem
#5

» MG «

Miejsce: Przed posterunkiem straży - Azarat
Pogoda: Przyjemny chłód (wieczór)
PUSTYNNY SOUNDTRACK


arawana stała w pełni okazałości naprzeciw wejścia do posterunku strażników. Było to o tyle problematyczne, że nie rodziło sposobu na zmniejszenie odległości między Luxterem a przybyłym korpusem mistyków, gdyż wszystko było widać z każdej strony. Niestety, czyhający w ukryciu mężczyzna nie dostrzegał niczego poza dwójką odzianych w szaro-czarne szaty wraz z jednym strażnikiem, który rozmawiał nerwowo ze swoim towarzyszem. Osobę, której uparcie wypatrywał, w tej chwili nie było przy pojeździe. Weszła do środka budynku wraz z częścią podopiecznych. Trwało to około dwóch, może trzech minut aż Luxter usłyszał zbliżające się kroki. Wytężając swoje oczy za sprawą magii, dostrzegł bardzo wyraźnie, że mężczyzna z karwaszami na dłoniach jest jego mentorem, który pośpiesznie zniknął w karawanie wraz z jakąś paczką. Siwe włosy zaczesane do tyłu, kozia bródka i lekki wąs, zahartowane spojrzenie wraz z ostrymi rysami twarzy. Tak prezentowała się osoba, której poszukiwał. Niedługo potem weszło do środka czterech przybocznych mistyków oraz dwójka zwykłych strażników. Coś mogło się w tej chwili nie zgadzać... Jednak nim mężczyzna zdał sobie z tego sprawę, jego ciało zostało sparaliżowane. Tak bardzo chciał dojrzeć swego celu, że zapomniał o podstawowym zabezpieczeniu tyłów, skupiając swoją uwagę na jednej rzeczy. Jego ciało spowijały czarne łańcuchy, uniemożliwiając poruszanie się. Pojawił się tak prędko, że nie było nawet mowy o przeciwdziałaniu. Może gdyby zachował czujność po tylu spędzonych godzinach, dałby radę uciec, ale tego nie zrobił.
- No, no. Kogo my tutaj mamy? - Zabrzmiał jakiś nieznajomy, mocny głos. Lux, dojrzał kątem oka nadchodzącego mistyka, który nie wrócił tą samą drogą co jego mentor. Mogło to budzić swoistą frustrację, ale teraz nie cofnie się czasu.
- Czy ty nie jesteś przypadkiem tym przestępcą, któremu udało się zwiać? - Zadał pytanie z lekkim przekąsem i szyderczym uśmieszkiem na twarzy. A nim Luxter mógł coś powiedzieć, ten dodał pośpiesznie i bez specjalnie wymownych emocji:
- Mi nie uciekniesz. Nie próbuj się szamotać, bo te łańcuchy kurczą się wraz z każdym gwałtownym szarpnięciem. - Z ciemności wyłoniła się postać szaro-czarnej osoby i spętanego magicznymi łańcuchami mężczyzny.
- Wielmożny Aleximusie! Przyprowadziłem czającego się mężczyznę, którego wcześniej wyczułem. Zdaje się, że to jeden ze skazańców, których skazano na wygnanie poza bramy miasta. Jakie są twoje rozkazy? - Rzucił, popychając nogą Luxtera tak aby stracił równowagę, padając na kolana. Lider korpusu mistyków, wyszedł z pojazdu pewnym krokiem i na ułamek sekundy zamarł widząc twarz swojego podopiecznego, nie tylko poobijaną, ale także ośmieszoną przez jednego ze swoich przybocznych strażników.
- Głupcze! Ten mężczyzna to Dan Luxter Suruja, wiesz co to oznacza?! - Zabrzmiał pełen wściekłości głos Aleximusa, zaś na oczach mistyka, który upolował ukrytego mężczyznę, odmalował się strach.
- Czy Ty chcesz zdenerwować mnie? Wielkiego Aleximusa Suruję? - Zadał pytanie, a jego podopieczny pokiwał nerwowo głową, puszczając spętanego łańcuchami Luxtera.
- Dlaczego Wasza Wspaniałość, nie powiedział nam o spotkaniu z pańskim krewniakiem? I co on tutaj robi...? I zaraz... Czy on nie przypomina tego... - Zapytał kapitana, lecz nie skończył, gdyż ten przerwał mu w wyczuwalnej furii.
- Zamilcz! Nie porównuj mojego kuzyna do tamtego zbiega! Jest moim uczniem, miał pojechać z nami na mur zobaczyć jak radzą sobie doświadczeni mistycy naszego korpusu. Pewnego dnia dołączy do nas, a być może zastąpi mnie, kiedy nabierze większej wprawy w magii. - Wyjaśnił, lecz patrząc na uniżonego mężczyznę nie wyglądał wcale łagodniej. Podał mu dłoń nie ściszając tonu.
- A Ty! Głupcze! Powinieneś był wyjść a nie skradać się za nami! Miałeś szczęście, że mój podwładny postanowił Cię przynieść w moje ręce, a nie dokonać samosądu. - Wyjaśnił szorstko. Pomimo całej tej gadki i autentyczności, Luxter mógł dostrzec jak jego mentor miesza fakty żeby uratować swojego ucznia. Zaraz potem cała trójka wsiadła do wozu i odjechała pośpiesznie w stronę muru.
- Będziemy musieli nadłożyć tempa przez Was, jeśli nas demony zaatakują zbyt wcześnie możemy nie być w stanie działać według planu. Ty mój drogi krewniaku, będziesz przyglądał się z muru na nas i obyś nie ruszał się z tamtąd, bo już dość dzisiaj przysporzyłeś mi zmartwień. Jeszcze te rany... Na Duronora świętego, co ci się stało?! Bawiłeś się z demonami w berka? - Zadał ironicznie. Stworzył sobie właśnie rolę, którą będzie musiał odgrywać zawsze przy wszystkich ilekroć tylko Luxter pojawi się w obecności Aleximusa.
- Danie Suruja, będę dzisiaj razem z tobą na murze. Jestem nowy w korpusie i jeszcze nie znam całego układu taktycznego, według którego walczymy z demonami. Miło mi cię poznać. - Objaśnił życzliwie jeden z siedzących obok mistyków.
- A właśnie... - Zaczął Aleximus.
- W korpusie posługujemy się tytułami żeby skrócić czas porozumiewania się. Na mnie wołają nieoficjalnie "Al", zaś bardziej oficjalnie "Kat". Mężczyzna, który cię wyśledził i spętał to "Manas", oglądać dzisiejszą bitwę będziesz z "Cierniem" a pozostali to: "Duchosz", "Zamiecic" i "Azaratnik". Dodatkowo istnieje pewna hierarchia w całym oddziale mistyków z Azaratu. Mamy cztery stopnie: pierwszy "biały"; drugi "czarny"; trzeci "przeklęty"; czwarty "święty". Osoby piastujące stopień świętego są dowódcami korpusu. Jest nas piątka i zarządzamy całą armią mistyków. Stopnie mogą nadawać jedynie liderzy za zasługi. Każdy stopień jest przedrostkiem twojego pseudonimu i pozwala mieć większe przywileje zarówno w twoim oddziale, korpusie jak i społeczeństwie. Dla przykładu jam jest Świętym Katem, Wielkim Aleximusem Suruja. Duchosz wraz z Azaratnikiem i Zmiecicem mają drugi stopień, czyli nazwiemy ich: Czarnym Duchoszem, Azaratnikiem i Zamiecicem. Twój dzisiejszy oprawca to Przeklęty Manas, piekielnie uzdolniony mistyk pretendujący w przyszłości do miana świętego, ale póki co jeszcze wiele będzie musiał się nauczyć zaś Cierń tak jak ty posiada pierwszy stopień. Twoim pseudonimem będzie "Grzmot" od magii jaką posiadasz, tym samym od teraz Ty i Twój dzisiejszy towarzysz będziecie Białym Cierniem oraz Białym Grzmotem. Chociaż ty mój drogi krewniaku dopiero zostaniesz oficjalnie przyjęty do naszego oddziału więc póki co jest to nieformalne. - Kończąc wywód, spojrzał na skonsternowanego Manasa i zerknął przez okno dostrzegając bramę. Czas naglił, nie było możliwości żeby go zmarnować bardziej. Aleximus wskazał schody na mur nowym rekrutom, a sam ruszył pewnym krokiem przed siebie, aby wyjść poza bramę. Szedł jako pierwszy, a za nim na lewym skrzydle Manas z Duchoszem oraz na prawym Zamiecic i Azaratnik. Cała czwórka za wyjątkiem Kata była odziana kapturami co uniemożliwiało sprawdzenie ich wyglądu. Zresztą Cierń także miał taki kaptur, kryjący całkiem młodą twarz.
Na zewnątrz brzmiały złowrogie porykiwania. Demony wyszły czas na walkę.

Kiedy naczelny korpus wyszedł poza bramę, ta zamknęła się uniemożliwiając drogę powrotu. W odległości ponad stu metrów biegły rozwścieczone demony, odbijając się od otaczającej mur bariery runicznej, której pilnowali nieznajomi Białemu Grzmotowi mistycy. Wszystko było precyzyjnie zorganizowane. Każdy czymś się zajmował, każdy coś robił, zaś jego mentor tworzył wrażenie najważniejszego oddziału, czyszczącego tereny z wylęgającego się plugastwa. Ruszyli dalej.
- Pan Aleximus jest uważany w całym oddziale za legendę. Nie bez przyczyny jest tylko piątka świętych. To całkiem inna liga. Chciałbym móc czyścić z taką sama pasją zastępy demonów jak on. Powiadają, że urodził się specjalnie uzdolniony. Ponoć to czy staniesz się "świętym" jest kwestia naszego przeznaczenia. Od niego zależy czy pisane ci stać się wyżej postawionym mistykiem. - Wyjaśnił towarzysz Luxtera.

Al wraz ze swoją przyboczną strażą dotarł do granicy będącą barierą runiczną. Ilość demonów była tak duża, że nie było możliwości wyjścia nawet ok krok poza bezpieczną strefę, gdyż demony zdawały się nacierać niczym lawina w desperackim szale i chęci przerwania umocnień runicznych. Raz, za razem, raz za razem wbijały się w barierę, tworząc mnóstwo białych rozbłysków. Gdzie nie gdzie widać było powyginane wściekle pyski demonów, które do połowy weszły przez barierę, a chwilę potem jakiś mistyk płatał poczwarę na dwoje. Wybuch. Luxter mógł dostrzec jak jego "krewniak" wyciąga dłoń do bariery a chwilę potem odlatują we wszystkie strony Thorniesyny. Wyszedł poza barierę razem z Manasem i Zamiecicem. Pozostała trójka została wewnątrz, obserwując mocowania runiczne i niszcząc od czasu do czasu przechodzące poczwary.
- To nie Wielki Aleximus jest zamknięty z demonami. To demony są zamknięte z Aleximusem. Swoją drogą nie wiedziałem, że nasz szef ma jakiegoś krewniaka. Bardzo mało o nim wiemy jak widać. Dobrze, że jesteś z nami. - Wyjaśnił Cierń jawnie podekscytowany wszystkim co się działo. Niestety ciemność i chaos jaki panował sprawił, że korpus, który mieli obserwować zniknął w połowie z oczu rekrutów. Jedynie pozostałą trójka, na bieżąco wspomagała towarzyszy z innych oddziałów. Poza barierą panowała jakby jakaś dziwna, czarna zamieć. Mogło się także wydawać, że demony jakby latały we wszystkie strony, nie mogąc zrobić czegokolwiek. Niemniej, w panujących warunkach to tylko domysły. 


//: Dostajesz przybrane imię i przydomek. Strasznie frustrujące było nazywanie Cię w kółko Luxterem, bo ileż można nie mając żadnego zamiennika. Wpisuję w Twoja KP nową "zdobycz". Jeśli są jakieś literówki - wybacz. Post napisałem z telefonu.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







22.06.2016, 15:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Przed posterunkiem
#6

Mężczyzna czuł podekscytowanie i radość gdy wreszcie ujrzał swojego mentora. Chciałby móc tam wyjść i się z nim po prostu przywitać, cofnąć czas, wymazać swoją przeszłość, znów być prawowitym obywatelem Azaratu. Wiedział jednak, że to nie możliwe, że jego grzechów nie da się ot tak wymazać. *Ileż to czasu minęło od kiedy ostatni raz Cię widziałem?* - zadał sobie pytanie, starając sobie przypomnieć dokładnie datę ich ostatniego spotkania. Niestety nie dane mu było dłużej zastanowić się nad tą kwestią, gdyż znikąd został opleciony łańcuchami. Jedno przelotne spojrzenie na czarne ogniwa, które go oplotły i już wiedział, że to robota jakiegoś mistyka. Luxter szamotał się jeszcze przez krótką chwilą siłując się z więzami, lecz jasnym było że nie miał szans na ucieczkę. Przyglądał się dokładnie twarzy swego oprawcy w milczeniu, lecz w głębi duszy wiedział już jaki go spotka los. Nie miał już nadziei, wiedział, że nawet nie trafi z powrotem do lochów tylko od razu zostanie wykonana egzekucja - widowiskowa najpewniej.

Chwilę później był już na kolanach, spętany jak jakieś dzikie zwierzę, które zresztą trochę przypominał. Jego muskularne ciało ciasno oplecione łańcuchem na nic się zdało w starciu z magią. Gdy mężczyzna już godził się ze swoim losem wydarzyło się jednak coś, czego w życiu by się nie spodziewał. Jego mentor, wybawca, ostatnia nadzieja, po raz drugi zaryzykował własną reputacją by uratować mu życie. Luxter wprost nie dowierzał w to co się działo. Nie dość, że po chwili stał już niezwiązany i z szeroko otwartymi ustami, to jeszcze Aleximus nadał mu, a właściwie im obu nową tożsamość. Gdy otrząsnął się z pierwszego szoku skupił się bardziej na wypowiadanych słowach - wiedział, że teraz każdy szczegół jest ważny, musiał to wszystko zapamiętać. *Dan Luxter Suruja, Dan Luxter Suruja* - powtarzał jak mantrę swoją nową tożsamość, musiał się wcielić w rolę krewnego swojego mentora bez zająknięcia.

Gdy jechali na wozie uścisnął dłoń jakiegoś innego, młodego mistyka, z którym jak się później okazało został nowo przyjęty do korpusu. Dalej padło właściwie ekspresowe wprowadzenie do hierarchii panującej w oddziałach mistyków - młody Suruja nie mógł wprost uwierzyć w to jaki obrót przyjęły sprawy. Oto jaką władzę miał Święty Kat, Wielki Aleximus Suruja. Podróż minęła szybko, wszyscy spieszyli się do starcia z demonami. Wszyscy poza Białym Grzmotem i Białym Cierniem, którzy to skierowali się na mury by obserwować wszystko z bezpiecznej odległości. Luxter z podziwem obserwował zmagania mistyków w walce z nacierającymi plugastwami.

- To prawda, że Aleximus jest potężny, ale nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że to kwestia przeznaczenia. To nasze własne czyny definiują kim jesteśmy, Ci którzy tłumaczą swoje porażki przeznaczeniem nie zasługują na sukces. - odparł do swojego towarzysza na murze. Wypowiedział to z ogromnym przekonaniem, a w jego głosie wyraźnie można było wyczuć determinację. Czyż nie tak było przez całe jego życie? Podejmował niewłaściwe wybory, raz za razem. Za nic miał sobie prawo, zasady, uczucia czy nawet życie innych ludzi. Był zwykłym kryminalistą, który tłumaczył swoje postępowanie biedą, osieroceniem, "niesprawiedliwością świata". Dawno przestał liczyć ile razy jego życie było zagrożone, do tego pobyt w lochach, rzeź z demonami. Czy to go czegoś nauczyło? Dostał drugą szansę, a teraz trzecią od Aleximusa choć doskonale zdawał sobie sprawę, że na żadną nie zasługiwał. Jednego jednak mu nie można odmówić - uporu. Nie ważne jak ciężko było, jak beznadziejna była sytuacja, on nigdy się nie poddawał. Robił okrutne rzeczy, to prawda, ale walczył, bronił się ze wszystkich sił. Mimo tylu przeciwności i pomimo tylu życiowych błędów które popełnił nadal oddychał, a ostatecznie tylko tyle się liczyło.

Dalej stał w milczeniu obserwując batalię toczącą się poniżej poza murami miasta. Nawet jego Błyskawiczne wzmocnienie, które umożliwiało mu widzenie w ciemnościach nie potrafiło przeszyć czarniej zamieci tam panującej. - Czy to zdolność, któregoś z nich? - rzekł cicho sam do siebie, jakby przypadkiem to wypowiedział zamiast pomyśleć. To co działo się przed jego oczyma przechodziło jego wszelkie wyobrażenia. W obliczu tego co widział wprost nie mógł uwierzyć, że przeżył poprzednią noc. Czy to możliwe, że jednak jakaś magiczna siła steruje poczynaniami wszystkiego bez względu na ich chęci?
02.07.2016, 14:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna