Magazyny
#11

MG


Magazyn Koreya - Biuro



Korey w momencie kiedy Amaron zaczął odpowiadać nie zmienił swego oblicza. No może spojrzenie jego było łagodniejsze, a oblicze nieco się rozpogodziło ukazując nikły uśmiech. Korey wysłuchał uważnie akolity siedząc wygodnie w fotelu i ze splecionymi dłońmi opartymi na kolanach.
- Ma pan rację. Bądźmy poważni.- odpowiedział rzeczowo Korey kiedy akolita skończył swą wypowiedź.- Osoba o której mowa to rzeźnik. Nie owijajmy w bawełnę, swoje dziewczyny traktuje jak mięso które przynosi mu zyski. A jak mięso zaczyna się psuć albo stawia się to podrzyna dziewczynom gardła i rzuca ochłapy rekinom. Stąd jego przydomek- Rekin.- Korey najwidoczniej postanowił być bardziej otwarty wobec Amarona co zapewne było celem akolity.- I tu masz rację Amaronie. Rekin potrafi zadbać o swoje interesy lecz musisz też zrozumieć jedno. Bo może nie do końca mnie zrozumiałeś.
Tu handlarz zamilkł na chwilę. Spojrzał na Amarona oraz na Alda a potem uniósł przedramię i wskazał kciukiem na ścianę przy której stał przyboczny Domedragra. Ściana ta graniczyła z wnętrzem magazynu, dając do zrozumienia że Korey chyba chciałby wskazać na towary znajdujące się za ścianą a nie na nią samą.
- Tam znajdują się towary które możesz kupić ode mnie w każdej chwili. Kupując dany towar możesz jednocześnie zażądać by coś z niego wykonać, i nie ma znaczenia czy ma być to elegancki strój, kamizelka czy zwykła niedźwiedzia skóra która by leżała przed kominkiem.- Korey mówił rzeczowo a ton jego łagodny był. Widać było że jest szczery i nie kłamie.- Lecz jak zapewne zauważyłeś idąc tu nie znajdziesz tu ani Lilianny ani żadnej innej dziewczyny.- Korey już nie bawił się w aluzje najwidoczniej wykładał karty na stół.- Widzisz Amaronie, dziewczyny nie są na sprzedaż i nic nie skłoni mnie do zmiany zdania. Nawet jeśli by wchodziła w grę wymiana za inną dziewczynę.- tym razem ton Koreya był stanowczy. Odczuć było można że tu jest pewien swych słów i że zdania raczej nie zmieni.
Tu handlarz uniósł się nieco w swym fotelu opierając się przedramionami o krawędź biurka. Dłonie skierowane miał wewnętrzną stroną ku górze i wskazywał nimi w stronę Amarona.
- Lecz może rzeczywiście dałem niewystarczającą propozycję za zadanie o jakim tu mówimy.- Korey chwycił końcami palców za krawędzie swego kielicha i zamieszał znajdującym się w środku płynem wykonując delikatne ruchy. Na chwilę zapanowała kompletna cisza przerywana cichym szuraniem nogi kielicha o blat biurka.- Przyznać trzeba że dziewczyny jakie ja posiadam oraz jakie posiada Rekin to wręcz złote dziewczyny. To co wyprawiają z klientami warte jest każdej ceny.- Korey zaśmiał się cicho jakby rzucił jakiś żart komuś kogo darzy przyjaźnią.- I tak je traktujmy. Za każdą dziewczynę Rekina otrzymasz równowartość złotego smoka. Ile Rekin ma dziewczyn?- handlarz zamilkł na chwilę i wzruszył ramionami.- Nie wiem. Ale chyba coś w okolicach "naście".- dokończył swą wypowiedź Korey sugerując że Rekin ma kilkanaście dziewczyn pod swoimi skrzydłami. Lecz to nie był koniec negocjacji. Korey najwidoczniej miał jeszcze jedną propozycję uzupełniającą umowę do zlecenia.- Jeśli to by cię jeszcze nie satysfakcjonowało to służę pomocą w przygotowaniu się do zadania.- dodał handlarz i spojrzał w oczy Amaronowi a potem na Alda i znów na akolitę. Uśmiechnął się do Domedraugra.- Czy takie warunki usatysfakcjonowałyby cię?


Amaron: 23/55 PM


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






13.08.2016, 21:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#12

Oblicze Czarnego Wilka z wolna przybrało znacznie łagodniejszy i w pewnym stopniu nawet sympatyczny wyraz.
-Teraz rozmawiamy jak na poważnych ludzi przystało. Na takie warunki już znacznie łatwiej jest mi przystać. Zgotować Rekinowi los, na jaki skazywał jego "pracownice", a te uwolnić, złoty smok od skóry... Niechaj tak będzie. - oznajmił, podnosząc się z fotela. Zdjąwszy rękawicę z prawej dłoni, wyciągnął ją w stronę swego rozmówcy, najwyraźniej chcąc tradycyjnie przypieczętować ich umowę.

-Co zaś tyczy się pomocy w przygotowywaniu się do zadania... wszelkie wsparcie z pewnością zwiększy szanse powodzenia nadchodzących działań, nie pogardzę niczym, co możecie zaoferować. Niewątpliwie wszelkie informacje i "wewnętrzne znajomości" okazałyby się nieocenione.
Domedraugr skinął głową na Alda, który podszedł nieco bliżej i spojrzał pytająco na swego pana.
-W takim razie, wydaje mi się, iż to wszystko. Mam nadzieję, iż obydwie strony się na sobie nie zawiodą. Im wcześniej zabierzemy się za przygotowania, tym mniej pozostawimy przypadkowi. Odezwę się w stosownym momencie, a mój towarzysz skontaktuje się w sprawie wsparcia. Życzę miłego dnia i intratnych transakcji, Panie Steen.
Zgiąwszy dłoń w łokciu, przyłożył ją do piersi i ukłonił się dwornie do handlarza.

Jeśli nic już nie stanęło mu na przeszkodzie, skierował się ku wyjściu. Otworzone przez Alda drzwi zaskrzypiały cicho, zaś obaj mężczyźni zeszli po schodkach na dół, minęli antresolę i niespiesznie opuścili magazyn.
13.08.2016, 21:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#13

Znów w Greathard. To znienawidzone przez nią miasto prześladowało ją niczym widmo. Wydarzenia, które miały tu miejsce będą przypominać o swoim istnieniu za każdym razem, gdy usłyszy jego nazwę lub przejedzie w pobliżu. Tyle czasu spędziła w tutejszych zaułkach, a w szczególności na rynku. To tutaj kradła i uciekała przed rozzłoszczonymi właścicielami sklepików i kramów, w tym miejscu śmierć przypominała jej o swoim istnieniu na każdym kroku. Jadąc uliczkami Khali czuła ten smród wydobywający się z każdej uliczki. Połączenie wielu zapachów naraz, ze szczególnym akcentem moczu, kału, brudu, zgnilizny. Osoba będąca tutaj pierwszy raz nie jest w stanie zauważyć i poczuć tyle, co ktoś przebywający tu od samego urodzenia. I chociaż tak długo jej tutaj nie było, to jednak wciąż dokładnie pamiętała przeżycia z najmroczniejszych zakamarków Greathard. Tym razem jednak sytuacje się odwróciły. Teraz ona siedziała na grzbiecie swojego wierzchowca patrząc na leżących tu i ówdzie, umierających z głodu oraz pragnienia żebraków. Tak bardzo chciała pomóc im wszystkim, ale wiedziała, że nie ma takiej możliwości. Nie posiada na tyle pieniędzy, ani sił. Świadomość tego tylko bardziej ją dołowała. W ten sposób prezentowało się dla niej miasto, które dla wielu jest pewną alegorią bogactwa i kwitnącego handlu.

Dziewczyna wiedziała, gdzie zmierza. Pomimo tylu lat miasto pozostawało niemal niezmienione. Pamiętała dokładnie niemal każdą z tych uliczek. Znała tylko jedno miejsce, w całym tym zgiełku, gdzie mogłaby się zatrzymać, aby nie śledziły jej przygnębiające myśli i wspomnienia. Karczma "Pod Dębem", niby taka zwykła, a jednak ma swój urok. Sporawej wielkości budynek w środku miasta. Karczmarz musi robić tutaj całkiem niezłe pieniądze. Przy ilości osób, które odwiedzają tę ostoję, na pewno znajdzie się ktoś z informacjami dla niej przydatnymi. A czego szuka? Zleceń, informacji o wojnach, bitwach, swoich prywatnych celach. Jest w drodze już pięć lat, a wciąż nie wypełniła ani jednej z postawionych sobie samej misji. Doszła do wniosku, że powinna w takim razie zacząć od początku, od znienawidzonego Greathard. A gdzie dowiesz się najwięcej w całym mieście? Tam, gdzie jest najwięcej ludzi - w Karczmie.

Białowłosa przywiązała konia do specjalnej poręczy i poszła do karczmy. Już z daleka słyszała głośne krzyki i muzykę ze środka. Otwarcie drzwi tylko spotęgowało efekt, do którego dołączyły jeszcze zapach rozlanego alkoholu, palonego drewna oraz smród spoconych mężczyzn. Zmarszczyła nos.
"Ciekawe ile dowiem się od tej bandy pijanych matołów"
Jej wejście również nie obeszło się bez reakcji przebywających w środku. Część siedząca przy drzwiach szybko zawiesiła swój wzrok na dziewczynie. No tak, co tu robi dziewczyna z bronią, a do tego sama? Albo jej się zdawało, albo słyszała gdzieś gwizdy skierowane w swoim kierunku. Postanowiła jednak zignorować spojrzenia, zamknęła drzwi i usiadła przy niewielkim stoliku w kącie, po drodze rzucając karczmarzowi zwięzłe "Witam!" i zamawiając miejscową brandy. Gdy tylko zajęła swoje miejsce zaczęła obserwować klientelę, aby znaleźć odpowiednią osobę do rozmowy i wydobycia informacji.
14.08.2016, 05:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#14

Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje

W głowie Lilianny wciąż panował mętlik spowodowany mnogością ostatnich wydarzeń. Dla dziewczyny działo się zdecydowanie za dużo. Problemy w „pracy”, dzisiejsza nieobecność, ciało dziewczyny znalezione przez Amarona na wybrzeżu… Gdy jej towarzysz postanowił bezpiecznie odprowadzić w okolice magazynu, poświęcił część czasu na omawianie co istotniejszych spraw, zdradził jej również część swego planu, jaki zamierzał wprowadzić w życie. Długowłosa chłonęła wszystkie przekazane jej informacje, starając się zapamiętać wszystko jak najdokładniej. Wiedziała, że mężczyzna dołoży wszelkich starań, aby jej pomóc. Jej pozostało więc tylko czekać.
Gdy Amaron pożegnał się z nią i skierował wgłąb miasta aby przygotować się do rozmów z sutenerem, Lilianna zaczęła odczuwać lekki niepokój. Wiedziała, że nie wróciła na noc do swojej „kwatery”, tak jak powinna. Miała tylko nadzieję, że uniknie nieprzyjemności ze strony któregoś z jej opiekunów, dlatego też ostrożnie postanowiła przemknąć do swego pokoju, unikając zbędnych kontaktów.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.08.2016, 22:16 przez Lilianna.)

14.08.2016, 22:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#15

MG


Magazyn Koreya - Biuro


Widząc że Domedraugr przystaje na przedstawione warunki Korey uśmiechnął się i wstał z fotela. Rozłożył przy okazji ramiona w bok w geście zadowolenia i... wdzięczności?
- Cieszę się zatem że doszliśmy do porozumienia. -odpowiedział z uśmiechem Korey i wyciągnął dłoń w stronę Amarona by męskim uściskiem dłoni przypieczętować zawartą właśnie ustną umowę. Akolita przez ułamek sekundy mógł dostrzec na obliczu Koreya jakby zawahanie albo obawę zapewne wynikające z działań akolity. Lecz jednocześnie Domedraugr mógł sam sobie to wmówić że właśnie takie coś dojrzał u handlarza bo chciał wierzyć że ostatni przekaz był równie mocny co wcześniejsze choć już teraz odczuwał zmęczenie z powodu utraty swej mocy mentalnej.
Kiedy umowa została przypieczętowana uściskiem dłoni Korey ochoczo odprowadził do drzwi Amarona wraz z jego przybocznym.
- Co do przygotowań z pewnością się dogadamy. Jeszcze dzisiaj wieczorem albo jutro rano przyślę kogoś do pana byście ustalili co trzeba zrobić i jakie rzeczy potrzebne będą do wykonania zadania. Musiałbym tylko wiedzieć gdzie cię szukać panie Amaronie?- zapytał na koniec Korey stojąc u progu swego biura.
Kiedy usłyszał od akolity gdzie można się na niego spotkać pożegnał się z nim zapewniając jeszcze raz że wieczorem albo rano następnego dnia kogoś przydzieli do pomocy Domedraugowi.

Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje


W momencie kiedy Lilianna dochodziła do magazynu dla szwaczek gdzie znajdowała się jej kwatera otworzyły się drzwi i wyszedł interesant który zapewne odbierał uszyty właśnie strój ponieważ pod pachą miał owinięty papierem pakunek.
Kiedy klient opuścił magazyn w progu stanął inny mężczyzna. Był olbrzymi, dobrze umięsniony i brzydki. Zwał się Byczy Redd- prawa ręka Koreya. Zajmował się pilnowaniem dziewcząt i przy okazji doglądał magazynu szwaczek i zajmował się klientami którzy odbierali zamówienia na stroje.
- Oh witam, witam.- dziewczyna usłyszała ironiczne przywitanie przybocznego Koreya.- A gdzież to się sikoreczka szwęda całymi nocami i dniami?- Redd uśmiechnął się w jej stronę lecz uśmiech ten był złośliwy i niezbyt przyjemny.- Wnioskuję że pobyt U Wieprza był owocny i zyskowny skoro nie warto było wracać do siebie?- Redd od razu wygarnął że wie o jej pobycie w spelunie. A pytaniem zapewne oczekuje że uzyska pieniądze jakie zarobiła podczas spędzenia nocy z Amaronem.


Amaron: 11/55 PM


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






15.08.2016, 00:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#16

Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje


W chwili gdy Lilianna znalazła się w pobliżu drzwi, w chwili kiedy miała je otworzyć, w jednej sekundzie zamarła z przerażenia. Z magazynów wychodził klient, lecz to nie zaspokoiło nerwów ciemnowłosej. Zamknęła na krótko swe powieki by móc głęboko pochwycić w płuca powietrze, wprawiając tym samym w ruch swe krągłości. Spokój i tak nie przybył więc było to marne zaznanie ulgi. Gdy jednak wkroczyła jedną nogą poza próg, jej oczom ukazał się gruboskórny typ z niemiłą gębą, był to jej opiekun Redd który trzymał twardą rękę na każdej "skórze". Jego ton nie był miły. Od razu jej wypomniał nieobecność. Zmieszana patrzyła tylko na niego miotając się, aż wreszcie ustąpiła dwa kroki w tył.

- Nie było mnie ponieważ miałam mieć spotkanie z klientem lecz...

Jąkała się i mąciła by móc jakoś się wykaraskać z kłopotów. Nie powie mu przecież nic o Amaronie. To On był jej deską ratunku która miała ją wyzwolić z tego parszywego miejsca. Kręciła noskiem i kilkakrotnie przewróciła oczami teatralnie aby uniknąć z nim kontaktu wzrokowego, mógłby wyczuć że łże w żywe oczy. A to byłoby bezlitosnym błędem który karany byłby niemiłosierną chłostą, lub co najgorsze, oznaczeniem na karku co i tak miałoby ją czekać już niebawem.

- Źle się poczułam. Dostałam migreny i nie byłam w formie więc... Nie zarobiłam nic, przykro mi. Sprawdź czy Kosiarz nie chciałby czegoś od Ciebie. Bo chyba Ciebie szukał.

Bajeczka dla małych dzieci którzy nie chcą chodzić do szkoły. Nie wiedziała jak to przyjmie jegomość "Twarda łapka" do wiadomości. Nie lubiła go zbytnio. Właściwie, mało rzeczy przypadło tutaj jej do gustu. No, może warunki w jakich ma przyjmować klientów nie są z najniższej półki, ale i to nie jest najważniejsze. Teraz liczyło się dla dziewczyny jedno. Byle do pokoju i tam zaszyć się na cały wieczór, a może jeszcze krócej. Pokładała wielkie nadzieję w tym mężczyźnie którym jest Amaron. Bacznie przyglądając się gruboskórnemu dryblasowi, marzyła aby uwierzył w jej słowa i dał jej spokój gdyż i tak nie ma zarobionych pieniędzy na jakie zapewne liczy.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.08.2016, 01:14 przez Lilianna.)

15.08.2016, 00:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#17

Magazyn Koreya - Biuro

Słysząc pytanie handlarza, ostentacyjnie wygładził swój płaszcz, poprawiając ułożenie na ramionach.
-Dzisiaj już nie będziemy zawracać Pańskiej głowy, ale przed jutrzejszym południem proszę spodziewać się jakiegoś kupca na płaszcz ze skóry rekina... - posyłając drapieżny uśmiech Kosiarzowi, ukłonił się ponownie i podążył przez otwarte drzwi na zewnątrz.


Przed magazynem

Gdy obaj mężczyźni opuścili już budynek, Domedraugr odetchnął powoli. Czy był to wyraz ulgi, jaką poczuł, czy naturalne poprzedzenie zaczerpnięcia głębszego wdechu, ciężko stwierdzić.
-Jakoś podołaliśmy, nie było aż tak źle... - mruknął półgłosem, naciągając na głowę kaptur i skręcając w pobliską uliczkę prowadzącą w stronę miejskiego rynku.
-Rzekłbym, iż spotkanie wypadło całkiem dobrze. Pokazałeś, iże potrafisz postawić na swoim. Choć obawiałem się nieco mniej "przychylnej" reakcji Pana Steena... - odpowiedział Ald, otulając się szczelnie swoim futrem. Teraz, gdy nie było już konieczności godnego prezentowania się jako tarczownik Domedraugra, mógł przełożyć ochronę przed chłodem nad swoją prezencję.
-Nie ty jeden, przyznam że miałem co do tego wszystkiego mieszane uczucia... Po części dalej mam...

Amaron zacisnął lekko usta i skupił wzrok na niezbyt równo wybrukowanej uliczce. Podsumowywał w myślach całe to spotkanie, jednak im dłużej się skupiał, tym pulsujący, nieprzyjemny ból gdzieś pod czaszką stawał się irytujący. Wiedział, że powinien się wyciszyć i dać swemu umysłowi zasłużoną przerwę, a nawet i dwie. Na szczęście, kolejne pytanie blondwłosego tarczownika pomogło mu wyrwać się z zamysłu.
-Nie obrazisz się panie jeśli wyrażę swoje wątpliwości względem tego... zadania? - w głosie Alda czuć było nutę poddenerwowania i niepewność.
-Proszę bardzo, nie trzymam cię tylko po to, abyś groźnie wyglądał.
-Wiem, iże postawiłeś sobie za punkt honoru udzielenie pomocy tej dziewczynie... ale czy jest warta aż takiego poświęcenia? Bo zacząłem się zastanawiać, jakie mogą być konsekwencje zarówno niepowodzenia, jak i sukcesu naszej misji.

Akolita w milczeniu przeniósł swój wzrok spod czubków swych butów na twarz kompana. Jego usta mimowolnie zacisnęły się nieco bardziej, zaś wzrok po kilku sekundach uciekł gdzieś przed siebie.
-Dobre pytanie... Ale zamierzam dotrzymać danego słowa...
Nie chciał tego mówić na głos, jednak wiedział, że Ald w dużej mierze ma rację. Bądź co bądź, wykonanie zadania równoznaczne było z zostaniem nowym właścicielem dziewczyny, zaś "pracownice" Rekina stałyby się pracownicami Kosiarza, wątpliwe było, aby ich poziom życia uległ znacznej poprawie. Ale lepszy taki los, niż dziewczyny której zwłoki wyłowił na nadbrzeżu...

Widząc konsternację Czarnego Wilka, tarczownik poklepał go pokrzepiająco po ramieniu.
-Nie zaprzątuj sobie tym dziś głowy, Panie. Cokolwiek zadecydujesz, wiesz że na większość z nas możesz liczyć. Teraz najlepiej będzie odpocząć i zająć się czymś przyjemniejszym.
-Wiesz, to chyba najmądrzejsza rzecz jaką usłyszałem ostatnimi czasy...

Krótki, serdeczny śmiech obu Wilków zmieszał się z wieczornym gwarem miasta, gdy dotarli wreszcie na miejski rynek.

Gracz opuścił wątek
15.08.2016, 22:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#18

MG


Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje


Widok migającej się dziewczyny sprawiał przyjemność Reddowi. Widział jak kręci, jak stara się uniknąć konsekwencji braku zarobków jak również tego że złamała zasady.
- Ah tak... migreny powiadasz...- powiedział ironicznie w jej stronę. Zignorował totalnie jej słowa na temat Koreya. Żadna z dziewczyn nie odsyłała go do niego, co najwyżej on mógł odsyłać dziewczyny do Koreya. Nigdy na odwrót.- Chodź zatem do środka, poradzimy coś na migrenę.- na swój obleśny sposób zaprosił ją do środka robiąc miejsca na progu i przytrzymując drzwi.- I będziemy musieli jakoś zaradzić na brak zysku w nocy kiedy miałaś pracować.- dodał kiedy przechodziła obok niego.
Magazyn w którym znajdowały się pracownie szwaczek i pokoje dziewczyn był nieco mniejszym budynkiem niż magazyn na bele materiałów. W rogu pomieszczenia było wydzielone miejsce gdzie składowano przyniesione z głównego magazynu towary z których następnie odkrawano materiał by następnie zrealizować z niego zamówienia klientów.
W magazynie wydzielono również pomieszczenia do innej obróbki materiałów niż samo szycie. Niektóre wymagały wyhaftowania na nich różnych ozdób czy czegoś w tym stylu.
Pokoje dziewczyn znajdowały się w takim samym miejscu jak w magazynie głównym. Na antresoli znajdowały się niewielkie i skromne pokoiki. Największym pokojem był ten należący do Redda. Byczy Redd nie nocował tu codziennie lecz z racji tego że doglądał interesu Koreya musiał posiadać swój pokój.
Redd przepuścił dziewczynę przez próg oczekując że ta uda się w stronę pokoi do których prowadzą drewniane schody drabinowe. Drab uśmiechnął się obleśnie do niej dając do zrozumienia że nie ma zbyt dobrych zamiarów wobec niej.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






16.08.2016, 14:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#19

Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje


Lilianna spotkała na swojej ścieżce Redda. Nie był to dobry moment na ich spotkanie, w szczególności że dziewczyna nie przyniosła żadnego zysku ze swojej nieobecności. Inaczej mogłaby się tłumaczyć gdyby jednak miała jakiś grosz przy sobie. Pieniądz który zabrałby jej bez wahania ani chwili zwłoki. Kiedy w jednej chwili zaprosił ją do pokoju, Lilianna wstrzymała powietrze, nie wiedziała czego ma się spodziewać... w najgorszym wypadku będzie chłosta, bo już zapewne sam się domyślił że próbuje go wrobić by zyskać jak najwięcej na czasie. Dziewczynę w jednej chwili naprawdę zaczęła boleć głowa gdyż była strzępkiem nerwów. Ostentacyjnie chwyciła się skroni aby ją lekko pomasować.

- Wierz mi, to nie była przyjemna noc.

Rzekła chrypliwym głosem wchodząc do środka pokoju do którego ją zaprosił obskurny bandzior. Czuła na sobie jego okropny wzrok który wyłaniał się z pod niemiłych brwi i powiek. Kiedy napomknął jej o pieniądzach, dziewczyna odwróciła się do niego i popatrzyła  w oczy choć nie tego była nauczona. Miała spuszczać wzrok kiedy mówi do swoich opiekunów. Żadnej z dziewcząt nie wolno było złamać tej zasady. Młódka w popłochu i napędzana strachem mówiła szybko i dosyć niewyraźnie.

- Ja zwrócę, oddam z nawiązką. Każdemu mogło się zdarzyć...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.08.2016, 23:09 przez Lilianna.)

19.08.2016, 23:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Magazyny
#20

MG


Magazyn Koreya dla szwaczek - sutenerskie pokoje


- Oj wierzę że oddasz. Z pewnością.- powiedział do niej bardzo łagodnie Redd. Ten ton jednak w jego ustach nie zapowiadał niczego dobrego.
Kiedy dziewczyna weszła do pokoju drab zamknął za sobą drzwi. Obszedł ją wokół nie zwracając uwagi że przez chwilę patrzyła mu w oczy. Gdy był za jej plecami zacisnął wielką dłoń w pięść i zdzielił ją w tył głowy powalając na podłogę.
- A teraz zapracujmy byśmy nie zwiększyli kwoty którą oddać będziesz musiała.- dziewczyna usłyszała tuż nad swą głową jego cichy chrapliwy głos. Słyszała że już zaczął dyszeć choć dopiero co do niej się dobierał co polegało na uniesieniu jej sukni w górę.
Majtki jeśliby dziewczyna takowe posiadała rozerwałby a następnie wszedłby w nią gwałtownie w jej ciaśniejsza dziurkę. Jeśli dziewczyna wyrywałaby się dostałaby kolejny raz w głowę. Dziewczyna poczuje jak Redd mocno i gwałtownie wchodzi w nią.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






26.08.2016, 13:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna