Cmentarz
#1

Cytat:

Cmentarz. Każde miasto jakiś miało. Ten konkretnie, jak inne przybytki tego typu znajdował się na obrzeżach miasta ciągle jednak pozostając w granicach jego murów. Nie wyróżniał się niczym szczególnym - otoczony był średniej wysokości murkiem wyznaczającym jego granice, posiadał dwa wejścia od wschodu i północy, zaś w jednym z rogów można było znaleźć domek grabarza. Po całej powierzchni rozsiane były mniej lub bardziej majestatyczne nagrobki będące w mniejszym lub większym stopniu skatowane przez czas. Cmentarz jest przeciętnie mały - niecałe 3 hektary powierzchni.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2016, 20:09 przez Luthien.)

25.07.2016, 23:45
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#2

Nie było trudno znaleźć odpowiedni trop. Już po kilku chwilach jakaś uprzejma staruszka skierowała szamanów w stronę cmentarza. Ten, jak to zwykło bywać znajdował się nieco za miastem. Dlatego też z czasem krajobraz ruchliwego centrum zaczął się przeistaczać. Domki były rozstawione już rzadziej, a niektóre posiadały nawet niewielkie ogródki zaś na chodniku panował nieporównywalnie mniejszy tłok. Właściwie przechodniów było niewielu i można było pozwolić sobie na większą swobodę.
- Wspominałaś...że musisz mi o czymś powiedzieć. - zagaił ostatecznie bo ciekawoć go powoli pożerała od wewnątrz - Co to takiego?
26.07.2016, 00:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#3

Wzbudzając ciekawość w Luthienie, w międzyczasie Athlauna zastawiała się, po raz kolejny w ciągu ostatnich tygodni, gdzie u licha podział się Metheor. Miała nadzieję, że znajdzie go właśnie w tym miejscu, jednak nie wypatrzyła go wśród innych chętnych. Co prawda było wspomniane, że nie wszyscy zgromadzili się wewnątrz auli, to nie sądziła, aby przyjaciel odpuścił sobie okazji do pobieżnego zbadania konkurencji. Musiała przełknąć fakt, że Metheor wsiąkł w innym mieście, przy innej sprawie.
Odeszli znacząco od innych podróżnych, pozostawiając ich bezzębnego towarzysza z tyłu. Wcześniej dała mu jasno do zrozumienia, że jubilerka musi porozmawiać z Luthienem bez obecności Balema. Poniewczasie wyjawiła w końcu swój mały sekret.
- Luthienie, wcześniej nie wspomniałam o tym, lecz zanim wejdziemy na cmentarz, musisz wiedzieć, że - w jej zachowaniu pojawiło się zawahanie - także jestem szamanką. Nie chcę, aby to rozniosło się. Wolałabym, żeby to pozostało między nami. W razie potrzeby ujawnię moje zdolności, lecz nie zamierzam afiszować z tym. Należę do tych szamanów, którzy wolą pozostać w cieniu. Mam nadzieję, że zrozumiesz to.
Uśmiechnęła się delikatnie.
26.07.2016, 17:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#4

- Och...tak, tak, rozumiem. Zachowam to dla siebie, jak sobie życzysz. W pełni to rozumiem. - Potrząsnął przytakująco głową i słychać było, że mówi to szczerze. Rozumiał w końcu, że ten dar magiczny był na tyle kontrowersyjny, że mógł wzbudzać niechęć w innych. A sądząc po aparycji Athlauny, być może była ona bardzo wrażliwą kobietą. Tak, zapewne właśnie tak było.
- Khm, tak, a wracając...mam nadzieję, że znajdziemy jaką przydatną poszlakę tam na cmentarzu. Nawet jeżeli żadne szczątki poległych się nie ostały, a oni sami nie koniecznie byli dobrymi ludźmi to może mimo wszytko posiadali rodziny które zdecydowały się na chociażby symboliczny pochówek. Kto wie, może ten stały się kotwicą w tym świecie dla któregoś z poległych...A jeżeli nie to może uda nam się dotrzeć do rodziny któregoś. - Wyjawił konkretniej co miał na celu udając się właśnie tam, gdzie się udawali. Jednocześnie zastanawiał się czy Balemowi udało się już znaleźć dla nich jakiś nocleg.

Przywołanie duchów 3*(8-2)= -18
Utrzymanie duchów we wcześniejszym poście: (2-2)+(3-2)+(3-2)+4= 2
Utrzymanie duchów w tym poście: (2-2)+(3-2)+(3-2)+4+1= 3
Stan many: 278-18+2+3=265
27.07.2016, 15:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#5

- Wątpię, abyśmy natknęli się na duszę którejś z ofiar. Prawdopodobnie natkniemy się na nie dopiero w momencie, gdy wejdziemy do kanałów, choć na samą myśl o tym miejscu, mam ochotę zostać w karczmie i przeczekać burzę - odpowiedziała, chwilkę zastanawiając się nad pomysłem Luthiena.
Dostrzegając pierwsze, charakterystyczne zabudowania dla cmentarza, zaczęła rozglądać się dookoła, szukając czegoś ciekawego bądź interesującego.
- Najlepiej, by było znaleźć kogoś z rodziny ofiar, ale jeszcze lepiej byłoby porozmawiać ze strażnikami, którzy wrócili cało z eskapady i na drugi dzień stracili jednego z nich. To będzie jedno z najlepszych źródeł informacji. Jak już wspominałam w Lothil, nie zejdę do kanałów zanim nie będę mieć choć skrawka podejrzenia, co tam na nas czeka. Coś popartego dowodami i zdobytymi informacjami. Czy zgadzasz się ze mną w tej kwestii, Luthien? - zapytała na koniec, spoglądając na młodzieńca.
28.07.2016, 11:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#6

- Um, może grabarz będzie coś wiedział i na temat strażników, a jeżeli nie to juuż teraz powiadomię jednego z moich  duchów by przy okazji zrobiły rozeznanie, gdzie można ich znaleźć. Moglibyśmy się wówczas rozdzielić. Jedna osoba poszła by do rodziny, a druga zebrała by informacje od strażników. - Podsumował na jednym tchu. Zaczynał czuć przyjemne podekscytowanie związaną z całą wyprawą. Zaraz jednak się zganił za to w myślach przeczuwając, że pewnie robi przy tym głupią minę,a przecież nie był am.
W dalszej części drogi Luthien złapał kontakt mentalny z  Lonem, prosząc go o to, by jak znajdzie się na targu to podpytał o to, gdzie będzie można znaleźć ocalałych strażników.
Gdy dotarli na cmentarz Luthien zaczął wzrokiem wypatrywać grabarza. Był on ponoć bardzo oddany swej misyj i przez to wciąg dnia dało się go potkać krzątającego między nagrobkami. Sprzątał je, pielęgnował zieleń i modlił się za zapomnianych - a przynajmniej tak mu powiedziała pewna staruszka.
Gdy tylko szaman go dostrzegł to kierował w jego stronę woje kroki.
- Przepraszam, czy możemy zająć Panu chwilkę? Potrzebujemy pańskiej pomocy. Badamy sprawę zaginięć i mamy parę pytań.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.07.2016, 12:11 przez Luthien.)

28.07.2016, 12:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#7

MG

Lon burknął tylko coś o tym, że jest nieco zajęty, ale potwierdził, że przyjął polecenie i że wkrótce się tym zajmie.
Tymczasem pozostałe duchy nie dawały znaku życia. Chociaż nie jest to może najlepsze określenie. W każdym razie: póki co nie próbowały nawiązać z Luthienem kontaktu.
Wkrótce, krocząc wokół nagrobków, zauważyli człowieka w średnim wieku, zgarbionego, ale i tak bardzo wysokiego. Górował zarówno nad Athlauną, jak i Luthienem, i to znacznie: miał co najmniej metr dziewięćdziesiąt, a gdyby się wyprostował - pewnie przekroczyłby nawet i ze dwa. Był straszliwie chudy i żylasty, ale pod cienką, napiętą skórą wyraźnie widać było też cienkie zwoje mięśni. I w niektórych miejscach kości. Mógł służyć jako świetny manekin do nauki ludzkiej anatomii, ale niestety dla studentów, odkrył w sobie inne powołanie: kopanie dołków. Pomimo bladej skóry i figury prawie jak u kogoś, kto nie jadł nic od ostatnich kilkunastu dekad, wyglądał na sprawnego fizycznie. Co więcej, w miarę, jak para Szamanów zbliżała się do tego człowieka, czuli rosnące, irracjonalne obawy: zupełnie, jakby miał za chwilę przeistoczyć się w jakiegoś śmiertelnie groźnego, krwiożerczego demona, który zacząłby wywijać tym swoim trójkątnym szpadlem, niszcząc wszystko, co na swojej drodze. Tak... wyjątkowo irracjonalne.
Gdy odwrócił się w stronę przybyszów, którzy dotychczas spoglądali na niego z profilu - a to nastąpiło dość późno, bo dopiero kilka chwil po tym, jak zagadał do niego Luthien - obawy odpuściły. Zupełnie, w całości, i tak nagle, jak się pojawiły. Spojrzał na zielarza tymi swoimi podkrążonymi, jasnobłękitnymi ślepiami, i głębokim, choć nieco ochrypłym głosem odparł:
- Yhy.



Lu, w poście w urzędzie miasta napisałeś, że Cadis ma iść do biblioteki, bo jest obeznany w historii i pismach, tymczasem o Lonie, który rzeczywiście jest, w sumie nic tam nie ma (prócz tego, że został przywołany). Dedukcja trochę mi podpowiada, że to jednak Lon dostał polecenie pójścia do biblioteki. :| Weź walnij tam jakim editem, albo napisz mi, który w końcu co robi ostatecznie.
04.08.2016, 06:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#8

- Strażników nietrudno będzie znaleźć. Wystarczyło jednego zaczepić, podpytać i dowiedzielibyśmy się co nieco. Na pewno pomiędzy sobą dyskutują na ten temat. Mnie prócz tego, co mają do powiedzenia na temat tego wypadu do kanałów, interesuje ocena ich współpracowników, czy nic nie zmieniło się w ich zachowaniu. - Zastanowiła się na chwilkę, odpowiadając jeszcze na sugestię Luthiena. - Trzeba byłoby trochę ich podejść, zagadać. Myślę, że ty byłbyś lepszym wyborem, ja poszłabym do jednej z rodzin, jeśli udałoby się do nich dotrzeć.
Nagła obawa, która zaskakująco szybko pojawiła się, jak i zaraz potem zniknęła, poważnie zastanowiła Voegembe. Popatrzyła ukradkiem na towarzysza, aby później zmarszczyć brwi na chwilę, która starczyła na dotarcie do grabarza. Ten irracjonalny strach nie mógł być wywołany jedynie aparycją starca. Widziała już wcześniej groźnych ludzi. Być może to jej zmysły wyczuły coś więcej na tym cmentarzu. Zdecydowanie będzie trzeba przyjrzeć się temu bliżej.
- Ciekawi nas, czy znaleziono jakiekolwiek ciało z kanałów. Czy ktoś z tych nieszczęśników został tutaj pochowany? Chociażby symbolicznie. Czy wtedy mógłby nam pan wskazać te groby? - zapytała rzeczowo, starając się nie zarzucać rozmówcę taką ilością pytań, na którą nie byłby w stanie odpowiedzieć.
05.08.2016, 15:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#9

Kiwnął głową przytakująco na słowa kobiety.
Luthien przełknął ślinę bo tak nieprzyjemnie mu zaschło w ustach, gdy tak patrzył na grabarza. Poczuł się przy nim dziwnie malutki i bezbronny, choć było to bardzo nielogiczne odczucie. Starzec bowiem był cienki jak kartka papieru. Zalęgła się w Luthienie pewna wątpliwość, czy człowiek ten jest w stanie w ogóle się poruszać, a co dopiero mówić o kopaniu grobów.
Odetchnął z ulgą, gdy grabarz dał znak życia. Jednak będąc ciągle pod wrażeniem nie był w tanie złożyć jakiej składnej wypowiedzi. Całe szczęście wyręczyła go Athlauna i mógł sobie oszczędzić wstydu. Uśmiechnął się delikatnie. Wolał na chwilę obecną nie dokładać więcej pytań by człowiek ten nie poczuł się przytłoczony. W zamian stał przy boku kobiety i jednym uchem słuchając odpowiedzi grabarza, jednoczenie próbował oszacować czy znajdują się tu jakie zabłąkane dusze lub byty astralne. Znajdowali się na cmentarz więc chyba, jeżeli co tu się kręciło martwego to Luthien przy kupieniu powinien być w stanie to odnotować, prawda?

Utrzymanie duchów we wcześniejszym poście: (2-2)+(3-2)+(3-2)+4= 2
Utrzymanie duchów w tym poście: (2-2)+(3-2)+(3-2)+4+1= 3
Stan many: 265+2+3=270
06.08.2016, 12:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#10

MG

Grabarz, wyglądający jak jakiś wyjątkowo realistycznie wykonany strach na wróble, spoglądał dłuższą chwilę na Athlaunę, gdy zadała kilka pytań. Mimo że ta nie była osobą szczególnie bojaźliwą, dreszcze przebiegły jej po plecach. Może reakcje tego człowieka nie były konwencjonalne, ale sprawiał wrażenie zdrowego psychicznie. A przynajmniej jako-tako. Trudno powiedzieć, czy chciał wyglądać na ponurego, drażliwego i znudzonego, czy może rzeczywiście jego życie się na tyle nieciekawie potoczyło, by w pewien sposób był zmuszony wieść swoje interakcje z ludźmi w taki, a nie inny sposób. Jedno było pewne: z tym typem trudno było się dogadać.
- Nie. - mruknął w końcu, ledwo słyszalnie. Na tyle, że oboje Szamanów musiało chwilkę pomyśleć, zanim do nich dotarło, że to rzeczywiście koniec wypowiedzi i że to było naprawdę "nie", a nie "e..." albo jakieś inicjalne chrząknięcie. Chwilę później wrócił do swojego poprzedniego zajęcia. Czyli kopania. Wbił szpadel w ziemię, odrzucając kolejną grudę na nieduży kopiec. Nie wyglądał przy tym, jakby miał się połamać, choć brakowało mu szczególnej gorliwości czy żwawości w ruchach. To, że kopał dołek, dawało jednak być może cenną wskazówkę przybyszom. Wkrótce ktoś miał być pogrzebany. Co prawda nie było to nic niezwykłego: ludzie giną codziennie, tak samo, jak się rodzą. Jednakże w tych niespokojnych dniach wszystko co zwyczajne mogło być też wskazówką. Kolejny grób mógł być zarówno na jakiegoś chorowitego rzemieślnika, któremu się we wczorajszym dniu zeszło, ale mógł też posłużyć jakiejś ofierze podziemi.
Co ciekawe, ani Luthien, ani Athlauna nie dostrzegali w tym miejscu żadnej żywej, ani martwej duszy. Co prawda po drodze do tego miejsca zdarzyło im się zauważyć bezkształtne masy układające się w humanoidalne kształty, ale coś się zdawało, że raczej nie były ofiarami bestii, a raczej starości lub chorób. Choć nie był to rzecz jasna pewnik. Równie dobrze mogli jednak wypytywać wszystkich przechodzących, przypadkowych ludzi, licząc, że któryś z nich posiada jakieś cenne informacje. Czymże się bowiem różnili od dusz, przypadkowo napotykanych na drodze? Jedynie stanem egzystencji. Od śmierci nie rośnie ani inteligencja, ani wiedza - choć może z wyjątkiem informacji, "jak to jest umrzeć".
Tymczasem wyglądało na to, że grabarz nie był szczególnie rozmowny i że powyższa kwestia była jedyną, jaką miał zamiar póki co wygłosić. Można było dalej nalegać na rozmowę, a można było też go uznać za skończonego wariata i odejść, zanim rzuci kolejne ze swoich ponurych i śmiertelnie groźnych spojrzeń. Przy czym im dłużej Szamani przebywali w jego pobliżu, tym bardziej byli skorzy do drugiej opcji. I może nawet zarządziliby odwrót, ale coś jednak rokowało pewne nadzieje na dalszy ciąg konwersacji.
- 'le zdaje sie, że będę miał dziś gościa z naszych podziemi. - burknął po naprawdę długiej chwili braku reakcji innych, niż kolejnych pchnięć kawałkiem szpadla w ziemię. Nie odwrócił się jednak, pokazując odznaczający się na płótnie kościsty, zgarbiony kręgosłup, jakby chciał się nim bardzo popisać, albo jakby chciał zademonstrować, jak bardzo w dupie ma... kogokolwiek.
12.08.2016, 00:14
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna