Cmentarz
#11

Athlauna wcale nie zamierzała uciekać przed grabarzem, gdy ten milkliwie dawał im znaki, że nie chce jej ani Luthiena tu widzieć. Groźne spojrzenia oraz postawa nie robiła na niej większego wrażenia niż wtedy, gdy spotkała swego Egzekutora. Jego można byłoby się obawiać, gdyby krzywo spojrzał, a nie jakiegoś chudzielca z łopatą. Coś było z nim nie tak, to oczywiste, ale Voegembe nie dostała dreszczy. Za dużo widziała zmarłych, aby obawiać się żywego starca.
Jubilerka nie siliła się na przyjazny uśmiech, przewidując, że życzliwy stosunek w relacji sprzedawca-klient, nie sprawdzi się. Wobec tego zapytała od niechcenia, jakby milkliwość grabarza zniechęciła ją całkowicie.
- Co ma pan przez to na myśli? - Zaraz potem rozejrzała się, przyglądając dla odmiany nagrobkom i szukając jakichś najświeższych dat. Może to by jej podsunęło trop, dlaczego nie ma na cmentarzu ani jednego ducha. - Działo się może coś w Teolii niezwykłego? Coś prócz tej afery z kanałami i Jednookim Brickiem?
12.08.2016, 18:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#12

- Pewnie ma na myśli kolejną ofiarę...Chyba. - Szepnął nieśmiało, choć nie był pewien swego, bo grabarz dość niejednoznacznie odpowiedział na pytanie. Ciężko było bowiem zrozumieć czy "nie znaleziono ciał" czy ich "nie pochowano" czy "nie może wskazać grobów". Atmosfera zaczęła się robić jak dla Luthiena nieco krępująca. Przywdział na twarz nieco zakłopotany uśmiech. Starzy ludzie byli specyficzni, lecz on był do tego przyzwyczajony. Postanowił więc go podejść nieco inaczej.
- Jakoś niedługo przybędzie? - zapytał uprzejmie, uznając, że dziad ma na myśli jakiegoś nieszczęsnego śmiałka z kanałów, który dokonał swego żywota, a ten "gość" to takie branżowe określenie trupa. - Mam nadzieję, że nie będziemy przeszkadzać w ceremonii. Może bym pomógł panu kopać dół, bo przygotowania zapewne są meczące dla kogoś w Pana wieku. Właściwie dziwię się, że nikt z urzędu nie postanowił nająć Panu jakiegoś pomocnika. - zauważył z autentyczną, nieco nieśmiałą troską. Podwinął jednocześnie rękawy pokazując, że nie rzuca pustych słów odnośnie pomocy. Był gotowy machać łopatą. - Wygląda Pan na kogoś kto zna każdego mieszkańca od berbecia...byłby Pan w stanie wskazać nam kogoś, kogo powinniśmy pytać odnośnie zaginięć lub byłby pan w stanie wskazać jakąś poszkodowaną rodzinę? - Dopytywał uprzejmie.
13.08.2016, 03:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#13

MG

Grabarz chyba stracił już nadzieje, że w subtelny sposób pozbędzie się natarczywych gości. Pod pewnym nieznacznym, ale dostrzegalnym i na dłuższą metę dotkliwym dla niego napięciem, stwierdził zapewne, że burknięcie choć kilku słów od czasu do czasu będzie nieuniknione. Choć na pierwszą kwestię Athlauny ledwo westchnął, ale od konieczności strzępienia języka uratował go Luthien, któremu pewnie chudzielec wyraziłby w jakiś sposób niemą wdzięczność... gdyby tylko Lu nie był drugim, nieproszonym gościem.
- Ta. - potwierdził tylko, gdy usłyszał domysł zielarza. Nie było jednak tak łatwo z kolejnym pytaniem, na które był zmuszony odpowiedzieć samodzielnie. Odpowiedział więc, wzruszając ramionami. Podobnie było z pytaniami od Luthiena. - Nie wiem. Nie interesuje mnie, co się dzieje w mieście. - spojrzał za siebie, gdy zielarz zaproponował pomoc przy kopaniu. Uniósł dłoń z nieco zgiętymi palcami, co oznaczało tyle, co "stop". - Radzę sobie... - mruknął. I wyglądało na to, że miał rację. Już w momencie, gdy para szamanów przybyła w to miejsce, grabarz zajmował się tym, czym teraz, i jego dzieło wyglądało całkiem pokaźnie. Mimo tego, nie było po nim widać żadnych oznak zmęczenia. Nie żeby kopanie grobu było szczególnie męczące, ale troszkę mogło jednak być.
- Też mam taką nadzieję. - rzucił oschle, gdy usłyszał grzecznościową formułkę od Szamana. - Nie. Nie znam. - rzekł chwilę później, słysząc ostatnie pytanie Luthiena. - Nie ja jestem od informacji. Urzędnicy powinni wiedzieć najwięcej konkretów. Reszta to plotki. - powiedział, a po tonie jego głosu wyraźnie było widać, jaki ma stosunek do plotek.
Reasumując, wiele im ten człek póki co nie pomógł. Jedynie odsyłał ich do Zorrica (lub jego kolegów po fachu), który już wykazał się swoją arogancją i podobną chęcią do rozmowy, jak sam grabarz.
- Wybaczcie, ale chyba każde z nas ma ciekawsze zajęcia. - spróbował we względnie delikatny jak na siebie sposób zasugerować odejście gości ze "swojego królestwa".
Dosłownie w tym samym momencie Luthien otrzymał kilka sygnałów od przywołanych przez siebie duchów. Pierwszy był Wilk.
"Wszędzie trąbią o jakimś Bricku Jednookim. Nie chciałem na początku głowy ci zawracać, bo to nic ciekawego. Ale gdzie nie pójdę, to zawsze ktoś o nim gada, to pomyślałem, że to może ważne." - mówił dziecięcy głos. - "Ponoć z tuzinem kolegów zaginęli gdzieś w podziemiach. I z tego co mówi parę osób, byli pierwszą grupą, jaka zajmowała się zadaniem. O gwiazdozbiorze szczura jeszcze nic nie wiem, ale się dowiem, a miejskie legendy to nudy!" - powiedział, chociaż najpewniej nie ignorował żadnego aspektu i starał się wypełnić wolę Luthiena najlepiej, jak mógł.
Lon, co ciekawe, nie dawał żadnego znaku. Co prawda badania w bibliotece mogły zająć wiele czasu pracy w skupieniu, ale możliwe, że do tej pory znalazłby coś interesującego. I wydawało się nawet, że ten duch chciał się ze swoim panem skontaktować, ale z jakiegoś powodu tego nie zrobił. Dało się wyczuć coś na kształt impulsu bez większego znaczenia czy emocji, ale nic więcej. Chwilę później Cadis dał o sobie znać.
"Ludzie nie bardzo chcą gadać. Mimo wszystko, większość chyba jeszcze nie oswoiła się ze śmiercią swoich bliskich czy znajomych. Póki co, kręcę się koło zwykłego biedactwa, ale cały czas szukam kogoś trochę bardziej związanego ze złodziejską branżą. Co prawda nie mam pewności, że jest tu jakaś gildia łotrowska, ale mam szczerą nadzieję, bo sporo mogliby wiedzieć". Mówił względnie zwięźle, ale dało się wyczuć w nim swego rodzaju rosnące zaangażowanie. Prawdopodobnie czuł, że jest blisko rozpracowania, kto w mieście woli życie po zmroku.
16.08.2016, 02:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#14

Słysząc kolejną nic nieznaczącą informację, wzruszyła ramionami. Grabarz nie zaskoczył jej niczym. Mruk takich jak wiele, zwłaszcza z tą posadą. W końcu wesołków i dusz towarzystwa nie spotka się na cmentarzu, a już na pewno nie wtedy, gdy większość dnia spędzają kopiąc groby.
- Chodź, Luthien, nie ma co tracić czasu - zwróciła się do szamana, łapiąc go pod ramię i zaczynając prowadzić wzdłuż grobów, a przynajmniej liczyła na to, że młodzieniec nie zacznie stawiać oporu. Grabarza już całkowicie ignorowała, nie siląc się na większe uprzejmości. W tej chwili stał się dla niej tłem dla ponurej scenerii cmentarza.- I co o tym sądzisz? Chciałabym sprawdzić jeszcze ten teren. Niepokoi mnie to, że nie błąka się tu ani jeden duch. To nie jest normalne w tym przypadku. Poza tym... też czułeś coś dziwnego zanim podeszliśmy do tego mruka? To było bardzo dziwne... - kontynuowała dalej, ściszając nieco głos i co chwila zerkając na Luthiena, jakby próbując odgadnąć, czy i on ma podobne odczucia.
Przechadzając się po cmentarzu, Athlauna zamierza pobudzić jeszcze bardziej swoje zmysły szamańskie, próbując określić, czy nic się tutaj nie dzieje, a przynajmniej w jej zakresie umiejętności. Wzrok będzie także skakać po najbliższych nagrobkach, ot tak patrząc na wyryte nazwiska i datę śmierci.
Jeżeli nie nie znajdą niczego niezwykłego bądź dziwnego oraz Luthien będzie chciał już stamtąd iść, to nie będzie się opierać, podążając dalej.
17.08.2016, 18:41
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#15

- Ach...mhm... - Mruknął, czując chwilowe zmieszanie po tym, jak Athlauna go śmiało porwała. Szaman jeszcze na odchodne odwrócił głowę w stronę dziwnego grabarza żegnając go spojrzeniem po czym ciężko westchnął. Mimo iż nieustannie obracał się w towarzystwie starych i dziwnych ludzi, że prawie i martwych to jednak był przekonany, że chyba nigdy nie będzie w stanie ich do końca zrozumieć. Gdy oddalił te myśli zdał sobie sprawę, że z panną Voegembe idzie w tym momencie pod rękę. Tak właściwie to ona szła pod jego ręką, choć tak dokładniej to sama się jego ręką wysłużyła więc tak właściwie to chyba faktycznie ona z nim szła pod jego własną ręką, a nie on z nią...
- Co...? - Wrócił do rzeczywistości. - Ach...tak. Chociaż to o niczym nie świadczy. Być może w okolicy pracuje jakiś szaman zajmujący się na bieżąco egzorcyzmami już podczas pochówku. - Przymkną oczy i w takim stanie przeszedł kilka roków próbując pozyskać skupienie - Bardziej zastanawiające jest to, że grabarz odsyła nas do urzędu, a to on powinien posiadać największą wiedzę na temat kto w tym mieście umiera. W ogóle odniosłem wrażenie że nas zbywał, zwłaszcza, gdy teraz Wilk mi mówi, że ostatnio za co najmniej tuzin najemników badających przed nami sprawę zaginęło. Dziwne, co...? - Zauważył mrużąc ślepia. Zamyślił się na chwilę, a potem powiódł spojrzeniem po nagrobkach próbując dopatrzeć się czy wśród nich znajdowała się jakaś większa liczba "nowych". Jednocześnie opowiadał jej o tym o czym donosiły mu jego duchy w tym również opisując dziwny problem z kontaktem z jednym z nich. - Nie podoba mi i to. - Zatroskał się. - Może udam się teraz do biblioteki, zobaczę jak sobie radzi.Spróbuję po drodze złapać jakiego strażnika. spotkalibyśmy się potem w gospodzie. - zaproponował, gładząc w tym samym czasie swoją kozią bródkę pod włos.
22.08.2016, 00:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#16

MG

Gdy na odchodne Luthien rzucił okiem na grabarza, dostrzegł jakby drobną, ale być może istotną zmianę w jego zachowaniu. Stał zupełnie nieruchomo i był nieco bardziej wyprostowany, niż poprzednio - przypominało to reakcję, gdy ktoś przypomina sobie jakiś fakt, albo zauważa coś interesującego. Chwilę później mruknął coś niezrozumiałego.
Jeżeli Szaman nie zwrócił na to większej uwagi i postanowił podążać razem z Athlauną wzdłuż ścieżek na cmentarzu, chudy mężczyzna wrócił do kopania w ciągu krótkiej chwili.
Dalej, wędrując po cmentarzu i spoglądając na nagrobki, rzeczywiście udało się dostrzec kilka dosyć nowych nagrobków, choć ich liczba nie była szczególnie zaskakująca. Po przejściu większej części cmentarza, Athlauna naliczyła ich jakieś 24. Nie była pewna co do jednego czy dwóch z nich, bo jej uwagę odwrócił przelatujący tuż nad parą kruk, odwracając ich uwagę od obliczeń. Luthien doliczył się dwudziestu dwóch nagrobków z tego roku. Nie była to ilość wyjątkowo odbiegająca od reguły - tylu ludzi mogło umrzeć po prostu śmiercią naturalną, a co dopiero na skutek chorób, ran, wypadków, a co więcej, aktywności potwora. Co do ludzi, których nazwiska były wyryte na nagrobkach - większość z nich nie była interesująca, a najbardziej zwracały uwagę te, które najpewniej zwykłym przypadkiem obiły się o uszy Szamanów. Nie było tu Jednookiego Bricka ani - przynajmniej z aktualnej wiedzy Athlauny i Luthiena - nikogo, kto by miał większe dla nich znaczenie.
Luthien zaś otrzymał kolejną informację od ducha, którego poznał od razu po głosie i dziecięcym entuzjazmie.
"Znalazłem świetne ciastka! Zostawić ci jedno na spróbowanie?"



Przepraszam bardzo za posta opoźnionego o jakieś sto lat, ale papież wysłał mnie na krucjatę i nie miałem możliwości odpisać. Nie musicie się śpieszyć - jako że zrobiłem taki długi zastój, sesję możemy wznowić niekoniecznie w terminie wyznaczonym w regulaminie sesji. Gdy minie pełna kolejka (czyli napiszę mojego następnego posta dla was), działamy znowu zgodnie z zasadą 2-3 dni na odpis.
02.10.2016, 22:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#17

- Może i nie wie. Albo nie jest zainteresowany tą całą sprawą i zatrzymuje informacje dla siebie. Nawet te szczątkowe. Nie przypadłam mu chyba do gustu. Może jakbyś go pociągnął sam za język, to powiedziałby ci coś wartościowego - mówiła z lekkim ociąganiem. Jeżeli Luthien postanowi od razu dopytać grabarza przed ich spacerem alejkami cmentarza, zaczeka na niego, obserwując z daleka ich rozmowę.
Wędrując przez cmentarz niewiele się odzywała, trawiąc otrzymane informacje. Nie skomentowała sprawy zaginionych najemników, traktując zapytanie towarzysza jak pytanie retoryczne. Nie znajdując niczego ciekawego, odstającego od normy, przeskakując wzrokiem od nagrobka do nagrobka, zastanowiła się nad kwestią braku kontaktu z jednym z duchów.
- Skoro nie czujesz, że twoja mana została odcięta od ducha i jakieś słabe sygnały do ciebie docierają, to prawdopodobnie coś zakłóca ten kontakt. Ochrona? Bariera? Można tylko zgadywać. - Wzruszyła ramionami, stwierdzając dość oczywistą rzecz. - Warto byłoby to sprawdzić, jak już powiedziałeś. Spotkamy się później - dodała, zgadzając się na ten plan uśmiechem.
Jeżeli nic więcej nie wydarzy się, Athlauna ruszy w drogę powrotną, opracowując swoje kolejne kroki w tym śledztwie.

[prawdopodobne zt]
28.10.2016, 15:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Cmentarz
#18

Gdy spoglądał za siebie chcąc pożegnać grabarza ostrzegł zmianę w jego postawie i...w konsternowaniu zmarszczył brew. Nałożył na siebie wargi, prze co usta w tym momencie ułożyły się w podłużną, wąską kreskę. Cóż...
- Nie jestem tego taki pewien. Jest w nim coś sztywnego. Ludzie różnie radzą sobie z obcowaniem ze śmiercią, albo sobie nie radzą... - stwierdził, sugerując być może nieznaczne lub znaczne obłąkanie cechujące grabarza. Rozmowy z takimi ludźmi były...ciężkie. Potem przytakująco kiwnął głową. Posiadanie przy sobie innego szamana było dość przyjemną odskocznią od codzienności.
- Powodzenia - powiedział, w momencie w którym ich drogi chwilowo się rozeszły.
Zostaw dwa. Myślę, że nasza towarzyszka równie chętnie się poczęstuje.

[zt -> tutaj]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2016, 20:42 przez Luthien.)

11.11.2016, 20:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna