Peryferie Valen
#31

STRAŻNIK
Miejsce: Peryferie Valen
Pogoda: Środek nocy. Lekki wietrzyk.
Trzaski

adośnie tańczące płomienie raz po raz przewijały się w wyobrażeniach sennych młodej Mistyczki, a trzaski nadawały im rytm. Chichi czuła ogromne, narastające ciepło, które coraz to bardziej intensywnie z biegiem czasu napełniało jej ciało. Kiedy tańczące płomyczki, skończyły swoje radosne harce, stopniowo zaczynały zbliżać się do Chichi poczynając od stóp, by po jakimś czasie dojść do głowy. Uczucie ciepła narastało, lecz Mistyczka nie mogła nic zrobić. Kiedy ból stał się nie do zniesienia, wybudzenie nadeszło tak gwałtownie, jak krzyk bólu, który uprzedził otwarcie oczu.

Kropelka zimnego potu skapnęła z czoła Mistyczki i z cichutkim stukiem rozbiła się twardą ziemię. Ognisko już przygasało, lecz noc jeszcze nie przeminęła. Mimo lekkiego wietrzyku, niebo było pochmurne, przez co, ani księżyc, ani świecące gwiazdy nie mogły asystować umierającemu już stopniowo ognisku. Jak mogła poznać już na sobie, utworzony przez nią napar przyniósł jak najbardziej pozytywne skutki i mimo gorejącej mary, Czarnowłosa czuła się nad wyraz dobrze. Nie był to co prawda szczyt jej formy, ale wszystkie symptomy chorobowe ustąpiły, został jedynie ten nieprzyjemny ból z tyłu głowy. Jedna rzecz mogła jedynie w tej chwili nie dawać jej spokoju...
"Gdzie na Thorna jest Alfred?" lecz nie mogła znać odpowiedzi na to pytanie, od tak. Ognisko, jak i wszystkie bety dookoła leżały porozrzucane w nieładzie, bynajmniej nie tak, jak zostało to zapamiętane przez Mistyczkę. Coś zdecydowanie nie było tak jak trzeba, a wszystkie instynkty Czarnowłosej, z każdą sekundą, coraz to bardziej się pobudzały. Cisza,nasłuchiwanie, niepewność... Wtem do wyczulonych uszu Władczyni Wiatru, dotarł przedziwny ryk, a w odległości zaledwie piętnastu metrów trzask gałęzi zdradził umiejscowienie kreatury, która owy ryk wydała. Gdyby nie mimowolny krzyk, jaki uwolniła Mistyczka zaraz po przebudzeniu, być może to coś nie zwróciłoby na nią uwagi, lecz nie było już na to rady. Nocowanie pod gołym niebem, w ciemnym lesie, nigdy nie jest dobrym pomysłem i zawsze niesie ze sobą ryzyko... a jakie? Czarnowłosa miała tylko chwilę na reakcję, bowiem pękające raz po raz gałązki wyjaśniały, że to COŚ biegnie prosto na młodą Zabójczynię...






Na wstępie zaznaczę, że to w jaki sposób opisałaś zachowania Alfreda, dobrze się wpasowywało w jego charakter. Zabrakło mi jedynie akapitów, kiedy skakałaś z wątku do wątku. Tak na przyszłość, [ p ] Pisane razem.

Pozdrawiam
Dobry Kuzyn Mest




Thorn wyrzekł słowo stań się, Thorn i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Zaleją, niczym poganie wyznawców Thorna -
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Thorn oczyści tę ziemię, wzniecając pokutę.
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC






14.05.2017, 20:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Peryferie Valen
#32

Cisza i ciemność napierały na mistyczkę z wszystkich stron. Żar dogasającego ogniska w żaden sposób nie pomagał jej w dojrzeniu zagrożenia, co więcej, skutecznie to utrudniał, pozostawiając u dziewczyny tańczące kolorowe smugi pod powiekami. Czuła się, jakby świat się zatrzymał lub zamknął ją w jakimś koszmarze, z którego nie jest w stanie się obudzić.
Z początku dojrzała jedynie porozrzucane wszędzie rzeczy, a następnie brak jej towarzysza. Pierwszy raz od bardzo dawna czuła się tak zaskoczona. Zazwyczaj bezbłędnie potrafiła analizować ludzkie charaktery, a Alfred był jedną z tych osób, której nigdy nie posądziłaby o to, że mógłby ją zostawić. Mimo to, nigdzie nie było go widać.
Chichi stała zagubiona pośrodku ich małego obozowiska. Mimo, iż najpierw jedynie przeczucie podpowiadało jej, że coś jest nie tak, to po krótkim czasie jej uszu zaczęły dobiegać odgłosy łamiących się w szybkim tempie gałązek ewidentnie wskazujących na to, że coś lub ktoś zbliża się w jej stronę. Nie pozostawiało jej to zbyt wiele czasu na reakcję. Najszybciej jak potrafiła chwyciła łuk oraz kołczan, a następnie najciszej jak potrafiła zaczęła oddalać się od ogniska, byle dalej od źródła światła, które mogłoby okazać się dla niej zdradzieckie. Po chwili, która dla Czarnowłosej ciągnęła się niczym wieczność, udało jej się w ciemności namacać pień drzewa, za którym stanęła przywierając do niego plecami i starając się zmusić swój oddech do jak najcichszej pracy.
Niemal każdy mięsień jej ciała był napięty, a zmysły wyczulone. Było już za późno, aby próbować namierzyć przeciwnika magią, a co więcej, zmieniający się kolor powietrza mógłby mu pomóc ją namierzyć. Przygotowała się więc na użycie magii w starciu bezpośrednim, po czym w napięciu po raz pierwszy od dawna zaczęła modlić się do Thorna, aby ten pozwolił jej przetrwać. Sekundy mijały, a wróg był coraz bliżej Mistyczki...
16.05.2017, 23:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Peryferie Valen
#33

STRAŻNIK
Miejsce: Peryferie Valen
Pogoda: Środek nocy. Lekki wietrzyk.
Trzaski

edwo Mistyczce udało się zniknąć pod zasłonę cienia, gdy coś dysząc i sapiąc dobiegło w miejsce obozowiska, po czym zamarło na jakiś czas. Cisza trwała tak ledwie ponad minutę, lecz dla Chichi, zdawała się być do nieubłagana wieczność. Kiedy już zdawało się, że zagrożenie przeszło, kolejny dźwięk łamanych gałęzi, utwierdził władczynię wiatru w gorzkim przekonaniu dalszej obecności owej kreatury. Zaraz po paru trzaskach, rozlokowanych w różnych częściach obozowiska, raz bliżej, raz dalej, COŚ ponownie ucichło na jakiś czas. Zamiast kolejnych ruchów i chrzęstów, do uszu Czarnowłosej dochodził dźwięk wąchania, tak jakby stworzenie wiedziało, że nie jest tu same i szukało swojego celu, ale czy była nim sama Chichi? Jedno było pewne, cholerstwo bardzo powoli, ciągle węsząc zbliżało się w stronę Mistyczki i gdy było już na odległość około czterech metrów, nieopodal drzewa za którym ukrywała się Zabójczyni, ponownie zamilkło. Od tego momentu panowała przenikliwa cisza, która to już nieprzerwanie, nie licząc szeleszczących liści od powiewającego lekko wiatru, docierała do wyostrzonego zmysłu słuchu Mistyczki.


Thorn wyrzekł słowo stań się, Thorn i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Zaleją, niczym poganie wyznawców Thorna -
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Thorn oczyści tę ziemię, wzniecając pokutę.
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC






19.05.2017, 14:17
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Peryferie Valen
#34

Dookoła nie było słychać nic. Jedynym, co dochodziło do uszu mistyczki był jej własny, cichy, niespokojny oddech i krew szumiąca w żyłach. Mimo, iż z całej siły starała się ujrzeć cokolwiek w ciemności, jej zmysły nie były w stanie pokonać czarnej kurtyny, którą stworzyła noc.
Chichi przez około minutę biła się z własnymi myślami, jednak dla niej trwało to całą wieczność. Wiedziała, że nie może stać schowana za tym drzewem przez wieczność. To coś, czymkolwiek było, w każdej chwili może ją zaatakować. Jedyną opcją, jaka teraz jej pozostawała, było zaatakować jako pierwsza i zyskać dla siebie choć odrobinę przewagi.
Z sercem bijącym jej w gardle, szarooka nabrała powietrza, po czym cicho i szybko niczym wiatr wychyliła się zza drzewa miotając zaklęciem cięcia w miejsce, gdzie po raz ostatni słyszała węszącą bestię...
26.07.2017, 22:36
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Peryferie Valen
#35

STRAŻNIK
Miejsce: Peryferie Valen
Pogoda: Środek nocy. Lekki wietrzyk.
Trzaski

onośny kwik przeszył okryty ciemnym płaszczem nocny las. Chichi pełna napięcia i emocji wyskoczyła zza drzewa i cisnęła na oślep swoją najsilniejszą umiejętnością, w kierunku domniemanego celu. Pęd ciemnego wiatru z donośnym świstem przeszył powietrze, by następnie zatopić się w ciele wielkiego dzika. Odstająca z niego strzała jednoznacznie dała Mistyczce do zrozumienia, że to nie jest ich pierwsze spotkanie... czyżby zwierze szukało zemsty, czy zwierzęta posiadają takie odczucia, czy może świniak, został przygnany tu feralnym przypadkiem?

Krew trysnęła z rany, brocząc ciemny teren błyszczącą w świetle księżyca posoką. Niestety, zwierze znajdowało się na skraju działania umiejętności i cięcie choć weszło, powodując obszerną ranę na karku, to nie na tyle głęboko, by od razu pokonać przeciwnika. Kwik przerodził się w skowyt bojowy i następnie Chichi zobaczyła racicę, która szurając po ziemi oznajmiała rychłą chęć ataku. Z nieznanych przyczyn, do głowy Władczyni Wiatru przyszła myśl o losach Alfreda, dlaczego akurat teraz? Gwałtowny zryw leśnej bestii, prosto w stronę Mistyczki, wyrwał ją z amoku spostrzeżeń i rozmyślań... Nie było czasu na przemyślane działania, trzeba było improwizować...





Bry. Odejmij sobie szesnaście many za użytą umiejętność.

Pozdrawiam
Dobry Kuzyn Mest




Thorn wyrzekł słowo stań się, Thorn i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Zaleją, niczym poganie wyznawców Thorna -
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Thorn oczyści tę ziemię, wzniecając pokutę.
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC






30.07.2017, 11:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Peryferie Valen
#36

Chichi wpatrywała się w stojącego przed nią dzika z mieszaniną strachu i zdumienia. Była zaskoczona, iż udało mu się ją odnaleźć. Widocznie w zwierzętach mogła tkwić taka sama chęć zemsty, jak w ludziach. Jak w niej.
Z boku świniaka wystawała ułamana strzała, pamiątka po ich ostatnim spotkaniu, która zapewne nie pozwalała dzikowi o niej zapomnieć. Taka sama strzała tkwiła gdzieś wewnątrz niej, tłumiona codziennym życiem i natłokiem zadań, jednak wciąż przebijająca się do jej świadomości. Tkwiła zadrą w jej sercu, niczym drzazga w oku. Przez krótką, nieznaczną chwilę poczuła coś na kształt więzi pomiędzy nimi. Łączyło ich to samo, pierwotne, niemal niemożliwe do zduszenia uczucie, które przejmowało główny ster nad ich życiem. Poniekąd również zaślepiało i ograniczało, wiodąc być może na śmierć.
Cała ta seria odczuć trwała w umyśle Mistyczki niewiele więcej, niż sekundę, gdyż pozostawało jej niewiele czasu na reakcję. Teraz w grę wchodził instynkt, wyuczone zachowania, które miały pomóc jej przeżyć.
W momencie, gdy rozwścieczone zwierzę zaczęło galopować wprost na nią, Szarooka zwinnym, kocim ruchem uskoczyła w bok, robiąc koziołka na trawie, a następnie klękając przodem do dzika. Nim zwierzę zdążyło wyhamować i zwrócić się ponownie w jej kierunku, mistyczka wyciągnęła jeden z swych noży do rzucania, i oczekując na odpowiedni moment czekała w napięciu. Każdy mięsień, każdy nerw jej ciała był w gotowości. Czujna niczym kocica wpatrywała się bystrym okiem w atakujące zwierzę. Gdy dzik zwrócił się znów w jej stronę i zaczął się rozpędzać, mknąc na nią przepełniony zarówno złością, jak i strachem, Mistyczka wprawnym ruchem rzuciła w niego nożem, celując w najsłabszy dostępny w tej chwili punkt ciała zwierza, czyli jego oko. Powietrze przeciął świst lecącego ostrza...
30.07.2017, 23:35
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Peryferie Valen
#37

STRAŻNIK
Miejsce: Peryferie Valen
Pogoda: Środek nocy. Lekki wietrzyk.
Trzaski

rzask! Mistyczka przeturlała się po leśnej ściółce. Silne ukłucie przeszyło prawe ramię młodocianej morderczyni. Czy trzask to była ręka Chichi, czy może jakiś zabłąkany patyk wydał dźwięk... nie było czasu sprawdzić, bowiem dzik szarżował już jak dziki w stronę Władczyni wiatru. Ostrze błysło w rękach i ze świstem pognało przez powietrze, ból w ręce również dał o sobie przypomnieć, w końcowym momencie wykonywania ruchu. O ile sam rzut w zaistniałych okolicznościach można by uznać za w miarę sukcesywny, o tyle upragniony cel Mistyczki nie został osiągnięty, ponieważ ostrze utkwiło w ryjku dzikiego zwierzęcia. Tępy dźwięk uderzenia, jak i agonalny ryk potwierdził trafienie, lecz to nie wystarczyło, by zatrzymać rozwścieczone zwierzę. Mistyczka właściwie byłaby zmuszona wykonać kolejny unik jeżeli nie miała w planach spotkania pierwszego stopnia, na jej szczęście coś świsnęło z za jej pleców i utknęło w czaszce wielkiego przeciwnika. Zwierzę najpierw zachwiało się, by następnie potknąć się i upaść. Dźwięk szurania po ściółce leśnej jeszcze przez chwilę rozbrzmiewał w cichnącym stopniowo nocnym lesie. Dzik wydał ostatnie tchnienie, po czym przeniósł się do krainy wiecznych łowów.

Chichi wyminął Alfred, który biegiem ruszył, by odzyskać pamiątkę rodzinną. Oczy Mistyczki mogły jeszcze przez chwilę dojrzeć dziwną pasję, skupienie oraz presję na twarzy młodocianego wędrownika. Już po chwili jego ręce zaczęły drżeć, a mimika zrobiła się po staremu nerwowa... Gdzieby nie spojrzeć, wszędzie walały się rzeczy, porozrzucane przez dzikiego osobnika. Wiatr szeptał coś lekko w uszy Chichi, jakby pośpieszając z lekka i ostrzegając przed czymś.


Thorn wyrzekł słowo stań się, Thorn i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Zaleją, niczym poganie wyznawców Thorna -
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Thorn oczyści tę ziemię, wzniecając pokutę.
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC






04.08.2017, 21:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Peryferie Valen
#38

Chichi wpatrywała się w wyrzucony przez siebie sztylet, który utknął w pysku dzikiego zwierza. Chybiony z powodu upadku na gałąź i panujących wokół ciemności rzut nie powalił jej przeciwnika, który nadal biegł jeszcze bardziej rozwścieczony w jej stronę. Mistyczka wpatrywała się w ciemną masę pędzącą w jej stronę, a przez jej głowę przelewało się setki myśli na sekundę.
Zanim Czarnowłosa w jakikolwiek sposób zdążyła zareagować, koło jej głowy ze świstem przeleciał sztylet, który utknął w czaszce zwierza. Chichi wpatrywała się osłupiała w konające zwierzę, gdy zza jej pleców wybiegł Alfred, wyciągając nóż coraz bardziej trzęsącymi się rękoma. Przez krótką chwilę na jego twarzy można było ujrzeć niepasujący do niego spokój i powagę, nieopisaną pasję. Po chwili jednak wrócił do dawnej wersji siebie, a jego ręce znów zaczynały nerwowo drżeć.
Zanim w jakikolwiek sposób zdążyła zareagować na tę całą sytuację, plecy Mistyczki przeszył zimny dreszcz. Coś było nie tak, czuła w kościach niepokój, wiatr szeptał jej z uporem, że zbliża się coś lub ktoś niepokojącego.
Bez dalszego ociągania Szarooka wstała i ignorując póki co młodzieńca, w pośpiechu zaczęła zbierać porozrzucane wokół rzeczy.
- Musimy stąd iść. - powiedziała krótko, nie patrząc nawet na Alfreda. - Pomóż mi to wszystko pozbierać.
Chłopak posłusznie pomógł Chichi w zgromadzeniu całego ich dobytku, również nie wypowiadając ani słowa.
Kiedy już upewnili się kilka razy, czy aby na pewno niczego nie pominęli, zarzucili swoje torby i skierowali się w stronę głównego traktu, po czym w pośpiechu ruszyli w stronę Valen. Mistyczkę ogarniały coraz gorsze przeczucia i nie chciała spędzać w tym lesie ani chwili dłużej.
Po kilkunastu minutach cichego marszu, Mistyczka postarała się w miarę spokojnie zadać pytanie, które dręczyło ją już od momentu obudzenia się.
-Możesz mi powiedzieć, gdzieś Ty się kurwa podziewał?!
09.08.2017, 00:43
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Peryferie Valen
#39

Nareszcie. Po tylu godzinach wędrówki w końcu zauważyłem główny szlak prowadzący mnie bezpośrednio do Velen. Co mnie do cholery podkusiło by przyjąć te cholerne zlecenie od tego dziadygi z Grimsdell?! Mam nadzieję, że chociaż dobrze zapłaci za tę swoją "paczkę". Cokolwiek by w niej nie było musi być cholernie wartościowe skoro obiecał nieco grosza za nią. No nic... Jeszcze długa droga przede mną, a słońce dopiero wschodzi. Możliwe że jeszcze z dwie godziny i może będę na miejscu.

Wtem z nudów zacząłem przyglądać się florze tego miejsca. Prując cały czas przez główny szlak patrzyłem na te wszystkie rośliny, krzewy, małe dopiero co dojrzewające owoce... Zastanawiałem się co mogę sobie stąd zjeść. Tak, byłem cholernie głodny. Może dobrze by było zrobić sobie jakąś przerwę? To chyba dobry pomysł bo zaraz odpadną mi nogi. Wziąłem więc torbę, usiadłem po turecku i zacząłem wpierniczać schabowe które dostałem po ostatnim zleceniu od staruszki. Była ona bardzo miła wręczając mi prowiant na podróż. Ilekroć wykonuje różne zlecenia od różnych ludzi, to na Boga! Ta staruszka była chyba najmilsza ze wszystkich mych poprzednich zleceniodawców. Szkoda tylko tej dziewczyny którą musiałem wtedy dla niej zabić. Najwyraźniej tak dba o synka, że nie pozwoli mu spędzić reszty życia z kobietą, która parała się dziwkarstwem. No nic, pieniądze dostałem? Dostałem. Reszta mnie w sumie nie obchodzi. Chyba... Nie wiem. Kurwa mać. Czy aby na pewno to co robię ze swoim życiem jest dobre? Muszę jakoś zarabiać prawda? Muszę jakoś przetrwać w tym świecie. Poza tym... Co mnie do cholery obchodzi jakaś dziwka? Musiałem ją zabić więc to zrobiłem, koniec kropka. Mam to gdzieś.

Zmęczony życiowymi rozterkami uznałem, że mój czas na posiłek dobiegł końca i należy ruszać dalej. Nie przejmując się tym o czym myślałem jeszcze kilka chwil temu szedłem wzdłuż głównej drogi. Od czasu do czasu słychać było jakieś chrumkanie, jakiś trzask gałązek, ale to nic. Podróżowałem tędy już wiele razy i wiem, że zwierzęta nie zbliżają się zbytnio do szlaku po którym chodzą ludzie. Biada zaś tym, którzy postanowią sobie nieco pozwiedzać te tereny. Wtedy może być z nimi nieciekawie... Poza tym... Ciekawe czy ta legenda o Królu Dziku jest prawdziwa. Wiele wieśniaków mówi że go widziało, ale ja sam nigdy nie ujrzałem tego. Może kiedyś, jeśli będę miał chwilę czasu sam się tu zapuszczę? Kto nie ryzykuje ten nie zyskuje jak to mówią.

Zaczęła się delikatna mgła. Wiedziałem, że powoli zbliżam się do głównego celu mej podróży. Jeszcze trochę i będę mógł usiąść w ciepłej gospodzie, napić się piwa i trochę odpocząć. Dobrze, że mam tydzień na dostarczenie tej paczki. Może uda mi się również nieco potrenować w wolnej chwili. Kto wie, zobaczymy niebawem.


Umiejętności Daniela:
Dzięki jednej z moich umiejętności, gdy spojrzycie mi w oczy możecie czuć się nieco niepewnie, czuć delikatny dyskomfort a nawet mały strach. Fajnie by było jakbyście to uwzględnili podczas rozmowy ze mną.






19.08.2017, 12:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Peryferie Valen
#40

STRAŻNIK
Miejsce:
Peryferie Valen
Pogoda:
Wczesny świt/Wietrznie
Soundtrack:
Coś nowego

łowa Mistyczki zawisły w powietrzu. Alfred, milczał i nie patrzył się nawet w oczy swojej Towarzyszce. Zgromadzenie ich dobytku nie trwało długo, można było jedynie narzekać na stan zapasów jedzenia, ale na spokojnie do Valen raczej powinno wystarczyć. Z ręką czarnowłosej wydawało się, że już raczej będzie wszystko w porządku, co najwyżej siniak mniejszy, bądź większy. Gdy ruszali, z odmętów ciemności gdzieniegdzie słychać było ciche, wrogie pochrumkiwania. Można było wreszcie powiedzieć, że są bezpieczni, przynajmniej póki co...

Alfred po dłuższej chwili milczenia podniósł głowę, jakby wreszcie wyraził chęć komunikacji i opowiedzenia Mistyczce o swoich losach sprzed dzikiej napaści, lecz w momencie kiedy otworzył usta, zaniechał czynu i wskazał tylko palcem na coś co znajdowało się kawałek przed nimi, po lewej stronie, albo właściwie raczej, na kogoś... Zdawało się, że ten ktoś też ich zauważył. Białe włosy oraz długi kostur, były pierwszymi elementami, które rzuciły się Mistyczce w oczy. Niewątpliwym plusem całej sytuacji, był fakt, że mimo braku większej orientacji w nowym terenie, wątpliwej widoczności i niskim jak dotąd szczęściu, para wędrujących odnalazła drogę prowadzącą do Valen. Gdyby nie powiew przezornego wiatru w plecy, najprawdopodobniej wędrowni nadal znajdowaliby się w dzikich ostępach. Powrót smoczej łaski? A może coś więcej. Jeśli było to boskie kierowanie to najprędzej samego Thorna, bowiem zaraz po dojrzeniu jegomościa, zza pleców wędrownych przeciągły ryk, w miejscu gdzie jeszcze niedawno byli, przebił się przez las...




STRAŻNIK
Miejsce:
Peryferie Valen
Pogoda:
Wczesny świt/Wietrznie
Soundtrack:
Coś nowego

ędrzec przystanął na chwilę, na odrobinę przemyśleń i przekąskę przed dalszą podróżą. Powiewy wiatru regularnie mierzwiły mu włosy, kierując je w głąb lasu. Coś go ciągnęło w tamto miejsce, coś mówiło mu, by patrzył, nie odwracał wzroku i zaczekał jeszcze. Jego żywioł?

Nie ubyło dużo czasu i trzaski przywiodły dwa cienie nieopodal głównej drogi prowadzącej do Valen. Z racji obecnej pory światło leniwie wschodzącego słońca nie dawało dostatecznej możliwości, by na pierwszy rzut oka określić, kim są nowo przybyli, a tym bardziej jakie są ich zamiary. W pewnym momencie kontury zatrzymały się gwałtownie i jeden najprawdopodobniej wskazał na Mędrca. Pewnym było, że Zwiastun Burzy został dojrzany przez nadchodzącą dwójkę. Nie minęła chwila po tym nagłym zajściu i przeciągły ryk zaraz zza pleców postaci rozniósł się po całym lesie. Wyczulone zmysły Mędrca usłyszały jeszcze jak spłoszone ptaki, rozpaczliwe trzepocząc skrzydłami, chmarą zerwały się z drzew, w miejscu skąd dochodziło przeraźliwe brzmienie...







Jeśli ruszycie drogą wasze kolejne posty również piszecie na peryferiach. Jesteście blisko, ale nie aż tak, by jeszcze opuścić to miejsce.

Chichi Odjęłaś sobie może tę manę, o którą prosiłem, czy zabrać mam razy dwa samemu? Huh

Daniel [ p ] (razem) Jest jako nowy akapit, przydaje się, jak przechodzisz do nowej myśli.
Tyle z mojej strony. Powodzenia.

Pozdrawiam
Dobry Kuzyn Mest






Thorn wyrzekł słowo stań się, Thorn i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Zaleją, niczym poganie wyznawców Thorna -
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Thorn oczyści tę ziemię, wzniecając pokutę.
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC






19.08.2017, 14:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna