Północna dróżka
#31

STRAŻNIK
Miejsce: Obrzeża Perony - Knieja
Pogoda: Zimno, zmrok.
Zbieranie sił



odejmowanie decyzji w takiej sytuacji jak ta wymagało pewnego przemyślenia swoich działań, ale i tak wiązało się z ryzykiem. Nie było idealnego rozwiązania, ale należało działać. Śmierć z wychłodzenia mogła być nawet boleśniejsza od tej zadanej przez demona.
Złożenie pułapek nie trwało szczególnie długo, Avaraad dysponował w tej kwestii wprawą. Poprawki naniesione na siedzibę demona - teraz dla niego już najpewniej dość śmiercionośną - zajęły nieco dłużej. Wilki zdążyły nieco nabroić w te kilka chwil, jednak odpowiednio wczesna reakcja pozwoliła zaoszczędzić włożoną w konstrukcję pracę oraz czas. A ten był naprawdę na wagę złota. Mimo że pozostawało jeszcze solidne kilka godzin do świtu, Łowcy wcale nie towarzyszyło uczucie znużenia. Nawet mimo że bestia znajdowała się teraz już bardzo daleko, równie dobrze w niedługim czasie mogłaby kusznikowi deptać po piętach.
Rozpalenie pochodni nie trwało zbyt długo. Oskórowanie stworzenia było jednak dość żmudnym procesem i o ile Avaraad znał się na tym naprawdę nieźle, po prostu musiało zająć to trochę czasu. Przynajmniej zajęcie to było dość angażujące i samo w sobie ogrzewało poniekąd Łowczego.
Po jakimś kwadransie robota była prawie skończona. Jeszcze tylko kilka nacięć, kilka szarpnięć i... gotowe. Nagie mięsko było już niemalże gotowe do spożycia. Choć, rzecz jasna, smaczniejsze byłoby pewnie przysmażone. Wrzuciwszy parę odkrojonych (co apetyczniej wyglądających) kawałów mięsa do torby, Avaraad postanowił wyruszyć w drogę. Około pól godziny drogi wydawało mu się być niezłym sposobem na uchronienie się przed przyciągnięciem zbyt dużej uwagi.
Jak sobie zamierzył, tak też poczynił. Nie odmierzał czasu zbyt dokładnie, ale kiedy zauważył odpowiednie miejsce na ognisko i spoczynek, po prostu się rozgościł. Bardzo dobra lokalizacja: chrustu nie trzeba było zbierać zbyt długo, rozpalenie ognia nie stanowiło problemu. Jedynie odległa myśl o owej niepokonanej bestii (i pewien dyskomfort płynący z decyzji o babraniu się w jelenim truchle) nie pozwalała poczuć mu się jak na miłym obozowisku.


Możesz opisać przebieg spoczynku. Nic nie będzie cię niepokoić, jedynie średnio odległe dźwięki zwierząt dają ci znać, że nie jesteś w lesie sam. Do wschodu słońca zostało jeszcze wiele czasu i nie musisz się jego upływem zanadto przejmować.



10.10.2017, 20:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#32

Łowca czuł się wolny.
Może nie było mu ciepło ani bezpiecznie ale właśnie w tym momencie czuł, że naprawdę żyje. Ciemny las, środek polowania na grubego zwierza i odór krwi skórowanego zwierzęcia. To były rzeczy, które sprawiały, że chciał dożyć kolejnego dnia. W pewnym momencie musiał nawet skarcić sam siebie, gdyż zaczął nucić w rytmie cięcia nożem. Taka nieostrożność zaraz przed siedzibą demona była niedopuszczalna, jednak Avaraad podświadomie wiedział, że nic mu nie groziło. Bo w końcu co mogło pójść nie tak? Przewalającego się przez las demona raczej by usłyszał, a wilki już dawno rozpierzchły się na cztery wiatry. Był w miarę bezpieczny i szczęśliwy jak diabli.
Chwilę zastanawiał się nad wyborem mięsa, które miał wyciąć. Prawie tak jakby faktycznie miał jakiś wybór. Ostatecznie od początku wiedział co zabierze, a co zostawi dla nocnego ptactwa. Kiedy jego torba zrobiła się cięższa o najbliższa kolację, zarzucił na siebie wciąż ciepłe futro i odszedł w las.
Wędrówka starym lasem, nie należała do najmądrzejszych, zwłaszcza nocą. To mu jednak nie przeszkadzało. To była jego kraina. To tutaj się wychował i znał każdy szczegół otoczenia. Jego prawdziwy dom. Nie ta mała, zamknięta chatka wciśnięta w kąt Perony. Tam był więźniem. Zwierzęciem, pragnącym wyrwać się na wolność. Jedynie tutaj, na środku niczego był prawdziwie sobą.
Znalezienie miejsca na odpoczynek nie było problemem, tak samo jak zastawienie pułapek na niedźwiedzie dookoła. Może i czuł się tu jak u siebie, jednak wciąż miał w głowię listę bestii, które mogłyby go zjeźć. Rozpalenie ogniska zajęło mu dosłownie kilka chwil, drewna było pod dostatkiem. Ale czego innego spodziewać się po lesie? Później zajął się szukaniem odpowiednich kijów aby nabić niedawno zdobyte mięso wilka. Nie śmiał jeść go na surowo, nigdy nie wiadomo gdzie wcześniej szlajało się to bydle. Gdy już wszystko zostało przygotowane rozścielił futro na ziemi, rozsiadł się wygodnie i zaczął ogrzewać się przy ogniu, delektując się zapachem pieczonego mięsa. Zdjął nawet swoją maskę i po raz pierwszy od niedawna odetchnął świeżym powietrzem. Przydałaby się jeszcze kąpiel ale do najbliższego strumienia dzieliła go spora odległość, a wolał nie wędrować zbyt długo po lesie, w którym czai się demon. Odpoczynek, dobre mięso i odrobina ciepła powinna wystarczyć, żeby przyjemnie przeczekać noc. W oczekiwaniu na nadchodzący świt łowca zabrał się za czyszczenie arbalestu. W końcu co więcej mógł jeszcze uczynić?
12.10.2017, 00:00
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#33

STRAŻNIK
Sporadyczne powiewy wiatru orzeźwiają, ułatwiając powstrzymanie się od snu. Wszechogarniający mrok bardzo powoli zaczyna się przejaśniać.



zas płynął szybko, nieubłaganie. Do pewnego momentu, w którym Avaraadowi - po rozpaleniu ogniska, zjedzeniu niezupełnie najwyższej jakości, ale przynajmniej dość pożywnego mięsa, wyczyszczeniu swej broni - nie zostało już po prostu nic, poza oczekiwaniem. Tylko jako-takie doswiadczenie oraz to, że Łowca już jakiś czas zamieszkuje tę strefę geograficzną pozwalało mu mniej-więcej odgadnąć, kiedy nadejdzie wschód słońca.
I zrealizował sobie, gdy przysypiał już ze znużenia, że do tej chwili pozostaje całkiem niewielka ilość czasu. Dreszcz przebiegł mu przez plecy, bowiem prawie zapomniał o swoim celu. Co jeśli coś pójdzie nie tak?
Do prześwitywania pierwszych promieni słonecznych pozostawała może z godzina. Najpewniej wystarczy - jeśli wyruszy się teraz, nie zwlekając - żeby wrócić na miejsce pułapki i odpowiednio się przygotować na to, co miało się zdarzyć. Chyba że stanie się coś nieoczekiwanego...
Dźwięki otoczenia lub jego wygląd nie były w żaden sposób alarmujące. Najpewniej demon kręci się gdzieś dalej. Pytanie tylko, czy wystarczająco daleko, by wpaść w pułapkę? A może zechciał wrócić do groty nieco wcześniej i zaskoczyć ewentualnych gości?...


13.10.2017, 20:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#34

Długie oczekiwanie wprowadziły łowcę w swoisty letarg. Siedział wpatrzony w ogień, zupełnie nieświadomy upływu czasu. Minęły minuty czy godziny? Nie potrafił powiedzieć. Tak naprawdę nie chciał wiedzieć. Miał w świadomości fakt, że im bliżej świtu, tym bliżej jego nieuchronnego starcia z demonem. A co jeśli coś pójdzie nie tak? Co jeśli demon ucieknie z pułapki i nie zważając na mordercze światło słońca postanowi zabrać ze sobą łowce? Takie myśli nie opuszczały mężczyzny całą noc. A ta powoli dobiegała końca.
Miał więc wyjście. Mógł sprawdzić co z pułapką, ewentualnie ją poprawić i narazić się na gniew demona albo olać sprawę i pójść tam za parę godzin. Demon i tak będzie uwięziony w swojej grocie, a w świetle słońca wątpliwym jest, żeby gdzieś się wybierał. Wtedy jednak nie będzie możliwa żadna poprawa zastawionych sideł.
Avaraad byłby wyjątkowo słabym łowcą jeśli zostawiłby wszystko przypadkowi.
Dogasił ognisko ziemią, zarzucił skórę wilka na plecy, ujął w dłoń swój arbalest... i poszedł. Starał się nie robić zbytniego zamieszania ale też nie skradał się zbytnio. Dopiero po jakichś 15-20 minutach zaczął baczniej stawiać kroki. Omijał gałęzie i krzaki, jego krok stał się bardziej sprężysty, zaś oddech wypłycił. Kiedy był już pewny, że zbliżał się do siedliska demona zatrzymał się, przykucnął i nasłuchiwał. Starał się wychwycić wszystkie dźwięki - od ptactwa, po większą zwierzynę aż po demona, którego miał nadzieję w ogóle nie usłyszeć.
14.10.2017, 00:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#35

STRAŻNIK
Od czasu do czasu wiatr zdoła przedrzeć się między gęstym poszyciem lasu. Na horyzoncie, kiedy zasłony się przerzedzą, widać jaśniejsze pasmo chmur.

roga nie była usiana żadnymi trudnościami poza nielicznymi krzaczorami, czasem cierniowymi. Tych jednak z wiadomych względów Łowca wolał unikać i nie przysparzało mu to szczególnej trudności. Zbliżał się jednak coraz to bardziej do kryjówki monstrum, więc nawet jeśli jego emocje nie były szczególnie pobudzane drogą, to i tak serce podskakiwało mu do gardła. Doświadczone oko Avaraada wychwyciło wprawne, zręczne ruchy tego stwora. Zaskoczenie czy utworzenie zasadzki nie stanowiłoby dla takiego skurczysyna problemu. Przynajmniej jeśli chodzi o fizyczny zakres jego możliwości. Spryt, inteligencja - zupełnie inna para kaloszy. Choć nie powiedziane, że mniej rozwinięta. Póki co, była zwyczajnie... nieznana.
W końcu był już bardzo blisko groty z pułapką, a zachowanie otoczenia w żadnym stopniu nie alarmowało go o zagrożeniu. Nieliczne zwierzęta - głównie ptactwo - znajdowały się w pobliżu, lecz nie w szczególnie wielkim stopniu. Było je słychać, mniej zaś widać, choć to akurat nic dziwnego. Sporadyczny trzask gałązek powiadamiał o obecności jakichś niewielkich ssaków, zapewne gryzoni.
Zbliżywszy się jeszcze bardziej do miejsca docelowego, Łowca mógł przyjrzeć się zastawionej przez siebie zasadzce bliżej. Z pozoru zdawała się być w żaden sposób nieuszkodzona. Jeżeli tak było, należało zajrzeć do środka.
Demon miał jeszcze pewną ilość czasu do powrotu w to miejsce, jeśli zdoła. Chyba że zechce skryć się gdzieś indziej. Nie więcej niż pół godziny pozostawało do wschodu słońca. Ryków bestii nie było jednak słychać, tak jak hałasów poruszania się; rozlegały się jedynie dźwięki naturalnych zachowań lasu oraz jego mieszkańców.

15.10.2017, 04:38
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#36

Dlaczego ten cholerny demon tak nagle się uspokoił? Powinien szaleć i hałasować jak to bestie mają w zwyczaju! Ta cisza była niepokojąca. Wręcz... nienaturalna.
Z doświadczenia łowca wiedział, że nie należy podchodzić pod pułapkę zaraz przed tym jak zwierzyna ma do niej wpaść. Różne rzeczy mogły wtedy pójść źle - mógł się potknąć i zahałasować, mógł zostawić w powietrzu zapach, który zaalarmowałby bestię albo nawet zostać zauważony, co zupełnie położyłoby całe przedsięwzięcie. Nie, łowcy wystarczył fakt, że pułapka była nienaruszona, co oznacza, że była śmiertelna nieważne czy demon był w środku czy dopiero miał do środka wejść. W obecnej sytuacji lepiej postawić na rozwagę i bezpieczeństwo niż cokolwiek innego. W końcu jeśli pomiot tam był to raczej już nigdzie się nie wybiera.
A jeśli go nie było to cała noc poszła w pizdu. Może nie do końca, gdyż jedna z kryjówek demona zostanie zniszczona. Problemem była ilość pozostałych jam lub jaskiń, które mogą nie być tak łatwe do znalezienia, co dopiero mówić o zniszczeniu.
Avaraad starał się stopić z otoczeniem. Przykunął, po czym oparł się o jedno z drzew, gdzieś w głębi lasu, tak aby mieć dobrą widoczność na siedzibę demona. Czekał na upragnione pierwsze promienie słońca.
15.10.2017, 17:02
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#37

STRAŻNIK
Chłodne powietrze powoli ustępowało przed nadchodzącym słońcem. Pierwsze promienie już widniały na niebie. Nadzieja w tym, że zawitają równie prędko na ziemi...


apewne takich nor nie było w okolicy wiele, bowiem niedługo po przyjściu w to miejsce Łowcy, ten usłyszał krzątanie się jakiegoś masywnego stwora po okolicy. Głuche uderzenia, trzaski gałęzi i niewielkich drzew dawały znać o tym, skąd i w jakim tempie nadchodził demon. A mianowicie - tam, dokąd wyruszył. Ze strony osady. Nie zmierzał jednak prosto do swej kryjówki. Kręcił się to w północną, to w południową stronę. Czyżby się zgubił? A może miał inne motywy?
Ognista kula wschodząca zza horyzontu już teraz przebijała światłem przez niektóre miejsca, co rzadsze wśród drzew. Bestia nie miała za wiele czasu, jeśli rzeczywiście jest tak wrażliwa na blask patrona dnia.
Kilka chwil zdążyło minąć, zanim znalazła się naprawdę blisko. A wtedy jej droga wyglądała zaskakująco prosto. Rozpędzenie się do granic swoich możliwości i, jak to się w niektórych kręgach mawia, na pełnej kurwie wykonany nur w głębiny swej kryjówki.
Kilka minut później słońce całkowicie, śmielej wynurzyło się i było nawet nieźle widoczne pod odpowiednim kątem. Ryki potwora wewnątrz groty jednoznacznie oznaczały, co musiał odczuwać w tym momencie. Ból, wkurwienie, klęskę. Były dość przerażające, tak samo jak wizje, jakie rysowały się w głowie Avaraada, gdyby stwór dorwał się do niego, zamiast do swej nory.
I jedno i drugie ustało równie nagle. Zupełnie jakby znikąd Łowca został w okolicy jakby... zupełnie sam.
Czy tylko aby na pewno? Może cisza nie oznaczała wcale eksterminacji - może miała być wabikiem? Doświadczenie Łowcy podpowiadało, że nawet w takim momencie mogło się wartym okazać zachowanie pewnej dozy ostrożności...


17.10.2017, 05:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#38

Po raz kolejny łowca zobaczył demona i po raz kolejny odczuł to samo - paraliżujący strach, odbierający władzę w nogach. Całe szczęście pomiot wydawał się nie zauważać ukrytego w gęstwinie leśnej mężczyzny, co odrobinę pokrzepilo nadzieje Avaraada na przeżycie. Jeszcze tylko chwila, dosłownie parę sekund...
Upragnione światło słoneczne nareszcie wyszło zza horyzontu. Komicznym było patrzenie jak to wielkie bydle ucieka w popłochu przed czymś na co łowca tak długo wyczekiwał. Uśmiech jednak zniknął z twarzy mężczyzny gdy ten usłyszał ryk, dobiegający z jamy. Pułapka zadziałała, co było równie szczęśliwe co przerażające.
Avaraad jeszcze jakiś czas stał w słońcu, gdy ostatnie dźwięki ucichły. Jednocześnie chciał sprawdzić czy demon faktycznie nie żyje czy został tylko ranny. W tym drugim przypadku łowca miał jeszcze cały dzień na dokończenie roboty. Nareszcie miał przewagę, na którą długo wyczekiwał. Odszedł wejście do jamy szerokim łukiem i stojąc w pełnym słońcu próbował dojrzeć, czy stwór leży martwy lub czy w ogóle tam leży. Podobno niektóre demony potrafią znikać w mgnieniu oka, uciekając do swojej ojczystej otchłani. Ile w tym było prawdy? Nie wiadomo. Oby jak najmniej, bo łowca miał już dosyć polowania na piekielne stwory.
17.10.2017, 08:02
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#39

STRAŻNIK
Upragniony świt zawitał, przygarniając z otwartymi ramionami wszelkich żyjących za dnia, nocne stworzenia zaś zniechęcając do aktywności. Wiatr zdawał się być przyjemniejszy, a samo otoczenie jakby bardziej przyjazne.


dy tylko promienie ogarnęły całe otoczenie, jak i jaskinię, łowca w końcu mógł odetchnąć z ulgą. Odczekał jeszcze chwilę, zanim obszedł grotę na bezpieczną odległość. Spoglądając do środka, nie zauważył właściwie nic godnego uwagi. Połamane oszczepy nie pozostawiały wątpliwości że nie było iluzją monstrum, jakie wbiegło do kryjówki. Dla pewności, po kilku chwilach, Avaraad podszedł krok, dwa kroki bliżej, by zajrzeć wgłąb ziemi. Nora ziała pustkami, zupełnie jak wtedy, gdy przyszedł do niej nocą. Kości, jakie się tam znajdowały, zdawały się tylko być bardziej porozrzucane niż wcześniej.
Czy monstrum po prostu rozprysło się w pył po kontakcie ze słońcem? Być może. Czy magicznym sposobem wróciło tam, skąd przybyło? Cholera go tam wie. Grunt, że tu go już nie było. I miejmy nadzieję, że nigdy już nie wróci.
Avaraad, wraz z nieodczuwalnie uciekającą z jego ciała adrenaliną, jednocześnie zaczynał być coraz bardziej senny, ale jednocześnie coraz bardziej nasilał się jego dyskomfort związany z byciem brudnym i cuchnącym z wiadomych powodów. Który z aspektów wygra? Poza jednym i drugim Łowcy było całkowicie wszystko jedno. Wręcz podświadomie podejmował kolejne decyzje.


Możesz w krótkim poście opisać reakcję i podróż w kolejne, zamierzone miejsce (lub sen, jeśli zdecydujesz się spać tutaj). Jeśli postanowisz zażyć kąpieli, nie musimy tworzyć nowej lokacji (chyba że zechcesz posiedzieć w niej dłużej - wtedy daj mi znać na pw) - wystarczy że opiszesz podejście do pobliskiego strumienia a następnie wkroczenie do innego miejsca (np. Perony). Nie zapomnij na koniec posta dać znacznika "z tematu":
Kod:
[z/t]

17.10.2017, 08:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Północna dróżka
#40

Czy to już... Koniec? Tak wyglądają osławione walki z demonami? Taplanie się w brudzie, zimno i niewygodna, żeby ujrzeć... Właściwie co takiego? Nic?
- I żebyś ty zdechł, skurwielu! - wykrzyknął łowca do pustej jamy, po czym zatoczył się jak pijany i jedyne co powstrzymało go od przewrócenia się to przytrzymanie się ręką o ścianę dawnej siedziby demona. Chwilę stał tak, z pochyloną głową, próbując złapać oddech. Dyszał ciężko, próbując uspokoić umysł. Dopiero po chwili zaczął się cicho śmiać. Początkowo nerwowo i nieśmiało, wkrótce jego śmiech rozbrzmiał w całej mocy.
- Nie wierzę... Zabiłem demona! - wykrztusił do siebie pomiędzy kolejnymi napadami śmiechu. Był nie tyle szczęśliwy, co zszokowany, że udało się mu się przeżyć. W końcu nie każdy łowca może pochwalić się takim osiągnięciem.
I wtedy doszło do niego jak okropnie śmierdzi. Po prostu nie do wytrzymania! Nic dziwnego, że demon go zostawił, sam nie tknął by niczego co tak capi. Trzeba się wykąpać, obowiązkowo! W pobliżu była niewielka rzeczka... Tylko czy chciał spędzić w tym lesie odrobinę dłużej niż jest to absolutnie konieczne? Niezbyt. Był zmęczony, wyziębiony i miał wszystkiego dość. Kąpiel nie była ważniejsza od jego życia, a to było zagrożone dopóki siedział sam w środku lasu. Czas było wracać do domu. Do Perony. Tam czekała go miła i bezpieczna kąpiel i wygodne łóżko, a to było jedyne o czym mógł w tym momencie myśleć. Odezwał się od ściany jamy i powłócząc nogami skierował się w stronę miasta.
Gracz opuścił wątek
17.10.2017, 09:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna