Wejście do kopalni
#1


Praca w kopalni to najlepiej płatna praca w tej części miasta dlatego każdego dnia panuje tu duży ruch. Oprócz niewielkiego szybu znajdują się tu dwa niewielkie drewniane budynki. Jednym z nich jest stołówka z której korzystają głównie starsi pracownicy lub osoby które stać na kupienie posiłku. W drugim budynku można wyrazić swoją chęć do pracy w kopalniach, tutaj też otrzymuje się wypłaty. Wejścia do kopalni pilnuje dwóch strażników. Jest to jedno z niewielu miejsc w Dzielnicy Portowej gdzie można spotkać przedstawicieli Straży Miejskiej. Obok strażników stoi niewielki dzwon. W razie potrzeby są oni w stanie szybko wezwać wsparcie z pobliskiego posterunku. Do kopalni wpuszczają tylko osoby, które są do tego upoważnione.
12.12.2017, 18:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wejście do kopalni
#2

Isidur szedł w stronę rynku rozmyślając nad swoimi następnymi akcjami. Kapłana nie było w klasztorze. Zgodnie ze swoimi zwyczajami podróżował po okolicznych wioskach ofiarując nauczanie w wierze Erern. Uzdrowiciel przeczekał ulewę w klasztorze po czym wyruszył na drobne zakupy. Rozglądał się za dwoma rzeczami. Nożem, który ułatwiłby mu zbieranie ziół oraz za moździerzem, umożliwiającym ucieranie tychże ziół. Nie zabrało mu to dużo czasu. Znalazł obydwie rzeczy na jednym stoisku. Szybko uzgodnił z handlarzem cenę za obydwa przedmioty. Ostatecznie kosztowało go to 45 brązowych smoków. Zadowolony udał się w stronę gospody. Najwyższa pora zjeść jakiś obiad.

W gospodzie zamówił lekki obiad składający się z upieczonych ziemniaków oraz popularnej w tej stronach ryby. Nigdy nie był jakimś wyjątkowym koneserem. Dla niego ryba to ryba, dlatego nie był w stanie rozpoznać gatunku. Obiad zjadł ze smakiem i popił go ulubionym trunkiem - wodą. Przez chwilę siedział w gospodzie zastanawiając się co powinien dalej uczynić. Wiedział, że jego mistrz pochodził z Lothil. Jeżeli miał znaleźć jakieś odpowiedzi to powinien zacząć szukać ich właśnie tam. Lothil jednak było kawał drogi stąd, a wieści które nadciągały z południa też nie nastrajały pozytywnie. Szlak pomiędzy Greathard a Lothil jest ponoć groźniejszy niż kiedykolwiek. Nikt nie może czuć się tam bezpiecznie, a zwłaszcza ktoś taki jak Isidur. Widział, że musiałby wynająć kogoś do ochrony, a wykwalifikowany najemnik swoje kosztował. Uzdrowiciel postanowił więc zająć się jedną rzeczą w której był naprawdę dobry. Wstał od stolika, zapłacił karczmarzowi jednego srebrnego smoka za obiad po czym wyszedł na zewnątrz kierując się w stronę wejścia do kopalni srebra.

Przy wejściu do szybu jak zwykle panował duży ruch. Kopalnia jest kluczowym miejscem w Valen, a co za tym idzie prości ludzie mogą zarobić tutaj sporo pieniędzy. Praca tutaj nie wymagała specjalnych umiejętności. Wystraczyła siła fizyczna i dwie sprawne ręce. Dlatego codziennie można zobaczyć ludzi stojących w kolejkach z nadzieją, że los się do nich uśmiechnie i tym razem dostaną pracę w kopalni. Uzdrowiciel rozglądnął się po okolicy. Nieopodal budynku wyglądającego na stołówkę znajdowała się kamienna ława. Nadal była mokra od deszczu ale lepsze to niż siadanie na mokrej ziemi. Młodzieniec rozsiadł się wygodnie. Przyszedł tu z jednego prostego powodu. Praca w kopalni była nie tylko najlepiej płatną, ale także najniebezpieczniejszą. Pod ziemią, w ciemnościach i zaduchu nietrudno o wypadek. Zazwyczaj zarządcy kopalni mięli w sobie na tyle przyzwoitości żeby wywieźć nieszczęśnika na powierzchnię. Ale na tym przyzwoitość się kończyła. Gdyby coś takiego się stało Isidur chętnie pomógłby poszkodowanemu.

Nie minęło wiele gdy mężczyzna w średnim wieku podszedł do Akolity. Nosił prosty, lecz czysty strój. Mężczyzna chciał się dowiedzieć, dlaczego Isidur siedzi pod kopalnią jakby na coś czekał. Uzdrowiciel odpowiedział spokojnym głosem:
-Tak naprawdę, to cięzko odpowiedzieć na pana pytanie. Można powiedzieć,
że czekam na kogoś kto będzie potrzebował mojej pomocy. Jestem uzdrowicielem i przyszedłem aby pomóc rannym górnikom. Oczywiście mam nadzieję, że moja pomoc nie będzie potrzebna ale wiadomo jak to jest. Przezorny zawsze ubezpieczony. Mam nadzieję, że nie stakowi to problemu.


Akolita uśmiechnął się przyjaźnie. Liczył na to, że nie będzie z tym żadnego problemu. Szególnie w sytuacji gdy uzdrowiciel nie będzie kazał sobie płacić.
12.12.2017, 22:37
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna