Wnętrze Smoczej Bazyliki [eksploracja]
#1

Cytat:Z przekazanych schematów Smoczą Bazylikę można podzielić na trzy części: świątynię wraz z krużgankiem, wieżę oraz podziemie.
Lokacja została dotychczas zbadana tylko przez grupę przewodzoną przez kapłana Franka, stąd niedokładne plany. Część świątynna została idealnie zachowana – rzeźby, kolumny, granitowa posadzka, sklepienie, kopuła. Reszta pomieszczeń nosi w sobie znamiona upływu czasu. Schody prowadzące na krużganek są zdarte, spłowiałe, niektóre stopnie wyłamane. Balustrada wraz z podłożem są w większości pokryte bluszczem, który powoli wdzierał się do wieży, prawie wyważając stare, zardzewiałe zawiasy.
Wieża posiada kilka pięter mieszkalnych, poniżej wejścia do niej jest spiżarnia wraz z magazynem, a jeszcze niżej zejście do podziemi. Całość zachowana jest w bardzo złym stanie. Trzeba uważać, gdy stawia się stopy, aby przypadkiem posadzka nie zarwała się. Próby wyremontowania widać na parterze wraz z pierwszym piętrem – to tam grupa ludzi zamierzała nocować.
19.12.2017, 21:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wnętrze Smoczej Bazyliki [eksploracja]
#2

Wrota Bazyliki zamknięto, kolejny raz arena śmiertelnego boju została przygotowana. Nie był człowiekiem wielkiej wiary, lecz żywił pewien szacunek do ludzkich przekonań. Był w miejscu kultu, zbudowanym przez człowieka i odebranym mu przez naturę, a może przez własną głupotę ? Nie jemu nad tym rozważać, teraz miał jedną rzecz do zrobienia.
Większość bestii wolała zza dnia pozostawać w ukryciu, jednak ta zareagowała na obecność grupy ludzi badających jej włości. Mogła więc nadal być w pobliżu, czując obecność intruzów za murami, bądź też ukryła się, nie mogąc opuścić więzienia. Może by spróbować ją wywabić ?
Sięgnął po masywny oręż i oparł sztych na posadzce. Uniósł sztuczne ramię i uderzył kilkukrotnie w płaz, wydobywając z niego metaliczny pogłos. Ruszył do przodu, ciągnąc klingę za sobą, by wypełnić wnętrze paskudnym zgrzytem stali i kamienia. Przystawał co kilka metrów, czekając aż echo jego działań przeminie, dając szansę na rozbrzmienie głosu potwora, czy chociaż jego kroków. Z opisu kapłana wynikało, iż monstrum raczej nie bawiło się w podchody.
Raz po raz omiatał swe otoczenie uważnym spojrzeniem. Głowna sala była dlań dogodnym miejscem starcia, przestrzeń pozwoli mu w pełni wykorzystać kolosalny miecz, a kolumny i posągi mogły posłużyć do obrony. Jednak istniała również możliwość, że gospodarz nie zjawi się na wezwanie, a wtedy to będzie zmuszony do głębszej eksploracji. Wieżę powinien przeszukać jeszcze za dnia, lecz po zejściu w podziemie będzie miał do dyspozycji jedynie przytroczoną do pasa małą latarenkę, którą dostał przed wejściem.
Nie pozostało mu nic innego jak wyczekiwać reakcji bestii, podczas mozolnego marszu w stronę schodów.
You can run, You can hide, but even then, You will die ...
Ofcourse you can run, if you want to die tired ...
Fight with me, if you wanna die ...

Z mieczem u boku
Typowe zajęcie
Wyraz aprobaty
Że co ?
21.12.2017, 12:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wnętrze Smoczej Bazyliki [eksploracja]
#3

STRAŻNIK


Skrzydło drzwi zamknięto z hukiem. Szereg donośnych dźwięków, które rozniosły się po pustej świątyni, nie pozostawiały wątpliwości, że nie było już odwrotu. Yoarashii musiałby w panice krzyczeć i walić pięściami we wrota, aby istniała szansa, że strażnicy na zewnątrz zlitują się, wypuszczając go na zewnątrz.
Łowca zdany tylko na siebie spróbował wypłoszyć bestię. Hałas, który rozszedł się w wielkiej auli, obudziłby nawet martwego. Szorstki wizg przeciąganej stali po kamiennej posadzce kaleczył uszy. Majestatyczne posągi smoków górowały nad nim. W wątłym świetle Yoarashii nie był w stanie przyjrzeć im się dobrze - wielkie cienie czające się w każdym rogu, przy każdej kolumnie. Żadna z rzeźb nie wyglądała w mroku łagodnie. Oddane bardzo realistycznie szczerzyły kły, skłaniały głowy, wyciągały szyje, rozpościerały skrzydła. Kult smoków był wyczuwalny w samej atmosferze tego miejsca. Każdemu wrażliwszemu człowiekowi zjeżyłby się włos.
A już szczególnie wtedy, gdy słyszałby upiorny zgrzyt stali.
Mimo to Yoarashiemu nie udało się wywabić nikogo. Nic się nie poruszyło, nic nie zawyło w odpowiedzi. Łowca pozostał sam w głównej sali bazyliki z poczuciem, że udało mu się przynajmniej donośnie obwieścić swoje przybycie.
Docierając do schodów, mężczyzna nie natknął się na nic interesującego.
08.01.2018, 23:55
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wnętrze Smoczej Bazyliki [eksploracja]
#4

Nic się nie stało, cóż, nie oczekiwał niczego. Mogło to oznaczać, iż gospodarz zdążył ochłonąć po pierwszej fali gniewu jaką wywołało pojawienie się ludzi, a teraz czekał w ukryciu na gości. Czy już go obserwował ? To też było możliwe. Yoarashi zdążył nauczyć się przez lata, że brak reakcji na tak zdecydowane wejście, zazwyczaj oznacza, iż był oczekiwany. A to znacznie komplikowało sprawy.
Czarny szermierz nie zmieniał tempa. Tym samym, trochę mozolnym krokiem jakim dotarł do schodów, począł wędrówkę w górę.
Towarzyszące mu spojrzenia smoczych figur nie zniechęcały go, a wręcz przeciwnie. Wizerunki skrzydlatych bestii na nowo rozbudzały wspomnienia tragicznej przeszłości, co tym bardziej pchało go do działania.
Tak jak i zachodzące powoli słońce.
Czas dnia uciekał, a mimo lat spędzonych w mroku, jednooki wciąż był tylko człowiekiem, któremu światło było potrzebne. Nie było czasu na zabawę w chowanego, wolał czym prędzej wydobyć z ukrycia swój cel, nim ten zyska dodatkową przewagę w ciemności. Choć czasem to właśnie w niej, monstrum przekonywało się, iż dzierżyciel Dragonslayer'a sam potrafił być potworem.
Zdając sobie sprawę z sytuacji i tego jak może się rozwinąć, kontynuował marsz ku wieży.
You can run, You can hide, but even then, You will die ...
Ofcourse you can run, if you want to die tired ...
Fight with me, if you wanna die ...

Z mieczem u boku
Typowe zajęcie
Wyraz aprobaty
Że co ?
10.01.2018, 03:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Wnętrze Smoczej Bazyliki [eksploracja]
#5

STRAŻNIK


Droga ku wieży wiodła tylko jedną drogą: wchodząc na schody po prawej stronie od drzwi wejściowych do bazyliki na krużganek, aby następnie przejść na drugą stronę świątyni, gdzie było przejście do wieży.
Spłowiałe, drewniane stopnie cicho skrzypiały pod ciężarem Yoarashiego. Zbudowane klasycznie z podestem pośrodku, aby zaraz skręcić pod kątem prostym, wyglądały bardzo solidnie. U ich szczytu łowca natknął się na pierwszego trupa - dłoń śmiertelnie zaciśnięta na ostatnim, najwyższym czole stopnia była jedynie znakiem ostrzegawczym przed tym widokiem. I odór starego trupa, jaki mu towarzyszył.
Ciało znalezionego mężczyzny było rozwleczone na ziemi. Jednej nogi brakowało, przez plecy wychodziły kości, twarz odwrócona w bok, skamieniała z przerażenia. Po pobieżnym przyjrzeniu się można byłoby wywnioskować, że leży tu od dobrych trzech, góra pięć tygodni.
Za trupem rozciągał się widok na krużganek, który w wielu miejscach był pokryty bluszczem. Deski nie wyglądały już na tyle dobrze, by nie obawiać się, że któraś z nich nie zarwie się. Kilka z nich, w wątłym świetle wyglądały nawet na wyłamane. Parę dziur, w której utkwiłaby noga, także by dostrzegł.
Idąc do wieży łowca wpierw poczuł na sobie czyjś wzrok, a potem kątem oka zobaczył, jak po drugiej stronie krużganku, blisko wejścia do drugiej części budynku, mignął cień. Mały i zwinny, który potwierdził swoją obecność cichym skrzypnięciem deski. Umknął do środka wieży.
13.01.2018, 00:23
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna