Miedzy bagnem a Równiną
#1

Cytat:

Przełęcz a może mały wąwóz, różnie nazywana jest ta dolina. Zazwyczaj nie przebywa, tu nikt dłużej niż tego trzeba. Z jednej strony skały i wzgórza, coraz wyższe, aż w końcu zamieniają się w góry. Z drugiej łąki, drzewa jakieś krzewy, które dają schronienie zwierzętom. Dalej lasy bagna i większe doliny. Między tym wszystkim droga, którą uczęszczają podróżnicy.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.04.2018, 21:03 przez Urlich.)

05.04.2018, 18:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Miedzy bagnem a Równiną
#2

Urlich szedł już jakiś czas, powoli dopadało go zmęczenie, jednak jego uparta strona kazała mu iść dalej. Powoli nawet torba, zaczęła mu ciążyć. Coraz mocniej opierał się o laskę, wiedział, że to koniec podróży, przynajmniej na dziś. Urlich  był między młotem a kowadłem. Z jednej strony otaczały go góry, natomiast z drugiej bagna a na dodatek ciche równiny. Jak to cudowanie, że żadnych terenów nie znał na tyle dobrze by tu nocować. Aczkolwiek... musiał, inaczej nie przetrwa. Był na to gotowy, dlatego nie potraktował tego jako pech. Przystanął i zaczął się rozglądać, był na szlaku handlowym. Prócz kupców nie było tu wielu ludzi obecnie.Rozejrzał się jeszcze raz, w prawo, lewo. Za siebie także. Szukał miejsca w którym będzie mógł odpocząć. Zdecydował się zejść trochę z drogi, nie daleko, by nie oddalać się zbytnio. Chciał wejść na pagórek pobliskiej drogi. Szukał takiego miejsca gdzie skały będą go chronić. Chciał widzieć także drogę, by obserwować szlak. Jednak wcześniej zamierzał znaleźć nieco drewna, może jakieś krzemienie, nieco suszu. Coś co łatwo zajmie ogień. Był także zainteresowany zwierzyną, która baczenie szukał.
12.04.2018, 21:05
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Miedzy bagnem a Równiną
#3

Urlich po krótkim postoju, zaczął działąć, powoli wdrażał w życie swój plan. Plan od początku nie wydawał się prosty. Jednak już po chwili, mógł się szybko i miło zaskoczyć. Dookoła widział mało zachęcający krajobraz, ale szaman nie mógł tak łatwo się poddać. Zaczął szukać chrustu, suchego drewna, z którego będzie mógł rozpalić ognisko. Mokre nie nadawałoby się do potrzymania ognia, tym bardziej do rozpałki. Wcześniej rozejrzał się po okolicy. Chciał wybadać teren, nim zacznie szukać. Tak też zrobił, co pomogło mu w późniejszych poszukiwaniach. Jeszcze jedno, jedzenie. O tym nie mógł zapomnieć. Czuł głód, nie jadł już dobre kilka a może nawet kilkanaście godzin. DO tej podróży nie przygotował się wcale. Następnym razem, jego zaopatrzenie nie będzie tak biedne, jak teraz. Wsłuchiwał się w odgłosy natury, szedł, zagłębiając się w las. Nim do niego dotarł, usłyszał ruchliwe wiewiórki. To okazja na milion, pomyślał. Dalej szło już tylko łatwiej. Aktywował Falcona. Był najodpowiedniejszym narzędziem do złapania małego gryzonia. Falcon ruszył i używając swojej zdolności, szybko pochwycił zwierzę. Urlich miał już prawie wszystko, musiał jeszcze połączyć ze sobą wszystkie punkty, by jego biwak udał się w najlepsze. Z rozpaleniem ogniska nie było już tak łatwo. Zrobił to, wytrwały żołnierz zawsze osiągnie cel. Tak mawiał niegdyś jego przyjaciel i morderca rodziców. Ognisko w końcu rozpalone, poprzez iskry od uderzeń kamienia i sztyletu, wytworzył całkiem ciekawy płomień. Jeszcze tylko przysadził wiewiórkę i mógł niebawem napawać się smakiem mięsa, choć nie tak dobrego, jak w karczmie, to i tak smakowało mu, jak najlepszy posiłek mamy. Odpoczął chwilę, zamknął oczy. Myślał i czuwał. Niedługo czas ruszać dalej.
28.04.2018, 18:34
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Miedzy bagnem a Równiną
#4

STRAŻNIK
Samotny podróżnik między bagnem a równiną postanowił zrobić sobie przerwę na wytchnienie, czy tej nocy nawiedzi go...
Koszmar?

łońce już dawno zniknęło za horyzontem, zmieniając się wartą ze swoim bratem - księżycem. Niestety, w tym czasie również ze wschodu nadciągnęły ciemne chmury, które stopniowo zaczęły przysłaniać niebo, zamykając tym samym niemalże całkowicie możliwość pojawienia się księżyca i błogosławionego przez niego światła. Z każdą sekundą dookoła osamotnionego Szamana robiło się coraz ciemniej, na jego szczęście rozpalone przez niego ognisko spełniało swoje funkcje należycie, przyjemnie ogrzewając i odkrywając okoliczne cieniste zakamarki.

Zmęczenie podróżą zaczęło wyraźnie dawać znać na ciele szamana, a posiłek oraz ciepło ogniska przyjemnie wtórowały. Tymczasowe czujne zamknięcie oczu przez Ulricha szybko przerodziło się w niekontrolowaną drzemkę, która robiła się tym głębsza im bardziej Władca Duchów zapadał w sen... Przelotne obrazy ukazywały się w umyśle Szamana począwszy od jego miejsca urodzenia, aż po ostatnie wydarzenia na samych beztroskich wiewiórkach kończąc. To właśnie te wiewiórki zdawały się najdłużej gościć w umyśle Niebieskookiego. Goniły się i beztrosko skakały z drzewa na drzewo... Kiedy zeszły z drzew i zaczęły zaciekawione podchodzić do Szamana, stało się coś nieoczekiwanego... ogromny wielki na trzy metry czarny wilk wyskoczył z lasu i jednym ruchem szczęki rozszarpał jednocześnie dwie wiewiórki po czym dostrzegając nowy cel ruszył na Szamana.

Ulrich obudził się... a jego uszy wychwyciły w tym samym momencie przeciągły ryk przodownika wilczej watahy, gdzieś nieopodal miejsca w którym Szaman upolował przed paroma godzinami swoją kolację. Dzisiejszej nocy, między bagnem a równiną mogło się zdarzyć naprawdę wiele...


Thorn wyrzekł słowo stań się, Thorn i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Zaleją, niczym poganie wyznawców Thorna -
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Thorn oczyści tę ziemię, wzniecając pokutę.
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC






11.05.2018, 15:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Miedzy bagnem a Równiną
#5

Oczy były ciężkie, ważyły tonę. Z każdą chwilą coraz trudniej było utrzymać się przy świadomości. Jednak mrok był tak przyjemny, cichy, spokojny i samotny. Pogrążony w cieple Urlich zasypiał. Potrzebował tego, tak samo, jak pysznie usmażoną wiewiórkę. Nie ważne jak wyszła, czy miała idealnie przyprawione mięso lub chrupiącą skórkę. Było to mięso, które można było zjeść. A tego potrzebował, bardziej niż dania przygotowanego przez nadwornego kucharza. Dzień uciekał również szybko co przytomność Szamana. Zapewne zasnąłby mocnym snem, gdyby nie nagłe spotkanie z watahą.

Urlich otworzył oczy, zlokalizował kij bojowy oraz torbę. Wiedział co słyszał, stanął pewnie na nogach i próbował zlokalizować dźwięk. Jeszcze chwilę temu spokojnie odlatywał do świata snu, teraz z każdą sekundą staje się coraz trzeźwiejszy. Musiał się ocknąć, inaczej może tego żałować. Zawsze musiał być czujny. Inaczej zginie jak pozostali. Sztylet był na swoim miejscu przypięty na pasie. Nie przejął się teraz ogniem. Mógł tego żałować, ale teraz nie myślał o tym. Czuł się dobrze, uśmiechał się i czekał. Dawno już się tak nie czuł, nie pamiętał tego uczucia, ale teraz bardzo mu się podobało.

Stał w małym kroku, trzymając mocno kij, dwiema rękami w pozycji ataku. Patrzył rozglądał się chciał zlokalizować wszystko, co tylko zobaczył. Musiał wiedzieć gdzie przyjdzie mu spotkanie z wilkiem. Wytężał wzrok i słuch, był skupiony i mocno zdeterminowany.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.05.2018, 14:00 przez Urlich.)

12.05.2018, 13:58
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Miedzy bagnem a Równiną
#6

STRAŻNIK



ekunda za sekundą, minuta z minutą... oczekiwanie dłużyło się niemiłosiernie. Niestety, albo i stety, cisza była jedyną odpowiedzią na gotowość Ulricha, a z każdą kolejną chwilą również narastająca ciemność z powodów dogasającego ogniska. Wybrzmiewający jeszcze przed chwilą przodownik watahy nie dawał kolejnego znaku swojej obecności. W powietrzu można było wyczuć jednak dziwny rodzaj napięcia... Czy Szaman może na pewno polegać na swoich zamysłach?


Thorn wyrzekł słowo stań się, Thorn i zgiń wyrzecze.
Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,
Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona
Zaleją, niczym poganie wyznawców Thorna -
Karząc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute,
Thorn oczyści tę ziemię, wzniecając pokutę.
WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC






19.05.2018, 23:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna