Lodowa Twierdza
#1

Cytat:
Lodowa twierdza to prastara budowla, która według miejskich legend była dawniej warownią dawnego władcy tych ziem. Niewiele wiadomo co skrywa w sobie, ponieważ wrota do jej wnętrza są od zarania dziejów zamknięte. Przed Twierdzą stoi posąg nieznanej bestii, przypominającej Wilkołaka z dwiema parami oczu. Sam obiekt jest ogromny i sięga około 120 metrów do góry oraz jest wkopany głęboko pod powierzchnię ziemi. Niestety nie wiadomo jak głęboko. Dookoła obiektu rozpościera się na kilometr zamarznięte jezioro, które zdaje się być stwardniałe tak długo jak istnieje sama budowla. Nieznana jest także data jej powstania.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







11.05.2018, 21:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Lodowa Twierdza
#2

STRAŻNIK

an wyraźnie zainteresował się tłumaczeniem Nethera. Widać było po nim, że brodacz wzbudził szacunek towarzysza. Kiwnąwszy głowa na znak, że zrozumiał i stara się przemyśleć zagadkę, wyciągnął z pochwy nóż i zaczął się nim bawić. Jeżeli Broughor zapytał go, czy ma jakiś plan dla tego noża, Ban odpowie "pomaga mi w zbieraniu myśli." Te jednak nie przychodziły zbyt szybko.
Nastąpiło kolejne trzęsienie ziemi. Tym razem towarzysz wielkoluda upadł na najbardziej ośnieżoną część lodu, zaś nóż trzymany przez niego w ręce, teraz spadał kawałek od swojego właściciela. Upadając wydał dźwięk, jakby o coś uderzył. Ban pospiesznie zebrał się z ziemi i począł odśnieżać miejsce, z którego wydobył się dźwięk. Krótka chwila i jego oczom ukazały się kolejne słowa runiczne. Co więcej, obaj mieli wrażenie jakby atmosfera dookoła nich gęstniała z każda chwilą. Im bliżej końca dnia, tym więcej many zbierało się w otoczeniu. Dało się tę manę wyczuć. Co więcej, jej ilość nieznacznie przyśpieszała regenerację many obojgu wojaków.

Revijczyk przetarł mosiężną tabliczkę, by następnie jego oczom wyłonił się zapis:



Robi się coraz później, niebo zaś zaszło chmurami ochładzając bardziej temperaturę i sprowadzając płatki śniegu na ziemię.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







11.05.2018, 21:48
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Lodowa Twierdza
#3

Trzęsienia ziemi były coraz bardziej niepokojące. Kat dalej pewnie utrzymywał się na nogach. Dziwił się jednak nieco, że Ban tracił tu zwinność i równowagę, jaką jeszcze niedawno popisywał się w walce. To ciekawe.
Wprawione już nieco bardziej, dzięki krótkiej rozgrzewce, oczy Nethera, rozszyfrowały kolejny skrypt bez większych problemów.
- Bernard Rancheron, pierwszy z rodu królewskiego. - odczytał. - Skarb władcy i część jego wiedzy została zapieczętowana w najgłębszej krypcie Lodowej Twierdzy. Aby do niej wejść należy pokonać "księżyc" tego, który strażnikiem wrót był i będzie na wieki. Ten kto zbudzi słońce, zbudzi strażnika, lecz tylko jeden z nich może żyć podczas, gdy drugi zasypia. Hmm. - podrapał się po brodzie. - Uda ci się sprawdzić, czy w okolicy nie kręcą się jakieś niebezpieczne stwory? Ja w tym czasie rozejrzałbym się za jakimikolwiek innymi wskazówkami, jeśli jest tu jeszcze jakaś tabliczka. - rzekł do Bana. Następnie zaczął stąpać ostrożnie po okolicznym terenie, opukując delikatnie - cóż, przynajmniej na tyle delikatnie, na ile pozwalał dwudziestokilogramowy kloc w jego łapie - podłoże. Przy okazji rozglądał się po otoczeniu, czy czasem śnieg nie zebrał się na większej zaspie, ktora byłaby warta sprawdzenia... a może błysnęłaby kolejna tabliczka z inną inskrypcją?
11.05.2018, 22:15
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Lodowa Twierdza
#4

STRAŻNIK
Mroźna pogoda, śnieg pada gęściej utrudniając widoczność. Jednak wciąż da się swobodnie widzieć różne zmiany w terenie.
CZAS NA WALKĘ

m dalej Nether szedł i szukał tym bardziej odnosił wrażenie, że żadnej innej tabliczki z runami nie ma w okolicy. Widocznie mógł się zdać tylko na to co do tej pory znaleźli. Ban zgodnie z poleceniem brodacza wsłuchał się w otoczenie stwierdzając, że niczego niepokojącego nie słyszy. Jedyna rzeczą, która go faktycznie niepokoiła była tajemniczo zagęszczająca się mana. Z chwili na chwilę robiła się gęstsza. Im było później tym wstrząsy stawały się także bardziej chaotyczne aż do momentu, kiedy całkiem zanikały.
Do czasu aż zaszło słońce za horyzontem, obaj panowie mogli poczuć chwilową ulgę, że nic ich nie próbuje wywrócić na tafli lodu. Ban po poprzednim upadku zdał sobie sprawę, iż jego organizm po walce dzień wcześniej z wilkami, wciąż się do końca nie zregenerował. Dlatego musi być ostrożniejszy.
Wtem, jakby znikąd rozbrzmiał ogromny ryk. W dodatku niepokojąco znajomy. Broughor i Revijczyk słyszeli go zeszłej nocy więc na jego nieoczekiwane pojawienie się, natychmiast spojrzeli w to samo miejsce... W stronę statuy. Tam zamiast niej ujrzeli monstrum w cielesnej formie. Wyglądało zupełnie tak samo jak potwór stojący w tamtym miejscu pięć minut wcześniej. Tyle, że to obecne nabrało koloru. Każde z oczu mieniło się błękitną barwą niczym światło o takim samym kolorze. Istota przypominała niejako wilki, z którymi wcześniej mierzyli się na szlaku. Przynajmniej od strony aury jaką z siebie wydawała i poczucia, że jej istnienie jest wątpliwe dziwne.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







12.05.2018, 00:09
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Lodowa Twierdza
#5

Nether czuł się coraz lepiej. Okolica zdawała się dobrze na niego wpływać, zaś wyczerpanie many, jakie dotknęło go tego dnia, już nie miało tak dotkliwych efektów. Problemem mogło okazać się jednak to, że już za kilka chwil znów trzeba będzie jej użyć...
Stwór, który chwilę temu był lodowym posągiem, przeistoczył się w stworzenie bardziej żywe, niż by Kat sobie tego życzył. Trudno będzie temu skurwysynowi ściąć łeb tak, jak robił to z innymi bestiami w swoim życiu.
Zwłaszcza że cała magia, jaką opanował Broghor, w tym miejscu była bezużyteczna. Spojrzał na Niedźwiedzią Furię, zastanawiając się przez krótki moment nad czymś, co planował sprawdzić od dłuższego czasu. Jeżeli teraz nie był na to odpowiedni moment, to kiedy?...
Chwycił ją wysoko na trzonie, by ulżyć sobie ciężaru, drugą zaś dłoń położył na boku ostrza, starając się przelać w nie pewną część swojej energii. Nie miał pojęcia, co dalej się stanie, ale w tej sytuacji nie mógł pozwolić sobie na "bezpieczne" zagrania. Ryzyko albo śmierć, tyle mu teraz pozostało.
Następnie potężnie zamachnął się i wykonał cięcie znad głowy w podłoże, między sobą a stworem, próbując... właściwie to co? Skruszyć lód, by dostać się do ziemi, umożliwiając sobie jakąkolwiek przewagę? Wywołać jakiś niespodziewany efekt? A może przestraszyć stwora, opóźniając jego atak o chociaż krótką chwilę? Trudno powiedzieć, bowiem zamiaru nie miał konkretnego. Jedyne na co liczył to to, że więcej to przyniesie pożytku, niż szkody. Wiedział, że w otwartej walce nie ma z tym czymś zbyt wielkich szans.


Użyłem 14PM.
12.05.2018, 19:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Lodowa Twierdza
#6

STRAŻNIK

Śnieg wirował wokół wojowników, próbując utrudnić im widoczność potwora. Na nic zdała się matka natura w obliczu przypływu adrenaliny i wyostrzonych zmysłów. Bestia zmierzyła spojrzeniem Bana a następnie jego roślejszego towarzysza. Ruch głowy sugerował jednoznacznie, że zamierza zaatakować. Co więcej, kiedy Broughor postąpił do przodu, stwór natychmiast rzucił się w jego stronę z kłami i pazurami. Wszystkie mięśnie zgrały się w jeden śmiercionośny takt. To była niepowstrzymana szarża. Kątem oka potwór dostrzegał mniejszego z wojaków. Widział w nim niepewność, obawę i dziwną gotowość... Instynkt podpowiadał także, że właśnie tamten mężczyzna może mu zaszkodzić niemniej niż roślejszy przeciwnik. Kalkulacja była dla mutanta oczywista. Póki mniejszy jest niepewny, musi zabić tego z większą werwą.

opór Nethera pochłonął ofiarowaną mu manę. Brodacz wyczuł, że broń zdaje się prosić o więcej. Tak jakby ta mała dawka była zaledwie przystawką dla mistrzowsko zaprojektowanego toporu kowala z Greathard. Pojawiły się drgania w rękojeści, ale nie były dla Kata niekomfortowe. Miał poczucie, że dzierży w dłoniach kawał stalowej destrukcji. Jego organizm mógł poczuć się rozpalony do walki. Krótka myśl, może instynkt bojowy a brodacz uniósł się do góry i z pełną siłą uderzył o lodowate podłoże. Miał wrażenie jakby na ułamek sekundy czas zwolnił. Broń zajaśniała.

Potwór zdezorientowany sytuacją próbował przeszkodzić Broghorowi w uderzeniu, jednak spóźnił się o sekundę. Niedźwiedzia Furia z pełną wściekłością wydała z siebie głośny, poszarpany świst a dalej podłoże w promieniu dwóch metrów pod bronią zostało wbite niczym gwóźdź w deskę. Lód popękał a bestia odrzucona do tylu, straciła lewą nogę. Nether pod wpływem uderzenia upadł na jedno kolano, lecz trzymając pewnie broń spoglądał na swojego przeciwnika. Ban zdumiony obrotem wydarzeń, obserwował towarzysza z otwartymi ustami. Miał wrażenie, że ta walka wcale nie musi być taka ciężka za jaką ją uważał. Co nie oznaczało, że opuści gardę. Przeciwnie. Pozostawi Netherowi dziwnego stwora, czekając w pogotowiu.

Potwór otumaniony, leżał na plecach tak jakby nie mógł się ruszyć. Jego noga obficie krwawiła purpurową posoką. Nim bestia się zbierze do kontrataku, może minąć dłuższy moment.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







14.05.2018, 16:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Lodowa Twierdza
#7

Nether był niemniej zdumiony obrotem wydarzeń niż każdy z tu obecnych.
W chwili gdy bestia rzuciła się na niego, przez chwilę myślał, że będzie to już koniec. Dobrze, że postanowił zamachnąć się jeszcze wcześniej, niż przewidywał natarcie: dwudziestokilogramowy kolos w jego rękach zdawał się nie być bronią, którą będzie można zbyt szybko kontratakować...
Lód popękał, ale w przypływie adrenaliny, chcąc podejmować możliwie najszybsze decyzje, Kat nie zwracał już uwagi na to, czy uda się wykorzystać to jako strategiczny element. Przewaga została już zdobyta, potwór jest zraniony i oszołomiony. Zwlekanie może tylko pogorszyć sytuację, chyba że skurwysyn się wykrwawi. Niemniej jednak coś podpowiadało brodaczowi, że lepiej będzie zakończyć żywot wynaturzenia tu i teraz.
Zasięgnąwszy ziemi spod lodu, jaki został rozbity, Nether chciał stworzyć pancerz okalający jego nogi. W tym samym momencie ruszył jednak do ataku. Nie wiedział, jak na jego magię zareaguje zmarznięta ziemia, ponadto nie był pewny, czy rzeczywiście dokopał się do tego żywiołu; zwyczajnie nie miał czasu patrzeć pod nogi.
Wiedział, że stworzenie, mimo że osłabione, wciąż ma mnóstwo werwy i z pewnością wola przetrwania nie pozwoli mu tak po prostu wyzionąć ducha. Podbiegł więc, ale nie przestawał być uważny. Egzekucja na celu, który wciąż może się poruszać, nie była taka prosta. Przygotował Furię do ścięcia potwora, ponownie wlewając w nią niewielkie ilości energii. Gdy był blisko, zamachnął się znad głowy. Zetnie łeb temu skurwielowi.
"To za Kulkę".


Poświęcona mana: 5 punktów. Odjęto z puli w profilu.
17.05.2018, 18:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Lodowa Twierdza
#8

STRAŻNIK

Bestia leżała na plecach, niezdarnie próbując wstać z miejsca. Jej oczy pozbawione "iskry" życia obserwowały Nethera stojącego z potężnym toporem. Nim Brodacz zamachnął się, kończąc żywot potwora, ten wejrzał na chwilę w głąb mędrca pozbawiając go kontaktu z rzeczywistością. Broughor widział w swojej głowie przeszłość. Swoją rodzinę, smoka. Przypomniała mu się także podróż do krain Atarashii. Nim jednak wizja się skończyła, brodacz ujrzał w mroku wielką sylwetkę. Stał pośród nieprzeniknionej ciemności a jedynym światłem były dwa, wielkie ślepia, otwierające się niby ze snu. Czuł presję i niepewność. Krótką chwilę przed wybudzeniem z transu, do jego ciała dobiegł Ban, odpychając go od siebie zdecydowanym uderzeniem w ramię.
Nether będąc pod wpływem wizji słyszał w głowie słowa "Jam jest księżyc tego miejsca. Jam jest wiecznym strażnikiem. Biada temu, kto otworzy przedwieczne wrota."

Wizje zniknęły. Towarzysz Nethera stał przy bestii wbijając ostrze w jej głowę. Potwór wydał z siebie resztę powietrza, rozpływając się z wolna jak pył. Kiedy całkiem zniknął, klucz w jego torsie upadł na skutą lodem ziemię. Broughor trzymał mocno zaciśnięte pięści na Niedźwiedziej Furii. Jego palce zrobiły się wręcz białe. Kiedy dotarło do niego, że na chwilę stracił czujność, poczuł jak jego lewa noga robi się ciepła. Jeśli spojrzał na nią, zobaczył rozdartą skórę. Bestia musiała próbować wgryźć się, kiedy ten był duchem nieobecny. Teraz także zdał sobie sprawę, że próba użycia magii nie udała mu się zgodnie z zamierzeniami. Dookoła niego nie było ziemi, tylko lód.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







20.05.2018, 15:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Lodowa Twierdza
#9

- Och kurwa... poczułem się dość... dziwnie. Też miewasz takie wizje ostatnimi czasy? - zagadnął do Bana, dążąc ciężko. - Nie żebym narzekał. Być może niesie to za sobą jakieś wskazówki. Ale, cholera, te zwidy mogłyby sobie wybrać lepszy moment na nawiedzenie mnie, niż... - gadał, spoglądając na swoją krwawiącą nogę - Ech. Nieważne. Trzeba będzie to jakoś opatrzeć. Masz może jakieś bandaże czy cokolwiek? - zapytał, licząc na pomoc towarzysza. Wybrał się w tak niebezpieczną podróż, a nawet nie wziął że sobą paru starych szmat. No ładnie... W istocie, "mędrzec".
Usiadł na chwilę, dając odpocząć swojej nodze i oglądając dokładniej ranę, jeśli zdołał cokolwiek dostrzec przez spodnie i krew. Następnie chwycił klucz pozostały po bestii i przyjrzał mu się dokładnie. Następnie podał to Banowi.
- Zobacz. To było w środku tego skurwisyna. Pasuje do tej bramy, nie? Powinno... przynajmniej bylibyśmy o krok bliżej w tej popapranej układance.
25.05.2018, 11:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Lodowa Twierdza
#10

STRAŻNIK

ól w nodze Nethera powoli robił się upierdliwy. Zimna temperatura mimo wszystko nieprzyjemnie łuskała otwartą ranę. Był też i plus. Chłodna temperatura wpływała na korzyść, bo z czasem po doskwierającym pieczeniu nadchodziło znieczulenie. Inna sprawa w kwestii samej regeneracji. Niskie temperatury spowalniają regenerację, także Kat znalazł się w sytuacji z plusami i minusami. Jeżeli spróbuje opatrzyć ranę i ocieplić ją, wtedy regeneracja przyśpieszy. Na plus były same geny mędrca. Smocza mana przyśpieszała gojenie. Dzisiaj będzie prawdopodobnie trochę kulał, może uda mu się stłamsić ból i chodzić normalnie, ale o normalnym funkcjonowaniu mowa będzie dopiero na następny dzień a może i później. I tak czas leczenia dla Broughora jest nieporównywalnie krótszy niż zwykłego człowieka. Esencja magiczna płynąca w jego splocie many jest idealnym środkiem leczniczym. Niestety tylko dla niego. Każdy kto posiada smocze właściwości magiczne, posiada jednocześnie predyspozycje organizmu do szybkiego samoleczenia.

Ban podał towarzyszowi bawełnianą koszulę do spania. Nie miał niczego innego, ale na tym pustkowiu powinna wystarczyć. Jak to się mówi. Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda zaś na bezrybiu i rak ryba.

Revijczyk zabrał klucz i ruszył do drzwi aby sprawdzić czy pasuje. Kiedy Nether opatrywał ranę, jego towarzysz włożył klucz do drzwi i przekręcił. Wtem wrota zaczęły się rozsuwać ukazując całkowicie lodową komnatę, wysoką na 50 metrów.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







30.05.2018, 14:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna