Klasztor Erernistów
#1

Cytat:Strzeliste wieże sięgające pod chmury wystają ponad resztę budynków Górnego Valen. To jakże rozpoznawalne i dotknięte przepychem miejsce jest siedzibą wyznawców Erern - elitarnej grupy wojowników, medyków i naukowców, którzy za swój życiowy cel objęli sobie szerzenie woli swojego boga. Miejsce pełne krętych korytarzy, ogromnych, bogato zdobionych sal i kaplic ale także cel prostych erernistów, którzy w spokoju i ciszy pochłonięci są w modlitwie. To tutaj tworzone są w większości magiczne kamienie zasilające bronie łowców. Wśród tych sal szkoleni są też święci wojownicy, o których zdolnościach regeneracyjnych krążą legendy.

STRAŻNIK



trażnicy przed bramą klasztorną spojrzeli po sobie, jakby nie do końca pewni co zrobić. Co prawda jeden z nich kojarzył Isidura i nawet pozdrowił go na powitanie, jednak wprowadzanie w mury klasztorne osoby, która jest chora na nie wiadomo co było wątpliwe. - Poczekajcie tu chwilę. Muszę zasięgnąć porady kogoś wyżej - powiedział jeden z nich, po czym wszedł do środka. Po chwili strażnikom miejskim, którzy eskortowali pochód znudziło się czekanie. Pożegnali się krótko ze wszystkimi, tłumacząc się, że ich dowódca na nich czeka, po czym wręczyli swoje pochodnie górnikom i odeszli w swoją stronę.
Mijały minuty, a klasztornik nie wracał. Isidur zaczął odczuwać niepokój, że może jednak jego dawni bracia nie wspomogą go w potrzebie. W końcu jednak bramy otworzyły się, a ze środka niczym fala wylała się gromada Erernistów, którzy otoczyli gromadę ciasnym kręgiem. Isidur rozpoznał wiele twarzy, które teraz wpatrywały się w leżącego na prowizorycznych noszach górnika. Jeden z braci podszedł do medyka. - Jestem Keriel. Co mu dolega? - zapytał krótko, nie marnując czasu na uprzejmości. - Wnieście go do środka. - rzucił w stronę pozostałych górników, którzy w osłupieniu przypatrywali się temu co się działo. Keriel odwrócił się zaraz do Isidura i ponownie przemówił - A ty opowiadaj, nie ma czasu do stracenia.

12.07.2018, 19:26
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#2

rzez chwilę Isidur martwił się, że strażnicy odprawią ich nie chcąc ryzykować wpuszczania chorego z jakąś niezidentyfikowaną chorobą. Okazało się jednak, że powołanie Erernistów wzięło górę i ostatecznie postanowili mu pomóc. Odetchnął z ulgą. Teraz musiała nadejść najtrudniejsza chwila. Przynanie się do niewiedzy. -Nie mam pojęcia. Ale zaczynając od początku. Udałem się w stronę kopalnii w okolicach południa, aby spędzić trochę czasu w samotności i przemyśleć parę rzeczy. Stwierdziłem, że kopalnia to niebezpieczne miejsce i być może znajdzie się okazja, żeby kogoś uleczyć. Nie miałem pojęcia, że jest tam aż tak niebezpiecznie. Górnika zaatakował jakiś potwór. Tylko tyle jestem w stanie o nim powiedzieć. Początkowo myślałem, że były to pająki, ale gdy nad miastem przeszła jakaś dziwna ciemność to to "coś" wciągnęło do kopalnii kolejnego nieszczęśnika. Z pewnością nie był to pająk. W każym razie rany które ten nieszczęśnik miał na sobie nie stanowiły problemu dla mojej magii. Problem natomiast tkwi w środku. Dosłownie. W miejscu użądlenia, tuż pod żebrami znajduje się niewielki guzek. Postanowiłem rozciąć tego guza, aby sprawdzić dokładnie co tam się znajduje i to co zobaczyłem prawie zmroziło mi krew w żyłach. Tam jest jajo. Prawdopodobnie tego potwora z kopalnii. Nie mam zielonego pojęcia jak postępować w przypadku tego typu pasożytów, czy też takich ciał obcych, dlatego z pokorom przybyłem tutaj aby skorzystać z waszego wsparcia i pomocy. Gdybym tylko miał większą wiedzę to nigdy nie narażałbym klasztoru na takie niebezpieczeństwo. Dziękuję, że zgodziliście się mi pomóc.-Wykonał przed kapłanem głęboki ukłon.
Już miał udać się do środka szybkim krokiem, gdy nagle przypomniał sobie jeszcze jedną rzecz. Co prawda jego obecność w kopalnii byłaby zbędna, a nawet mogłaby zawadzać, ale nie wszyscy wyznawcy Ererceza byli tak beznadziejni w walce jak on. Ponownie zwrócił się do kapłana.-Jeżeli mogę mieć jeszcze jedną prośbę. Sytuacja w kopalniach nadal jest niejasna. Z tego co słyszałem to straż planuje wysłać oddział w celu przeszukania korytarzy. Prawdopodobnie urządzą łowy na tę bestię, co oznacza, że przydałoby im się wsparcie. Kopalnie to ważne miejsce w Valen. Zatrudniają mnóstwo ludzi. Ich zamknięcie przyniosłoby zarówno miastu jak i jego mieszkańcom kryzys. To jest ostatnia rzecz jakiej teraz potrzebujemy, dlatego proszę! Wyślij wsparcie do kopalnii. Każdy wojownik jest teraz na wagę złota, czy też raczej srebra, a wasz zakon może pochwalić się wyjątkowo uzdolnionymi wojownikami.-Miał nadzieję, że jego argumenty przemówią do kapłana. Ererniści to nie tylko wyśmienici uzdrowiciele i rzemieślnicy, ale też świetni wojownicy, którzy przysięgli bronić życia. Kiedy jak nie teraz?
13.07.2018, 20:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#3

STRAŻNIK



akonnik wysłuchał w spokoju słów Isidura, koncentrując się w pełni. Widać było, że intensywnie myśli na temat tego co usłyszał. Minę miał nietęgą, jednak pod koniec uśmiechnął się lekko. - Sieg tak blisko miasta? Niemożliwe... - mruknął do siebie, wpatrując się w ciało poszkodowanego górnika. Po chwili odwrócił od niego wzrok i skupił swoją uwagę na medyku. - Dobrze, że tu przyszedłeś, sam mógłbyś mu zaszkodzić. Co prawda wyjęcie jaja nie powinno być trudne ale zaraz po tym trzeba je szybko spalić inaczej mogłaby się wdać infekcja. Te stworzenia są bardzo wrażliwe na ciepło. - zakończył, po czym zbliżył się nieco bardziej do Isidura i zaczął mówić nieco ciszej. - Widziałeś go? Jak duży jest? - zapytał, nie kryjąc zafascynowania.
Na pytanie o wsparcie dla górników zareagował bardzo ochoczo. Zaraz wezwał kilku braci klasztornych, których rozesłał do różnych części budynku. - Nie martw się, dostaną pomoc. Nie wiem ilu braci zgodzi się na to żeby zejść do kopalni ale kilku na pewno się znajdzie. Uwierz, każdy z nich dysponuje siłą dużo większą niż każdy ze strażników. Dobrze, że o tym pomyślałeś, bo przez tę całą sprawę z rannym wypadło mi z głowy, że Sieg dalej tam siedzi. - podsumował wywód Isidura na temat ważności kopalni dla miasta. - W międzyczasie odpocznij chwilę, to co się stało musiało kosztować Cię sporo emocji. Za chwilę ktoś powinien się tobą zająć. Chyba, że masz tutaj swoją celę, w której mógłbyś poczekać? - zapytał, widocznie nie do końca kojarząc twarz młodego medyka.

17.07.2018, 20:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#4

ieg? Cholera! Gdyby tylko bardziej uważał gdy uczono go o potworach na które medyk powinien zwracać uwagę. Słowo Sieg przywoływało coś w jego głowie, ale nadal nie było to nic konkretnego. Isidur zganił się w myślach i obiecał sobie, że znajdzie książkę o tego typu bestiach i będzię ją czytał w każdej wolnej chwili. Medyk musi się uczyć przez całe życie niezależnie od tego czy władał magią, która w znaczący sposób ułatwiała proces leczenia pacjentów. Z zamyślenia wyrwały go słowa kapłana. Czyli dobrze kombinował... taki był jego plan. Wyciąć jajo, a następnie wypalić ranę za pomocą rozgrzanego sztyletu. Brakło mu pewności siebie i zdecydowania. Nadal miał jeszcze wiele do nauki. Wszak wciąż był początkującym medykiem, co nie zmienia faktu, że w przyszłości powinien bardziej ufać swoim umiejętnością i instynktowi. Dobrze, że tym razem znajdował się w mieście... następnym razem może nie mieć tyle szczęścia lub czasu na podjęcie decyzji.-Niestety nie miałem zbyt dużo czasu, aby się przyglądać. Jedyne co mogę o tym czymś powiedzieć to to, że było wystarczająco silne, aby podnieść dorosłego mężczyznę i wciągnąć go do kopalnii.
Kolejne słowa kapłana przyniosły mu ulgę. Straż mogłaby nie podołać tak trudnemu zadaniu. Co prawda osiłek, który przyszedł pod kopalnie parę chwil przed tym jak rozpętało się tam piekło nie wyglądał na jakiegoś słabeusza, ale był sam. Ererniści słyną ze swoich wojowników, więc ich pomoc może okazać się nieoceniona. Na propozycję odpoczynku zaś Akolita pokręcił zdecydowanie głową.-Wiem, że przyprowadzając tego górnika tutaj zrzuciłem odpowiedzialność za jego życie na was, lecz chciałbym doprowadzić tę sprawę do końca lub chociaż być przy tym jak jest uzdrawiany. Obiecałem jego przełożonemu, że zadbam o jego zdrowie, dlatego gdyby coś miało pójść nie tak podczas zabiegu to chciałbym wiedzieć co powinienem rzec rodzinie tego biedaka. Proszę mi pozwolić przynajmniej na to.
18.07.2018, 02:59
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#5

STRAŻNIK



lasztornik chwilę zastanawiał nad prośbą Isidura. Towarzyszenie w operacji nie było czymś na co zwykle pozwalali ale z drugiej strony był w końcu jednym z nich. Chwilę nawet się tu wychowywał, więc prawie że traktowali go jak swojego. Prawie. - Może i moglibyśmy pozwolić Ci to zobaczyć... W sumie możliwe, że twoja magia się przyda przy całej sprawie. W porządku, chodź z nami. - powiedział po chwili zastanowienia, po czym ruszył za innymi braćmi zakonnymi, którzy nieśli rannego górnika.
Nie szli długo - zaledwie kilka zakrętów i pokonanie dwóch większych sal. Isidur odczuwał swoisty spokój, że znowu może znaleźć się wśród murów tego wspaniałego przybytku. Keriel w końcu otworzył drzwi do jednego z mniejszych pokoi, na środku którego znajdował się stół. Dookoła znajdowały się rzędy krzeseł. Widocznie była to jakaś sala wykładowa, jednak medyk nie kojarzył jej ze swoich lat nauki.
Górnik szybko i delikatnie ułożony został na stole, po czym otaczający go zakonnicy zaczęli przywiązywać mu do stołu ręce i nogi skórzanymi pasami. Środki bezpieczeństwa gdyby pacjent zbytnio zaczął się rzucać. Co nieco zdziwiło Isidura - poprzednio bez problemu otworzył bok górnika, a ten nawet się nie poruszył. Cóż, widocznie zakonnicy wiedzieli więcej niż on. Narzędzia do pracy leżały obok stołu, w drewnianej szkatułce. Najlepszej jakości skalpele, nici, igły i wszystko czego tylko dusza wygłodniałego sprzętu medyka mogła zapragnąć. Keriel szybko otworzył pudełko, zakasał rękawy i bez żadnego pytania zaczął rozcinać bok pacjenta. Sprawnie dotarł do miejsca, w którym znajdowało się jajo. Jak tylko je zauważył sapnął zachwycony. - Piękne... - mruknął sam do siebie, po czym zaczął powoli, systematycznie odcinać od ciała górnika pajęczynę łączącą z nim jajo.
W pewnym momencie pacjent rozbudził się. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia otworzył oczy i zaczął wrzeszczeć. Skórzane pasy napięły się, jednak były bardzo dobrze przymocowane i wytrzymały napięcie. Keriel nic sobie z tego nie zrobił i kontynuował zaczętą wcześniej pracę. Po chwili umysł górnika nie wytrzymał bólu i ten opadł bezwładnie na stół. Minuty mijały w ciszy, słychać było jedynie cięcie skalpela i kapanie kropli krwi, opadających ze stołu. W końcu Keriel skończył i wyciągnął z ciała pacjenta pokaźne, nieco włochate jajo, po czym położył je na specjalnej tacce obok. - Teraz twoja kolej. Chyba szybciej Ci pójdzie wyleczenie go niż mi zakładanie szwów. - powiedział, ocierając przedramieniem spocone czoło.

18.07.2018, 20:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Klasztor Erernistów
#6

sidur z ulgą wysłuchał słów kapłana, który pozwolił mu wziąć udział w zabiegu. Nadal martwił się o zdrowie górnika, choć wiedział, że jest teraz w o wiele bezpieczniejszych rękach niż jego własne. Chciał doprowadzić tę sprawę do końca i przy okazji podpatrzeć co nieco od bardziej doświadczonego fachowca. Jednym z pragnień akolity był ciągły rozwój, a właśnie nauka od autorytetów była jedną z najłatwiejszych dróg do zdobywania wiedzy. Szybkim krokiem podążał za grupą, która zmierzała w nieznane mu rejony klasztoru.
Z podziwem patrzył jak zakonnicy potrafią być szybcy, ale jednocześnie delikatni. Zawsze uznawał tutejszych medyków za idealny wzór do naśladowania... może kiedyś zdoła osiągnąć ich poziom. Cóż, dzisiaj zamierzał zrobić krok w tę stronę. Bez słowa obserwował dokładność z jaką zabezpieczyli pacjenta. Przez chwilę zastanawiał się co to może znaczyć, ale po chwili w głowie zaczynało mu świtać. Spekulacje jednak odłożył na bok, ponieważ właśnie zaczynała się operacja.
Keriel za pomocą sprzętu o którym Isidur mógł narazie tylko marzyć bezproblemowo przeciął skórę pacjenta. Jego słowa nie zdziwiły maga życia. Sam nieraz był pełen ciekawości i fascynacji naróżniejszymi przypadłościami. Nie nazwałby co prawda tego jaja pięknym, ale mimo wszystko rozumiał medyka. Rzadko ma się okazję obejrzeć tak rzadki przypadek z tak bliska. Każdy uczony pragnie poszerzać swoją wiedzę, a bezpośredni kontakt także był jedną z tych metod.
Nagłe przebudzenie pacjenta zdziwiło Isidura. Domyślał się, że użycie pasów nie było przypadkowe, ale aż tak gwałtownej reakcji ze strony górnika się nie spodziewał. Najwyraźniej pasożyt bronił się poprzez zadawanie bólu swojemu nosicielowi gdy próbowano go usunąć. Cholera... Teraz przez głowę medyka przeszła myśl, żęby kupić sobie notatnik. Zapisywanie tego typu informacji mogłoby być bardzo pomocne w przyszłości. Pomimo szamotania się rannego pasy wytrzymały, a sam zabieg nie trwał długo. Gdy starszy uzdrowiciel zwrócił się do Noonana ten już był gotowy aby zasklepić ranę. Skupił się na jej uleczeniu jednocześnie dziękując Ererecezowi za wsparcie w tej sprawie. Co prawda nie ograniczył ubytku many, ale to nie było w tym momencie najważniejsze. -Dziękuję, że pozwolił mi pan uczestniczyć w tej operacji. To wiele dla mnie znaczy. Jestem świadomy tego, że mam jeszcze wiele do nauki, a możliwość podpatrywania tak wspaniałego medyka jak pan jest nieoceniona.-Wykonał lekki ukłon.-A teraz. Powinniśmy spalić to jajo czyż nie? Czy może chce je pan zachować w celach naukowych?-Nie był pewien czy byłby to dobry pomysł. Niemniej jednak byłaby to wspaniała okazja, aby dowiedzieć się coś więcej o tych siegach.
20.07.2018, 03:33
Przeczytaj Znajdź Cytuj




Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna