Karczma " Dębowy Skarbiec "
#1

Ukryta za okalającą Peronę palisadą, wciśnięta pomiędzy niewielkie domostwa, witająca na drodze do Tartaku karczma, przyjmowała swych gości z szeroko otwartymi ramionami. Wzniesioną z krągłych pni budowlę dostrzec można było już z daleka. Rozłożysta, jednopiętrowa konstrukcja bogata była w zdobiące jej mury płaskorzeźby i ryciny, których niezwykłe kształty pokrywały wszystkie ściany. Wizerunki prostych ludzi mieszały się z sylwetkami mistycznych stworzeń, pod których skrzydłami przebiegały stada zwierząt jucznych. Wokół nich płynne linie wężowych wzorów przeplatały się z ostrymi kątami abstrakcyjnych figur geometrycznych. Wszystko oplatały długie pędy winorośli, których ramiona owijały się wokół potężnych drzew i drobnych kwiatów, wdzięcznie chylących się ku wejściu.
Właśnie te niezwykłe ozdoby przypisały karczmie jej nazwę " Dębowy Skarbiec ", jaka widnieje dumnie na podobnie znaczonym szyldzie.
Wnętrze jest niebywale przestronne. Cały dolny poziom to jedno, wielkie pomieszczenie, nad którym rozciąga się wspierany belkami dach. Również i te podpory nie pozostały wolne od zapędów znużonych monotonnym życiem cieśli, których dłuta i osiki wycięły w nich obrazy ze snów i opowieści.
Zaraz po wejściu, po prawej stronie znajduje się długi szynkwas, za którym przechadza się przysadzisty jegomość, o dosyć sporej łysinie błyskającej wśród resztki czarnych włosów i nadzwyczaj bujnym wąsie. Przy nim rząd taboretów, a wokół okrągłe stoliki, każdy zaopatrzony w cztery krzesła. Dalej, za ladą, w rogu lokalu, znajdują się schody na biegnący dookoła balkon, jaki jest jednocześnie drogą do ulokowanych wzdłuż niego pokoi. Z jego wysokości można się dobrze przyjrzeć wykonanym z kół od wozów żyrandoli, na których żywot swój wiodą sączące to pomieszczenie ciepłym blaskiem świece.
Budynek ten w swej istocie był niegdyś barakiem więziennym, który następnie przerobiono na skład drewna. Jednak ten prędko stał się zbyt mały, postanowiono więc zagospodarować go na potrzeby przyjezdnych, oraz pragnących odpoczynku drwali, cieśli oraz myśliwych.
You can run, You can hide, but even then, You will die ...
Ofcourse you can run, if you want to die tired ...
Fight with me, if you wanna die ...

Z mieczem u boku
Typowe zajęcie
Wyraz aprobaty
Że co ?
06.02.2013, 23:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "
#2

Drago prychnęła znacząco pod nosem. Zimno. Jak ona cholernie nienawidziła tej popieprzonej pory roku, która musiała aktualnie przechodzić swój nikły rozkwit.
Z drugiej strony to stwierdzenie wydawało się być dla niej wyjątkowo nieodpowiednie, biorąc pod uwagę fakt, jaka profesja została jej przypisana i z jaką przyszło jej żyć. Postronny człowieczek uznałby ją za wariatkę, jeśli wyspowiadałaby się ze swoich uczuć. Dzięki jakimkolwiek bogom, jeśli w ogóle istnieli, że nie należała do grupy osób wylewnych i nigdy nie czyniła ów marnej sztuki. Mimo wszystko, kiedy człowiek zbyt długo pozostaje sam na sam z własnymi myślami, nagle zdaje sobie sprawę, że rozpoczyna misterny dialog z samym sobą; co najgorsze - odpowiada sobie jako inna osoba. Ten sam proces przyuważyła w swoim przypadku czarnowłosa kobieta od dłuższego czasu odbywająca podróż, a tymczasem bez sensu przechodząca się po tym dziwacznym mieście, w którego powietrzu czuło się masę nieprzyjemnych dla nozdrzy zapachów. Dragonette sumiennie odrzucała wszelkie odczucia związane z otoczeniem wokół niej, skupiając się przede wszystkim na myślach, których nie znam nawet ja. Machinalnie skręciła w jedną z krętych, obskurnych uliczek, zgłębiając biedniejsze okolice. Zaskoczeniem jednak w całej swej istocie było napotkanie finezyjnie ozdobionej karczmy. Bladolica zatrzymała się na chwilę, by na moment zawiesić oko na wykonaniu i architekturze ogólnej. Podjęła szybko decyzję, a mianowicie: wstąpi na chwilę, bo wnętrze może ją przecież zainteresować, pominąwszy oczywiście prawdę oczywistą, że w miejscach takiego typu zawsze usłyszy się coś, co obleje uszy uważnego słuchacza miodem. Nastąpiło przekroczenie niezbyt wysokiego progu, a ciepłe powietrze otuliło policzki Zabójczyni, napełniając je lekkim rumieńcem. Zgodnie z wszelkimi zasadami dobrego smaku i w miarę godnego wychowania smukłe palce Drago pochwyciły krańce kaptura i lekkim ruchem zmusiły go do zsunięcia z głowy. Kiwnęła lekko w stronę człowieka za szynkwasem. Nie znalazłszy żadnego chętnego do zwady, ruszyła do stolika gdzieś z tyłu sali. Nie rozglądała się specjalnie po gościach karczmy, nie chcąc niepotrzebnie zapełniać swojej głowy analizami. Pragnęła jedynie chłonąć przydatne dla siebie informacje. Usiadła zgrabnie, rozpinając nieco górę płaszcza, jednak nie pozbywając się go do końca. Z poły płaszcza wyciągnęła ujmującą książkę o właściwościach ziół i zatrzymała się na tych śmiertelnie trujących, pochłaniając wiedzę. Równocześnie z otoczenia brała jak najwięcej, nie przejmując się możliwymi spojrzeniami w swoją stronę.
06.02.2013, 23:41
Przeczytaj Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "
#3

Ta pora roku jaka obecnie panowała na zewnątrz, dawała się we znaki, chcąc nie chcąc musiała ją przetrzymać, dłonie oraz twarz odczuwały to uporczywe szczypanie jak i popękaną skórę, nie czuła się tego dnia najlepiej, samopoczucie było bardzo chwiejne, choć mimo tego dawała radę by iść w dalszą wędrówkę. Podróż jaką odbyła, stawała się bardzo uciążliwa, te warunki nie pozwalały by szła dalej, sen dotknął jej powiek które tak ciężko opadały z każdą nachodzącą minutą. Swoim wzrokiem który stawał się zamglony, nie pozwalał iść dalej, jej niebieskie tęczówki lustrowały wszystko dookoła wraz z jej szyją jak i resztą organizmu, domagały się odszukania jakiegoś ciepłego miejsca gdzie mogłaby wypocząć. Kiedy upłynęło kilka dłuższych chwil, a słońce zachodziło już za horyzont, pozostawiając czerwony blask nad ziemią w oddali, w pewnej chwili znalazła się w niewielkim mieście pomiędzy domostwami, na jednym z budynków które ujrzała, nad wejściem widniał szyld z napisem który miał oznaczać nazwę owego miejsca. Cóż, nie miała już wyjścia jak tylko przytulić się do ciepłego napoju by móc ogrzać swoje zziębnięte ciało. Powolnymi krokami zbliżała się ku temu budynkowi który stawał się być dla niej opoką na odpoczynek, z możliwością noclegu, gdyż nie znała owej okolicy ani tego niewielkiego miasteczka. Przekroczyła próg owego lokalu, jego wnętrze było niezwykle przytulne i biło od niego ciepło, przystanęła na chwilę by móc odetchnąć, zmrużyła swe powieki stojąc przez krótką chwilę aby móc zebrać swoje myśli. Lecz kiedy po chwili zbliżyła się ku blatu przy którym stał mężczyzna, poprosiła aby jej podał coś ciepłego aby mogła rozgrzać swoje zimne ciałko. - Poproszę coś na ciepło. - Jej głos wydawał się być nieco cichy i stłumiony, obok stały stoliki o okrągłych blatach, podeszła do jednego po czym odsunęła jedno z stojących krzesełek po czym usiadła oczekując na zamówienie.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.07.2016, 13:08 przez Klara.)

07.02.2013, 00:47
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "
#4

Szedł spokojnie, pewnym krokiem podążając skutą mrozem drogą, jaka oplatała swą siecią porozrzucane zabudowania niewielkiej osady. Spoglądał przed siebie, unikając zaciekawionych bądź zaniepokojonych spojrzeń, jakie padały w stronę jego okrytej czernią sylwetki. Im szybciej stąd odejdzie tym lepiej, w małych osadach zbyt wielu było osobników nieprzyjaznych wobec obcych, a on nie szukał problemów. Niestety, te zwykle znajdowały jego.
Tak znalazł się u wejścia sporej budowli, której zdobne mury nawet jego zatrzymały na krótką chwilę. Obrazy ludzi i zwierząt, wzory, symbole, lecz jego zainteresowały jedynie wizerunki skrzydlatych jaszczurów. Westchnął lekko i wkroczył do środka.
Zapadła cisza, szum rozmów umilkł na moment, gdy w progu Skarbca zjawił się mierzący dwa metry kolos, którego krzepką postać okrywał poszarpany na brzegach płaszcz barwy kruczych piór. Parkiet zaskrzypiał boleśnie, gdy osobnik zbliżył się do lady i wychyliwszy spod połów materiału prawe ramię, położył nań kilka monet.
- Jakieś ciepłe mięso i grzane wino - rzekł krótko swym niskim, lekko ochrypłym głosem, po czym rozejrzał się po sali lewym okiem i skierował ku ulokowanym dalej stolikom. Wstrzymane rozmowy powoli rozpoczynały się na nowo, lecz mieszkańcy miasteczka nie spuszczali wzroku z nieznajomego.
- Troje podróżnych jedno po drugim - podjął przyjaźnie właściciel pokaźnego przybytku. - Czyżbyście podróżowali razem ? - zagadnął iście ojcowskim tonem, spoglądając na rosłego tułacza, który właśnie odchodził od lady, po czym przeniósł wzrok na brązowowłosą dziewczynę, jaka przybyła tu tuż przed chwilą, by na koniec sięgnąć oczyma do zajmującej miejsce w głębi lokalu damy.
Jednak Yoarashi nic nie odpowiedział, kierując się w swoją stronę, na uderzenie serca zawieszając wzrok na wspomnianej przez karczmarza pannie, która czekała już na swe zamówienie.
W samym końcu sali znajdowały się dwa stoły, z których jeden zajmowała pogrążona w lekturze kobieta o lekko zarumienionych licach. Idąc powoli, przez moment przyglądał się trzymanej przez nią książce, po czym raz jeszcze, w czarnej tęczówce odbiła się urodziwa twarz podróżniczki. Dotarłszy na miejsce, przeszedł dookoła blatu i zamiast usiąść na krześle, stanął oparty o ścianę, z ramionami skrzyżowanymi na szerokiej piersi, mając po swej prawej nieznajomą damę. Oblicze jego nieznacznie zwracało się ku niej, bowiem właśnie z tej strony jego oko zostało pozbawione światła.
Troje przybyszy spowodowało, iż zebrani w lokalu bywalcy raz po raz kierowali ku nim spojrzenia, szepcząc coś między sobą.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2013, 01:37 przez Yoarashi.)

You can run, You can hide, but even then, You will die ...
Ofcourse you can run, if you want to die tired ...
Fight with me, if you wanna die ...

Z mieczem u boku
Typowe zajęcie
Wyraz aprobaty
Że co ?
07.02.2013, 01:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "
#5

Atmosfera wewnątrz, tak jak podejrzewała, pomimo że potencjalnie wydawała się być przyjazna i ciepła, to od środka ciążyła jej aż nazbyt. Nie weszła jednak po to, by zgłębiać swoje i tak nikłe kontakty towarzyskie z nic nie znaczącymi osobami, więc przebywanie w tym otoczeniu musiała w jakiś cholernie trudny do wykonania sposób przeboleć. Czytanie wielce zajmującego woluminu o ziołach przysparzało kobiecie nie lada radości, ba!, niebagatelnego wręcz zadowolenia z pozyskanej wiedzy, choć jej twarz nie wyrażała żadnych emocji na ten jakże ciekawy temat. Wracając jednak do początku nie tak dalekiego...
Dragonette ukradkiem spoglądała na drzwi karczmy, które otworzyły się dwukrotnie zaraz po tym, jak sama przestąpiła próg i zasiadła przy najdalej ustawionym stoliku. Pierwszym gościem okazała się kobieta - dziwacznie ubrana, zupełnie nieadekwatnie jak na wojowniczkę, a całkowicie wpasowująca się w, hm.. inną grupę społeczną. Toteż czarnowłosa raczej niezbyt zwróciła na nią swą cenną uwagę, odprowadzając ją spojrzeniem ciemnych oczu wyłącznie do szynkwasu.
Drugi gość natomiast był.. no tak, pokaźnych rozmiarów, jeśli można to tak nazwać. Z pewnością przewyższał ją o ponad głowę, co przy jej wyjątkowo niewygodnym wzroście wydawało się być odrobinę zabawne. Zupełnie zignorowało próbę zagadnięcie przez karczmarza, nie widząc sensu w zaplątywaniu się w niewygodne, zbędne konwersacje. Czuła natomiast poruszanie się mięsistego cielska tuż obok siebie, stąpające po podłodze ciężkie kroki, które wprawiały podłoże w lekkie drżenie. Tacy mężczyźni zawsze musieli dawać o sobie znać wszystkim wokół - czy tego chcieli, czy nie pragnęli tego z całego serca.
- Dziwnie się czuję, paniczu, kiedy zaglądasz mi przez ramię. To raczej niegrzeczne - mruknęła, by ułamek sekundy później oblizać koniuszek wskazującego palca i przewrócić stronę na następną. Zioła lecznicze - brzmiał kaligrafowany napis na górze stronicy. Zamruczała coś niezrozumiale pod nosem, ale z pewnością nie była to oznaka entuzjazmu wynikającego z zakończenia rozdziału o trujących substancjach.
07.02.2013, 15:52
Przeczytaj Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "
#6

Stał spokojnie, z głową lekko pochyloną w dół, by uniknąć spojrzenia w twarze miejscowych. Bywało, iż takie sytuacje prowokowały niespokojnych mieszkańców osad, które odwiedzał w swej niekończącej się wędrówce, a to nigdy nie kończyło się dobrze. Milczał więc, nie chcąc przykuwać dodatkowej uwagi, czy też po prostu unikając niepotrzebnych pytań. Jednak rzadko bywało, by wszystko tak jak się tego chciało, i ten dzień nie był inny.
W ciszy wyczekując swej strawy, stał się celem słów pogrążonej do tej pory w lekturze panny. Sprzeczność. Zdanie wyrażające delikatną skargę, pretensje spowodowaną poczuciem dyskomfortu. Lecz ton głosu, a raczej jego niemal bezgłośne mruknięcie, obrazowały niemal całkowity brak przejęcia, może chęć ironicznej zaczepki.
Smukłe ciało, drobna, zdobna mroźnym rumieńcem twarz, sparowane z chłodnym spojrzeniem i jeszcze zimniejszym usposobieniem. Tyle mógł o niej powiedzieć w pierwszych chwilach tego spotkania. Dobrze - pomyślał. Wyglądała na kogoś kto raczej dba o swój interes, więc nie będzie sprawiać problemów sobie.
- Zdajesz się być przyzwyczajona do uwagi - rzekł znużony, lecz oblicze jego powędrowało na wprost. - A ja w tej sytuacji nie widzę problemów - dodał nieco ciszej, po czym odetchnął głębiej.
You can run, You can hide, but even then, You will die ...
Ofcourse you can run, if you want to die tired ...
Fight with me, if you wanna die ...

Z mieczem u boku
Typowe zajęcie
Wyraz aprobaty
Że co ?
07.02.2013, 18:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "
#7

Gdy zaś jej oczom ukazał się wysoki mężczyzna z wielkim mieczem u boku, swój wzrok skierowała ku niemu przyglądając się towarzyszowi, on zaś rzucił swoje spojrzenie w stronę kasztanowłosej kobiety, po czym odbił w kierunku innej damy siedzącej na końcu pomieszczenia, Do jej głowy świtał pewien pomysł, jednak nie do realizacji, nie w tej chwili, teraz jest niezwykle zmęczona podróżą, oczekując na posiłek jaki zamówiła u karczmarza, do jej nozdrzy dobiegł zapach ciepłego żuru, który się zagotował. Po pewnym czasie dostarczono go na stolik, gdzie siedziała owa dziewczyna, z uśmiechem podziękowała kobiecie, która go przyniosła. Jednak swojego wzroku nie spuszczała od tych nieznajomych, którzy również się znajdowali w tym samym miejscu co ona. Ujęła w swoją drobną dłoń, po czym zanurzyła w ciepłym daniu, by móc nabrać na wklęsłą drewnianą łyżkę, która była przeznaczona do spożywania posiłku. Jednak, do jej uszu dobiegły ciche słowa, które wymieniali pomiędzy sobą ci dwoje nieznajomi. Kiedy uniosła ku górze łyżkę, z której para biła, a zapach był jakże wyczuwalny, teraz trzeba było tylko posmakować, by się delektować ciepłym daniem na rozgrzanie żołądka. Pierwsza, druga, piąta, dziesiąta naparstka smakowitego żuru, miska była w miarę niepełna, lecz za chwilę skończy się jej porcja i jeszcze nie zdążyła jeszcze zaspokoić głodu, choć już nieco było lepiej. Nie mogła narzekać na wszystko , co dookoła się dzieje. Lecz po chwili zmieniła kierunek, gdzie skupiła swój wzrok niebieskich tęczówek, by móc nie przykuwać na siebie tak wielkiej uwagi. Była nieco nieśmiała do rozmów, lecz musiała kiedyś przełamać te lody, poprawiła swoje kosmyki włosów poprawiając je dłonią zaczesując je palcami ku tyłowi. Westchnęła głęboko, ale miarowo, by móc po chwili upuścić powietrze z swych płuc.
07.02.2013, 18:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "
#8

Ciemnooka natomiast nie bała się konfrontacji. Tak między nami to w rzeczywistości unikała nieprzyjemnych sytuacji i bezwzględnie dla niej niewygodnych, ale obok niektórych starć zwyczajnie nie dało się przejść zupełnie obojętnie. Z natury swej kobiecej Dragonette nie szukała jednak zwady z bliźnimi. Dopóki nikt jej nie zaczepiał w sposób wyjątkowo ordynarny, upierdliwy lub jej uwłaczający, dopóty beznamiętnie znosiła jego zaczepki i nawet niekoniecznie do niej docierały, gdy akurat rozprawiała w myślach filozofie na tematy głębokie i bardzo ważne - przynajmniej w jej interesie. Mężczyzna całkowicie błędnie odebrał jej zachowanie, ale nie spodziewała się również po nim stuprocentowego zrozumienia. Nie należała do ruchu wyzwolenia kobiet, ale mimo wszystko... Samiec to samiec. Od góry mięsa nie należy oczekiwać równie ogromnej inteligencji. Głos Dragonette co prawda nie przejawiał generalnie przyjaznych emocji, ale równocześnie pozbawiony był tych złośliwych.
- Od kiedy mówimy sobie na ty? - Odwróciła twarz w jego stronę, unosząc prawą brew w geście pytania, na które oczekiwała konkretnej i szybkiej odpowiedzi. Utkwiła w nim przeszywające spojrzenie nie znoszących sprzeciwu czarnych ocząt. Z hukiem zatrzasnęła książkę, nie uciekając z przybysza wzrokiem. Nie zamierzała tego odpuścić. Odsunęła wolumin ręką gdzieś na brzeg stołu, po czym założywszy nogę na nogę, podparła się obiema rękami na stole, przytrzymując przy tym również opadającą już lekko ze zmęczenia głowę.
- To nie jest dla mnie problem. Po prostu stwierdziłam fakt, że to raczej nie przystoi - westchnęła, lustrując spojrzeniem salę. Nie znalazłszy jednak niczego ciekawego, spoglądała bezczelnie w stronę panny, która pojawiła się wcześniej. Wyglądała raczej na osobę uprzejmą, a do takich wolała się nie zbliżać, biorąc pod uwagę ich reakcje na jej jestestwo w ostatnim czasie.
07.02.2013, 21:07
Przeczytaj Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "
#9

- Od kiedy się urodziłaś - rzucił zmęczony. - Przystoi czy nie, to już nie moja sprawa. Nie jestem jakimś paniczykiem, a to nie jest dwór. Potwory i inne paskudztwa na zewnątrz nie interesują się twoim dobrym wychowaniem, a i ludziom jest ono obojętne, jak długo nie wchodzisz im w drogę.
Urwał dosyć nagle, mówił tonem niskim, znużonym, pozbawionym wahań. Powodem tego było przyniesienie przez karczmarza jego skromnego zamówienia, jakim była pieczeń i kielich ciepłego wina. Obrócił krzesło bokiem i usiadł na nim, pochylony lekko w przód, by spoczywający na jego plecach ogromny oręż mu nie przeszkadzał. Spod płaszcza widoczna była jedynie gruba rękojeść i szeroki czubek, jaki wspierał się na parkiecie.
- Po za tym sama bez krępacji patrzysz się na tamtą dziewkę, zresztą ona na nas też, kogo więc obchodzi czy to dobre wychowanie, czy nie, skoro wszyscy tak robią.
Nie kwapił się użyciem sztućców, chwycił kość usmażonego udźca i odgryzł spory kawałek, popijając czerwonym napojem. Wtedy właśnie dobrze widoczna stała się stalowa proteza lewego przedramienia. Choć porcja była spora, niknęła w oczach, w parę chwil zmieniając się w niejadalne resztki pozostawione na drewnianym półmisku.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.02.2013, 16:53 przez Yoarashi.)

You can run, You can hide, but even then, You will die ...
Ofcourse you can run, if you want to die tired ...
Fight with me, if you wanna die ...

Z mieczem u boku
Typowe zajęcie
Wyraz aprobaty
Że co ?
07.02.2013, 22:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "
#10

Jej wyczulone zmysły, którymi była obdarzona jak każdy inny z jej rangi Dragon Sleyer'a były nastawione w kierunku owych nieznajomych. Wszystko słyszała co mówili, lecz chyba jednak nie zamierzała się przysłuchiwać tego tak nadzwyczaj mocno, by nie wyjść na "gumowe ucho", gdyż mogło to być niegrzeczne, ale również mogliby ją wziąć za kogoś szpiegującego. Aczkolwiek jednak nawinęło się kolejne zdanie o osobie jaką była ta kasztanowłosa dziewka z ust tego mężczyzny, który tak zajadał się tym posiłkiem jaki właśnie otrzymał. Kobieta, która spoglądała w kierunku niebieskookiej damy, wydawała się być bardzo ostrożna, gdyż miała swoje powody do tejże ostrożności. Kobieta swoimi palcami przeczesała ponownie swoje kosmyki dość ciemnych włosów. Nadchodził wieczór, za oknem blask słońca już zanikł, a na nieboskłonie w oknie był uwidoczniony księżyc, tarcza, która rozświetlała wnętrze przez blask, który wpadał przez okna do tego pomieszczenia, w którym siedzieli wszyscy zgromadzeni. Kobieta wstała ze swojego miejsca, po czym podeszła ostrożnym krokiem jak i zarówno miękkim w kierunku dwójki nieznajomych jej jeszcze osobników. Z nieśmiałym wyrazem twarzy. Po chwili przemówiła - Czy przez chwilę była o mnie mowa? - Jej ton był bardzo delikatny jak i bardzo melodyjny, a uśmiech, który miała na swoich ustach ukazał szereg jej białych zębów oczekiwała odpowiedzi. Swój ciężar ciała przeniosła na drugą nogę podpierając się o jedną z kolumn, które podpierały całą konstrukcję.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2013, 23:07 przez Klara.)

07.02.2013, 23:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna