Karczma " Dębowy Skarbiec "

STRAŻNIK
Goście karczmy przysłuchiwali się chwilę pytaniom Mistyka, jednak widocznie ich nie zainteresowały, gdyż wrócili do dawnych rozmów



arczmarz w ciszy wysłuchał przydługiego monologu Corristo, wycierając przy tym powoli blat. Robił to jakby od niechcenia, żeby zająć czymkolwiek ręce w oczekiwaniu aż Mistyk skończy swój wywód. - Strasznie dużo gadasz jak na nowo przybyłego. - rzucił ponuro. Po chwili jednak się uśmiechnął, a potem nawet rubasznie zaśmiał. - Żartuję, oczywiście. Dobrze będzie porozmawiać z kimś kto ma coś do powiedzenia. Sam widzisz jak się tu rozmowy ostatnio odbywają. Zacznijmy od końca. Dagna! - Krzyknął za siebie, w stronę zaplecza. - Przynieś na tu jadło, tylko na jednej nodze! I jakiegoś piwa! - Karczmarz odwrócił się, po czym mrugnął do rozmówcy porozumiewawczo.
- Butelki i inne przyrządy najpewniej dostaniesz u Sanginusa. To nasz starosta. Był jeszcze jeden człowiek, Arterius. Miejscowy alchemik, a przynajmniej tak się kazał nazywać. Niestety nie przeżył ataku demona... - mężczyzna spochmurniał dosłownie na sekundę, po czym znowu dziarsko podniósł wzrok. - Kto wie, może coś jeszcze wala się po jego domu. To niedaleko, przy wschodniej ścianie muru. Sądzę, że nikt się nie obrazi jeśli będziesz chciał tam pójść. Lepiej żeby komuś się to przydało, a nie walało się bez celu. Sanginus co prawda mówił, że chciałby sam się tam rozejrzeć ale patrząc na to jak jest zajęty raczej nie znajdzie na to w najbliższym czasie chwili. Co do lasów dookoła... w sumie niewiele wiem. Wilki na pewno, może jakiś niedźwiedź czy dwa. Od kiedy pojawił się demon niezbyt przejmowaliśmy się czymś mniejszym od niego. A, właśnie, demon! To to cholerstwo tak napsuło nam krwi... delikatnie rzecz ujmując... - rzucił na zakończenie krótko, jakby nie chciał kontynuować tematu. Trzeba mu było przyznać, wyczucie z gadką miał niezłe - wraz z jego ostatnimi słowami przed nosem Corristo pojawiła się taca z jedzeniem i kufel piwa. Wspaniale pachnąca, pieczona nóżka kurczaka aż prosiła się o zjedzenie jej.

01.02.2018, 00:46
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "

iepło bijące, z kuchni która znajdowała się na tyłach baru, rozgrzała Corristo, do tego stopnia, że krople potu pojawiły się na jego czole. Silna woń przypraw i różnego rodzaju trunków, unosiła się po całej karczmie, podsycając jedynie apetyt mistyka. Cisza, która panowała w całej sali wydawała się czymś nietypowym, jak na miejsce, w którym przyszło mu spędzić czas, jednakże sprzyjała wysłuchaniu karczmarza, który udzielał mu niezwykle ważnych informacji. W trakcie opowieści karczmarza, widać było, że nieco z przymusu stara się zachować kulturę, ponieważ nawet on w obliczu niedawnych wydarzeń, odczuwa grozę i smutek, mimo faktu iż nie wyglądał na osobę o słabej konstrukcji psychicznej.
  Rozmowa okazała się być bardzo owocna w użyteczne informacje. Pierwsza pozwoliła ustalić osobę, z którą finalnie Corristo będzie mógł dobić targu i nabyć potrzebne mu przedmioty. Kolejna zaś dawała nadzieję, na to, że w szczątkach domu alchemika Arteriusa, możliwe będzie odnalezienie jakiejś użytecznej aparatury bądź innych przedmiotów, które ściśle łączą się z jego profesją. Za cenę obiadu, który de facto napełni treść żołądka i rozgrzeje go przed dalszą podróżą, uzyskanie takich informacji okazało się niezwykle fortunną transakcją. W końcowej fazie rozmowy, słychać było niechęć mężczyzny do ciągnięcia tematu dotyczącego demona, dlatego Corristo postanowił nieco perswazyjnie podejść adwersarza, dają mu dwie opcje do wyboru, z czego pierwsza zachęci go ostatecznie do zredagowania informacji dotyczących demona, druga zaś kurtuazyjnie da mu do zrozumienia, że może sobie darować ten temat, pozostawiając po sobie dobre, empatyczne wrażenie.
- Dziękuję Ci za tą wyczerpującą odpowiedź, informacje, które uzyskałem podczas naszej rozmowy są dla mnie bardzo satysfakcjonujące. Do tego gościsz mnie pod swoim dachem i oferujesz ciepłe jedzenie oraz kufel porządnego piwa. Za to wszystko jestem ci dozgonnie wdzięczny. Rozumiem twoje uczucia i nie będę już wypytywał na temat demona, który was nawiedził - wypowiadając to słowo, ściszył głos, tak by tylko karczmarz usłyszał "demon", tak, by nie rozjuszać innych osób znajdujących się w karczmie, co mogło by doprowadzić do niepotrzebnych nieporozumień - Pytałem tylko dlatego, że w przeszłości te same istoty - ponownie ściszył głos, robiąc to za każdym razem gdy będzie nawiązywał do słowa "demon" i pochodnych - w przeszłości pozbawiły mnie moich przyjaciół, którzy byli dla mnie niezwykle ważni. Tamte wydarzenia popchnęły mnie na ścieżkę mistycyzmu, by móc zbierać informacje i w przyszłości zabijać te plugawe stwory. Dlatego tak mnie to ciekawiło. Ale wystarczająco dużo się od Ciebie dowiedziałem. Po za tym istnieje mnóstwo ksiąg i zwojów, które je opisują, więc nic straconego.
W międzyczasie na ladzie pojawiła się taca, z obiecująco wyglądającym jadłem oraz kufel piwa, który miał ukoić jego pragnienie. Zważywszy, że większość czasu spędził w podróży, jedząc dość mało wyszukane i bardzo proste rzeczy, taki obiad w karczmie był dla niego czymś odmiennym, wyróżniającym w jego dotychczasowym życiu.
- Raz jeszcze, dziękuję Ci za strawę. Pozwól że przystąpię teraz do konsumpcji tego zacnego jadła. Jeżeli byś sobie coś jeszcze przypomniał, co mogłoby mi się przydać lub masz jakieś pytanie, bym mógł Ci się zrewanżować, bardzo chętnie ponownie przystąpię do rozmowy.
  Kończąc swój krótki monolog, Corristo przystąpił do jedzenia, które zamówił. Przez chwilę chciał zacząć jest rękoma, jak to miał w zwyczaju, zważywszy na dość długi pobyt w głuszy i na pustkowiach, jednakże w ostatnim momencie opamiętał się i chwycił sztućce w dłoń. Podczas zajadania się, postanowił, że pierwszym miejscem, do którego się uda, będą gruzy domu alchemika, a następnie uda się do starosty Sanginusa. Kończąc posiłek i przechylając ostatni łyk kufla, czekał czy karczmarz powie mu jeszcze coś ciekawego. Jeżeli tak by się nie stało, uiści odpowiednią opłatę za jadło i pozdrowi karczmarza skinieniem głowy, po czym ruszy w dalszą podróż, tak jak to sobie wcześniej zaplanował.
Gracz opuścił wątek
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.02.2018, 22:10 przez Corristo.)

12.02.2018, 00:13
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma " Dębowy Skarbiec "

STRAŻNIK
Ruch powoli wracał do karczmy. Wszyscy przyzwyczaili się już do nowego gościa i zaczęli ponownie rozmawiać.



arczmarz pokręcił jedynie głową na potok słów Mistyka. Widocznie lubił rozmawiać ale wysłuchiwanie monologów było mu obce. Zostawił więc Corristo ze swoimi planami i miską jedzenia, która bardzo szybko zaczęła się opróżniać. Trzeba było przyznać jedno - ktokolwiek przyrządził te przysmaki dobrze znał się na swojej robocie. Idealnie wysmażone, doprawione też znośnie - zważając na obecną sytuację miasta, aż nazbyt znośnie. Po prostu wyśmienite jedzenie po tak długim czasie pobytu w głuszy.
- Należą się cztery srebrne smoki. - rzucił uprzejmie karczmarz, gdy zobaczył pusty talerz przed swoim gościem. Może nieco wygórowana cena ale cóż... jakoś trzeba sobie radzić w tych ciężkich czasach.
Dom alchemika nie był ciężki do znalezienia. Był dokładnie tam gdzie wskazał karczmarz. A przynajmniej to co z niego zostało. Demon musiał dostać się do środka przez jedno z okien, gdyż w ścianie budynku wiała potężna dziura, a wszędzie walało się szkło. Środek też nie wyglądał zachwycająco. Wszystko poprzewracane i połamane. Na środku pokoju znajdowała się wyschnięta już plama krwi - wszystko co pozostało po poprzednim rezydencie.




Następny odpis tu
18.02.2018, 19:56
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna