W cieniu gór
#1

Góry we wschodnim Atarashii zdecydowanie robiły wrażenie. Przede wszystkim, były dzikie. Brakowało ścieżek czy wytyczonych szlaków, którymi mogliby kierować się wędrowcy. W ciemności mogły czaić się różne bestie, z których wilki byłyby chyba najłagodniejszą możliwością. W lesie dominowały drzewa iglaste, o mocnych i rozłożystych gałęziach, po których dało się wspinać. Podszyt na szczęście nie był zbyt gęsty, inaczej wędrowcy musieliby się przedzierać. Co jakiś czas rosły krzaki o ciernistych gałęziach, które musiały odpowiadać za stan ubrania Koty. Teraz, kiedy nie biegli w ciemnościach, dało się je łatwo omijać. Chłopak drżał lekko z zimna, jednak nie skarżył się. Był zdeterminowany, by jak najszybciej odnaleźć siostrę. Pozostali musieli czuć się podobnie, ponieważ wszyscy szli szybkim krokiem. Dotarcie tutaj zajęło im około dwudziestu minut - czas, przez który wiele mogło się stać...

- To już niedaleko - powiedział Kota, starając się wybrać jak najkrótszą drogę pomiędzy drzewami. W ciemności miał z tym pewien problem, jednak znał ten teren na tyle dobrze, by nie pogubić się. - Musimy wspiąć się kawałek... Tam jest ta ściana, po której nie da się zejść. - Przygryzł wargę. - Dolina w środku jest dość rozległa i otoczona stromymi skałami, nie wiem, gdzie może być lepsza droga.

Nagle gdzieś między drzewami rozległo się wycie. Kierunek dało określić się tylko z grubsza - przed nimi, choć nieco na lewo. Odległość mogła wynosić kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt metrów. W górach dźwięk niósł się, tak że trudno było dokładnie zlokalizować źródło. Wędrowcy zatrzymali się mimowolnie. Kota spoglądał na drzewa dookoła z niepokojem. Dalszy marsz mógł być niebezpieczny. Wilki czy cokolwiek to było, znajdowało się prawdopodobnie przed nimi. Może na tyle daleko, by ich nie zauważyło, a może nie...

- Co robimy? - zapytał Kota zaniepokojony. Chciał iść naprzód jak najszybciej, ale też wiedział, że nie wolno mu niepotrzebnie narażać życia swoich towarzyszy, którzy przecież zgodzili się mu pomóc. - Nie wiem, czy da się to obejść...
11.04.2013, 22:13
Przeczytaj Cytuj
W cieniu gór
#2

Siódmy nie był typem bohatera. Nieczęsto walczył w imię czegoś szczytnego, w ogóle rzadko chwytał za broń, wolał unikać bójek. Sam miał niejedno przewinienie na sumieniu, choć starał się nie wyrządzić nikomu wielkiej krzywdy, robił po prostu to co musiał, żeby dożyć następnego dnia. Są jednak sprawy, które poruszają człowieka, sięgają w jego przeszłość, zmuszając do działania. Dla niego tak było teraz. Zapewne nie przejął by się zaginionym kupcem, czy nawet całą karawaną, o ile w grę nie wchodziło bezpieczeństwo najmłodszych. Przeszłość nauczyła go, jak ciężko żyje się, mając za jedyne wsparcie siebie i swoje kilku, bądź kilkunastoletnie rodzeństwo. Chyba tylko to sprawiło, iż był teraz tutaj, w spowitym cieniami lesie, kąsany przez chłód i paraliżowany przez mrok. W żadnym innym wypadku, nie podjął by się tego wyzwania.
Na dłoni wiatru poniósł się głos drapieżcy.
Przeszywające wycie, ni to bliskie, ni dalekie, zatrzymało cały pochód, a na pewno jego. Zmrużył powieki, wytężając wzrok w próbie dostrzeżenia zagrożenia, lecz na próżno.
- Cokolwiek to jest, wolę tego uniknąć - rzekł półgłosem, szybko, z nutą zdenerwowania. - Walka to ostatnie co nam teraz potrzebne, nie chcę nawet myśleć, co może na nas wyskoczyć. Jeżeli chcecie, to możecie się tym zająć, ja wolę się do tego nie zbliżać, nie jestem stworzony do walki.
Jasno określił swoje stanowisko. Mógłby skoczyć z dachu, rzucić się w ogień, wskoczyć do rzeki, ale podejmowanie starcia z czymś uzbrojonym w kły czy pazury, znajdowało się po za jego listą działań. W takich chwilach wolał się ulotnić z miejsca zdarzenia, przeczekać wszystko w bezpiecznej odległości, bądź całkowicie się ewakuować. Choć jak wiadomo, czasami nie miało się innego wyboru, o czym przypominały mu blizny przecinające brew i podbródek. Ciekawiło go, co postanowi reszta.
12.04.2013, 00:39
Przeczytaj Cytuj
W cieniu gór
#3

W tej turze pomijamy Sadako, a za Azuratha, po skonsultowaniu z nim na gg, odpiszę sama w niniejszym poście.

Seven, jak wyraźnie zaznaczył, zdecydowanie nie palił się do ataku. Został z tyłu, podobnie jak Kota, który jako zielarz nie posiadał żadnych umiejętności przydatnych w walce. Azurath jednak nie zamierzał się wycofywać. Stanął za Sadako i zacisnął pięści, szykując się do użycia magii. Był przygotowany do obrony.

W tym momencie spomiędzy drzew wyskoczył duży, czarny wilk. To jego wycie musieli usłyszeć. Nie on jednak był teraz łowcą. Tuż za nim podążała leśna wywerna. Nie mogła wzbić się w powietrze z powodu gęstych koron drzew, jednak na ziemi również była śmiertelnie niebezpieczna. Jej ostre pazury ryły podłożu głębokie bruzdy, kiedy doganiała nieszczęsnego wilka. Zwierz był zmęczony, zaczynał już charczeć.

W końcu, zaledwie kilka metrów przed miejscem, gdzie stała Sadako, otwarła paszczę i wyskoczyła do przodu, chwytając wilka między ostre zębiska. Zwierz zdążył jeszcze cicho zaskowyczeć, po czym wywerna wgryzła się w jego ciało. Bestia, długości jakiś pięciu metrów, znajdowała się w niewielkiej odległości od bohaterów, zbyt pochłonięta konsumpcją swojej zdobyczy, by ich zauważyć. To jednak nie mogło potrwać wiecznie. Nie dało się przewidzieć, czy złapany zwierz zaspokoi jej głód - czy też potwór zdecyduje się poszukać innej ofiary.
14.04.2013, 23:11
Przeczytaj Cytuj
W cieniu gór
#4

Czuł jak serce łomocze mu w piersi, a po skroni spływa kropla potu, mięśnie napinały się w gotowości do działania, oddech pogłębiał. Wszystko to w przystosowaniu do podstawowej reakcji na zagrożenia, jaka tkwiła w każdym żywym stworzeniu: uciekaj lub walcz. Jednak człowiek jest pokrętną istotą, nie wszystkie prawa tyczą się go w swej podstawowej formie. W chwili, gdy drapieżnik stał się ofiarą większego łowcy, niebywałego potwora panującego na swym terytorium, młody śmiałek nie poruszył się nawet o krok. Stał w miejscu jak sparaliżowany,z oczyma skupionymi na brutalnym akcie jaki rozgrywał się tuż przed nim.
Jego towarzysze również nie podjęli działania, choć młody chłopak zdawał się denerwować. Stanął za swą przyjaciółką, zaciskając pięści w gotowości do ataku bądź obrony. Kota czekał wraz z nim na tyłach, lecz Siódmy nie odwrócił się ku niemu, by spojrzeć w jakim jest stanie, zamiast tego rzekł bezgłośnie:
- Ruszajcie - polecił. - Omińcie ją łukiem, ja zostanę, a w razie potrzeby odwrócę uwagę i dołączę do was później - mówił szybko, lecz nie popędzał go strach, a ekscytacja. Owszem, nie miał zamiaru walczyć, ale to dlatego, iż nie to było jego celem. On był obserwatorem, przyglądał się, badał i poznawał stwory i potwory, jakich nie oglądało się na co dzień. A właśnie teraz miał przed sobą jedno z nich, nie mógł przepuścić takiej okazji.
- Jak będziecie na miejscu, postarajcie się, by chociaż jedna świeca była widoczna, tak was znajdę.
15.04.2013, 16:58
Przeczytaj Cytuj
W cieniu gór
#5

Nie wykazała żadnych uczuć na widok wielkiego potwora. Jednakże musiała przyznać, że pierwszy raz widziała takie zwierzę na własne oczy. Zazwyczaj miejsce gdzie mieszkała wraz z Azurathem było spokojne i rzadko kiedy napotkało się jakieś niebezpieczeństwa a nawet jeśli to były to niegroźne małe stwory. Bacznie przyglądała się bestii, która właśnie upolowała swoją zdobycz i konsumowała ją. Złapała Azuratha za rękę i dała znak Kocie, że właśnie teraz jest najodpowiedniejszy moment na ucieczkę. Pobiegła w bok a następnie wzdłuż ciągnąc swojego towarzysza przez gęste drzewa, przez które za wiele nie dało się zobaczyć. Miała nadzieję, że bestia zbytnio nie zwróciła na nich uwagi a skupiła się na swoim pożywieniu. Co jakiś czas odwracała się do tyłu patrząc czy reszta się nie zgubiła. Gdy już myślała, że jest wystarczająco daleko od bestii zatrzymała się i usiadła na brudnej ziemi rozmyślając nad dalszym planem.
18.04.2013, 21:24
Przeczytaj Cytuj
W cieniu gór
#6

Chłopak wyszedł przed Sadako gotowy do walki, gdy ta nagle pociągnęła go za rękę po lasu. Wraz z nimi ruszył młodzieniec, któremu mieli pomóc. Spojrzał na nich oboje nie rozumiejąc z początku co się dzieje. Dopiero, gdy zobaczył Siódmego, którego zostawili z tyłu zrozumiał co inni zamierzają. Chłopak miał zamiar odciągnąć uwagę bestii, w momencie, gdy my będziemy szukali siostry Kot'y. Sprytnie, ale czy poradzi sobie tam sam? Mogli tylko mieć na to nadzieję..
-Sadako, czy to aby na pewno dobry pomysł zostawiać go tam sam na sam z tym potworem? Nie wydaje mi się on dość silny, aby przetrwać z nim walkę, a co dopiero ją wygrać. -Azurath otworzył lekko usta zamrugał kilka razy i westchnął głośno. -Niech będzie. Kota! Idź z przodu. Chcę Cię widzieć, a poza tym musisz nas prowadzić, bo my nie znamy drogi do Twojej siostry. -Zwolnił kroku ściskając mocniej rękę dziewczyny, która ich prowadziła przez co i ona musiała nieco zwolnić swe tempo tak, aby ten chłopak mógł ich wyprzedzić i pokazać im drogę. Gdyby go zgubili bądź gdyby ktoś go zaatakował tak ich misja skończyłaby się porażką. Nie chciał więc stracić go z oczu. Było to zbyt ryzykowne.
20.04.2013, 20:44
Przeczytaj Cytuj
W cieniu gór
#7

Seven podjął się ryzykownego zadania, jakim było odciągnięcie uwagi bestii. Wywerna kończyła już konsumpcję, z wilka nie zostało wiele ponad kości i trochę resztek, którymi zajmą się później padlinożercy. Zauważyła ruch i podniosła głowę. Zarejestrowała kilka osób, które wymykały się gdzieś dalej, jednak jej uwagę przykuła postać znajdująca się całkiem blisko. Na razie wywerna nie zaatakowała, jednak bacznie przyglądała się młodemu magowi. Jeden nieprzemyślany ruch, oznaka zdenerwowania, mógł sprawić, że stanie się on kolejną ofiarą dla ostrych pazurów i zębisk.

Tymczasem Kota prowadził Sadako i Azuratha głębiej w las. Droga tędy nie była szczególnie bezpieczna, ale jedyna, jaką znał. Bał się próbować iść bliżej wąwozu, ponieważ w ciemności, pomimo świec, które ze sobą zabrali, mogli wpaść do jakiejś rozpadliny. Chłopak był wyraźnie zdenerwowany tym, że Seven zdecydował się zostać w pobliżu bestii. Nie chciał ryzykować niczyjego życia, jednak potrzeba ratowania siostry zwyciężyła.

Po kilku minutach dotarli do wzniesienia. Wspięcie się na nie okazało się wyzwaniem. Ta część zbocza była o wiele bardziej stroma od tej, po której zazwyczaj wchodził Kota. Niewiele tu rosło; zioła, które czasami zbierał, dało się spotkać dopiero znacznie wyżej. Dookoła dominowała niemal gładka ziemia, przez co tylko trudniej było wchodzić.


Kota zatrzymał się po chwili, zdyszany. Nie chciał przystawać, jednak nagły ból w klatce niemal posadził go w miejscu. Zdawał sobie sprawę, że jeśli nie będzie uważać, może zasłabnąć albo i gorzej - przez nieuwagę spaść do jakiejś dziury. Mało prawdopodobne, by ktoś uratował wtedy jego siostrę.
- Przepraszam - powiedział pomiędzy jednym ciężkim oddechem a drugim. - Nie jestem... zbytnio... przyzwyczajony. Zazwyczaj wchodzę łatwiejszą drogą. Obawiam się, że... nie daję rady.
20.04.2013, 22:23
Przeczytaj Cytuj
W cieniu gór
#8

Odeszli, brnąc przez gęstwinę igieł i cierni, pozostawiając za sobą wygłodniałą bestię wraz z jej ofiarą. Lecz jeden z nich postanowił nie uciekać, wręcz przeciwnie, miał zamiar zostać i dotrzymać towarzystwa potworowi. Młodzieniec o brązowych oczach, które uważnie obserwowały poczynania leśnego monstrum.
Siódmy pochylił lekko głowę, skupiając spojrzenie na groteskowej istocie jaką miał przed sobą. Nie czuł lęku, nie drżał, o dziwo, kąciki jego ust powędrowały ku górze. Był sam, nareszcie, bez zmartwień o innych, konieczności zważania na ich bezpieczeństwo. Dobrze znał to uczucie, gdy któryś z kompanów pozostaje w tyle, gdy woła o pomoc, lecz nic nie można dla niego zrobić. Tak będzie prościej, łatwiej.
Ostrożnie i delikatnie, miękko jak kot, cofnął się o krok, by skryć połowę swej sylwetki za konarem drzewa. Bestia nie mogła rozłożyć swych skrzydeł, była zbyt wielka, jednak dla niego miejsca było aż nadto. Nie uciekał, nie było takiej potrzeby, przynajmniej na razie. Musiał pozostać tu do czasu, gdy jego kompani znikną bez śladu, choć tak na prawdę było to raczej niemożliwe. Biegnąc przez las pozostawiali bardzo dużo tropów, robili tez mnóstwo hałasu, który mógł zaalarmować kolejnego drapieżnika. Uśmiechnął się, musi odsunąć od siebie te myśli, teraz powinien skupić uwagę na swojej roli. Na byciu przynętą.
Stwór już się nim zainteresował, tak więc nie musiał uciekać się do żadnych metod zwracania na siebie uwagi. Pytanie tylko, co zrobić, by maszkara pozostała tam gdzie jest, nie próbując zrobić z czarodzieja swojego następnego posiłku ? Co prawda chciał zobaczyć zwierzę w akcji, jednak wolał być wtedy w bezpiecznej odległości. Pozostał więc na miejscu, skryty za konarem, przyglądając się dziwowi natury, jaki kierował swe oczy na niego. Widział jak ów łowca goni członka wilczego stada, jego ofiara byłą wycieńczona, co wskazywało, iż pościg musiał być długi. Wiedział więc, do jakiego pędu zdolny jest potwór, mógł ocenić ile zajmie mu dopadnięcie do niego, mógł też założyć, iż jest on wycieńczony po polowaniu. Pozostało mu czekać i przekonać się, jaki ruch wykona stojący na przeciwko niego potwór.
21.04.2013, 15:53
Przeczytaj Cytuj
W cieniu gór
#9

Czekał długo, jego towarzysze zapewne byli już daleko, zbyt daleko, by dał radę ich odnaleźć. Może sami się zgubili ? Nie było żadnego znaku, iż jeszcze żyją, ni dźwięku ni światła. Cofnął się powoli, niknąc w cieniach i mroku, w których objęciach ulotnił się z tego ponurego miejsca. Nic tu było po nim, nie chciał się tak wycofywać, lecz nie miał wyboru. Sam nie zdziała wiele, nie gdy miał potwora na karku. Prawdopodobnie zdołał by wykonać misję sam, gdyby to on udał się z Kotą, a nie tamta dwójka, która najwyraźniej olała sprawę.
Ni więcej nie miał do dodania. Zagłębiwszy się w ciemnościach, odszedł w swoją stronę.

Gracz opuścił wątek
[ tydzień bez odpisu, czy innego znaku życia, nie będę tracił czasu na kolejnej misji, na której zostałem sam [
27.04.2013, 16:26
Przeczytaj Cytuj
W cieniu gór
#10

Podszedł szybko do Kot'y i posadził go sobie na ramionach. Nie mieli czasu na odpoczynek, lecz także nie mogli pozwolić, aby chłopak zemdlał. Podał Sadako rzeczy, aby sam nie zasłabł niosąc zielarza i ruszył przodem. -Idź za nami Sadako, jeżeli będziemy się chwiać na boki złap nas, dobrze? -Powiedział czule i z uśmiechem do swojej ukochanej. Miał tylko nadzieję, że poprzedni mag da sobie radę. Było mu głupio zostawiać go tak samemu z tym potworem..ale nie mieli innego wyjścia, jeśli chcieli odnaleźć siostrę chłopca w jednym kawałku.
03.05.2013, 01:46
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna