Nieodkryte tereny - strefa II
#1

Dwójka zanurzających się w bagnie widocznie nie przejęła się niesamowicie tym, iż taka sytuacja zaistniała. Może to i nawet dobrze, że jest w nich iskierka nadziei, ale czym byli głębiej zanurzeni tym cały proces dział się coraz to szybciej. Gdy błoto sięgnęło wysokości pasa, praktycznie moment zajęło mu dosięgnięcie niemal do klatki piersiowej.
Mimo to jednak Mirie i Seven liczyli na to, że wydostaną się z tej kłopotliwej sytuacji. Co prawda, Mirie jako łuczniczka mogła dopomóc ich dwójce rzemieniem, lecz jaki był na tyle mocny, by wyciągnąć trochę jednak ważących ludzi z mułu, w którym jeżeli już coś było zanurzone, to praktycznie ani drgnęło? Poza tym, miała rację w pewnym aspekcie swoich myśli - czym gwałtowniejsze ruchy, tym zguba nadejdzie prędzej. Bagno zachowywało się trochę jak ruchome piaski, dna nie wyczuwało się nadal, nawet z mułem prawie na wysokości szyi. W tym momencie praktycznie już tylko głowy wystawały im ponad powierzchnię, ewentualnie też ręce, które mogli przecież uparcie trzymać wysoko nad sobą. Ale czy chociaż to by coś dało?
Lecz nagle, wbrew wszystkiemu niestety wszystkie misterne plany mogły iść w piz... gdzieś daleko. Ziemia gwałtownie osunęła się pod obydwojgiem, prawdopodobnie nie dając szans na zaczerpnięcie powietrza. Zanurzeni byli cali, mogli już żegnać się z życiem, o ile nie uda im się z tego wybrnąć. Jakiekolwiek ruchy były niemożliwe, tak samo w niewyjaśniony sposób umiejętności magiczne w otoczeniu tego mułu były zupełnie niefunkcjonalne. Kiepsko rysowały się ich kolejne minuty w bagnie, a tlenu w płucach było coraz mniej. W najlepszym przypadku udusiliby się po prostu z niedotlenienia, w najgorszym zadławiliby się mułem, czego wynikiem również mógł być zgon.
Możliwe było, że po minucie wszelkie nadzieje na wydostanie się stamtąd zniknęły. Jednak mimo wszelkich aspektów logiki, dwójka magów powoli zaczęła się wynurzać, doznawszy wcześniej dziwnego uczucia w żołądku - jak gdyby niewidzialna pięść uderzyła ich w sam środek brzucha. Cali w błocie zostali wypluci na brzeg jakiegoś dziwnego miejsca, innego niż to, w którym byli wcześniej.
Otaczały ich gęste drzewa, z gęstymi koronami umiejscowionymi na średniej wysokości. Niektóre były o nader grubym pniu, a pojedyncze wręcz przeciwnie - zdawałoby się, jakby zaraz miały się złamać. Mech porastał sporą część otoczenia, zaś ziemia była twarda i wyschnięta.
17.05.2013, 13:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#2

Bagno wciągało go coraz głębiej, lecz on wciąż był daleki od zdenerwowania. Był już w takiej sytuacji, gdy kiedyś szukał wraz ze swoim nauczycielem krokodyla, a może był to aligator ? Nie pamiętał już, wielkie, z łuskami i kłami, tyle mu wystarczyło .Stąd jego pewność, iż w razie konieczności zdoła się wykaraskać z potrzasku. I tu się przeliczył. Błoto całkowicie go unieruchomiło,a co gorsza, pozbawiło go czucia płynącej w nim magii. Właśnie wtedy wpadł w prawdziwa panikę. Począł szarpać się, choć wiedział, iż tak pogarsza jedynie swoją sytuację. Jednak musiał się wyrwać, brak tchu palił go w piersi, dusił się, całkiem świadom ze swej głupoty. Krzyczał, wrzeszczał w myślach, klnąc na ten niedorzeczny świat. Jakieś cholerne mokradło miało blokować czary ? Co za głupiec to wymyślił !?
Bajoro wypluło go na powierzchnię, sinego z braku tchu, krztuszącego się mułem, drżącego z wycieńczenia po bezskutecznej walce i wściekłości zmieszanej ze strachem.
- Ostatni... - rzekł ochryple, z trudem oddychając. Potrząsnął głową i przetarł twarz, próbując podnieść się na nogi. - Ostatni raz tak się wygłupiam ! - zawołał gniewnie. Dopiero teraz zdołał uspokoić myśli i rozglądając się.
- Niech to szlag...Miri ? Miri ! - krzyknął, wodząc wzrokiem dookoła w poszukiwaniu towarzyszki niedoli. Wokół gęste drzewa, grube, chude, jak w jakimś cyrku. Gdzie oni do cholery byli ? Potrząsnął głową. Nad tym zastanowi się później. Teraz musiał znaleźć tą niesforną dziewczynę. Zaraz, od kiedy on tak się przejmował kimś innym ? Nie czas na takie rozmyślania, czym prędzej począł krążyć po okolicy poszukując dzikiej i nieokiełznanej dziewczyny.
17.05.2013, 15:29
Przeczytaj Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#3

Czekała na odpowiedź Sevena, coraz bardziej uświadamiając sobie, że i tak nie wyjdą z tego cali. Narastająca panika nieco ją sparaliżowała, wykrzywiając usta w sztywny uśmiech. Myślała o tym, iż istotnie jest to najnudniejsza, najmniej prestiżowa śmierć w całym Wszechświecie. Wszyscy ludzie, których znali pewnie uznaliby, że po prostu każde z nich zaczęło chodzić własnymi ścieżkami. Albo znaleźli miłość, przygodę życia i odeszli od starych bywalców w życiu. Rozglądała się, ale każdy rzemień był poza zasięgiem. Wpatrywała się weń. Miała umrzeć przy prawie nieznajomym. Świetnie. Przyspieszającym oddechem czuła zapach zgnilizny ziemi i być może mięsa. Przez chwilę wydawało się, że coś przy nodze miało kształt kości. A wtedy... Musiała wziąć ostatni dech w obszerne płuca. Iskierka nadziei rozbrzmiewała w sercu jeszcze gdy widziała cokolwiek. Ale gdy zamknęła ślepia, faktycznie musiała zacząć się bronić. Wierzgała nogami, chcąc dobić to brzegu. I to pogrążyło Mirie do reszty.
Nagle poczuła uderzenie w brzuch, co było na tyle zaskakujące w dosyć długiej agonii, że wypuściła powietrze z siebie. Zaczęła się walka o przetrwanie, która trwała niesamowicie krótko. Została wypluta na powierzchnię, a to do niej nie docierało ewidentnie. Pierwsza rzecz, którą zrobiła? Wzięła oddech, a to było wielkim błędem, gdyż zakrztusiła się mułem. Koniec końców poradziła sobie ze stabilizującym się powietrzem w jej płucach, acz serce biło niezmiennie mocno. Cała w błocie i mule przetarła twarz, a sklejone włosy dała do tyłu.
Ujrzała młodego mężczyznę. Nawet o nim nie myślała w tym momencie, tylko o tym, że z pewnością wygląda lepiej od niego.
- H-hej! Tutaj - powiedziała głośno, gdyż mógł jej nie zauważyć. Podnosiła się. Wyposażenie wciąż było przy niej, gdyż nie pozwoliłaby mu uciec, wymsknąć się. Jeszcze ktoś by przypadkiem skorzystał z jej własności.
- Nie martw się, nie zostawiłabym cię samego, skoroś poleciał za mną - stwierdziła z lekkim uśmiechem, choć same słowa były niemałym wysiłkiem. Nie zdążyła jeszcze przebadać terenu, ale suchą ziemię wydotykała leżąc uparcie wcześniej. Wycierała twarz porządnie w tym momencie, rozglądając się powoli. Drzewa jak drzewa. Może i zmienne pod względem giętkości, ale to wciąż to samo.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







17.05.2013, 16:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#4

Oddychał ciężko, wciąż dusił go ból po uderzeniu, oczy miał załzawione. Pochylił się i oparł dłonie na kolanach, dysząc co słowo rzekł z ciężko osiągniętym uśmiechem:
- To... się... cieszę... - uniósł wzrok na Mirie, po czym klapnął na ziemi.- Hehe, nie zostawisz mnie ? To miło - uspokajał się powoli. Przez moment milczenia wodził wzrokiem po okolicy, by w końcu ulokować go na postaci młodej poszukiwawczymi przygód. - Właściwie to do twarzy ci w błotnej maseczce - zachichotał i ściągnął z twarzy trochę z wolna zasychającego mazidła. To samo uczynił z rękoma i włosami, po czym zabrał się do ściągania z grzbietu koszuli. - Szlag by to, moja ulubiona... No, w sumie to jedyna, dlatego tak ją lubię - zrzucił materiał na bok i znów począł się rozglądać. - Przydało by się znaleźć wodę i wyczyścić ubrania, po drodze zebrać drzewa na opał, by było je nad czym wysuszyć - zaczął oglądać się, ramiona, barki, tors, obracał nawet głowę, by rzucić okiem na plecy. - Nie mam gdzieś pijawek ? Nie cierpię tego paskudztwa, tak jak prania. ale przynajmniej to drugie nie wyssie z ciebie krrrrwi - ostatnie słowa wypowiedział głosem niższym, bardziej ochrypłym, naśladując sposób w jaki wypowiada się kwestie potworów w przedstawieniach, czy też w podczas opowiadania bajek dla dzieci. - Najwyżej cię przy tym krew zaleje - zaśmiał się, widać był to jego sposób na otrząśnięcie się z nerwów i odstresowanie. Odrobina wygłupów i ukierunkowanie myśli na lżejsze tory.
20.05.2013, 03:25
Przeczytaj Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#5

Przez dłuższą chwilę powzdychała, pojęczała, aż w końcu doszła do siebie, przynajmniej na tyle, ile się dało. Nie było to dla niej dużym problemem, nie raz bowiem oberwała w brzuch tak, że traciła dech, a to przez niezdarność, a to przez problemy socjalne. I choć podniosła się na dwie nogi wcześniej, to stwierdziła, że czeka ją długi okres stania, łażenia i tym podobnych i postanowiła usiąść, dokładnie tak uczyniła. Dlaczego tak uważała? Bowiem dostali się tutaj przez bagno, a to dosyć niecodzienne (mało powiedziane). Wręcz szansa na coś takiego była mniejsza niż jeden do miliona.
- Nie wiem, czy takie swawolne działanie jest bezpieczne - zmusiła ślinianki do intensywniejszej pracy, po czym splunęła na co najmniej metr. Przerzuciła swój wzrok na jego bezwstydność, o przepraszam, klatkę piersiową. Nie rozumiała, jak można zrzucać z siebie odzież przy kimś obcym. Rozumiała, że to mężczyzna, ale tak czy owak... Nie wypadało! - Bądź co bądź nie wiem, gdzie jesteśmy. I nie wiem, w którą stronę mamy zmierzać... - zaczęła marudzić z wolna, ale bardziej do siebie niż w stronę Sevena. O dziwo, zapamiętała jego imię.
- Co, nie czujesz, że się coś zassało na tobie? - zapytała, ale rzuciła okiem na jego plecy, tak profilaktycznie. Nie wiedziała, ze w takich gęstych bagnach występują również te małe skubańce. Słyszała, że preferują mniej gęste zbiorniki. Człowiek się uczy przez całe życie. - Raczej nic nie masz... - powiedziała niedbale, dodając - Mogę przeprać twe odzienie później.
Po niekrótkiej chwili odpoczywania, zerkania pod swe ciuchy, postanowiła ruszyć dupsko.
- Myślę, że powinniśmy ruszać - po czym zaczęła zmierzać w stronę najjaśniejszą lub po prostu w przeciwną do ruchu słońca.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







20.05.2013, 18:53
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#6

Zachichotał i uśmiechnął się niesfornie.
- Oj, będziesz taka dobra ? Będę bardzo wdzięczny - może i nie powinien godzić się na rzuconą mimochodem propozycję zrobienia prania. Jednak gdy ktoś wspominał coś o wykonaniu za niego pewnych prac, nie miał w zwyczaju odmawiać, bo czemu by miał ?
- No i masz rację, wybiegłem myślami trochę w przód - wstał z miejsca, dziewczyna wybrała już kierunek marszu, tak więc trzeba było ruszać. Otrzepał porządnie koszulę i zarzucił na siebie, choć nie było to przyjemne, to jednak dawało jakąś ochronę przed zimnem.
- Zdarzało mi się bywać na bagnach, ale nie błądzić po nich tak jak teraz. Masz pomysł jak stąd wyjść ? Tereny zielone to nie moja domena, wolał bym zabrać cię do jakiejś karczmy, na tańce i ciepły posiłek - uśmiechnął się pogodnie, wyobrażając sobie ciepłe wnętrze, miękkie łoże, gorącą pieczeń i coś dobrego do picia. Tak, tego mu było teraz trzeba. Ale w zamian ma ubłocone i przemoczone ubranie, pusty żołądek, zimny wiatr i perspektywę nocy pod gołym niebem.
20.05.2013, 20:00
Przeczytaj Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#7

Usłyszała miły dla jej ucha śmiech i ujrzała podkówkę z ust chłopaka. Bawił ją i był przyjemną odmianą od wszystkich naburmuszonych bohaterów z bożej łaski.
- Proszę bardzo. Nie sprawia mi to szczególnego problemu. Szast, prast i po krzyku - rzekła wesoło, rozkoszując się atmosferą. Dawno nie wpadła jak śliwka w kompot w taką sytuację. I wbrew pozorom wpłynęło to na nią nawet korzystnie. Dreszczyk niepokoju, zaciekawienia a także adrenaliny zarazem. Mimo, że równie dobrze mogli zginąć jakiś czas temu, wciąż żyli. Poprawiła kołczan, swój łuk zaczęła powolutku oczyszczać, jako iż to jej wizytówka łowcy wybornego. Jak ktokolwiek zbezcześci "kamrata" na dobre, a w szczególności na złe, to nie zasługuje w żadnym wypadku nań.
- Myślę, że warto byłoby znaleźć sobie w miarę wysokie drzewo i wspiąć się na nie. Może dałoby się określić, gdzie kończą się "gęste" tereny, ale znając te okolice, zobaczymy z każdej strony to samo - rozmyśla na głos, by znał jej zdanie - Więc jeśli to nie wypali, to wystarczy iść w jednym kierunku. Nie sądzę, by ktoś tędy wędrował - zakończyła swój wywód. Lubiła mówić, ale do zbyt gadatliwych nie należała, naprawdę. Dzieliła się koniecznymi informacjami.
- Zatem, jeśli cię nie zjem, by przetrwać, to liczę na twoje zaproszenie do karczmy - zaśmiała się. Już nie mógł się wymigać - Ty stawiasz cały wieczór - pokazała mu język. Fakt, może straciła czujność, ale po tym zdaniu poczęła się rozglądać na prawo i na lewo. Żadnej rewelacji, to prawda. Nie czuła zagrożenia, jednakże profilaktyka nigdy nikomu nie zaszkodziła. Spojrzała w niebo. Jak wiele czasu pozostało do końca dnia?


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







20.05.2013, 20:42
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#8

- Zjeść ? Mnie ? - spojrzał po sobie, minę miał nietęgą, wręcz teatralnie przepełnioną trwogą. Następnie przeniósł wzrok na Mirie, a jego oblicze rozpromieniło się. - Ty była byś znacznie lepszym kąskiem - uśmiechnął się psotnie i mrugnął okiem.
- Mógł bym wdrapać się na jakieś drzewo i rozejrzeć, ale jak mówisz, pewnie i tak wokoło albo las, albo pustkowie. Trzeba by też zatroszczyć się o coś do jedzenia, korzonki nie stoją u mnie na szczycie menu. Przyjmijmy więc, że tym razem ty stawiasz kolację,a ja następnym razem noc w karczmie - znów się wyszczerzył, jak dzieciak po udanym psikusie. W sumie był z niego taki duży nicpoń, ale to chyba od razu dało się zauważyć.
- A mam przeczucie, że będzie dane nam spędzić tu noc, więc przy okazji warto rozejrzeć się za jakimś schronieniem. Można by spać na drzewie, ale już sobie wyobrażam jak niezdolny do ruchu będę jutro - pogładził tył głowy, w jego głosie zabrzmiała rezygnacja, zmęczenie i znużenie jednocześnie
- Ale - uniósł wyprostowany palec wskazujący przed twarz, a w jedną chwilę wróciła do niego ta niespożyta energia jaką emanował większość czasu, bądź zaskakiwał w najmniej spodziewanych momentach. - Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, choć na ten moment, jakoś te dobre strony jawią mi się w niewielkiej liczbie - spojrzał po Mirie, od góry do dołu, jakby to właśnie ona była tym jednym, dobrym elementem całej sytuacji.
Sam zaczął rozglądać się, głównie za materiałem na posłanie oraz ognisko.
20.05.2013, 20:58
Przeczytaj Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#9

Pokręciła głową. Wygodnicki się znalazł... I co, ona ma w tej chwili mu dogodzić? Chyba go nieco pogrzało. Nie zamierzała w żadnym wypadku go niańczyć, bo choć młodszy, powinien sobie w takiej sytuacji poradzić. Nie trzeba od razu obozu rozkładać jak na wyprawę królewską co pięć godzin.
- Cóż, tylko tak mówię. Ludzie robią różne rzeczy, żeby przeżyć - szczerze prawiąc, to prawdopodobnie nie żartowała, jeśli chodzi o spożycie ludzkiego mięska. Jeżeli doszłoby do tego, rozprawiłaby się z nim prędko i bezboleśnie. Póki co, mogła nawet liście żreć.
- W porządku, ale nie obiecam, że na klaśnięcie będziesz miał posiłek. Noc w karczmie i alkohol - dopowiedziała, żeby nie czuł się zbyt pewnie finansowo. Skoro na jedno dał się namówić, to drugie też uda mu się skombinować. Wyglądał na dosyć zadbanego i cwanego. Coś jak kot lub lis. Ryś, w ostateczności.
- Na drzewie mogą być pająki wielkości kiści winogrona... - skrzywiła się - Ale tak czy siak musielibyśmy spać na zmianę - odparła, nie podając powodu. Chyba był oczywisty, przynajmniej dla niej. Nigdy nie wiadomo, co się czai za pniem drzewa lub w głębi tych wyschniętych roślin.
- Pochlebiasz mi - pstryknęła go w nos delikatnie - Acz nie lustruj mnie tak, bo me lica przybiorą barwę zachodzącego słońca. - skarciła go. Wiedziała, że chłopak tylko zajmuje sobie tym czas. Lub miała nadzieję.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







20.05.2013, 21:19
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#10

- Zgoda - rzekł dziarsko, uśmiechając się pogodnie i wyciągając w stronę dziewczyny zaciśniętą w pięść rękę, by ta w ten sam sposób przyłożyła swoją do jego, na znak zwarcia umowy. Widać w tym momencie znacznie przybyło mu sił, bo od razu ruszył żwawszym krokiem, tylko po to by wyłożyć się jak długi na twarz, gdy usłyszał o pająkach.
-Pa-pa-pa-pająki ? - leżąc uniósł błagalne spojrzenie na swą towarzyszkę. - Nie cierpię pająków - zrobił płaczliwą minę, jednak podniósł się równie sprawnie jak padł na ziemię. Przeszedł kolejnych kilka metrów, słuchając młodej poszukiwawczyni przygód, która na zakończenie wypowiedzi pstryknęła go w nos.
- Aua, aua, aua, aua - złapał się obiema dłońmi za twarz i zaczął skakać w kółko, jakby mu przynajmniej coś złamała. Nagle przydreptał do smukłej wojowniczki, zatrzymując się tuż przed nią ze łzami w oczach, spoglądając na jej lica i barwne tęczówki.
- Boooliiii - załkał, po czym rozchylił dłonie, pod którymi widniał wesoły grymas i czarny, koci nos, z odrobiną futerka dookoła. Właśnie tak, w miejsce ludzkiego odpowiednika, pojawił się zwierzęcy odpowiednik, co wyglądało dosyć komicznie.
20.05.2013, 21:44
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna