Nieodkryte tereny - strefa II
#81

Na szczęście kuropatwa szybko się upiekła i łowcy mogli się w końcu posilić. Sabetha ogryzała udko ze smakiem. Może nie była jakoś bardzo głodna, jednak regularne posiłki w trakcie wyprawy to była podstawa. Bez regeneracji sił i będąc głodnym do tego, szybko można było popaść w kłopoty w terenie.
Młoda niezbyt elegancko jadła, bo tu coś jej upadło a tam tłuszcz spłynął po brodzie czy palcu, ale przecież damą z dworu królewskiego nie była zaś towarzystwo skacowanego Sotha też dworskie się nie wydawało.
Kiedy łowca powiedział że by mu się przydała, oderwała się od pożerania piersi i spojrzała na niego z zaciekawionym spojrzeniem.
- A do czego bym się przydała? - Zapytała i korzystając z okazji grzbietem dłoni otarła brodę z tłuszczu.
Jej twarz zdradzała zaciekawienie a do tego dziewczyna nie była zakłopotana. Z tego stwierdzenia które wypowiedział mogła bowiem wyniknąć łowiecka współpraca, a innego znaczenia i podtekstu jeśli był, to nie zrozumiała. Albo była niewinna i uczciwa albo głupia i naiwna ewentualnie młoda i niedoświadczona.
- Pomagier przy polowaniach na bestie? - Zanim odpowiedział sama zaczęła mówić. -Czy raczej wspólnik w interesach?. Jej stanowisko było jasne. Jeśli mieli współpracować, i jego stwierdzenie było propozycją, to nie chciała być jego pomocnikiem tylko partnerem.
Wszystko zależało od tego, co odpowie Soth.
10.09.2015, 13:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#82

Uśmiechnął się tajemniczo i chwilę jadł nie dając od razu odpowiedzi. Kiedy ogryzł mięso do kości wytarł ręce o spodnie i... wziął kolejną porcję mięsiwa przy okazji dając dziewczynie kolejną pierś i udko a sobie fundując również to samo co wcześniej.
-W zasadzie to jedno i drugie.- sięgnął po bukłak i napił się solidnego łyka wody.- Wiesz przydałby mi się również swego rodzaju osobisty ochroniarz. Ostatnio jak wracałem z miasta to wylądowałem na bagnach. Nie chciałbym by znów się to powtórzyło.
Tym samym Soth dał wyraźnie do zrozumienia że chciałby mieć przydupasa coby pilnował że jak zachleje ryja to nic by mu się nie stało.
-Poza tym uważam że podczas polowania współpraca między walką w starciu a walką dystansową jest wręcz wskazana i bardzo pożądana. Jak również każde z nas nauczyłoby się czegoś nowego od nas samych.
Zdawał sobie sprawę że pierwsze słowa mogłyby nieco zniechęcić ale wizja nawiązania współpracy w polowaniu i ewentualnej nauki mogłaby przechylić szalę na pozytywną odpowiedź ze strony dziewczyny.


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






12.09.2015, 16:22
Przeczytaj Znajdź Cytuj

PRZEDMIOT

Kliknij w obrazek


Nieodkryte tereny - strefa II
#83

-Hmmmm.- Mruknęła marszcząc lekko brwi.
- Wiesz, nie sądzę by ktokolwiek poważnie mnie potraktował jako twojego ochroniarza.- Tutaj znacząco przejechała wzrokiem po jego sylwetce i pokazała na siebie. - Raczej respektu swoją budową nie wzbudzam. Tym bardziej iż nie walczę mieczem, co do ostrza którego ktoś mógłby mieć obawy, bo nawet i słabo walczący wojownik może dotkliwie okaleczyć. - Zaczęła mówić odrzucając ogryzioną kość kuropatwy w dal.
- Zaś bardziej interesująca jest druga część. Widziałam jak walczysz i to w takim stanie. - Zaczęła. - Ja się dopiero uczę fachu, Ty też na starego nie wyglądasz, choć na pierwszy rzut oka inne odnosi się wrażenie. - Tu wskazała na jego białe włosy. - Więc pomysł wydaje się być logiczny. Ale to że ubiliśmy żabola wspólnie, to za mało by wiedzieć że współpraca między nami będzie owocna. - Brzmiało to tak, jakby krygowała się przed powiedzeniem "tak" przy co najmniej oświadczynach. Choć sama propozycja mile ją łechtała, to pamiętała, że do tej pory ciężko było jej się zaciągnąć na dłużej do współpracy z jakąś grupą, nie mówiąc już o zwykłym duecie. Zaś co do tej ochrony, to on by jej bardziej się przydał niż ona mu.
Skoro właśnie nadarzyła się okazja, to trzeba było łapać byka za rogi, czy tam łowcę na nauki.
- Myślę że nie zaszkodzi spróbować. W mieście może trafi się jakaś okazja do polowania, to się sprawdzimy. Kontraktu na piśmie na bycie wspólnikami nie zawieramy przecież. To póki co luźny związek. - Dodała szczerząc się głupio, bo wyraziła się mało precyzyjnie. - Znaczy się luźna współpraca. - Odchrząknęła spoglądając na łowcę.
Generalnie rzecz ujmując czas posiłku, odpoczynku i zacieśniania współpracy dobiegał końca i trza było wybierać się w dalszą podróż.
Sabetha wytarła dłonie o spodnie i podała Sothowi rękę do uściśnięcia. Jak współpraca to współpraca.
- To wspólniku, czas nam iść dalej.
15.09.2015, 14:01
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#84

Zaśmiał się gdy usłyszał stwierdzenie że nikt by na poważnie nie brał dziewczyny jako ochroniarza.
-Owszem może by i nie brali na poważnie. Ale przy odpowiednim ubiorze, fryzurze i zachowaniu z powodzeniem byś mogła uchodzić za chłopca. A co za tym idzie za ucznia, tudzież przydupasa a w najgorszym wypadku za kochanka. Chociaż to ostatnie to nie wiem czy by nie było najlepszym rozwiązaniem.- ponownie się roześmiał ze swojego żartu. W zasadzie mimo że żartował to może głupie to nie było.
Przez moment mina mu zrzedła kiedy zwróciła uwagę odnośnie jego wieku, a raczej miała na myśli kolor jego włosów.
-Z takimi włosami się urodziłem.- wspomnienie rodzinnego domu zawsze wzbudzało w nim nostalgię oraz... chęć picia. Oblizał nerwowo usta. Pociągnął łyk wody z bukłaka.
-Ano nie zaszkodzi spróbować. W mieście można spróbować wspólnie potrenować. Sprawdzić nasze umiejętności i pomyśleć jak mogą się wzajemnie uzupełniać.- na słowa o luźnym związku uśmiechnął się tylko pod nosem.
Raz w buzię, raz w dupę. Ot lubieżne myśli na temat luźnego związku.
-Zatem w drogę- uścisnął dłoń dziewczynie dźwigając się na nogi.-Grimssdel czeka
Ruszyli do Grimssdel.

Gracz opuścił wątek


Klątwa Sotha
Po pijaku uroczy i szarmancki szlachcic, w trzeźwości zaś cham i bydlak.






16.09.2015, 02:10
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Nieodkryte tereny - strefa II
#85

Na słowa o tym, że wygląda jak chłopak i wzmiance o jakiś kochankach Sabetha prychnęła i kijkiem który to sobie w reku trzymała wskazała na Sotha.
- Wspólnicy wspólnikami, ale chłopakiem nie jestem i do tego nie wyobrażaj sobie że w portki mi zajrzysz. -Odparła z bojową miną, wstała i zaczęła zabierać swoje rzeczy. - I wcale jak chłopak nie wyglądam. - Dodała i wyprostowała się, dumnie prezentując chłopięcą sylwetkę w pełnej okazałości. Niestety, albo stety ani tyłka krągłego ani cyca nie można było u niej uświadczyć.
Zakrzątała się w koło ogniska. Uprane ciuchy były już wyschnięte, broń była w miarę dobrze przygotowana na dalszą drogę. Dziewczyna była najedzona i gotowa do podjęcia kolejnych wyzwań.
- Zatem w drogę. - Ciężko było nie było zauważyć że kiedy wyruszyli, to na jej policzkach pojawił się rumieniec.
Nowe horyzonty, nowe doświadczenia i wyzwania były na wyciągnięcie reki i ona właśnie się ich chwyciła.

Gracz opuścił wątek
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.09.2015, 10:14 przez Sabetha.)

16.09.2015, 09:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna