Śpiący Okoń
#1

Śpiący Okoń to najporządniejsza gospoda, jaką można znaleźć w miasteczku Grimssdel. Czysto, miło i ciepło zimą, i zimno latem - czegóż chcieć więcej? Niskich cen, ale tego mieć nie można przy takich warunkach. Dębowy parkiet, ściany do połowy od góry kamienne, reszta (prócz zwyczajnego sufitu) obita wytrzymałymi deskami. Oświetlenie prezentuje się bardzo klimatycznie - żyrandol to płonące koło od wozu, przynajmniej na takie wygląda. Co dziwne, nie wywołuje pożaru. Na dodatek kinkiety, czyli zwykłe pochodnie umieszczone przy ścianie. Na przeciwko lady, za którą są wytrawne wina i napoje alkoholowe, znajduje się kamienny kominek, a przed nim skóra z niedźwiedzia. Stoły są mocne i zdolne unieść niejednego, tak samo jak i krzesła, jakie mają obicia. Schody prowadzą na pierwsze piętro, gdzie można wykupić aż pięć przytulnych pokoi (dwa pojedyncze, jedno z łożem małżeńskim, dwa z trzema łóżkami). W skład każdego wchodzą: wygodne łóżko wraz z kołdrą i poduszką, szafa (w niej ręczniki i koc) oraz szafka nocna na klucz, drobny sejf, stolik i dwa krzesła, a na dodatek dzban, miednica i nocnik. Dodatkowo znajduje się łazienka, gdzie można znaleźć dwie balie oddzielone parawanem. Jedna dla kobiet, druga dla mężczyzn.
Właściciel jest zarówno barmanem, jak i zarządcą tego wszystkiego. Dowodzi dwoma pokojówkami-bliźniaczkami i o niezwykle wielkim biuście kelnerce i grubej kucharce, urzędującej tuż za barem. Specjalizuje się w wyrobach rybnych, ale tak naprawdę zna się na praktycznie wszystkim.


— STRONA ZNALEZIONA W LESIE MIRAŻU —
Każdy człowiek, jeśli tylko nie jest obłąkany, potrafi na pewnym poziomie
świadomości poznawać różne głosy, którymi przemawia jego wyobraźnia.







29.06.2013, 21:40
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#2

Opowieść Hatsu, zanim weszliśmy jeszcze do środka karczmy znów sprawiła, że Crimson pochłonęła jego, jak i otoczenie wzrokiem. Im dalej brnął chłopak w opowieść, tym bardziej mógł zauważyć jak na twarzy białowłosej pojawia się uśmieszek. Kolejna wspaniała historia została dodana do znanych przez "K".
- Jesteś dość pewny siebie skoro twierdzisz, że dasz radę bestii, której nie dała rady cała wioska łącznie ze strażnikami. A w tej jaskini pewnie jest nie jeden taki pająk, których zresztą nie lubisz. A może rzeczywiście jesteś taki silny? - zapytała z uśmiechem patrząc kątem oka na Hatsu. Dotarli do karczmy, do której chcieli dotrzeć, czyli "Śpiący Okoń".
- Tak, dziękuje. - powiedziała wchodząc do środka pierwsza, przed "Czarnym Szermierzem". Cóż, widok wnętrza zdziwił niezmiernie Crimson, która aż zatrzymała się przy samych drzwiach. Cały wystrój przepełniony klimatem sprawił, że białowłosa z miejsca dodała ten lokal jako ulubiony. Ciepło otuliło ją niczym koc, a zapach jedzenia, którego nie miała w ustach od dawna zadziałał pobudzająco. "K" ruszyła wreszcie na środek sali i znów rozglądnęła się, lecz tym razem spojrzała na siebie i z lekkim uśmiechem popatrzyła na Hatsu.
- Dobrym pomysłem było spytanie tego wartownika o drogę. Inaczej pewnie trafilibyśmy do drugiej, obskurnej karczmy, gdyż do niej łatwiej dojść. - powiedziała i odwróciła się znów. Ruszyła w stronę lady, gdzie stał barman i zaczekała aż podejdzie do niej jej kompan.
30.06.2013, 00:51
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#3

Myślałem nad tym co powiedziała do mnie Crimson. Ale ja nigdy nie wyceniałem swojej siły. Porównywałem jedynie umiejętności i to tylko z innym człowiekiem, czy to magicznie obdarowanym, czy też nie. Zabicie bestii... Może sam sobie robię sprawdzian. Chyba nie mam nic do stracenia, ale co tam. Poszedłem w ślad za dziewczyną i rzuciłem do barmana.
-Witam, chciałbym pokój na jedna noc i jakąś ciepłą strawę. Nie pogardzę także pucharkiem dobrej herbaty. - Nie przyglądałem się facetowi za bardzo, nie miałem ochoty. Spojrzałem za to na Crimson, żeby odpowiedzieć na zadane wcześniej pytanie. - Chcę sprawdzić, czy potrafię jeszcze czuć cokolwiek. Czy potrafię się bać? Czy potrafię czuć? Od kiedy zginęli moi rodzice i cały klan poza dwójką rodzeństwa, stałem się inny. Ale czuję, że czegoś nie mam i chcę to odzyskać... Zdobyć. Walka nawet z hordą tych obrzydliwych bestii - Urwałem, bo coś mi przeszło przez myśl, ale zaraz wypadło i znikło - Po prostu, chcę tam iść. Czy jestem na tyle silny? To się okaże. - Patrzyłem się w sufit w zamyśle. Ostatnio coraz gorzej ze mną. Brakuje mi celu... Tak mi się wydaje. A może tożsamości? To jest trudne do pojęcia, sam siebie nie rozumiem. Dobrze, że Crimson nie zna mnie lepiej. Nie chciałbym, żeby uznała mnie za totalnego dziwaka, a pewnie już uważa. Spojrzałem jej w oczy i zapytałem uśmiechając się życzliwie.
-A ty? Masz jakiś cel? - Patrząc na nią spojrzałem kątem oka na barmana. - A daj panie dobry dwie herbaty, czeka mnie długa noc.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






30.06.2013, 02:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#4

Crimson poczekała, aż jej kompan złoży zamówienie, by sama zrobić to samo.
- Ja zaś poproszę jakiś wasz tutejszy specjał. Chodzi mi o danie. No i jeszcze wino grzane. Pokój również bym wynajęła. - powiedziała i spojrzała na Hatsu, a następnie lekko się uśmiechnęła.
- Więc mówisz, że chcesz sprawdzić czy nie jesteś zwyczajną maszyną bez uczuć, która potrafi zabijać? Sposób wybrałeś sobie marny na sprawdzenie czegoś takiego, jednak ja Cię nie zatrzymuje. Na Twoim miejscu ruszyłabym do rodziny, bo kto poruszy Twoje serce jak nie ostatni z najbliższych? Oczywiście możesz też poszukać miłości, chyba to Ona sprawia, że nawet najbardziej kamienne serca pękają niczym bańka mydlana. - po tych słowach oparła się o ladę i spojrzała na gamę win dostępnych w tym miejscu. Zaskakująca była ich ilość, lecz cena za taki trunek pewnie jest równie zadziwiająca. Można było się tego spodziewać, w końcu nawet wartownik nas ostrzegł, że opróżnimy tutaj nasze mieszki.
- Mój cel? Hah, to pytanie takie pospolite, a nigdy na nie, nie wpadłam. Żyć i zabijać? Raczej tak... chociaż... Żyć i patrzeć na szkarłat, zabójstwo nie byłoby konieczne. - pomyślała i zaśmiała się wewnątrz siebie. Zaskoczył ją tym pytaniem, które raczej każdy sobie stawiał kiedyś, ale nie Crimson.
- Mój cel, huh? - zapytała się sama raz jeszcze wpatrując w sufit i rozmyślając. Chwilę milczała i wyglądała jakby była w innej krainie, lecz po chwili znów spojrzała na Hatsu.
- Nie mam takowego. Żyć i robić to co lubię. Tyle. - to była akurat najszczersza prawda, a że lubiła oglądać krew to inna sprawa. Jednak nikt nie wnikał raczej w poprawność. Przecież nie mogła mu powiedzieć, że zabiła więcej ludzi niż on w życiu widział. Niech nikt poza nią tego nie wie, inaczej skończyłoby się to źle. Chociaż nie tylko ona to wiedziała. W końcu rada Atarashii również, przez co nie mogła sobie na razie pozwolić na nic.
30.06.2013, 03:04
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#5

Ściągnąłem z pleców swój miecz i usiadłem obok niej, opierając się plecami o ladę.
-Mam tylko brata i siostrę. Brat... Totalny narcyz, a do tego ma w poważaniu mnie i Ivię. Widziałem go w Valen i raczej już nie zobaczę... A siostra? Ma swój świat, w którym nie ma miejsca dla mnie. Jestem kimś kto chce stać się lepszym. Pod każdym możliwym względem. Może to dziwnie zabrzmieć, ale zabiłem setki potworów. Po co? Raz zlecenie, raz czysta pasja w używaniu swojego ostrza - Mówiłem szczerze od serca, nie miałem co ukrywać, a o takiej porze zwykle otwierałem się na wyznania.
- Wędruję od miasta do miasta i wybijam plugastwo. wiem o potworach cholernie wiele, głównie od swojego dziadka, który wpajał mi ich umiejętności, działania i zachowanie, a także wygląd i tereny, gdzie mogą przesiadywać. Zabiłem wielu ludzi. Raz z czystej zemsty, raz z czystej obrony i kilka razy na zlecenie. Ale to nie jest coś dobrego. Zabijanie nigdy nie było dobre, a chciałem, żeby było. Ostatnią osobę zabiłem dwa lata temu. Od tamtej pory wybiłem setki potworów. Bagna to moje ulubione miejsce, ale także ciche równiny, dają mi wielkie możliwości w walce. Kalkary, gryfy, lykery, hydroloki, wywerny, minotaury, harpie... Mogę wymieniać. Ale co z tego, że wybiję ich setki jak za miesiąc będzie ich tyle samo. To, że jeszcze żyje jest dla mnie zagadką. Muta to mój pośredni cel. - Dodałem i rozpiąłem kamizelkę, bo w Karczmie jest zdecydowanie ciepło o ile nie gorąco. Na ladzie leżały klucze z ponumerowanymi pokojami, spojrzałem na barmana i powiedziałem. - Panie, biorę pokój nr pięć. Drugą herbatę proszę zostawić mi na jutro. Całość zapłacę, jak się wyśpię. - Mężczyzna skinął głową i wrócił do swoich robót, a ja spojrzałem na Crimson z uśmiechem i pożegnałem ją krótko mówiąc - Miłej nocy życzę, jeśli będziesz jeszcze rano to możemy pogadać o ile masz ochotę, jeśli nie to pewnie tutaj się widzimy ostatni raz. Chociaż kto wie... - Położyłem dłoń na jej ramieniu w oznace, że uznaje ją za przyjaciela i poszedłem po schodach w górę. "Pokój numer pięć..." powtórzyłem w głowie, bo szedłem przez ciemne korytarze. Mój szósty zmysł jednakże przebijał się przez ciemności i wreszcie znalazłem pod koniec swój pokój. Wszedłem do środka i ujrzałem schludne pomieszczenie. Duże łóżko, na ziemi leżał dywan ze skóry wilka. I o dziwo chyba tego samego, z którego zrobioną mam rękojeść Raiyuu. Ciul, z tym. Jestem zmęczony i muszę pomyśleć. Okno do pokoju zostawiłem uchylone, a drzwi zamknięte. Spojrzałem w niebo, które uwodziło mnie ciągle swoim pięknem, a następnie ściągnąłem leniwie koszulę. Wszystko położyłem na fotelu. teraz miałem na sobie jedynie bokserki. Mięśnie obolałe i po napinane. Czułem zapach swojej skóry, nie był przyjemny. Wszedłem więc do łazienki i z wiadrem wody obmyłem całe ciało. Spojrzałem w lustro. Badałem wzrokiem swoje mięśnie, czy nie mam jakichś ran. Ale niczego nie było. Zwykłe zmęczenie ot co. Chwyciłem Raiyuu i wymówiłem po cichu jedno słowo, które jak gdyby "ożywiło" ostrze. Jego napisy zaczęły mienić się złotą poświatą. Byłem pewny, że miecz będzie bezpieczny. Położyłem się spać i zapadłem w błogi letarg. I chociaż, wydawałoby się, iż jestem bezbronny to nawet we śnie budził mnie nawet najcichszy odgłos. Lata ćwiczeń zrobiło z moich zmysłów nieustępliwą broń.


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






30.06.2013, 03:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#6

Tak, zdawał się być silny, szczególnie wymieniając nazwy bestii, które zabił, a Crimson o nich nawet nie słyszała. Jednak bardziej przykuła uwagę białowłosej wzmianka o zabijaniu ludzi. O tym już wiedziała niezmiernie wiele, a i doświadczenia miała znacznie więcej niż chłopak.
- Zabiłeś setki potworów na zlecenia i z pasji? Ja tak samo... ale nie potworów. - pomyślała i zaśmiała się znów w głębi.
Wysłuchała opowieści z równie wielką ciekawością co poprzednich, jednak teraz nie odezwała się ani słowem, w końcu nie miała nic do powiedzenia na temat ubijania bestii.
- Tak, dobranoc. A czy się spotkamy, to się okaże. Jednak rano raczej będziesz musiał mnie obudzić bym mogła rozmawiać. Zwykle śpię, aż zregeneruje siły. Biorę pokój czwarty. - powiedziała, a chwilę później dostała swoje jedzenie. Jakaś ryba w warzywach i do tego grzane wino. Głód zrobił swoje i dziewczyna zjadła w kilka chwil danie, które było wyśmienite, aczkolwiek drogie no i jak na taką cenę to za mało. Wypiła wino, które swym ciepłem sprawiło, że ogarnęła ją senność.
- Ja również zapłacę rano. - odrzekła i ruszyła zabierając klucz do swojego pokoju. Kolejne zdziwienie - to pomieszczenie również było schludne i ładne, jak nie z karczmy. Jednak prawdziwą radość Crimson dała możliwość umycia się. Zamknęła za sobą drzwi i poczęła się szybko rozbierać do naga. Ubranie pozostawiła obok bali z wodą, do której od razu weszła i długo myła się w niej. Długo i dokładnie. Na koniec użyła tej wody do umycia ubrań. Jeszcze mokrą bieliznę założyła na siebie i wzięła swoją broń, resztę ubrań rozwiesiła na parawanie, by ta zdążyła przeschnąć do rana. Noże do rzucania schowała pod łóżko razem z pochwami na sztylety, a owe ostrza ukryła. Jedno pod poduszką, a drugie w dłoni, która była pod kołdrą. W taki sposób zasnęła.
30.06.2013, 04:12
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#7

Obudziłem się rankiem, kiedy to pierwsze promienie słońca otuliły moją twarz. I chociaż nie miałem ochoty wstawać to zwlokłem się z łóżka, żeby poćwiczyć i nabrać siły do codzienności. Padłem na ziemię i w jednej chwili uniosłem swoje ciało na dwóch rękach. Nogi zawisły w powietrzu, a ja zniżałem się i podnosiłem robiąc intensywnie pompki. Kiedy zrobiłem ich wystarczająco dużo, zabrałem jedną rękę i dokonywałem tego samego ćwiczenia przy użyciu lewej ręki. Potem zmiana no i powrót do ogarniania się. Poszedłem do łazienki i umyłem ciało, aby jeszcze rano móc wyjść z gospody świeżym. Przez noc człowiek także się poci, więc taka miła czynność w niczym nie zaszkodzi. Zakręciłem wodę kierując się od razu po ubrania. Założyłem z wolna koszulę, myśląc co z Crimson a także czy jeszcze się z nią zobaczę. Potem reszta garderoby no i przyszło mi wziąć się za miecz oraz kastety. Kiedy byłem gotowy coś mnie tknęło... Miałem Crimson pomóc się odnaleźć, ale jeśli nie zrobię tego osobiście ja to mogę poprosić barmana o przekazanie jej mojej mapy, której i tak nie potrzebuję. Rozłożyłem więc pośpiesznie mapę, zaznaczyłem nasz pobyt i dopisałem coś, co chciałem aby Crimson wiedziała mimo wszystko... Zszedłem na dół i zagadałem do barmana.
-Piękny dzisiaj dzień panie. - uśmiechnąłem się i kontynuowałem dalej. - Mam prośbę... Czy mógłby pan przekazać dziewczynie z wczoraj mapę ode mnie? Prawdopodobnie już jej więcej nie zobaczę, a chciałem, żeby miała coś co pomoże jej odnaleźć się w świecie. - Rzuciłem mu na ladę dwa płaskie diamenty - To za pomoc i przy okazji... Jak moja herbata? - Zaśmiałem się, podając mu mapę.

Mapa





Gracz opuścił wątek


DURIEL THEME SONG
Łaskawość nie jest narzędziem Sprawiedliwego Boga.
Prawdziwego Grzechu nie da się odpokutować.






01.07.2013, 01:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#8

Powoli zbliżało się południe, gdy Crimson została wypuszczona z objęć Morfeusza. Jak zwykle otwarła najpierw jedno oko - lewe i rozglądnęła się. Nikt nie czaił się na jej życie. Wstała i wreszcie po wielu godzinach puściła trzymany w prawej dłoni sztylet. Póki miała okazję to skorzystała również z możliwości umycia się. Tym razem jednak zrobiła to szybko. Zgarnęła swoje rozpuszczone włosy i założyła na nie gumkę, następnie kilka razy owinęła je i podpięła spinką do włosów. Codzienna fryzura - kok, gdyż był najwygodniejszy. Gdy już wyschła założyła na siebie również suche ubrania. Schyliła się pod łóżko i wyciągnęła pasek z nożami do rzucania i dwie pochwy na sztylety. Wszystko założyła na swoje miejsce i przegryzła kilkukrotnie swoje wargi, by te nabrały znów koloru. Delikatny uśmiech zagościł na jej twarzy. Pierwszy raz od dawna była najedzona, czysta i wyspana. Warto dodać, że czuła się rześko i nie była zmęczona, ani obolała.
- Ciekawe czy Hatsu już wybył... - powiedziała do siebie i spojrzała na swoje dłonie.
- Fizyczny głód nie jest dla mnie problemem, lecz przez "Radę" nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam szkarłat... - pomyślała i zeszła na dół zamykając drzwi do pokoju na klucz. Podeszła do lady i usiadła przy niej.
- Zjem cokolwiek na śniadanie i wypiję wodę. - rzekła, lecz barman zanim cokolwiek zrobił położył przed nią zgiętą kartkę i bez słowa udał się przygotować zamówienie. Crimson rozgięła ją i oglądnęła dokładnie, w trakcie oglądania na jej twarzy pojawił się uśmiech, a nawet zaśmiała się delikatnie, aczkolwiek szczerze.
- Dawno nie spotkałam człowieka, którego bym polubiła i nie chciała zabić. Cóż Hatsu, Ty też coś we mnie obudziłeś. Mam nadzieje, że się spotkamy jeszcze. - pomyślała przyglądając się mapie i notatce. Chwilę badała ścieżki i miejsce, w którym przebywa, by za jakiś czas zgiąć mapę razem z notatką i schować do kieszeni.
- Z pewnością się przyda. - szczególnie, jeżeli nie znała tych terenów za grosz.
Kilka minut później dostała swoje zamówienie. Tym razem dostała zwyczajną jajecznicę na boczku i cebuli, no i wodę do picia. Jedzenie było wyśmienite tak jak poprzedniego dnia, dlatego z chęcią zjadła pomimo, że nie była nawet głodna, a porcja była dość spora.
- Ile płacę za wszystko? - zapytała, a barman jedynie podał jej karteczkę z podliczonym każdym wydatkiem. Oczy białowłosej chwile nie wierzyły, lecz jednak to była prawda.
- Tutaj jest kurewsko drogo. - z tą myślą zapłaciła za wszystko i wyszła z lokalu kierując się na plac.
02.07.2013, 03:39
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#9

[MG]

Wysoki, wiekowy już nieco jegomość w czystych ubraniach sugerujących nieco ponadprzeciętny stan majątkowy, przysiadł w kącie karczmy. Zamówił coś, co barman określił jako "specjalność kuchni" i z wyraźnym zamyśleniem dłubał w tym przez około godzinę. Nie wydawał się mieć apetytu. Wyraźnie na coś czekał, bo co chwilę spoglądał w stronę wejścia do oberży.
Wydawało mu się, że o zleceniu dowiedziała się wystarczająca liczba osób. Nie miał zbyt dużego pola do manewru, bo z drugiej strony naprawdę nie chciał by całe miasto dowiedziało się o ucieczce dziewczyny. Miał nadzieję, ze jego posłańcy potraktowali sprawę z należytą delikatnością.
Ale czekał i czekał i na umówione miejsce nie przychodził nikt. Czuł narastającą irytację, niezdrowo zmieszaną z lękiem, że jeszcze osobiście będzie musiał latać za zbiegiem. A przecież w jego wieku to nawet niebezpiecznie wyjść dalej niż na obrzeża miasta.
Westchnął i znów skierował wzrok ku drzwiom. Może ktoś jednak przyjdzie.
04.12.2014, 10:27
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#10

Icarus wszedł do oberży podanej na tablicy ogłoszeń, na którą przypadkowo natrafił będąc w Peronie. Szukał nowych wyznaczników w życiu, którymi mógłby się kierować po incydencie w Mrocznej Puszczy- z bandytami, którzy go napadli, a którym oszczędził życie, następnie poznając ich historię i wysyłając ich w dalszą drogę. Przebywając więc w Peronie natrafił na prośbę pomocy... Wyruszył więc w drogę, omijając góry i szerokim traktem okrążył niebezpieczne Jezioro Grimssdel, trafiając do miasteczka i do tejże przytulnej gospody.
Pierwsze wrażenie zaskoczyło go... Nie spodziewał się zastać takich warunków i w pewnym sensie od razu zatęsknił za lasem i spokojnym życiem. No ale cóż, nie on wybierał miejsce spotkania i musiał się podporządkować jeśli chciał pomóc.
Kiedy drzwi się za nim zamknęły, ściągnął kaptur z głowy i natychmiast dostrzegł niecierpliwe spojrzenie, patrzące nań od strony samotnego jegomościa przy stoliku. Spokojnym krokiem podszedł do starca, poprawiając torbę i miecz, po czym stanął nad nim, mówiąc.
-Witaj Waść. Toż Ty zawołanie o pomoc wysłał?-
Spoglądał na niego, czekając na odpowiedź.
04.12.2014, 22:44
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna