Śpiący Okoń
#31

-Dobrze więc, tak jak powiedziała Finnelyn- powinniśmy już wyruszać. Więcej się od pana Waćpan nie dowiemy, a zwlekać też nie powinniśmy. Wyposaż nas w konie i prowiant po czym ruszmy w stronę tejże wieży, skąd zaczniemy poszukiwania. Może coś zastało przegapione. Nikt nawet nie zastanawiał się jak rycerz dostał się do wieży.- Powiedział, wyrażając swoje zdanie oraz popierając tym samym kobietę z bliznami na twarzy. Po własnej kwestii powstał i przesunął się na bok gotowy do drogi, dając do zrozumienia, że na razie dalsza dyskusja nie jest potrzebna. Być może więcej informacji wpadnie im do głów po zbadaniu miejsca porwania-to jest opuszczonej wierzy.
Krogulec podrapał się po brodzie i dodał jeszcze.
-Ja i mój towarzysz podróży jesteśmy gotowi.- powiedziawszy to stanął przy grupie, mając za plecami drzwi od budynku.
15.12.2014, 21:30
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#32

Draugdin również wstał od stołu. Wszystko było chyba już wyjaśnione i wytłumaczone. Wysokość nagrody była też zadowalająca.
Popatrzył po współtowarzyszach przyszłego zadania. Na dłuższą chwilę zatrzymał wzrok na Finnelyn. Ta łowczyni intrygowała go co raz bardziej. Mimo szpecący jej twarz blizn musiała, a raczej jak poprawił się w myślach była piękną kobietą. Piękną, intrygującą oraz charakterną. Poza tym podobnie jak on sam walczyła przy pomocy dwóch broni. Cieszył się z nadchodzącej przygody. Zapowiadało się naprawdę ciekawie.

Poprawił ekwipunek i rzekł:
-Posiadam własnego wierzchowca także dla mnie nie trzeba organizować środka transportu. Nie żebym był niewdzięczny i nie chciał skorzystać, ale mojego konia nie zamienił był na żadnego innego. A tak podsumowując nie żebym nas poganiał, ale czas trochę nagli. Im szybciej wyruszymy tym lepiej.

Ostatnie ukradkowe spojrzenie posłał w kierunku Finnelyn. Ta dziewczyna podobała mu się co raz bardziej
16.12.2014, 00:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#33

Nie podjęła się zadania dla pieniędzy, ale gdy usłyszała sumę, którą mogłaby otrzymać lekko zakręciło się jej w głowie. Zaczęła powoli rozumieć dlaczego tyle ludzi wyrusza na poszukiwanie przygód! Pociąg do niebezpieczeństwa i przeżycia niespotykanych wydarzeń ? Owszem. Góry złota w nagrodę? O cholera, to nawet opłacalne zajęcie.
Przez chwilę Ari snuła wyobrażenia o tym, jak zbija fortunę na takich i innych zadaniach, a później żyje spokojnie w wielkim domu z ogrodem i zagródkami dla owiec. Miła wizja tak ja otuliła, że mimowolnie uśmiechnęła się. Szybko jednak powróciła z krainy marzeń. Nie było czasu na rozmyślania skoro gdzieś tam hen daleko dziewczyna czekała na ratunek.
Podróż konno? Raz czy drugi karczmarka siedziała sama na koniu, gdy zaoferował jej to któryś z karczemnych gości. Kilka razy jechała wraz z którymś z wojowników, gdy akurat udało się jej w ten sposób złapać podwózkę do domu. Ale jazda na własną rękę, do tego dosyć szybka i na długi dystans? Tego jeszcze nie próbowała, ale cóż... zdeterminowana była, aby szybko opanować tą właśnie umiejętność. Podróże kształcą!
Wstała od stołu tak jak pozostali towarzysze przygody. Na razie wszyscy wyglądali nieco nieufnie. Podczas rozmowy ze zleceniodawcą tez nie rozmawiali między sobą tylko z nim samym. Dziewczyna miała nadzieję, że to się później zmieni.
- Wygląda na to, że wszyscy jesteśmy gotowi. -wzięła swój tobołek i ruszyła do wyjścia z karczmy razem z resztą.
Teraz wystarczyło zorganizować jakieś konie (oby przyjazne i spokojne, a zarazem szybkie) i ruszyć w stronę wieży, a później dalej na północ.
16.12.2014, 02:03
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#34

[MG]

Mężczyzna uśmiechnął się z zadowoleniem na słowa Finnelyn zwłaszcza, gdy pozostali tylko przytaknęli na tak szybkie zabranie się do roboty. Czas faktycznie naglił, a przecież, to głównie w interesie Magnusa było ich najwcześniejsze wyruszenie. Może nawet zaczął doceniać tę skleconą naprędce drużynę? W końcu mogli mu się trafić tacy, co to jeszcze powiedzą, że muszą wcześniej wyspać się porządnie, zjeść sute śniadanie i właściwie do końca następnego dnia mogą zbierać się do podróży. Tym przynajmniej nie brakło determinacji.
Słysząc, że jeden z mężczyzn posiada już własnego konia, stracił już właściwie wszystkie obiekcje. Nie byłoby przecież nic dziwnego w tym, gdyby z niechęcią podchodził do wynajdowania tak drogiej zaliczki wobec ludzi, których może więcej nie zobaczyć. Zaoszczędzenie nawet na jednym zwierzu było bardzo na rękę. Cóż, jadanie w takim miejscu wcale nie oznacza, że człowiek od razu może rzucać pieniędzmi na prawo i lewo.
Przez moment jednak wyglądało na to, że nad czymś jeszcze się zastanawia. Magnus podrapał się po brodzie, by po chwili pstryknąć palcami, jakby znalazł odpowiedź. Znów schylił się do swojej torby i wyciągnął z niej niewielki zwój, z którego oddał kawałek papieru, kałamarz i pióro, a po chwili także laseczkę laku - materiały, których większość ludzi w swych podręcznych bagażach nie potrzebuje.
Położył świstek na stole przed nimi, zabarwił kraniec pióra atramentem i szybko naskrobał kilka zdań. Pismo jego nie było zbyt wyraźne, ale jeśli tylko ktoś umiał czytać i mógł patrzeć na nie na wprost (odcyfrowanie go do góry nogami było praktycznie niewykonalne), mógł dostrzec nagłówek "Mój drogi przyjacielu, Heirinie...".
Kiedy skończył, wykonał jeszcze pod notatką zamaszysty podpis i złożył papier. Nie potrzebował świeczki, do skroplenia laku wystarczył mu niewielki płomień. Kiedy list został już zabezpieczony pieczęcią, mag odczekał chwilę, aż zastygnie ona, zwracając się przy tym do towarzyszy.
- Zabierzcie to do mojego przyjaciela Heirina Goblessa. Ma niewielką stadninę obrzeżach miasta, na wschodzie. Powinien bezgotówkowo wydać wam konie, sam potem ureguluję ten dług. Jeśli zaś chodzi o wieżę... - spojrzał po nich krótko, przesuwając gotowy już liścik na środek stołu. Najwyraźniej nie chciał wybierać kto ma wziąć na siebie jego ciężar. Niech sami obiorą sobie lidera.
- ...znajduje się ona jakieś dwa i pół kilometra, idąc drogą wychodzącą z miasta na północny wschód. Podchodząc, zobaczycie ją z pewnością. Znajduje się niemal w ruinie, ale wciąż jest dość wysoka, by ją dostrzec.
Po tych słowach, schował wszystkie swoje przybory do torby i podniósł emblemat. Pokazał go im ostatni raz, by przyjrzeli się dokładnie i schował do torby. Nie wstawał jednak. Najwyraźniej mieli iść sami.
- Postaram się was jeszcze złapać przy wyjściu z miasta. Tymczasem zjadł bym coś jeszcze na szybko.
Cóż, ze zdenerwowania prawie nie tknął swego posiłku, który leżał już zimny i niesmaczny.
16.12.2014, 15:25
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#35

-Dobrze więc, wyruszamy natychmiast. Pozwólcie, że zabiorę list i schowam go dobrze.- powiedział Icarus, podchodząc spokojnie i chwycił zawiniątko w dłoń. Miał nadzieję, że jego towarzysze nie będą mieli obiekcji co do jego decyzji. Umieścił pismo w prawie pustej sakwie, gdzie uchroni się przed zgnieceniem. Patrząc po obecnych nie mieli toreb, a z pewnością nie chcą, aby list zgubić. Jako człowiek wykształcony na swój sposób wziął za niego odpowiedzialność.
Kiedy nikt więcej nie miał niczego do powiedzenia ruszył powolnym krokiem w stronę drzwi i zatrzymał się, czekając na resztę podróżników. Ruszył razem z nimi do stadniny...

Zastanawiał się tylko jak pójdzie mu jazda konno. Nie pamiętał nawet czy kiedyś zbliżał się do koni. Jednak jego doświadczenia ze zwierzętami powinny mu pomóc.
16.12.2014, 15:50
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#36

Och, ona jeździła konno, dawno temu, bardzo dawno, ale skoro już się czegoś spróbuje, to powinno się później dać sobie z tym radę, prawda? Sięgnęła myślami do czasu kiedy ostatni raz dosiadała wierzchowca i zaraz skrzywiła się niezadowolona. Pamiętała. Pamiętała chmurne oczy Hakasza opowiadającego jak łatwa jest jazda konna i jego czekoladowe włosy targane wiatrem kiedy galopował na karej klaczy, jednej z stadniny swego ojca. Jaksza, jeszcze wtedy bardzo młoda, uczyła się szybko, srokaty konik był łagodny i na tyle spory żeby unieść ich oboje, to jest ją i młodzieńca. Troszkę się bała, narzekała że się nie nauczy i że woli bawić się z psami niż nawiązywać znajomości z wierzchowcami, młodzieniec zaś, właściwie ignorując gderanie ukochanej cierpliwie prowadził konia, przed sobą mając jasnooką. Dopiero później, kiedy Jaksza odważyła się już jeździć konno sama, przemierzali lasy, polany i pastwiska w szalonych wyścigach. Wszystko pamiętała, jakby ich gonitwy miały miejsce wczoraj, tryumfalne uśmiechy na wilczym obliczu Hakasza kiedy jego wierzchowiec okazywał się szybszy, swoją radość kiedy wygrywała... To było tak dawno. Jeszcze zanim zdecydowali się odejść, może gdyby nie to, dziś nadal mieszkałaby z swoim ukochanym.
Potrząsnęła głową, złocista grzywka osunęła się, przysłaniając kryształowe oczy połyskujące tajemniczo. Bez słowa ruszyła ku wyjściu, by obrać kierunek na stadninę i tam odebrać konia. Ach, co do listu, to Finnelyn torbę nosiła, owszem, ale skoro ktoś inny podjął się zmartwień o losy dosyć ważnego dokumentu, dobrze, niechże pilnuje. Łowczyni nie zamierzała nikomu przewodzić, czy też za kogoś, lub coś brać odpowiedzialność. Nerwowym ruchem odgarnęła włosy z oczu, dwa i pół kilometra drogi to stosunkowo nie aż tak znowu daleko, właściwie piętnaście, może dwadzieścia minut drogi pieszo jeśli ktoś maszerowałby naprawdę leniwie. Fakt że zleceniodawca nie ma ochoty wyruszać z nimi w niczym nie zdziwił łowczyni, po co ktoś taki zwoływałby najemników, gdyby mógł sam załatwić sprawę?
16.12.2014, 18:06
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#37

Zleceniodawca musiał być nieźle zdesperowany, skoro bez mrugnięcia okiem był w stanie wyłożyć smoki na konie oprócz tak wysokich nagród, o których wspomniał. Dziewczyna, którą im uprowadzono musiała mieć większą wartość, niż Ari przewidywała.
W zasadzie, gdyby się tak dobrze zastanowić, jej wartość powinna być wysoka do momentu w którym magowie i inne mądre głowy odkryją co z nią jest, dlaczego cieknie magią i takie tam. A później... albo czeka ich rozczarowanie, albo wręcz przeciwnie.
Konie... ciekawe, czy pozwolę im je zatrzymać i jakie to w ogóle będą. Nie znała się na rasach, ale zawsze podobały jej się masywne, zimnokrwiste konie (co nieco pozostało jej w głowie z tego co słyszała w karczmie).
Żeby nie opóźniać, czym prędzej ruszyła do wyjścia. I ona miała tobołek, którego wcześniej Krogulec mógł nie zauważyć, ale nie przeszkadzało jej, że on się nim zajął. Nie czuła się przywódcą, ani nie myślała nawet że mogłaby nim być. No, przynajmniej na swojej pierwszej wyprawie.
Szybko dołączyła do Krogulca i Finnelyn, starając się dotrzymać mu kroku. Ona i jej krótkie nóżki, uch.
Idąc tak w stronę stadniny wraz ze swymi nowymi towarzyszami podróży czuła się nieco dziwnie. Tak, jak w karczmie w zasadzie mogła rozmawiać praktycznie o niczym i ze wszystkimi, tak to towarzystwo wydało się jej nieco niechętne do nawiązywania kontaktu. Wiadomo, że przeczucia i pierwsze wrażenia mogą być mylne, nie mniej jednak czuła sporą rezerwę. Już już chciała rozpoczynać rozmowę, ale milkła zanim zdążyła wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk. Miała tylko nadzieję, że atmosfera się zmieni i że jeszcze nawet znajdą uciekającą magiczną pannę, całą czwórką będą cieszyć się z zadania, żartować i śmiać się. Ot, takie małe proste marzenia. No ale kto wie, czy się spełnią.
W sumie zaczęła się zastanawiać, czy jej wyobrażenia przygód są bliskie rzeczywistości...
W międzyczasie wyjęła z tobołka kawałek łoscypka który zrobiła z mleka swoich łowieczek i wsadziła go sobie do ust. No tak, nic nie zjadła w karczmie, nawąchała się tylko różnych zapachów a teraz zrobiła się głodna.
16.12.2014, 20:07
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#38

Rozmowa byłą zakończona. Tak jak lubił - krótko, konkretnie ii bez owijania w bawełnę i bez targów o wynagrodzenie. Swoją drogą dziewczę musiało być więcej warte niż zleceniodawca starał się im pokazać. Cóż będzie jeszcze czas żeby to wykorzystać.

Ruszył za nowymi towarzyszami w kierunku wyjścia. Swoją drogą zastanawiał się kto z nich na ile potrafi jeździć konno. Nie było co ukrywać, że oddziałem lekkiej jazdy szybkiego reagowania raczej nie będą. Posiadanie konia nie było czymś super nadzwyczajnym. Natomiast z umiejętnością jeżdżenia na nim było już różnie. Fakt, że każdy kto nie bał się dużego zwierzęcia lub potrafił nie okazywać strachu, mógł sobie radzić z jazdą nie najgorzej.

Prawdziwymi umiejętnościami dobrzej lub nawet bardzo dobrej jazdy konnej poza szkolonymi żołnierzami niewielu się mogło pochwalić. Nie znał tych ludzi. Tworzyli drużynę od kilku minut. Nie wiedział komu i w jakim stopniu można zawierzyć. O zaufaniu na tą chwilę w ogóle nie było mowy. Dlatego też a nawet głownie z tego powodu postanowił nie zdradzać się na razie z faktem, że jeździectwo ćwiczył od dziecka i opanował je w stopniu co najmniej ponad przeciętnym.

Czas ruszyć w drogę. Zobaczymy co przyniesie ta wyprawa.
17.12.2014, 00:20
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#39

[MG]

Ostatnim pożegnaniem Magnusa, było skromne skinienie głową ku podróżnikom. Później już zaś oddał się rozmowie z kelnerką, zagadując ją w temacie obiadu. Musiał się przecież wytłumaczyć z rozbabranej, wystygłej porcji na stole.

Tymczasem na dworze panował rześki, nieco chłodnawy dzień. Życie jednak toczyło się rytmem obowiązującym w mieście od dawien dawna zwłaszcza, gdy szło się nieopodal rynku. Choć mieścina Grimssdel nie mogła bogactwami przyrównywać się do większych miast, a część gospodarujących tu kupców była po prostu rybakami, przejezdni kręcący się przy kramikach nadawali temu miejscu dużo żywszy klimat miasta wręcz turystycznego. Wiele osób było zapewne tylko przejazdem, ale czyż można odmówić sobie egzotycznych ryb, świeższych niż te rozwożone stąd do innych miast, bo sprzedawanych właściwie u źródła wyłowu?

Droga ku stadninie nie była skomplikowana, o ile tylko ktoś potrafił obrać sobie kurs na stały azymut. Gdyby jednak nasi towarzysze zgubili się, większość mieszkańców z pewnością byłaby w stanie pokierować ich znów we właściwym kierunku. W ten oto sposób dotarli by więc do stadniny położonej właściwie już za miastem, obejmującej dwie stajnie, mały, schludny biały dom i ciągnące się poza zasięg ich oczu pastwisko, ogrodzone drewnianą barierką.
A na pastwisku - chodziły, biegały, odpoczywały - konie! Żadne tam oczywiście czystokrwiste czy nadające się pod rycerskie siodło, ale rżące i parskające zdrowo, najwyraźniej zadowolone z życia.
Poza nimi, na pastwisku znajdowały się jeszcze dwie istoty, akurat ludzkie. Jednym był młody, na oko ośmioletni, chłopiec. Siedział na niedużej łaciatej klaczy, zaciskając małe paluszki w jej grzywie i z dziecięcą iskrą w oczach parzył na starszego, niezbyt wysokiego lecz dość krępego mężczyznę. Chociaż włosy przycięte dość krótko, przeplatały już pasma siwizny, gorzką pomyłką byłoby uznać go za choć trochę zniedołężniałego. Wyglądał jakby był w stanie utrzymać w miejscu nawet narowistego rumaka. Cóż, bardzo możliwe.
O przyjściu gości, ostrzegła go szczekanie psa, który uwiązany był do ściany budynku za pomocą łańcucha. Wówczas mężczyzna odwrócił się, rzucił jeszcze coś w stronę dzieciaka na koniu i ruszył na spotkanie osobom, które zapewne wziął za potencjalnych klientów.
- Witam - powiedział z uśmiechem uprzejmym, choć ton miał stanowczy, fachowy, daleki od cukrowatości handlarzy, którzy za wszelką cenę chcą wcisnąć człowiekowi towar - Heirin Gobless, do waszych usług. - wyciągnął rękę, by po kolei uścisnąć ją każdemu.
18.12.2014, 11:16
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Śpiący Okoń
#40

Icarus przyjrzał się uważnie zwierzętom, które zadowolone z egzystencji przebywały na pastwisku. Na pierwszy rzut oka widać było, że gospodarz dba o swoje konie. Widocznie cała jego rodzina żyła z tego interesu i zajmowała się stadniną.
Widząc hardego starszego mężczyznę odwzajemnił uśmiech i uścisnął mocno dłoń, aby wiedział, że ma do czynienia z porządnymi ludźmi.
-Witaj panie Gobless. Przynosimy posłanie od zapewne Twego przyjaciela czy znajomego Mangusa.- powiedział na wstępie, zaczynając przed wszystkimi konwersację. Wyciągnął świeży list i podał go Heirin' owi, mówiąc:
-Ten list powinien wszystko wyjaśnić. Szczerze mówiąc, nawet nie wiemy co jest tam napisane. Proszę także o pośpiech...- czekał aż ten przeczyta list cały czas lekko się uśmiechając.
18.12.2014, 18:08
Przeczytaj Znajdź Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna