Karczma "Stara Rama"
#1

Miejsce to tylko z nazwy jest karczmą, w rzeczywistości przypomina ono lokal dla bogaczy - i tak w rzeczywistości jest. Pośród wielu murowanych budynków stoi jeden niewyróżniający się zbytnio. Oczy przykuwa szyld, który jest nietypowy i wisi nad sporymi, podwójnymi, dębowymi i malowanymi drzwiami. Niby obraz oprawiony w zniszczoną ramę podłużną ramę. Na malunku ukazującym leśne gąszcze jest zgrabnie namalowany grubym pędzlem napis "Stara Rama". Wchodząc do środka możemy zostać zachwyceni zapachem oraz widokiem. Czuć tutaj zawsze smakowitą pieczeń z dzika, bądź innej zwierzyny dzikiej, gdyż to ona jest specjałem. Do czerwonego mięsa pasuje wino, z którego słynie lokal i nie są to plotki, a prawdziwe informacje. Przechodząc do wystroju można uznać, że jest niezmiernie elegancko. Podłoga drewniana, z niezmiernie ciemnego hebanu, a stoliki jak i reszta mebli z równie niespotykanego drzewa - białego dębu. Kontrastujące ze sobą kolory dopełnia szare ubarwienie ścian, które w znikomym świetle z ogromnych, drewnianych żyrandoli wydaje się nie do rozpoznania czy to biel, czy jednak szary. Na końcu stoi długi szynkwas wykonany również z białego dębu, lecz tym razem z dodatkami zwyczajnego dębu dla większej estetyki. Obrazy, których w całej karczmie jest aż 12 odpowiadają po kolei krajobrazom polan w różnych miesiącach roku. Od razu widoczny jest kunszt z jakim wykonane zostały dzieła. Nawet niewprawne oko zauważy, że artysta nie był byle żebrakiem ulicznym rysującym portrety, by zarobić na chleb. Przy środku sali stoją kwadratowe stoliki, niewielkie, a przy ścianach okrągłe - jeszcze mniejsze, dwuosobowe. Na nich położony jest biały ubrus i smukły, wysoki wazonik, w którym zawsze są świeże kwiaty z długimi łodygami. Oczywiście nie mogło zabraknąć świec, gdyż lokal stawia na klimat i atmosferę. Za ladą można dostrzec pokaźną kolekcję alkoholi innych niż wino, gdyż to jest przechowywane w specjalnej piwniczce. Oprócz tych pomieszczeń jest tutaj jeszcze spora kuchnia i zaplecze. Nie znajdziemy w tym miejscu noclegu, a jedynie karczmę, w której możemy uspokoić głód i pragnienie fizyczne, jak i duchowe, estetyczne.
Pracuje tutaj aż 6, a czasem nawet 7 osób.
Za szynkwasem stoi dosyć niski mężczyzna o pulchnej twarzy ozdobionej pokaźnym wąsem. Ubrany jest on w elegancką białą koszulę z kamizelką i czarną muchą pod szyją. Ma na sobie czarne, materiałowe spodnie i tego samego koloru lakierki. Kelner ubrany jest podobnie, lecz ma na sobie marynarkę dopiętą na jeden guzik. Jest nim młody wyglądający na 19 lat, niezbyt urokliwy, aczkolwiek o niezmiernie miłym i dźwięcznym głosie chłopak. W większym tłoku towarzyszy mu przystojny blondyn z długimi włosami związanymi w kucyk. Przy drzwiach stoi człowiek ubrany w ten sam sposób co kelnerzy, lecz zamiast muchy ma krawat. Jest to swego rodzaju ochroniarz, który wpuszcza jedynie elegantszych członków społeczeństwa i rozbraja ich na wejściu z groźnych przedmiotów. Krążą plotki, że niezmiernie wspaniały jest w walce wręcz, a i podobno magią włada. W kuchni urzęduje dwóch kucharzy, których nikt nie widział nigdy. Po sali krząta się ubrana w czarną smukłą spódniczkę do kolana, w niskie czarne pantofelki, w czarne rajstopy i białą materiałową bluzeczkę dziewczyna, która zajmuje się sprzątaniem. Ma na oko 17 lat i jest niezwykle urokliwą posiadaczką błękitnych jak bezchmurne niebo oczu i brązowych prostych niczym druty włosów, które upina w kok.
Miejsce to jest drogie, nawet bardzo. Jednakże przez znaczenie Lothil bywa tutaj zawsze trochę ludzi, że zostaje jedynie kilka wolnych miejsc. Jedzenie jest bardzo dobre, jednak na świecie jest więcej lokali podających wspanialsze potrawy. Zaś wina nie mają sobie równych. Kolekcja jest ogromna i droga, jednak koneserzy z całego globu przyjeżdżają, by tylko spróbować trunku, który powinien swoją ceną odstraszać. Oczywiście nie brakuje też tańszych win, jednak mało kto je zamawia.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.07.2013, 20:20 przez Seitaro.)

25.07.2013, 04:28
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#2

Madeleine nudziła się od pewnego czasu, włóczyła się bez celu po mieście, aż w końcu postanowiła odwiedzić jakąś karczmę bądź gospodę. Może żeby zjeść, może żeby się pobawić. Była akurat w dzielnicy kupieckiej, więc weszła do najbliższej, która okazała się być nie byle jaką. Wręcz... Piękną jak na takie miejsce. Bardzo nastrojową i ciekawą. Niby budynek taki sam jak wszystkie inne, ale od środka niezwykły. Anty sama nie wiedziała czy pasuje do tego miejsca - ale mogła się uznać za jedną z najelegatniejszych magicznych dziewcząt w Atarashii. Nie ubierała się tylko wygodnie, ale także estetycznie. Większość czarodziejek stawiały przede wszystkim na wygodę, wręcz nie przejmowały się zbytnio ubiorem i często przypominały zwykłe miastowe dziewczyny. Ino przekroczyła próg, jej drogę zagrodziło czyjeś silne ramię.
- To proszę mi oddać - wskazał na sztylet w pochwie u pasa Leny nadzwyczaj elegancki ochroniarz. Dziewczyna westchnęła smutno.
- Ale ja przecież nie będę go używać... - próbowała się bronić.
- Do jedzenia na pewno nie będzie Pani potrzebny, a jeśli zdecyduje się Pani wyjść, to przysięgam, że do Pani wróci - był nadzwyczaj grzeczny, więc Madeleine nie chciała się dłużej opierać. Odpięła broń od pasa i podała mężczyźnie. Był magiem, czuła jego energię magiczną. Uśmiechnęła się, że nie jest tu jedyna.
- I może jeszcze pelerynę..? - zapytał, a Anty mina zrzedła.
- Sama sobie poradzę, dziękuję - odparła spokojnie i zdjęła z siebie swój ukochany błękitny przyodziewek. Zawiesiła ją na wieszaku blisko wejścia. Była to dla niej nowość, bo zawsze płaszcz lądował w iście niedbały sposób na podłodze. Jednak, gdy miałby to zrobić ktoś inny niż posiadaczka - pewnie szybko zostałby pozbawiony przez nią którejś części ciała.
'Mam siedem tysiaków, mogę zaszaleć' - pomyślała i podeszła do lady. Stało przy niej równie szykownych dwóch kelnerów i... barman to chyba niezbyt odpowiednie słowo dla takiego miejsca. Mniejsza z tym. Lena przekrzywiła lekko głowę i uśmiechnęła się, patrząc na całą trójkę.
- Czuję cudowną woń dziczyzny, więc chciałabym zamówić pieczeń z dzika... Już nie mówię, że dobrą, bo to oczywiste - mówiła z gracją, ciągle się uśmiechając - A do tego wino... słodkie wiśniowe - zapłaciła za wszystko i rozejrzała się po lokalu. Aż dziwiła się, że jest w takim miejscu. I jak tu pachnie...
'W sumie jestem sama, ale może jakiś młody dżentelmen się do mnie przysiądzie...' - rozmarzyła się mag i usiadła pod ścianą przy jednym z okrągłych stolików. Powąchała delikatnie kwiatka w wazoniku i zaczęła wypatrywać kelnera ze swoim daniem.
28.07.2013, 00:44
Przeczytaj Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#3

Podróże po Lothil, w którym mag ma dom zawiodły go przez sklepy z odzieżą do tego miejsca. Już w ulubionej marynarce przekroczył próg zwabiony ciekawym szyldem. Fala zapachu uderzyła w niego pobudzając głód, który już i tak był wystarczający. Widok jaki zastał był co najmniej wspaniały. Tak eleganckiego lokalu nie widział chyba nigdy, a w swoim życiu był w wielu podobnych. W końcu nie pochodzi z biednej rodziny i czasem musiał być na jakimś dziwnym, rodzinnym spotkaniu.
- Witam, zanim pozwolę panu przejść dalej proszę oddać mi swoją broń. - usłyszał od mężczyzny stojącego przy nim. Myśl o rozstaniu z jego mieczem trochę go zasmuciła. Zawsze miał go przy sobie i bez niego czuł się... bezbronny? Może trochę. Odpiął miecz i złożył na ręce człowiekowi, który go o to poprosił.
- Jeszcze ten sztylecik. - dodał widocznie ochroniarz. Zdziwił go, przecież miał go w pasku zakryty marynarką. Wyciągnął podarek od Djimona i oddał również z grymasem na twarzy.
- Proszę. - rzekł i ruszył rozglądając się po sali. Pusto, oprócz jednej urodziwej damy zasiadającej samotnie. Mag uśmiechnął się i spoglądając na nią podszedł pod szynkwas.
- Witam, chciałbym prosić o specjał lokalu, tylko taki bym mógł się nasycić. W dodatku chciałbym dobre, czerwone wino pasujące do potrawy. Wszystko proszę podać do tamtego stolika. Dziękuję. - mówiąc o miejscu wskazał ten, przy którym siedzi dziewczyna. Następnie zapłacił za zamówienie. Rozglądnął się jeszcze po pomieszczeniu. Jego oczy przykuły obrazy, lecz nie tak bardzo jak kobieta.
- Cóż, wracamy do starego życia. Dobrze, że zarobiłem trochę pieniędzy... bez wsparcia domu trochę ciężko. - pomyślał i podszedł powolnym krokiem z delikatnym uśmieszkiem na twarzy do stolika, jedynego zajętego. Gdy już dotarł stanął naprzeciw i z uśmiechem ukłonił się chowając lewą rękę za plecy, a prawą trzymając na lewej piersi i powiedział.
- Witam uprzejmie. Moje imię to Ray, czy mógłbym się przysiąść? Jeżeli to nie za wiele. - po tych słowach wyprostował się i uśmiechnął szczerze pokazując delikatnie uzębienie. Wiedział, że jeżeli ktoś jest w takim miejscu to w domu wpojono mu trochę kultury dlatego takie odniesienie do młodej damy miało najwięcej procent na powodzenie.
28.07.2013, 01:21
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#4

Anty właśnie poprawiała sobie gorset. Uwielbiała tą część garderoby. Miała je przeróżne - skórzane, bardziej materiałowe, nawet metalowe... A ten który miała obecnie na sobie, jest jednym z najbardziej szykownych, jakie posiada. Z atłasowymi wstawkami i zakładkami, jedynie trochę odsłaniał wdzięki dziewczyny, nienagannie, a medalion z mlecznym bursztynem mógł tylko przykuwać uwagę właśnie do dekoldu. Spodenki idealnie pasowały do góry, tak samo jak szare wełniane nadkołanówki z czarnymi kokardkami po bokach, no i czarne botki. Założyła nogę na nogę, a w tym samym czasie do lokalu wszedł interesujący młodzieniec. Oparła głowę na dłoni, a łokieć położyła na podparciu krzesła i patrzyła na niego. Podszedł do szynkwasu i wskazał w jej stronę. Zdziwiła się.
'Chyba będziemy miały towarzystwo...' - zaśmiała się figlarnie Rebecca - 'Niezła sztuka...'
Lena milczała. Zrobiło jej się tylko nieco cieplej. Tymczasem przyszedł do stolika on. Ukłonił się kulturalnie, aż mag się uśmiechnęła.
- Ray... Ciekawe imię. Ja nazywam się Madeleine... - podała mu rękę i spojrzała mu w oczy. Iście niebieskie. Może już miała rumieńce na twarzy, ale starała się na to nie zważać.
- Oczywiście, usiądź, będzie mi bardzo miło zamienić z kimś kilka słów - położyła dłonie na stoliku i wbiła w nie wzrok. Zaraz się odezwała.
- Co robisz w Lothil i za czym podążasz? - spytała cicho chłopaka i nieopatrznie przygryzła delikatnie wargę, po czym uniosła kąciki ust w uroczym uśmiechu.
28.07.2013, 02:06
Przeczytaj Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#5

Jednak ten dzieciak z wprawy nie wyszedł. Znów powiodło mu się, chociaż to był mały sukces, lecz czuł, że dobrze mu idzie i jest na dobrej drodze. Ujął jej wystawioną dłoń równie delikatnie co dziecko, które stara się łapać płatki śniegu i zatrzymał się w pół uklęknięciu na prawym kolanie, gdy złożył delikatny pocałunek na skórze dziewczyny. Wtedy podniósł wzrok i spojrzał jej w oczy, a następnie wyprostował się dalej wpatrzony.
- Coś jest nie tak... pierwszy raz jest coś nie tak. - pomyślał patrząc wgłąb jej duszy, a raczej dwóch, które odczuwał przez spojrzenie.
- Miło mi poznać - w tym momencie zatrzymał się chwilę i z delikatnym uśmiechem dodał. - Madeleine. - a następnie usiadł przy stoliku i położył przedramiona na oparciach.
- W Lothil znalazłem się dziwnym trafem. Nigdy nie myślałem, że będę tutaj mieszkał. Pozwolę sobie zdradzić, że jestem magiem i ukończyłem dość poważne zadanie. W nagrodę dostałem dom w tym mieście dlatego też tutaj spaceruję ulicami poznając okolicę. Zupełnie przypadkiem trafiłem do tego lokalu, ale nie żałuje tego. - uśmiechnął się i dalej patrzył w oczy pomimo, że w dość drastyczny sposób medalion przykuwał uwagę do piersi. Lecz Ray zawsze patrzył w oczy, gdyż to z nich czytał. Przypomniał sobie, że pytała również o cel. Nie mógł jej powiedzieć, że jego celem jest uwodzenie kobiet, jak największej ilości kobiet. - Podążam... za chwilą? Raczej tak, nie mam swoich wielkich celów. Chciałem wyrwać się z rodzinnej miejscowości to wyruszyłem w podróż, zawsze robiłem co chciałem i teraz tylko czekam aż najdzie mnie na coś ochota, wtedy za tym podążę. - jednak jakoś wybrnął i o dziwo nie skłamał. Tak było naprawdę, podążał za pragnieniami.
- Mogę być nieuprzejmy, lecz muszę zapytać. - powiedział i pochylił się do przodu opierając głowę o złożoną w niezgrabną pięść dłoń, łokieć wylądował na stole, a jego wzrok głęboko w oczach młodej damy. - Madeleine, czy Ty masz dwie dusze? - prosto z mostu, gdyż męczyło go to, że miał utrudnione czytanie z jej uczuć. Jedna dusza wskazywała niepewność, zawstydzenie, a druga zainteresowanie i raczej podniecenie sytuacją, ale która była właściwa? Raczej pierwsza, gdyż na taką wyglądała dziewczyna.
28.07.2013, 04:24
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#6

Lena uśmiechała się cały czas. Chłopak zaczynał się jej coraz bardziej podobać. Gdy pocałował jej dłoń, na jej policzkach znów ukazał się znak zawstydzenia.
'No, Anty, nie bądź ciota...' - zbeształa drugą duszę Reb.
'Ale dla mnie to... coś nowego' - odparła mentalnie Madeleine - 'Nigdy tak nie rozmawiałam z chłopakiem... Może trochę nawet jest sztywno jak na moje gusta, ale szczerze... Zaczyna mi się podobać. Choć wolałabym polatać po łące, pośmiać się, powrzeszczeć i różne takie...' - dodała.
'Jesteś chłopczycą i zawsze stroniłaś albo po prostu o tym nie myślałaś... Ale przecież w końcu kiedyś trzeba zacząć polowanie, a ty się do tego nadajesz jak mało kto' - Lena niezbyt rozumiała słowa Rebecci, ale wyszło na to, żeby zaczęła podrywać... facetów? Poza tym chłopak cały czas się wpatrywał w jej oczy. Słuchała go grzecznie ze słodkim, lecz nie przesadnie słodkim uśmiechem.
- Mi również bardzo miło poznać. Możesz jeszcze mówić do mnie Lena albo Anty, jak chcesz - puściła dyskretnie oko do niego i zaśmiała się cicho. W tej chwili przyszedł kelner z zamówioną pieczenią i winem. Madeleine podziękowała mu, a ten odszedł, lekko się ukłaniając i życzył smacznego. Powąchała wino i upiła nieco.
- Ja też jestem w Lothil właściwie przypadkiem... - woń słodkiego trunku przyjemnie drażnił ją w nozdrza. Gdy Ray mówił o swoim celu podróży, Anty zorientowała się, że sama go właściwie nie ma. Odnaleźć Grina? Wymordować cały czarny zakon..? Nic właściwe nie pasowało. Nie miała celu. Mag przysunęła się bliżej stolika, tak, by mogła oprzeć na nim obydwie ręce. Lewa leżała w stronę drugiej, a paznokcie delikatnie stukały w blat stołu, tłumione przez obrus. Prawa ręka akurat podpierała głowę dziewczyny. Lena nieco się zmieszała, że chłopak wspomniał o jakimś pytaniu. Uniosła brwi, gdy zapytał, czy ma dwie dusze. Jej zdziwienie sięgnęło granic.
'Hyhy, przejrzał nas' - zaśmiała się Reb - 'Pewnie jest magiem duszy, zwykli ludzie tego nie widzą, a oni owszem... Wątpię żeby miał jakąś samorodną zdolność widzenia dusz ludzkich, wtedy by miał inne oczy.'
Anty westchnęła.
- No tak, przejrzałeś mnie... - jej śmiech był bardzo niepewny, opuściła wzrok - Ale z tym jest związana bardzo długa i kręta opowieść... Pozostawię Cię narazie w niewiedzy - wypiła łyk wina i z uśmiechem zabrała się do krojenia pieczeni. Ukroiła kawałek i wzięła go do ust. Żuła go, patrząc nadal magowi w oczy i starła serwetką sos, który przypadkiem znalazł się blisko ust dziewczyny.
28.07.2013, 09:13
Przeczytaj Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#7

- Więc zostańmy przy Lena, jest łatwiej. - powiedział i uśmiechnął się lekko. Potrawa dziewczyny dotarła więc jego powinna być już za niedługo. Jego głód przeszedł już w taki stopień, że nawet go nie czuł. Gdy nowo poznana wspomniała o duszach jego mina spoważniała.
- Jak wolisz, na wszystko przyjdzie czas. - wtem przyszedł i kelner z zupą grzybową, winem i kawałkiem pieczonego mięsa z dzika w sosie. Położył wszystko przed Ray'em, a ten tylko uśmiechnął się w znaku podzięki. Nagle zaburczało mu w brzuchu, dość głośno. Speszony wyszczerzył swoje ząbki i zaczął się drapać po głowie.
- Przepraszam, ale wiesz... nie jadłem od chyba trzech dni... więc to co zobaczysz to tylko zaspokajanie głodu, nie zraź się. - i chwycił za łyżkę, którą w zastraszającym tempie opróżniał miskę. Nie minęło kilka chwil, a potrawa została zjedzona. Wziął serwetkę i wytarł usta, a następnie nalał sobie wina mówiąc.
- A Ty? Masz jakieś marzenia? Cele życiowe? - zapytał z czystej ciekawości. Zaczął kręcić kieliszkiem wina i przyglądać się mu, a później nawet wąchać. Nie znał się i nie wiedział co to znaczy, ale dobrze wyglądało jak się tak robiło. Podpatrzył to u przyjaciela ojca, który był koneserem win.
- Wznoszę toast za nasze spotkanie. - powiedział z podniesionym kieliszkiem i upił łyk. Rzadko pił alkohol dlatego nie wiedział czy wino, które pije jest dobre. Smakowało mu i wiedział, że jeszcze nie raz się napije jednak nic więcej. Odłożył szkło i przestawił potrawy. Znów zaczął łapczywie jeść, a porcja znikała bardzo szybko.
28.07.2013, 23:29
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#8

Spokojnie jadła swoją porcję, gdy chłopak aż pochłaniał cały talerz, najpierw zupy, a później pieczeni. Uśmiechnęła się rozbawiona i odparła:
- Smacznego... Ja tak jem, jak nikt nie widzi - zaśmiała się i otarła usta serwetką. Zjadła już połowę dziczyzny, gdy padło pytanie o jej cel w życiu. Zastanawiała się chwilę.
- Znaleźć szczęście. Moje życie nie byłoby takie skomplikowane, gdyby właśnie nie moja druga dusza... Moim marzeniem to przerwać w końcu tą przytłaczającą samotność. Jest mi ciężko. Chciałabym w końcu kogoś mieć, choćby przyjaciela... Bo miłość często odchodzi, a przyjaciel zostaje - popiła trochę wina i spojrzała smutno na Raya - Chociaż... moja przyjaciółka poznała pewnego młodzieńca i już nie chciała na mnie zwracać uwagi. Jedynym oparciem dla mnie był brat... Mój kochany brat - Anty przygryzła mocno wargę, by nie myśleć o płaczu i odgonić natrętne łzy. Rozklejanie się przez ledwo poznanym chłopakiem to obciach.
- Ale odeszłam, a on wyjechał - dokończyła - Odtąd jestem sama i mogę tylko prowadzić dialogi ze swoją drugą duszyczką. Tak na marginesie, to ma na imię Rebecca i by miała 43 lata - przełknęła łyk wina i westchnęła.
- Toast - przytaknęła i wzniosła lampkę w górę.
- A ty masz kogoś czy też jesteś takim 'samotnym białym żaglem'? - pochyliła się lekko w stronę towarzysza, patrząc mu w oczy - Masz domek, nie? Ja jeszcze nie mam, przydałoby się kupić... Chyba tu zamieszkam, czemu by nie - uśmiechnęła się delikatnie. Skończyła pieczeń i rozsiadła się wygodnie. Złożyła ręce w koszyczek i spytała jeszcze:
- Powiedz, jak widzisz moje dusze? Potrafisz je wyczuć w dużej odległości? Jesteś magiem duszy, tak?
29.07.2013, 00:32
Przeczytaj Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#9

Chłopak jednak z pośpiechu nie dał rady dokończyć drugiego dania i zostawił go mniej niż połowę. Odstawił talerze na bok, a kelner zabrał je, gdy tylko zauważył.
- Smakowało? - zapytał już odchodząc młodzieniec.
- Tak, bardzo. Dziękuje. - odrzekł mag i wrócił do rozmowy z Leną. Otarł usta serwetką i przysunął do siebie kieliszek z winem.
- Jesteś samotna? Masz drugą duszę, przecież jej zachowanie wydaje się, że wspiera Cię. Przynajmniej ja tak to widzę. - powiedział i napił się łyk wina. Po czym uśmiechnął się i podał jej swoją rękę.
- Ja mogę na początek zostać Twoim przyjacielem. Wystarczy, że uściśniesz mi dłoń. - rzekł rozbawiony, lecz przeraźliwie szczery i zaśmiał się dziecinnie. Słysząc słowa o imieniu drugiej duszy wstał i ukłonił się w ten sam sposób co podczas przedstawiania się z dziewczyną na początku.
- Miło mi Ciebie poznać, Rebecco. - wiedział, że jej dusza widzi to samo co Ona i słyszy to samo, więc wolał się przedstawić, by poczuła się zauważona. Pewnie brakuje jej tego uczucia, gdyż jest w tym młodym ciele, a ma 43lata. Następnie znów usiadł i bawiąc się winem w kielichu odpowiedział.
- Ja mam jedynie siostrę. Czasami nie wiem czy mnie nienawidzi czy kocha. Chyba aż tak nie bije się młodszego braciszka z miłości? Jednak jest mi bliska jak nikt inny, teraz po stracie rodziców jeszcze bardziej. Czuje się źle, że ją zostawiłem dla własnych zachcianek podróży. Ogólnie to jestem kawalerem jeżeli o to też Ci chodziło. - mówiąc ostatnią kwestię roześmiał się lekko i odłożył szkło poprawiając swoją pozycję siedzenia.
- Mam tutaj domek. Dziwną propozycje wysunę lecz możesz ze mną zamieszkać. Chociaż o czym ja mówię... mam jeden pokój sypialniany. Idiota ze mnie, kolejna gafa przez brak myślenia. - skarcił siebie i znów lekko roześmiał. - Gdybyś tu zamieszkała to mielibyśmy blisko do siebie co umożliwiałoby nam spotkania. W ten sposób nie czułabyś się taka samotna. - dodał i uśmiechnął się życzliwie, lecz słysząc pytanie o sposób widzenia duszy jego uśmiech zmienił się na coś w stylu dumy.
- Jestem Ray Yuzuhira, mag Dusz. Potrafię wyczuć dusze na dużą odległość nawet do 2 kilometrów, lecz w Twoim przypadku jest inaczej. Kolejną moją zdolnością jest czytanie w stanie duszy poprzez patrzenie w oczy. W ten sposób wiem czy jesteś w tym momencie zła, szczęśliwa, podejrzliwa albo inna. U Ciebie czułem dwie różne fale duszy i dwa różne odczucia co sprawiło, że zapytałem. Jeżeli byłem nieuprzejmy to musisz mi wybaczyć, myślałem, że moja umiejętność szwankuje. Nigdy nie spotkałem kogoś z dwiema duszami, to unikalne, wyjątkowe. - skończył i znów napił się wina, lecz teraz do końca lampki. Następnie otwarł po raz kolejny butelkę i nalał sobie 1/3 kielicha.
29.07.2013, 00:57
Przeczytaj Znajdź Cytuj
Karczma "Stara Rama"
#10

Gdy kelner przyszedł po talerze, także podziękowała. Usłyszała kwestię o jej drugiej duszy i westchnęła.
- Reb jest dla mnie jak... - tu przerwała i zaczęła szukać określenia - Jak... matka. Sama się dziwię temu słowu, ale ono najlepiej ją określa... Dostaję od niej baty, gdyby nie ona, to bym już dawno zginęła na tym świecie... I gdyby nie ona, nie byłabym magiem. Nawet by mi to na myśl nie przyszło. Ale przynajmniej nie mam rozdwojenia jaźni, tylko ucinam sobie pogawędkę jak z drugim człowiekiem, co nie? - zaśmiała się serdecznie.
- Emm... możesz..? Tylko uścisnąć dłoń? Ja myślę, że przydałoby się jeszcze trochę nieco poznać, a może... iść razem na misję? Albo jeszcze wcześniej spotkać się kilka razy - puściła oko do Raya i skosztowała wina.
'Patrz, pierwszy... znaczy drugi facet który mnie rozszyfrował, a już taki szacuneczek, no no... Zaczyna mi się podobać' - wydukała Rebecca i zagwizdała - 'Bierz póki ciepły!' - dodała i zachichotała. Lena aż się sama zaśmiała.
Gdy usłyszała o siostrze chłopaka i jego zmarłych rodzicach posmutniała nieco i spojrzała na niego. Ale nawet nie zdążyła się odezwać, a Ray już mówił o swoim domku i wysunął propozycję zamieszkania razem, ale zaraz ją zdementował, a mag tylko się roześmiała.
- Myślałam nad domem w dzielnicy kupieckiej, czyli gdzie akurat jesteśmy, niedaleko karczmy. Jest duży i... ma dwa piętra. Może byśmy się zrzucili i kupili razem - zaśmiała się ponownie i dodała natychmiast nieco zmieszana - Nie no, to abstrakcyjna oferta... Mogłabym jeszcze poszukać jakiegoś małego domostwa w dzielnicy mieszkalnej - opróżniła lampkę do końca i odstawiła ją na stolik. Wtem młodzian przedstawił się w pełnej krasie.
- A ja jestem Madeleine Path, mag energii gwiazd, ale używam jej tylko do walki, ogólnie poddana mi jest wszelka energia na tym świecie. Przez energię przepływającą przez człowieka, mogę go wyczuć z odległości 2,5 kilometra, ale to tylko przez Reb, bez niej to pewnie tylko w promieniu kilometra - uśmiechnęła się i dodała - Mogę wyczuć kto jest magiem, a kto nie, poprzez zbiornik energii magicznej w każdym czarodzieju. I wiem kiedy ten mag posługuje się czarną magią. Jestem full wypas, że tak powiem - ze śmiechem oparła się wygodnie na krześle i ciągnęła - Jeszcze niezbyt dobrze opanowałam umiejętność naszych strażników - widzą oni RODZAJ magii używany przez maga. Czy jest DS'em, GS'em, klucznikiem czy łowcą... No i oczywiście taką magiczną sierotą jak ja - wyszczerzyła się do towarzysza. - A że posiadanie dwóch dusz jest unikalne i wyjątkowe, to uznam to za komplement - uśmiech nie schodził Madeleine z twarzy.
-Aaaaa, właśnie... Mógłbyś mi pokazać swój domek? Zobaczyłabym jaki on jest i może kupiłabym podobny. Oczywiście, jeśli ta wizyta nie byłaby problemem - dziewczyna ożywiła się - Byłoby mi bardzo miło - spojrzała szczerze w oczy chłopaka.
29.07.2013, 07:04
Przeczytaj Cytuj





Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości

formularz kontaktowy / Oznacz wszystkie działy jako przeczytane / Wersja Mobilna